— Dlaczego Rudzikowe Skrzydełko została otruta?
Dwójka oskarżonych siedziała w kompletnym milczeniu. Ich klatki piersiowe unosiły się w nierównych oddechach; Łzawa Łapa wydała z siebie zksztuszony odgłos, a po jej pysku spłynęły łzy.
— Ja nie chciałam...
Uczennica wcisnęła głowę pomiędzy barki.
— B-bo ona... Ona powiedziała... Ż-że strasznie cierpi i... Że ma czarny kaszel. Nie mogłam już nic zrobić. Było za późno na pomoc-
Firletka drgnęła w miejscu, patrząc jak młodsza ociera pysk łapą i spuszcza wzrok na posadzkę. Kwas z żołądka podszedł jej do gardła.
— Próbowałam... Naprawdę próbowałam…
Krtań nie zdołała zacisnąć się na oschłych słowach, które spływały jej na język.
— Jesteś jedynie moją terminatorką, nie masz prawa podejmować takich decyzji.
Barki łaciatej drgnęły z kolejnym szlochem.
— Wdzięczna Firletko...
Jej spojrzenie, jak i to Zawodzącej Gwiazdy, przeniosło się na Połyskliwego Koguta. Nie umiała pojąć, jak syn Rudzikowego Skrzydełka mógł być w to zamieszany. Jak pozwolił sobie na tknięcie ciała matki w ten sposób.
Nowo-mianowany wzdrygnął się, chyląc głowę.
— Zdrowie Rudzikowego Skrzydełka się pogarszało odkąd została minarem — wydusił z siebie po chwili. — Ona... Ona cierpiała, Wdzięczna Firletko. Może i była zdrajczynią... Ale to wciąż była moja matka.
Przewodnik przycisnął się bokiem do Łzawej Łapy.
— Chciałem, aby się już więcej nie męczyła. Jej stan... To-
Ciało kocura zgięło się w pół, drżące jak jego słowa.
— To było straszne.
— A więc postanowiłeś zabrać życie własnej matce?
Chciała brzmieć delikatniej, ale rozczarowanie, kujące pazurami jej całe ciało, nie pozwalało jej. Głowa Koguta schowała się głębiej między jego barkami.
— Zabraliście jej życie, nie mówiąc jej nawet pewnie, co ją czeka — kontynuowała, zwracając się do ich obojga — i próbując umywać od tego łapy? Przekazaliście Zawodzącej Gwieździe, że powodem śmierci było wycieńczenie chorobą. Wynieśliście jej posłanie, aby, jak podejrzewam, nikt nie zauważył krwi i wymiotów.
Zamilkła na moment.
— Łzawa Łapo. Nie tego się po tobie spodziewałam — obrzuciła uczennicę spojrzeniem, które na moment zmiękło i wypełniło się żalem. — Nie jesteś medyczką, ani nawet asystentką. Twój głos nie jest w tej sytuacji decydujący. Twoja łapa nie wydaje wyroku na temat tego, kto przeżyje, a kogo życie się zakończy.
Ciałem Łzy wstrząsnął dreszcz.
— Wiem...
Jej głos był mokry i łamał się co głoskę. Czy naprawdę wiedziała? Czy łzy skapujące z jej brody spływały z żalem, czy ze strachem? Strachem przed tym, co ją spotka, czy przed tym, jakiego czynu się dopuściła?
— Wiem, że nie jestem medyczką. Nie chciałam decydować kto ma żyć, a kto umrzeć. Ja tylko... nie wiedziałam, co robić. Ona tak strasznie cierpiała. Mówiła, że nie może już wytrzymać.
Uczennica podniosła na nią wzrok.
— Może nie miałam prawa podjąć tej decyzji... Ale wtedy nie myślałam o tym, czy mam prawo. Myślałam tylko o tym, że ona cierpi.
— Jeśli nie wiesz, co robisz, sięgasz po radę wyższych rangą — miauknęła Firletka, jej głos o ton niższy, jednak nadal chłodny. — Jestem w stanie zrozumieć Twój punkt widzenia, jednak nie jest to drobny błąd, za który i ja, i pozostali członkowie rodziny Rudzikowego Skrzydełka — zerknęła kątem oka na drżącego Koguta, przełykając posmak obrzydzenia — możemy Ci wybaczyć.
Przesunęła ogonem po posadzce. Żal ciążył jej głęboko w żołądku; mimo to uniosła wyżej podbródek, spoglądając nad głową oskarżonych w lśniące łzami oczy Zawodzącej Gwiazdy. Czy to paręnaście księżycy temu, przy wyborze uczennicy, jej wybór zaślepiło pokrewieństwo młodej z jej przyjacielem? Czy pomiędzy epizodami ekscytacji, z którą podążała za nią łaciata, nie dostrzegła czegoś krzyczącego: "to się skończy źle"? Zawahała się na parę uderzeń serca, po czym Echo nieznacznie skinął głową. Przełknęła i wbiła wzrok w mokry pysk najmłodszej.
— Zawiodłam się na Tobie, Łzawa Łapo. Straciłaś w tym momencie moje zaufanie-
Od ścian lecznicy odbił się ostry szloch.
— Jak i przywilej bycia moją terminatorką.
↠ₓ⊹❈⊹ₓ↞
W Grocie Pamięci rozległy się szmery. Zawodząca Gwiazda wskoczył na jeden z głazów w przejściu między jaskiniami, spoglądając z podwyższenia na klan.
Jego klatka piersiowa drgnęła w nierównym oddechu, podobnie jak a Firletki.
— Klanie Burzy!
Tłum zamilknął. Owinęła łapy ciasno ogonem, wodząc wzrokiem po członkach rodziny Rudzikowego Skrzydełka.
— Łzawa Łapa oraz Połyskujący Kogut byli zamieszani w śmierć Rudzikowego Skrzydełka — oznajmił. Głowy współklanowiczów gwałtownie zwróciły się ku dwójce kotów, siedzących przed legowiskiem medyka w towarzystwie zniesmaczonego Śpiewającego Raniuszka. — W konsekwencji, Łzawa Łapa zostaje odsunięta od pozycji medyka... Oraz oboje zostają zawieszeni w obowiązkach i przywilejach na czas nieokreślony. Obowiązuje ich zakaz opuszczania obozu.
Rozpoczęło się wskazywanie łapami. Niektórzy szeptali sąsiadom na ucho, jeszcze inni spoglądali na Echo, czy nawet Milknącego Zewa, z niedowierzaniem na pysku. Nim chaos zaczął zawładnąć sercem Klanu Burzy, wzdłuż jego ścian odbiło się głuche dudnienie; później krzyki i tupot łap.
Nastroszyła futro. Z jednego z tuneli do środka wpadł Gadożerowy Pysk.
— Zawaliło-
Wojownik zatrzymał się z impetem pośród tłumu kotów.
— Zakopało Poziomkową Łapę!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz