- Czemu nie – wymruczałem. Po chwili rozeszliśmy się w swoje strony. Szybko zdałem sobie sprawę, że zwyczajnie nie mogę nic znaleźć. Jestem zbyt zamyślony. Nie żeby mi to przeszkadzało. Prychnąłem pod nosem. Obracając się na jednej łapie pobiegłem szukać białej kotki. Jak się okazało jej się poszczęściło, bo złapała dwie myszy. W drodze powrotnej udało mi się upolować nornicę. Jak zwykle śmialiśmy się wszystkiego tak bardzo, że co chwila musieliśmy podnosić piszczki. W obozie odłożyliśmy zdobycze na stos. Tak się złożyło, że akurat mieliśmy możliwość jedzenia czegoś, także ja wziąłem sobie mysz, po czym usiadłem z boku. Zaraz potem doszła do mnie Mglista Łapa. Ponownie znaleźliśmy sobie temat do rozmowy. Jakiś czas później poczułem, że moje zmęczenie daje górę i skierowałem się do legowiska uczniów, gdzie zwinięty w kłębek zasnąłem.
~Time skip~
Unikając wszelkiego wysiłku leżałem w krzakach głośno mrucząc. Polować mi się nie chciało, a jako iż nie miałem nic więcej do roboty, po prostu myślałem o wielu nie istotnych rzeczach. Zdenerwowany zastrzygłem uszami. Ktoś się zbliżał. Na szczęście ten „ktoś” mnie nie wyda. Podniosłem się na łapy i wyciągnąłem wychodząc z gąszczu. Biała kotka spojrzała na mnie podekscytowana.
- Właśnie skończyłam trening – oznajmiła.
-Wydarzyło się coś ciekawego? Moja matka troszkę mnie przyciskała, gdy byłem młodszy, a w tym nie było nic fajnego – mruknąłem zaspany.
<<Mglista Łapo?>>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Modrzewiowa Łapa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Modrzewiowa Łapa. Pokaż wszystkie posty
30 grudnia 2016
12 grudnia 2016
Od Mglistej Łapy C.D Modrzewiowej Łapy
Skoro i tak mi się nudzi, a w zasięgu mojego wzroku jest tylko Modrzew, czemu miałabym z nim nie pogadać?
Podbiegłam do Modrzewiowej Łapy. Wyglądał na zamyślonego, więc postanowiłam go lekko rozbudzić. Szturchnęłam go w bok, a on spojrzał w moją stronę. Wyglądał na zdezorientowanego.
-Wszystko w porządku? Nie chciałam Ci przeszkadzać wiesz.. - Odpowiedziałam trochę zawstydzona.
-Nie, nic się nie stało. Z resztą i tak zamierzałem upolować coś dla klanu. - Powiedział lekko zmieszany.
-Więc chodźmy razem! - Zakrzyknęłam entuzjastycznie, zapominając o zdarzeniu, które przed chwilą miało miejsce.
-Jasne! Razem zawsze raźniej prawda?- Uśmiechnął się.
Szliśmy przez dłuższy czas, łapiąc jakieś pojedyncze zwierzątka. Wiatr miło wiał w naszą stronę, jednak przeszkadzało to trochę w polowaniu. Na nasze szczęście, jesteśmy całkiem zwinni. Nie czuje się jakoś źle w towarzystwie Modrzewia. Nawet jeśli jest ode mnie starczy, widać, że mamy podobny charakter i chyba dlatego czuję się tak swobodnie. Nawet nie zauważyłam, aż doszliśmy do Siedliska Owiec.
- Może tu się rozdzielimy i poszukamy czegoś do upolowania?- Zapytałam oczekująco.
<< Modrzew? >>
Podbiegłam do Modrzewiowej Łapy. Wyglądał na zamyślonego, więc postanowiłam go lekko rozbudzić. Szturchnęłam go w bok, a on spojrzał w moją stronę. Wyglądał na zdezorientowanego.
-Wszystko w porządku? Nie chciałam Ci przeszkadzać wiesz.. - Odpowiedziałam trochę zawstydzona.
-Nie, nic się nie stało. Z resztą i tak zamierzałem upolować coś dla klanu. - Powiedział lekko zmieszany.
-Więc chodźmy razem! - Zakrzyknęłam entuzjastycznie, zapominając o zdarzeniu, które przed chwilą miało miejsce.
-Jasne! Razem zawsze raźniej prawda?- Uśmiechnął się.
Szliśmy przez dłuższy czas, łapiąc jakieś pojedyncze zwierzątka. Wiatr miło wiał w naszą stronę, jednak przeszkadzało to trochę w polowaniu. Na nasze szczęście, jesteśmy całkiem zwinni. Nie czuje się jakoś źle w towarzystwie Modrzewia. Nawet jeśli jest ode mnie starczy, widać, że mamy podobny charakter i chyba dlatego czuję się tak swobodnie. Nawet nie zauważyłam, aż doszliśmy do Siedliska Owiec.
- Może tu się rozdzielimy i poszukamy czegoś do upolowania?- Zapytałam oczekująco.
<< Modrzew? >>
06 grudnia 2016
Od Modrzewiowej Łapy CD Mglistej Łapy
Dzisiaj postanowiłem, że przydam się klanowi i coś upoluję. No, oczywiście skończyło się tym, że chodziłem zamyślony. Nagle wpadłem na jakąś białą kotkę.
-Przepraszam! – zawstydziła się.
-Nie ma sprawy, ja też nie uważałem gdzie idę – miauknąłem przyglądając się kotce. Po zapachu uznałem, że najprawdopodobniej to samotniczka.
-Tak w ogóle to kim jesteś?
-Jestem Modrzewiowa Łapa z Klanu Wilka – mruknąłem. Miałem obawy, że ktoś mnie z nią zauważy i znowu będę mieć kłopoty. – A ty?
-Mglista Łapa.
-Eee… Chcesz dołączyć do mojego klanu? – spytałem po chwili zastanowienia.
-Jasne! – kotka wyraźnie się podekscytowała. Uśmiechnąłem się lekko i dałem jej znak, by poszła za mną. Moment, co ja mam powiedzieć? No cóż, co będzie to będzie. Nie będę się zadręczać takimi myślami. Zerknąłem przez ramię, czy kotka za mną idzie. Nie daleko od obozu poczułem zapach liderki. Cicho poszedłem jej tropem.
-Jelenia Gwiazdo, - miauknąłem spuszczając wzrok, a Mglista Łapa stanęła obok mnie – wpadłem na nią w lesie. Chce dołączyć do Klanu Wilka.
<<Jelenia Gwiazdo, Mglista Łapo?>>
07 listopada 2016
Od Modrzewiowej Łapy
Biegłem szczęśliwy po łące. Moje futro grzało ciepłe słońce, a wiatr bawił się nim. Wszędzie wokół mnóstwo kolorów, miłych zapachów. Było tam jak w niebie. Taaa.. jasne.. Obudziła mnie moja mentorka.
-Zaspałeś – mruknęła niezadowolona, po czym stanęła przed wejściem do obozu. Nie lubiłem mojej mentorki, nawet bardzo. Była przeciwieństwem mnie. Nie miła, oschła, agresywna, gardzi wszystkim i każdym, złości się z byle powodu… Mam jeszcze wymieniać? W skrócie jej nienawidzę. Ciężkim krokiem podszedłem do niej.
-Co będziemy dziś robić? – spytałem z jak zwykle denerwującym, promiennym uśmiechem. Właściwie, to chciałem ją zdenerwować.
-Ćwiczyć walkę – warknęła. Czasem zastanawiam się, czy ona aby na pewno powinna być mentorką. Mam wątpliwości co do jej sposobu nauczania, także boję się walki. Po dłuższej chwili byliśmy w idealnym miejscu.
-Zaatakuj mnie – powiedziała jak zwykle warcząc przy tym. Wiem, że jestem od niej silniejszy, ale ona jest okrutnie szybka. Podjąłem próbę szarży. Moja mentorka szybko mnie wyminęła. I tak kilkadziesiąt razy. Gdy w końcu udało mi się ją złapać, przygwoździłem ją do ziemi. Jest o de mnie dużo starsza, ale ona nie jest silna w przeciwieństwie do mnie. Jak na złość umiejętność walki też jest inna. Zrzuciła mnie mierząc złym wzrokiem, jak zwykle.
<<Złota?>>
-Zaspałeś – mruknęła niezadowolona, po czym stanęła przed wejściem do obozu. Nie lubiłem mojej mentorki, nawet bardzo. Była przeciwieństwem mnie. Nie miła, oschła, agresywna, gardzi wszystkim i każdym, złości się z byle powodu… Mam jeszcze wymieniać? W skrócie jej nienawidzę. Ciężkim krokiem podszedłem do niej.
-Co będziemy dziś robić? – spytałem z jak zwykle denerwującym, promiennym uśmiechem. Właściwie, to chciałem ją zdenerwować.
-Ćwiczyć walkę – warknęła. Czasem zastanawiam się, czy ona aby na pewno powinna być mentorką. Mam wątpliwości co do jej sposobu nauczania, także boję się walki. Po dłuższej chwili byliśmy w idealnym miejscu.
-Zaatakuj mnie – powiedziała jak zwykle warcząc przy tym. Wiem, że jestem od niej silniejszy, ale ona jest okrutnie szybka. Podjąłem próbę szarży. Moja mentorka szybko mnie wyminęła. I tak kilkadziesiąt razy. Gdy w końcu udało mi się ją złapać, przygwoździłem ją do ziemi. Jest o de mnie dużo starsza, ale ona nie jest silna w przeciwieństwie do mnie. Jak na złość umiejętność walki też jest inna. Zrzuciła mnie mierząc złym wzrokiem, jak zwykle.
<<Złota?>>
01 listopada 2016
Od Modrzewiowej Łapy
Zgodziłem się z siostrą tylko dlatego, że mam dość kłopotów. Kryształowa Łza zmierzyła nas ostrym wzrokiem.
-Niech wam będzie – odpowiedziała cicho. Potem jeszcze wykładała nam jakąś życiową lekcję, ale jej nie słuchałem. Czekałem niecierpliwie, aż sobie pójdzie. Gdy to zrobiła, skierowałem się do obozu bez pożegnania. Siostra nie da mi łatwo spokoju. Wlokła się obok mnie, szukając zaczepki. Na mnie wyzwiska nie działają, ale trochę mnie zaczynała irytować.
-Sosnowa Łapo, może coś upolujesz, skoro tak ci się nudzi. Po za tym, nie będziesz się czuć niezręcznie, gdy wejdziesz do obozu z pustymi łapami? – wyszczerzyłem się, zostawiając ją w tyle. Nagle przypomniałem sobie o istnieniu Klonowej Łapy. Ciekawe co u niego, powinienem go odwiedzić. Tak szczerze to lubię te zioła i inne. Po prostu zazwyczaj jestem zbyt zamyślony, by to okazać. Nagle podbiegła do mnie siostra.
-Już coś złapałaś? – spytałem zdziwiony.
<<Sosnowa Łapo?>>
-Niech wam będzie – odpowiedziała cicho. Potem jeszcze wykładała nam jakąś życiową lekcję, ale jej nie słuchałem. Czekałem niecierpliwie, aż sobie pójdzie. Gdy to zrobiła, skierowałem się do obozu bez pożegnania. Siostra nie da mi łatwo spokoju. Wlokła się obok mnie, szukając zaczepki. Na mnie wyzwiska nie działają, ale trochę mnie zaczynała irytować.
-Sosnowa Łapo, może coś upolujesz, skoro tak ci się nudzi. Po za tym, nie będziesz się czuć niezręcznie, gdy wejdziesz do obozu z pustymi łapami? – wyszczerzyłem się, zostawiając ją w tyle. Nagle przypomniałem sobie o istnieniu Klonowej Łapy. Ciekawe co u niego, powinienem go odwiedzić. Tak szczerze to lubię te zioła i inne. Po prostu zazwyczaj jestem zbyt zamyślony, by to okazać. Nagle podbiegła do mnie siostra.
-Już coś złapałaś? – spytałem zdziwiony.
<<Sosnowa Łapo?>>
23 października 2016
Od Modrzewiowej Łapy C.D. Sosnowej Łapy
Uśmiechnąłem się. Co prawda nie śmieszyły mnie takie żarty, ale przyzwyczaiłem się do tego. Wiedziałem też, że pewnego dnia Sosnowa Łapa będzie mieć z tego powodu duże kłopoty. Brak ochoty na kłótnię jednak dawał mi znaki. Ucieczka? Nie da rady, ona jest o de mnie szybsza. Może wymigam się od rozmowy? Nie… To też się nie uda. Chyba pozostaje mi się jedynie kłócić. Nagle w mojej głowie wymyśliłem pewien plan. Który i tak pewnie się nie uda, ale warto spróbować.
- Och, powiedziałem, że nie mogę nic znaleźć? – spytałem, maskując sporą ironię, którą włożyłem w to zdanie. Zacząłem się oddalać.
- W takim razie idę do medyka po coś na zatkany nos – dodałem przez zęby, po czym ile sił w łapach pobiegłem w stronę obozu. Kątem oka zauważyłem, jak zdezorientowana siostra stanęła w miejscu. Miałem nadzieję, że sobie odpuściła. Myliłem się. Ona z uśmiechem zaczęła mnie gonić. Może w pewnym momencie się znudzi? Wątpiłem w to. Powoli zaczęła zostawać tyle, co mnie bardzo zdziwiło. Gdy już ujrzałem w oddali obóz, poczułem, jak Sosnowa Łapa na mnie skoczyła. Walka? Niczego lepszego wymyślić nie mogła? Przynajmniej teraz mam jakieś szanse. Odrzuciłem zdobycz na kilka długości ogona i z uśmiechem rzuciłem się na siostrę. Gdy wszyscy byliśmy kociakami, często walczyliśmy ze sobą. No, pomijając Klonową Łapę, który raczej w tym nie uczestniczył. Siostra próbowała mnie przygwoździć do ziemi. Niecierpliwie czekałem na idealny moment. Gdy nadszedł, tylnymi łapami odrzuciłem ją w stronę drzewa. Ta, szybko się podniosła i spojrzała na mnie rozbawiona. Byłem gotowy na to, że zaraz pewnie palnie coś w stylu „To wszystko, lisi bobku?”.
<<Sosnowa Łapo?>>
- Och, powiedziałem, że nie mogę nic znaleźć? – spytałem, maskując sporą ironię, którą włożyłem w to zdanie. Zacząłem się oddalać.
- W takim razie idę do medyka po coś na zatkany nos – dodałem przez zęby, po czym ile sił w łapach pobiegłem w stronę obozu. Kątem oka zauważyłem, jak zdezorientowana siostra stanęła w miejscu. Miałem nadzieję, że sobie odpuściła. Myliłem się. Ona z uśmiechem zaczęła mnie gonić. Może w pewnym momencie się znudzi? Wątpiłem w to. Powoli zaczęła zostawać tyle, co mnie bardzo zdziwiło. Gdy już ujrzałem w oddali obóz, poczułem, jak Sosnowa Łapa na mnie skoczyła. Walka? Niczego lepszego wymyślić nie mogła? Przynajmniej teraz mam jakieś szanse. Odrzuciłem zdobycz na kilka długości ogona i z uśmiechem rzuciłem się na siostrę. Gdy wszyscy byliśmy kociakami, często walczyliśmy ze sobą. No, pomijając Klonową Łapę, który raczej w tym nie uczestniczył. Siostra próbowała mnie przygwoździć do ziemi. Niecierpliwie czekałem na idealny moment. Gdy nadszedł, tylnymi łapami odrzuciłem ją w stronę drzewa. Ta, szybko się podniosła i spojrzała na mnie rozbawiona. Byłem gotowy na to, że zaraz pewnie palnie coś w stylu „To wszystko, lisi bobku?”.
<<Sosnowa Łapo?>>
16 października 2016
Od Modrzewiowej Łapy
Przechadzałem się po obozie bez celu. Mógłbym coś upolować, przydać się klanu. Jednak ja bujałem w obłokach. Wymyślałem tyle różnych rzeczy, w głowie miałem tyle pomysłów. Rzecz jasna, bezużytecznych. Jednak lubiłem to. To było dla mnie trochę jak sen, przychodzi z łatwością, odpręża i zdobywam energię do działania. Nie korzystam raczej z tej energii, a jak już to najczęściej na kłócenie się z rodzeństwem. Tak szczerze to nie lubię się kłócić, ale co mam zrobić, gdy moje rodzeństwo żyje w innym świecie niż ja? Ja szybuję wysoko po niebie, a oni spędzają większość czasu na ziemi. Dosłownie dwa inne światy. Czasem dobrze jest się zmęczyć, ale często nie mam na to ochoty. Nie będę ukrywać, że nie mam wielkich ambicji. Poczułem, jak przeszywają mnie spojrzenia wojowników. Chyba nie podoba im się, że nie robię nic produktywnego. Chociaż niechętnie, muszę się wziąć w garść. Nie lubię, gdy wszyscy wokół są ponurzy, a chyba moim zachowaniem tacy się stają. No cóż, upoluję coś i będzie spokój. Po za tym, po za obozem ze zdobyczą nie będą mogli się czepiać. Jak postanowiłem, tak zacząłem robić. Szybko zdałem sobie sprawę, że jest tam tak ciepło, jakbym chciał. No cóż, nie dostanę wszystkiego na zawołanie. „Szybko coś złapać i wracać” – powtarzałem sobie ciągle w głowie. Szybko wytropiłem niewielką mysz i ją złapałem. Jest coś? Jest. Teraz muszę wrócić. Nagle ujrzałem znajomą kotkę.
- Co jest, to wszystko, co potrafisz złapać? – spytała mnie z lekką ironią Sosnowa Łapa. No nie, ona zawsze znajdzie temat do kłótni. Jej sprawiało to przyjemność, mnie nie. Przewróciłem oczami. Odłożyłem zdobycz, by móc swobodnie mówić. Jednak nie wiedziałam co odpowiedzieć. Właściwie to nie ważne co odpowiem, rozmowa skieruje się na jej korzyść.
- Nie mogłem nic znaleźć – mruknąłem przez zęby. Zazwyczaj pewnie odpowiadałbym z wielkim uśmiechem, ale naprawdę nie miałem ochoty na sprzeczki. Dobijała mnie świadomość, że w powietrzu czuć było parę potencjalnych ofiar.
<<Sosnowa Łapo?>>
- Co jest, to wszystko, co potrafisz złapać? – spytała mnie z lekką ironią Sosnowa Łapa. No nie, ona zawsze znajdzie temat do kłótni. Jej sprawiało to przyjemność, mnie nie. Przewróciłem oczami. Odłożyłem zdobycz, by móc swobodnie mówić. Jednak nie wiedziałam co odpowiedzieć. Właściwie to nie ważne co odpowiem, rozmowa skieruje się na jej korzyść.
- Nie mogłem nic znaleźć – mruknąłem przez zęby. Zazwyczaj pewnie odpowiadałbym z wielkim uśmiechem, ale naprawdę nie miałem ochoty na sprzeczki. Dobijała mnie świadomość, że w powietrzu czuć było parę potencjalnych ofiar.
<<Sosnowa Łapo?>>
Subskrybuj:
Posty (Atom)