Błyskawicznie skulił łapy pod siebie, gdy tylko usłyszał lekki szelest. To musiała być zwierzyna! Bo przecież co innego?
Ustawił się w kierunku przeciwnym do podmuchów wiatru, by małe stworzenie go nie wyczuło. Migocząca Łapa pamiętał, że to jeden z głównych błędów podczas polowań. Sam zrobił już tak kilka razy, do czego nie chciał się przyznać, dlatego tym bardziej pilnował swojej pozycji. Gdy wyczuł odpowiedni moment, powoli zbliżył się do zwierzyny, a następnie koślawo skoczył na nią, ledwo zahaczając o jej malutkie ciałko.
– Poślizgnąłeś się? – usłyszał za sobą głos Firmamentowej Łapy, który to był wraz z nim na patrolu.
– Przestań, finalnie mi się udało! – powiedział i szybko odwrócił się do brata ze zdobyczą w pysku. – A ty? Ile złapałeś? Czy może twoja grzywka zasłoniła ci widoczność? – zapytał z przekąsem, chcąc odwrócić uwagę Firmamentu od jego koślawego skoku. Migot wiedział, że brat to widział. Wiedział też, że pewnie domyślił się, że wcale nie poślizgnął się na roztopionym śniegu, tylko zawalił ze zwinnością. Firmament nie był jednak typem osoby, która specjalnie przejęłaby się krzywym skokiem. Mimo to niebieski wolał udawać, że nic się nie stało.
Niedługo po tym musieli wracać. Migocząca Łapa z dumą niósł swoją zdobycz do obozu. Starał się iść z gracją jak Firmament, by tym bardziej zwrócić na siebie uwagę zazdrosnych przybłęd. W końcu przyniósł coś na stos! I to w porę Nagich Drzew. Każdy musiał o tym wiedzieć.
Gdy wrócił do obozu, uśmiech miał od ucha do ucha. Czuł się już jak prawdziwy wojownik. Nikt i nic nie mogło popsuć mu tego humoru!
– Cześć Migocząca Łapo! – nagle usłyszał głos Pszczelego Lilaku. Kotka brutalnie wyrwała go z zamyślenia, jak zwykle przyczepiając się do niego jak rzep. Jakby nie umiała się zająć sobą! Migocząca Łapa najchętniej potraktowałby ją tak jak Jajeczną Łapę. Wygarnął jej wprost, że nie będzie się z nią zadawać. Mimo to kotka dalej czasem się do niego zbliżała. Zachowywała się tak, jakby już mu wybaczyła! Jednak Pszczeli Lilak była inna. Ona była już wojowniczką, a wraz z tym miała więcej możliwości, których Migot nie posiadał. Ona była znacznie lepszym pionkiem, niż ktokolwiek w legowisku uczniów. Zwłaszcza że w legowisku uczniów i tak nie było nikogo, kto mógłby mu się sprzeciwić - wszyscy byli zdecydowanie zbyt łagodni, z czego kocur bezkarnie korzystał.
– Hej kupo futra! – powiedział w końcu. Musiał wykorzystywać fakt jego znajomości z wojowniczką. Nie mógł tego zaprzepaścić. Chwilę po tym do głowy przyszedł mu pewien plan, który dzięki randze "koleżanki", mógł się spełnić.
– Widzę, że udało ci się coś złapać. Gratulacje! Jak było na patrolu? – zapytała Lilak.
– Wspaniale, jak widać – mruknął uczeń i ruszył w stronę stosu ze zwierzyną, by odłożyć swoją zdobycz. Po tym odwrócił się w stronę kotki. – Jednak jeszcze bym zapolował. Powinienem przecież szkolić swoje umiejętności – zauważył. – Chcesz może urządzić mały konkurs łowiecki? Komu uda się złapać więcej zwierzyny do zachodu słońca. O nagrodzie pomyślimy później – mówił Migot bez oporów. Nie przejmował się zmianą nastawienia Pszczelego Lilaku. Kotka wydawała się cichsza niż zazwyczaj. Mimo to kocur nie zwracał na to uwagi, dalej tłumacząc jej plan. Wiedział przecież, że kotka nie odmówi.
– No dobrze... – mruknęła cicho Lilak. Nie wydawała się przekonana. Czyżby się bała? – Ale będziemy polować gdzieś blisko, dobrze? – zapytała nieśmiało. Migot prychnął rozbawiony.
– Boisz się? Ale niech ci będzie. W końcu i tak wygram, więc miej jakieś pocieszenie – zaśmiał się i nie czekając na jej odpowiedź ruszył w stronę wyjścia z obozu. Wojowniczka niepewnie poszła za nim, co chwilę się rozglądając. Jednak nikt ich nie zatrzymał. Nie miał kto. W końcu ona nie była już uczennicą.
Szli w ciszy, a po drodze Migot obmyślał swój plan. Wymyślił cały ten konkurs by tylko więcej potrenować. Musiał poćwiczyć swoją zwinność i szybkość jeśli chodzi o polowanie. Nie chciał nikogo zawieść, a oznaczało to szlifowanie wszystkich umiejętności.
Gdy doszli na miejsce Migot spojrzał na Lilak. W jego oczach było widać ten błysk, w dużej mierze oznaczający tylko kłopoty.
– Gotowa? – zapytał formalnie, by cały konkurs przebiegł zgodnie z zasadami. W końcu był wojownikiem, a wojownicy nie oszukują w walkach, a w jego przypadku - w konkursach.
<Kupo futra? Gotowa?>
[833 słów]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz