Odkąd zostałam uczennicą, coraz częściej starałam się pomagać innym nie tylko podczas obowiązków. Przyniesienie komuś posiłku wydawało się drobiazgiem, ale wierzyłam, że nawet takie małe gesty potrafią poprawić komuś dzień. Poza tym od dawna chciałam lepiej poznać Orchideę. Wydawała mi się niezwykle spokojna i łagodna, choć jednocześnie sprawiała wrażenie kotki, która nosiła w sobie wiele wspomnień.
Dostrzegłam ją po chwili. Podeszłam wolnym krokiem, żeby jej nie przestraszyć, po czym położyłam mysz przed jej łapami. Na moim pysku od razu pojawił się ciepły uśmiech.
— Cześć, Orchideo. Pomyślałam, że może jesteś głodna, więc przyniosłam ci coś do jedzenia.
Usiadłam obok, owijając ogon wokół łap. Nie chciałam narzucać się starszej kotce, ale jednocześnie miałam nadzieję, że nie będzie miała nic przeciwko krótkiej rozmowie. Przez chwilę wpatrywałam się w biały krajobraz za wejściem do obozu, zanim ponownie przeniosłam wzrok na Orchideę.
— Jeśli nie przeszkadzam… mogę chwilę z tobą posiedzieć?
Ostatnie dni były bardzo intensywne. Treningi z Rohan zajmowały większość mojego czasu, ale mimo zmęczenia czułam ogromną satysfakcję. Każdy dzień przynosił coś nowego, a ja chłonęłam wiedzę z prawdziwym entuzjazmem. Na samą myśl o dzisiejszych ćwiczeniach aż lekko poruszyłam uszami.
— Dzisiaj uczyłam się z Rohan wspinaczki po drzewach podczas Pory Nagich Drzew. Myślałam, że będzie podobnie jak wcześniej, ale śnieg i lód wszystko utrudniają. Kilka razy prawie się poślizgnęłam, ale na szczęście udało mi się utrzymać równowagę. — Parsknęłam cichym śmiechem na wspomnienie jednej z prób. — Mentorka pokazała mi, jak szukać miejsc, gdzie kora nie jest aż tak śliska, i jak mocniej wbijać pazury. Pod koniec powiedziała nawet, że robię postępy. Bardzo się z tego ucieszyłam. — Na chwilę zamilkłam, spoglądając ku koronom drzew kołyszącym się delikatnie na wietrze Pory Nagich Drzew. — Im więcej uczę się jako zwiadowczyni, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że wybrałam odpowiednią drogę. Las ciągle mnie zaskakuje. Nawet Porą Nagich Drzew jest pełen śladów i rzeczy, których wcześniej w ogóle nie zauważałam.
Przez moment obracałam łapą w niewielkiej kupce śniegu, która leżała na ziemi obok mnie.
— A jak u ciebie? Jak ci minął dzień?
<Orchideo?>
[384 słowa]
[8%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz