– Zamknij się! – syknął w końcu kocur, z ogniem w oczach obserwując ten głupi uśmiech na pysku Kury.
– Spokojnie, spokojnie – prychnęła wojowniczka i po chwili, jak gdyby nigdy nic, wróciła do swoich zajęć, zostawiając Migoczącą Łapę samego z jej słowami, dalej wirującymi mu w głowie.
Jak ona go denerwowała! Zdecydowanie ze wszystkich otaczających go mysich bobków, ona była najgorsza. Pewnie głównie dlatego, że potrafiła się odezwać. Większość ofiar Migotu była jakaś taka cicha, zamknięta w sobie... Ale co go to obchodziło? Całe legowisko uczniów było pełne takich kotów. Każdy strachliwy, bez grama odwagi. Nikt z nich nie mógł mu podskoczyć! No może nie licząc Ćmiej Łapy. Ta pokraka była zdecydowanie za mądra, co stawiało ją na drugim miejscu na liście mysich bobków. Dobrze, że przynajmniej jej rodzeństwo było jakoś bardziej wychowane.
***
Wbijając pazury mocno w korę drzewa, starał się nie stracić równowagi. Jego koordynacja nie była na najlepszym poziomie, dlatego ten trening był dla niego zdecydowanie trudniejszy. Nie mógł zliczyć już, ile razy spadł z tego durnego drzewa, oczywiście wszystko na oczach Lśniącej Gwiazdy, który dokładnie obserwował postępy swojego ucznia. Ten fakt dla Migotu był chyba najbardziej stresujący. Obecność ojca zawsze wywoływała w nim jakiś lęk, a po ostatnich niepowodzeniach, strach ten tylko się nasilał, co Migot starał się za wszelką cenę ukryć.
Używając całej swojej siły podciągnął się nieco wyżej, tym samym szukając łapą jakiegoś punktu oparcia. Dopiero gdy wyczuł to miejsce, odetchnął cicho z ulgą i spojrzał za siebie. Pysk lekko mu się otworzył ze zdziwienia widząc, jak mało udało mu się przejść. Przecież ledwo co był nad ziemią! To drzewo było zepsute, czy jak? Jednak zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, jego wzrok padł na nieproszonych gości, którzy wyłonili się zza krzaków. Jenocia Kufa, z głową uniesioną wysoko do góry, szła przed siebie, ciągnąć za sobą swoją uczennicę - Słonkową Łapę. Obie kotki na widok lidera i jego syna zatrzymały się gwałtownie, ewidentnie zdziwione tym spotkaniem. Lśniąca Gwiazda jednak się tym nie przejął i obie je powitał, tym samym dając uczniowi znak, by zszedł z drzewa.
– Witaj Jenocia Kufo – przywitał się Lśniąca Gwiazda, po chwili zaczynając rozmowę. Migota to jednak nie obchodziło. Był obrażony, że kotki przerwały im trening. I to z jakiej przyczyny? Klan Gwiazdy wie! Bo im zdecydowanie nie było dane dowiedzieć się, dlaczego ta przemądrzała wojowniczka i jej strachliwa uczennica, przerwały tak ważny trening.
– Ty. Co ty tu robisz, co? – zapytał Migot, zwracając się do młodszej kotki.
– Ja... Nie wiem. Szłam za swoją mentorką – wydukała Słonka, od razu wbijając wzrok w swoje łapy. Na ten widok niebieski prychnął rozbawiony. Czy ona tak na serio?
– Co ty taka strachliwa myszka? Mysie serce się znalazło! – zaśmiał się kocur. – Weź przestań, jesteś żałosna. Już lepiej by było, gdybyś była uczennicą protektora. Tam się nadajesz, do tych bezużytecznych pionków. A nie, bawisz się w wojownika, przerywasz innym treningi tylko po to, byś na koniec stchórzyła – warknął cicho, tak, by ich mentorzy tego nie słyszeli. – Wystarczy nam już takich pokrak w klanie – oznajmił i lekko popchnął Słonkę. Na widok przerażenia, malującego się na jej pysku, kocur wybuchł śmiechem. Ona naprawdę była tak żałosna! Kogo Klan Klifu chciał mieć jako wojownika... Przecież to się na nic nie nadaje!
– Migocząca Łapo – odezwał się Lśniąca Gwiazda, przerywając uczniom chwilę integracji. – Pokażesz Słonkowej Łapie jak się wspiąć na drzewo. Pomoże to nie tylko tobie, ale również jej przyswoić nową wiedzę, potrzebną w przyszłości – wyjaśnił rudy, przyglądając się dwójce młodszych. Migot nie potrafił powiedzieć, co kryło się w spojrzeniu mentora. Chwilę później ruszył do najbliższego drzewa i zrobił dokładnie to, czego niedługo wcześniej udało mu się nauczyć. Tym razem jednak miał więcej motywacji. Nie mógł przecież pozwolić sobie na jakikolwiek błąd w obecności dwóch dodatkowych przegrywów. Bo jeszcze pomyślały by sobie, że są równe z nim.
<Mysie serce?>
[726 słów + wspinaczka na drzewa]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz