BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wierzbowe Serce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wierzbowe Serce. Pokaż wszystkie posty

27 grudnia 2018

Od Wierzbowego Serca

*akcja dzieje się przed sparaliżowaniem Skrzydlatej Łapy*

Wierzbowe Serce nie mogła się skoncentrować na treningu Liliowej Łapy. Jej głowę zaprzątały myśli o chorym Skrzydlatej Łapie. Kotka martwiła się, kiedy jej syn wyzdrowieje, jak się czuje, czy aby na pewno czuje się już lepiej, tak, jaką ją zapewniał. Z rozmyślań "wyrzuciła" ją Lilia, która właśnie powaliła swoją mentorkę na ziemię. Bura kotka wzbiła wokół siebie tumany kurzu i piasku, które zaczęły powoli opadać na jej futro.
- Wierzbowe Serce, wiem, że dajesz mi fory, ale to było za łatwe! Nawet nie usłyszałaś, gdy trzasnęła gałązka pod moimi łapami, kiedy się skradałam! - miauknęła z wyrzutem koteczka, usuwając się z grzbietu Wierzby.
- Wiem, przepraszam cię, Liliowa Łapo... - mruknęła, wstając. Wierzbowe Serce zmarszczyła brwi. Powinna skupić się na treningu Lili, a wciąż odbiega myślami do Skrzydełka. - Na dzisiaj koniec treningu.
- Tak szybko? - córka Potokowej Gwiazdy była widocznie niezadowolona, jednak bez sprzeciwu podniosła się z siadu i poszła za mentorką. Obie kotki szybko dostały się do obozu. Wierzba od razu pobiegła do legowiska medyków.
- Różany Kwiecie? - kotka rozglądała się w poszukiwaniu medyczki. W końcu dostrzegła szylkretowe futro medyczki w kącie.
- O, Wierzbowe Serce... jest coś, o czym musisz wiedzieć... - powiedziała powoli kotka, spoglądając kątem oka na leżącego z tyłu Skrzydlatą Łapę.
- Czyżby mu się polepszało? - zapytała z nadzieją w oczach bura.
- Nie... wręcz... przeciwnie. - westchnęła w końcu medyczka. Z Wierzby jakby spłynęła wcześniejsza nadzieja i entuzjazm. Róża kontynuowała. - Coraz z nim gorzej... Nie wiemy, czy się z tego wyliże...

23 września 2018

Od Wierzbowego Serca

W lesie na dobre zapanowała pora nagich drzew. Śnieg iskrzył się w słońcu, gałęzie drzew uginały się pod jego ciężarem, a zwierzyna albo uciekła, albo chowała się pod ziemią. Wierzbowe Serce obudził zimny wiatr, który wdarł się do legowiska wojowników. Kotka uchyliła jedną powiekę, po czym westchnęła głęboko i rozciągnęła się, wstając. Dzisiaj miała zamiar odwiedzić swoją dawną uczennicę - Wschodzącą Falę i jej kociaki. Trójka naprawdę rozkosznych maluszków. Wierzbowe Serce była bardzo szczęśliwa, na wieść o tym, że urodziły się zdrowe i silne. Powolnym krokiem wyszła z legowiska, starając się nie obudzić śpiących jeszcze Żądlącego Języka i Muchomorowego Serca. Wzięła ze stosu dwie piszczki. Jedną dla siebie, drugą dla młodej karmicielki. Bura kotka weszła do kociarni i ujrzała rudego kocurka ściganego przez siostrzyczkę. Oboje czołgali się tak rozkosznie, że Wierzbowe Serce mało co nie rozpłynęła się.
- O, witaj, Wierzbowe Serce. - przywitała się Wschodząca Fala z uśmiechem na pyszczku. Bura położyła przed nią ziębę i usiadła obok.
- Chyba się nie obrazisz, jeśli zjem z tobą śniadanie, co? - zapytała, delikatnie rozbawiona Wierzba.
- Oczywiście, że nie! - prychnęła szylkreta.
- A cio to? - zapytała mała Pszczółka, wąchając, prawie włażąc na posiłek swojej mamy.
- To jest piszczka. - Wschodząca Fala zaczęła tłumaczyć to, że dorośli wojownicy nie piją mleka, a jedzą właśnie takie piszczki.
- Fuuuj. - skomentował Mak, marszcząc swój malutki nosek.

< Pszczółka, Lilia, Mak? Nie miałam pomysłu, co tam do was napisać, ale coś wyszło? xd)

22 sierpnia 2018

Od Wierzbowego Serca

Wierzbowe Serce każdego dnia udawała przed przyjaciółmi i rodziną, że wszystko jest dobrze, że pogodziła się ze śmiercią Ostrego Kła, że jest szczęśliwa. Odkąd na świecie pojawiły się jej kocięta - Kopeć i Skrzydełko, kotka poświęca im całą swoją uwagę. Stara się je wychować tak, by zastąpić im również ojca, lecz widząc niepewność Kopcia w jego działaniach zaczęła nieco w siebie wątpić. Kotka delikatnie wzięła Skrzydełko za luźną skórę na karku i położyła go sobie na łapach, by zacząć go myć językiem. Czarny kocurek nie miał nic przeciwko, nawet zaczął mruczeć, a gdy Wierzba skończyła, ten zlazł z jej łapek i położył się przy brzuchu. Jednak Kopeć, widząc, że królowa chce teraz nim się zająć, odszedł parę kroczków, mało co się nie przewracając i spojrzał na mamę błagalnym wzrokiem.
- Ja chce sam! - miauknął, po czym wyciągnął przednią łapkę i zaczął ją myć, naśladując mamę, którą podpatrzył wcześniej.
- Skoro tak. - powiedziała Wierzba i sama zaczęła się czyścić, by kociak mógł ją naśladować.

***

- Wierzbowe Serce! - kotka usłyszała głos Omszonej Skóry. Wierzba uśmiechnęła się na widok niebieskiego kocura, który wyleciał właśnie za nią z obozu.
- Cześć, Omszona Skóro. - miauknęła na powitanie.
- Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że twoje maluchy są już uczniami! Okopcona Łapa i Skrzydlata Łapa na pewno wyrosną na świetnych wojowników. - powiedział rozpromieniony.
- Ja też, ale będzie mi brakować tych małych kulek przy moim brzuchu. - kotka zaśmiała się cicho i dosyć smutno pod nosem.
- Zapolujemy razem? - zaproponował kocur. - Mam chwilę wolnego, więc pomyślałem, że fajnie by było razem spędzić trochę czasu.
- Jasne.

04 sierpnia 2018

Od Wierzbowego Serca CD. Wschodzącej Fali

Kotkę zaskoczyło pytanie dawnej uczennicy, jednak wyraz jej pyska tego nie pokazywał. Wierzbowe Serce uśmiechnęła się lekko i również spojrzała na czarne maluchy.
- Tak, Wschodząca Falo, bałam się porodu. Nawet bardzo. Jednak nie bałam się o siebie. Najbardziej bałam się, że moje kocięta nie przeżyją, alb urodzą się ciężko chore. Poród nie był najprzyjemniejszą rzeczą, ale ból i całą resztę dało się znieść. Gdy kociaki były już na świecie... czułam się... nie umiem opisać tego jednym słowem. Wiem jednak, że jeśli ty i Czarny Potok zdecydujecie się na maluchy, będziesz pewnie czuła się podobnie. Nie musisz się bać, na pewno wszystko będzie dobrze. Widziałam, że Zabluszczone Futerko nie dawała ci z tym spokoju, jednak jeśli nie jesteś gotowa, nie powinniście się śpieszyć. Zawsze masz swojego partnera, który na pewno będzie ciebie wspierał, i pamiętaj, masz też mnie. 
- D-dziękuje, Wierzbowe Serce. 
- Wschodząca Fala? - kotki usłyszał cichy głosik, który należał do Kopcia, który właśnie wstał.
- Cześć, Kopciu. - powiedziała cichutko rudo-czarna, by nie przestraszyć, dopiero co obudzonego, kociaka. 
- Cześć, ciociu. - przywitał się, podchodząc do niej i wtulając łepek w łapki koteczki. 
- Widziałam księżyc wczoraj wieczorem. Niedługo zgromadzenie, opowiesz mi, co na nim było, prawda? - zapytała Wierzbowe Serce, patrząc na Wschodzik.
- Jeśli pójdę, to oczywiście. - uśmiechnęła się kotka, siadając obok. 
- Dziękuję. - powiedziała bura, po czym położyła głowę na swoich łapach i zamknęła oczy, by trochę odpocząć, zanim Kopeć zacznie zadawać pytania. No inie odpoczęła, ponieważ Kopeć przekrzywił główkę i zapytał: "Co to jest zgromadzenie?"
- Zgromadzenie to noc, w którą wszystkie cztery klany się spotykają, by porozmawiać o ostatnich wydarzeniach. - wytłumaczyła królowa.
- Jak to? Nie walczą ze sobą?
- Nie, w noc zgromadzenia panuje pokój. Kto go naruszy, zostanie ukarany przez klan Gwiazdy. - powiedziała Wschodząca Fala, puszczając przedtem oczko do karmicielki.

<Wschodząca Falo? na nic innego nie miałam pomysłu xd>

24 czerwca 2018

Od Wierzbowego Serca CD. Czarnego Potoku

Kotka kiwnęła głową i wzięła do pyska świeżo upolowanego wróbla, po czym razem wrócili do obozu. Gdy tylko pojawili się przy niewielkim stosie z zwierzyną, podbiegła do nich Wschodząca Fala z szerokim uśmiechem na pyszczku. Czule powitała swojego partnera, po czym przywitała się z byłą mentorką. Pomimo tego, że szylkretowa kocica skończyła trening jakiś czas temu, ona i Wierzba nadal się często spotykały na wspólne polowania czy rozmowy. Wierzbowe Serce bardzo się cieszyła, że to akurat ona trafiła na taką uczennice jaką była Wschodząca.
- Witaj, Wschodząca Falo. - miauknęła Wierzba do szylkretowej kotki. Na widok rozpromienionego pyszczka dawnej uczennicy starsza kotka również się uśmiechnęła.
- Wyglądacie razem tak uroczo. - powiedziała po chwili Wierzbowe Serce, patrząc to na Czarnego, to na Wschodzącą. Oboje roześmiali się pod nosem.
- A właśnie, Wierzbowe Serce. - zaczęła szylkreta, podchodząc do niej. Bura przekręciła lekko głowę, oczekując dalszej wypowiedzi. - Ostry Kieł cię szukał. Nie wiem o co chodzi. Pytałam się, ale on uparł się, żeby rozmawiać o tym tylko z tobą. - powiedziała Wschodząca Fala. Wierzbowe Serce zmarszczyła lekko brwi. Nie miała pojęcia, o co może chodzić.- Pójdę go poszukać. - mruknęła, po czym pożegnała się szybko z młoda parą zakochanych i poszła szukać swojego partnera, przy okazji zastanawiając się, o czym Ostry Kieł chce z nią porozmawiać.
- Wierzbowe Serce! - kotka słysząc swoje imię obejrzała się i zobaczyła rudo-białego kocura biegnącego do niej. Gdy ten stanął obok niej, polizała go po nosie i spojrzała w jego złote oczy.
- Szukałem cię... moglibyśmy iść na spacer? - zapytał, patrząc na wyjście z obozu. Pomimo tego, że Wierzba trochę zmarzła na polowaniu z Czarnym Potokiem, zgodziła się. Ostry szedł pierwszy, a jego wystający kieł błyszczał od czasu do czasu w świetle. Zatrzymali się w osłonionym przez gałęzie miejscu, gdzie nie było zbyt dużo śniegu.
- To... o czym chciałeś porozmawiać? - zapytała, rozglądając się dookoła.
- Wiesz, Wierzbowe Serce... - kocur zerkał zestresowany to na swoje łapy, to na pysk partnerki. - Ja... myślałem dużo... nad tym, co kiedyś mi proponowałaś... i uważam, że moglibyśmy spróbować...
- C-co spróbować? - miauknęła Wierzba, tak naprawdę spodziewając się odpowiedzi, jednak nadal nie mogła uwierzyć, że Ostry Kieł może chcieć...
- Bo... ja bym chciał mieć z tobą kocięta... zrozumiem jeśli się nie zgodzisz...
Wierzbie zalśniły oczy z podniecenia. Jednak tak!
- Ostry Kle, oczywiście, że chcę! Nawet nie wiesz, ile na to czekałam! Tak bardzo chciałam zobaczyć pyszczki naszych kociąt! - miauczała kotka, coraz bardziej emocjonując się tym faktem. Wojownik odetchnął z ulgą. Po chwili czuła oddech płomienno-białego na swoim karku. Serce łopotało jej w piersi jak szalone, jednak nie ze strachu. Wierzbowe Serce nie bała się, mimo tego, że robili to pierwszy raz.
- Jeśli coś będzie nie tak, powiedz... - zamruczał jej do ucha Ostry Kieł. Kotka pokiwała delikatnie głową, po czym wzięła wdech, by się trochę uspokoić i pozbyć wszelkich obaw. Skrzywiła się lekko, gdy ostre kły kocura wbiły się w jej kark.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Wierzbowe Serce leżała wtulając się w miękką sierść swojego partnera.
- Obiecaj mi, choćby nie wiem co się stało, że wychowamy te kocięta razem, dobrze? - miauknęła cicho, liżąc kocura za uchem. Wojownik podniósł głowę, spojrzał Wierzbie w jej zielone ślepia i przytknął swój nos do jej, zamykając oczy.
- Obiecuję. - powiedział. Po paru uderzeniach serca kocur rozejrzał się, poruszając lekko wąsami. - Musimy już iść, zaraz zrobi się jeszcze zimniej. - powiedział. Kotka jednak nie czuła zimna do czasu, aż jej ukochany wstał. Jej ciało przeszedł dreszcz, więc szybko wstała i razem ruszyli do obozu, nie szczędząc sobie czułości. Gdy w końcu znaleźli się w obozie, postanowili jeszcze nikomu nie mówić. Parę kwadr później brzuch Wierzbowego Serca lekko się powiększył. W końcu kotka uznała,że czas powiedzieć rodzince o ciąży. Jednak od jakiegoś czasu Wierzba martwiła się o Ostrego Kła. Z ostatniego polowania wrócił z załzawionymi oczami, a od jakiegoś czasu ma okropny kaszel. Aktualnie leżał w legowisku medyka i walczył z chorobą. Fenkułowe Serce zakazała częstych odwiedzin, ponieważ razem z Różanym Kwiatem obawiała się, że może być to nawrót Łzawego Kaszlu. Gdy Wierzba usłyszała, że mu się pogorszyło, szybko pobiegła do legowiska medyczek, jednak Różany Kwiat jej nie wpuściła.
- Wierzbowe Serce, nie możesz teraz tam wejść. Możesz się zarazić. - powiedziała młodsza medyczka. Oczy burej kotki się zaszkliły, gdy usłyszała kaszel, jaki wydobywał się z gardła chorego kocura.
- Różany Kwiecie, musisz mi pomóc! - zawołała Fenkułowe Serce z głębi legowiska. Szylkreta szybko pobiegła do dawnej mentorki, a Wierzba korzystając z okazji poszła za nią. Jednak widząc Ostrego Kła kaszlącego krwią zatrzymała się, z przerażeniem wpatrując się w umierającego partnera.
~ Klanie Gwiazdy, nie odbieraj mi go... proszę, nie odbieraj mi go... ~ pomyślała Wierzbowe Serce, patrząc na zakrwawiony pysk rudego pointa. Kocur ostatnimi siłami spojrzał na nią i wyszeptał drżącym, ledwo słyszalnym głosem: "Przepraszam...". Po policzkach Wierzby zaczęły spływać łzy, gdy zobaczyła, że boki ukochanego przestały się poruszać. Zrozpaczona kotka położyła się obok ciała Ostrego Kła i załkała głośno, wtulając się w jego białe futro. Po paru uderzeniach serca w legowisku medyczek pojawili się Omszona Skóra, Czarny Potok i Wschodząca Fala.
- Wierzbowe Serce? - dawna uczennica burej podeszła do niej powoli, a za nią Czarny Potok, jednak Wierzba nie potrafiła zwrócić na nich uwagi. Czuła się, jakby ktoś rozrywał jej serce na kawałki. Obiecałeś mi... obiecałeś mi, że wychowamy je razem... jak ja sobie bez ciebie poradzę? Coraz więcej łez spadało na białą sierść. Ciało płomienno-białego wojownika było zimne, a złote oczy blade i lekko zmrużone. Kotka wiedziała, że nie może zwrócić życia partnerowi. Przypomniała sobie o wszystkim, co razem przeszli. Jej życie bez niego nie będzie miało sensu. Fenkułowe Serce stanęła obok kotki i próbowała ją jakoś pocieszyć, podobnie jak Omszona Skóra czy Czarny Potok, jednak widząc, że to nic nie pomaga, a jedynie pogarsza jeszcze sprawę, przestali.
- Nie poradzę sobie sama... - powiedziała cicho Wierzbowe Serce, lekko podnosząc głowę i otwierając szerzej załzawione, zielone oczy. Spojrzała na rodzeństwo i dawną uczennicę, a po jej policzkach nadal spływały łzy. - Nie dam rady sama wychować kociąt...
- Wierzbowe Serce, o czym ty mówisz? - zapytał Omszona Skóra, siadając przy kotce. Wierzba wlepiła wzrok w jego brązowe oczy i podciągnęła nosem.
- B-będę miała kocięta... - powiedziała drżącym głosem.

<Czarny Potoku? Gdzieś tak w połowie opuściła mnie wena, ale chciałam to dopisać do końca, więc wyszło jak wyszło xd >

16 czerwca 2018

Od Wierzbowego Serca CD. Czarnej Łapy (Potoku)

Wierzbowe Serce powitała partnera ciepłym uśmiechem, po czym spojrzała na Czarną Łapę.
- To niesprawiedliwe. - westchnęła kotka. Czarny kocur posłał jej pytając spojrzenie. - Od jakiegoś czasu jesteś wyższy ode mnie, chociaż jesteś młodszy. Teraz siedząc przy was, czuję się jak uczennica.
Oba kocury roześmiały się, a po paru uderzeniach serca Wierzba również wybuchła śmiechem.

***

- Czarny Potoku, masz ochotę wybrać się ze mną na polowanie? - Wierzbowe Serce szybkim krokiem podeszła do brata. Brązowooki uśmiechnął się i przytaknął skinieniem łebka. Wyszli z obozu i po chwili znaleźli miejsce, gdzie znaleźli ślad zwierzyny. Niedawno spadł śnieg i coraz ciężej było znaleźć cokolwiek.
- Czarny Potoku, cieszysz się, że dostałeś ucznia? - zapytała kotka, zakopując niewielką mysz.
- Tak, Skacząca Łapa jest pełny energii. Aż się dziwie, jak mogę za nim nadążam. - miauknął rozbawiony kocur. Kotka uśmiechnęła się, przypominając sobie siebie jako uczennicę.
- Też taka kiedyś byłam... - powiedziała, po czym stanęła przed bratem i poniuchała w powietrzu. Zimne zimowe powietrze przywiało jej wspomnienia o czasie, gdy ta była uczniem. Spojrzała na śnieg na gałęziach drzew i uśmiechnęła się.  - Wiesz, czasem przypominam sobie moje treningi z Ostrym Kłem i nie potrafię zrozumieć, jak mogłam być niekiedy tak nieuważna. - mruknęła po chwili, chichocząc pod nosem.
- Nieuważna? - Czarny Potok posłał Wierzbie pytające spojrzenie.
- Tak, podczas treningu walki, nie słuchając go wcześniej, by zrobić unik skoczyłam na drzewo, na którym leżał śnieg i trochę nas przysypało... - miauknęła rozbawiona kocica, po czym spojrzała na kocura z uśmiechem na pyszczku.
- A ty? Pamiętasz jakieś śmieszne sytuacje podczas twojego treningu? - zapytała zaciekawiona Wierzbowe Serce, przysuwając się do braciszka.

< Czarny Potoku? Przepraszam, że tak długo i taki słaby gniot ;-; >

03 maja 2018

Od Wierzbowego Serca CD. Wschodzącej Łapy

Wierzbowe Serce uśmiechnęła się widząc zaangażowanie swojej uczennicy. Kotki ćwiczyły razem aż do zachodu słońca. Po powrocie do obozu obie były wykończone, ale burą kotkę rozpierała duma, ponieważ Wschodząca Łapa ciągle robiła postępy.
- Muszę ci powiedzieć, że świetnie ci poszło. - miauknęła rozpromieniona Wierzba.
- Dziękuję, Wierzbowe Serce. - powiedziała terminatorka, zwracając swój brudny pyszczek na mentorkę. W długim szylkretowym futrze kotka miała śnieg i suche gałązki.
- Idę jeszcze porozmawiać z Błękitną Łapą i Szumiącą Łapą. - mruknęła Wschodząca Łapa. - Do jutra.
Terminatorka poszła od siedzącego przed legowiskiem uczniów rodzeństwa. Wierzbowe Serce westchnęła smutno, przypominając sobie o Ciernistej Łapie i Jeżowej Łapie.
- Wierzbowe Serce? - kotka usłyszała głos Omszonej Skóry za sobą.
- O, cześć, Omszona Skóro... A co ty tu robisz? Nie powinieneś być u medyczek? Słyszałam, że ostatnio kaszlałeś... - bura zmarszczyła brwi. Miała nadzieję, że kocur nie rozchoruje się zbyt mocno.
- To nic takiego. - miauknął kocur. - Ja tylko chciałem z tobą porozmawiać.
- Coś się stało? - zapytała zmartwiona.
- Nie... po prostu brakuje mi towarzystwa... - Omszona Skóra spojrzał na nią smutnymi oczkami. Wierzba roześmiała się głośno, co po chwili udzieliło się również Omszonemu.

***

Wierzbowe Serce przyczajona za krzakami obserwowała Wschodzącą Łapę, która akurat polowała. Uczennica radziła sobie ze wszystkim świetnie i Wierzba uważała, że terminatorka już jest gotowa by zostać wojowniczką. Już niedługo pójdzie porozmawiać z Niedźwiedzią Gwiazdą o jej mianowaniu. Gdy Wschodząca Łapa złapała kolejną zdobycz, Wierzba wyszła z swojego ukrycia i stanęła za terminatorką.
- Wschodząca Łapo... - zaczęła. Uczennica zjeżyła futro, słysząc głos za sobą.
- W-wierzbowe Serce... - wymruczała pod nosem, szybko się obracając.
- Uważam, że jesteś gotowa by zostać wojowniczką. Niczego więcej już cię nie nauczę. - powiedziała z dumą w głosie. Wschodzącej Łapie zaświeciły się oczy.
- Naprawdę?! - ucieszona pisnęła po chwili.
- Tak. - Wierzbowe Serce uniosła wargi odsłaniając ząbki w szczerym uśmiechu. Podobnie jak terminatorka już nie mogła się doczekać mianowania uczennicy.

***

Coraz więcej kotów chorowało na Łzawy Kaszel. Zaćmienie dopadło już bardzo wiele kotów, a w obozie unosił się odór choroby. Omszona Skóra, Ostry Kieł, Miętowy Oddech i Błękitna Łapa trafili do medyczek, a z Różanym Kwiatem też nie było za dobrze. Jednak najgorzej było z Miętowym Oddechem. Rudy kocur ciągle kaszlał i bardzo rzadko wychodził z legowiska medyczek. Było z nim coraz gorzej. Koty, które nie były chore były przygnębione i martwiły się o resztę klanu. Wierzbowe Serce akurat postanowiła zanieść coś do jedzenia Błękitnej Łapie. Uczennica spodziewała się kociąt, a dopadła ją choroba, co może przynieść za sobą problemy. Przechodząc obok legowiska Fenkułowego Serca Wierzba przypadkiem usłyszała rozmowę Ostrego Kła i Miętowego Oddechu. Kotka zjeżyła sierść, gdy usłyszała słowa rudego kota. Miętowy Oddech jest ojcem Pylistego Czoła? Ale to by znaczyło, że zdradził klan. Pomyślała kocica, marszcząc brwi. Ostry Kieł wyszedł z legowiska medyków i skierował się w stronę stosu ze zwierzyną, jednak Wierzbowe Serce szybko mu zagrodziła drogę.
- Co to ma znaczyć? - zapytała kotka, mrużąc zielone ślepia.
- W-wierzbowe Serce? O co ci chodzi? - miauknął zaskoczony kocur.
- Słyszałam waszą rozmowę. Jakim cudem Pyliste Czoło jest synem Miętowego Oddechu? - mruknęła, bijąc nerwowo ogonem o ziemię. Ostry stanął nieruchomo, mrugając co chwilę złotymi oczami.
- Wyjaśnię ci to, ale nie tutaj. - miauknął po chwili, spuszczając wzrok na swoje łapy.
Oba koty wyszły z obozu, by spokojnie porozmawiać. Po chwili usiedli na Słonecznej Polanie, a Ostry Kieł zaczął opowiadać.
- Teraz już wszystko wiesz... - powiedział na koniec kocur, patrząc na Miejsce Gdzie Zachodzi Słońce. Kotka kiwnęła głową. Nawet nie pomyślałaby, że Miętowy Oddech mógłby mieć romans z samotniczką.
- Kiedy macie zamiar powiedzieć to Pylistemu Czołu? Gdy będzie już starszym wojownikiem? Takich rzeczy nie można trzymać w tajemnicy. - powiedziała po chwili namysłu Wierzbowe Serce.
- Masz rację, ale jak mu to powiedzieć? "Cześć, wiesz że Miętowy Oddech jest twoim ojcem, ale nie miał odwagi powiedzieć ci tego wcześniej?"? Po za tym nie wiadomo, jak on to przyjmie...
- Trzeba to przemyśleć. Teraz musimy wracać już do obozu, bo zaczyna się ściemniać. - miauknęła bura, wstając. Wchodząc do obozu zobaczyli zbiorowisko przy legowisku medyków. O nie... pomyślała kotka i szybkim krokiem znalazła się obok innych kotów, a za nią przyszedł Ostry Kieł. Wierzba przepchnęła się między wojownikami, a w legowisku zobaczyła nieruchome ciało Miętowego Oddechu. Oczy kocura były zamglone, a boki w ogóle się nie poruszały. Choroba go wykończyła. Wierzba zwiesiła głowę i zrobiła miejsce dla Ostrego Kła. Oczy kocura się zaszkliły, po czym wojownik usiadł obok ciała, a po jego policzkach spływały łzy. Smutek ściskał Wierzbie serce, gdy musiała patrzeć na partnera w takim stanie. Kotka czuła się bezsilna i nie wiedziała co zrobić. W końcu postanowiła zostać przy nim. Po chwili większość kotów odeszła by zająć się swoimi obowiązkami. Wierzba usłyszała ciche kroki za sobą. Odwróciła głowę i zobaczyła Wschodzącą Łapę.

<Wschodząca Łapo? Przepraszam, że tak długo :/ Możesz dać jakiegoś time skipa czy coś, bo na końcu już naprawdę nie miałam pomysłu>

Od Wierzbowego Serca CD. Skoczka

Wierzbowe Serce czując zapach obcego kota na terytorium klanu Klifu zaczęła szukać miejsca, gdzie ten się ukrywa. W końcu kocica znalazła małą norkę, do której włożyła głowę i ujrzała przysypiającego kociaka. Maluch wyglądał na przestraszonego i zagubionego. Jego czarno-białe futerko było brudne od pisaku i ziemi.
- Cześć, mały. Co tu robisz? - zapytała uspokajającym tonem. Kociak spojrzał na nią bursztynowymi oczami, po czym otworzył pyszczek, bo odpowiedzieć, lecz szybko go zamknął, słysząc głos jakiegoś kocura.
- Wierzbowe Serce? Głowa ci tam utknęła? Czego tam tak w ogóle szukałaś? - miauknął rozbawiony Czarny Potok. Wierzba wyjęła pyszczek i otrzepała go z ziemi.
- Czarny Potoku, znalazłam kociaka... - miauknęła szybko, patrząc na kryjówkę małego. Czarny kocur zmarszczył brwi i paroma susami znalazł się przy siostrze. Wierzbowe Serce ponownie zajrzała do malucha.
- Więc... co tutaj robisz? - zapytała ponownie.
- Ja... bawiłem się z mamą i siostrą i... i ich szukałem, ale nie znalazłem... - powiedział cichutko, a jego oczy zaszkliły się. Serce Wierzby ścisnął smutek na widok malucha.
- Chodź mały, wyjdź i wtedy pójdziemy razem do obozu i poczekamy na twoją mamę, dobrze? - zaproponowała, a malec kiwnął głową i po chwili znalazł się przy łapkach burej kotki.
- Jak masz na imię? - zapytał Czarny Potok, patrząc na kociaka, który zastanowił się chwilę i powiedział:
- Nie mam imienia... - Wierzba zmarszczyła brwi, słysząc go. Matka nie nadała swojemu dziecku imienia?
- Chodźmy, w obozie się coś dla ciebie wymyśli. - powiedział czarny wojownik, po czym ruszył z miejsca.
- Chcesz, żebym cię tam zaniosła? - Wierzbowe Serce schyliła się, żeby spojrzeć małemu w bursztynowe oczka.
- Nie trzeba. - miauknął i niezdarnymi krokami poszedł za Czarnym. Po chwili znaleźli się w obozie. Maluch poniuchał w powietrzu i rozejrzał się.
- To jest obóz klanu Klifu. - powiedziała Wierzba, szukając przy okazji wzrokiem Niedźwiedziej Gwiazdy.
- A co to klan? - zapytał młodziak.

<Skoczek? Dawno nie pisałam, więc może być słabe :/ >

02 kwietnia 2018

Od Wierzbowego Serca CD. Czarnej Łapy

Kotka zmarszczyła brwi i spojrzała przed siebie, na chwilę się zamyślając. Te mysie móżdżki pewnie nawet nie wiedzą, jak Czarna Łapa się czuje. 
- Próbowałeś im to powiedzieć? - zapytała po chwili. Czarna Łapa posłał jej spojrzenie swoich brązowych oczu i powiedział:
- Tak, próbowałem, ale oni mnie nie słuchają tylko coś szepcą do siebie. - po tych wbił wzrok w swoje łapy, wzdychając cicho.
- Możemy iść razem spróbować przemówić im do rozsądku. - zaproponowała spokojnym tonem Wierzbowe Serce.
- Lepiej nie...
- Dlaczego?
- Będą się ze mnie nabijać, bo będą uważali, że sam sobie nie poradzę. - odpowiedział Czarna Łapa, a zaraz potem dodał ledwo słyszalnym głosem: - Po za tym Spadający Liść nigdy by tak nie zrobił.
W oczach kotki przez chwilę rozbłysnął gniew, jednak szybko zniknął, nie pozostawiając po sobie żadnych emocji na pysku kotki.
- Nie jesteś Spadającym Liściem i nie chcę, żebyś nim był. Chcę, żebyś był Czarną Łapą. Moim bratem, a nie ojcem. Słyszałeś kiedyś, żeby Mgiełka chciała, byś był jak nasz ojciec?
- Nie, ale... - kocur spojrzał na nią.
- To dlaczego tak usilnie próbujesz go naśladować? - zapytała, nie dając mu dokończyć.
- Bo on jest idealny. - powiedział smutnym tonem. - A ja niczego nie potrafię dobrze zrobić.
Wierzbowe Serce tylko pokręciła głową i podeszła blisko do kocura. Polizała go po uchu i wtuliła się w jego szorstką sierść, mrucząc cicho.
- Nie rozumiem cię. - miauknęła cicho. - Ale i tak cię kocham, braciszku.

< Czarna Łapo? Wierzbie się na czułości zebrało <33 >

27 marca 2018

Od Wierzbowego Serca CD. Czarnej Łapy

- Skoro tak... Jak byś chciał, możemy później pójść na polowanie, pokażesz mi, czego nauczył cię Słoneczny Blask. - Wierzbowe Serce posłała kocurowi ciepły uśmiech. Kocicy zależało na tym, żeby podbudować ich relacje. W końcu to jej młodszy brat, powinna go wspierać w trudnych chwilach.
- Jeśli nie będzie to dla ciebie problem, to chętnie. - miauknął Czarna Łapa, lekko się uśmiechając.
- Skończymy jeść i idziemy. - oznajmiła kotka. Brązowooki pokiwał głową i skierował wzrok na czarno-białego kocura wchodzącego właśnie z legowiska medyka.
- Chyba Słoneczny Blask nie będzie miał nic przeciwko. - miauknął po chwili.
- Raczej nie. - Wierzba również spojrzała w stronę kocura, po czym zmarszczyła brwi. Słoneczny Blask był jej przyjacielem z dzieciństwa, ale denerwowało ją to, w jaki sposób się do niej zwracał, czy chociażby jego spojrzenie na nią. Czuła, że podoba się bratu Ostrego Kła, ale ona do niego nic nie czuje! Wierzbowe Serce potrząsnęła głową, by pozbyć się nadmiaru myśli. Wzięła kęs wcześniej zabranej zdobyczy. Czarna Łapa zrobił to samo. Niedługo potem oba koty wstały i wyszły z obozu. Zimny wiatr zmierzwił im sierść. Pora Opadających Liści już od dawna dawała o sobie znaki.
- Gdzie idziemy polować? - zapytał czarny kocur.
- Może niedaleko słonecznej polany? - zaproponowała Wierzbowe Serce. Czarna Łapa wzruszył ramionami i skierował się w tamtą stronę. Kotka poszła za nim.
- Jak byś chciał o czymś porozmawiać, to teraz mamy na to czas. - powiedziała, spoglądając w brązowe oczy kocura.

<Czarna Łapo? Nie miałam pomysłu, więc krótkie i takie.... no wiesz xd>

25 marca 2018

Od Wierzbowego Serca CD. Wschodzącej Łapy

Na pysk Wierzbowego Serca uśmiech sam właził, gdy widziała swoją uczennicę tak podekscytowaną pierwszym treningiem. Nic dziwnego, w końcu obie nie mogły się tego doczekać. Szybkim krokiem wyszły z obozu. Wschodząca Łapa rozglądała się z szeroko otwartymi oczami. Bura kotka pozwoliła nacieszyć się terminatorce światem poza obozem.
- Co będziemy dzisiaj robiły? - zapytała po chwili koteczka.
- Pokażę ci tereny klanu Klifu i granice z innymi klanami, a później o ile starczy ci energii możemy zacząć polowanie.
Wschodząca Łapa pokiwała energicznie głową i po chwili razem ruszyli. Dla Wierzbowego Serca to już była codzienność, ale za to dla młodej uczennicy było to coś zupełnie nowego. Bura kotka dobrze to rozumiała, więc pozwalała robić nie za długie postoje, by szylkreta mogła przypatrzeć się okolicy.

***

Kotka wstała z legowiska, wyczyściła futro i wyszła z legowiska. Ruszyła w stronę legowiska uczniów, gdzie już czekała na nią Wschodząca Łapa. Przed Wierzbowym Sercem przemknęli szybko Pylna Łapa i Muchomorowa Łapa. Bura kocica pokręciła głową i usiadła obok uczennicy.
- Co tym razem? - zapytała mentorka.
- Wschód słońca temu dostali karę od Niedźwiedziej Gwiazdy za jakieś wygłupy i dzisiaj o świcie mieli iść coś zrobić, ale zaspali. - mruknęła odrobine rozbawiona szylkreta.
- Ta dwójka zmieni się dopiero wtedy, gdy jeże zaczną latać. - westchnęła Wierzbowe Serce.
- Tak... - terminatorka przyznała jej rację. - A co będziemy dzisiaj robić?
- Dzisiaj poćwiczymy walkę. - uśmiechnęła się wojowniczka.

<Wschodząca Łapo? Przepraszam, że tak długo czekałaś i taki gniot wyszedł ;-; Mam wyrzuty, że zaniedbałam moją uczennicę T-T>

18 marca 2018

Od Wierzbowego Serca CD. Wierzbowego Serca

- Widzieliście coś ciekawego na patrolu? - zapytała Wierzbowe Serce. Sądząc po minie Ostrego Kła - tak.
- Wyczuliśmy najpewniej samotniczkę. Ślad był stary, ale lepiej uważać na polowaniach, patrolach i treningach. - miauknął rudo-biały kocur. Wierzba kiwnęła głową i otarła się o bok ukochanego.
- Zaraz wracam. - powiedział wojownik i poszedł opowiedzieć o samotniczce Niedźwiedziej Gwieździe. Kotka powiodła za nim wzrokiem i westchnęła. Obok niego była najszczęśliwszą kotką na świecie, ale jednak... wydawało się, że czegoś z czasem zaczyna jej brakować. Nie chodzi o miłość, bo Ostry Kieł na prawie każdym kroku jej ją okazywał. Więc o co może chodzić?

***

 Wiele myślała, czy to odpowiedni moment, czy nie są za młodzi na taki obowiązek i najważniejsze - czy Ostry Kieł się na to zgodzi. Mimo tych wszystkich pytań postanowiła spróbować. Jednak kota zapomniała o tym tuż przed mianowaniem kociaków Zabluszczonego Futerka na uczniów. Ostry Kieł został mentorem Szumiącej Łapy, Senny Krok - Żądlącej Łapy, a Wierzbowe Serce - Wschodzącej Łapy. Zielone oczy burej kotki mieniły się radością. W końcu została mentorką!
- Gratuluje. - Ostry Kieł usiadł obok Wierzby po ceremonii.
- Dziękuję. - uśmiechnęła się szeroko Wierzba. - Jednak... odrobinę się boję, że nie dam rady nauczyć jej wszystkiego tak dobrze, jak ty nauczyłeś mnie.
- Spokojnie. - kocur przybliżył się do kotki i polizał ją po policzku. - Będziemy mogli razem prowadzić treningi, a rodzeństwo na pewno nie będzie miała nic przeciwko. Jakbyś miała jakieś problemy będziesz mogła do mnie przyjść, pamiętaj.
- Dobrze. - wymruczała Wierzbowe Serce wtulając się w futro Ostrego Kła i zamykając oczy. - Wiesz, że cię kocham?
- Wiem. - roześmiał się kocur. - Ja ciebie też.
Kotka poczuła, jak płomienno-biały liże ją po głowie. Wierzba otworzyła oczy i rozejrzała się. Nowo mianowani uczniowie rozmawiali ze sobą przy legowisku terminatorów. Zabluszczone Futerko patrzyła na nich z dumą w oczach. Nic dziwnego. Przecież jeszcze przed chwilą byli kociakami... Wierzbowe Serce nagle przypomniała sobie o tym, że chce porozmawiać z Ostrym Kłem
- Em... moglibyśmy iść razem na polowanie? - zapytała, patrząc w złote oczy kocura.
- Jasne. - miauknął, wstając. Wierzbowe Serce uśmiechnęła się lekko i oboje wyszli z obozu. Po upolowaniu paru piszczek, kotka zaproponowała, by poszli na Plażę. Tam będą mogli porozmawiać, a przy okazji przyjrzeć się tamtym terenom. W sumie nigdy tam nie była, a bardzo chciała zobaczyć to miejsce. Po chwili zastanowienia kocur się zgodził. Minęli wejście do obozu i zeszli na Plażę. Wiatr wiejący znad Miejsca Gdzie Zachodzi Słońce był zimny i mierzwił kotom sierść. Wierzbowe Serce otworzyła szerzej oczy ze zdziwienia. Niebieskie fale zmieniały się w białą pianę i zmywały złoty piasek z brzegu. Dalej widziała niekończącą się kałużę. Rozejrzała się i zobaczyła dziwne, brązowo-czerwone zwierzątko chodzące bokiem.
- Co to jest, Ostry Kle? - zapytała, zbliżając się powoli do tego... czegoś.
- Nie wiem... - miauknął zainteresowany kocur. Gdy kotka znalazła się obok żyjątka, podniosła łapę i pacnęła go w jego dziwnie twardą skórę. Zwierzątko stanęło bez ruchu i wlepiło w nią swoje małe czarne oczy... bo to chyba były oczy. Gdy zbliżyła nos do żyjątka, to podniosło łapę i uczepiło się jej pyszczka. Wierzbowe Serce wydała z siebie bliżej niezidentyfikowany dźwięk i przestraszona próbowała zdjąć przeciwnika z nosa. Ostry Kieł szybko podbiegł do niej, by pomóc ukochanej, ale oboje nie wiedzieli, co zrobić podczas ataku krwiożerczej piszczki. Na szczęście zwierz po chwili puścił jej pyszczek. Wierzbowe Serce usiadła i zaczęła lizać obolałe miejsce. Jej partner podszedł do niej i usiadł naprzeciwko, po czym zaczął lizać jej nos.
- Nic ci nie jest? - zapytał troskliwym głosem.
- Nie. - miauknęła szybko Wierzbowe Serce. Nagle z tyłu rozległ się przerażający dźwięk. Oboje szybko się odwrócili i zobaczyli dziwnego ptaka, który chyba zamierzał się na nich rzucić, bo rozłożył skrzydła, przez co wydawał się dużo większy niż normalnie. Kotka położyła uszy po sobie i wyciągnęła pazury, podobnie, jak Ostry Kieł. Zanim zdążyła zaatakować, ptak dziobnął ją w grzbiet. Kotka pisnęła z bólu i podkuliła ogon, szybko się cofając.
- Nie, nie, nie. - miauknęła szybko i razem z Ostrym Kłem starali się opuścić Plażę. Nie obyło się bez paru dziobnięć, ale w końcu udało się uciec z tego niebezpiecznego miejsca. Kotka odetchnęła z ulgą, gdy byli przy wejściu do obozu.
- Ufff. - roześmiała się. - Jeszcze tak dziwnych zwierząt nie widziałam.
- Ja też nie. - potwierdził kocur. Gdy kocica przestała się śmieć, spojrzała w oczy Ostrego Kła i miauknęła szybko:
- Chodź. - pobiegła w stronę Słonecznej Polany. Rudo-biały ruszył za nią bez słowa. Jakby to powiedzieć? Myśl, Wierzbowe Serce, myśl! To nie może być aż takie trudne do powiedzenia... prawda? Droga do polany dłużyła się jej okropnie, przez co wydawało się jej, że szli tam parę godzin. Gdy dotarli na miejsce kotka wzięła głęboki wdech i usiadła sobie niedaleko krawędzi. Po chwili przy jej boku znalazł się Ostry Kieł.
- Chcesz o czymś porozmawiać, prawda? - zaśmiał się pod nosem.
- Oczywiście. - mruknęła. - Doś ważnym.
- To... o co chodzi?
- Wiesz, myślałam trochę i no.... ja wiem, że możesz się nie zgodzić i zrozumiem, ale... - mówiła, wpatrując się w swoje bure łapy. Denerwowała się, sama nie wiedziała czym. Przypomniała sobie, jak siedzieli w tym miejscu parę księżyców temu. Pierwsze wyznanie miłości temu kocurowi, nieudane zresztą. - Ostry Kle... ja... chciałabym mieć kocięta.
Kotka spojrzała na pysk kocura, który miał minę, jakby miał się właśnie zakrztusić futrem.

<Ostry? Odpis postanowił sobie zrobić dłuższy spacerek, ale przyszedł i chyba ma jakieś patyki we włosach xd Jeśli coś pokręciłam, powiedz XDD>

28 lutego 2018

Od Wierzbowego Serca CD. Czarnej Łapy

Wierzbowe Serce usiadła obok młodego czarnego kocura. Dopiero został uczniem, a w jego życiu już zdarzyła się tragedia. Pewnie wyobrażał sobie szczęśliwie życie razem z siostrą u boku. Mieli siebie wspierać w trudnych chwilach, dzielić się przygodami z treningów... a teraz? Wszystko się posypało przez to, że młoda kotka spadła z klifu.
- Czarna łapo, ja... - zaczęła cicho Wierzbowe Serce.
- Daruj sobie gadkę o tym, że wiesz co czuję. - miauknął uczeń odwracając wzrok i wbijając pazury w ziemię. Wierzba w cale nie miała zamiaru tego mówić, mimo tego spuściła wzrok.
- Mglista Łapa też była moją rodziną... tak jak Ciernista Łapa i Jeżowa Łapa.
- I co z tego?! Nie możesz jej zwrócić życia! Nikt nie może! - kocur zacisnął zęby, a Kotka zauważyła, że po jego policzku spływa łza. Nie jestem dobra w pocieszaniu. Wierzbowe Serce westchnęła i spojrzała w niebo. Ciemność zaczynała okrywać wszystko swoimi kruczoczarnymi skrzydłami, a na Srebrnej Skórze zaczęły się pojawiać pierwsze gwiazdy.
- Czarna Łapo, twoja siostra poluje teraz razem z Klanem Gwiazdy. Jednak zawsze będzie nad tobą czuwać i obserwować cię stamtąd. I właśnie dla niej musisz się starać być silniejszy i lepszy.
Brązowe oczy kocura w końcu spojrzały na pysk Wierzbowego Serca.
- Ale... - miauknął cicho, lecz po chwili namysłu tylko kiwnął głową na zgodę.
***
- Ja nadal nie mogę w to uwierzyć. - miauknął Omszona Skóra, lekko drżącym głosem. Bura kotka wtuliła się w niebieskie futro kocura, mrucząc uspokajająco. Mimo, że nie miała jeszcze nigdy ucznia, mogła się domyślić, co czuje jej brat.
- Moja uczennica spadła z klifu, a ja nie mogłem nic zrobić. - ciągnął dalej. Do legowiska wojowników wszedł Słoneczny Blask. Kocur patrzył to na Omszoną Skórę, to na Wierzbowe Serce.
- Omszona Skóro? Możemy chwilę porozmawiać? - zapytał czarno-biały kocur. W jego oczach można było dostrzec współczucie i smutek. Wierzba poczuła, jak niebieski kiwa głową.
- Zostawię was samych. - miauknęła kotka, po czym otarła się o bok brata i wyszła z legowiska. Dzień był ciepły, słońce przyjemnie grzało grzbiet, mimo to w obozie panowała ponura atmosfera. Kotka rozejrzała się i dostrzegła kruczoczarne futro młodego ucznia. Wierzbowe Serce szybkim krokiem podeszła do Czarnej Łapy i przywitała go słabym i smutnym uśmiechem. Wiedziała, jak ciężko kocurowi po śmierci siostry
- Cześć, Czarna Łapo. - miauknęła.


<Czarna Łapo? Yghhhhhh, nie miałam pomysłu, ale jest>

18 lutego 2018

Od Wierzbowego Serca CD. Szumka

Kotka powolnym krokiem opuściła kociarnię. Wierzbowe Serca nie byłaby sobą, gdyby nie przychodziła tych maluchów odwiedzać.

***

Wierzba powoli i bezszelestnie stawiała łapy na ziemi. Ciepłe powietrze wlatywało do nosa kotki. Wierzbowe Serce czuła wiele przyjemnych zapachów, jednak była skupiona na czymś innym. Czarny ptak akurat szukał sobie czegoś do jedzenia pod drzewem. Ciekawe, czy wie, że zaraz to on stanie się pożywieniem. Kotka naprężyła mięśnie, a po chwili już była w powietrzu, łapiąc swoimi ostrymi pazurami kosa w locie. Zakopała piszczkę, by wziąć ją później ze sobą do obozu. Kotka lubiła polować. Mogła wtedy przemyśleć wszystkie sprawy, cieszyć się zapachem świeżo upolowanej zwierzyny i smakiem jej krwi. Trzeba przyznać, że to właśnie polowanie wychodziły Wierzbie najlepiej. Po bardzo udanych łowach, kotka wzięła ze sobą wszystkie piszczki i zaniosła je do obozu. Gdy odkładała zwierzynę na stos zauważyła Szumka i jego rodzeństwo bawiące się razem przez żłobkiem. Wierzbowe Serce z uśmiechem na pyszczku podeszła do Zabluszczonego Futerka.
- Tak szybko rosną. - miauknęła szylkreta. Jej głos był przepełniony dumą i miłością.
- Masz rację, Zabluszczone Futerko. - potwierdziła bura kotka. - Mają już 4 księżyce, prawda?
- Tak. - opowiedziała królowa. Nagle Szumek wyrwał się z łapek siostry i szybko podbiegł do obu kotek.
- Cześć, Wierzbowe Serce. - miauknął radośnie. - Chcesz się z nami pobawić?
- Z chęcią. - odpowiedziała, bo jak można odmówić takiej ślicznej, małej kulce futra o błyszczących zielonych oczach?

<Szymek? Przepraszam, że tak długo i taki gniot ;-;>

24 stycznia 2018

Od Wierzbowego Serca CD. Ostrego Kła

Kotka patrzyła na Ostrego Kła spod przymrużonych ślepi i zmarszczonych brwi. Słoneczny Blask tylko opowiadał jej co się działo na jego polowaniu, a ten tu przyłazi i przegania go wzrokiem. Przez chwilę miała ochotę pacnąć swojego partnera w nos, lecz szybko się opanowała. Nie warto. Tylko by się pokłócili. Kocur spojrzał na nią swoimi złotymi oczami.
- Ostry Kle! - miauknęła rozgniewana. - Po co to zrobiłeś?
- Ja... - wojownik speszył się i odwrócił wzrok. Wierzbowe Serce wzięła głęboki wdech i wypuściła powietrze nosem z cichym świstem.
- Jesteś zazdrosny? - zapytała już nieco spokojniej. Płomienno-biały kocur stał nieruchomo wpatrzony gdzieś w dal. Kotka pokiwała lekko głową i uśmiechnęła się pod nosem. Po paru uderzeniach serca zaczęła mówić dalej:
- Wiesz, że kocham ciebie i tylko ciebie, prawda? Jesteś dla mnie wszystkim, Ostry Kle, ale nie możesz mi zakazywać rozmawiać czy przyjaźnić z innymi.
- Przepraszam, Wierzbowe Serce. - powiedział cicho kocur. - Nie wiem, co we mnie wstąpiło.
Kotka zamknęła oczy i otarła się o bok Ostrego Kła mrucząc. Poczuła, jak kocur liże ją po głowie.
- Tym razem ci wybaczę, ale następnym razem... chyba nie chcesz poznać mojego prawdziwego gniewu? - powiedziała rozbawiona swoimi słowami kotka. Ostry Kieł również zaśmiał się pod nosem.

***

Ostry Kieł poszedł na patrol razem z Sennym Krokiem, Sójczym Skrzydłem i Pylistą Łapą, więc Wierzbowe Serce postanowiła porozmawiać trochę z bratem.
- Omszona Skóro! - miauknęła kotka, by zwrócić na siebie jego uwagę. Kocur odwrócił głowę i uśmiechnął się na widok Wierzby. Kotka podbiegła do niego i otarła się o jego policzek na powitanie.
- Cześć, Wierzbowe Serce. - przywitał się. - Co tam u ciebie?
- Bardzo dobrze. Każdy dzień spędzony z Ostrym Kłem jest wspaniały, jeszcze nigdy przedtem nie czułam się tak szczęśliwa.
- Jesteście śliczną parą. - uśmiechnął się.
- Dziękuję. - kotka odwzajemniła uśmiech, a po chwili dodała: - Ty też mógłbyś sobie kogoś znaleźć.
- Ja? No co ty. - odparł Omszona Skóra. - W sumie nie ważne. Mam jeszcze jedno pytanie.
- Pytaj o co chcesz, braciszku. - miauknęła. Wierzba nie miała pojęcia, o co chce zapytać ją Omszona Skóra i dlatego tak ją to ciekawiło. A co jeśli kocur ma partnerkę z innego klanu? Nie... raczej nie.
- Planujecie mieć kociaki? - zapytał w końcu.
- Nie zastanawiałam się jeszcze nad tym.... - powiedziała Wierzbowe Serce. - Kociaki są słodkie i urocze, ale... nie jesteśmy jak na razie na to gotowi... chyba. A dlaczego pytasz?
- Skoro masz już partnera, to kiedyś chciałbym być wujkiem. - kocur puścił do niej oko. Kotka uśmiechnęła się pod nosem, po czym rozmawiali jeszcze chwilę i pożegnali się. Niedługo potem do obozu przyszedł Ostry Kieł, a Wierzba niczym kocię podbiegła do niego i domagała się jego towarzystwa.

<Ostry? Jakoś tak pomysłu nie miałam na dalszy ciąg xp >

22 stycznia 2018

Od Wierzbowego Serca CD. Szumka

Maluchy Zabluszczonego Futerka są takie urocze! A szczególnie Szumek, który właśnie zaatakował jej nos. Wierzbowe Serce prawie się rozpłynęła pod wpływem słodkości tej małej, rudej kulki wiszącej na jej burym pysku.
- Mam cie! - miauknął malutki kocurek. Jego śliczne, błyszczące zielone oczka patrzyły w równie zielona ślepia kotki.
- I nie pusce cie dopóki mi nie powies jak mas na imie! - powiedział radośnie Szumek.
- Jestem Wierzbowe Serce. - miauknęła kotka uśmiechając się.
- Wiezbowe Selce. - powtórzył kocurek, by zapamiętać. Zabluszczone Futerko i Pręgowany Grzbiet zaśmiały się cicho, po czym szylkretowa królowa zdjęła to małe, pocieszne cudo z nosa Wierzbowego Serca.
- Ja ce wlacać! - miauczał głośno Szumek, gdy mama podczepiła go od pyska kotki i położyła obok sióstr.
- Nie wolno mi się wyrywać, Szumku. - miauknęła Zabluszczone Futerko gniewnie, lecz po chwili jej głos złagodniał: - A co jakby ci się coś stało?
- Nie wiem. - odparł beztrosko maluch, nie widząc w niczym problemu. Karmicielka westchnęła tylko i po chwili skierowała swój wzrok na Wierzbowe Serce. Kotka po chwili usłyszała głos swojej matki:
- A co tam u ciebie, Wierzbowe Serce? Słyszałam, że zostaliście parą z Ostrym Kłem. - Pręgowany Grzbiet uśmiechnęła się.
- Tak, to prawda. - bura kota wyszczerzyła białe kły w uśmiechu. Każdy dzień z Ostrym Kłem był najwspanialszy, bo w końcu jak może być inaczej, skoro u jej boku stoi najlepszy i najwierniejszy wojownik klanu?
- Co to Ostly Kiel? - przerwał im głos Szumka.
- Nie co, tylko kto. - miauknęła Zabluszczone Futerko. - To wojownik z naszego klanu.
- A co lobią wojownicy? - zapytał maluch. No pięknie, czyli się zaczęło. Zaraz pewnie reszta malców zacznie zadawać kolejne i kolejne pytania.

<Szumek? Dopadło mnie bezwenie gdzieś w środku opka i nie miałam pomysłu co pisać dalej xd>

18 stycznia 2018

Od Wierzbowego Serca CD. Ostrego Kła

Kotce wydawało się, że jej łapy odrywają się od ziemi, a serce biło bardzo szybko. Nie mogła w to uwierzyć! Wtuliła się w futro Ostrego Kła i mruczała głośno, podobnie jak on. Pamiętała, jak parę wschodów słońca przyszła do Omszonej Skóry z płaczem po rozmowie z Ostrym Kłem. Nie rozmawiali ze sobą, do czasu zgromadzenia. Wtedy widziała, że kocur rozmawiał tam z wojowniczką, która należała chyba do klanu Wilka. Myślała, że Ostry Kieł spotykał się z tamtą kotką, dlatego tak się stało. Jednak myliła się. Zamknąwszy oczy, Wierzbowe Serce zaczęła wsłuchiwać się w bicie serca, oddech i mruczenie ukochanego. Po chwili podsunęła się lekko, by spojrzeć na pyszczek kocura. Jego błyszczące złote oczy niemalże ją zahipnotyzowały.
- Tak, zachowałeś się jak mysi bobek, ale to nic nie zmieniło. - miauknęła kotka, uśmiechając się. - I mogę to powiedzieć całemu światu - kocham cię, Ostry Kle.


***

Zimny powiew wiatru wdarł się do legowiska wojowników. Wierzbowe Serce otworzyła oczy, a jej ciało przeszedł lekki dreszcz. Mimo, że kotka była wtulona w ciepłe futro Ostrego Kła, zimno i tak jej dokuczało. Nagle płomienno-biały wojownik gwałtownie podniósł głowę, oczy miał rozszerzone z przerażenia, a oddech przyspieszony i płytki. Bura kotka spojrzała na niego mocna zaniepokojona. Nie wiedziała, że kocur miewa koszmary.
- Ostry Kle? - zapytała cicho, wpatrując się w jego złote oczy. Ten spojrzał na nią i odetchnął głęboko, po czym otarł się lekko pyszczkiem o kotkę. Wierzbowe Serce pomimo tego, że nie wiedziała co się właściwie śniło kocurowi zaczęła mruczeć uspokajająco i polizała go po uchu.
- Co się stało? - zapytała cicho Wierzba troskliwym głosem.

<Ostry? Przepraszam z całego serduszka, że tyle to trwało i żetaki gniot wyszedł ;-; Wybaczysz mi kiedyś?>

31 grudnia 2017

Od Wierzbowego Serca CD. Ostrego Kła

- Tak. - miauknęła radośnie Wierzbowe Serce, szybko "zmywając" z pyszczka zmartwienie. - Chodźmy.
Oba koty wyszły z obozu. Wierzba postanowiła, że dzisiaj powie Ostremu Kłowi co do niego czuje. Nie ma co z tym zwlekać. Kotka zastanawiała się, jak kocur na to zareaguje. Wierzba otworzyła pysk i poniuchała zimne powietrze. Wyczuła słaby zapach myszy. Wiele ptaków odleciało, a reszta zwierząt była chuda i niedożywiona. Ostry Kieł poszedł w inną stronę, by zaczaić się na inne zwierzątko. Kotka zaczęła się skradać, by po chwili skoczyć na mysz i zatopić w niej swoje pazury. Wierzbowe Serce zakopała piszczkę, by zanieść ją później do obozu. Miała jeszcze chwilę, by pomyśleć, co powiedzieć. Czy zwykłe "Kocham cię" wystarczy? Może powiedzieć coś więcej? Czy w ogóle uda się jej wysłowić? Może to jakoś pokazać? Teraz chciała poszukać Ostrego Kła i porozmawiać. Między drzewami zobaczyła płomienno-białe futro kocura, który trzymał w zębach chude zwierzę.
- Ostry Kle! - miauknęła kotka, by zwrócić na siebie jego uwagę. Gdy ten odwrócił głowę w jej stronę, podbiegła do niego i uśmiechnęła się lekko. Kocur zakopał swoją ofiarę pod śniegiem i spojrzał w zielone oczy kotki.
- Moglibyśmy przejść się na Słoneczną Polanę? - zapytała. - Ja... chciałabym porozmawiać.
- Jasne. - odparł Ostry Kieł, po czym razem poszli do miejsca pozbawionego drzew. Nie szli długo, bo znajdowali się dosyć blisko, jednak Wierzbowe Serce nie odzywała się jak na razie słowem. Z każdą długością ogona kotka stawała się coraz bardziej spięta, a jej serce biło coraz szybciej. Po chwili razem usiedli na Słonecznej Polanie.
- O czym chciałaś porozmawiać? - zapytał kocur, po czym zaczął sobie czyścić łapę.
- Ostry Kle... ja... - zaczęła Wierzbowe Serce, po czym lekko opuściła głowę. - Ja... zakochałam się... w tobie.

<Ostry? :3 >

30 grudnia 2017

Od Wierzbowej Łapy CD. Ostrego Kła

Wierzbowa Łapa drżała ze strachu i zimna, mimo to dalej szła za Spadającym Liściem. Czy ta burza była spowodowana gniewem klanu Gwiazdy? Wiatr wiał jej prosto w oczy, więc wciąż je mrużyła, dodatkowo osłabiając sobie pole widzenia. Wszystko było rozmazane, więc terminatorka polegała na sobie i Ostrym Kle, który szedł obok niej.
- Za chwilę będziemy, Wierzbowa Łapo. - ledwo słyszalny głos dobiegł do jej uszu. Koty z klanu Klifu po dłuższej chwili dotarły na Słoneczną Polanę. Ich oczom ukazała się Wielka Woda na której fale były tak ogromne, że prawie docierały tutaj. Na szczęście prawie robi różnicę. Wszyscy zebrali się w jednym miejscu. Pręgowany Grzbiet i Piaskowa Mgła zaczęły uspokajać kocięta, a reszta wojowników i uczniowie usiedli i w napięciu oczekiwali powrotu Piaskowego Podmuchu, Trzepoczącej Ćmy, Niedźwiedziej Gwiazdy i małego Listka. Wierzbowa Łapa przylgnęła do Ostrego Kła i wtuliła pyszczek w jego sierść.
- Boję się, Ostry Kle. - miauknęła drżącym głosem.
- Ja też się boję, Wierzbowa Łapo. - usłyszała odpowiedź. Wiele czasu już minęło odkąd przybyli na Słoneczną Polanę, a Niedźwiedzia Gwiazda i reszta nadal się nie pojawili. Spadający Liść wstał i zawołał do siebie Ostrego Kła i Wierzbową Łapę.
- Idźcie sprawdzić, co się stało. - miauknął. Wierzbowa Łapa pokiwała głową i razem z płomienno-białym kocurem skierowali się do obozu. Oba koty biegły co sił w łapach, by jak najszybciej tam dotrzeć. Uczennica obawiała się najgorszego, z resztą podobnie jak Ostry Kieł. Gdy dotarli do obozu Wierzbowa Łapa otworzyła szerzej oczy. Obóz był zalany, a z kotów, które tu wcześniej przyszły tylko Niedźwiedzia Gwiazda leżał skulony na ziemi. Wierzba paroma susami znalazła się obok burego kocura. Jego ciałem targały dreszcze, futro było lekko oszronione, a boki lekko się unosiły.
- Ostry Kle! On umiera! - krzyknęła przerażona kotka. Wojownik szybko stanął obok kotki i powiedział:
- Najpierw musimy go przenieść tam, gdzie nie ma wody. - kocur i kotka chwycili burego kota i zanieśli w suche miejsce. Następnie położyli się przy Niedźwiedziej Gwieździe, by ogrzać zmarznięte ciało kocura. Po paru uderzeniach serca kocur przestał oddychać. Wierzba wiedziała, że to nie jest ostatnie życie lidera, lecz nie potrafiła powstrzymać łez. Po chwili oddech wrócił i Niedźwiedzia Gwiazda otworzył oczy.
- Listek, Piaskowy Podmuch, Trzepocząca Ćma... oni... zmyła ich Wielka Woda... - wykrztusił.
- Musimy iść na Słoneczną Polanę. - miauknął Ostry Kieł. Wierzbowa Łapa zadrżała, a na sierść lidera skapnęło parę łez. Za co, klanie Gwiazdy? Dzięki Ostremu Kłowi i Wierzbowej Łapie lider odzyskał tyle ciepła, by móc wstać i iść przed siebie. Kocur szedł w środku, z boku podpierany przez Wierzbową Łapę i Ostrego Kła. Po długiej drodze dotarli do Słonecznej Polany, gdzie od razu cały klan zebrał się przy nich.

<Ostry? >

27 grudnia 2017

Od Wierzbowej Łapy CD. Ostrego Kła

Kotka otworzyła szerzej oczy ze zdumienia.
- Naprawdę? - zapytała, nadal niedowierzając.
- Tak, Wierzbowa Łapo. - miauknął Ostry Kieł. - Uważam, że jesteś już gotowa.
W tym momencie Wierzba była najszczęśliwszą uczennicą w klanie. Niedługo zostanie wojowniczką! Kotka uśmiechnęła się szeroko, a jej zielone oczy zabłysły. Wierzbowa Łapa była bardzo podekscytowana na myśl o zbliżającym się wielkimi krokami mianowaniu. Tyle na to czekała!  Po chwili poczuła, jak coś gryzie ją w ogon. Odwróciła szybko głowę i zobaczyła małego burego kocurka wygryzającego się w końcówkę jej ogona. Wierzbowa Łapa zaśmiała się pod nosem i zbliżyła się do noska Muchomorka. Kociak spojrzał na nią swoimi pięknymi, błękitnymi oczami. Terminatorka polizała młodego po główce i powiedziała:
- Wiesz, że niedługo zostanę wojowniczką?
- A kiedy ja zostanę uczniem? - zapytał Muchomorek po chwili.
- A ile masz księżyców? - uśmiechnęła się Wierzbowa Łapa.
- Trzy...
- Widzisz, jeszcze tylko dwa i dostaniesz mentora. - koteczka posłała małemu uśmiech. Muchomorek pokiwał łebkiem i pobiegł do żłobka, zapewne ogłosić przybranemu rodzeństwu, że za dwa księżyce zostanie uczniem. Koteczka patrzyła chwilę za kociakiem, po czym podniosła głowę. Muchomorek tak bardzo przypominał jej siebie samą, gdy była kociakiem.
- Jest podobny do ciebie. - miauknął Ostry Kieł. Kotka spojrzała na kocura. Na jego pyszczku malował się szczery uśmiech.
- Masz rację, Ostry Kle. - potwierdziła koteczka.


~~~~~


Wierzbowa Łapa, Ostry Kieł i Trzepocząca Ćma wyruszyli na patrol. Koty wyszły z obozu i skierowały się w stronę granicy z klanem Nocy. Wierzbowa Łapa rozejrzała się dookoła. Ostatnio wokół obozu było strasznie cicho. Może to przez to, że ptaki odleciały? Zimne podmuchy wiatru targały jej sierść, a te mocniejsze potrafiły wstrząsnąć nawet całym ciałem kotki. Wierzbowa Łapa przylgnęła do boku Ostrego Kła. Nie tylko, by zachować ciepło. Kotka czuła się przy nim bezpieczna i szczęśliwa.

<Ostry? Gniot taki trochu wyszedł, ale dopadło mnie bezwenie i ból głowy>