BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 26 lipca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miodowa Gwiazda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miodowa Gwiazda. Pokaż wszystkie posty

11 stycznia 2017

Od Miodowej Gwiazdy

Przyzwyczaiła się już do bycia przywódczynią, choć nie minęło dużo czasu. Podobało jej się to, że była teraz tą najważniejszą i mogła sprawić, że Klan Wilka urośnie, stanie się silny tak jak powinien być. Miała nadzieję, że jej wysiłek w dobrym wykonywaniu obowiązków nie pójdzie na marne i zostanie zapamiętana jako wspaniały przywódca, jako bohaterka dla tego Klanu. Tyle nad tym myślała, że spędzała mniej czasu z rodziną. Nawet tego nie zauważyła.
Tamtego dnia nadszedł dzień, w którym Klan miał zyskać nowych trzech uczniów i jednego wojownika. To było bardzo ważne również dla niej. W końcu ci przyszli terminatorzy są jej własnymi kociętami. Kiedy o tym pomyślała, zdała sobie sprawę z tego, że mniej z nimi ostatnio rozmawiała, mniej pytała, co u nich i mniej pokazywała im, że jej miłość do nich jest wielka. I Klon... jego też mniej odwiedzała. Musiała się wziąć w garść. To jej rodzina, a rodzina jest najważniejsza! Nie może o nich zapomnieć przez obowiązki przywódcy. Musi być przy nich tak jak kiedyś. Ale najpierw... ceremonia.
Wręcz wbiegła tam, gdzie zawsze stała przemawiając do Klanu i zawołała wszystkich. Poczekała chwilę, aż koty się przed nią zebrały.
- Musimy pokazać innym Klanom, że jesteśmy silni, dlatego potrzebujemy jak najwięcej wojowników. - zaczęła, patrząc na wszystkich zebranych po kolei, aż jej wzrok zatrzymał się na pręgowanej siostrzenicy, jej terminatorki. - Sosnowa Łapo. - poczekała aż już-zaraz-wojowniczka się zbliży. - Trenowałaś długo i uważam, że nadeszła odpowiednia pora na to, byś została wojowniczką. Ja, Miodowa Gwiazda, przywódczyni Klanu Wilka, wołam do naszych przodków, by spojrzeli w dół na tą terminatorkę. Ciężko trenowała, aby pojąć prawa Waszego szlachetnego kodu, a teraz nagrodzę ją imieniem wojownika. Sosnowa Łapo, czy obiecujesz postępować według Kodeksu Wojownika i bronić swojego Klanu nawet kosztem własnego życia?
- Tak. - powiedziała kotka.
- Więc z mocy Gwiezdnego Klanu nadaję ci imię wojownika. Sosnowa Łapo, od tej chwili znana będziesz jako Sosnowy Ogon. Klan Wilka wita cię jako swego prawdziwego wojownika. - uśmiechnęła się lekko, po czym pozwoliła przez chwilę innym kotom gratulować nowej wojowniczce. Obserwowała ich, czując dumę. Ten Klan, choć pewnie nie najliczniejszy w lesie, był silny. Był rodziną. Jej rodziną. I nie ważne, jakie trudności ich spotkają, ona zawsze stanie w ich obronie, nawet, gdyby miała zapłacić za to swoimi wszystkimi życiami. Kiedy Klanowicze pogratulowali już jej dawnej uczennicy, przywódczyni po raz kolejny zaczęła mówić:
- Dąb, Lilia i Cierń, wystąpcie. - spojrzała na swoje kocięta, które prawie od razu wyszły z tłumu i stanęły przed nią. Urosły tak szybko... - Mianując nowych terminatorów pokazujemy, że Klan Wilka przetrwa i pozostanie silny. Dąb. Od tej chwili aż do zostania wojownikiem będziesz znany jako Dębowa Łapa. Twoim mentorem zostanie Nietoperze Skrzydło. Nietoperze Skrzydło, jesteś dobrą wojowniczką i wiem, że poradzisz sobie z tym zadaniem. Lilio. Od tej chwili aż do zostania wojowniczką zwana będziesz Liliową Łapą, a twoim treningiem zajmie się Sosnowy Ogon. Sosnowy Ogonie, choć wojowniczką zostałaś dopiero dzisiaj, wiem, że dasz sobie radę, zawsze byłaś dobrym członkiem Klanu. Cierń. Od tej chwili aż do zostania wojownikiem będziesz znany jako Ciernista Łapa. Ja zajmę się twoim treningiem. - po czym podeszła do swojego syna, który wyglądał prawie tak samo jak ona. Zetknęli się nosami.
- Spotkamy się jutro przy wyjściu z obozu podczas wschodu słońca. Mam nadzieję, że się nie spóźnisz. - uśmiechnęła się do niego. Potem jeszcze chwilę obserwowała koty ze swojego Klanu, aż nagle przypomniała sobie... Klon! Musi go odwiedzić, koniecznie. Od razu tam poszła, podczas, gdy Klanowicze wciąż zajęci byli rozmowami i gratulowaniem nowo mianowanym kotom. Miodowa Gwiazda weszła do legowiska medyka i od razu zobaczyła tam Klonową Łapę. Na jego widok uśmiechnęła się.
- Cześć, Klon. - miauknęła, podchodząc bliżej. Kocur odwrócił się w jej stronę. Było jej okropnie głupio, że rzadziej z nim rozmawiała. Muszą to koniecznie nadrobić! - Dąb, Lilia i Cierń zostali terminatorami. Wkrótce zostaną wspaniałymi wojownikami.  - powiedziała. Wtuliła pyszczek w rude futro przyszłego medyka. - Mówiłam, że wszystko będzie w porządku. - od razu poczuła się lepiej. Jakby bezpieczniej, czuła również... szczęście. Po raz pierwszy od jakiegoś czasu, bo ostatnio była zbyt zajęta rozmyślaniem o Klanie żeby się czymkolwiek cieszyć. Ponowne poczucie tego było wielką ulgą. Polizała kocura.

Klon?

18 grudnia 2016

Od Miodowego Futerka (Gwiazdy)

Jelenia Gwiazda nie żyje. Przez Czarny Kaszel. Zabił on również dwójkę z jej trzech kociąt. Został tylko Łosoś, którym teraz miała zająć się właśnie Miodowe Futerko. Starała się, tak samo jak ze swoimi dziećmi, ale wiedziała, że musi zostawić te kocięta na jakiś czas. Musi jak najszybciej iść po dar dziewięciu żyć od Gwiezdnego Klanu. Nie płakała za Jelenią Gwiazdą, cały czas miała poważną, jakby niewzruszoną minę. Darzyła przywódczynię szacunkiem, oczywiście, ale to wszystko. Jelenia Gwiazda, oprócz bycia Gwiazdą Klanu Wilka, nie była nikim ważnym dla Miodowego Futerka. W takim razie zastępczyni nie widziała sensu w płakaniu za nią. Po prostu dzieliła z nią języki ten ostatni raz. Kiedy skończyła, stanęła w miejscu, z którego Jelenia Gwiazda zawsze przemawiała do członków Klanu Wilka. Zamiauczała głośno i spojrzała na zebrane koty.
- Wyruszam po dar dziewięciu żyć. Na czas mojej nieobecności Klanem zajmą się Złota Skórka i Nietoperze Skrzydło. - powiedziała, po czym poszła do Klonowej Łapy, aby dał jej odpowiednie rzeczy do zjedzenia przed wyruszeniem. Słońce dopiero wychodziło zza horyzontu...

* * *

Udało się. Od teraz nazywała się Miodową Gwiazdą, była przywódcą Klanu Wilka. Sprawi, że ten Klan będzie potężny, silny i najlepszy... nie, to ostatnie już jest! Kotka, czując wielką dumę, zaczęła wracać do obozu razem z Widmowym Wilkiem.

* * *

Od razu po przybyciu do obozu, choć była nieco zmęczona, znów stanęła tam, gdzie przywódcy przemawiają, po czym zwołała Klan Wilka. Patrzyła na koty, które wychodziły z legowisk i patrzyły na nią. Teraz ona jest ich przywódczynią. Teraz naprawdę jest najważniejsza. Będzie o wszystkim decydować. To ona sprawi, że ten Klan będzie tym najsilniejszym. Nawet, jakby miała przez to zginąć. Kiedy stwierdziła, że wszyscy się zebrali, zaczęła mówić:
- Teraz, kiedy już wróciłam, nadeszła pora na wybranie zastępcy. Złota Skórko, to ty będziesz nowym zastępcą Klanu Wilka. - spojrzała na swoją pierwszą uczennicę. I obyś zadbała o ten Klan, kiedy mnie już tutaj nie będzie.
Po tym od razu poszła do kociarni, gdzie spały jej kocięta. Tak bardzo za nimi tęskniła! Obok leżał mały Łosoś, którym podczas nieobecności Miodowego Futerka, teraz Miodowej Gwiazdy, zajmowała się Kryształowa Łza. Przywódczyni położyła się obok kociąt, a syn Jeleniej Gwiazdy od razu zaczął pić mleko. Miodowa Gwiazda polizała go kilka razy, po czym zaczęła lizać również swoje młode, które przez to się obudziły. Przywitała się z nimi, a na jej pyszczku od razu pojawił się uśmiech.

Dzieci? Ktokolwiek z Wilka?

28 listopada 2016

Od Miodowego Futerka C.D Klonowej Łapy

Udało jej się. Bolało, bardzo bolało, ale w końcu się skończyło. Jej kocięta przyszły na świat. Wylizała je, a potem obserwowała, kiedy piły mleko. Pokochała je od razu i na zawsze. Wiedziała, że nie ma nic, co sprawiłoby, że znienawidziłaby te maleństwa. Była znacznie spokojniejsza niż wcześniej. Ale jedna rzecz ją martwiła. Ten rudy kocurek. Miała nadzieję, że nikt nie domyśli się, kto  jest ojcem. Teraz nie chciała się tym przejmować. Nadeszła pora na nadanie im imion. Popatrzyła uważnie na najstarszego syna. Skoro większość kociąt jej siostry, w tym Klon, mają imiona od drzew, on też będzie takie miał. Wiedziała już jakie.
- Ty będziesz miał na imię Dąb. - powiedziała, po czym jeszcze raz polizała każdego kociaka. Następnie spojrzała na swoją jedyną córkę. Ona nie była już ani ruda, ani brązowa, lecz biała. Po chwili zastępczyni wiedziała już, jak ją nazwie. - Ty będziesz Lilią. - przeniosła wzrok na najmłodsze kocię, swojego drugiego syna, który jako jedyny wyglądał jak ona. Jego pręgi wyglądały jak ciernie. - A na ciebie będą mówić Cierń. - uśmiechnęła się do maleństw, choć wiedziała, że nawet nie mogą tego zobaczyć. Jeszcze przez chwilę na nie patrzyła, ale potem spojrzała na ucznia medyka. Dąb... wyglądał jak on. Wiedziała, że właśnie takiego kociaka obawiał się Klon. Ona tak samo. Ale dadzą sobie radę.
- Będzie dobrze. - miauknęła cicho i się uśmiechnęła. Pocieszała i jego i samą siebie. A teraz... chciała pobyć w ciszy i spokoju ze swoimi maleństwami. Ale oczywiście ani trochę nie przeszkadzało jej towarzystwo ich ojca. Mógł tu być ile chciał... o ile nie zapominałby o nauce i obowiązkach.

Klon?

27 listopada 2016

Od Miodowego Futerka

Był to kolejny dzień, w którym nie mogła polować, patrolować a nawet wychodzić z obozu, bo jest w ciąży i w każdym momencie może zacząć się poród. Ha! Przecież mogłaby w każdym momencie, gdyby trzeba było, wrócić do obozu! ...Prawda? No cóż, nie wiedziała, bo nigdy wcześniej nie była w ciąży. Nie miała pojęcia, jak bardzo będzie boleć i czy przypadkiem coś nie pójdzie nie tak. I dlatego się denerwowała i martwiła. Starała się tego po sobie nie pokazywać.
Przecież nie mogła tak cały dzień siedzieć w miejscu! Spacerowała sobie po obozie. Był spokojny, cichy poranek, zawsze takie lubiła. Cały las budzi się wtedy do życia. Chciała spędzić ten czas obserwując i słuchając to wszystko, uspokajając się, ale oczywiście nie mogła. Bo poczuła... Ból. Duży ból. Wiedziała, co się dzieje. Poczuła panikę, ale wiedziała, że musi coś zrobić. Najlepiej od razu iść po pomoc. Popatrzyła na jakiegoś kota, nie zwróciła nawet uwagi na to, kim był. Podeszła do niego i powiedziała:
- Powiesz Klonowej Łapie, żeby przyszedł do kociarni? Dziękuję. - nie chciała, żeby poród odbierał medyk. To Klonowa Łapa jest ojcem, wiedziała, że najlepiej będzie, jeśli on się tym zajmie. Nie chciała tam towarzystwa nikogo innego, nawet swojej siostry. A potem, choć z trudem, poszła do kociarni, gdzie się położyła. I czekała na to, co będzie dalej, starając się zachować spokój.

Klon?

22 listopada 2016

Od Miodowego Futerka

Nadszedł ten dzień. Zaraz miała powiedzieć swojej ukochanej siostrze, że jest w ciąży. Obawiała się, że ta będzie się dopytywać o to, kto jest ojcem. Miodowe Futerko nie chciała jej okłamać, ale nie mogła również powiedzieć prawdy. To będzie trudne. Ale trzeba to zrobić. Ciąża była coraz bardziej widoczna, Miodek nie zdziwiłaby się, gdyby Kryształowa Łza miała już jakieś podejrzenia. Obudziła się już jakiś czas wcześniej, ale leżała z zamkniętymi oczyma. Kiedy poczuła, że jej siostra wstaje i wychodzi z legowiska, poszła za nią. Polizała ją pomiędzy uszami.
- Cześć, Kryształka. - miauknęła z uśmiechem. Ten po chwili zniknął z jej pyszczka. Popatrzyła na swoje łapy, próbując przekonać samą siebie do mówienia. Bała się, że coś pójdzie nie tak i kiedyś ktoś się dowie. Nie chciała powiedzieć czegoś źle. Czegoś podejrzanego, dziwnego. Przez chwilę trwała cisza. Kiedy zastępczyni podniosła wzrok, zobaczyła, że siostra patrzy na nią ze zdziwieniem.
- Bo ja... Jestem w ciąży. - powiedziała nieco ciszej. W myślach błagała Gwiezdny Klan, że Kryształowa Łza nie będzie się niczego dopytywać.

Krysia?

20 listopada 2016

Od Miodowego Futerka C.D Klonowej Łapy

Powtarzała sobie w myślach, że wszystko będzie w porządku, ale widziała, że to może nie być prawdą. Martwiła się tym. Ale miała nadzieję, że tego po niej nie widać. Co teraz będzie? Pewnie niedługo spróbuje powiedzieć siostrze o ciąży, że chyba sama zauważy. Z czasem to, że zastępczyni spodziewa się kociąt, będzie coraz bardziej widoczne i wszyscy, którzy ją zobaczą będą wiedzieć. I pewnie będą się zastanawiać, kto jest ojcem... Ona nie zamierza nikomu powiedzoeć prawdy. Nawet, jakby mieli pytać cały dzień.
A teraz miała tylko nadzieję, że nikt nie słyszał ich rozmowy, bo wtedy byłoby z nimi, a zwłaszcza z Klonem, bardzo, bardzo źle. Nie mogła na to pozwolić. Nawet, gdyby ktoś się w jakiś sposób dowie, ona będzie go bronić. Teraz to również jej sekret. Tajemnica, której nikt nie może poznać. Nawet jej kocięta. To również dla ich dobra.
A ja będę bronić ciebie, nieważne, co się stanie, pomyślała. Wiedziała, że tego nie usłyszał, ale to raczej oczywiste, że ona zawsze by go obroniła. Raczej o tym wiedział. Właśnie po to Miodowe Futerko tutaj jest - żeby pilnować i bronić słabszych lub tych w potrzebie.
- Na razie się tym wszystkim nie przejmujmy. - powiedziała cicho.

Klon?

19 listopada 2016

Od Miodowego Futerka C.D Klonowej Łapy

Kontynuowała lizanie go pomiędzy uszami, mając nadzieję, że to go nieco uspokoi. Nie chciała, żeby się smucił, nigdy. Oczywiście, teraz wiele rzeczy się zmieniło, ale nie to, że Klonowa Łapa jest dla niej bardzo ważny, kochała go.
To, co powiedział, zdziwiło ją. Pozbyć się tych kociąt? Tak naprawdę to mogłaby to zrobić, wiedziała o tym doskonale, ale nie potrafiła. To jej kocięta, choć jeszcze nienarodzone. Pokochała je, mimo tego, że nigdy nie chciała zostać matką. Znienawidziłaby samą siebie, gdyby się ich pozbyła.
- Nie. Dam radę. - odpowiedziała nieco pewniejszym głosem. Wiedziała, że jeśli jakieś kocie będzie rude, mogą pojawić się podejrzenia, ale przecież w lesie jest pełno kocurów o takim kolorze futra! Oby tylko nikt nie dowiedział się prawdy lub uznał, że ojcem jest ktoś z innego Klanu, bo będzie źle... Ale i tak, pomimo zagrożenia, nie zamierzała się ich pozbyć.

Klon?

Od Miodowego Futerka C.D Klonowej Łapy

Była smutna i wściekła na Klona, ale równocześnie pojawiło się... współczucie. Jeśli wszystko naprawdę wyglądało tak, jak jej powiedział, to nie do końca jego wina. Nie chciał tego zrobić. I poczuła, że musi mu wybaczyć, choć to mogłoby być trudne. Przez chwilę milczała, patrząc na ziemię przed swoimi łapami, po czym podeszła do niego nieco bliżej.
- Klonowa Łapo... - powiedziała cicho. Nie była jedyną. To stało się z jeszcze przynajmniej jedną kotką. Ale musiała mu wybaczyć. - Ja... Wybaczam ci. - popatrzyła na niego. Zasługiwał na drugą szansę. Tak jak każdy. Popełnił błąd, zrobił coś okropnego, ale widać było, że tego żałuje. Miodowe Futerko nie wybaczyłaby sobie, gdyby go tak zostawiła. Klonowa Łapa nie może naprawić tego co zrobił, ale zasługuje na wybaczenie.
- Nie powiem nikomu. Obiecuję. - nawet, gdyby to miało być dla niej niezwykle trudne. Również kochała Klona, nie mogła mu tego zrobić. On jest członkiem jej rodziny, nieważne, co się wydarzy. Przez chwilę się wahała, czy to zrobić, czy nie, ale w końcu polizała go pomiędzy uszami. Chciała go uspokoić, choć sama potrzebowała pocieszenia.

Klon?

Od Miodowego Futerka C.D Klonowej Łapy

Przez chwilę było lepiej. Uspokoiła się nieco, miała nadzieję, że tak już pozostanie. Ale niestety, tak łatwo być nie mogło. Dowiedziała się prawdy. Wiedziała, że on nie żartuje, nie miał powodu żeby to robić i taki żart byłby po prostu głupi, więc... To była prawda. Tym kocurem jest Klon, jej własny siostrzeniec. Nie mogła w to uwierzyć. Wstała i cofnęła się kilka kroków, cały czas na niego patrząc.
- ...Co? - odezwała się prawie niedosłyszalnie. - A-ale... Dlaczego? Dlaczego to zrobiłeś? - poczuła, że do jej oczu znów napływają łzy, ale tym razem nawet o tym nie myślała. To on. On to zrobił. To przez niego teraz się tak czuła. Ilu jeszcze rzeczy o nim nie wiedziała? W dodatku on będzie medykiem, a oni nie mogą mieć partnerów... że chyba on nie chce mieć partnerki. I zrobił to myśląc tylko o sobie? Nie wiedziała, co o tym wszystkim myśleć. Pojedyncza łza spłynęła po jej pyszczku i spadła na ziemię. Miała ochotę stamtąd uciec, ale równocześnie czuła, że nie może. Mimo wszystko nadal jej na nim zależało.

Klon?

18 listopada 2016

Od Miodowego Futerka C.D Klonowej Łapy

Nie mogła się załamywać, czuła, że musi dać radę. Dla swoich przyszłych kociąt, dla Klona, dla Kryształowej Łzy, dla swojego ojca i wszystkich innych. Nieważne, co się stanie, musi pozostać tą samą, pewną siebie, silną kotką. Może i nie będzie to proste, ale... kto mówił, że życie będzie łatwe? Spotykały ją gorsze rzeczy! Umarł jej brat, ojciec i matka, którzy byli jednymi z najważniejszych kotów w jej życiu. Ale nie poddała się pomimo smutku i bólu. Tak będzie również tym razem.
Kiedy ją przytulił, nagle poczuła, że może mu powiedzieć o wszystkich swoich problemach. Był dla niej bardzo ważny i wiedziała, że może mu zaufać. Ale... czy powinna o tym mówić? To takie ciężkie, że nawet nie chciała o tym myśleć... Lecz to mogłoby sprawić, że poczuje ulgę.
- Ja... nie chciałam mieć kociąt. I nie wiem, kto jest ojcem. On skoczył na mnie z zaskoczenia i... nie mogłam nic zrobić. Nie potrafiłam się obronić. A co jeśli... jeśli będę złą matką? Nie jestem gotowa, nie jestem... - przerwała, bo zorientowała się, że jej głos brzmiał jakby płakała. Miała łzy w oczach, ale starała się powstrzymywać je przed spłynięciem po jej pyszczku. Nie chciała, żeby Klonowa Łapa ją taką widział.

Klon?

16 listopada 2016

Od Miodowego Futerka C.D Klonowej Łapy

Wiedziała, że przez jakiś czas będzie musiała przestać wykonwyać obowiązki wojownika. Będąc w ciąży nie może się zamęczać, polować, walczyć, czyli nie może też trenować uczniów. Jak ona to wytrzyma? Jak ktokolwiek może to wytrzymać? Odpoczywać tak cały dzień, bez ruchu, jakiegokolwiek? Jak tak niby można?! Cóż... będzie musiała to zrozumieć. Bo w końcu rodzina jest najważniejsza, musi zachowywać się tak, żeby jej kociętom, teraz jeszcze nienarodzonym, nic złego się nie stało. Są tam, czuła to. Musi je bronić. Obiecała to sobie w tamtym momencie tak, jak to zrobiła patrząc na nowonarodzone kociaki Kryształowej Łzy.
Czy się cieszyła? Tak lekko czuła szczęście, bo w końcu będzie miała swoje własne kocięta, które kiedyś zostaną wojownikami, ale poza tym... były smutek, niepewność, ból, strach i gniew. Miała ochotę na zemstę, ale nie wiedziała nawet kim jest tamten kocur. To mógł być właściwie każdy. Nawet ktoś z jej Klanu, ktoś, komu niezwykle ufa. Ale nie wiedziała, kto to mógłby być. Nie wiedziała również, że jest on tuż obok niej. I czy kiedykolwiek się dowie?
- Tak, wszystko w porządku. - skłamała. - Nie przejmuj się tym. - po czym powoli wstała i spojrzała na ucznia medyka. Nie chciała, żeby się o nią martwił. Da sobie jakoś radę, nie potrzebowała jego pomocy. Klonowa Łapa musi skupić się na nauce i swoich obowiązkach, a nie myśleniu o tym, czy wszystko u niej w porządku.

Klon?

14 listopada 2016

Od Miodowego Futerka C.D Klonowej Łapy

Wiedziała, co powie Klonowa Łapa. Nawet zanim jej to powiedział, była prawie pewna, że jest w ciąży. I co ona powie, kiedy ktoś zapyta, kto jest ojcem? I czy będzie dobrą matką? A w dodatku... bała się. Bała się tego, co będzie potem. Nie była gotowa.
Kiedy uczeń medyka powiedział, że Miodowe Futerko jest w ciąży, ta przez chwilę jeszcze leżała nieruchomo i patrzyła w nieznany punkt z lekko otwartym pyszczkiem, po czym spojrzała na kocura.
- Dobrze, Klonowa Łapo. Dziękuję. - powiedziała, po czym... nadal leżała i patrzyła w nieznany punkt. Dlaczego? Sama nie miała pojęcia. Nie czekała, aż terminator coś powie, po prostu leżała i myślała nad tym wszystkim.
Pocieszała się myślą, że jest chociaż ten jeden plus - Klan Wilka będzie miał więcej wojowników. A Miodowe Futerko będzie mogła być z nich dumna. Bo będzie ich matką. Naprawdę. Nie tak, jak młode Kryształowej Łzy, bo choć kocha je jak swoje własne, jest tylko ich ciotką. A te maleństwa, będące teraz w jej brzuchu... będą jej. Myśląc o tym, poczuła się nieco lepiej, ale nadal patrzyła w jakieś nieokreślone miejsce i się nie odzywała.

Klon?

13 listopada 2016

Od Miodowego Futerka

Nadal nie była pewna, co wydarzyło się na Zgromadzeniu, ale wiedziała, że ktoś nie tylko ją zaatakował... ale zrobił coś wręcz gorszego. Nie wiedziała jednak kim był. A w dodatku pewnie będzie miała kociaki. Nie wie, z kim. I to nie dawało jej spokoju. Ciągle czuła się źle, była już pewna, że jest w ciąży. W końcu, czując, że nie wytrzyma, poszła do Klonowej Łapy. Nie za bardzo z nim rozmawiała od czasu Zgromadzenia. Normalnie miałaby ochotę na gadanie z nim nawet przez wiele godzin, ale zbyt źle się czuła. Weszła do jego legowiska. Był tam, sam.
- Klonowa Łapo... - powiedziała, po czym podeszła bliżej i usiadła. Nie chciała mu jeszcze mówić, jakie ma podejrzenia i co wydarzyło się na Zgromadzeniu. Chciała to zachować dla siebie. Była tym zszokowana, cały ten czas. - Od jakiegoś czasu czuję się źle, brzuch mnie boli. Czy mógłbyś sprawdzić, co jest nie tak? - poprosiła. Miała dosyć tego, że źle się czuła. Chciała polować, chodzić na patrole, normalnie żyć, ale teraz nie mogła. Nie była gotowa na zostanie matką... Nigdy tego tak naprawdę nie pragnęła. Ale została zmuszona. Czuła się upokorzona.

Klon?

03 listopada 2016

Od Miodowego Futerka C.D Klonowej Łapy

Może nawet by to polubiła i uczyłaby się tego z chęcią? W końcu, jak to było mówione w ich rozmowie, to brzmi interesująco, ciekawie. A Miodowe Futerko chciałaby wiedzieć jak najwięcej, wiedzieć wszystko, być najlepsza. Tak było od zawsze, jest tak nadal i to się pewnie nigdy nie zmieni. Taka już jest Miodek.
Chyba raczej nie miała tu nic innego do roboty oprócz siedzenia, starania się o to, żeby opatrunki jej nie spadły i rozmawiania z Klonową Łapą. To nie tak, że jej się to nie podobało, wręcz przeciwnie! Czuła się nieco dziwnie nie mogąc iść na polowanie lub przynajmniej spacer, ale przyjemnie było chociaż raz na jakiś czas odpocząć i z kimś dłużej porozmawiać. A zwłaszcza z rodziną. Uśmiechnęła się do kocura.
- Spotkałeś już kogoś z innego Klanu? - zapytała nagle. Nie chodziło jej o zmianę tematu, po prostu ją to zaciekawiło. W dodatku jeśli Klonowa Łapa rozmawiał z kimś z poza Wilka, może dowiedział się o nowych wydarzeniach, o których Miodowe Futerko jeszcze nie słyszała?
Kiedy tak o tym pomyślała, zdała sobie sprawę z tego, że od dawna nie spotkała nikogo z innego Klanu i z nim nie rozmawiała... A od nich można dowiedzieć się tylu rzeczy!

Klon?

23 października 2016

Od Miodowego Futerka C.D Klonowej Łapy

- To świetnie. - odpowiedziała. Dzisiaj w takim razie najwyraźniej nie pójdą, ale to nic. Kiedyś się to wydarzy, a wtedy wreszcie będzie mogła się dowiedzieć tych... rzeczy o roślinach. I dodatkowo będzie mogła obronić Klonową Łapę, jakby coś złego się wydarzyło. Kiedyś obiecała sobie, że będzie bronić ich nawet, jakby miała zginąć - zamierza dotrzymać tej obietnicy. Jest wojowniczką, więc właściwie jej zadaniem jest obrona innych. Zwłaszcza tych, którzy sami się obronić nie mogą. A medycy i ich uczniowie, z tego co wiedziała, raczej nie uczą się jak walczyć i polować. Lepiej będzie, jeśli jakiś wojownik zawsze pójdzie z nimi, kiedy będą coś zbierać. Dla bezpieczeństwa.
- Myślę, że to może się przydać. I... chyba mogłoby być ciekawe. W końcu chyba nikt nie chciałby zająć rangi, w której robi się same nudne i nieprzyjemne rzeczy. To zbieranie roślin i leczenie brzmi... interesująco. - stwierdziła. Miałaby przynajmniej coś do roboty w wolnym czasie oprócz jedzenia i odpoczynku. Mogłaby wtedy uczyć się rzeczy, które kiedyś jej się pewnie przydadzą. Może nawet pomagałaby medykowi? Na przykład przy okazji polowania przynosić różne zioła, żeby ten nie musiał wychodzić z obozu i się narazić na jakieś niebezpieczeństwo.

Klon?

21 października 2016

Od Miodowego Futerka C.D Jaszczurczego Ogona

Był to poranny patrol, więc Miodek była jeszcze trochę zaspana, ale na szczęście nie aż tak bardzo, by nie wiedzieć, co się dzieje wokół. Te tereny są nowe i nie wiedzą o nich pewnie wielu rzeczy, więc trzeba uważać cały czas. Kto wie, czy nie ma tu nieznanych im niebezpieczeństw! Były już psy. Psy. Wojowniczka wysunęła pazury i wbiła je w ziemię, powstrzymując się przed biegnięciem w ich kierunku z zamiarem zabicia. Nie mogła tego zrobić, to byłoby zbyt bezmyślne i głupie. Odwróciła pyszczek w drugim kierunku, żeby nie patrzeć na te zwierzęta. Nienawiść pozostała i pewnie nigdy nie zniknie. Poszli dalej i dopiero wtedy wojowniczka poczuła ulgę. Nie musiała już być w pobliżu tamtych psów.
Granica z Klanem Burzy. Podczas, gdy inni zaznaczali tereny, ona się rozglądała. Wiedziała, że skoro są na patrolu, mogą również coś upolować. Razem. Tak mogą zakraść się do ofiary z zaskoczenia i kiedy ta będzie uciekać przed jednym kotem, drugi ją złapie. Tak byłoby łatwiej. Wystarczyłyby dwa koty, ale we trójkę może być jeszcze lepiej. Ale to dopiero, kiedy zobaczą jakieś większe zwierzę, bo małych grupą przecież łapać nie będą!
I się stało. Poczuła jakiś słaby, lecz najwyraźniej bardzo świeży zapach i zobaczyła, że tuż obok niej próbuje przemknąć mysz. Tak łatwo nie będzie! Kotka natychmiast rzuciła się na zwierzątko, łapiąc je i przytrzymując pazurami, po czym ugryzieniem zakończyła polowanie. Łatwo poszło, była z siebie zadowolona. Położyła zdobycz przed swoimi łapami i spojrzała na pozostałych.
- Chyba jest tutaj dużo zdobyczy. - powiedziała, węsząc. Już czuła inny zapach, tym razem nieco starszy. Jeszcze nie zniknął przez deszcz, więc to zwierzątko nie było tutaj bardzo dawno. Patrzyła na nich wzrokiem, który wręcz mówił ,,zapolujmy''. Uwielbiała to robić.

Jaszczur? Popielaty?

16 października 2016

Od Miodowego Futerka C.D Klonowej Łapy

Jeszcze raz popatrzyła na różne zioła, jakby były dla niej naprawdę bardzo ciekawe.
- U mnie? W porządku. Nadal nie do końca przyzwyczaiłam się do tych nowych terenów, ale mam nadzieję, że tutaj będzie lepiej. Ty tego oczywiście nie możesz pamiętać, bo wtedy cię nie było, ale tamte dawne tereny czasami były pełne niebezpieczeństw. Psy, dwunogi, lisy i wiele innych. Nie mówię oczywiście, że tu ich nie ma, ale może jest ich mniej? - powiedziała. Naprawdę miała taką nadzieję. Nie chciałaby, żeby ktokolwiek z tego Klanu zginął tak, jak jej ojciec i prawie zginęły ona z Kryształową. Nadal czuła przez to co się stało chęć do rzucenia się na każdego psa, jakiego chociaż wyczuje lub usłyszy.
Miodowa lubiła Klona, tak jak resztę jego rodzeństwa, ale nie myślała o tym, że mógłby uważać ją za ładną. Tak naprawdę nie szukała partnera i do jej marzeń nie należało posiadanie go. Tak samo nie zależało jej na posiadaniu kociąt. Ale może to się kiedyś zmieni? Nie wiedziała.
- Chyba wszystko w porządku. Nie widuję ich wszystkich codziennie, ale nie sądzę, żeby było im źle. - odpowiedziała. Nowe tereny tak naprawdę, choć nadal nie do końca się do nich przyzwyczaiła, bardzo jej się podobały. Nie chciałaby, żeby znów musieli zmieniać miejsce obozu. Ale kto wie, co mogłoby się wydarzyć...
- Jak często chodzicie zbierać nowe zioła? I gdybyś kiedyś poszedł, mogłabym też iść i zobaczyć, jak to jest? Może chociaż trochę bym się o tym dowiedziała. Oczywiście, jeśli to nie problem. - miauknęła. Dodatkowo wiedziałaby, po czym najlepiej nie chodzić, bo mogłoby przydać się medykom.

Klon?
Miodek zapomniała to pod koniec napisać i przypomniała sobie następnego dnia wieczorem, czemu nie.

Od Miodowego Futerka C.D Klonowej Łapy

- Ja chyba nie dałabym rady zapamiętać. Gratulacje, że dajesz radę. - powiedziała cicho. Ona pewnie zaraz kogoś opatrzyłaby źle, innemu podałaby zabójcze rośliny do jedzenia, myśląc, że to go wyleczy... Na pewno nie nadawała się na medyka. Na szczęście nie chciała wybrać tej ścieżki i tego nie zrobiła.
- Dziękuję. - miauknęła, uśmiechając się lekko i popatrzyła na opatrzone łapy. Najwyraźniej teraz, mimo wszystko, będzie musiała trochę odpocząć, bo raczej nie da rady robić niczego poza obozem bez niszczenia tego opatrunku.
Miodek, która niestety nie potrafiła czytać w myślach Klonowej Łapy, nic nie mówiąc podeszła do medykamentów i nachyliła się, żeby zobaczyć je naprawdę z bliska. Nie miała pojęcia, jak można większość z nich użyć. Właściwie to taka wiedza mogłaby jej się przydać. Popatrzyła na terminatora medyka. Może mógłby ją kiedyś nauczyć? To nie tak, że miała ochotę na naukę rzeczy, które muszą znać medycy - po prostu nie musiałaby zawracać im głowy za każdym razem, kiedy lekko się porani w łapy.
- Tak właściwie to co u ciebie? - zapytała. Ciekawe, kiedy skończy trening i będzie gotowy na zostanie asystentem medyka. Kiedyś zajmie bardzo ważną rangę i będzie ratował życia kotów. Dobrze, że są koty chętne na takie rzeczy i wielką odpowiedzialność.

Klon?

15 października 2016

Od Miodowego Futerka C.D Klonowej Łapy

Jej łapy nie bolały jakoś okropnie, ale byłoby naprawdę źle, gdyby coś na przykład się zakaziło. Nie miała czasu na odpoczywanie w legowisku z powodu jakiejś choroby albo poważniejszej rany. Musi wykonywać swoje obowiązki. Każdy wojownik i upolowana przez niego mysz się liczą. Dobrze, że w Klanie mają medyka i jego terminatora. Gdyby nie takie koty, pewnie już dawno by nie żyła!
- Według mnie dobrze jest być wojownikiem, bo w końcu jestem nim już od dawna. Tak naprawdę nie sądzę, żebym mogła być kimś innym... znaczy, medykiem. Uczenie się tego wszystkiego byłoby dla mnie zbyt trudne. A bycie wojownikiem... kiedy nauczysz się walczyć i polować, to możesz dobrze wykonywać swoje obowiązki. Patrole, musisz nakarmić Klan i przegonić niechcianych gości z terenów. Czasami bywam tym zmęczona, ale to lubię. Inni wojownicy chyba też to lubią. A bycie terminatorem medyka? Jak to jest, że nie zapominasz nazw tych wszystkich roślin i wiesz, jak i kiedy je użyć? - zapytała. Dla niej było to niesamowite. Jak ci medycy to robili? Jej nie chciałoby się tego uczyć i wolała polowanie oraz walki. Oczywiście nie takie prawdziwe bitwy, bo w nich można nawet zginąć. Mimo wszystko zdecydowanie wolała pokój. Bo kto lubi wojnę? Przyglądała się temu, jak terminator opatrywał jej rany. Pomyśleć, że jakaś pajęczyna i niby zwykle rośliny uratowały wiele żyć!

Klon?

14 października 2016

Od Miodowego Futerka C.D Kryształowej Łzy

Mimo tego, że nigdy nie rodziła, doskonale wiedziała, co się dzieje. Ale dlaczego akurat teraz? Miodek, choć to nie ona miała urodzić, nie czuła się na to gotowa. Wiedziała, że musi działać.
- Kryształ! Spokojnie, będzie dobrze! Ja... pobiegnę po pomoc! - miauknęła, trochę panikując, po czym wręcz wyleciała z legowiska i popędziła do medyka. Na całe szczęście tam był, więc wojowniczka szybko powiedziała mu co się dzieje, po czym zaczęła rozglądać się za jeszcze innym kotem. Wiedziała, że nie może go tam nie być podczas porodu. Szukała w legowiskach, ale nigdzie nie znalazła czarno-białego kocura, więc wróciła do siostry.
- Jestem! - powiedziała, wbiegając do środka, po czym usiadła obok Kryształowej Łzy. - Jak się czujesz? - zapytała. Wiedziała, że musi ją to boleć. Oby nic jej się przez ten poród nie stało... Polizała siostrę pomiędzy uszami i czekała, starając się jej w jakikolwiek sposób pomóc. W końcu na świat przyszedł pierwszy kociak, kocurek. Był szary. Kiedy tylko Miodowa na niego popatrzyła, poczuła się, jakby ujrzała właśnie swoje własne młode. I do tego był taki podobny do... Szarego Płomienia. Wojowniczka przez chwilę patrzyła na małego, praktycznie się nie ruszała. Dopiero po chwili się ''obudziła''. Wiedziała, że to nie koniec porodu, lecz dopiero początek, więc kontynuowała mówienie do siostry i lizanie jej po głowie. Urodziły się kolejne kulki - była ich szóstka. Razem z pierwszym kocurkiem siódemka. Miodek stwierdziła, że to sporo. To musiało być bardzo męczące dla jej siostry. Wojowniczka wtuliła pyszczek w futro Kryształki, patrząc na kociaki. Były takie małe i bezbronne, tak jak one kiedyś były. A wkrótce zostaną silnymi wojownikami, broniącymi Klanu Wilka. I będą ginąć. Na samą myśl o tym ostatnim, Miodek poczuła gniew. Nie pozwoli nikomu ich skrzywdzić!
- Ten pierwszy kocurek... - odezwała się cicho. - czy może nazywać się Szary? - nie chciała do niczego zmuszać siostry, ale ten kociak... tak bardzo przypominał Szarego Płomienia.

Kruk? Twoja kolej c: