BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
01 marca 2023
Od Jeleniego Puchu (Puszka) CD. Leśnego Pożaru
28 lutego 2023
Od Leśnego Pożaru CD. Jeleniego Puchu
Nieco zawiodła go rekacja Kamiennej Agonii. A liczył na coś fajniejszego. Jednak słowa Jelonka musiały jakoś do niej trafić. On sam z początku się nie odezwał, wiedząc, że jak otworzy pysk wydrze się z niego szyderczy śmiech, jednak po chwili udało mu się to uspokoić.
— Właśnie. Podwójna randka brzmi ciekawie, ja nie mam nic przeciwko — zamruczał, bardzo zadowolony. Kocurowi jednak udało się dojrzeć chwilowe zaskoczenie i zmieszanie na pysku Kamień, które zaraz zniknęło.
— Dziękuję za zaproszenie, Jeleni Puchu, ale chyba się źle zrozumieliśmy. Ja i Tygrysia Smuga nie jesteśmy razem. Mam już swoją partnerkę, nazywa się Wilcza Zamieć. — odparła jedynie. Kątem oka posłała piorunujące spojrzenie Pożarowi; szybko jednak znów zmieniło się na takie, jakie było wcześniej. Gdyby nie to, że byli na widoku, prawdopodobnie Pożar już by leżał ze skręconym karkiem. Jelonek Zamrugał zdziwiony.
— Ale moja mama daje ci przecież dupy... Więc... Nie łozumiem... — Zmarszczył czoło. — To się nie kochacie? To dawanie dupy, to zadanie zastępcy? Nie musicie mnie już okłamywać, ja o wszystkim wiem. W zasadzie każdy o tym wie... — dodał zaraz niepewnie. Leśnemu Pożarowi coraz bardziej się ty podobało. Tym razem siedział cicho, niewinnie tylko mrugając ślepiami. Nie spodziewał się, że Kamień usłyszy tą wspaniała plotkę kiedykolwiek w pysk, ale wcale nie żałował, że tak wyszło. Pokiwał tylko głową na potwierdzenie słów Jelonka, po czym zerkał to na Tygrys, to na Kamień, chcąc zobaczyć ich wybuch. W Tygrys za to, od momentu w którym rudzi zaczęli się przed nią migdalić, coś pękło. Popełniła błąd wychowawczy, do czego najciężej było jej się przyznać. Jej syn zabrał się za sprawiającego najwięcej problemów kocura w klanie.
— Nic takiego nie ma miejsca, mówiłam ci już — wepchnęła się ze swoim zdaniem, patrząc z zakłopotaniem na Kamień. — Nie wiem, skąd im wpadło to do głowy — rzuciła natychmiastowo, choć Pożar był idealną odpowiedzią. I miałaby rację.
— Też nie wiem — westchnęła, spoglądając na dwójkę kocurów. — To, że wybrałam Tygrysią Smugę na zastępcę nie znaczy, że coś nas łączy. Mam już swoją partnerkę i nie jestem zainteresowana związkiem z kimkolwiek innym. Nie miałabym powodu, by kłamać — uszy podniosły jej się na "każdy o tym wie".
— Jak tam uważacie... Tylko jak się dowiem, że będę miał łodzeństwo, to nie będziesz mogła już się wypiełać! — miauknął, wtulając pyszczek w kocura, szukając w nim pocieszenia.
— Nie będziesz miał żadnego rodzeństwa — zapewniła, biorąc głęboki wdech. Gdyby tylko znalazł się sposób na wywalenie tej rudej kupy futra z klanu, to oddałaby wszystko za to. — Już pomijając fakt, że żadna z nas nie jest sobą zainteresowana, z dwóch kotek dzieciaki nie wyjdą. Zastanawia mnie, czy nie macie za mało obowiązków, skoro macie czas na snucie tak absurdalnych domysłów — zasugerowała zastępczyni. Pożar za to pławił się w uciesze z sytuacji. Ich miny były bezcenne. Tak samo jak cała ta sytuacja. Zgodzenie się na chodzenie z Jeleniem było cudowną decyzją. Nie dość, że miał kocura teraz tylko dla siebie, to mógł brać udział w takim pięknym spotkaniu. Polizał Jelenia uspokajająco po łebku, po czym spojrzał z wyrzutem na kotki, biorąc stronę swojego partnera.
— Oh, ale to nie nasze domysły — miauknął, słysząc jej groźbę. — Już długo krążą po obozie, wystarczy nastawić ucho i zaraz się coś ciekawego znajdzie — wytłumaczył z niewinnym wyrazem pyszczka. — Aż dziwne, że same nie słyszałyście. Tyle kotów to powtarza, że uznaliśmy, że to prawda.
— To, że ktoś coś mówi, nie znaczy, że jest to prawda. Więc nie należy tego po kimś powtarzać, dopóki nie ma się jasnego dowodu, że to nie jest zwykła plotka. A to akurat jest plotka, bo mnie i Tygrysią Smugę nic nie łączy. Jesteśmy dobrymi znajomymi, ale nie kochamy się i nigdy nie będziemy razem. Skoro Tygrysia Smuga urodziła ciebie, Jelonku, to ma już kogoś na oku. Ja także mam i jestem temu komuś wierna. — wytłumaczyła Kamienna Gwiazda spokojnie, ignorując wrzącą w jej żyłach krew.
— Moja mama nikogo nie ma. Tata nie żyje — przypomniał liderce, bo może o tym zapomniała. Chyba, że... chyba, że mama... Spojrzał na Tygrysią Smugę, otwierając z szokiem pyszczek. — To z panem Łozżarzoną Łapą jesteś mamo?! — pisnął zdumiony. — Ale... Czemu nie mówiłaś? — W końcu często ich widywał razem... Teraz już wiedział dlaczego!
Leśny Pożar momentalnie zastygł, a w jego pysku zrobiło się sucho.. Spojrzał z przerażeniem na Tygrys, modląc się w duchu, by to nie była prawda! Nie chciał jej za matki! Teściowa mu wystarczyła!
— Co? — wykrztusiła, momentalnie kłopocząc się. Najwyraźniej ona też się tego nie spodziewała. — Oczywiście, że nie. Żar jest również jedynie moim znajomym, z nim też mnie nic nie łączy, więc proszę zaprzestania podejrzewania mnie o romans z każdym, bo naprawdę, aktualnie nikt mnie nie interesuje — zapewniała. Pożar odetchnął z ulgą na tą wiadomość. Pf, o co on się martwił. Może i spędzali dużo czasu ze sobą, ale jego ojciec by przecież nie poleciał na coś takiego jak Tygrys. A co do romansu z Kamień... na pewno go miały, tylko się wstydziły przyznać i szły w zaparte. Będzie musiał to potem wyjaśnić Jelonkowi, żeby czasem nie pomyślał, że go okłamywał.
***
— Pożał... Ale ty jesteś pewien, że możemy tam wejść? — zapytał Jeleni Puch, zerkając niepewnie na legowisko liderki. Kamienna Gwiazda poszła na patrol i było puste, z czego Leśny Pożar miał zamiar skorzystać. Rankiem wpadł na taki wspaniały pomysł, że nie mógł sobie tego odmówić.
— Tak, jestem pewien — zamruczał złowieszczo, stawiając parę kroków w stronę legowiska. Dzięki niewinnemu żarcikowi Jeleniego Puchu wpadł na genialny pomysł, jak jeszcze bardziej poniżyć Kamienną Gwiazdę, nawet jeśli miałoby to być tylko potajemnie. — Nie martw się, to będzie tylko chwila. Będzie fajnie, obiecuję. — Miauknął, przejeżdżając kocurowi ogonem pod brodą.
— No dobrze. Wierzę ci. — Ruszył za nim, jeszcze rozglądając się na boki. Chyba nikogo nie było, kto patrzył zaciekawiony w ich stronę. Powoli wszedł za rudym do legowiska, gdzie sypiała ich liderka.
— To co tełaz panie liderze? — Uśmiechnął się do niego. Pożar zamruczał, gdy usłyszał jego słowa. Panie liderze... tak, zdecydowanie mu pasowało. On nadawał się do tej roli, nie to co Kamienna Gwiazda. Wyprostował się dumnie, pusząc sierść na piersi. Posłał młodszemu władcze, zachłanne spojrzenie, przyozdobione szerokim uśmiechem.
— Teraz, mój kochany, powiedz... — wymiauczał gardłowo, delikatnie muskając go łapą po policzku. — Kto jest najwspanialszym liderem Klanu Burzy?
< Jeleń? >
21 listopada 2022
Od Jeleniego Puchu cd Leśnego Pożaru
20 listopada 2022
Od Leśnego Pożaru CD. Jeleniego Puchu
Cholerna czarna kupa gówna. Jak mogła dać Jelonkowi, który jest młodszy od niego o 10 księżyców ucznia, a mu nie?! Przecież dzieciak dopiero skończył szkolenie i nadal nie ogarnął własnego zdania! Zawsze chodził za nim! Jak niby miał wyszkolić ucznia?!
Leśny Pożar był conajmniej wściekły na tą całą szopkę. Jednak już miał zamiar puszczać plotki o Kamień, faworyzującej dzieciaki zastępcy. Niech sobie nie myśli, że nie widział tego, co odpierdalała.
Na Jelonku jednak nie miał zamiaru się wyżywać. Był cennym pionkiem i nie chciałby się go pozbywać w taki sposób. A i też sam w sobie najgorszy nie był.
Usiadł obok Jelonka, przeczesując językiem futro na piersi, rozglądawszy się ukradkiem po okolicy, w którą zabrał go Jeleni Puch.
- Tak? - miauknął spokojnie, nie przerywając czynności.
- Bo... Spotkałem podczas podłóży taką jedną kotkę i ona wyjaśniła mi, że należy się dzielić miłością z innymi, a więc... - spojrzał na niego, szeroko się uśmiechając. - Co ty na to, aby spłóbować tego we dwoje?
Już myślał, że znalazł sobie dziewczynę, aż nie usłyszał drugiej części. Zachłysnął się aż futrem, zaraz prychając i charkając, próbując pozbyć się sierści z gardła.
- Co? - wykrztusił zaskoczony propozycją kocura, wciąż w to trochę niedowierzając.
- No to co słyszałeś. - miauknął spokojnie, najwidoczniej bardzo pozytywnie nastawiony co do tego pomysłu. - Jesteśmy przyjaciółmi. Lubimy się. To chyba na tym polega ta miłość, nie?
Pożar spojrzał na niego ze zdziwieniem, charcząc co chwilę. O czym on gadał? Jaka miłość? Wypluł w końcu kłak, by odchrząknąć niezręcznie. On go właśnie próbował przekonać do tego, że coś takiego ich łączyło? Wytrzeszczył oczy, procesując chwilę ta informację.
- Oddychaj! Spokojnie! Co ci się dzieję? Potrzebujesz wody? - rzucił zaniepokojony Jeleń, klepiąc rudego po grzbiecie.
- Już dobrze - wypluł Leśny Pożar w końcu. - Po prostu... zaskoczyłeś mnie... tym - wydukał, wciąż mając problemy po kłaczku. Musiał to przemyśleć. Jeleń nie był kotką, ale też był rudy. Przecież Czarnoworon też kręcił z Węglem, nawet jak się dowiedział, że jest kocurem. Poza tym, nikt nie powiedział, że to... coś, miało trwać wieki. Co więcej, będzie miał wtedy Jelenia pod łapą i stanie się nietykalny dla Kamień i Tygrys ze względu na to, że będzie chodził z ich ślicznym Jelonkiem... hej, to nie brzmiało w zasadzie tak źle...
- Ale możemy spróbować - odpowiedział w końcu, prostując się z uśmiechem, który wpadł na jego pysk podczas przemyśleń.
Słysząc jego odpowiedź, Jeleń odetchnął z ulgą. Uśmiechnął się szeroko na wieść, że był jak najbardziej za tym pomysłem, zaraz przysuwając się do syna Rozżarzonego Płomienia bliżej.
- No to... Skoło jesteśmy łazem to co tełaz? Bo ja nie wiem - przyznał szczerze, w zasadzie podzielając zdanie Pożara. Co teraz? Powinien użyć rad Czarnowrona na Jeleniu? Czy coś zaimprowizować? Zamyślił się na chwilę. A im więcej myślał, tym więcej pożytku znajdował w całej tej sytuacji. Mógł testować porady Czarnowroniego Lotu bez opcji ośmieszenia się przed kimś, na kim rzeczywiście będzie potrzebował zrobić wrażenie w takim sensie. Na jego mordce pojawił się czarujący uśmieszek, obejmując Jelonka ogonem.
- Ja wiem - zamruczał gardłowo, spoglądając kocurowi w ślepia.
- Masz przepiękne oczy, Jelonku. Takie jedyne w swoim rodzaju. Gdy na nie patrzę, czuję się jakbym się rozpływał - powtórzył prawie słowo w słowo komplement Czarnowrona, patrząc, czy rzeczywiście działa na innych, a nie tylko Węgla. Rzucił ulotne spojrzenie na pysk kocura, zaraz wracając do patrzenia w oczy. I co? Miał mu dać buzi w pysk? Jak Czarnowron Węglowi? Nie wiedział, w jaki sposób ma to być przyjemne czy działające. Ale skoro już powiedział coś takiego, co mu szkodziło? Poza tym, co gdyby Jeleń wpadł na to pierwszy? Miał wyjść na jakąś kotkę, że nie mógł się przemóc? Nie ma mowy. Musnął Jeleni Puch delikatnie pod brodą, zbliżając swoją mordkę do jego i łącząc ich pyski polizał przeciągle, tak jak Czarnowron Zwęglonego Kamienia.
- D-dziękuję. To... to było miłe. - Również delikatnie polizał go po pyszczku, rumieniąc się pod futrem. Pożar poczuł, jak jego policzki się rozpaliły. Nie spodziewał się, że Jeleń go poliże z powrotem! Węgiel tak nie robił Czarnowronowi! Musiał jednak przyznać, ze nie było to takie złe, jak myślał. Przymknął nawet oczy, mrucząc cicho. Tak, zdecydowanie, było całkiem miło. I działało! Jeleń wyglądał na zadowolonego z komplementu i buziaka.
- No widzisz. - Mruknął, odrywając się od Jelonka. - A skoro jesteśmy razem, możemy tak częściej. - Oznajmił, po czym polizał go krótko po łebku. - Tylko czy twoja mama o tym wie? Nie chciałbym, żeby na mnie krzyczała, że niby przeszkadzam jej znowu - miauknął, chcąc się upewnić, ze Jeleń nie będzie tego trzymał w tajemnicy. W końcu robił to dlatego, żeby zrobić sobie immunitet!
- Um... mama... A chcesz by wiedziała? Jak tak... to pójdziemy do niej i cię jej przedstawię. - zaproponował, przytulając się do niego. - Musi nas zaakceptować skoło sama daje dupy lidelce.
Zamruczał głośniej, zadowolony. Uwierzył mu, że jego własna matka puszcza się z liderką. Nie to, ze nie była to prawda, jednak to pokazywało, że ufał mu bezgranicznie. Władza nad nim, nad jego myślami, była wspaniała. Bardzo podobało mu się to uczucie. Był jego, tylko jego.
- Tak, chciałbym. Nie chcę się z tym ukrywać. Ty też nie, prawda? - uniósł brew. - Ale możemy iść później. Teraz... zostańmy tu jeszcze chwilę - mruknął, po czym znów pocałował kocura w pysk, mrucząc głośniej. Oznaczył go jako swojego, ocierając się potem o niego głową. Żadna Kamień czy Tygrys nie miały nad Jeleniem takiej kontroli. Tylko i wyłącznie on, Leśny Pożar.
Od Jeleniej Łapy (Jeleniego Puchu) cd Leśnej Łapy (Leśnego Pożaru)
Od Leśnej Łapy (Leśnego Pożaru) CD. Jeleniej Łapy (Jeleniego Puchu)
- Oh, ale przecież to Kamienna Gwiazda - wzruszył ramionami. - Ona nie słucha nawet swojej zastępczyni. Przykro mi, będziesz miał ciężko. Na twoim miejscu bałbym się.
Był wściekły na decyzję liderki. Chciała zabrać mu zabawę! Ta czarna mątwa specjalnie wzięła sobie na ucznia jego małego kolegę. Mysie łajno, przecież oboje byli grzeczniutcy! Jak aniołki! Przynajmniej dla niewścibskiego oka reszty klanowiczów...
Jelonek za to wbił w niego przerażony wzrok, zdradzający, że nie chciał starej kotki jako mentorki. I bardzo dobrze.
- Leśna Łapo! Pomóż mi! Ja nie chcę! Nie chcę by ten leszcz mnie szkolił i coś mi złobił! - Poczuł w oczach łzy.
- No już, już - poklepał dzieciaka po głowie. - Coś zaradzimy i nie damy cię zleszczyć - zamruczał zapewniająco. Kamień nie mogła popsuć jego planów.
- Jak zaradzimy? - dopytywał, mając nadzieję, że Leśna Łapa podzieli się z nim swoim planem.
- Nie damy cię splugawić jej naukami - miauknął krótko. - Co jakiś czas będziesz mi zdawał raport z tego, co ci Kamień nagadała, a ja wtedy powiem ci co jest prawdziwe, a co kłamstwem. Stoi?
- Dobrze. - zgodził się. - Dziękuję. Jesteś najlepszym przyjacielem jakiego mam - przytulił się do niego.
- Tak, wiem - Pożar zamruczał, zadowolony z pochwały. - Ty... też jesteś moim najlepszym przyjacielem - rzucił zaraz, dziwiąc się, ze taki cukier wyleciał mu z pyska. Ale to wszystko dlatego, by dzieciak czasem nie wybrał Kamień zamiast niego. To dopiero byłaby porażka. A Jeleń wydawał się łykać wszystko, co podstawiał mu pod nos. Nie zamierzał narzekać na coś takiego.
***
- Kamień powiedziała mi, że muszę poćwiczyć bałdziej pozycję łowiecką. W zasadzie ona... tylko mnie szkoli. Nie pyta o nic - wytłumaczył przyjacielowi na postoju. Wędrowali już któryś dzień.
- I bardzo dobrze. Najwidoczniej zauważyła, że nie ma po co próbować cię zniszczyć swoimi durnymi ideałami - powiedział, unosząc dumnie łeb. I dobrze. Przynajmniej miał mnie roboty.
- Być może... Albo to dlatego, że stałałem się nie wchodzić z nią w głębsze łozmowy. Jest... wciąż nieco stłaszna... - szepnął do niego. Leśna Łapa pokiwał ze zrozumieniem głową. Czyli Jeleń wciąż bał się Kamień. To dobra wiadomość.
- Na twoim miejscu też bym się bał. Wiesz, ze podobno kiedyś zamordowała kociaki swojego kumpla? - podzielił się informacją zdobytą ostatnio od mamy.
- C-co?! - pisnął. - J-jak to zabiła? I mama... mama pozwalała, by przychodziła nas odwiedzać?! A jakby i nas zabiła? Przecież ona nie lubi łudych! - zauważył tylko jak zaczyna drżeć, na co Pożar pokiwał głową. Im bardziej się będzie bał Kamień tym lepiej.
- Podobno kiedyś jej odpierdoliło. I chodzą plotki, że medyk nie zdołał jej wyleczyć do końca... - straszył ucznia dalej. - Ale jeśli coś ci zrobi, to będzie miała do czynienia ze mną. Ja nie dam cię skrzywdzić - zapewnił, klepiąc rudzelca po łebku.
Od Jelonka (Jeleniego Puchu) cd Pszczółki (Leśnego Pożaru)
18 listopada 2022
Od Leśnej Łapy (Leśnego Pożaru) CD. Jelonka (Jeleniego Puchu)
- To nie leszcz, bo jest ludy. Tamten jest leszcz - Wskazał na jakiegoś wojownika, który miał barwę inną niż on i Leśna Łapa
- Ślicznie - miał aż ochotę wytulić tego dzieciaka z zadowolenia. Niech se Kamień wsadzi tą całą karę pod ogon, jeszcze parę dzieciaków i będzie miał armie popleczników pod łapami!
- Zdobywasz więcej punktów młody. Ja też widzę leszcza. O tamtego - wskazał prosto na Kamienną Gwiazdę z uśmiechem. Na pysk Jelonka wypłynęło chwilowe zastanowienie, gdy zaraz energicznie pokiwał łebkiem, szczerząc się głupiutko.
- Blawo masz punkt! - pochwalił go, wypatrując kolejnych leszczy. - Dużo w obozie jest leszczy, wiesz? - zauważył tak teraz.
- Niestety wiem. Lepiej, jakby było ich mniej, ale cóz poradzić - westchnął, wzruszając ramionami. - Ale ty nie jesteś leszczem. To jakiś plus, nie?
- Tak, plus, ale jakby było mniej leszczy, to tludno byłoby zdobyć punkty - zauważył, nadal uważając to za zabawę
- Prawda, ale wtedy o ile bardziej ekscytująca była by zabawa, nieprawdaż?
- To może pobawmy się w leszcze na odwrót. Mniej jest ludych, to niech oni będą leszczami i będzie fajniej! - zaproponował mu, na co starszy pokręcił zaraz głową. Nie mógł pozwolić tak nagiąć zasady ich małej "zabawy". Przecież liczył, że malec kiedyś wprowadzi to w życie! Musiał szybko wymyślić coś innego, żeby czasem sobie nie pomyślał, że można rudych nazywać leszami... ygh, obrzydliwe.
- Nie. Nie ma takiej opcji, młody. Tylko nierudzi są leszczami. Jeśli chcesz szukać rudych, możemy szukać gwiazd. Nierudzi to leszcze, rudzi to gwiazdy. Rozumiesz?
Malec kiwnął łebkiem, że zrozumiał.
- To tu widzę... dwa leszcze i jedną gwiazdę - Wskazał na grupkę, która właśnie wchodziła do obozu.
- Wspaniale. Punkcik dla ciebie - teraz zostało przekonać dzieciaka do tego, że to nie zabawa, a powinien tak patrzeć cały czas. Ale na to przyjdzie czas. - Fajne, prawda?
- Tak, fajne - zgodził się z nim, nie zbywając uśmieszku z pyszczka. Pożar już jednak wymyślił nowe, lepsze zajęcie. Takie, dzięki któremu będzie mógł w dosyć nieszkodliwy sposób uwolnić swoją złość na liderkę.
- Wiesz co jeszcze jest fajne? - zapytał, nawet nie czekając na odpowiedź. - Tamten leszcz - znów wskazał na Kamień. - Jest mega giga gruby. Chcesz, żeby ciocia Kamień była brzydkim leszczem?
- No nie wiem... - zaczął, a widząc minę starszego, poczuł się tak okropnie, jakby sam go obraził, przez co się poprawił. - Znaczy... Ciocia jest leszczem, ale ma ładne futelko. Takie czalne. - wytłumaczył.
- Nie prawda - mruknął niezadowolony, czekając, aż malec sam się poprawi.
- Um... Jednak... jak tak telaz myśle to... To jest wielkim, glubym, brzydkim leszczem, takim fuj, fuj i śmieldzi ble - miauknął, oczekując od starszego aprobaty.
- Tak! Bardzo dobrze - zamruczał zaraz z uśmiechem, chwaląc malucha. Zdał sobie sprawę, że jest świetnym nauczycielem. Poklepał młodszego po łebku, pokazując swoje zadowolenie. Nie było łatwiejszego sposobu na obrabianie Kamień dupy, jednak rudy był na tyle zdesperowany, że nie zamierzał się cofać przed nawet najbanalniejszymi sposobami.
- I...i ciocia Kamień tak śmieldzi, że kwiatki usychają - rozkręcał się bardziej, aby zdobyć sympatię kocura. - I ma jape taką kanciastą, bo jest leszczem!
- Świetnie! Wspaniale ci idzie! - zamruczał zachwycony. Może coś z tego smroda wyrośnie. Zaraz chwycił kamień i położył go przed kocurkiem. - Masz. Udawaj, że to ciocia Kamień. Teraz możesz powiedzieć jej to prosto w pysk.
Malec nabrał w pyszczek powietrza, patrząc na kamień. Chciał pokazać mu jaki jest cool, więc przyjął to wyzwanie.
- Cześć ciociu Kamień. Jesteś leszczem, bo śmieldzi ci z japy. Jesteś ofujna, masz mózg jak lisie łajno i capi ci z krzywego pyska jak zeee.... eeee... zdechliska.
Uwielbiał już tego dzieciaka. Nawet jeśli to tylko kociak, a bachory śmierdzą. Jelonek mógł być tym jednym wyjątkiem.
- A teraz opluj Kamień.
Za poleceniem starszego, dzieciak charknął i napluł na kamień, patrząc na kolegę zadowolony.
- Jest telaz baldzo fuuuuj.
- Dokładnie. Na żywo też jest fuj - splunął z nienawiścią na głaz. - Niech się udławi.
- Tak! Niech się udławi, ha tfu - znów splunął na kamień. - Fuj, fuj, zła ciocia Kamień.
- Ślicznie, młody - zamiauczał kolejny raz, po czym pogłaskał kocurka po łebku. - Jeszcze trochę i będziesz mógł powiedzieć to cioci w twarz. To będzie ostatni etap naszej zabawy. Wtedy zostaniesz wielkim zwycięzcą.
- Tak! Będę wielkim zwycięzcą! Zobaczysz! - udawał wcale nie przejętego
- Na to liczę. Wiesz, jaki dumny wtedy będę z ciebie? - miauknął, licząc, że dzieciak na pewno będzie chciał to zrobić.
- Naplawdę? - Oczka mu aż błysnęły. Podskoczył swoimi przednimi łapkami w górę radosny. - To zlobie to! Zobaczysz!
- Tak, naprawdę - zamruczał, zadowolony. - Będę czekał.
***
Jego rozmowa z Tygrys zakończyła się co najmniej żenującym rezultatem. Właściwie, to nic nie osiągnął, jedynie zdenerwował się nastawieniem Tygrys. Nie... nic było złym słowem. Udało mu się wyciągnąć z kotki przynajmniej jakieś informacje. Nie wiedział, czy mu się przydadzą, jednak nie miał zamiaru zapominać o jakże miłej pogawędce z zastępczynią. Z rozmyślań wydarł go Jelonek, który podszedł do niego z żałosnym wyrazem wymalowanym na pysku.
- Coś sie stało?
Obrzucił malucha wciąż niezadowolonym po rozmowie z Tygrys spojrzeniem. Głupia Tygrys. Głupia Kamień. Głupi Klan Burzy. Westchnął. Nie miał czasu dąsać się nad ułomnością władzy w własnym klanie. Zobaczymy, jak Tygrys pilnuje te swoje pociechy, skoro tak się na to zarzekała.
- Twoja mama sprawiła, że jest mi przykro - burknął cicho, robiąc smutną minkę do kociaka. Ten zaskoczony spojrzał na niego, po czym powędrował wzrokiem na mame.
- Jak to? Mamusia nigdy nie splawiłaby nikomu przyklości! Ona lubi jak się uśmiecham, to i na pewno chciała u ciebie wywołać ladość - wyjaśnił mu, siadając obok, próbując go pocieszyć.
- A jednak. Powiedziała mi coś niemiłego. I brzydkiego - wytłumaczył prostym, banalnym językiem, by kocurek na pewno zrozumiał. - Powiedziała, że jestem gorszy od leszczy. - I wziął jego stronę.
Jelonek sapnął, nie mogąc w to uwierzyć. Od razu go pogłaskał po boku łapka, dodając mu otuchy i posyłając wspierające spojrzenie.
- Pewnie to przypadkiem. Mamusia na pewno tak o tobie nie myśli.
- Nie było w tym żadnego przypadku. I myśli. Gdyby tak nie myślała, to by tak nie mówiła. - Mruknął, w głębi duszy nieco rozbawiony reakcją dzieciaka, który teraz zrobił smutną minkę.
- Na pewno przeplosi, gdy zlozumie, że popełniła błąd. Nie przejmuj się. Ja tak o tobie nie myślę. Jesteśmy przecież przyjaciółmi, plawda? - Otarł się o niego pocieszająco
- Tylko twoja mamusia nie pomyśli, że zrobiła błąd. Bo ciocia Kamień ją podtrzymuje w przekonaniu, że tak jest. Obie myślą, że do niczego się nie nadaję - tłumaczył dalej. - I dlatego się cieszę, że chociaż ty jesteś moim przyjacielem. Najlepszym jakiego kiedykolwiek miałem.
- Jesteś supel, a one się nie znają. Nie przejmuj się ich słowami, plose. Szkoda łez... Może chcesz się pobawić? Zabawa zawsze splawia, że się uśmiecham, to może ci też pomoże? - zaproponował.
- Tak, masz rację... zabawa może pomóc - miauknął, udając nieco pocieszonego. Poczucie, że ktoś inny niż rodzina się nim przejął było... całkiem miłe. To musiał przyznać. Ale... nie, to głupie. To kociak. On każdemu będzie współczuć, jak tylko zobaczy smutek na pysku.
< Jelonek? >
16 września 2022
Od Jelonka (Jeleniej Łapy) cd Pszczółki (Leśnej Łapy)
Od Pszczółki (Leśnej Łapy) CD. Jelonka (Jeleniej Łapy)
- Nie bawiłem się nigdy w taką zabawę - miauknął, jednak pokiwał głową. - Jasne! Możemy splóbować! Ja jestem baldzo miły. Mamusia potwieldzi
- Tak, ale żeby zdobyć punkty w tej zabawie, trzeba być milszym niż ja. A ja jestem super miły - zamruczał. - Kamienna Gwiazda potwierdzi. Inaczej by mnie tutaj nie przysyłała. Więc dlaczego nie zaczniemy od niej, co? Znasz jakieś bardzo bardzo miłe słowa?
- Ciocia Kamień? - To był wyśmienity pomysł! Lubił ją bardzo i nie miał oporów, by powiedzieć jej coś miłego. - Tak znam. Mamusia mnie nauczyła. Na przykład... Baldzo ładnie pani wygląda, jest pani supel silna i wielka, najlepsza lidelka jaką klan burzy widział! Chciałbym być taki jak pani - wymieniał mu dzieciak,na co rudy skrzywił się z obrzydzeniem na pysku.
- Nie, nie, nie - zatrzymał go zaraz. - To sa tylko zwykłe miłe słowa. A my chcemy bardzo super miłe.
Jelonek przekrzywił pytająco główkę.
- A jakie są supel miłe? Nie słyszałem o takich - wyznał. Chciał dowiedzieć się jak mógł zapunktować u cioci, więc nadstawił uszy.
- Na przykład... - udał, że się zastanawia. - Pierdolona pani Kamień jebie i ma zęby wspaniałe jak lisie łajno - miauknął tak, by Tygrys go nie usłyszała. Nie mogła go przecież przypłapać na sprzedawaniu takich słów jej bękartowi. - Widzisz? Trzeba używać słów z poprzedniej zabawy.
- Supel... - westchnął Jelonek z zachwytem i błyskiem w zauroczonych oczkach.
- Co nie? Jako, że dopiero się uczyć, dam ci jeszcze jedna szansę. Próbuj - miauknął z uśmiechem.
- Pieldolona pani Kamień jebie i ma zęby wspaniałe jak lisie łajno - pisnął radośnie, powtarzając po starszym koledze. Taka prosta zabawa: uczenie dzieciaka przeklinania i plucia na Kamień, a tak radowała jego złośliwe serduszko. Ta niewinna mordka puchlnego kocięcia z której sypią się tak podłe słowa na znienawidzoną przez Pożara liderkę... miód na uszy!
- Ślicznie - zamruczał rozmarzony. - To teraz może... tamten - miauknął, wskazując na niebieskiego kocura. - Co o nim powiemy?
Spojrzał na wojownika, zastanawiając się. - Um... ja bym powiedział, że ma ładne futelko, takie jak niebo i wygląda na silnego wojownika.
- Skucha! Musisz być milszy, pamiętaj! - miauknął z rzadko spptykaną u niego cierpliwością. - Ma mózg jak lisie łajno i capi - powiedział. - To znaczy, że jest mądry i ładnie pachnie, ale wszystko tak bardzo bardzo.
- Ma mózg jak lisie łajno i capi - powtórzył, zapamiętując słowa. - Dobrze. To eee o ta - Wskazał na innego wojownika. - Też capi! - Uśmiechnął się dumnie.
- Świetnie! Punkt dla ciebie! - zamruczał głośno pochwałę. Jego oko zaraz pochywicło futro jego wroga, a w głowie już urodził mu się kolejny pomysł. - A ten? Ten to ofujny, nierudy oblech, któremu jedzie z pyska. Wiesz dlaczego ofujny?
- Dlaczego ofujny? - zaciekawił się nieznanym słowem.
- Bo nierudy. Nierude jest ofujne. Dlatego twoja mamusia jest ruda. Czyli dobra i wspaniała. Prawda? - "dobra i wspaniała". Ta, na pewno. Ledwo mu to przeszło przez gardło. Jednak to była najłatwiejsza forma pokazania dzieciakowi, że rude futra były lepsze.