BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 26 lipca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niebiański Kwiat x Mokra Gwiazda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niebiański Kwiat x Mokra Gwiazda. Pokaż wszystkie posty

25 grudnia 2020

Od Niebiańskiej Łapy (Niebiańskiego Kwiatu) Cd Mokrej Gwiazdy

Staję zdziwiona. Ja mam mieć mianowanie? Przecież … nie jestem jeszcze pewna czy powinnam? W końcu jeszcze niedawno zaczęłam go, mam tylko osiemnaście księżyców!
– Ja-a chyba nie-e jestem gotowa.- mówię niepewnie. W końcu siedziałam z przypalonym ogonem u medyków.
– Jesteś, jestem tego pewny.- Patrzę zdziwiona na kocura. Jednak, skoro on tak mówi to musi wiedzieć. Kiwam głową na znak zgody. Nie będę się kłócić.

***

Siedzę na spotkaniu klanu. Mam być mianowana, oddycham szybko. Klan będzie na mnie patrzeć. To okropne. Choć chce być wojowniczką, od małego chciałam nim być. Walczyć za swój klan, jednak teraz widzę. Jak dorosłam trochę, że to nie takie różowe. Mój ogon to jeden z przykładów. Słysząc głos Lidera występuje.
– Ja, Mokra Gwiazda, przywódca Klanu Burzy, wzywam moich walecznych przodków, aby spojrzeli na tę uczennicę. Trenowała pilnie, aby poznać zasady waszego szlachetnego kodeksu. Polecam ją wam jako kolejną wojowniczkę. Niebiańska Łapo, czy przysięgasz przestrzegać kodeksu wojownika i chronić swój klan nawet za cenę życia?- mówi donośnie mentor.
– Przysięgam.- odpowiadam prawie od razu. 
– Mocą Klanu Gwiazdy nadaję ci imię wojownika. Niebiańska Łapo, od tej pory będziesz znana jako Niebiański Kwiat. Klan Gwiazdy cieni twoją dobroć i odwagę, oraz witamy cię jako nowego wojownika Klanu Burzy.- Podchodzę do Mokrej Gwiazdy i dotykam jego barku. Jestem wojowniczką? I mam imię podobne do mamy! Niebiański Kwiat! Dotykam barku pręgowanego. Słyszę koty wykrzykując moje imię. W końcu, spełniłam swój cel. Moje imię jest piękne! Myślałam bardziej, że dostanę imię typu “Spalony Ogon”, a tutaj imię które mi się strasznie podoba! Jeszcze tylko czuwanie, całą noc mam przemilczeć. Nie będzie to trudne, szczególnie w moim przypadku. Nigdy nic nie gadam dużo. I nie rozumiem jak można tyle rozmawiać! Od czasu treningu z Mokrą Gwiazdą więcej rozmawiam jednak nie jest to nadal mnóstwo! Jak te niektóre koty, ciągle mówią coś. Nie umieją się zamknąć. Oddycham głośniej.

***

Podnoszę powieki, ledwo nie zasnęłam. Jednak nie moja wina, że jest strasznie zimno. Może nie tak jak podczas pory nagich drzew, jednak wolałabym czuwać w porę zielonych liści. Drżę lekko. Podnoszę wzrok na niebo. Powoli słońce wstaje, czyli kończę za chwilę. Udało się! I nic się nie stało, choć czuwanie w obozie, który jest mocno rozwalony nie jest przyjemne. Stary obóz był lepszy, i to o wiele. Stary, czyli ten? Czy jednak inny? Marszczę nos, słońce wstawaj szybciej. Ile może ciebie nie być? Opuszczam wzrok i obserwuje obóz. Spać. Mogę pomyśleć o dobrych stronach, nie muszę wstawać z samego rana. Chyba że Mokra Gwiazda będzie mi kazał, jednak wcześniej też mi kazał on nikt inny. Nic się nie zmienia, dlaczego? Jeszcze inne rzeczy na pewno są, mogę posiadać kociaki? Niby fajnie, ale ja partnera nie mam. Nie skończę jak Mokra Gwiazda jeszcze pod tym względem! On nie ma kociaków, tak mi się wydaje? Wystarczy, że mam ogon podobny do niego. A może będę mieć kiedyś partnerkę? To by było niemożliwe chyba, bo jak kotka z kotką? W naszym klanie nie ma takich kotów. Jednak posiadanie kociaków, to musi być dziwne. Takie małe kulki, żyjące. I jakie to musi być uczucie posiadać osobę, którą kochamy? Ale nie jak rodzinę, tylko tak naprawdę? Kota obcego.
– Możesz iść spać już.- Patrzę na uśmiechniętego tatę. Wiem, że zostałam mianowana jednak nie trzeba się uśmiechać.
– Miłego dnia tato, Miłego dnia.- Podnoszę się i wchodzę do legowiska wojownika po kilku krokach. Mój pierwszy dzień jako wojowniczka.

***

Minęło kilka wschodów słońca od kiedy stałam się wojowniczką. Życie wojowniczka jest prawie identyczne jak ucznia. Chyba że chodzi o nocne pilnowanie obozu jak będzie ktoś kazał. Do tej pory tylko raz pilnowałam obozu w nocy, bez tego po mianowaniu. Patrolowanie, Polowanie i siedzenie w obozie. Nie jestem jednak pewna czy robię wszystko dobrze. I do tego zimno jest strasznie, spadł śnieg. Nie zazdroszczę nikomu kto ma krótką sierść. Robię głęboki oddech i podnoszę się. Nienawidzę wieczornych patroli, szczególnie w śniegu. Jednak czy bycie wojownikiem jest takie nudne? I czy wyrosłam? Podnoszę się i podbiegłam do grupy kotów. W tej grupie mamy iść na patrol. Narcyzowy Pył, Kozi Ogon i Mokra Gwiazda. Po krótkiej wymianie zdań wychodzimy z obozu. Ciemno jest, mogłoby być jaśniej. Nie widzę prawie nic przed swoimi łapami. Idę niedaleko swoje mentora. Może mu wreszcie podziękuje za to swoje normalne imię? I to że próbował choć tłumaczyć mi, że ogon spalony to nie koniec świata. Co jednak mu się nie udało, bo przez to wygląda okropnie. 
- Dziękuje Mokra Gwiazdo, dziękuje za normalne imię.- mówię nie najgłośniej do kocura.- Jednak z ogonem nie pogodzę się i mam pytanie. Jeśli mogę zapytać, jak się pogodziłeś z tym?

<Mokry? Niebo lubi dziękować xD> 

16 grudnia 2020

Od Mokrej Gwiazdy CD Niebiańskiej Łapy

 Poszedłem do kotów, które leczyły się po zetknięciu z pożarem. Sam musiałem wziąć parę ziół od medyka. Będąc blisko, dostrzegłem znajome futro. Skierowałem kroki ku Niebiańskiej Łapie.
– Jak się czujesz Niebiańska Łapo?- Zapytałem uczennicę.
– Ogon-n mój-j nie będzie-e miał-ł do połowy-y sierści-i nigdy-y.– Powiedziała przygnębiona.
Widziałem smutek w jej oczach. Nie tak dawno ostrzegałem kotkę przed tym morderczym żywiołem, jakim był ogień. Jednak mimo to uczennica nie była w stanie go uniknąć.
Przysiadłem się, owijając własny ogon wokół łap.
- Nie smuć się - miauknąłem spokojnie, chcąc ją uspokoić. - Zagoi się.
Niebiańska Łapa odwróciła głowę, patrząc po pozostałych kotach. Może jej nie przekonałem? Cóż...zaakceptowanie takiego stanu bądź nie jest sprawą indywidualną. Ja mogłem jej jedynie w kółko powtarzać, iż to nie koniec świata, a początek...czegoś. Przeżycia młodszej będą się za nią ciągnąć całe życie, tworząc swą własną historię.

~*~

Byliśmy w naszym obozie już dłuższy czas. Legowiska zostały praktycznie odbudowane, a wojownicy nauczyli się żyć w nowym ładzie, po stresującym ostatnim czasie. 
Na mnie te wydarzenia również odcisnęły piętno. Często nie mogłem spać w nocy, tułając się z miejsca na miejsce, bóle w stawach nasilały się. W końcu ucieczka przed pożarem dała mi w kość, jednak Jeżowa Ścieżka optymistycznie patrzył na moje leczenie. Po ziołach było lepiej, a ja sam miałem cień nadziei, iż uśmierzą ból na dłużej.
W każdym razie, pamiętałem doskonale o swojej uczennicy. Gdy tylko wyleczyła swe rany, zajęła się pomaganiem pozostałym. Zajmowała kociętami Sikorki, nosiła wodę. Do tego wraz ze mną kontynuowała trening. Byłem zadowolony z jej postępów i tego, jak zmieniła się od naszego pierwszego spotkania. Dorosła, miała już osiemnaście księżyców. Gdyby nie pożar, pewnie już dawno bym ją mianował, jednak...dopiero teraz nadarzyła się odpowiednia okazja.
Popołudniu, gdy koty wróciły z patrolu, a wraz z nimi Niebo, machnięciem ogona poleciłem jej podejść do mnie na ubocze. Kiwnęła głową na przywitanie.
- Witaj, Niebiańska Łapo. - Zacząłem przyjaźnie. Uśmiechnąłem się lekko, niemal niedostrzegalnie. - Chcę cię tego wieczoru mianować na wojowniczkę. Pozostań więc w obozie, zgoda?

<Niebo? już pora!!>

05 grudnia 2020

Od Niebiańskiej Łapy Cd. Mokrej Gwiazdy

Podchodzę do mentora. Wciągam powietrze nosem. Mysz?
– To-o mysz?– Patrzę na mentora. Może to też być Nornica. Nie czuje za dobrze.
– Nie do końca, pomyśl.– Patrzę na niego smutna, czyli jednak nie mysz? Przecież tak mniej więcej pachniała mysz. Jednak może to była nornica? Albo jakiś ptak czy coś podobnego. Wącham znowu, otwieram pyszczek i wciągam powietrze. Nornica? Pachnie bardziej jednak jak to zwierzę.
– To-o jest Nornica? – Nastawiam uszy. Jak to nie to już nie wiem. Nie znam więcej zwierząt, które tak mogą pachnieć.
– Tak. – Uśmiecham się lekko. Miałam racje! A co z tego, że za drugim razem dopiero zgadłam!- Teraz spróbuj pokazać pozycje łowiecką.
Ta pozycja nie jest taka trudna, ostatnio Mokra Gwiazda pokazał mi ją. Nie wydawała się trudna.
– Dobrze-e.– odpowiadam po chwili. Próbuje opaść na łapy, brzuch nisko ziemi miał być z tego, co pamiętam. Mrużę oczy, słońce świeci mi w nie.
– Ogon niżej, jednak nie może być za nisko, bo będziesz szurać.– mówi spokojnie mentor. Staram się opuścić ogon niżej.– Spróbuj się skradać.– Ja-a nie wiem, czy dam radę. W końcu to już chyba jest trudne. Jednak … chce być wojownikiem. A wojownicy polują. Stawiam krok jak najciszej, słyszę szuranie.
– Poczekaj, zobacz jak to robię jeszcze raz.- Wstaję i siadam. Mokra Gwiazda tak jak powiedział tak zrobił. Brzuch ma nisko, jednak nie za nisko. A ogon ma też nisko, jednak nie szura nim. Ma dziwny ogon, taki … dziwny. Może zadam pytanie? To nic złego, a ciekawość jest górą. Niebieskooki wstaje z pozycji łowieckiej.
– Mam pytanie. – Mentor kiwa głową na znak zgody. – Mogę się zapytać czemu masz taki “dziwny” ogon?
– Oh, ciekawi cię mój ogon? – Powtórzył pytanie spokojnie, odruchowo zerkając na spaloną jego część. – To było dawno temu. Poprzednia liderka Klanu Nocy, gdy byliśmy jeszcze wojownikami, na jednym ze zgromadzeń wrzuciła mnie do ognia. – Wytłumaczył, pamięcią sięgając do tamtych wydarzeń. – Razem z Iglastą Gwiazdą, wtedy Iglastym Krzewem, nieco się pokłóciliśmy. – Niezręcznie się zaśmiał. – I wkurzyliśmy Klan Gwiazdy, który zesłał pioruny, paląc las. Potraktuj moje przeżycie jako przestrogę, okej?- Patrzę na niego zdziwiona. To … dziwne. Jednak wkurzyli klan gwiazdy, a to złe! Bardzo złe! Przynajmniej tak mówił medyk na zgromadzeniu.
– Dobrze! Nie będę wkurzać klanu gwiazdy nigdy!– odpowiadam pewnie. Jak nigdy pewnie.
– Bardzo dobrze, a teraz znowu spróbuj wykonać pozycje łowiecką.– Uśmiecha się lekko.

***

Rozglądam się po obozie. Dym. Jednak co on zwiastuje? Było przecież dobrze! Słyszę poważny głos Mokrej Gwiazdy podnoszę głowę na niego. O czym on mówi?! Próbuje wziąć głęboki oddech. Pożar? O co chodzi? Rozglądam się niewyspana po kotach, ale jaki pożar? Przecież jest noc. Powinniśmy spać! A mamy uciekać. Rozszerzam oczy, możemy zginać?! O co im chodzi?! Czy to niebezpieczne?! Skoro koty mówią, że tak … a oni by nie kłamali! W końcu są dorośli! Muszą dużo wiedzieć! A co jeśli coś komuś się stanie. Nic się nie może dziać. To tylko żart, taki jak Tupot często robi! Jednak Mokra Gwiazda nie wygląda jakby żartował. Obracam głowę w tył, to jest … jasne! Jak słońce, to jest podobno ogień. Taki jak poparzył ogon mentora! Czemu gałązka się pa-ali?! Czuje pieczący ból to-o boli! Mój ogon! Macham ogonem w każdą stronę to boli! Co mam robić?! Uderzam ogonem o ziemię. Mój ogon … to boli! I to strasznie! Marszczę nos, czemu to tak boli?! Jak Mokra Gwiazda to przeżył?! Czuje zęby na karku, ktoś mi pomógł? Dziękuje klanu gwiazdy!

***

Podnoszę głowę i patrzę w stronę naszych terenów. Czemu my musieliśmy tak ucierpieć? I co z innymi? Wiele kotów nie ma z nami, mam nadzieję, że przeżyły. I jeszcze zachowałam się okropnie! Nie dałam rady sama uciekać tylko ktoś musiał mi pomóc! Zachowałam się gorzej od kociaków! Wlepiam spojrzenie w ziemię. Jednak z drugiej strony … nie moja wina, że mój ogon się zapalił. Powinnam udać się do medyków, bo on strasznie boli. Choć pewnie mają więcej roboty … nawet ziół pewnie nie mają. Było trzeba uciekać. Dociskam ogon do ciebie. Nikt nie musi go widzieć. Choć wygląda okropnie. Połowa niego wygląda okropnie! I boli. Strasznie boli. Nie ma na nim sierści! A była taka ładna … Otwieram pyszczek. Nawet ciężej się oddycha. I czy tutaj jest bezpiecznie? I czy wrócimy niedługo? Jakbyśmy wrócili niedługo to nie będę truć życia medykom.
– Klanie Burzy! – Podnoszę głowę w stronę głosu Mokrej Gwiazdy.- Od dziś będziemy mieszkać na tych terenach, póki nie będziemy mogli wrócić!
Patrzę na niego zdziwiona. Jednak kiedy my wrócimy? I jeszcze mamy tutaj być. To tereny starego klanu lisa, czy jak oni się nazywali. Choć chyba z tego, co mówią ich tutaj już nie ma. I jednak muszę iść do medyków. Podnoszę się. Boje się. Boje się, nie wiem czemu. Straciliśmy tereny, obóz pewnie spłonął. Wiem mogę chyba powiedzieć, że przez to. Podchodzę do innych spalonych kotów.

***

Patrzę na swój ogon. Wygląda … okropnie. Nie mam sierści na połowie. Medycy mówią, że nigdy nie będę już miała sierści na tej połowie, jakieś za poważne oparzenia. Jednak będę miała ogon cały! Tyle dobrego. Wciągam powietrze. Pachnie Lisem. Czuję jak sierść na karku mi się jeży, co jak lisy nas zaatakują? Nie widziałam Lisów w życiu. Jednak wojownicy kiedyś o nich mówili. Że są w stanie zabić nawet wojownika! Podnoszę się na równe łapy, bolą mnie. Ogon mnie boli. Rozglądam się po chorych czy poparzonych. Jeden pożar, a takie szkody. Czym my zawiniliśmy klanu gwiazdy?
– Jak się czujesz Niebiańska Łapo?- Obracam się w stronę głosu. Mokra Gwiazda, skąd on ma tyle powagi? Ja ledwo nie panikuje od smrodu lisów.
– Ogon-n mój-j nie będzie-e miał-ł do połowy-y sierści-i nigdy-y.– mówię przygnębiona.– A

<Mokra Gwiazdo?> 

28 października 2020

Od Mokrej Gwiazdy CD Niebiańskiej Łapy

 Chłodniejsze powietrze zmierzwiło moją sierść. Rany na pysku, które zabliźniły się jakiś czas temu, nadal trochę swędziały, jednak Jeżowa Ścieżka zabronił mi ich tykać. Potrząsnąłem więc głową, by odgonić chęć przejechania po nich pazurami.
Śnieg powoli topniał, zwierzyna wychodziła z nor. Niby nadchodzi Pora Nowych Liści, a jednak chłód wciąż trzymał.
Siedząc przy wyjściu czekałem na Niebiańską Łapę. Jej imię było bardzo dostojne i ładne. Kiedy przyjdzie pora mianowania ją na wojownika, będę musiał dopasować idealny drugi człon. By był równie godny jak pierwszy. 
- Dzień dobry. - Usłyszałem z boku, co wyrwało mnie z przemyśleń. 
Przeniosłem swoje jasno-niebieskie oczy na uczennicę, która podeszła by mnie przywitać. Podniosłem się z ziemi, otrzepując szarzejące powoli futro. 
- Dobry - miauknąłem ciepło. - Ruszamy? 
Kiwnęła głową, więc ruszyłem przodem. Wydawało mi się, iż Niebiańska Łapa jest dziś w lepszym humorze, a może nawet będzie bardziej chętna do rozmowy? Oczywiście wiedziałem, że kotka z charakteru jest spokojną i małomówną istotą, jednak chętnie pomógłbym jej przełamać bariery strachu. Tak jak niegdyś Ciernista Gwiazda zrobiła ze mną.
Szedłem sprawnym krokiem przed siebie, nasłuchując czy kotka za mną nadąża. Robiła to, dzięki odsłoniętej przez słońce trawie. Nie było już tyle śniegu co w zimę, więc jej ruchy nie były niczym krępowane.
- Zajmiemy się tropieniem. Jest pora nowych liści, idealny czas na taką naukę. - Oznajmiłem po chwili ciszy.
Poprowadziłem kotkę na tereny łowieckie, co zajęło nam dłuższą chwilę. Słońce świeciło wysoko na niebie, kiedy stanąłem, ciesząc się spokojem panującym dookoła. Wciągnąłem powietrze, wyczuwając pierwsze stworzenia. Spojrzałem na uczennicę, która grzecznie czekała, aż coś powiem.
- Tropienie zaczyna się od rozpoznawania zapachów ofiar. - Mruknąłem. - Poznałaś je ostatnio. 
Kiwnęła głową na potwierdzenie moich słów. Machnąłem z aprobatą ogonem, kierując kroki ku najsilniejszemu z zapachów. Otworzyłem pysk, by lepiej go czuć.
- Podejdź proszę, co czujesz? - Zapytałem, gdy podeszła.
Kotka posłusznie zaczęła węszyć w obrębie nas, a ja czekałem na jej werdykt, by poprowadzić dalej lekcję.

<Niebiańska Łapo? ^^>

20 października 2020

Od Niebiańskiej Łapy cd. Mokrej Gwiazdy

*na początku treningu* 

— Możemy-my wracać? Zimno-mno tu-u jest — mówię cicho. Rozglądam się po terenie. Duży on! Bardzo. A tutaj są jakieś krzaczki. Granica z Klanem Wilka. Przywódca kiwa głową na znak zgody i idzie w stronę obozu. Podążam za nim powoli. Robię dłuższy skok, by go dogonić. Jak dużo tu śniegu! Widzę chudego królika. Jego szare futro dość łatwo zobaczyć w białym śniegu. Mokra Gwiazda kuca i wpatruje się w niczego nieświadomego królika. Za jakiś czas też będę polować dla klanu! Przynajmniej taką mam nadzieję.
    — Obserwowałaś? — Kiwam głowa na znak zgody. Lider bierze w zęby królika i idzie w stronę obozu. Biały śnieg znowu zaczął intensywniej padać. Patrzę w szare chmury. Niech wyjdzie słońce! Będzie wtedy cieplej! — Niebiańska Łapo, idziesz?
    Podbiegam jak najszybciej do niego. Nie chcę zostać tutaj! Za zimno tu! I chcę wiedzieć, jak trening mojego rodzeństwa! Przecież musieli mieć ciekawy pierwszy dzień! Idę ogon za liderem.
    — To czego dziś się dowiedziałaś? — Mówi spokojnie Mokra Gwiazda.
    — Emm-m... na-a patrolu-u jak zobaczę-ę intruza, to mam-m chyba-a na początku-u nie atakować... a jak-k będ-zie chciał walczyć-ć, to mam walczyć-ć? — mówię cicho. Mam nadzieję, że mnie usłyszał i że nic nie przekręciłam.
    — Bardzo dobrze. — Wchodzimy do obozu. Szukam wzrokiem jakiegoś znajomego kota. Mogą być w legowisku uczniów, albo jeszcze być na treningu! — Możesz iść zjeść. Widzimy się jutro, to pokażę ci resztę granic.
    Odchodzę od niego szybkim krokiem. Czas coś zjeść! Biorę jakiegoś chudego zająca w zęby i odchodzę przed legowisko uczniów. Świerszczyk wynurza się z legowiska.
    — Hej, Świerszczyk! — Macham ogonem szczęśliwa. Odkładam królika na ziemię. — Chcesz ze mną zjeść? — Kiwa głową na znak zgody.


***.

Wychodzę z mentorem z obozu. Strasznie zimno jest! Rozumiem, że to Pora Nagich Drzew, jednak czemu musimy wychodzić z obozu?! Przecież może być znowu strasznie zimno!
    — Mam-m pytanie-nie. — Patrzę na niego. Wczorajsze zgromadzenie dało mi wiele pytań.
    — Tak? — Uśmiecha się lekko.
    — Czemu-mu Klan-n Gwiazdy-dy zesłał wczo-czoraj śnieży-życę? — Patrzę na niebo. Wczoraj było bardzo zimno.
    — Klan Gwiazdy zsyła kary, jak coś im się nie podoba. — Mokra Gwiazda idzie dalej. Gdy im się coś nie podoba? Przecież tam są zmarłe koty, wielcy wojownicy. Jednak naprawdę musiało im się coś nie podobać. Wolę nie wiedzieć co, nie chcę mieć powodów do braku snu.

***.

Śnieg zaczyna znikać. Słońce powoli wychodzi zza chmur. Za chwilę mam mieć trening. Mam nadzieję, że nie pójdzie mi dziś źle. Mentor wychodzi ze swojego legowiska i idzie w kierunku wyjścia.
    — Niebo! Słuchasz ty nas? — Gniewnie macha ogonem Świerszczyk. Odwracam głowę w ich stronę.
    — Przepraszam! Ja już muszę iść, do zobaczenia później. — Uśmiecham się lekko i idę szybkim krokiem do wyjścia.
    — Dzień dobry. — Uśmiecham się lekko do mentora. Jestem ciekawa, co będę dziś trenować.

<Mokra Gwiazda?> 

28 września 2020

Od Mokrej Gwiazdy CD Niebiańskiej Łapy

 Zszedłem z kamienia, dostrzegając po chwili jedną z córek Cętkowanego Kwiatu.
– Dzień dobry-y co będziemy jutro robić na treningu? - Zapytała, a po jej postawie dostrzegłem jak bardzo się stresowała.
- Cześć - Miauknąłem pogodnie. - Zwiedzimy tereny, więc wyśpij się. Od dziś sypiasz wraz z uczniami.
Koteczka pokiwała głową, machając nerwowo ogonem. Poszła do legowiska uczniów, wraz z Tupot, która przeżywała wciąż to, iż dostała karę. 

~*~ 

Wcześnie rano, kiedy śnieg lekko prószył, wyszedłem z legowiska. Czując miękki puch pod łapami, ruszyłem po swoją uczennicę.
- Niebiańska Łapo? - Zapytałem, wchodząc ostrożnie pomiędzy budzących się uczniów.
Dostrzegłem liliowo-białe futerko, więc podszedłem bliżej. Kotka widząc mnie zerwała się na równe łapki. Jej kocięce ciało drżało z zimna. Spojrzałem na nią, widząc jak duża jest. Mimo mienia sześciu księżyców.
- Chodźmy. - Machnąłem ogonem, by za mną podążyła.
Pokiwała głową, nie odzywając się. Trafiła mi się spokojna kotka, ale może to i lepiej? Będzie słuchać, zamiast jak jej matka nieuważnie stawiać łapy.
Strzyknąłem uszami, kiedy wyszliśmy z obozu. Kotka szła za mną, stawiając duże kroki w śniegu.
- Trening twojej mamy zaczynałem na koniec zimy, wiesz? - Mruknąłem. - A ty biedaku masz go w środku zimy. Bardzo marzniesz?
Zerknąłem w jej stronę. Nie mówiła nic, jednak drżenie na jej ciele mówiło samo za siebie. Musieliśmy jednak zwiedzić granice, ja po raz setny, a ona pierwszy.
Najpierw poszliśmy ku tej z klanem wilka, po drodze opowiadałem jej o innych klanach, o ich liderach, czy terenach, które i dla mnie pozostawały w większości tajemnicą.
- Na patrolach, na które będziesz mogła chodzić, musisz zawsze uważać, czy ktoś nie czai się przy granicach. Jeśli nie ma złych zamiarów, pomóż mu , a jeśli chciałby walki - walcz. - Zacząłem. - Oczywiście nie musisz, może będzie chciał rozmawiać.
Liliowa kiwała głową, rozglądając się, poznając tereny. Nie wyglądała mi na rozrabiakę, czy kota, który chętnie pchałby się w walki. Cóż, poznam ją lepiej wraz z treningiem.
Ruszyliśmy dalej, wzdłuż granic. Przebiegł koło nas zając, a za nim kolejny. Obydwa były chude i marne.
- P-polujemy...? - Zapytała ledwie słyszalnie.
- Huh? Nie, dzisiaj nie. Tym zajmą się wojownicy. - Odpowiedziałem spokojnie, pozwalając by zające wróciły do swoich nor.
- Przyjdzie czas, że i Ty poznasz techniki łowieckie. - Zachęciłem ją. - Na razie skupimy się na terenach.
Kotka ponownie kiwnęła głową, więc ruszyliśmy dalej. W małego lasku, który właściwie był kilkoma sosnami i krzakami. Lubiłem go tak nazywać, w końcu na starych terenach nie mieliśmy więcej jak trzy drzewa. Poczułem zapach lasu, częściowo z terenów obok, ale też stąd. Wszedłem pomiędzy krzaki, a liliowa za mną.
- Tutaj możesz polować na wiewiórki - podrzuciłem. - Chowają się w dziuplach. Jest tu też sporo ptaków i innych zwierząt, co szukają schronienia.
Śnieg przykrył krzewy oraz gałęzie na drzewach, co jakiś czas zsuwając się na ziemię. Wkroczyliśmy nieco dalej, by po jakimś czasie wyjść z naszego małego lasku. Dni były krótsze, dlatego widok powoli ciemniejącego nieba nie zdziwił mnie.
- Chcesz już wracać? Zawsze możemy dokończyć jutro. Ah, pewnie zmarzłaś i jesteś głodna? Mogę coś upolować, to zaniesiemy do obozu, hm? - Zacząłem, patrząc na swoją uczennicę. Miałem nadzieję, iż usłyszę odpowiedź. W końcu dziś cały dzień tylko ja gadałem.

<Niebiańska Łapo? ^^>

24 września 2020

Od Niebiańskiej Łapy

To dziś! Nerwowo wylizuje sierść. Mama kazała nam się umyć rano. Ceremonia miała się lada chwila odbyć. Tupot wylizywana była przez mamę, Świerszczyk lizał swoją piękną białą sierść. Mokra Gwiazda zwołał spotkanie klanu. Mama pochodzi z nami bliżej skały.
– Tupot, jesteście z nami już od sześciu księżyców. Dziś zaczniecie swój trening. Tupot, od dzisiaj, aż do czasu, gdy zdobędziesz imię wojownika, będziesz nazywać się Tuptająca Łapa. Twoim mentorem będzie Tańcząca Zorza.- Mówi lider. Jednak dodał coś czego w życiu nie chciałam słyszeć. Jednak Tupot dostała karę za to co się działo podczas zgromadzenia. Biedna krzyknęła coś jednak nie jestem w stanie nawet tego słyszeć. Biedna siostra. Potem będę próbować ją pocieszyć, jednak teraz nie jestem w stanie.
– Świerszczyku, jesteś z nami od sześciu księżyców. Czas byś i ty zaczął swój trening. Świerszczyku, od dzisiaj, aż do czasu gdy zdobędziesz imię wojownika będziesz się nazywać Świerszczowa Łapa, twoim mentorem będzie Krowia Łata.- Mówi lider. Biały dotyka się nosem z mentorką. Ciekawe kto będzie moim mentorem? Boje się, że zawalę wszystko. Nie wiem, czy mam się cieszyć czy płakać, że jestem ostatnia mianowana.
– Niebo jesteś z nami od sześciu księżyców. Czas byś i ty zaczęła swój trening. Niebo, od dzisiaj, aż do czasu gdy zdobędziesz imię wojownika będziesz nazywać się Niebiańska Łapa.- Powtórzył formułkę, ale ciekawe kto będzie moim mentorem.- Twoim mentorem będę ja.- Do moich uszu wpada dźwięk. Co to znaczy? On będzie mnie uczył? Przecież pewnie ma dużo roboty jako lider. I jeszcze ma mieć ucznia? Moja łapy stały się miękkie. Mam podejść do niego? Zaczynam się martwić. Nigdy tak się nie czułam. Jak brat to dał radę zrobić? Przecież to jest straszne! Podchodzę powoli do mentora i dotykam się z nim przerażona nosem. Podchodzę do białego brata.
– Tuptająca Łapa! Świerszczowa Łapa! Niebiańska Łapa!- Wykrzykują koty. Ten dzień jest przedziwny. Krzyki ucichły. W końcu tyle czekałam na ten dzień, jednak teraz boje się. Ale czego ja się boje? W końcu mam mentora, moje rodzeństw też, powinnam skakać z radości.
– Jesteśmy uczniami.- Szepczę do siebie. Pewnie biały mnie nie usłyszał. Uśmiecham się słabo. Biedna Tupot. Pójdę ją pocieszyć. Chodź nie wiem jak zareaguje na informacje, że Mokra Gwiazda jest moim mentorem. Ciekawe jak to jest być uczniem, jak dużo trzeba trenować? Podchodzę do Cętkowanego Kwiatu.
– Gratulacje zostania uczniami.- Uśmiecha się. Świerszczyk podchodzi do naszej dwójki. Ciekawe kto był mentorem Cętkowanego Kwiatu?
– Dzięki-i.- Odpowiadam cicho. Czemu oni są tacy szczęśliwi? W końcu Tupot była smutna.- Mamo-o? Kto był twoim mentorem?
– Mokra Blizna.- Opowiada pewnie Bura.- Mokra Gwiazda teraz.
Mój mentor był mentorem mojej mamy? Ciekawe jak dużo miał uczniów? Powinnam do niego pójść i zapytać się co będziemy jutro robić jednak dość mocno boję się. Zrobię to! Biorę głęboki oddech. Odchodzę od części rodziny. Mentor zszedł z półki, masz okazję nie zepsuj tego!
– Dzień dobry-y co będziemy jutro robić na treningu?- Podchodzę bliżej lidera. Pamiętaj musisz oddychać. Nie masz czego się bać. W końcu podobno nie jest taki zły, choć nie lubię go trochę za to za ukaranie Tupot.

<Mokra Gwiazdo? Masz strachliwą uczennice>