BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Blady Świt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Blady Świt. Pokaż wszystkie posty

03 czerwca 2017

Od Bladego Świtu CD Białej Gwiazdy

Łaciata kocica spojrzała z zaciekawieniem na liderkę. Nie sądziła, iż sama Biała Gwiazda raczy się stawić w żłobku kolejny raz, aby zapytać się o samopoczucie kociąt. Widać było, że zależy jej na tym, żeby młode wyrosły na silne i mądre koty, co karmicielka jak najbardziej pochwalała. W pewnym sensie czuła się dumna z siebie i Rozmytego Pyłu, albowiem to dzięki nim na świat przyszły takie małe kruszynki, które w niedalekiej przyszłości mają służyć Klanowi Burzy. Matka mimowolnie się uśmiechnęła, po czym spojrzała na swe potomstwo. Nocek i Deszczyk jak zwykle byli w nią wtuleni, a ich rodzeństwo bawiło się w najlepsze.
- Coraz śmielej zaczynają stąpać po żłobku - zwróciła się do przywódczyni, ciągle mając na pyszczku delikatny uśmiech. - Szczególnie Grad oraz Burza, którzy ledwo powstrzymują się od tego, aby wejść mi na głowę. - zaśmiała się.
- A jak się sprawy mają z Nockiem? - spytała trochę ciszej, jakby nie chcąc, żeby prawdziwe potomstwo Bladego Świtu to usłyszało.
- Z nim jest wszystko w porządku - odparła prędko królowa, marszcząc nos. Jej ton stał się mniej życzliwy, ponieważ ogólne zainteresowanie tym czarnym kocięciem powoli wyprowadzało ją z równowagi. Rozumiała to, jeśli ktoś pytał się o jego stan z dobroci serca, lecz niektórzy robili to bardzo nachalnie, będąc wściekłymi za to, iż Biała Gwiazda przyjęła tego samotnika do Klanu Burzy, skutkiem czego wszystkie pytania dotyczące Nocka nie były mile słyszane przez Blady Świt.
- Wichurka, Grad, Burza oraz Sztorm chyba nie darzą go dobrymi uczuciami... Ale to raczej zrozumiałe. Ja jako kocię również nie podchodziłabym życzliwie do kogoś obcego, który pije mleko od mej matki. Myślę jednak, że za kilka księżyców zaczną siebie w końcu tolerować - wytłumaczyła. - A ty jak sądzisz, Biała Gwiazdo?

<Biała Gwiazdo?>

02 maja 2017

Od Bladego Świtu CD Rozmytego Pyłu

Biało-czarna kotka siedziała właśnie obok stosu ze świeżą zdobyczą, skubiąc młodego zająca. Jedząc rozmawiała również ze Słoneczną Łapą, a raczej słuchała, ponieważ zleciła młodej opowiedzenie jej o tym, czego już się dowiedziała. Uczennica zaczęła od Kodeksu Wojownika, więc Blady Świt z uwagą jej słuchała, ponieważ zależało jej na tym, aby przyszłość Klanu Burzy wiedziała o zasadach panujących w tym lesie. Rozmyty Pył jednak miał inne plany; bez żadnych oporów podszedł do dwóch kotek, uśmiechając się szeroko. Zielonooka odwzajemniła gest. Wstała, a następnie otarła się bokiem o wojownika, mrucząc przy tym głośno. Koniuszkiem czarnego ogona dotknęła nosa kocura, tym samym poszerzając swój uśmiech. Każdy, kto przynajmniej raz zobaczył ich we dwoje, od razu mógł stwierdzić, że coś ich łączy - coś więcej niż tylko przyjaźń. Słoneczna Łapa prychnęła niezadowolona, nie wyglądała na szczęśliwą widząc te dwa koty razem. No cóż, nie było to nic nowego, albowiem Blady Świt często zapominała o swojej uczennicy w towarzystwie Rozmytego Pyłu, skupiając się wyłącznie na nim. Córka Sowiego Szpona i Ciemnej Mordki chrząknęła głośno, tym samym zwracając na siebie uwagę wojowników. Szary kocur zmarszczył nos, mierząc swym obojętnym wzrokiem terminatorkę. Ta mrugnęła kilka razy, po czym wyprostowała pierś.
- Blady Świcie, co z moim treningiem? - zapytała, starając się unikać kontaktu wzrokowego z samcem.
Łaciata kotka zdezorientowana popatrzyła w prawo i lewo, jakby zastanawiając się, czy uczennica mówiła właśnie do niej. Potrząsnęła głową oprzytomniona, a następnie spojrzała na Rozmyty Pył, ignorując pytanie młodej.
- Masz mi coś ważnego do przekazania? - spytała, przekrzywiając lekko łebek. - Mam tutaj niecierpliwą kupę futra to wytrenowania... - dodała już trochę ciszej, spoglądając na ziemię, tym samym ponaglając wojownika do odpowiedzi.
- Oh, no... Tak. Chciałem ci zaproponować wspólne polowanie - odparł szybko.
Zanim Blady Świt zdążyła odpowiedzieć, Słoneczna Łapa otworzyła swój beżowy pyszczek, zabierając głos.
- Ja chcę pójść z wami! - zażądała stanowczo, tupiąc przednią łapą.
Wyglądała na bardzo zdecydowaną. W innych okolicznościach jej mentorka zapewne dałaby młodej pysk, lecz teraz była cała w skowronkach, przez co cała złość wyparowała z niej.
- Myślę, że to dobry pomysł - stwierdziła łaciata, kiwając głową z aprobatą.
Rozmyty Pył nie wyglądał na zadowolonego, aczkolwiek zaakceptował decyzję bliskiej mu kotki. Zaczął maszerować w stronę wyjścia z obozu, a zaraz za nim podążyły Blady Świt oraz jej terminatorka.

* * *

Słońce znikało już za koronami drzew, sprawiając, że las z każdym przebyciem długości pnia stawał się coraz to ciemniejszy. Gromadka licząca sobie trzy koty złapała dwa zające oraz jedną wiewiórkę, z czego ta ostatnia zdobycz należała do Słonecznej Łapy. Mistrzyni pochwaliła ją, co było dosyć rzadkim zjawiskiem. Czarno-biała kotka zaczęła oswajać się z podopieczną, starając się nawiązać z nią bliższy kontakt. Gwiezdni jednak nie chcieli, aby tak się stało. W jaki sposób temu zaradzili? Nasłali młodego lisa na towarzyszów. Teoretycznie para wojowników oraz uczennica z doświadczeniem winni sobie poradzić z tym drapieżnikiem. Praktycznie było inaczej. Słoneczna Łapa jako pierwsza zaatakowała rude stworzenie, chcąc pokazać, że nie boi się takiego wyzwania. Zaraz po niej na intruza rzucił się Rozmyty Pył, a na samym końcu - Blady Świt. Pręgowany kocur zahaczył pazurami za kark lisa, starając się jak najbardziej poharatać to miejsce. Drapieżnik jęknął pod wpływem bólu, skacząc jak szalony na wszystkie strony. Łaciata wojowniczka obrała sobie za cel nogi oraz pysk przeciwnika. Raz po raz starała się trafiać łapą w oczy wroga - a jak to się nie udawało, to łapała kłami za kończyny rudego zwierzęcia. To jednak szybko odepchnęło kocicę, która przekoziołkowała po ziemi. Widząc to, Słoneczna Łapa zażarcie próbowała się dostać tam, gdzie Blady Świt. Skończyła podobnie jak mentorka... Tylko z gorszymi skutkami. Drapieżnik chwycił ją za szyję, zaciskając mocno swe szczęki. Oczy uczennicy pokryły się mgłą, a dawna błękitna barwa wyglądała prawie na białą. Zielonooka patrzyła na to z niedowierzaniem, a pojedyncza łza spłynęła po jej poliku, aby chwilę później uderzyć o ziemię i zmieszać się z krwią. Intruz odrzucił truchło na kilkanaście długości ogona od siebie. Rozmyty Pył ześlizgnął się z lisa, a następnie przejechał pazurami po jego oczach. To natychmiastowo oślepiło drapieżnika. Kocur podbiegł do Bladego Świtu, próbując ją podnieść.
- Nie damy sobie rady! - krzyknął do niej, jakby ignorując w ogóle to, że ktoś tutaj zginął.
- A co ze Słoneczną Łapą?... - wydusiła z siebie kocica.
- Później po nią wrócimy, a teraz chodź! - pociągnął ją za kark, tym samym zmuszając do tego, aby Blady Świt pobiegła za nim; nawet, jeśli było to wbrew jej woli.

* * *

Rozmyty Pył oraz Blady Świt leżeli wtuleni w siebie na skraju obozu. Czarno-biała kotka nie odniosła poważniejszych ran, a pręgowany kocur stwierdził, że wytrzyma te kilka zadrapań, które sprawił mu lis. Oczywiście obiecał Kwiecistemu Wiatrowi, iż nazajutrz odwiedzi jej legowisko, aby ta opatrzyła szramy znajdujące się na jego grzbiecie i boku. Teraz najbardziej zależało mu na tym, aby być przy załamanej przyjaciółce - a może nawet ukochanej? Aktualnie to się nie liczyło. Blady Świt potrzebowała wsparcia, ponieważ nawet okazując oschłość Słonecznej Łapie czuła więź, która była ukryta gdzieś głęboko, a wyszła dopiero teraz, pod koniec treningu. Wojowniczka bardzo żałowała swojego postępowania wobec terminatorki. Czuła, że zawiodła wszystkich; Białą Gwiazdę, Lamparci Krok, Sowiego Szpona, Korową Łapę, a nawet Rozmyty Pył. Teraz łkała cicho w długie futro najbliższego jej sercu kocura, licząc na to, iż to wszystko jest złym snem, a ona sama zaraz się obudzi. Nie miała nawet odwagi podejść do ciała Słonecznej Łapy, które już dawno zostało przyniesione do obozu i położone na środku. Wolała, aby to ona tam leżała, a nie ta młoda kotka, która miała przed sobą jeszcze całe życie. Blady Świt lekko odsunęła się od boku Rozmytego Pyłu, spoglądając w jego szarawe oczy.
- To ja t-tam powinnam leż-żeć - powiedziała drżącym głosem. - Słoneczna Łapa miała p-przed s-sobą jeszcze t-t-tyle pięknych księżyców! To wszystko to moja wina...
- Nawet tak nie mów! To nie przez ciebie. Skoro Gwiezdni tak chcieli, to tak też się musiało stać. Ona straciła matkę, brata* oraz siostrę, a teraz może razem z nimi polować na Srebrnej Skórce. Czyż to nie jest wspaniałe? - pocieszał, choć jego głos był bardzo szorstki, aczkolwiek przekonujący.
Rozmyty Pył czule dotknął nosem nosa towarzyszki, po czym przymknął oczy.
- Poza tym... Nie chciałbym ciebie stracić... - oznajmił już ciszej i niepewnie. - Wypełniłaś pustkę w moim sercu i... I B-blady Świcie... J-ja... - jąkał się. - Ja kocham cię.
Obydwoje otworzyli szerzej oczy, a ich serca biły jak szalone. Łaciata spoglądała na niego zdziwiona, nie mogąc wykrztusić żadnego słowa. Nie spodziewała się, że usłyszy coś takiego właśnie w tym dniu. Z jej oczu poleciało kilka łez; nikt jednak nie mógł stwierdzić, czy znaczyły one radość czy żal. Przejechała pudrowym językiem po szarym pysku ukochanego, uśmiechając się szeroko. Przez chwilę zapomniała w ogóle o tym, co zdarzyło się niedawno.
- Ja ciebie również - odpowiedziała, mrucząc głośno.
I trwali tak w błogim stanie, tuląc się wzajemnie. Niestety nie trwało to zbyt długo, bowiem podeszła do nich Korowa Łapa, a na jej pysku malowała się gorycz oraz smutek wywołany stratą siostry.
- B-biała Gwiazda powiedziała, że nad rankiem siostrzyczka zostanie poch-chowana... - miauknęła, pociągając nosem. - Ojciec chciał, ab-byś ty również z n-nami czuwał-ła całą noc... - dodała, a później odeszła.
Blady Świt kiwnęła głową. Wstała, rozciągając kości.
- Idź do Kwiecistego Wiatru, jesteś ranny - poleciła ukochanemu.
- Dobrze, moja pani - zamruczał żartobliwie, ocierając się o jej bok.
Obydwoje skierowali się w inne strony - Rozmyty Pył do legowiska medyka, a jego partnerka do centrum obozu. Tam ujrzała zbezczeszczone ciało swej dawnej uczennicy. Przełknęła ślinę, zbliżając się do niej. Wokoło trawa pokryta była krwią, która w świetle księżyca zdawała się być rosą, tyle że o czerwonej barwie. Blady Świt zbliżyła się do truchła, dotykając je nosem. Wyszeptała przeprosiny za wszystkie nieprzyjemne rzeczy, które kiedykolwiek wyrządziła martwej. Łaciata uniosła pysk do góry. Jedna z gwiazd zabłysnęła mocniej, co kocica odebrała jako znak od Słonecznej Łapy. Mimowolnie uśmiechnęła się delikatnie, a potem ułożyła obok martwej, trwając już tak do rana.

* * *

Pomimo tego zdarzenia życie w obozie musiało trwać dalej. Lamparci Krok postanowił wysyłać patrole gęściej, co skutkowało tym, że w jednym dniu około czterech-pięciu grup obserwowało tereny Klanu Burzy. Było to dobre rozwiązanie.
Blady Świt właśnie przemykała pomiędzy długimi źdźbłami wysokiej trawy, której było od groma w okolicy. Tutaj też najczęściej spotkać można było zające i króliki, czyli przysmaki Burzowców. Cóż, tym razem kotka natknęła się na coś innego; coś, co chyba bardziej ją radowało. Mianowicie spotkała Rozmyty Pył. Ujrzawszy ukochaną, kocur uśmiechnął się szeroko, a następnie podbiegł do niej, mrucząc głośno. Otarli się pyskami o siebie.
- Kwiecisty Wiatr pozwoliła ci tak szybko opuścić obóz? - zapytała, przekrzywiając głowę.
- Nie do końca... Szczerze mówiąc to uciekłem przy pierwszej lepszej okazji. Nie mam ochoty siedzieć tam kolejny księżyc! - zaprotestował, śmiejąc się.
- Ale się z ciebie buntownik zrobił - stwierdziła, przewracając wojownika na ziemię i przygwożdżając go do gleby. Następnie polizała go w pysk, a ten zaczął pieszczotliwie gryźć jej ucho. Kotka odsunęła się, udając oburzoną.
- Jak to? Ty z zębami do mnie? Jak śmiesz! - zachichotała, a następnie odskoczyła od Rozmytego Pyłu, mknąc przed siebie.
Blady Świt celowo biegła wolno, bowiem wiedziała, że jest szybsza od ukochanego. W ten sposób kocur bardzo szybko ją dogonił, przewracając ich oboje. Leżąc na plecach zaśmiali się głośno, przez co najpewniej wypłoszyli całą zwierzynę z okolicy. Ponownie poczęli delikatnie się gryźć - od ogona po uszy. Później się przewracali, aż w końcu Rozmyty Pył wskoczył kotce na plecy, nawet nieświadomie wyglądając na chętnego do pewnych niecnych czynów. Blady Świt od razu zorientowała się, że to wygląda dziwnie. W pierwszej chwili chciała odsunąć się, lecz później poczuła ciepło zalewające całe jej ciało, które sprawiło, że zapragnęła większej bliskości ze strony kocura. Przysunęła się do niego bliżej, a ten nachylił się nad jej uchem.
- Zacznij już myśleć nad imionami... - zamruczał, po czym chwycił kotkę za kark.

<koniec. każdy wie, co teraz zaczęli robić, ok>

29 kwietnia 2017

Od Bladego Świtu CD Słonecznej łapy

Blady Świt postanowiła oczyścić futro, zaczynając od łap. Zgrabnie pociągnęła parę razy językiem po prawej, za chwilę przestając, bowiem pytanie młodej kotki totalnie ją zszokowało. Popatrzyła na nią nieco zdziwiona, przez chwilę zastanawiając się, czy może Słoneczna Łapa robi sobie jakieś żarty i naśmiewa się z mentorki. To nieco oburzyło czarno-białą wojowniczkę, skutkiem czego zmarszczyła czoło, wlepiając swe jasnozielone oczy w beżowy pysk terminatorki. Patrzyła bez przerwy tak na nią, dopóki błękitnooka nie powtórzyła pytania.
- To... Jak myślisz? - spytała, przekręcając lekko łebek.
- Ty nawet nie umiesz porządnie walczyć, a rwie cię już do tak dużej odpowiedzialności związanej z nową rangą? Czy aby na pewno dobrze się czujesz? - odparła, a jej ton był kpiący. - Rozumiem, że pewnie chcesz wyprzedzić rodzeństwo... Ale wszystko nastanie w odpowiednim czasie. - dodała szybko, powracając do czynności, którą wcześniej przerwała.
Blady Świt twierdziła, że Słoneczna Łapa nawet nie posiadła połowy umiejętności, które są konieczne do pełnienia funkcji wojownika. Młodej chyba się spieszyło, co nie było za bardzo wskazane, aczkolwiek zielonooka miała na to radę.
- Skoro tak ci się spieszy, to co powiesz na dwa treningi dziennie? - zaproponowała. - Jeden wczesnym rankiem, drugi wieczorem. Tak szybciej zdobędziesz kolejną rangę.
Łaciatej kotce nie przeszkadzało ani trochę to, iż będzie miała więcej obowiązków na karku. Wykonując zadania, które zostały jej powierzone, czuła się spełniona. Myśl o tym, że może przyspieszyć sukces dobrze wpływający na Klan Burzy napawała ją determinacją, bowiem każdy wojownik był cenny.

<Słoneczna Łapo?>

23 kwietnia 2017

Od Bladego Switu CD Słonecznej łapy

Łaciata kotka mocno przycisnęła uczennicę do ziemi, aby następnie rozluźnić uścisk, schodząc z niej. Chciała ją głównie nastraszyć oraz pokazać to, jak znienacka ktoś może zaatakować. Wszystko, co robiła Blady Świt, miało swój sens - nawet, jeśli trudno go było odnaleźć, to jednak był i pozostanie, a jeśli ktoś by go nie odnalazł, to po prostu byłby jego problem.
- Gdyby to był wojownik z innego klanu, już dawno byś widziała swoją matkę - oznajmiła, a jej ton był chłodny i poważny. - Choć... Nie, pieszczochy nie idą do tak zaszczytnego miejsca jak Gwiezdny Klan, dlatego ty postaraj się nie ujawniać pochodzenia swojej matki. Czuj się dumna przynajmniej z własnego ojca.
Tak, zagrywki takie jak ta również miały swój cel. Wojowniczka nie chciała, aby uczennica traktowała ją jak towarzysza z legowiska. Owszem, mogłaby być dla niej milsza, lecz bardziej zależało jej na wyszkoleniu młodej, niżeli zawieraniu z nią pozytywnych relacji. Chciała po prostu, żeby ta traktowała ją na poważnie oraz wypełniała powierzone jej zadania z dozą niepewności i lęku, bojąc się, czy Blady Świt zaakceptuje wykonaną robotę. W ten sposób mentorka miała pewność, że terminatorka zrobi wszystko na miarę swych możliwości. Niestety, droga do dorosłości bywa ciężka, a Słoneczna Łapa musi się tego nauczyć.

<Słoneczna Łapo?>

14 kwietnia 2017

Od Bladego Świtu C.D Słonecznej Łapy

  Blady Świt przeszywała wzrokiem młodą uczennicę. Słoneczna Łapa miała zaszklone oczy, wyglądała tak, jakby zaraz miała się popłakać. Ponadto kulała na prawą, tylną kończynę, co trochę zaniepokoiło łaciatą kotkę, w wyniku czego na jej pysku pojawiło się zdziwienie. Nim zdążyła podejść do terminatorki, podbiegła do niej szylkretowa medyczka, podbierając bok młodej. Blady Świt parsknęła, wpatrując się w tą całą sytuację. Kwiecisty Wiatr zaprowadziła córkę Sowiego Szpona do swego legowiska. Zauważywszy, że uczennica pozostawiła na ziemi dwie zdobycze, zielonooka podeszła do nich, wzięła do pyska, a następnie odłożyła je na stos świeżych zwierząt.
  Minęło kilka księżyców od wypadku Słonecznej Łapy. Gdy tylko Pointka powróciła do pełni sił, jej mentorka postanowiła, że od razu wznowią trening. Blady Świt czekała o wschodzie przy wyjściu z obozu Klanu Burzy. Tym razem była cierpliwa oraz wyrozumiała, gdyż wiedziała, że jej uczennica nadal może mieć problemy z łapą. Aczkolwiek dyscyplina na treningu była niezmienna, co powodowało, iż Słoneczna Łapa nadal będzie musiała się starać, aby zadowolić mistrzynię.
  Po niekrótkim czasie beżowa kotka o błękitnych oczach zjawiła się przy Bladym Świcie.
- Kwiecisty Wiatr musiała mi opatrzyć łapę... Wybacz za spóźnienie. - przeprosiła.
Wojowniczka skinęła głową na znak, że akceptuje takie usprawiedliwienie. Rozumiała to opóźnienie, choć przez głowę przemknęła jej myśl, iż młoda mogła po prostu wstać wcześniej, w tedy medyczka szybciej zrobiła porządek z uszkodzoną stopą, a Słoneczna Łapa nie spóźniłaby się.
- Chodźmy więc. Dzisiaj potrenujemy walkę. - oznajmiła chłodnym tonem.

<Słoneczna Łapo? cwelu?>

30 marca 2017

Od Bladego Świtu C.D Słonecznej Łapy

Łaciata kocica nagle zeskoczyła z grubej gałęzi drzewa, lądując tuż przed swą uczennicą. Jej ogon lekko zafalował, układając się w kształt literki 'S'. Przymrużyła swe bladozielone oczy, po czym łagodnie uniosła głowę trochę do góry, spoglądając na Słoneczną Łapę z wyższością. Z początku córka Ciemnej Mordki zapowiadała się na hardą oraz taką, którą trudno złamać. Aczkolwiek, jak się okazało, bardzo łatwo jest nią kierować, wystarczy znaleźć kilka odpowiednich słów, które ją przysłowiowo zgaszą. Wojowniczka obeszła terminatorkę wolnym krokiem, a następnie powróciła na swoje miejsce, siadając.
- Jesteś zbyt wolna - stwierdziła mentorka. - Poruszaj się szybciej, gdyż inaczej zwierzę może cię usłyszeć. Tym razem miałaś szczęście.
Słoneczna Łapa pokiwała szybko pyszczkiem, po czym delikatnie odłożyła mysz na zmrożoną glebę. Wtem wstała, aby odejść i kontynuować polowanie.
- Hej! Chyba o czymś zapomniałaś. - powiedziała Blady Świt.
Beżowa kotka prychnęła coś pod nosem, odwracając się w stronę mistrzyni. Widać było, iż już ma dość tego treningu oraz samej wojowniczki.
- Co znowu? - parsknęła zniecierpliwiona.
Mięśnie czarno-białej lekko się napięły pod wpływem tonu córki Ciemnej Mordki. Jej ogon lekko zadrgał. Zielonooka wzięła głęboki wdech i wydech, a z jej pyszczka wydobył się pomruk niezadowolenia. Ona również była zmęczona tym całym treningiem, pomimo tego, że to był jej pierwszy.
- Zdobycz się zakopuje, aby jakiś inny drapieżnik jej nie zabrał. - odparła spokojnie. - Tak czy siak... - dodała, wstając. - Wracam do obozu. Ty natomiast upoluj coś jeszcze, aby Klan Burzy nie głodował.
Blady Świt oddaliła się, drepcząc szybko w stronę obozu. Liczyła na to, iż Słonecznej Łapie uda się złapać chociaż jeszcze jedną mysz. Co jak co, ale Pora Nagich Drzew to trudny okres czasu, w którym nawet znalezienie drozda sprawia problemy.

<Słoneczna Łapo?>

10 marca 2017

Od Bladego Świtu C.D Słonecznej Łapy

Młoda kotka najwyraźniej próbowała się bezsensownie tłumaczyć, co nie umknęło zwinnemu oku Bladego Świtu. Wojowniczka lekko zmrużyła oczy. Słoneczna Łapa już sobie u niej zepsuła opinię.
- Przestań się tłumaczyć ze swojego lenistwa. Tyle śpią pieszczoszki - stwierdziła. - Ah! Jak mogłabym zapomnieć! Twoja matka była pieszczochem, nic dziwnego, że tyle śpisz.
Blady Świt posłała młodej tryumfalny uśmiech. Niech sobie nie myśli, że może ot tak wymigiwać się od wszystkiego, wymyślając przy tym głupie wymówki. Łaciata kocica wytrenuje ją tak, aby miała szacunek do starszych. Jak będzie trzeba, to wbije tej małej, że jest bezużytecznym lisim bobkiem i ma się jej słuchać. W ostateczności zmusi ją do posłuszeństwa za pomocą siły. Taka kupa futra nie zdoła pokonać umięśnionej, a ponadto wyszkolonej wojowniczki.
- Słoneczna Łapo, zaczniemy od treningu polowania - oznajmiła doniosłym głosem. - Weź głęboki wdech. Co czujesz?
W tym momencie Blady Świt poczuła się bardziej pewna, a odwaga powróciła jej do serca. Na początku chciała przypodobać się swej uczennicy, aby ta jej słuchała i wykonywała polecenia. Aczkolwiek po poznaniu nieskończonych możliwości mentora stwierdziła, iż to nie ona powinna się bać, a ta młoda.

<Słoneczna Łapo?>

05 marca 2017

Od Bladego Świtu C.D Rozmytego Pyłu

Blady Świt cichutko zachichotała. Co jak co, ale stare koty czasami nawet cały dzień nie ruszają się z miejsca. Gdy kotka była mniejsza, nie wiedziała po co starszyzna ma należeć do klanu. Uważała, że tylko zawadzają oraz marnują jedzenie, ponieważ sami nic nie robią. Dopiero później zrozumiała, iż to ich nagroda za wierność dla klanu i sługę mu.
  Łaciata wojowniczka ułożyła się obok Rozmytego Pyłu. Dotknęła nosem jego szyi na znak pocieszenia. Miała świadomość, że pobyt tutaj nie był najprzyjemniejszy. Odsunęła lekko łebek, spoglądając na rany kocura. Lekko się zabliźniły, choć nadal miały krwistą barwę. Chwilę później rozejrzała się po legowisku medyka, prychając lekko.
- Gdzie jest Kwiecisty Wiatr? - zapytała gorzko.
- Niedawno wyszła po jakieś zioła - odparł.
- Uff! To dobrze, nie będę z nią przynajmniej bójek wszczynać - stwierdziła z ulgą.
Obydwa koty jeszcze rozmawiały ze sobą przez jakiś czas. Blady Świt czuła się bardzo dobrze w towarzystwie Rozmytego Pyłu; nawet pomimo różnicy wieku. Choć... Przecież to tylko dziesięć księżyców, czyli tak na prawdę niedużo. Wojownicy nawet nie zauważyli, jak przesiedzieli tak do wieczora. Nie dostrzegli nawet tego, jak Kwiecisty Wiatr wchodzi do legowiska! Wtem, gdy łaciata kotka zorientowała się o tym, że księżyc już wschodzi, wstała, przeciągając się. Od medyczki dowiedziała się, że szary kocur spędzi tutaj noc i rankiem opuści to miejsce. Ucieszyła się, a swój entuzjazm wyładowała na rannym, liżąc go po pysku. Chwilę później opamiętała się, odskakując od niego.
- Y... Um... To ja może już pójdę? - powiedziała, cofając się.
Blady Świt wyszła z legowiska ciężko oddychając. Skierowała się do miejsca wypoczynku wojowników. Jej myśli były strasznie poplątane, nie mogła ich zebrać do kupy.

<Rozmyty Pyle?> 

18 lutego 2017

Od Bladego Świtu

  Minęło parę dni od ceremonii pasowania kociąt na uczniów, a Blady Świt nadal nie rozpoczęła treningu ze Słoneczną Łapą. Powód był jasny: stresowała się. To była jej pierwsza terminatorka. Jeżeli źle ją wyszkoli to zhańbi się na parę dobrych księżyców, a tego nie chciałaby. Zależy jej na dobrym miejscu w Klanie Burzy. Jak na razie tylko z Kwiecistym Wiatrem miała na pieńku, więc było dobrze. Problem niestety był taki, że jak się źle poczuła czy zraniła to dosłownie bała się pójść do medyczki, gdyż obawiała się, iż ta poda jej jakieś trujące zioła, przez co poczuje się jeszcze gorzej.
  Łaciata kotka przeciągnęła się przed legowiskiem wojowników. Przecież nie mogła się tam skrywać całe dnie przed strachem spotkania któregoś z dzieci Ciemnej Mordki. Było jeszcze dosyć wcześnie, lecz poranny patrol już został wysłany przez Białą Mgłę. Podczas nocy Blady Świt zaplanowała już sobie całą pierwszą lekcję. Będzie to polowanie; najpierw teoria i próby na martwym zwierzęciu, a później praktyka. Wojowniczka uważała, iż to najlepszy sposób na naukę łowów. Zauważywszy Sowiego Szpona przy stosie zdobyczy, podreptała do niego. Gdy kocur ją zobaczył, posłał jej delikatny uśmiech.
- Sowi Szponie, czy mógłbyś powiadomić Słoneczną Łapę aby po przebudzeniu stawiła się przy Mysich Gniazdach? - zapytała, odwzajemniając gest burego kota.
- Oczywiście, Blady Świcie - odparł, biorąc dużego królika, po czym odszedł w stronę legowiska medyka.
Kotka odprowadziła wzrokiem wojownika. Wtem usłyszała głośne burknięcie dochodzące z jej wnętrza. Westchnęła, spoglądając na nieduży stosik łupów. Wiedziała, że zanim coś zje musi sama upolować jakieś zwierzę dla klanu. Postanowiła jednak zignorować to uczucie. Pomyślała, iż w ten sposób podczas nauki Słonecznej Łapy wyostrzą się jej zmysły i będzie mogła przekazać jeszcze więcej wiedzy córce Ciemnej Mordki. To ją zdeterminowało do jak najszybszego przygotowania wszystkiego. Kto wie - może uczennica okaże się być porannym ptaszkiem?

Słońce wychyliło się w połowie zza pożółkłych koron drzew. Pora opadających liści mocno dawała o sobie znać. Obok każdego pnia leżała sterta pomarańczowych listków, a źdźbła trawy nie były już tak intensywnie zielone jak parę księżyców temu. Blady Świt usiadła pyskiem w stronę słońca, korzystając z ostatnich ciepłych promieni. Niedługo nastanie pora nagich drzew, a co za tym idzie będzie mniej zwierząt do spożywania. Przymknęła oczy, nerwową bijąc ogonem o ziemię. Spodziewała się, że Słoneczna Łapa okaże chociaż troszkę szacunku i zjawi się nim słońce wzleci na poziom drzew. Niestety myliła się, a głód coraz mocniej dawał jej żołądkowi do wiwatu. Niesłychanie coś zbliżało się do niej. Kroki nie były ciężkie i głośnie, lecz także nie były najcichsze. W duchu prosiła Klan Gwiazdy, aby była to jej terminatorka. Gwiezdni chyba usłuchali jej błagań, gdyż zza ostrokrzewu wyszła młoda kotka o lśniącym futerku. Blady Świt popatrzyła na nią, podnosząc się z jałowej ziemi. Miała nadzieję, że wszystko przebiegnie zgodnie z jej planem, a martwa mysz leżąca za pobliskim krzakiem nie została odnaleziona przez terminatorkę.

<Słoneczna Łapo?>

13 lutego 2017

Od Bladego Świtu C.D Rozmytego Pyłu

Kocur wytłumaczył, że to dwunożni go tak skrzywdzili. Na samą myśl o nich Blady Świt zmarszczyła nos. Od zawsze wiedziała, iż to okropne kreatury, ale żeby aż tak? To przecież skandal! Wszyscy bezwłosy powinni iść do Miejsca, Gdzie Brak Gwiazd - a nawet do gorszego! Łaciata kotka nie przepadała za piechurami, lecz dowiedziawszy się o ich złych uczynkach jej nienawiść sięgnęła zenitu. Gdy wojowniczka usłyszała, że Rozmyty Pył cieszy się z jej obecności, zrobiło się jej tak jakoś cieplej w sercu. Posłała mu delikatny uśmiech, a całe złe emocje z niej wyparowały. Niestety tą piękną chwilę przerwała Kwiecisty Wiatr.
- Ekhem - bezczelnie uprzedziła - Muszę dać mu nagietek - oznajmiła oschle.
Blady Świt kiwnęła głową. Z doświadczenia wiedziała, iż nie warto zadzierać z medykami. Cofnęła się o parę kroków do tyłu tak, że połowa jej ogona wystawała poza legowisko medyka. Uważnie obserwowała poczynania szylkretowej kotki. Wzięła do pyska pomarańczowy kwiat, a następnie zaczęła go przeżuwać. Później wypluła papkę na rany długowłosego kocura i poczęła ją wmasowywać. Dla łaciatej wojowniczki wydawało się to co najmniej niesmaczne, tudzież ohydne. Skrzywiła się na widok przeżutej rośliny.
- Bleh - wydała z siebie dźwięk obrzydzenia.
Kwiecisty Wiatr przerwała dotychczasową czynność i spojrzała pretensjonalnie na Blady Świt.
- Hm? Znasz może jakiś inny sposób na wyleczenie ran? Jak tak to proszę; spróbuj. Śmiało, nie krępuj się! - odpowiedziała z szyderczym uśmiechem.
- Wybacz, lecz to ty jesteś medykiem i to ty powinnaś leczyć chorych. Moją rolą jest dostarczanie ci jedzenia, bo przecież sama nie umiesz sobie nic upolować - zadrwiła druga.
Kocice poczęły syczeć na siebie, wydając przy tym różne dziwne dźwięki, które miały odstraszyć. W tym samym momencie do legowiska weszła Sroka. Widząc kłócącą się wojowniczkę i medyczkę postanowiła działać. Wkroczyła pomiędzy dwie kotki.
- Uspokójcie się! - pisnęła. - O co poszło? - zwróciła się do uzdrowicielki.
- Nie wtrącaj się - rozkazała chłodno Blady Świt.
- Nie zwracaj się do niej w ten sposób - syknęła Kwiecisty Wiatr. - To, że jest kocięciem nie znaczy, że możesz nią pomiatać.
Biało-czarna kotka wybałuszyła oczy. Chwilę później parsknęła głośnym śmiechem. Jak już wcześniej było napomniane, postanowiła nie drażnić się z medyczkom. A dlaczego? To po prostu tępe koty, nieumiejące niczego poza żuciem ziół - tak przynajmniej ona uważała. Czy było tak naprawdę? To wiedzieli tylko Gwiezdni.
- Wybacz Rozmyty Pyle, ale czekają na mnie obowiązki wojownika. Gdy słońce będzie górowało to ponownie cię odwiedzę. Do zobaczenia! - miauknęła Blady Świt, wychodząc z legowiska.

<Rozmyty Pyle? Coś tak średnio mi wyszła ta kłótnia :/>

Od Bladego Świtu C.D Rozmytego Pyłu

  Kocica kończyła właśnie jedzenie drozda. Wykopała malutki dołek, po czym wrzuciła tam resztki ptaka. Po rozmowie z Rozmytym Pyłem nie widziała go do końca dnia. Z początku się nie zamartwiała wmawiając sobie, iż gdy zacznie zachodzić słońce to kocur wróci. Niestety znad horyzontu począł wychylać się biały księżyc, a szarego wojownika jak nie było, tak teraz nie ma. Chwilę po skończonym posiłku łaciata wojowniczka zauważyła, iż ktoś wkracza do obozu. Od razu wiedziała kim on był. Rozmyty Pył, kulejąc, stawiał wolne kroki. Za nim sączyła się stróżka krwi. Blady Świt podbiegła do niego. W jej oczach było widać strach oraz lęk.
- Kwiecisty Wietrze! - krzyknęła do medyczki.
Uzdrowicielka Klanu Burzy pomogła dostać się długowłosemu kotu do jej legowiska. Biało-czarna kotka chciała być teraz przy pręgowanym kocurze, lecz wiedziała, że tylko zawadzałaby i przeszkadzała w leczeniu. Dlatego została tam gdzie stała, odprowadzając szylkretową kotkę oraz Rozmyty Pył wzrokiem. Westchnęła, lekko przymykając oczy. Co on sobie zrobił? - myślała. Nim się obejrzała, Srebrna Gwiazda zbliżyła się do niej.
- Rozmyty Pył to dzielny wojownik. Nie raz odniósł groźniejsze rany. Nie martw się, Blady Świcie. On wyjdzie z tego - pokrzepiała.
Łaciata samica kiwnęła głową, aczkolwiek nadal martwiła się o kocura. Następnie odeszła od liderki, kierując się do legowiska wojowników. Tam z kolei ułożyła się na pierwszym lepszym kawałku mchu i przymknęła oczy. Opowiedzenie o własnych przeżyciach przez Blady Świt oraz Rozmyty Pył bardzo ich zbliżyło do siebie. Kotka poczuła szczególną więź z nim. Pomimo tego, że nie znali się długo, zaufała mu. Z tą myślą łaciata wojowniczka zasnęła.
  Blady Świt obudziła się wyjątkowo wcześnie. Przeciągnęła się. Od razu przypomniała sobie o ranach współklanowicza. Poderwała się na nogi i szybko ruszyła w stronę legowiska Kwiecistego Wiatru. Wchodząc tam, w nos uderzyła ją woń różnych ziół. Dostrzegła długowłosego kocura, więc powoli podeszła do niego.
- I jak? Boli? - zapytała. - I właściwie co ci się stało? - dodała szybko.
W jej głosie można było wyczuć żal i smutek, lecz także troskę.

<Rozmyty Pyle?>

05 lutego 2017

Od Bladego Świtu C.D Rozmytego Pyłu

Ku pociesze Rozmytego Pyłu Blady Świt nie zauważyła jego lekko wilgotnych oczu. Odwróciwszy się, kotka stwierdziła, iż obydwoje nie mają nikogo. Łaciata wojowniczka posłała mu, jak to jej imię wskazuje, blady uśmiech. Na nic więcej nie było jej stać, a taki gest otuchy zawsze jest lepszy niż nic. Postanowiła jednak o coś zapytać.
- Byłeś wybrańcem... tak? Brzmi dosyć intrygująco. Może opowiedziałbyś mi coś o tym? Nie jestem tu tak długo, aby znać całą historię klanów. Aczkolwiek chciałabym ją poznać - rzekła, z lekka zmieniając temat.
Szary pręgowany kocur począł się zastanawiać jak złożyć to wszystko do kupy, aby trzymało się całości. W końcu otworzył pyszczek, żeby opowiedzieć tą dosyć długą historię.
- Byłem w tedy jeszcze uczniem, Rozmytą Łapą. Pewnego dnia, podczas drzemki, ukazała mi się matka. Powiadomiła mnie o tym, że jestem wybrańcem i czeka mnie ważne zadanie. Dowiedziałem się w tedy, iż innymi "wyjątkowymi" kotami są również Błękitna Burza z Klanu Nocy, Piaskowa Mgła z Klanu Klifu oraz Słoneczny Deszcz z Klanu Wilka - mówił.
To pierwsze imię wojownika z Klanu Nocy od razu zwróciło uwagę Bladego Świtu.
- Błękitna Burza? Ojciec Lamparciego Kroku? - dopytała, na co kocur skinął głową.
- Po jakimś czasie zmierzyliśmy się z Klanem Prawdy, który nie wierzył w Klan Gwiazdy i próbował zniszczyć wszystkie pozostałe stada kotów. Podczas bitwy pokonaliśmy ich, niestety kosztem wielu wojowników, w tym Słonecznego Deszcza. Ponadto liderzy stracili kilka żyć. Na sam koniec przenieśliśmy się na te tereny - zakończył.
To wszystko było dosyć... Niezwykłe! Wręcz epickie! - uważała łaciata kotka. Rozmyty Pył od razu nabrał o wiele większej wartości w oczach czarno-białej wojowniczki niż wcześniej. Nie mogła uwierzyć, iż ma obok siebie jednego z wybrańców.
- Niesamowite - odparła, ponieważ nadal nie była w stanie nic innego wydukać.
Niektórym ten zachwyt mógłby wydawać się sztuczny, lecz on był prawdziwy. Zazdrościła temu długowłosemu kocurowi, że mógł się chwalić swymi przeżyciami.
- Miałeś dosyć ciekawe, choć w pewnym momencie bolesne życie - stwierdziła - Będziesz miał co opowiadać swym potomkom - dodała z lekkim uśmiechem.

<Rozmyty Pył?>

02 lutego 2017

Od Bladego Świtu C.D Rozmytego Pyłu

Po zakończonej wypowiedzi Rozmyty Pył zapytał o zdanie Bladego Świtu. Właściwie to ona nie miała za wiele do powiedzenia na ten temat, ponieważ nie należała długo do tego klanu. Aczkolwiek postanowiła wyrazić swą opinię.
- Również tak uważam. Z tego co mi się wydaje, to Lamparci Krok był uczniem Białej Mgły, więc będzie miała do niego zaufanie. Chociaż... Może jeszcze Fioletowa Łapa jak dorośnie? Choć to mniej pewne, ale jednak jakieś szanse ma - odparła.
Blady Świt zaczęła myć łapę, tuszując swoje przemyślenia. Temat o śmierci Srebrnej Gwiazdy oraz zastępcy Białej Mgły został zakończony. Hm... A może coś tak z życia? - pomyślała łaciata wojowniczka.
- Chodźmy do legowiska wojowników - wyrwał z zamyśleń kocur - Chyba niedługo zacznie padać deszcz - dodał.
Obydwa koty pospiesznie weszły do legowiska. Ułożyły się tam obok siebie, zapewniając sobie ciepło.
- No to w takim razie... Może opowiemy coś o sobie? - zagaiła.
Rozmyty Pył przez chwilę rozmyślał nad tą propozycją, po czym skinął głową z aprobatą.
- Ty zacznij - nalegał.
- Moja historia nie jest jakoś szczególnie fascynująca. Matka opowiadała mi, że narodziłam się w pewnym klanie. Ojca nigdy nie poznałam. Miałam siostrę - Chmurkę. Bardzo ją kochałam, choć różniłyśmy się od siebie. Któregoś feralnego dnia, napadł na nas inny klan. Był silniejszy, więc z łatwością nas pokonał. Pochmurny Dzień - moja matka - uciekła i zabrała nas do ogromnego gniazda dwunogów. Wszędzie śmierdziało potworami bezwłosych. Znalazłyśmy dom w jakimś zaułku. Żyły tam inne koty, które przyjęły nas do swojego grona. Myślałam, iż będzie nam tam dobrze... - do jej oczu napłynęły łzy. - Myliłam się. Do zaułka wbiegły psy. Byłam młoda i niedoświadczona, tak samo moja siostra. Nasza matka szybko ulotniła się, mi cudem udało się przeżyć, a Chmurce - zastopowała. - Chmurce się nie udało! Przez tego lisiego bobka! To przez Pochmurny Dzień! Wolała ratować własny tyłek, niż tyłek córki! Dzień po tym ulotniłam się, ponieważ matka wkurzyła mnie. Wytknęłam wszystkie błędy prosto w jej pysk, po czym uciekłam. W lesie spotkałam Złamanego Pazura, który nauczył mnie walki oraz polowania. Później trafiłam tu - skończyła.
Pojedyncza łza ściekła po nosie Bladego Świtu. Od tamtej pory nie miała żadnej bliskiej osoby, z którą mogłaby podzielić się swoimi przemyśleniami. Kotka cierpiała z tego powodu, mając nadzieję, że znajdzie tu kogoś z kim się zaprzyjaźni.

<Rozmyty Pył? Opowiesz coś o sobie?>

01 lutego 2017

Od Bladego Świtu C.D Rozmytego Pyłu

Kocica kiwnęła głową, przystając na propozycję Rozmytego Pyłu. Wojownicy ruszyli w drogę powrotną. Przy okazji upolowali kilka zwierząt. Niosąc je w pyskach, weszli do obozu Klanu Burzy. Burzowce odłożyły na stertę zdobyczy dwa wróble, jednego zająca oraz trzy myszy. Co jak co, ale polowanie w Porze Opadających Liści nie przynosiło już tak wielu łupów jak w Porze Nowych Liści czy Zielonych Liści. Po odłożeniu zdobyczy, kocur oraz kotka wymienili sobie porozumiewawcze spojrzenia i udali się do legowiska liderki. Pierwszy wszedł Rozmyty Pył, a za nim Blady Świt. Wojownicy złożyli lekki ukłon starej kocicy. Ta dźwignęła się na nogi.
- Witaj Rozmyty Pyle, witaj Blady Świcie - przywitała się ochrypłym głosem - Coś się stało?
- Samotnicy byli na naszym terytorium - zaczęła łaciata kotka.
- Próbowali nam zabrać zająca. Na szczęście udało się ich wygonić bez rozlewu krwi - dokończył długowłosy kot.
Srebrna Gwiazda wlepiła swoje matowe oczy w pustą przestrzeń za Burzowcami. Jej niegdyś błękitne oczy wyblakły tak, że teraz przypominały kolorem szary. Przywódczyni westchnęła głęboko. 
- Dobrze, zwiększę ilość patrolów w tamtym miejscu a... Gdzie to było? - dopytała.
- W pobliżu granicy z Klanem Wilka - odparł Rozmyty Pył.
Stara liderka kiwnęła głową, dając znak kotom, że mogą już odejść. Wojownicy uczynili to. Po wyjściu z legowiska, Blady Świt zatrzymała się. Kocur o długim futrze także stanął w miejscu.
- Wydaje mi się, że niedługo zawitamy Białą Gwiazdę - rzekła prosto z mostu biało-czarna kotka.
Rozmyty Pył mruknął tylko ciche "Mhm". Blady Świt popatrzyła w bok, na trawę. Próbowała znaleźć jakiś temat.
- Srebrna Gwiazda, pomimo tego, że ma chyba jeszcze kilka żyć, z pewnością za jakiś księżyc odejdzie do Klanu Gwiazd. Jak myślisz, kogo Biała Mgła wybierze na zastępcę? - zagaiłam.

<Rozmyty Pył?>

28 stycznia 2017

Od Bladego Świtu C.D Rozmytego Pyłu

Blady Świt nastroszyła sierść i uważnie obserwowała każdy ruch samotników. Obydwoje mieli długie futro - jedynie malec posiadał krótkie. Kocię wtuliło się w matkę, a ta go polizała pomiędzy uszami. Błękitnooki kocur był dosyć sporych rozmiarów, co oznaczało, iż walka z nim nie będzie należeć do łatwych. Aczkolwiek dwa koty raczej uporają się z nimi, bo przecież karmicielka nie będzie walczyła, tak? No chyba, że jest na tyle głupia, aby pozostawić własnego potomka w szale bitwy.
Rozmyty Pył stanął obok towarzyszki. Obydwa burzowce były przygotowane do ataku.
- Czego tu szukacie? - syknęła łaciata wojowniczka.
- Na pewno nie kłopotów... - odparł samotnik.
Blady Świt parsknęła śmiechem. 
- W takim razie nie musieliście wkraczać na nasze tereny - rzekł Rozmyty Pył. 
- Lepiej idźcie stąd, mysie bobki, jeżeli wam życie miłe - prychnęła biało-czarna kocica.
Duża, czarna karmicielka fuknęła na wojowniczkę Klanu Burzy. Ta tylko uczyniła ten sam gest. Sytuacja była napięta.
- Hej, hej! Rozwiążmy to pokojo... - nie dokończył, ponieważ druga samotniczka przerwała mu.
- Spadajcie stąd, wronie strawy! - krzyknęła matka - Oddajcie nam zająca, to odejdziemy, a jak nie... - dodała trochę spokojniej widząc, iż jej syn boi się.
- A jak nie, to co? Byle samotnik nie będzie nam rozkazywał! - syknął oburzony, pręgowany kocur.
- Pająki zasnuły wam mózgi? A może macie pszczoły w głowie? Wasza głupota jest po prostu... komiczna - stwierdziła Blady Świt z pogardą - Z łatwością przerobimy was na mysi wiór.
Nerwy samotniczce puściły. Skoczyła z wysuniętymi pazurami na łaciatą kocicę. Ta jednak z łatwością uniknęła ataku. Rozmyty Pył zaszarżował na drugiego kocura, tym samym przygwożdżając go do ziemi. W ten sposób długowłosy wojownik unieruchomił przeciwnika i mógł mu zadać silny cios.
- Wilcza Duszo! - zawołał samotnik.
Czarna kocica popatrzyła na swojego przyjaciela, po czym szybko pobiegła mu na pomoc. Blady Świt rozejrzała się. Co za mysi móżdżek! Jak można zostawić swoje kocię same? Biało-czarna wojowniczka wykorzystała ten fakt i skoczyła w stronę młodego. Chwyciła czarnego malca za kark i wskoczyła na drzewo. Przekonają włóczęgów, aby odeszli, a w tedy odzyskają swe dziecko. Tym sposobem unikną niepotrzebnego rozlewu krwi.

<Rozmyty Pył? Wybacz, że tyle czasu czekałeś>

17 stycznia 2017

Od Bladego Świtu C.D Lamparciego Kroku

   Czarny kocur odszedł, zostawiając Blady Świt samą. Łaciata kotka westchnęła. Myślała, że Lamparci Krok przyjmie jej propozycje, bo w końcu wróg przyjaciela to także jej wróg, tak? Ale... Coś tu się chyba nie zgadza. Nie czuła pozytywnej więzi z granatowookim - właściwie to wydawało jej się, jakby wojownik jej nie tolerował; wręcz nienawidził. Wojowniczka dokończyła swój posiłek, po czym wstała i poszła do swojego legowiska, w celu ucięcia drzemki.
   Ze snu wybudził ją głos liderki. Nie był on tak głośny jak za pierwszym jej przyjściem do obozu Klanu Burzy. Teraz jakby z każdą ceremonią czy zebraniem słabł - lecz cóż się dziwić? Srebrna Gwiazda starzała się. Jej szare futerko stawało coraz się matowe, wyblakłe. Blady Świt wiedziała, iż przywódczyni nie zabawi już długo na tym świecie.
   Łaciata kocica wstała, przeciągając się. Następnie wyszła z legowiska wojowników, kierując się do centrum spotkań Klanu Burzy. Usiadła pomiędzy Rozmytym Pyłem a Mysim Nosem. Szara, pręgowana wojowniczka o dłuższej sierści miała iskierki w oczach. Była czymś pobudzona. Czyżby pasowanie na uczniów? - pomyślała Blady Świt. Niestety liderka nie powiadomiła kocicy o ewentualnym przydzieleniu ucznia, więc praktycznie niemożliwym jest to, aby go na tej ceremonii dostała. Wspomniana wyżej, Srebrna Gwiazda, weszła na skałę i przeleciała wzrokiem po zebranych. Następnie poleciła Jałowcowi, Fioletowi oraz Iskrze aby wystąpili przed tłum.
- Mianując nowych terminatorów pokazujemy, że Klan Burzy przetrwa i pozostanie silny - zaczęła - Od tej chwili, aż do momentu, w którym otrzyma miano wojownika, Iskra będzie znana jako Iskrząca Łapa. Lamparci Kroku, jesteś gotowy na ucznia - zwróciła się do kocura - Będziesz mentorem Iskrzącej Łapy. Wykazałeś się szlachetnością oraz cierpliwością. Jestem pewna, że swą wiedzę przekażesz nowemu uczniowi.
Koty podeszły do siebie, stykając się nosami. Następnie odeszły na bok. Liderka przeniosła wzrok na Fiolet.
- Fiolecie, nadaję ci imię Fioletowej Łapy. Twoją mistrzynią zostanie Biała Mgła - oznajmiła donośnie - Biała Mgło, świetnie wytrenowałaś już dwóch wojowników Klanu Burzy. Mam nadzieję, że również i Fioletowa Łapa nauczy się od ciebie wielu pożytecznych rzeczy.
Ostatnim kocięciem do mianowania był Jałowiec - szare kocię samej liderki. Niestety jego siostra, Lawenda, zmarła niedawno, co lekko zachwiało jego równowagę. Aczkolwiek jakoś sobie radzi.
- Jałowcu, od teraz zwać się będziesz Jałowcowa Łapa. Twą nauką zajmie się Mysi Nos - powtórzyła formułkę - Mysi Nosie, jesteś bardzo ambitną oraz wierną klanowi wojowniczką. Zasłużyłaś na ucznia. Mam nadzieję, iż dobrze spełnisz swoje obowiązki - zakończyła, schodząc ze skał.
Nowomianowani uczniowie podeszli do swych mentorów.
<Mysi Nosie? Lamparci Kroku? Biała Mgło? Uczniowie?>

12 stycznia 2017

Od Bladego Świtu C.D Lamparciego Kroku

Łaciata kotka widziała w nim chęć zemsty. Wiedziała, iż będą się dogadywać. Lamparci Krok był silnym oraz odważnym wojownikiem. Blady Świt od razu to dostrzegła. Pomimo wcześniejszej podejrzliwości ze strony niebieskookiego w dniu jej dołączenia, postanowiła mu jakoś pomóc. Ona również doznała straty bliskiego kota - w tym przypadku jej siostry. Rozumiała czarnego kocura. Ten ból... Ból po stracie rodziny był nie do opisania.
- Rozumiem ciebie... - powiedziała trochę ciszej, odwracając wzrok. - Ja też straciłam kogoś bliskiego. Wiem, co czujesz - dodała.
Sowi Szpon był lekko zdezorientowany. Posłał niemrawy uśmiech swoim towarzyszom.
- Dokończmy już ten patrol - oznajmił spokojnie.
Lamparci Krok i Blady Świt kiwnęli twierdząco głowami. Czarno-biała wojowniczka wstała, a następnie ruszyła za współklanowiczami.
   
Sowi Szpon właśnie oznaczył dużą sosnę niedaleko obozu Klanu Burzy. Patrol zbliżał się do centrum tego klanu. Dłuższą chwilę później już wchodzili przez wejście pomiędzy kolcolistem, którego strzegł Rozmyty Pył. Blady Świt go pozdrowiła. Syn Błękitnej Burzy podszedł do stosu upolowanych zwierząt. Następnie odłożył tam sikorkę, gdyż udało mu się ją złapać podczas patrolu. Pręgowany kocur skocznym krokiem skierował się do żłobka, aby odwiedzić swoje kocięta oraz Ciemną Mordkę. Łaciata wojowniczka podeszła do Lamparciego Kroku, biorąc pierwszą lepszą mysz. Później usiadła przy nim i poczęła ją jeść. Na chwilę odsunęła się od szarego gryzonia, spoglądając na niebieskookiego.
- Lamparci Kroku - zaczęła z lekką niepewnością.
Czarny kot odwrócił się w jej stronę. Jego wzrok jak zwykle pozostawał lekko obojętny. Blady Świt wzięła głęboki, aczkolwiek szybki wdech.
- Jeśli tylko będziesz chciał, to... To pomogę ci zgładzić kota, który zabił twego ojca - powiedziała z większą pewnością. - Ja nie pokonałam winnego śmierci mej siostry; i już raczej nie pokonam, ale ty to jeszcze możesz zrobić. Niech Klan Nocy pożałuje za to, co zrobił jednemu z wojowników Klanu Burzy. Niech bliscy tego mordercy doznają takiego samego bólu, którego ty doznałeś - dokończyłam.

<Lamparci Kroku?>

08 stycznia 2017

Od Bladego Świtu C.D Lamparciego Kroku

   Kocica właśnie przeżuwała ostatni kawałek soczystego mięsa tłustej myszy, gdy znienacka podeszła do niej zastępczyni. Łaciata wojowniczka popatrzyła na nią swoimi bladozielonymi oczami, po czym wyprostowała się. Obydwa koty były podobnych rozmiarów, choć Blady Świt o połowę długości nornicy przewyższała ją. Błękitne oczy zilustrowały towarzyszkę od łap po czubki uszu.
- Chcę, żebyś poszła na patrol wzdłuż granicy z Klanem Nocy. - oznajmiła spokojnie. - Od dawna żadne koty z Klanu Burzy nie przemierzały tamtej drogi, a przydałoby się oznaczyć terytorium. - ciągnęła. - Zabierz kogo chcesz.
Czarnobiała kocica skinęła głową na znak, iż rozumie. Biała Mgła oddaliła się. Blady Świt rozejrzała się po obozie. Dostrzegła czarnego kocura, więc krzyknęła i podreptała szybko do niego. Niebieskooki odwrócił się. Wytłumaczyła mu, że ma zebrać patrol. Lamparci Krok zgodził się.
- Myślałam nad Sowim Szponem. - odparła krótko.
Ciemny wojownik skinął głową, po czym podszedł do pręgowanego kota. Łaciata kocica powoli oddalała się w stronę wyjścia z kolcolistu. Kocury szybko ją dogoniły. Razem, we troje, wyszli z obozu.
   Kroczyli właśnie lekko wydeptaną ścieżką wzdłuż granicy z Klanem Nocy. Czarny kot prowadził. Blady Świt znajdowała się na końcu gromadki. Nagle niebieskooki zatrzymał się. Sowi Szpon oraz wojowniczka idąca za nim również to poczynili.
- Patrol Klanu Nocy... - mruknął lekko zdenerwowany.
Kocica wytężyła wzrok. W jednej chwili dostrzegła masywnego, czarnobiałego kocura o żółtych oczach, pręgowaną, zielonooką kotkę oraz szary kocur o oliwkowych oczach. Właściwie to nigdy jej nie zdarzyła się taka sytuacja, gdzie patrol spotyka drugi patrol. Aczkolwiek postanowiła być spokojna - oczywiście do czasu. Jeżeli Klan Nocy zaatakuje, to ona bez wahania zabije kogoś z jego wojowników.

<Lamparci Krok?>

07 stycznia 2017

Od Bladego Świtu C.D Rozmytego Pyłu

   Po jakimś czasie dotarliśmy do obozu. Podeszliśmy do stosu ze zdobyczami i odłożyliśmy tam kilka gryzoni. Zauważyłam, że Biała Mgła właśnie wysyła wieczorny patrol. Całkiem dobrze sprawowała się w roli zastępczyni. Nasz dotychczasowa liderka, Srebrna Gwiazda, była już - nie okłamujmy się - dosyć stara, więc biała kocica musiała być gotowa na to, iż niedługo stanie się przywódcą Klanu Burzy.
   Szary kocur, idąc do legowiska wojowników, chwycił małego drozda. Ja sobie wybrałam nornicę i podążyłam śladem Rozmytego Pyłu.
   Po wejściu do legowiska, zajęłam jedno posłanie z mchu. Znajdowało się ono przy samym końcu liściastego tunelu. Poczęłam jeść gryzonia. Jedząc, zauważyłam, iż obok mnie jest puste miejsce. Niegdyś należało do Burzowego Gardła, lecz odkąd pręgowany wojownik zaginął, nikt tam nie spał. Westchnęłam i odsunęłam od siebie resztki nornicy. Kot o długiej sierści położył się obok mnie. Zaczęliśmy dzielić języki, ogrzewając się nawzajem, gdyż nocami zawsze było chłodniej. Do legowiska weszło jeszcze parę wojowników, aczkolwiek natychmiast ułożyli się na swojej kępce mchu i zamknęli oczy. Rozmyty Pył ziewnął, dając mi znak, iż jest śpiący. Lekko odsunęłam się od niego, a ten wstał, po czym wrócił do swojego miejsca.
   Promienie księżycowego blasku wpadały do legowiska, oświetlając je. Pozostali członkowie Klanu Burzy już dawno pogrążyli się w śnie. A ja? Tak samo jak oni leżałam, lecz z otwartymi oczyma. Srebrna Skóra zawsze kojarzyła mi się z moją siostrą, Chmurką. Raz, że mieszkała tam teraz, a dwa, iż jej futro było czarne w białe plamki; zupełnie jak nocne niebo. Właściwie to tylko ona mnie nie zdradziła. Niestety matka dopuściła do jej śmierci. Wysunęłam pazury, lecz szybko je schowałam.
- Nie można zmienić przeszłości. Trzeba myśleć o przyszłości oraz teraźniejszości... - szepnęłam do siebie, zwijając się w kłębek.
Sen bardzo szybko mnie pochłonął.

<Koniec>

12 grudnia 2016

Od Bladego Świtu C.D Rozmytego Pyłu

Po powrocie z patrolu Rozmyty Pył podszedł do mnie z propozycją. Kiwnęłam głową, lekko uśmiechając się.
- Oczywiście. - odparłam łagodnie.
Od przybycia tutaj minęło zaledwie parę dni, a już zostałam tak mile przyjęta. Znaczy nie tyle co sympatycznie, a nie źle. Cieszyłam się z tego faktu, ponieważ spodziewałam się jakichś ostrych zaczepek i atakowania 'tej słabszej, nowej'. A tu co? Większość kotów nie zwraca na mnie szczególnej uwagi, a jak już to tylko się uśmiechną na powitanie. Szary wojownik machnął puchatym ogonem na znak, abym podążała za nim, co szybko uczyniłam. Wyszliśmy z obozu.
- Od jak dawna jesteś w tym klanie? - zaczęłam.
- Jestem tu od urodzenia, czyli od około 30 księżyców. - odparł niemrawo.
Coś czułam, że Rozmyty Pył nie był w nastroju do rozmowy. Wyglądał na skupionego, dążącego do celu. A ja? W porównaniu z nim byłam małą, ciekawską kupą futra. Czasami powinnam przemilczeć to, co chciałabym powiedzieć. Koty uczą się przez całe życie, tak więc skorzystam z tego błędu, choć jak na razie z nauką mi się nie spieszy.
- W takim razie jesteś na pewno dobrze obeznany na tym terytorium. - pochwaliłam go. - Znasz może jakieś miejsca, w których jest sporo zwierzyny? - dodałam.
Kocur w odpowiedzi skinął głową, po czym zatrzymał się. Ja również to uczyniłam.
- Tutaj. - rzekł, spoglądając w bok. - Ta okolica jest pełna mysich nor. Łatwo będzie tu zdobyć dużo ofiar. Ty skieruj się w lewo. Ja pójdę w prawo.
Mruknęłam ciche 'dobrze'. Wciągnęłam do nosa chłodne powietrze, czując wilgoć zmieszaną z zapachem małych gryzoni. W zasadzie tutaj węch był niepotrzebny, gdyż dziury znajdowały się co parę lisich ogonów. Podeszłam do najbliższej i zajrzałam tam. Pustka. No trudno, pójdę dalej. Cichymi kroczkami zbliżyłam się do następnej nory. Oh! Tutaj od razu wyczułam charakterystyczną woń. Stwierdziłam, iż znajdują się tutaj dwie tłuste myszki. Idealnie. Szybkim ruchem, wsadziłam łapę z wysuniętymi pazurami do środka dziury. Czując ciepło bijące od futra gryzoni wbiłam zabiłam obydwa, wyciągając je na powierzchnię. Ma śnieżnobiała łapa zabarwiła się na czerwono.

<Rozmyty Pył?>