Przeszłość
Przyśpieszyła, czując, jak powoli zaczyna dopadać ją zmęczenie, ale nie chciała narzekać.
– Idealne warunki na trening – wymruczała cicho.
– Co powiedziałaś? – odezwał się Tęgosz, spoglądając na nią uważnie.
Nie usłyszał? Opuściła głowę od niechcenia.
– Nic takiego.
Mentor pokiwał głową. Zamroczona Łapa była zadowolona, że to właśnie jemu została przydzielona jako uczeń. Z tego co mówiła jej Ognikowa Słota, kuzyn dobrze walczył, po za tym uważała go za świetnego wojownika. Miała szczerą nadzieję, że naprawdę tak jest
W końcu zatrzymali się na polanie nieopodal jeziorka. Była trochę bardziej odsłonięta niż reszta miejsc, ale i tak wciąż rosły na niej krzewy i drzewa, tylko trochę mniej.
– No dobrze – powiedział Cętkowany Tęgosz. – Jutro mogę pokazać ci całe nasze terytorium – kontynuował – jednak dziś zajmiemy się czymś innym. Chyba wiesz jakie są najważniejsze umiejętności w Klanie Wilka?
Zamroczona Łapa strzepnęła ogonem i odrzekła z nieśmiałością:
– Umiejętności bitewne, wspinaczka na drzewa, sprawność. Dobrze?
– Jeszcze nawigacja w tunelach, ale prawie dobrze – powiedział rudy kocur.
– To zrobimy coś z tych rzeczy? – zapytała. Przepełniała ją nadzieja, iż będzie to coś, co jej się spodoba.
– Oczywiście – uśmiechnął się mentor, po czym pokazał jej jak wspinać się na drzewa. Potem kazał jej wspiąć się na szczyt jałowca.
Jest zbyt wysoki – pomyślała, jednak po chwili przypomniała sobie jak duże potrafią być dęby, więc poczuła się trochę lepiej.
Z wysiłkiem wskoczyła na pień i szybko wbiła pazury w korę. Udało jej się nie spaść, dzięki czemu podciągnęła się wyżej. Wspięła się na najniższą gałąź i poczuła jak owiewa ją zapach igiełkowych liści. Powtórzyła to kilka razy, aż wkrótce znalazła się jakieś 4 metry nad ziemią.
Zamknęła oczy, przy czym owiał ją strach i serce zaczęło bić szybciej. Nie miała pojęcia, co robić dalej, by wejść dalej w górę.
– Spróbuj przejść na sąsiednią gałąź. Nie martw się, dasz radę – poinstruował Zamroczoną Łapę mentor.
Czekoladowa koteczka powstrzymała drżenie łap, a także po chwili wysunęła łapy do przodu. Przeszła na wąską gałąź tak wolno i ostrożnie, jakby od tego miało zależeć jej życie.
Utrzymując równowagę odważnie wdrapała się na szczyt korony drzewa.
– Co teraz zrobić, skoro nie potrafię zejść? – zastanowiła się.
Cętkowany Tęgosz zastrzygł uszami i mruknął:
– Skocz! Nic się nie stanie po upadku z tak małej wysokości.
Przerażona Zamroczona Łapa schowała pazury i zgodnie ze wskazówkami zeskoczyła z jałowca.
Szok trwał tylko chwilę, ponieważ przerwało go uderzenie o twardą, pokrytą trawą ziemię. Nagle zrozumiała, iż wcale nie było tak strasznie.
Kocur jej pogratulował i poinformował, co kotka będzie trenować wieczorem.
Zamroczona Łapa z entuzjazmem szła za nim aż do obozu.
– To było niesamowite – szepnęła po powrocie.
Udała się do legowiska uczniów, gdzie zobaczyła innych uczniów, śpiącego Garbatą Łapę i odpoczywającego Tęczową Łapę. Wiedziała, że Tęczowa Łapa jest bardzo energiczny i rozmowny, podczas gdy ona wolała spokój i obserwację.
Zdrzemnęła się, spała przez pół godziny, za to kiedy obudziła się, zaczęła wyobrażać sobie jak mogłaby wyglądać jej pierwsza walka. Oby nie wydarzyła się niedługo, przecież musi nabrać jeszcze odpowiednich umiejętności. Przynajmniej umiała już wspinać się na drzewa i bardzo ją to cieszyło.
[559 słów, wspinaczka na drzewa]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz