BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Półślepy Świstak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Półślepy Świstak. Pokaż wszystkie posty

29 marca 2024

Od Półślepej Świstak do Wróbelkowej Łapy

Kotkę niepokoiła choroba, która zaczęła rozpowszechniać się w klanie. Tak bardzo chciała, żeby wszyscy szybko wrócili do zdrowia! Dlatego wieczorami zawsze modliła się do Klanu Gwiazdy, żeby im pomógł, jednak on nie odpowiadał. Młoda kotka nie wiedziała, dlatego tak się dzieje. Niestety, nie mogła więcej zrobić.
Postanowiła wyjść na spacer, żeby ukoić niepokojące ją myśli. Siedzenie w obozie zaczynało ją przyprawiać o duszności, dlatego postanowiła choć na chwilę odpocząć od zgiełku innych kotów. Może tam będzie łatwiej nawiązać kontakt z Klanem Gwiazdy? Kiedy tylko jej łapy natrafiły na chłodną ziemię, od razu poczuła się lepiej. Z uwagi na swój….gorszy wzrok chodziła jedynie dobrze jej znanymi trasami. W jej zdrowym uchu słychać było spokojne odgłosy lasu, co wprawiało ją w lepszy nastrój. Nagle wyczuła zapach innego klanowicza. Może on też wyszedł z obozu w poszukiwaniu ciszy? Ruszyła w stronę źródła woni, miękko idąc po chłodnej ziemi. Na szczęście już nie wpadała na drzewa czy ściany legowisk jak wtedy, kiedy była w wieku kocięcym. Westchnęła, przypominając sobie te czasy. Myślała wtedy, że wszyscy widzą tylko na jedno oko. Prawda bardzo mocno ją uderzyła. Do teraz ciężko jej to zrozumieć.
Po chwili zauważyła młodego, cętkowanego Kocurka. Rozpoznała go, był to Wróbelkowa Łapa, jeden z uczniów.
- Witaj – oznajmiła. – Też chciałeś odpocząć od zgiełku obozu? – spytała go.
<Wróbelkowa Łapo?>

02 stycznia 2024

Od Półślepego Świstaka do Rozczarowania


Kotka przechadzała się ze smutkiem. Wciąż nie potrafiła pogodzić się ze swoim imieniem i była z tego powodu bardzo smutna. Nie chciała mieć takiego imienia! Wolałaby już dalej być uczennicą. Może wtedy wciąż miałaby nadzieję na normalne imię. Teraz czuła się, jakby przywódca obnażył jedną z jej niepełnosprawności. To niesprawiedliwe, siostra miała normalne imię! Och Skacząca Falo, dlaczego musiałaś zniknąć? Gdzie teraz jesteś?  Westchnęła i zaczęła się rozglądać, żeby swoim widzącym okiem objąć jak najwięcej terenu obozu. Niedaleko zauważyła siedzącego kociaka. Może rozmowa uwolni ją nieco od tych niewesołych myśli. Miała tylko nadzieję, że nie poruszy on tego nieprzyjemnego dla niej tematu jak wojownicze imię. Albo ucieczka siostry. Nie, miała tak nie myśleć!
Ruszyła w stronę kociaka, wciąż obserwując go widzącym okiem. Rozpoznała go. Była to Rozczarowanie, mała kotka o takim samym nieprzyjemnym imieniu. Trochę ją to podniosło na duchu.
- Witaj – oznajmiła przyjaźnie podchodząc do kociaka i kierując w jego stronę widzące oko. – Co teraz robisz? – spytała ją, siadając obok kotki. Na pyszczku maleństwa cały czas widniał grymasik. W sumie można ją było zrozumieć. Może gdyby miała inne imię, poczułaby się lepiej. W sumie ona również wolała nawet to nadane przez jej byłą przywódczynię. Uroczusi Świstaczek byłby lepszy od tego, co miała. Może uda się jej namówić na to lidera? Spróbować nie zaszkodzi, a nuż się uda.

<Rozczarowanie?>

19 listopada 2023

Od Świstakowej Łapy (Półślepego Świstaka)

Kotka wstała i rozciągnęła swoje łapki. Czy przywódca wciąż był na nią zły za to, co się stało? Ona nie chciała, żeby starsza kotka zginęła przez mrówki. Było jej z tego powodu bardzo przykro. Ostatnio także widziała, że klanowicze się jej przyglądają. Ciekawe dlaczego? Czasami podchodzili do niej, ale od strony jej ślepego oka i zauważała ich dosłownie w ostatniej chwili. Czyżby odkryli jej tajemnicę? – myślała w panice. Uciekała wtedy do legowiska uczniów i się uspokajała. Przecież Księżyc nie mogła powiedzieć jej tajemnicy! Prosiła ją o to. W takim razie o co chodziło? Czyżby pokazywała to swoim zachowaniem? Musiała bardziej się ukrywać. Wcale nie jest półślepa ani półgłucha! Tylko się wam wydaje!
Ostatnio zauważyła także, że jej mentor rozmawiał o czymś z przywódcą. Miała nadzieję, że nie o przedłużeniu jej szkolenia. W końcu jest najstarszą uczennicą w klanie, co ani trochę jej nie odpowiadało. Uczyła się przecież otwierania krabów, co nie zawsze jej się udawało niestety. Lepiej jej szło z nawigacją w tunelach. Dzięki temu, że musiała uważać i dostosowywać się do jednego działającego ucha i oka, nieźle sobie radziła w półmroku i wąskich korytarzach. Co do wspinaczki na drzewa… wychodziło to różnie. Jej pazurki były ostre, więc wbicie się w drewno nie stanowiło dużego problemu. Gorzej było z podnoszeniem na nich ciężaru. Poza tym widziała tylko z jednej strony. Nierzadko skutkowało to uderzeniem głową o gałąź. Ale poza tym, szło jej całkiem znośnie. Przynajmniej ona tak myślała. Dlaczego więc musiałaby przedłużać szkolenie?
Odpowiedź nadeszła jakiś czas później. Właśnie przesiadywała w legowisku, kiedy usłyszała wezwanie przywódcy. Wstała więc i podeszła bliżej. Wódz stał na miejscu, z którego przemawiał. Czasami łapała się na tym, że myślała o urzędującej tam Aksamitnej, jednak szybko przypominała sobie, że ona została odsunięta od rządów. Przełknęła ślinę. Ona nie zrobiła tego chcący! To był wypadek! Cały czas się o to obwinia i boli ją, jak inni się na nią patrzą. Choć ostatnio ich spojrzenia nie były wrogie. Powiedziałaby bardziej, że ciekawskie.
- Świstakowa Łapo, podejdź proszę – oznajmił lider.
Pod kotką ugięły się łapy. Czyżby chciał ją ukarać? A może się dowiedział? Proszę, nie! Nie chce! Uczennica powoli podeszła przed przywódcę. Koty rozstępowały się przed nią. Czuła ich wzrok wypalający jej futro. Zrobiła coś źle? Wtedy zauważyła stojącego niedaleko mentora. Miał zadowolony wyraz pyska. Czyżby chodziło o… nagła myśl zalała jej umysł, zbyt piękna, żeby była prawdziwa. Kiwnął jej głową. Czyżby miała zostać wojowniczką? 
Wtedy odezwał się lider.
- Ja, Srokoszowa Gwiazda, przywódca Klanu Klifu, wzywam moim walecznych przodków, aby spojrzeli na tą uczennicę. Trenowała pilnie, aby poznać zasady waszego szlachetnego kodeksu – spojrzał uważnie na kotkę. Świstakowa Łapa poczuła na sobie jego wzrok. – Polecam ją wam jako kolejnego wojownika. Świstakowa Łapo – zwrócił się do kotki – czy przysięgasz przestrzegać kodeksu wojownika i chronić swój klan nawet za cenę życia? – spytał.
Kotka przełknęła ślinę. 
– Przysięgam – odpowiedziała. Zaraz dostanie swoje imię! Ciekawe jakie będzie!
- Mocą Klanu Gwiazdy nadaję ci imię wojowniczki. Świstakowa Łapo, od tej pory będziesz znana jako Półślepy Świstak. Klan Gwiazdy ceni twoją upartość i odwagę oraz wita cię jako nową wojowniczkę Klanu Klifu.
Nastała cisza. Kotka nie mogła uwierzyć w to, co właśnie usłyszała. On wiedział. Wiedział. Panika zaczęła zalewać jej umysł. To imię… jest przekleństwem. Blizną, która nigdy się nie zagoi.
- Półślepy Świstak – odezwały się okrzyki, najpierw niemrawo, potem jednak coraz głośniej. Kotka rozejrzała się po klanie. Koty miały na pyskach krzywe uśmiechy, mówiące, że jest dobrze. Ale nie jest dobrze. Kotka to wiedziała.
- Dlaczego…. – spytała cicho, a kącikach jej oczu pojawiły się łzy. Nie chciała takiego imienia. Wolałaby wciąż mieć uczniowskie. Byle nie takie. Nie takie. Łapy się pod nią uginały, jakby miała zaraz zemdleć. W głowie huczało. Nie chce tego imienia! Nie takie chciała! Dlaczego tak się stało? Dlaczego jej imię odnosi się do jej oczu? Tak się starała, żeby tego nie zauważyli. I co? Teraz nawet jej imię będzie o tym przypominać. Nie takie powinna mieć.

[641 słów, otwieranie krabów, nawigacja w tunelach, wspinaczka na drzewa] 
[Przyznano 28%]

11 sierpnia 2023

Od Uroczusiej Łapusi do Skaczącej Falusi

 Kotka nie potrafiła sobie poradzić ze słowami, które usłyszała jakiś czas temu od Uroczego Księżycusia. Nie widzi i nie słyszy na jedno ucho. To dlatego miała problemy z obijaniem się o ściany legowiska. To dlatego nie słyszała dobrze zwierzyny. To dlatego została w tyle za rodzeństwem, które ukończyło już swoje treningi i zostało pełnoprawnymi wojownikami. Czy ona kiedykolwiek będzie stała przy przywódcy i dumna otrzymywała nowe imię? Żółć zalała jej serce i umysł. Unikała kontaktów z innymi kotami, nawet swoim mentorem. I tak nie zostanie wojowniczką, więc dlaczego się starać?
Jakiś czas potem poczuła się trochę lepiej i wyszła na zewnątrz, żeby rozgrzać się w płomieniach słońca. Ciepło roztapiało trochę jej chłód obojętności na rzeczy dzielące się w klanie. Zaczęła nawet rozmawiać z innymi kotami, jednak mniej mówiła i nie wygłupiała się już jak dawniej. Z czasem jednak powoli przyzwyczajała się do tego. Dalej bolało ją to, czego się dowiedziała, jednak uczyła się żyć z tą wiedzą. Wtedy poprzedni przywódca zrzekł się funkcji i przeniósł się do starszyzny, a nowa liderka postanowiła zmienić wiele rzeczy w klanie. Jedną z pierwszych były ich imiona. Kocica postanowiła zmienić każdemu kotu w klanie nadane wcześniej miana i to osobiście. Świstak niepokoiła się, jakie imię sama dostanie. Miało być bardziej słodkie i niewinne prawda? Nie dostania miana po swojej półślepocie i półgłuchocie prawda? Przywódczyni chyba nawet o tym nie wie. Jednak nie potrafiła usunąć tych obaw z głowy. Kiedy liderka zawołała ją, ta powoli podeszła do niej. Łapki lekko jej drżały ze zdenerwowania. Kocica przyglądała się jej przez chwilę.
- Ojej, jaki uroczy pysiulek! – zawołała. – Już wiem, jakie imię dostaniesz! – zawołała kocica. – Zgodnie z wolą Klanu Gwiazdy nadaję ci nowe imię. Odtąd będziesz nosić miano Uroczusia Łapusia! – oznajmiła dumnie.
 Uroczusia Łapusia. Kotka zamrugała. To imię brzmiało… śmiesznie. I bardzo słodko. Uśmiechnęła się krzywo i odeszła, robiąc miejsce kolejnemu członkowi klanu.
Jakiś czas potem kotka postanowiła się przespacerować po obozie i mimo zaleceń przywódczyni troszkę poćwiczyć coś innego. Berek rzeczywiście ćwiczył jej koordynację ruchową, która wydawała jej się lepsza, niż wcześniej. Potrzebowała jednak jeszcze innego rodzaju treningu. Chciała umieć zaopatrywać klan w zwierzynę. Słyszała ponadto jednym uszkiem szmery zaniepokojenia na wypadek ataku. Dlatego to pomyślała o nauce choćby jednego ruchu bitewnego. Tylko kto mógłby ją tego nauczyć? 
Nagle podeszła do niej siostra, Skacząca Falusia. Od razu przekręciła główkę, żeby lepiej widzieć i słyszeć wojowniczkę.
- Cześć, co tam? – spytała siostra.
- Dobrze – oznajmiła. Niestety przez jej smutek i mianowanie Skoczka, nie rozmawiała z nią na temat ostatnich zmian w klanie. – Co sądzisz o nowych imionach i treningach? – spytała. Jak dla mnie jest… specyficzne. Ale skoro Klan Gwiazdy tak postanowił, to mi nic do tego – uśmiechnęła się lekko. - Ćwiczyłam ostatnio z mentorem koordynację ruchową wiesz? I sądzę, że już trochę lepiej sobie radzę. – powiedziała entuzjastycznie. – Jednak jest jedna rzecz, której chciałabym spróbować… - oznajmiła ciszej. – Chciałabym nauczyć się polować i walczyć – dodała mając nadzieję, że siostra ją zrozumie.

<Skoczek?>
[478 słów]
[Przyznano 9%]

Od Świstakowej Łapy (Uroczusiej Łapusi)

 Niedawno lider klanu zrzekł się funkcji i przeniósł się do starszyzny. Kotka była wielce zszokowana, kiedy doszło to do jej uszka. Myślała, że liderzy piastują swoje stanowisko aż do swojej śmierci. W jej główce wyłonił się taki obraz rzeczywistości, więc kiedy musiała stawić czoło prawdzie, poczuła się jakby ponownie uderzyła w ścianę legowiska. Tym razem wyjątkowo boleśnie. Nie wyobrażała sobie życia bez tego kota. Widywała go odkąd zaczęła wychodzić poza ściany żłobka. A teraz go ma nie być? To takie przykre.
W następnych dniach władzę w klanie objęła kotka o imieniu Aksamitna Chmurka, która miała odtąd zwać się Aksamitną Gwiazdą. Bardzo ładne imię, miło siadało na języczku, kiedy się je wymawiało. Okazało się jednak, że liderka jest nieco…dziwna. A nawet nie nieco, a bardzo..
Właśnie odpoczywała w cieniu drzewa, grzejąc futerko, kiedy usłyszała głos przywódczyni. Zwołała zebranie? Wstała i ruszyła powoli w stronę gromadzących się przy miejscu przemówień kotów. Jednym uchem wyłapywała strzępy rozmów, jak zwykle zresztą. Jak można coś usłyszeć, kiedy każdy ma do dyspozycji jedynie jedno zdrowe uszko? Zwróciła oko w stronę liderki klanu. Ciekawe, co się wydarzyło. Nie wyglądało jakby ich coś zaatakowało, albo w klanie były trudności. Zresztą pyszczek przywódczyni zdobił radosny uśmiech, co oznaczało, że wieści będą pomyślne.
- Klanie Klifu! – głos liderki poniósł się echem po polanie. – Jak wiecie, ostatnio wiele złego się dzieje. Widzę po was, że ciągle jesteście smutni i macie coraz mniej sił. Dlatego pozwoliłam sobie wprowadzić kilka zmian! – ogłosiła.
Świstakowa Łapa zamrugała zdziwiona. Coraz mniej sił? Nie wydawało jej się, żeby tak się z nią działo. A przynajmniej tego nie zauważyła. Co to będą za zmiany? Inne rodzaje treningów? Większy nacisk na ćwiczenia wzmacniające? Proszę nie, już i tak ma wiele problemów z nadążaniem za innymi uczniami z powodu swojej słabej koordynacji. Co to za kot, który wciąż wpada na mentora? Albo nie zauważa zwierzyny? A nawet ma problemy z odbiciem? 
- Wielu z was ma…dosyć nudne i niekiedy nieładnie imiona. Żeby nie było, sam Klan Gwiazdy zalecił mi to, o czym zaraz wam powiem – oznajmiła liderka. – Dlatego też od dziś każdy otrzyma nowe, unikatowe i przeurocze imię! Pragnę, aby wśród nas było jak najwięcej miłości! – powiedziała.
Co. Świstakowa Łapa zamrugała ponownie. CO. Nudne i nieładne imiona? Czy z jej było coś nie tak? Nie, Świstakowa Łapa brzmi dobrze. Wokoło poniosły się szepty zaniepokojonych kotów. Nie wyglądało na to, żeby pomysł przywódczyni przypadł im do gustu.
- No proszę was, sam Klan Gwiazdy tak chciał! – rozległ się głos liderki.
Sam Klan Gwiazdy? Czyli przodkowie tego chcą? Skoro tak… - zastanowiła się uczennica. Nie była zbyt pewna tej zmiany, ale skoro przodkowie powiedzieli o tym przywódczyni… W końcu przecież ją zaakceptowali jako liderkę, co oznacza, że się z nią zgadzają.
- Naprawdę? – rzucił jakiś kocur, którego kotka rozpoznała jako Kruczy Zmierzch. Nie znała go osobiście, jedynie z widzenia. Druga kotka Północny Szlak, również nie była pewna tej decyzji.
- Tak, tak, wiem, nietypowe jak na nich, ale taka prawda! W dodatku jest jeszcze jedna sprawa – mówiła dalej przywódczyni. – Od dziś w ramach treningu każdy ma obowiązek raz dziennie pobawić się w berka. To bardzo ważne, ćwiczycie szybkie bieganie i dopadanie do ofiary, a przy tym możecie się suuuper bawić – zamruczała. – No już, nie miejcie takich dziwnych minek. Od teraz będzie już tylko lepiej! Możecie się rozejść! – powiedziała radośnie i niezdarnie zeskoczyła na ziemię.
Świstakowa Łapa była w szoku. Jej pyszczek musiał wyglądać przekomicznie, z uniesionym jednym kącikiem ust. Co. Co? Berek? A w to nie bawią się kocięta? Cóż…może będzie przyjemnie? – pomyślała próbując myśleć optymistycznie. To nie takie złe prawda? W końcu i to coś ćwiczy? Może w tym będzie chociaż raz dobra? 
Wokół niej wybuchnął szum niezadowolonych i zszokowanych głosów. Nie słyszała jednak ich za dokładnie, więc po chwili ruszyła w stronę drzewa, żeby się pod nim wyłożyć i przemyśleć rzeczy, których się przed chwilą dowiedziała. 

[633 słów]
[Przyznano 13%]

09 sierpnia 2023

Od Uroczusiej Łapusi do Judaszowieczusia

Kotka spacerowała sobie niedaleko wodospadu. Wciąż jeszcze nie potrafiła sobie poradzić z tym, czego się jakiś czas temu dowiedziała. Próbowała jakoś sprawić, żeby słuch się pojawił w jednym uchu, oraz wzrok w oku. Niestety, do tej pory jej wysiłki spełzły na niczym. Przecież musi być jakiś sposób! Chciała nawet zapytać się innych kotów, ale wtedy jej tajemnica mogłaby wyjść na jaw. Nie chciała, żeby ktoś inny oprócz Księżycusia się dowiedział o tym. Nawet jej rodzeństwo. Wciąż pamiętała szok na pyszczku wtedy jeszcze uczennicy, kiedy powiedziała jej o tym. Nie chciała widzieć tego po raz kolejny. Ona była powierniczką jej tajemnicy i nie mogła pozwolić na to, żeby ktoś jeszcze się dowiedział. Co jeżeli o tym dowie się przywódczyni? Może uznać, że się nie nadaje na wojowniczkę, więc zmieni jej profesję na uczennicę medyczki. A ona nie chce się uczyć o ziołach i leczeniu. A co jeśli postanowi nazwać ją Ślepusie Oczusio? Tego by nie zniosła! Wolałaby zostać dalej uczennicą, niż posiadać takie miano. Wlokła się więc rozmyślając, kiedy zobaczyła młode kocię. Na oko miało z księżyc. Dlaczego takie maleństwo siedzi tak daleko od żłobka?
- Witaj, gdzie twoja mama? – spytała podchodząc do brązowego kociaka i przechylając głowę, żeby go lepiej widzieć i słyszeć. Malec musiał być z ostatniego miotu. Niestety, była zbyt zajęta rozmyślaniem, żeby pamiętać, która kotka urodziła ostatnio młode. Poza tym chciała nauczyć się polować, udowodnić samej sobie, że pomimo półślepoty i półgłuchoty jest w stanie zostać pełnoprawną wojowniczką.

<Judaszowieczuś?>
[240 słów]
[Przyznano 5%]

Od Świstakowej Łapy (Uroczusiej Łapusi) CD. Księżycowej Łapy (Uroczego Księżycusia)

Uczennica czekała, aż Księżycowa Łapa jej odpowie. Ze zniecierpliwienia zaczęła przebierać łapkami. Tak bardzo chciała już wiedzieć, jak się to robi! Wydaje jej się, że jest ostatnia, która tego nie potrafi. Czy to przez nieuwagę? A może nie dopatrzyła się czegoś ważnego, kiedy była młodsza? Przecież musi być jakiś powód, dla którego jej rodzeństwo radzi sobie lepiej niż ona.
Zauważyła, że starsza uczennica przez chwilę milczała, a na jej pyszczku malował się szok. Pewnie nie wiedziała, że tak duża kotka jeszcze nie potrafi koordynować własnych ruchów. Możliwe, że teraz uzna ją za głupią. A ona naprawdę się stara! Tylko jej nie wychodzi. Słyszała od taty, że czasami jak ktoś za bardzo chce, to los robi wszystko, żeby to się nie wydarzyło. Możliwe, że tu miała miejsce właśnie taka sytuacja. Może powinna udawać, że jej to nie obchodzi i wtedy to przyjdzie?
I wtedy do jej ucha doszły te słowa.
- Oh, Świstakowa Łapo… Ty nie widzisz i nie słyszysz na jedno oko? Koty widzą na dwoje oczu i dwoje uszu. Nikt nie ma problemów z koordynacją. Tak mi przykro… Nigdy nie będziesz widziała i słyszała poprawnie. Nigdy nie będziesz się poruszała poprawnie. Możliwe, że nigdy nie zostaniesz pełnoprawną wojowniczką. Naprawdę jest mi przykro. Jak chcesz, mogę ci pomóc z treningiem. Możemy się umówić jutro rano. – każde słowo rozdzierało jej serce niczym ostry pazur.
Koty widzą na dwoje oczu i dwoje uszu…
Nikt nie ma problemów z koordynacją…
Nie.
Nigdy nie będziesz widziała i słyszała…
Nie.
Nigdy nie będziesz się poruszała poprawnie…
Nigdy nie zostaniesz pełnoprawną wojowniczką…
NIE.
NIE!
Nie widzisz… nie słyszysz… nigdy nie będziesz taka jak my… nigdy nie będziesz wojowniczką… 
W głowie kotki właśnie rozsypywał się świat. Jak źle ułożone legowisko z patyków, które mały kociak układał swoimi niezgrabnymi łapkami. 
Nie.
To nieprawda.
To nie jest możliwe.
To nie tak!
Koty widzą na dwoje oczu, słyszą na dwoje uszu… Nie. Nie. Na pewno nie. Nie.
Nawet nie zareagowała, kiedy uczennica podeszła do niej i wtuliła się w jej futro. Wpatrywała się w przestrzeń walcząc z myślami oraz własnymi łzami.
- Żżartujesz prawda…? – zaczęła drżącym głosem. Całe jej ciałko poczęło się trząść. – Tto nieprawda… tak? – spytała czując że łzy lecą jej z oczu. Nie powstrzymywała ich już.

<Księżyc?>
[366 słów]
[Przyznano 7%]

04 sierpnia 2023

Od Świstakowej Łapy (Uroczusiej Łapusi) CD. Księżycowej Łapy (Uroczego Księżycusia)

Świstakowa Łapa zauważyła, że druga kotka lekko się wahała. Ciekawe czy się zgodzi na wspólną rozmowę. Wahanie się nie było dobrym znakiem. Chyba, że źle widziała. Czasami tak się jej zdarzało. To wina tego, że jeszcze nie potrafi koordynować swojego wzroku w jednym oku. Po co w ogóle drugie, jeśli nic przez nie nie widać? Zawsze ją to zastanawiało. Tak samo z uszami. Dlaczego są podwójne?
- No to… o czym chcesz rozmawiać? – pytanie kotki przywróciło ją do rzeczywistości. Uczennica od razu się wyprostowała. O czym mogły rozmawiać? O wszystkim właściwie. Dlaczego trawa jest zielona, a dlaczego niebo ma taki piękny błękitny kolor.
- No… nie wiem, tak ogólnie. – oznajmiła lekko zdenerwowana pytaniem kotki. Myślała, że odpowiedź przyjdzie jej szybciej. W końcu nie jest trudny wybrać z gąszczu tematów jeden, prawda?
- Okej, możemy porozmawiać o czymkolwiek! A potem na przykład wyjść na patrol wieczorny, lub na polowanie razem, jeśli się zgodzą. – radosna odpowiedź kotki od razu poprawiła jej humor i sprawiła, że utracona przed chwilą pewność siebie, wróciła.
- Oczywiście! – zawołała przyjaźnie. – Jak idzie trening? – spytała. – Ja mam jeszcze dużo do nadgonienia, taki leniwy ze mnie osobnik. – powiedziała lekceważąco, choć w sercu kłuło ją to, że przez swoje problemy ze słuchem i wzrokiem, miewa duże problemy z nauką. Na przykład nie dosłyszy zwierzyny i zanim się zorientuje, ona od razu ucieka i widać jedynie jej ogon w oddali, podczas gdy ona ląduje na ziemi z pustymi łapami. To takie denerwujące uczucie! Musi szybko się nauczyć koordynacji, inaczej zostanie najstarszą uczennicą w klanie! Co za powód do wstydu! Nie, tak nie będzie! Da radę nadrobić swoje opóźnienie! Na pewno! Uniosła głowę wyżej, lekko przestraszając kotkę.
- Przepraszam, nie chciałam, ja tylko rozmyślam o swoim treningu. – powiedziała szybko, nakierowując swoje jedno oko na kotkę. Może powinna jej zapytać, jak ona sobie poradziła z tym problemem? Bo nikt jej nie chce powiedzieć. Kiedy zadaje to pytanie, koty sprawiają wrażenie nie czujących się komfortowo. Może przypominają sobie wtedy te czasy, kiedy sami mieli problemy? Przyjrzała się kotce, która już ochłonęła od jej nagłego ruchu.
<Księżyc?>
[336 słów]
[Przyznano 7%]

05 lipca 2023

Od Świstakowej Łapy do Księżycowej Łapy

 Kotka spacerowała sobie po obozie, przyglądając się temu, jak on teraz wygląda. Szukała kogoś, z kim mogłaby porozmawiać. Nudno tak było samemu. A ona nie lubiła się nudzić. Jej mentor był zajęty, a ona nie poczyniła jakiś specjalnych postępów w nauce. Dziwiło go to, że kotka nie potrafi zauważyć czegoś, co uderza ją od strony jednego oczka. Albo nie potrafi określić dobrze źródła dźwięku. Dlaczego on nie miał takiego problemu jak ona? Musiał jakoś się nauczyć. Przecież koty widzą na jedno oko i słyszą tylko na jedno ucho. Smuciło ją to, że nie potrafiła się tego szybko nauczyć. Może dlatego tak długo nie czyni żadnych postępów? Musi nauczyć się lepiej nawigować wzrokiem i słuchem. 
Wtem zauważyła jedną kotkę, na oko również uczennicę. Poznała ją, była to Księżycowa Łapa. Jej pręgowane niebieskie futerko ruszało się z każdym jej krokiem. Ruszyła więc w jej stronę.
- Witaj Księżycowa Łapo! – zawołała radośnie, podchodząc do niej. Niestety przez swój wzrok nie podeszła bezpośrednio do niej, tylko zboczyła  lekko w bok.
- Jesteś zajęta czymś? – spytała odwracając się swoim słyszącym uchem. Tak lepiej jej się rozumiało słowa. Dziwiła się, kiedy koty wtedy jej się przyglądały. One nie musiały tak układać uszu. Ona pewnie wkrótce też nie będzie potrzebować. I już się nie mogła tego doczekać. 

<Księżyc?>

[przyznano 5%]

31 marca 2023

Od Świstak do Lisiego Ognika

Kotka odkąd pamiętała, widziała otaczający ją świat jednym oczkiem. Drugie było jakby zakryte czarną nicością. Przeszkadzało to Świstak oceniać odległości. Jak była jeszcze malutka i zaczynała chodzić, zawsze na coś lub kogoś wpadała. Była wtedy zażenowana. Dlaczego inne koty tak nie wpadają jak ona? Uznała, że to kwestia wprawy, dlatego często trenowała chodzenie i uważanie na innych, z różnym skutkiem. Tak samo ze słuchem. Odkąd była mała słyszała tylko na jedno uszko. Musiała wtedy przesuwać główkę w stronę źródła dźwięku, co jej często przeszkadzało.
 Kotka postanowiła wyjść ze żłobka. Na zewnątrz czekał na nią cały ciekawy świat! Miała księżyc, więc była już duża. Wyszła unosząc wysoko swój jeszcze krótki i sztywny ogonek. Od razu jej działające uszko pochwyciło wiele ciekawych i nowych dźwięków. Zadowolona szła przez malutką jeszcze zieloną trawkę, która wyglądała bardzo ciekawie. Chciała nawet złapać jedno ze ździebełek, jednak jej łapka trafiła w próżnię. Prychnęła ze złości. Czemu trawa nie umie stać w miejscu? Nagle zauważyła jednego z dużych kotów. Postanowiła do niego podejść. Nigdy go nie widziała.
- Hej! – zawołała radośnie. – Kim jesteś? – stanęła i przekręciła lekko główkę. Może ona jej powie, jak widzieć lepiej z jednym oczkiem? Albo opowie inne ciekawe historyjki o świecie poza obozem? Słyszała, że jest wielki. I są inne klany. Ciekawe czy koty tam wyglądają inaczej niż tu.
- Opowiesz mi coś? – spytała siadając obok kotki. – O świecie poza obozem? – machnęła z entuzjazmem swoim krótkim jeszcze ogonkiem 

<Lisi Ogniku?>