BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bielicze Pióro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bielicze Pióro. Pokaż wszystkie posty

30 czerwca 2024

Od Bieliczego Pióra CD. Zarannej Zjawy

 Zamrugała zaskoczona. Nie spodziewała się, że w Zarannej Zjawie obudzi się taka gorliwość do nauki rytuałów. Z zainteresowanych to jedynie jej brat - Chłodny Omen, pytał ją o rady jak najlepiej jest coś zrobić, aby duchy były zadowolone z jego czynów. W końcu... kult wcześniej nie posiadał żadnych modlitw. To ona wprowadziła te nowe udogodnienia w życie, ponieważ czuła, że nie do końca oddają należytą cześć Mrocznej Puszczy. A tak? Tak poszerzały się ich horyzonty. Na dodatek nie wiedziała czy to co robiła naprawdę działało, ale duchy wiele nie potrzebowały. W porównaniu do Klanu Gwiazdy, Mroczna Puszcza chętnie kontaktowała się ze swoimi wiernymi. 
— No dobrze. Mogłabym cię nauczyć jak to się robi. Wiedz jednak, że to nie jest idealne. Zawsze dodaje parę nowych urozmaiceń, które spodobają się duchom. Jak dobrze wiesz, oni nie powiedzą ci czy coś im się podoba czy nie. Czasami zastanawiam się czy ich obchodzi jak coś jest zrobione. Może cenią minimalizm? Znam jednak cel. Zawsze musi to być upuszczona krew lub odebranie życia. Mroczna Puszcza jest krainą bezprawia i dzikości. Musimy więc odwzorować tam panujące pragnienia, by zwrócić na siebie ich spojrzenie — tłumaczyła kotce podstawowe zasady, które uznawała za coś oczywistego. 
Zaranna Zjawa słuchała uważnie jej słów z kamienną miną. Gdy skończyła skinęła głową, co dało jej potwierdzenie, że kocica wszystko zrozumiała. Zdziwiło ją jednak to, że nie miała pytań, ale być może takie tłumaczenie jej wystarczyło. 

***

Przez ostatni czas jej zdrowie nieco się pogorszyło. Czyżby tak wyglądała starość? Być może. Dalej starała się dbać o kult i wznosić modły do mrocznych duchów, ale powoli brakowało jej sił na zwykłe wyjście z obozu. Niczym Stokrotkowa Polana mogła jedynie dzielić się swą wiedzą, dlatego też, gdy Zaranna Zjawa ją odwiedzała, dopytywała ją o nowinki, tłumacząc jej kwestie dotyczące wiary, które ją interesowały. Ah... jak ten świat się zmienił. Odkąd była małym kocięciem minęło tyle księżyców, tyle zaobserwowała strat i tyle odchowała młodych pociech, że była zadowolona ze swojego życia. Poszła w ślady swojej mentorki i z radością mogła stwierdzić, że podołała. 
Dlatego też, gdy śmierć nadeszła, nie obawiała się jej. Sądziła, że przyjdzie jej dożyć sędziwego wieku tak jak Irgowy Nektar, jednak niezbadane były wyroki boskie. Gdy zamknęła oczy nad ranem, aby jeszcze chwile się zdrzemnąć, poczuła ostry, kłujący ból w klatce piersiowej. Nie zdołała zawołać o pomoc. Zasnęła na zawsze. 

rip [*]

Od Bieliczego Pióra CD. Makowego Nowiu

 Chętnie przystała na propozycje Makowego Nowiu. Spacer brzmiał cudownie. Ileż to mogła się kisić w obozie? Ostatnio nieco ciężej jej szło polowanie, czuła dziwny ucisk w piersi, gdy za bardzo się zmęczyła, więc starała się nie przeforsowywać. Nie była w końcu już młoda. Zresztą... gdy dotrą pod Cierniste Drzewo, gdzie chowano zmarłych od razu posprząta kopczyki należące do jej brata i ojca oraz innych kultystów. Chociaż nie sądziła, aby zmarły lider zasługiwał na taką troskę o swój grób. Z Mroczną Gwiazdą nie czuła się zżyta jak to było w przypadku Chłodnego Omenu. Tylko brat był na tyle szalony, by tak się cackać nad jego mogiłą. 
Niestety, kwiatów nie złoży, bo trwała Pora Nagich Liści. Pewnie i tak zmarłych nie interesowały takie ckliwe, sentymentalne rzeczy. Była pewna, że jej brat prędzej cieszył się towarzystwem ojca i nie zaprzątał sobie głowę śmiertelnikami. 
— Jasne, zbierajmy się póki jeszcze nie pada — zwróciła się do kotki, po czym obie skierowały kroki w las. 

***

Kiedy dotarli na miejsce, można było zauważyć powoli zbierające się chmury, które zwiastowały ulewę. Raz dwa ogarną groby, a potem będą mogły się gdzieś schronić i pogadać. Bielicze Pióro wzięła się za porządki, tak samo jak i jej towarzyszka, która zajęła się grobem Naparstnicy. 
Po jakimś czasie wszelkie ostre i kłujące ciernie zniknęły z mogił i obie mogły złożyć cichą modlitwę za ich duszę. Akurat miała w tym wprawę, w końcu wielokrotnie się modliła. Zamknęła oczy i wymamrotała pod nosem słowa do swych zmarłych bliskich, a następnie spojrzała z lekkim uśmiechem na swoją towarzyszkę.
— Jak ci idzie szkolenie Białej Łapy? Radzi sobie? — zapytała. 

<Mak?>

04 marca 2024

Od Bieliczego Pióra CD. Mak (Makowego Nowiu)

— Niestety nie wiem. Może poszła się przejść? — zasugerowała maluchowi. Mak była taka urocza! Wydawała się nieśmiała, ale każdy kociak miał taki moment w swoim życiu. Dopiero nabierając doświadczenia, odkrywały w sobie odwagę. 
Jako, że biedactwa były zdane same na siebie, postanowiła się nimi chwilę zająć. Pobawili się trochę, a następnie obserwowała jak dzieci Gęsiego Wrzasku zapadają w sen. Maluchu męczyły się szybko i dużo spały. Kiedyś długo zeszło jej zrozumienie tego jak działa młody kot. Aktualnie miała już doświadczenie i wiedziała jak szybko utulić rozbrykane dzieci do snu. 

***

To co się stało przez ostatnie księżyce wydawało jej się złym snem. Nagle pół kultu postanowiło odejść do Mrocznej Puszczy. To było tak nierozważne zachowanie, że liczyła na to, że Mroczna Gwiazda ukarał tchórzy, którzy wystraszyli się rządów pozbawionych Szakalej Gwiazdy. Sama ciężko to zniosła. W końcu dawna liderka była dla niej niczym przyjaciółka i rodzina w jednym. Pamiętała ją jako malusie kocię, któremu zasłaniała oczy przed krwawą egzekucją. Ale najbardziej odbiło się to wszystko na Chłodnym Omenie. Jej brat wydawał się zdruzgotany na wieść, że ukochany go opuścił dla Szakalej Gwiazdy. To był dla niego potężny cios. Cieszyła się więc z tego, że w swoim życiu nie znalazła miłości. Nie wiedziałaby jak wtenczas ona by się zachowała, gdyby ktoś zrobiłby jej takie świństwo. 
Zamierzała jednak żyć dalej i nie poddawać się. Kult zawsze dało się odbudować. Aktualny lider starał się o to, chociaż jak na razie Jadowita Żmija co poszła do medyka to dostawała informację o tym, że Mroczna Puszcza nie zesłała jej kociąt. A może to wszystko była zemsta Klanu Gwiazdy? Czy byliby zdolni wpłynąć aż tak na żywych, by ich zniszczyć? 
Była tak zamyślona, że nie spostrzegła Makowego Nowiu, która brała coś na ząb. Podeszła do kotki, nie potrafiąc uwierzyć jak ta szybko wyrosła z tej małej kruszynki w dorosłą kocicę. 
— Cześć Maczku. Chciałabyś się przejść? — zapytała.

<Mak?>

12 grudnia 2023

Od Bieliczego Pióra CD. Świtającej Łapy (Ostatniego Świtu)

 Wieść o tym, że Zmierzchowa Łapa straciła życie była dla niej bardzo niespodziewana. Potrafiła uwierzyć co czuła Szakala Gwiazda, wszak sama straciła własne młode. Może nie pobyła z nimi długo, nie poznała ich osobowości, ale widziała te martwe, zdeformowane ciałka, które nie zaznały szansy życia. Najpewniej po stracie Chryzantemowej Krwi, także byłaby zła na cały świat jak Świtająca Łapa. Pamiętała jak kotki cieszyły się z zostania uczennicami. Widziała ten młodzieńczy entuzjazm, który sama miała w ich wieku. A teraz... Teraz im to odebrano. Nie podobało jej się jednak to, że złota życzyła śmierci Jutrzenkowej Łapie. Owszem, bura nie była podobna do swojego rodzeństwa. Jak na łapie dało się zauważyć, że była wycofana i lękliwa. Wierzyła jednak, że z każdej osoby da się zrobić wojownika. W końcu Klan Wilka nie tolerował słabości, co oznaczało, że powinna z tego wyrosnąć. 
— Och, kochanie — westchnęła, otulając ją swym ogonem. Co miała powiedzieć? Ciężko jej było znaleźć jakiekolwiek słowa, które ostudziłyby jej ból. — O to możemy obwiniać tylko Klan Gwiazdy. Nie wiadomo czy śmierć Zmierzchowej Łapy była wszak tylko wypadkiem czy ich ingerencją. Patrząc jednak na to, że najpewniej zdają sobie sprawę z naszego istnienia, nie zdziwiłabym się, gdyby zaczęli się nas pozbywać dla własnego dobra. Jesteśmy w końcu zagrożeniem dla ich wiary... Mnie także próbowali złamać. Odebrali mi dzieci... — wyznała młodszej. — Lecz potem Mroczna Puszcza mi je zwróciła. Zapamiętaj ten ból, tą stratę i przekuj wściekłość w siłę skierowaną na naszego wroga. Nie pozwól Klanowi Gwiazdy, aby cię złamał. 
Miała nadzieję, że te słowa pokrzepią umysł uczennicy i rzeczywiście uda jej się dokonać tego co sama przeszła. Śmierć najbliższych była idealną motywacją do gorliwej wiary. Nie mogli pozwolić, aby Klan Gwiazdy ich podzielił, czy nawet zawrócił z obranej ścieżki. Nawrócenie się kultysty to dopiero byłby cios dla ich społeczności. 

***

Świtająca Łapa stała się Ostatnim Świtem. Cieszyła się z tego, że kotce udało się uzyskać wojownicze miano. Niedługo czekała ją inicjacja do kultu. Była ciekawa jak jej pójdzie, dlatego też podeszła do córki Szakalej Gwiazdy, która właśnie wróciła z polowania. 
— Prawda, że bycie wojownikiem to wspaniałe uczucie? Gdy byłam w twoim wieku nie potrafiłam się powstrzymać przed zwiedzaniem świata, gdy tylko dostałam na to wolną łapę — powiedziała z uśmiechem. — Powiedz mi... Jak tam samopoczucie? Gotowa jesteś na dołączenie w szeregi kultu? Masz jakieś obawy? Z chęcią je rozwieje. 

<Świt?>

28 października 2023

Od Bieliczego Pióra CD. Chryzantemowej Krwi

 *dawno temu*

Nie. Nie miała wszystkiego. Siostra się myliła. Nie zdawała sobie sprawy ile bólu kosztowało ją dławienie w sobie buntowniczej natury. Blizny na jej pysku skutecznie jej o tym przypominały. Rwały ją każdego dnia, przypominając o gniewie lidera. Może i uchodziła za idealną córkę, ale była to tylko farsa. Maska, która miała ukryć przed Mroczną Gwiazdą to, że nie była taka jaką sobie wymarzył. 
Położyła swą łapę na barku Chryzantemowej Krwi. 
— Nie mów tak. To co mnie spotkało to żadne szczęście. Pamiętasz jak byłam młoda? Miałam marzenia. Chciałam zwiedzać świat, a zostałam w klanie, gdzie podcięto mi skrzydła. Liczyłam na to, że będę silna, a okazałam się słaba. Na treningach ciągle zawodziłam Irgowy Nektar, a lider... — westchnęła ciężko. — Gdybym była posłuszną córką, nie miałabym teraz tej paskudnej blizny... Nie chciałam także być matką. Przecież wiesz, że mnie ciężko zatrzymać w jednym miejscu na dłużej. Zrobiłam to dla kultu, nie dla siebie. Ale nie żałuje, że tak to się potoczyło, ponieważ mam dwie cudowne córki. Mroczna Puszcza mi je zesłała, ponieważ ujrzeli moje gorliwe nienawiścią serce, które przeklinało Klan Gwiazdy. Jeżeli mi tego zazdrościsz... To zawsze możesz zaadoptować jakieś młode. Spróbuj swoich sił jako matka. Wiesz, że zawsze będę cię wspierać. — Zetknęła się z nią głową. — I może cię to zdziwi. — Uśmiechnęła się pod nosem. — Ale to ja uważałam ciebie za ideał. Nie miałaś tylu problemów co ja, żyłaś w spokoju, nie irytował cię ruch, dźwięk i spałaś głęboko, gdy ja budziłam się raz po raz. Moje życie było chaosem, twoje spokojną taflą. Musiałam się nauczyć tego co ci przychodziło z łatwością. Nie miałam cierpliwości, dzieci mnie jej nauczyły. Ale kosztowało mnie to wiele trudu. 
Na pysku niebieskiej kotki widać było zaskoczenie, jeśli nie szok. Zupełnie się nie spodziewała otrzymania takiej odpowiedzi.
— Och — wydała tylko z siebie początkowo, zanim kontynuowała — Ja zawsze miałam wrażenie, że... nie nadaję się do kultu. Wszyscy inni jesteście tak wpatrzeni w Mroczną Puszczę, że żadna myśl nie przechodzi wam przez głowę, gdy mordujecie. Chodzicie z głowami wysoko w górze. Pewni siebie, dumni. Ja tak nie potrafię — spuściła łeb, łza po łzy spływające jej po policzkach, mimo że jej głos nawet nie drżał. — Wahałam się. Nie potrafię patrzeć w te przerażone oczy. Mam wrażenie, że kiedyś odniosę jeszcze większą porażkę. Skończę jak Szczur, jako wyrzutek.
— Nie musisz zabijać. I tak dla wszystkich nie starcza kotów. Wystarczy, że będziesz się modlić i wspierać kult podczas obrzędów ku chwale Mrocznej Puszczy, a wierzę, że znajdzie się dla ciebie miejsce wśród przodków. Oni są litościwi dla swoich pokornych wyznawców. — Otarła z jej pyska łzy. — No już. Głowa do góry. Nauczę cię paru modlitw, co ty na to? Możemy też przeprowadzić rytuał na myszy. Nie jest to zbyt chwalebny dar, ale zawsze do ćwiczeń może się nadać. 

<Chryza?>

25 września 2023

Od Bieliczego Pióra CD. Rozwydrzonej Łapy

Słuchała z uwagą słów uczennicy, która starała się wytłumaczyć swoje zachowanie i ten niespodziewany atak w stronę dawnej liderki. Teraz, gdy poznała jej wersję wydarzeń, potrafiła zrozumieć jej zachowanie. To jednak jej nie usprawiedliwiało. Nie powinna nawet pomyśleć, aby tknąć staruszkę, nawet za takie słowa. Wiadome było, że Stokrotkowa Polana nie była zbyt poczytalna. Odkąd pamiętała ciężko się z nią dało dogadać, ponieważ jedyne co zaprzątało jej głowę to duchy. Kiedyś podziwiała ten kontakt jaki miała z Mroczną Puszczą, lecz wraz z wiekiem i nabywając doświadczenia, zrozumiała, że kotka nie rozmawiała z duchami. Była chora. Oczywiście nie zamierzała umniejszać złotej, w końcu była matką Szakalej Gwiazdy, ale słuchając opinii starszych od siebie, którzy pamiętali Stokrotkową Polane za kocięctwa, dochodziła do wniosku, że to o czym starsza mówiła, było tylko wytworem jej wyobraźni. Może właśnie dlatego została włączona w szeregi kultystów? Irgowy Nektar nie chciała przyznać przed klanem, że urodziła dwie miernoty. Jedną pozbawioną talentu do wojowniczych spraw, drugą opętaną szaleństwem. Przynajmniej jej wnuczki wyszły porządne. Chociaż patrząc na Cienistą Łapę, która zmarła w tragicznych okolicznościach, zaczęła się zastanawiać czy jej nieporadność płynęła z krwi. 
— Ja to rozumiem — odezwała się w końcu do czarnej, która siedziała przed nią niczym zbite kocię. — Pogubiłaś się. Nie zastanowiłaś się nad konsekwencjami swoich czynów. Zadziałałaś impulsywnie, lecz to nie oznacza, że nie zasłużyłaś na karę. Nawet jeśli ktoś z ciebie szydzi, nie powinnaś ponosić się emocją i reagować agresją. Spójrz na Sosnową Igłę. Całe życie kierowała się tylko jednym i co za to dostała? Ogólną pogardę i niechęć wszystkich członków klanu. Nawet Mroczna Gwiazda nią gardził — westchnęła przypominając sobie jak lider zawsze wybierał burą do wymierzania kar. — Chcę przez to powiedzieć, że musisz odpłacić za swoje winy i wynieść z tego lekcję. Jeżeli naprawdę szczerze żałujesz, Szakala Gwiazda w końcu ci przebaczy. A co do Klanu Gwiazdy... Przykro mi to mówić, ale oni już dawno nas porzucili — miauknęła na moment zastanawiając się nad wyjaśnieniem tej sprawy małej, która wbiła w nią zaszklone, pełne szoku oczy. — Nie zsyłają naszym medykom snów. Liderzy nie dostają od nich znaków. Od dawna nikt nie słyszał ich głosu, nawet Kunia Norka. Czy uważasz, że wciąż nad nami czuwają? Jeżeli tak troszczą się o koty, to dlaczego milczą? Czemu podczas zgromadzeń nie objawiają się czterem klanom? Wyparli się nas. Opuścili. I nawet to przyznali, dawno temu, przed twoim narodzeniem, gdy dopiero poznawaliśmy te tereny. Przekazali, że nie będą już mieszać się w nasze życie, że dadzą nam wolą łapę. Okazało się to prawdą, bowiem od tamtej pory milczą. Tak właśnie nas opuścili i wątpię, że jeszcze kiedykolwiek wrócą. Przykro mi. Lepiej, abyś nareszcie dorosła i zrozumiała, że Gwiezdni nie są już nam tak bliżsi jak w opowieściach. 

<Rozwydrzona Łapo?>

22 września 2023

Od Bieliczego Pióra CD. Świtającej Łapy

 Obserwowała jak Świt zajada się posiłkiem. Uśmiech nie schodził jej z pyska nawet na moment. Malutka, chociaż już wyrosła, w jej oczach wciąż była tym samym kocięciem, które tuliła do snu. I chociaż złota wciąż wołała na nią mamo, przywykła do tego, że córka Szakalej Gwiazdy poniekąd została i jej pociechą. 
Słysząc pytanie uczennicy, pokręciła łbem. Najwidoczniej musiała jej wyjaśnić jak sprawy się miały. Było to dość skomplikowane, ale wierzyła, że kotka nie będzie miała problemu z przyswojeniem tej wiedzy. Była już w końcu duża i coraz bardziej księżyce sprawiały, że piękniała w oczach, zamieniając się w dojrzałą samicę. 
— Kodeks wymyślił Klan Gwiazdy. Łamiąc go plujesz im w pysk. Osobiście chciałabym go nieco zmienić. Liczę, że w przyszłości Szakala Gwiazda odejdzie od tych zasad na rzecz pragnień naszych prawdziwych przodków. Niestety... Jeszcze jest nas zbyt mało, aby móc zmieniać prawo. Wiele kotów w Klanie Wilka wciąż jest wierne Klanowi Gwiazdy i mogliby z nami się nie zgodzić. Musisz więc znać te zasady, aby wiedzieć o jaką wolność walczymy — wytłumaczyła.
Złota zmarszczyła pysk, próbując zrozumieć sens tych słów. 
— Czyli... mogę go łamać? — dopytywała. 
Polizała ją za uchem, przygładzając jej odstający kosmyk sierści. Coś czuła, że Szakal nie będzie zadowolona, gdy dowie się, że namawiała jej córkę do buntowniczego zachowania. 
— O ile nie skrzywdzisz tym matki — miauknęła. — Jeżeli wciąż będziesz wierna jej, naszym ideom oraz nie skażesz swoim zachowaniem kultu na odkrycie, to nie ma co zaprzątać sobie głowy kodeksem. Ważne, abyś słuchała swojej liderki i jej nie szkodziła. Czasami trzeba wiedzieć co jest słuszne, by nie zrobić czegoś głupiego. Dawno temu — podjęła opowieść. — Kiedy jeszcze kult ledwie raczkował, były koty, które łamały kodeks. Ale to nie było dobre, ponieważ prawie doprowadziło to do naszego upadku. Zapytaj Sosnowej Igły. Ona jeszcze pamięta te czasy, ponieważ sama brała udział w tym niemądrym procederze. Łamiąc zasady, mordując bez pohamowania, prawie zniszczono naszą przyszłość. Więc lepiej przecierpieć nudne wkuwanie kodeksu, aby poznać tym sposobem naszego wroga i to, czym może skończyć się taka zuchwałość, niż potem zrobić coś co sprowadzi na nas zagładę. Mądry kot wie jak naginać zasady tak, aby nie odbiły się rykoszetem w innych. 

<Świt?>

Od Bieliczego Pióra CD. Szakalej Gwiazdy

— Po prostu tęsknie za Irgowym Nektarem — odpowiedziała przyjaciółce, wzdychając głośno. — Wiedziałam, że kiedyś jej czas nadejdzie, ale... Ale ciężko mi żyć ze świadomością, że jej już po prostu nie ma. Nauczyła mnie wszystkiego o macierzyństwie. Szkoliła mnie w walce, polowaniu... Zadawała zagadki logiczne. I chociaż wiem, że jest w raju i nad nami czuwa, tak czuję się taka... osamotniona — wyznała. 
Prawdopodobnie złota kocica była nawet dla niej bliższa niż matka. Wiśniowy Świt starała się wychować córki na kultystki służące Mrocznej Puszczy, ale prawda była taka, że to Irgowy Nektar miała największy wkład w jej edukację. Wiedziała jak do niej podejść. Dostrzegała jej wady, które kazała przekuć w zalety. 
Jeden z maluchów pisnął, wyciągając swoje łapki przed siebie. Przysunęła go bliżej swojego boku, otulając go ogonem, aby nie zmarzł. To naprawdę cud, że Szakal urodziła tyle młodych, które posłużą Mrocznej Puszczy. Żałowała, że jej młode zginęły... Klątwa Klanu Gwiazdy je dopadła, odbierając im życie, ale te liderki wciąż oddychały. Liczyła na to, że uda im się dokonać w dorosłości wielkich czynów. 

***

Śmierć Zmierzchowej Łapy sprawiła jej olbrzymi ból. Może i nie była jej matką, ale pomagała w jej wychowywaniu. Odciążała tak przyjaciółkę w opiece, aby mogła rządzić w spokoju klanem i nie martwiła się tym, że jej dzieci włażą na głowę. Liczyła, że Klan Gwiazdy nie wziął Zmierzch w swoje objęcia. Nie zdążyła w końcu przejść inicjacji. Nie zabiła kota, co oznaczało, że mogła zostać im skradziona. Na samą myśl o tym, że Gwiezdni z nich zaszydzili i ukradli w swoje szeregi ich członka, powodowała w niej złość i tak palącą nienawiść, że nie była w stanie trzeźwo myśleć. 
Skierowała kroki w kierunku legowiska lidera, gdzie zastała Szakalą Gwiazdę. Od razu do niej podeszła, przytulając ją pokrzepiająco. Wiedziała w końcu jak nikt inny, co oznacza strata dziecka. 
— Tak bardzo mi przykro  — miauknęła i chociaż to złota powinna płakać, to z jej oczu pociekły łzy.  — Była taka mała. Oni znów nam to robią Szakal. Klan Gwiazdy próbuje ponownie zniszczyć naszą siłę. Odebrać nam bliskich za to, że im się sprzeciwiamy. 

<Szakal?>

06 września 2023

Od Bieliczego Pióra CD. Jutrzenki (Jutrzenkowej Łapy)

Była gotowa na to pytanie. Malutka była w końcu kocięciem, które łaknęło wiedzy o przodkach, tak jak niegdyś ona. Zawsze starała się pielęgnować w sobie pamięć o dzieciństwie, by lepiej rozumieć pociechy, którymi przyszło jej się zajmować. 
— Tak. Zawsze przemawiają podczas modlitw i rytuałów. Czuje ich obecność. To magiczne uczucie — zamruczała.
I rzeczywiście tak było. Kiedy modliła się, czuła duchowe uniesienie. Ta cała nienawiść do Klanu Gwiazdy gotowała się w jej wnętrzu, wypalając drogę do Miejsca Gdzie Brak Gwiazd. Pozwalała duchom karmić się swoimi emocjami, które pchały ją do okropnych czynów. Jednak czy ich żałowała? Skądże. Wręcz napawała się tą chwilą, gdy jej bogowie rośli w siłę. I chociaż nigdy nie słyszała ich głosów z niebios i nie dostąpiła zaszczytu pojawienia się kogoś z rodziny we śnie, wiedziała że nad nią czuwali. 
Jutrzenka spojrzała na nią wielkimi oczami.
— N-na-nauczy-nauczysz m-mnie ja-jak si-się do ni-nich po-popra-poprawnie mo-modlić? — spytała z iskrami nadziei w zazwyczaj smutnych ślipiach. 
— Oczywiście. To nic trudnego. Należy mówić z serca i wierzyć w wypowiadane słowa. Modlitwę zawsze zaczyna się od podziękowania mrocznym duchom za pokarm, życie i bezpieczeństwo oraz ich opiekę nad nami, a potem trzeba powiedzieć jak bardzo ich się wielbi i kocha. Chcesz spróbować?
— T-t-tak! — miauknęło kocię swym skrzekliwym, wysokim głosikiem, a jego oczy zaiskrzyły. 
Ucieszyła się z tego, że ta mała istotka miała w sobie takie pokłady entuzjazmu. Wierzyła, że Jutrzenka mimo bycia strasznym tchórzem, będzie dobrą wyznawczynią. Odwaga przyjdzie z czasem. Zresztą w kulcie mieli takiego Szczurzego Cienia, który dygotał niczym liść na wietrze, więc czemu mieliby odmawiać i malutkiej?
Rozpoczęła modlitwę do Mrocznej Puszczy. Uczyła kociaka słów i raz po raz przerywała, aby dać dziecku odetchnąć. W końcu taka nauka mogła jej sprawiać problemy, zwłaszcza że była dość drobną kruszynką. W końcu jednak bardzo ładnie powtórzyła po niej całość, za co dostała oczywiście pochwałę. 
— Bardzo ładnie, Jutrzenko. Będzie z ciebie wspaniała kultystka. — Pogłaskała ją po główce.

<Jutrzenko?>

16 sierpnia 2023

Od Bieliczego Pióra CD. Wieczór (Wieczornej Mary)

Widziała, że kociak się nudził skoro wymyślał takie dziwne pomysły. Oczywiście rozumiała jej chęć i pogoń za przygodami, sama była taka w jej wieku, jednak teraz rozumiała, że to wszystko służyło jej dobru. Wypuszczenie Wieczór w teren byłoby ryzykowne, patrząc na jej zamiłowanie do siania chaosu. Nieco współczuła bratu, że jego córka chciała mu podrzucać kolce do posłania. Musiała poważnie porozmawiać na ten temat z Frezjowym Płatkiem. Najwidoczniej kocica popełniała jakiś błąd wychowawczy. 
— Możesz się pobawić. Przynieść ci jakieś piórko? — zaproponowała.
— No możesz... — mruknęła znudzona bratanica. 
Liczyła na to, że zabawa ją zajmie do tego stopnia, że nie będzie już narzekać na nudę. Podeszła do stosu i wyciągnęła z piszczki piórko, odchodząc z małą na bok by mogła się nim pobawić. 
— A co można zrobić z piórkiem? — zapytał kociak, co ją zaskoczyło. Nigdy nie bawiła się taką zabawką? 
— Łapać, gonić, skakać. Nie bawiłaś się tak nigdy? — Mała pokręciła łebkiem. — To ci pokaże — zaprezentowała co i jak, licząc że jej mała prezentacja wystarczy, aby Wieczór załapała o co w tym chodziło. Czarno biała patrzyła się na to zdziwiona.  
— Aha... I tyle? — stwierdziła z brakiem entuzjazmu. 
— Tak. Na tym polega zabawa piórkiem. 
Koteczka pacnęła je łapą.
— Uh... To jest ciekawe?
— Wiele kociąt to naprawdę bardzo wciąga — miauknęła.
Wieczór próbowała ponownie złapać piórko, ale odskoczyło.  Rzuciła się znowu na nie. I znowu, i znowu...
Obserwowała to z uśmiechem. Ale była urocza. Słodkie kocię.

***

Te słodkie kocię wyrosło na wspaniałą pannice. Była już wojowniczką i musiała przyznać, że umiejętnościami dorównywała swojemu ojcu. Widziała jak walczy na treningach, jak prawie każdego rozkłada na glebę. Chłodny Omen musiał być z niej dumny. Po śmierci Mrocznej Gwiazdy wiele się zmieniło, chociaż wydawało się, że klan wygląda tak samo. Zniszczenia po pożarze powoli się naprawiały. Z tego co słyszała pierwsze pąki spalonych drzew, zaczęły na nowo zawijać liście. 
— Wieczorna Maro! — zawołała bratanicę, gdy tylko wróciła do obozu z polowania. — Witaj. Ostatnia walka nieźle ci poszła — pochwaliła ją. — I słyszałam o jakiejś owocniaczce, która rozmawia z liderką. Znasz ją? 

<Wieczór?>

15 sierpnia 2023

Od Bieliczego Pióra CD. Świtu

 Dość szybko przywykła do tego, że dzieci Szakalego Szału nazywały ją mamą. Przypominała im oczywiście, że to nie ona nią była, ale Świt zapierała się i wciąż tak na nią wołała, twierdząc, że ma ich aż dwie. Nieco ją to peszyło, ponieważ nie była z Szakal parą. Kotka była tylko jej przyjaciółką i wciąż widziała w niej tą małą Szakal, którą pocieszała i chroniła od widoku masakry, do której doprowadził jej brat na Spasionej Świni. I raczej to nie uległoby zmianie, zwłaszcza że nie interesowała się kotkami. 
— Tak... Był ktoś jeszcze. Ktoś mi bardzo bliski, chociaż nigdy się nie poznaliśmy — podjęła opowieść, a Świt wlepiła w nią zaciekawione ślepia. — Nazywał się Jastrzębia Gwiazda. To on powołał do życia kult. Był mentorem Mrocznej Gwiazdy i sprawił, że był tym kim był. Wyszkolił go, a po jego śmierci kontynuował jego dzieło. Był podobno bardzo tajemniczym kotem. Kilka razy próbowałam z nim porozmawiać... Słyszałam, że odzywał się do Mrocznej Gwiazdy, gdy ten był liderem, a nawet był obecny podczas zgromadzenia klanów, gdzie Mroczna Puszcza walczyła o władzę z Klanem Gwiazdy. Opętał mojego brata, Chłodnego Omena. — Uśmiechnęła się na to wspomnienie. — Jak tylko się o tym dowiedziałam, wypytałam go o wszystko, ale mało co pamiętał. Ale wracając... Jastrzębia Gwiazda ustanowił fundament naszej wiary. Pragnął sprawić, aby nasz klan już nigdy nie był ofiarą. Zawsze byliśmy słabi, a inne klany to wykorzystywały. Raz nawet byliśmy w niewoli i nasza pozycja była naprawdę okropna. Mało kto nas szanował, skoro wciąż dostawaliśmy po tyłkach. Ale on... On dał nadzieję na lepsze jutro. Te walki, w których bierze udział klan. To on je wprowadził. Nie były jednak obowiązkowe. Ale nie dziwie się, bo panował w ciężkich czasach. Kiedyś nasz dawny obóz napadły dziki. Wielu zginęło... A potem jeszcze pojawiły się Dwunożne istoty. Nie żyłam w tych czasach, ale wiele o tym słyszałam od matki. Jastrzębiej Gwieździe udało się uratować klan. Dlatego warto o nim pamiętać. O naszym założycielu. Bez niego wiara w Klanie Wilka w Mroczną Puszczę nie zostałaby ukorzeniona. To niby nic, ponieważ wtedy kult liczył tylko parę kotów, ale spójrz jak to się rozrosło. Teraz nas jest dużo, dużo więcej. I będzie jeszcze więcej. Aż cały klan stanie się wierny Mrocznej Puszczy. Ty także Świt dołączysz do nas. Będziesz przekazywać kolejnym pokoleniom wiedzę o początkach, o kotach, które służyły naszej sprawie. Dlatego nie zawiedź nas. 

<Świt?>

Od Bieliczego Pióra CD. Nocki (Rozwydrzonej Łapy)

 Zamrugała zaskoczona słysząc ostatnie zdanie kotki. Czy coś miała do Kuniej Norki? No... Tak jak każdy kultysta. Słyszała, że pod jej łapą wiele kotów zmarło, co najwyraźniej nie zostało przekazane Nocce. Obawiała się, że podobny los mógł czekać czarną. Samo wspomnienie o tym, że dzieliła krew z medyczką, pokazywało, że mogło być to dziedziczne. 
— Twoja ciocia jest słabym medykiem, taka jest prawda — westchnęła w końcu. Malutka powinna znać prawdę o swojej rodzinie. 
— Co? Kłamiesz! Ona jest najlepszym medykiem! Najlepszym! — zaczęła się z nią wykłócać. 
— W przeszłości z jej winy mnóstwo osób chorowało. Nie potrafiła ich wyleczyć, co doprowadziło do ich śmierci. Dlatego wiele kotów w naszym klanie boi się powierzyć jej życie. Obawiają się, że ich prędzej otruje niż uratuje — miauknęła, licząc na to, że teraz kotce nieco rozjaśni się w głowie. 
— Kłamiesz! — kociak pisnął, po czym szybko odbiegł, aby nie słuchać tych bzdur. 
Bała się co z niej wyrośnie...

***

No i doszło do tego, że Nocna Łapa została Rozwydrzoną Łapą. Słyszała o tym co się stało i była zaskoczona, że ktoś taki jak uczennica, która chciała pomagać kotom, pragnęła być medyczką, zaatakowała staruszkę. To nieco przeczyło jej dobrej woli. Wykazywała cechy godne kogoś, kto mógłby kierować się w kierunku złej strony. Może jakaś dusza z Mrocznej Puszczy ją skusiła w głowie do tego czynu? Wszak zło zawsze było w stanie wykorzystać słabości, aby wyciągnąć z kota prawdziwego potwora. 
Obserwowała w ciszy jak Rozwydrzona Łapa wraca z treningu poobijana. Gęsi Wrzask nie patyczkował się z nią, oj nie... Ona jednak nie potrafiła czuć żalu do czarnej. Wciąż przed oczami była dla niej małym kocięciem, które po prostu się zagubiło. Zresztą jej matka wyglądała na wściekłą tym co się stało z jej córką i jak była traktowana. Słyszała jej niepochlebne komentarze skierowane do nowego medyka jak i samej liderki, która na to zezwalała. Lwia Grzywa także zdawał się zaniepokojony tą całą sprawą, ale miał więcej rozumu, aby tego nie komentować. 
Wstała i po dłużej chwili zawahania podeszła do młodszej, która rzuciła w jej kierunku nieufne spojrzenie. 
— Spokojnie, mam przyjazne zamiary — miauknęła do niej. — Mogłabym wiedzieć dlaczego rzuciłaś się na poprzednią liderkę? Powiedziała ci coś przykrego lub zrobiła coś nieodpowiedniego? — dopytywała, pchana ciekawością jej czynów.

<Noc?>

19 lipca 2023

Od Bieliczego Pióra CD. Szakalego Szału

 Po części rozumiała panikę przyjaciółki. W końcu kiedyś, gdy była młoda, miała podobny pogląd odnośnie kociąt. Uważała, że zostanie przez nie ograniczona, zamknięta w czterech ścianach, kiedy to pragnęła wolności i poznawania świata. Jednak wraz z wiekiem jej myślenie uległo zmianie, a poród i odnalezienie młodych sprawiło, że doceniła dar jakim było powołanie na świat nowego życia. Przenigdy nie żałowała tego, że zajęła się znajdkami, tracąc sześć księżyców bycia wojownikiem. Opieka nad maluchami była wymagająca i z każdym młodym stanowiła wyzwanie jak i odrębną przygodę, w końcu każdy był inny. Właśnie to uwielbiała w macierzyństwie. Obserwować jak kulki, które były zdane tylko na nią, zyskują własny charakter, a także marzenia. Dlatego też wiedząc jak bardzo kocięta w tym wieku potrzebują matki i wzoru, za którym mogą podążać zdawała sobie sprawę, że Szakal z obowiązkami zastępcy mogła poczuć się tym wszystkim przytłoczona. 
— Pomożesz Bieliku... Bielicze Pióro? — wyszeptała złota, nie odrywając wzroku od klanu będącego pod jej władzą — Pomożesz wychować ze mną dzieci, aby wyrosły na najlepszych wojowników i wyznawców Mrocznej Puszczy? 
Czy pomoże? Przecież by nie odmówiła. Nawet nie miała tego w planach. 
— Oczywiście, że pomogę — zapewniła ją, trącając ją swoim łbem, by przestała się zamartwiać. — Jak wiesz dla mnie to przyjemność, a nie żadna kara. Uwielbiam kocięta. Obiecuję, że nie zabraknie im miłości, ani też nie odwrócą się od ciebie. Twoja rola w klanie jest ważna, a ich powstanie wzmocni kult. Z czasem to zrozumieją.
— Mam taką nadzieję... Dziękuję — szepnęła zastępczyni, chociaż wydawało się, że napięcie jej nie opuściło. 
— Martwisz się porodem? — zapytała na co dostała oczywiście twierdzącą odpowiedź. — Też się bałam... — wyznała szczerze, wracając do tamtego momentu. — To było ciężkie doświadczenie, ale jesteś silna. Wierzę, że sobie poradzisz. 
Szakali Szał może i była mniej doświadczona od niej w tych sprawach, lecz jej duch nie pozwoliłby się załamać podczas powołania życia na świat. Musiała tylko oddychać i napierać. To było w tym wszystkim najważniejsze. Ale lekcje o tym postanowiła przełożyć na inny moment. Teraz złota jej potrzebowała. Tego całego wsparcia, które pomoże jej się uspokoić. 

***

No i stało się. Szakali Szał została mamą i urodziła aż piątkę kociąt. Była w szoku, gdy to ujrzała. Zmęczona mama tym bardziej. Mroczna Puszcza naprawdę ich hojnie obdarowała. Chwyciła świeżą piszczkę ze stosu i skierowała kroki do żłobka, gdzie odpoczywała kocica z piątką maleństw ssących mleko. Ten widok ją bardzo rozczulił. Położyła posiłek pod łapami zastępczyni, witając się z nią i kierując wzrok na te małe berbecie. 
— Są piękne. Cztery córeczki i synek. Irgowy Nektar była dumna... — wspomnienie kocicy, która nie tak dawno od nich odeszła, zakuło ją w piersi. Była dla nich wszystkich niczym matka. To ona nauczyła ją wszystkiego o macierzyństwie i była przy niej, tak jak ona teraz przy Szakal, dając jej swoje wsparcie. Niechciana łezka zakręciła się w jej oku, którą szybko starła. Nie powinna jej opłakiwać. Wiedziała w końcu, że była w lepszym miejscu i miała na nich oko. Nigdy ich nie opuści, nigdy. 
— Pomóc ci wymyć maluchy po karmieniu? Zawsze tak słodko brudzą swoje pyszczki mlekiem. Skleja im się przez to sierść i przyczepia do niej masa brudu, a wymyć to, to dopiero utrapienie, gdy zaschnie. 

<Szakal?>

03 lipca 2023

Od Bieliczego Pióra CD. Nocki

 Gdy tylko usłyszała, że Płonąca Dusza urodziła, musiała przyjść i zobaczyć maluchy. Jeszcze dawno, bardzo dawno temu, wizja siedzenia tyle księżyców w żłobku wydawała jej się okropna i co najgorsze męcząca, lecz to się zmieniło, gdy wydała na świat swoje potomstwo. Każdy dzień był inny, każdy opływał w nowe wyzwania. Bycie matką nauczyło ją, że można zmęczyć się samym pilnowaniem pociech. Ale musiała przyznać, że lubiła to. No i kocięta były takie przesłodkie! Możliwość obserwowania ich rozwoju oraz poznawanie ich od zera to była prawdziwa przygoda. 
Teraz malusia kuleczka, która stawiała koślawo swoje łapki urzekła ją do cna. Posłała kruszynce uśmiech, bowiem mała rozczuliła ją potwornie. 
— Nocka, prawda? — Karmicielka kiwnęła łbem, bacznie obserwując swoją pociechę. 
Nie miała z królową żadnych relacji, więc nic dziwnego, że martwiła się o swoje dzieci. Zwłaszcza, że była córką Mrocznej Gwiazdy, który ją do tego wszystkiego zmusił. Ale... Przecież ona też miała młode z obowiązku. Dlatego też uznała, że dogada się jakoś z szylkretką w tej sprawie i nieco jej pomoże w opiece, gdy będzie potrzebowała odpoczynku. 
— Tiak! — pisnęło maleństwo. — Pobawis się ze mną? — zapytała.
Jak miała nie odmówić? Oczywiście, że się zgodziła. Akurat wiedziała co mogłyby porobić, bowiem miała już jakieś doświadczenie w tych sprawach. Oderwała kawałek mchu, po czym rzuciła go małej, która z piskiem pognała po kuleczkę. Potem jeszcze doszło chowanego, a gdy i to wymęczyło kociaka, obserwowała jak Nocka wraca do mamy, szybko zasypiając. 

***

Koczowali nad jeziorem, wpatrując się w dym, który jeszcze unosił się nad lasem. Wielkie potwory zrzucały wodę na płomienie, gasząc je z głośnym sykiem. Nie rozumiała dlaczego te istoty im pomagały, ale czuła wdzięczność. Nie chcąc zajmować sobie głowy pesymistycznymi myślami, wstała i udała się do kociąt, sprawdzając jak się miewają. Posłała Nocce uśmiech, przysiadając się do niej i jej brata.
— W porządku? Widziałam, że dobrze dogadujesz się z Kunią Norką, to twoja ciocia, prawda? Lubisz roślinki?

<Nocko?>

25 czerwca 2023

Od Bieliczego Pióra CD. Szakalego Szału

Oczekiwała aż Szakali Szał przyprowadzi ofiarę. Nieco się zasiedziała w żłobku, lecz nie żałowała tych wszystkich księżyców. Wychowała swoje młode tak jak potrafiła, a teraz, dalszą ich edukacją zajęli się mentorzy. Miała nadzieję, że córki spełnią swoją powinność i jej nie zawiodą. Jak mogłaby wtedy spojrzeć Mrocznej Gwieździe w pysk? Przecież właśnie po to żyła, aby wzmocnić ich kult świeżą krwią, aby nigdy nie wymarł. Doskonale to zobrazowała jej Irgowy Nektar, która jasno mówiła, że bez dobrej edukacji młodych, nie ma przyszłości. Widziała, że dobrze spełniła swoją powinność. Wzrok uznania matki i mentorki był tego dowodem. 
Nastawiła uszy, gdy usłyszała strzępki rozmowy, którą prowadziła złota z ich przyszłą ofiarą. Była młoda, ładna, co oznaczało, że na pewno i głupia. Takie były idealne, bowiem nie spodziewały się, że oto nadchodzi kres ich życia. 
Gdy szylkretka skupiała całą swoją uwagę na wojowniczce, zbliżyła się do niej od tyłu, a następnie zacisnęła swoje zęby na jej gardle. Samotniczka wydała z siebie zszokowany pisk. Próbowała się wyrwać, ale bura trzymała ją mocno do czasu, aż nie wyzionęła ducha z szokiem wymalowanym na pysku. Następnie Bielicze Pióro rzuciła ciało na ziemię, zaczynając tworzyć dookoła niego dziwne wzory, które nic nie mówiły jej towarzyszce. 
— To mój autorski projekt — wytłumaczyła przyjaciółce. — Te symbole mają zwrócić uwagę przodków i wskazać im miejsce, gdzie odbywa się żer — To mówiąc zamoczyła łapę w krwi ofiary, kreśląc na jej futrze podobne symbole co na ziemi, a następnie potarła łapą swój pysk, pozostawiając na nim podłuży, czerwonawy ślad. — Ojcowie, matki, pradziadowie, prababki, spójrzcie w naszą stronę. Oto ślemy wam dary dziękczynne, by wzmocnić was w Mrocznej Puszczy. Łaskę nam ześlijcie, pomóżcie pokonać wrogów. Nasyćcie swe spragnione krwi dusze. Niech ta moc doda wam sił. A Klan Gwiazdy niech zapłacze, gdy przyćmicie ich blask, zsyłając na wieczne katusze — zakończyła modlitwę, kładąc łapę na piersi i pochylając łeb w geście hołdu. 
Cisza... Była wręcz namacalna. Wierzyła, że oto mroczne duchy były wśród nich. Słuchały i przyglądały się ofierze oceniająco. Trwało to dłuższą chwilę, aż nie zaćwierkał pierwszy ptak. Wtedy też odetchnęła z ulgą, posyłając uśmiech w stronę Szakal.
— Udało się. Zaakceptowali nasz dar. Ah, jakie to wspaniałe — miauczała przejęta. — Cisza była taka jak nigdy dotąd. Zwykle wszystko mnie rozprasza, ale teraz? Teraz to była ulga... Nie wiesz jaka... Uwielbiam rozmawiać z Mroczną Puszczą. Czuję... czuję się wtedy obserwowana przez Jastrzębią Gwiazdę. Tak bardzo żałuje, że nie mogłam urodzić się w jego czasach i go poznać. Moja siostra, Łasiczy Skowyt, też bardzo go podziwiała — powiedziała kocicy. — Mam nadzieję, że będzie mi dane go kiedyś spotkać. Mam do niego tyle pytań... A ty? — Spojrzała na złotą widząc, że za bardzo odleciała w swoich marzeniach i nie zapytała przyjaciółki o zdanie. — Masz kogoś kogo podziwiasz tam w Mrocznej Puszczy?

<Szakal?>

24 czerwca 2023

Od Bieliczego Pióra CD. Pokrzywowej Skóry

— Dziękuję za rozmowę, Bielicze Pióro. Będę już wracał do siebie. Zresztą pewnie chciałabyś się zająć swoimi kociętami, nie będę przeszkadzał. Cieszę się, że mogłem cię poznać — miauknął wojownik, a ona skinęła mu głową. 
Musiała przyznać, że kocur był naprawdę miłym staruszkiem i żal było słyszeć, że nie poszczęściło mu się z rodziną. Ona od zawsze wiedziała, że zostanie matką. Tego oczekiwała od niej jej matka oraz sama mentorka. Czy żałowała, że los tak się potoczył, a ona nie miała żadnego wyboru? Niezbyt. Kochała swoje dzieci całym sercem i była gotowa o nie walczyć, a nawet przeżyć po raz kolejny piekło straty, by obserwować jak te małe kuleczki rosły. Liczyła, że zostaną wspaniałymi wojownikami, tak jak mówił Pokrzywowa Skóra. 
— Nawzajem — pożegnała się ze starszym, który opuścił żłobek i zniknął wśród gwaru dnia. 
Przyciągnęła do siebie pociechy, tuląc je i mrucząc im do ucha, aby ostatecznie je puścić i obserwować, jak wznowiły swoją zabawę w gryzionego berka. Oczywiście interwencja była tu potrzebna, a upomnienia się sypały co nie miara, lecz Jad jakoś była tym dość narwanym dzieckiem. Mimo wszystko i tak ją mocno kochała.

***

Pokrzywowa Skóra zmarł. Praktycznie żył w klanie niczym cień, że mało kto zorientował się o jego śmierci. Jednak, gdy do tego doszło, wyprawiono mu pogrzeb i złożono do ziemi. Nie pamiętała czy miał jakiś bliskich, dlatego przyniosła mu kwiaty, które spoczęły na jego zimnej mogile. Znali się krótko, bo praktycznie dopiero u schyłku życia ich drogi się zeszły, lecz zasługiwał na godne pochowanie, tak jak każdy członek Klanu Wilka. Kiedyś w końcu był w jej wieku, miał masę przygód, które zostały zabrane z nim do grobu. Na każdego w końcu przychodził czas.

16 maja 2023

Od Bieliczego Pióra CD. Szakalego Szału

 Rzeczywiście... Na miejscu Szakal również by się niecierpliwiła i zastanawiała skąd to opóźnienie wynika. Może Mroczna Gwiazda był zbyt zajęty? Zapomniał? Ciężko było powiedzieć co siedziało mu w głowie. Po tym jak sama została mianowana i mogła już legalnie czcić Mroczną Puszczę, by składać jej krwawe dary, to stało się jej całym światem. No i oczywiście dzieci. Jej kochane córeczki. 
— Na pewno w końcu Mroczna Gwiazda cię zawoła i przejdziesz inicjacje — zapewniła wstając i ocierając łeb o ten należący do złotej, dając jej tym sposobem swoje wsparcie. — Już i tak nagrodził cię za twój trud. Zostałaś mistrzem! To niesamowita nowina. Teraz przynajmniej mój brat nie będzie się chełpić tym, że jest jedynym kotem na tym stanowisku. — Spojrzała na nią ciepło, dostrzegając co takiego wyprawiały jej młode. — Kukułko, Jad, Olszo, Gronostaju nie bawcie się na cioci — zwróciła się do kociąt, które dokazywały. Musiała je wszystkie pozdejmować i jakoś okiełznać. Taka gromadka w końcu oznaczała, że musiała cały czas zachowywać czujność.
— Może masz rację... — miauknęła niepewnie Szakal, wcale nie reagując na to co działo się na jej grzbiecie. Widać było po niej, że wciąż się tym wszystkim przejmowała. 
Ułożyła się obok przyjaciółki, otulając ją ogonem. Czuła się tak jakby wojowniczka na powrót była tym małym kociakiem, którego starała się uspokoić, gdy znalazła się w nieodpowiednim miejscu, będąc świadkiem krwawej jatki. 
— Zobaczysz, że do nas dołączysz. Mroczna Gwiazda pewnie ma pełne łapy roboty i nie ma na to czasu, ale na pewno to się zmieni — pocieszała ją.
Nie miała pojęcia czy poprawiła jej humor, ale miała nadzieję, że jakoś się ułoży i niedługo będą mogły obie cieszyć się tym co ich łączy. 

***

— Szakal! — zawołała do złotej, witając się z nią skinieniem łba. Wojowniczka została w końcu kultystką. Jej marzenie się spełniło, a Klan Wilka poszerzył swoje wpływy bardziej, zdobywając nowe tereny i niewoląc Klan Burzy. Wszystko szło tak jak zaplanował ich lider. Wierzyła w to, że Mroczna Puszcza była z wraz z nimi w tamtym pamiętnym dniu i pomogła im wygrać. 
— Szakal! — powtórzyła, uśmiechając się szeroko. — Chciałabyś wybrać się ze mną po ofiarę dla przodków? Chcę złożyć im podziękowanie za wygraną wojnę. Potrzebuje kogoś do towarzystwa. Tak się nasiedziałam w żłobku, że nieco wyszłam z formy i pewnie będę potrzebować pomocy — zażartowała. 

<Szakal?>

03 kwietnia 2023

Od Bieliczego Pióra CD. Pokrzywowej Skóry

— Szybko dorastają, prawda? Zanim się obejrzysz, a zostaną wojownikami — miauknął przyjaźnie staruszek. — Na starość wspomnienia są cenniejsze. Miło cię poznać, Bielicze Pióro. Podoba ci się bycie karmicielką, czy jednak tęsknisz trochę do wojowniczych obowiązków? Jeśli oczywiście mogę zapytać — dodał uprzejmie. 
Tak prawda... Bardzo szybko dorastały. Powoli ogarniała ją myśl, że jak tylko mrugnie okiem, zobaczy je na ceremonii mianowania na ucznia. Wierzyła w siłę swoich maleństw. Chociaż wizja tego, że będą musiały spędzić noc w lesie, krajała jej serce. Miały wrócić do tego co niegdyś przeżyły. Do mroku, zimna i walki o przetrwanie. Wciąż w głowie miała to wspomnienie, gdy je odnalazła. Małe, niewinne, porzucone istotki. 
— Tak... Trochę to straszne, że czas tak mknie — przyznała kocurowi rację. 
Nie miała pojęcia jakie dostaną wojownicze imiona. Mogła jednak przypuszczać jaki czekał je los. Były w końcu wybrane przez Mroczną Puszczę. Miały na sobie ich błogosławieństwo. Wierzyła w to całym swoim sercem. To przypomniało jej o tym, że gdy jej rola karmicielki dobiegnie końca, wróci do swoich obowiązków jako kultystki. Obiecała sobie, że zrobi wszystko, aby pogrzebać pamięć o Klanie Gwiazdy w Klanie Wilka. Te zasrane gwiazdki z niebios nie zasługiwały na ich klan, nie po tym do czego doprowadzili. 
— Oczywiście, że możesz pytać, Pokrzywowa Skóro. Od zawsze matka, a także ciocia opowiadały mi, że macierzyństwo to wspaniały skarb. Na początku, gdy byłam młoda, nie byłam do tego nastawiona entuzjastycznie. Chciałam zwiedzać świat, a nie opiekować się młodymi. Teraz jednak rozumiem co miały przez to na myśli. Musiałam dojrzeć i to przeżyć, by docenić sens bycia matką. I teraz szczerze? Ta rola jak najbardziej mi odpowiada. Wychowywanie młodych to prawdziwe wyzwanie oraz wspaniała przygoda. To jak obserwuje się jak powoli z malutkich kulek kształtuje się charakter, jak jesteś świadkiem ich pierwszych wzlotów i upadków. Nie zamieniłabym tego na nic innego — powiedziała, patrząc pełnym miłości wzrokiem na swoje córeczki, które otuliła ogonem. — A ty, Pokrzywowa Skóro? Dlaczego nigdy nie pomyślałeś o założeniu rodziny? Zawsze widywałam cię samotnego...

<Pokrzywku?>

12 marca 2023

Od Bieliczego Pióra CD. Szakalego Szału

Jej maleństwa tak szybko dorastały. To było dla niej wręcz niepojęte. Nie przypominały już tych ślepych, zagubionych kulek, które uratowała przed wyziębieniem. Były większe, ich futerko lśniło zdrowym blaskiem, a charakter kształtował się dość prędko. Nic nie dało się ukryć przed jej czujnym spojrzeniem. Czasami Jad nękała Kukułkę, ale szybko odpuszczała, gdy jej wzrok na niej spoczął. Ile to razy miała z czarną rozmów na temat szanowania swojego rodzeństwa. Zielonooka była jednak dość krnąbrna, lecz potrafiła odpuścić i posłuchać się jej słów. Najbardziej jednak te dwa małe szkraby lubiły jej opowieści o Mrocznej Puszczy. Cieszyła się widząc, że wchłaniały wiedzę o przodkach, wręcz wykazując chęć, by kultywować dalej tą wiarę. To był kolejny znak na to, że były darem od przodków. Praktycznie powtarzała im to zawsze, gdy modliły się do złych duchów. Pochodziły od nich, a więc musiały wiele jeszcze nad sobą popracować, by nie przynieść im zawodu czy też hańby. Właśnie z tego powodu, chroniła je przed kotami z zewnątrz, nie pozwalając na zbytnie spoufalanie. Nie dotyczyło to oczywiście kotów z kultu. Jej matka, a ich babcia, odwiedzała ich często, tak samo jak Irgowy Nektar. Widziała, że były dumne z tego na kogo wyrosła i jak z wielką chęcią przyjęła nadaną przez kult role. Czuła się wspaniale. Tak spełniona. Na pewno Jastrzębia Gwiazda był z niej dumny. Wierzyła w to bardzo mocno. 
Obserwując zabawę córek, które walczyły ze zdradzieckim Klanem Gwiazdy, do środka nagle weszła Szakali Szał. Widziała jej mianowanie z oddali, ponieważ musiała pilnować dzieci, ale słyszała co wojowniczka zrobiła. Szkoda jej było Płonącej Łapy, która dostawała manto praktycznie od każdego, ale taka była cena bycia Wilczakiem. Ich klan musiał pozbywać się słabych jednostek. 
— Nieźle już wyrosły. — złota wymruczała do siebie, w nadziei na jakąś odpowiedź. — Mogę wejść? Nie będę przeszkadzać?
— Jasne, zapraszam. Wiesz, że jesteś u mnie zawsze mile widziana. — Uśmiechnęła się do przyjaciółki, zgarniając Kukułkę i poprawiając jej zabłąkany kosmyk sierści, który zaczął dziwnie odstawać po zabawie. 
— Mamo, mamo! To ciocia? — Jad spojrzała z ciekawością na wojowniczkę, przekręcając swój łebek. 
— To jest Szakali Szał. Moja przyjaciółka, wnuczka Irgowego Nektaru, naszej zastępczyni — wytłumaczyła maluchom. 
— O rany! To mogę mówić o przodkach? — Zielonooka skupiła na niej spojrzenie, na co pokiwała głową. 
— Oczywiście, skarbie. Szakali Szał zna naszych przodków i jest jedną z nas — miauknęła do córek, co spotkało się z okrzykiem radości czarnawej, która już podleciała szybko do wojowniczki, by móc pochwalić się jej, że była wybrana przez samą Mroczną Puszczę, a jej dziadkiem był Mroczna Gwiazda. 
Widziała jak złota stoi zaskoczona, nie wiedząc zapewne co zrobić ma z tym gadającym brzdącem. 
Bielicze Pióro zaśmiała się cicho pod nosem, przywołując Szakal ogonem.
— Chodź, usiądź sobie — zaproponowała, robiąc jej miejsce. 

<Szakal?>

04 marca 2023

Od Bieliczego Pióra CD. Pokrzywowej Skóry

  Przyglądała się swoim dzieciom, które bawiły się radośnie, ganiając kulkę mchu. Bycie matką było wspaniałe. Że też kiedyś wręcz tego potwornie się bała. Może i świat przez to zmusił ją do przebywania całe dnie w żłobku, lecz ukazał coś więcej... Piękno rodzicielstwa. Dziękowała Mrocznej Puszczy za te dwie niepozorne istotki, których życie uratowała. Dalej wierzyła w to, że dusze zmarłych kociąt, które straciła przez ingerencję Klanu Gwiazdy, odrodziły się w tej dwójce. 
— Dzień dobry, Bielicze Pióro — usłyszała głos, który od razu zwrócił jej uwagę. 
Nie znała dobrze starszego, więc jego widok w tym miejscu ją zdziwił. W zasadzie mało co interesowała się losem kocura. Była wręcz pewna, że nie żył... A tu proszę. Co za niespodzianka. Posłała mu delikatny uśmiech, chociaż wzrok nerwowo przeskoczył po córkach. Nie chciała, aby jej dzieci rozmawiały z kimś nieodpowiednim. Wojownik mógł zacząć tłuc im do główek jakieś bzdury o Klanie Gwiazdy... Nie mogła do tego dopuścić. 
— Mam nadzieję, że nie przeszkadzam. Nie zajmę wam dużo czasu. To dla ciebie. Wiem, że zwykle w prezencie przynosi się zwierzynę, ale pomyślałem, że taki kwiatek też może przynieść radość. To bławatek — miauknął przyjaźnie, przysuwając bliżej królowej niebieski kwiat. 
Spojrzała zdumiona na roślinę. Czyżby oszalał? Na starość już mu się w łbie poprzekręcało? Dlaczego akurat jej go przynosił? 
— To miłe, dziękuję... — Uśmiechnęła się lekko. — Widzę, że... całkiem dobrze się trzymasz. — Przeskoczyła wzrokiem po jego sylwetce, która zdawała jej się mizerna. Ale co się dziwić, skoro starszyzna nie miała praw jak każdy inny kot? No może z wyjątkiem jej matki. Dawna kultystka, która przeszła na odpoczynek mieszkała dalej w legowisku wojowników, ciesząc się z normalnego traktowania. Wiedziała, że to było niesprawiedliwe, ale rządy Mrocznej Gwiazdy właśnie takie były. 
— Mamo co to? — Jad podbiegła do nich, trącając kwiatek łapką. 
— Bławatek. Pokrzywowa Skóra przyniósł — wytłumaczyła małej, a widząc jak ta chciała podejść bliżej staruszka, złapała ją za kark, umieszczając pomiędzy swoimi łapami. 
Matczyny instynkt kazał jej chronić te maleństwa, nawet jeśli kot przed nią nie wykazywał żadnych niebezpiecznych zachowań. Była czujna, czujna i mimo wszystko gotowa. Nie chciała przeżywać kolejnej straty, nawet jeśli to był tylko wymysł jej wyobraźni.

<Pokrzywowa Skóro?>