BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stokrotka x Lew. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stokrotka x Lew. Pokaż wszystkie posty

05 września 2023

Od Stokrotkowej Łapy CD. Lwiej Łapy

 Stokrotka trochę rozczarowana została sama przed legowiskiem. Musiała pójść poszukać jakichś ziół. Odwróciła się w stronę wyjścia z obozu, a widząc swoją mamę, wychodzącą z legowiska medyczki, pobiegła w stronę tunelu i zniknęła w środku.

***

Deszcz przestawał powoli padać, dzięki temu Stokrotkowa Łapa mogła pójść na pierwszy trening od dawna. Była już gotowa, czekała tylko na Różaną Przełęcz, której jeszcze dziś nie widziała. Liderki długo nie było, więc liliowa postanowiła pójść do jej legowiska. Spotkała ją przed nim i zapytała kiedy idą na trening.
- Dziś nie mam czasu, mam za dużo na głowie - powiedziała Różana Przełęcz, przerywając rozmowę z jakimś innym kotem - Pójdź spytać innego mentora czy cię zabierze. Możesz pójść na przykład do Zwiędłego Hiacynta i pójść razem ze Srebrzystą Łapą - zaproponowała i wróciła do rozmowy. Liliowa pokiwała głową i poszukała wzrokiem kogoś znajomego. Zobaczyła rudą kotkę, Lwią Łapę, starszą uczennicę, która na pewno z chęcią zabierze ją ze sobą na trening. Stokrotka popędziła w jej stronę i z lekkim poślizgiem zatrzymała się przed nią. Lwia Łapa spojrzała na nią wyczekująco. 
- Cześć. M..mogłabym pójść na trening z t..tobą i twoją mentorką n...na trening? 
- Różana Przełęcz jest zbyt zajęta? - zapytała ruda, a Stokrotka tylko pokiwała głową. Lwia Łapa się zgodziła, ale musiały się jeszcze spytać jej mentorki. Ruda poszła po Gepardzi Mróz, a liliowa cierpliwie czekała przy stosie zwierzyny. Po niegłupiej chwili starsza uczennica przyszła z niebieską, szynszylową kotką. Jej zielone oczy wpatrywały się w Stokrotkową Łapę, więc ona postanowiła wyjaśnić, po co przyszła. Nie trzeba było długo prosić, bo Gepardzi Mróz od razu się zgodziła i wszystkie trzy poszły na trening. Wyszły z obozu i skierowały się w stronę Drogi Grzmotu, oddzielającej tereny Klanu Burzy od Owocowego Lasu. Zatrzymały się tak w połowie drogi. Gepardzi Mróz powiedziała, że dziś będą doskonalić techniki polowania i że mają pójść i złapać jakiegoś królika. Kotki zgodziły się i poszły trochę dalej szukać jakiejś króliczej nory. 
- Tylko uważaj na lisy, byś nie skończyła tak jak twój brat - powiedziała Lew, śmiejąc się cicho. Stokrotka wlepiła w nią zamglone spojrzenie.
- Przestań. N...nie mów o Ruczaju i nie skończę t..tak jak on... - powiedziała cicho, oddalając się nieco od rudej. Lwia Łapa poszła za nią i po chwili obie zniknęły z pola widzenia wojowniczki. Cicho skradły się, by nie wystraszyć żadnych królików, które mogły pojawić się wszędzie na tym terenie. Nagle ciszę znowu przerwała starsza kotka.
- Musisz być silniejsza i odważniejsza, inaczej nie będziesz wojowniczką i naprawdę skończysz tak jak Ruczaj.
- Mówiłam, n..nie mów o n..nim - poprosiła. To była jeszcze świeża rana, która będzie boleć, nawet, jak minie masa księżyców. - I j..jestem silna, oraz o...odważna.
- Naprawdę? - zapytała Lwia Łapa - Ostatnio taka odważna nie byłaś.
Stokrotka już się nie odezwała, bo wiedziała, że ruda ma rację. Mogłaby być bardziej odważna i silna. Lwia Łapa stanęła za nią.
- Musisz uważać, bo inaczej ten lis cię dopadnie - powiedziała śmiejąc się. 
- J..jaki lis?
Liliowa zaczęła obracać się dookoła, by tylko dostrzec jakiegokolwiek niebezpieczeństwo, lecz nic nie zauważyła. Lwia Łapa odsunęła się od niej, a gdy młodsza znowu stanęła w miejscu, kłapnęła jej pyskiem, przy szyi. Liliowa odskoczyła przerażona i zjeżyła swoją brudną sierść. 
- Boisz się? - zapytała ruda i poszła w stronę Stokrotki. Wyjrzała za nią i otworzyła szerzej oczy.
- Lis... - powiedziała cicho i szybko się odwróciła.
- G...gdzie?! - zapytała przerażona Stokrotka. Wysunęła pazury, a po jej policzku zaczęły spływać łzy. Lwia Łapa już się nie odezwała, tylko pobiegła do swojej mentorki. Spanikowana liliowa pobiegła za nią, przynajmniej tak myślała. Łzy zasłaniały jej całą widoczność, przez co biegła prosto w stronę Drogi Grzmotu.
- Lis, l..lis! - krzyczała po drodze. Gepardzi Mróz i Lwia Łapa usłyszały jej krzyki i pobiegły w jej stronę. Z daleka zobaczyły, jak uczennica biegnie, a lisa nigdzie nie było. Stokrotkowa Łapa nie zatrzymywała się. Cały czas była przerażona, myśląc, że rude zwierzę za nią pędzi i chce odebrać jej życie, tak samo jak zrobił z jej bratem. W pewnym momencie poczuła pod łapami twardą nawierzchnię Drogi Grzmotu. Zapach dymu był nie do zniesienia i wtedy liliowa zorientowała się, gdzie stoi. Zatrzymała się na środku drogi. Otarła szybko łzy i spojrzała na nadciągającego potwora.

***

Otworzyła oczy. Wszędzie dookoła była ciemność. Chwiejnie wstała i rozejrzała się dookoła, szukając Lwiej Łapy i Gepardziego Mrozu. Kotek nigdzie nie było, zniknęło też wrzosowisko, Droga Grzmotu i cała reszta terenów. Nagle przed nią pojawił się kot. Cały błyszczał, a jego futro było zrobione z gwiazd.
- Witaj Stokrotkowa Łapo - przywitał się nieznajomy.
- C..co się stało? - zapytała przerażona - Gdzie L..Lwia Łapa i Gepardzi Mróz?
Kot westchnął i położył gwieździsty ogon na jej barku.
- Chodź ze mną.
Czarna przestrzeń zniknęła, a pojawił się znowu krajobraz wszystkich terenów. Znaleźli się na Drodze Grzmotu, a przed nimi leżało ciało, jej ciało. Stokrotka zamarła. Spojrzała z przerażeniem na swoje zakrwawione ciało, już bez życia.
- O nie... - powiedziała tylko. Po chwili na miejscu pojawiły się dwie kotki. Szybko zabrały jej ciało na bezpieczne wrzosowisko i usiadły obok. 
- A gdzie t...ten lis? 
- Lis? - powtórzył duch - Lisa nie było moja droga. Lwia Łapa cię oszukała.
- Co? T..to niemożliwe...
- Możliwe. Lwia Łapa od początku cię wykorzystywała, a ty tego nie zauważyłaś - wyjaśnił gwiazdy kot - Ona i jej siostra bawiły się tobą, dając ci bezsensowne zadania. Mogłaś tego uniknąć, mogłaś słuchać historii swojej matki - zakończył. Stokrotkowa Łapa spojrzała na Lew. Duch miał rację. To wszystko to była tylko jej gra, a Stokrotka była tylko marnym pionkiem na szachownicy, niepotrzebnym, którego łatwo jest się pozbyć. Wrzosowisko zniknęło, pojawili się w obozie. Stokrotka zobaczyła swoją matkę, jeszcze nic niewiedzącą. Zobaczyła, Powiewa, Szepta, Srebrnego i Rumianka, siedzących i rozmawiających razem. Uśmiechających się. Zobaczyła wszystkie koty w obozie. Tajemnice, Piaska, oraz Iskierkę. Wiśniową Iskrę i Słoneczną Łapę. Wszystkich.
- I co teraz z..ze mną będzie? - zapytała liliowa. Obóz zniknął, znowu pojawili się w początkowym miejscu. Kot już nie odpowiedział i zniknął, a na jego miejscu pojawił się Ruczaj.

31 sierpnia 2023

Od Lwiej Łapy CD. Stokrotki

 Lwia Łapa wpatrywała się w stronę legowiska medyków. Cmoknęła niezadowolona, Słoneczna Łapa była bardzo problemowym kotem, który musiał się wydzierać jak kocię. Niezadowolona machnęła ogonem, ignorując słowa Stokrotki. Była w końcu jak robak brzęczący u jej łap. Nic specjalnie wartego jej uwagi. No chyba, że akurat się nudziła, to jakaś przyjemność dawało jej oglądanie, jak Stokrotka się płaszczy przed nimi, wykonując to nowe zadania.
— Na dzisiaj wystarczy. — rzekła miło, po czym pochwyciła ostrożnie ukradzione przez młodą zioło i szturchając barkiem Iskrzącą Łapę, dała znać, aby w tę pędy wróciły do legowiska uczniów, lepiej by nie narażały się i one na gniew Różanej Przełęczy. W końcu mogła się założyć, że nowa liderka jak nic będzie bardziej wyrozumiała względem swojego głupiego kocięcia i łajzie nic takiego nie będzie grozić. Ich ta taryfa ulgowa jak nic nie dotyczyła. Zresztą Lwia Łapa już miała problem, przez to, że z niewiedzy zdecydowała się nakarmić wujka mięsem królika.
— Nie, proszę! Nie zostawiajcie mnie! — zawołała idąc za kotkami, na co ruda machnęła ogonem chcąc odgonić vanke
Była jak rzep. Raz się przyczepi, to trudno pozbyć się go ze swojej sierści. Tym była Stokrotka.
— W takim razie poszukaj na własną łapę jakiś ziół. Kilka możesz nam przynieść, resztę Słonecznej Łapie. Wygląda na to, że bardzo przeżyła utratę tego badyla. A to chyba nie jest kocimiętka... — zamruczała, później miała zamiar się dowiedzieć co za skarb wykradła młoda wywołując poruszenie — A teraz najlepiej będzie jak udobruchasz swą mamę. Może być na ciebie zła. Jakby co, to twój kochany braciszek Szept kazał ci ukraść zioła, jasne?
— Ale...
— Żadnych ale. Znasz zasady. Mądra jesteś, sprytna, coś wymyślisz... — Ponownie pochwyciła w pyszczek zioło, bez słowa zostawiają sama sobie Stokrotkę
Wystarczyło, że ona zamieniała się w problematyczne kocię, którego powoli z każdym kolejnym księżycem więcej kotów miało dojść. I bardzo dobrze. Ta rola powinna przypadać takiej łajzie jak ano, a nie Lwiej Łapie. W końcu ruda miała na głowie teraz ważniejsze rzeczy jak trening, niż użeranie się z siostrą Rumianku. Tak też w końcu ruszyła do legowiska, uciekając w porę przed nieprzychylnym spojrzeniem liderki. 
W legowisku posłała uśmiech do siostry, po czym korzystając z okazji udała się do matki. Może ona by wiedziała, co otrzymały w prezencie od Stokrotki.
— Skąd to masz Lwia Łapo? Czy ty wiesz co to jest?
Ton głosu matki wskazywał na to, że chyba nie powinna brać ze sobą zioła. Zrozumiała to z chwilą, gdy matka wyjaśniła jej co mogłoby się stać, gdyby przez przypadek zjadła tę roślinę. 
— Ta cholerna mysia strawa chciała nas otruć... — syknęła, martwiąc się czy to, że trzymała przez chwilę w pysku nie będzie miało wpływu na jej samopoczucie 
— Myślisz, że zrobiła to celowo? — zagadnęła Iskierka przyglądając się jak siostra wyładowuje gniew na roślinie rozbierając ją na czynniki pierwsze 
— Na pewno. Może się wygadała Słoneczej Łapie, a ona jej zaproponowała osłabienie nas. I dlatego przyniosła nam właśnie nawłoć. Nie widzi mi się mieć opóźnionego mianowania przez gorączkę wywołaną jakiś głupim badylem. — zadowolona spojrzała na to co zostało z nawłoci. Łapa zmieszała resztki rośliny z pylem zalegającym na ziemi. — Taka mała, od ziemi nie odrosła, a patrz jaka cwana. Pożałuje, że chciała nas otruć. 

<Stokrotka?>
[517 słów]
[Przyznano 10%]

Od Stokrotki CD. Lwiej Łapy

Stokrotka obserwowała, jak obie kotki odchodzą. Ona za to, cała zmarznięta usiadła i próbowała się rozgrzać. Mózg nie dawał jej spać. Wreszcie miała koleżanki! No prawie... Nie mogła się doczekać jej ceremonii na ucznia, wtedy przejdzie ostatni test i będzie mieć przyjaciół!
Siedziała i obserwowała śpiący żłobek, w końcu sama zasnęła.

***

Oj minęło sporo czasu od tego dnia, bardziej nocy. Stokrotka mniej spotykała się z Iskierką i Lew, ponieważ Różana Przełęcz wymyśliła zaległą karę dla kotki. Gdy kara się skończyła Lew i Iskierka zostały uczniami, przez co Stokrotka została sama w żłobku. Większość czasu vanka siedziała przy ścianie, jak zwykle, lecz tym razem odczuwała samotność. Odczuwała to, że Lew, Iskierki i ich brata, Piaska, nie ma w żłobku. Za każdym razem jak zobaczyła, że jej koleżanki wracają z treningów, chciała do nich iść. Nie zawsze mogła, ale gdy tylko mama, lub tata nie patrzyli, Stokrotka wybiegała ze żłobka i biegła powitać wracające uczennicę. Wtedy z powrotem bawiły się a tą grę, tak samo jak za czasów, kiedy starsze kotki były kociętami. Kociak czasem czuł na sobie wzrok Różanej Przełęczy, podczas zabawy. Może mama myślała, że robi coś złego, grając w grę z koleżankami? Nie chciała długo się tym zastanawiać, więc tego nie robiła.
Dziś zrobiła to samo. Korzystając z nieuwagi rodziców, pobiegła przywitać się z Lwią Łapą i Iskrzącą Łapą. Podbiegła do nich i cicho powiedziała:
- Cz...Cześć. 
- Hej Stokrotko - odpowiedziała Lwia Łapa. - Gramy dalej w "rób, co rudy ci każe" - oznajmiła i uśmiechnęła się do swojej siostry. Stokrotka tylko pokiwała głową i razem z uczennicami poszła przed ich legowisko. Kotki myślały chwilę, było to widać, po wyrazach ich pysków. Wreszcie Lew wymyśliła pierwsze zadanie na dziś.
- Dobrze, pierwsze zadanie dzisiaj... Musisz zabrać kilka ziół z legowiska medyka! 
Liliowa spuściła głowę niezadowolona. Nie chciała tego robić, lubiła chodzić do legowiska medyczki, by dowiadywać się czegoś ciekawego o ziołach, a nie po to, by je kraść. 
- Nie idziesz? No szkoda... - powiedziała Iskierka - Duchy z Miejsca Gdzie Brak Gwiazd przyjdą po ciebie, możliwe, że zaraz! Więc my lepiej pójdziemy, nie chcemy, by coś się nam stało!
- Ni..nie idźcie... J..ja pójdę i zabiorę t..te zioła! - odparła wystraszona Stokrotka. Nie wiedziała, czego się bardziej boi. Porwania przez duchy, czy stracenie jedynych koleżanek. Niepewnie poszła w stronę legowiska Wiśniowej Iskry. Zajrzała do środka. Z ulgą, że legowisko jest puste, weszła do środka. Rozejrzała się i dostrzegła półkę z ziołami. Podeszła do niej i spróbowała dosięgnąć jakiegoś zioła. Niestety jej wzrost znacznie utrudniał, dostanie się do roślin, więc kotka musiała znaleźć inny sposób. Skakała, wspinała się, kopała łapkami w ścianie, lecz zioła nie pospadały. Nagle w legowisku znalazła się Słoneczna Łapa.
- Co ty tu robisz Stokrotko? - zapytała zdziwiona. 
Stokrotkę zmroziło ze strachu. "Co teraz? Muszę zdobyć te zioła, ale Słoneczna Łapa mi zabroni!" - zaczęła rozmyślać. W końcu się opanowała, a w jej głowie pojawił się pomysł.
- B..bo wiesz... Mój b..brat ostatnio źle si...się czuje i m..mama wysłała mnie po o...odpowiednie zioła, ale nikogo nie było - skłamała cicho. Słoneczna Łapa pokiwała głową i zaczęła pytać o dolegliwości choroby. Kociak opowiedział jej pierwszą lepszą chorobę, o której pamiętał i czekał, aż kotka da mu zioła. 
- To mi brzmi na Kocięcy kaszel - odparła zaniepokojona. - Lepiej przyprowadź barta tutaj, albo zawołam Wiśniową Iskrę. Nie jest to aż tak niebezpieczna choroba, ale lepiej zająć się tym wcześniej, zanim zarazi resztę żłobka. 
Liliowa zamarła z przerażenia. "O nie! To nie tak miało być!" - pomyślała przerażona, nie wiedząc, co zrobić. Rozejrzała się dookoła i szybko wbiegła na najbliższe wzniesienie, z którego jakoś dało się dosięgnąć zioła. Słoneczna Łapa nie zdążyła zareagować. Liliowa niepewna tego co robi, wskoczyła na półkę. Złapała się przednimi łapami, ale tylne zaczęły spadać. Wysunęła kocięce pazurki i wdrapała się na półkę. Wzięła pierwsze zioło, zeskoczyła niezgrabnie na dół, przewracając się na pysk i uciekła z legowiska. Słyszała jeszcze za sobą krzyki Słonecznej Łapy. Było jej wstyd, że tak postąpiła. Wiedziała, że wcześniej, czy później Różana Przełęcz się o wszystkim dowie i będzie chciała porozmawiać z córką, o tym co jest dobre, a co źle. A kradzież na pewno nie była dobra! Zdyszana pobiegła do Lew i Iskierki. 
- Długo ci to zajęło - powiedziała Lew. Jej siostra wzięła zioło od Stokrotki i położyła gdzieś w kącie. Dopiero teraz kociak zauważył dokładnie, co wziął. A wziął Nawłoć. Tym razem Stokrotka nie wiedziała co to za zioło, ani na co jest.
- Chyba ktoś wola twoją mamę - powiedziała cicho Iskierka i spojrzała w stronę wołania. Liliowa powędrowała spojrzeniem za oczami Iskrzącej Łapy. Wołanie dochodziło z legowiska medyczki. Wiśniowa Iskra wróciła, a jej uczennica opowiedziała jej, co się stało. Różana Przełęcz właśnie wchodziła do jej legowiska.
- M..Może coś się s..stało? - zasugerowała liliowa - Z..zacznijmy kolejne zadanie - powiedziała i dodała w myślach: "Zanim mnie mama nie znalazła". 

<Lwia Łapo? Szybko, dopóki Róża nic nie wie>

04 sierpnia 2023

Od Lew CD. Stokrotki

 Oglądanie jak ta pokraka wykonuję ich polecenia było czymś świetnym. Rozbawienie dodatkowo u Lew powodował fakt, że Stokrotka naprawdę sądziła, że będą mogły się przyjaźnić. Lew nie przeszkadzałoby wprawdzie, gdyby córka Powiewa wielbiła ją i jej rude futro. Ale nie powinna oczekiwać przyjaźni ze strony potomkini Piaskowej Gwiazdy. W końcu tak powinno być. I ona już dopilnuje jak wyjdzie że żłobka, by nastała taka kolej rzeczy. 
— Widzisz to co ja Iskierko? Ona naprawdę to zrobiła... Może od razu trzeba było jej kazać przejść granicę, przynajmniej te całe wilczaki miałyby przekąskę... Ciekawe czy by ją zjadły. Skoro nazywają się Klanem Wilka muszą mieć z tymi bestiami sporo wspólnego.
— No wiesz co? Jak nic dostałyby bólu brzucha po jej zjedzeniu — obie kotki się roześmiały, w końcu tylko to mogło spotkać kota z Klanu Wilka po spożyciu małej kotku
— Czyli, co? Stokrotka to będzie nasza broń ostateczna w starciu z nimi? — Otarła łapką łezki — Nie mogę uwierzyć, że przed naszymi narodzinami klan był w niewoli. To wszystko wina tych nierudych. Gdyby zamiast nich były same silne czystej krwi rudzielce, na pewno coś takiego nie miałoby nigdy w życiu miejsca — odezwała się podnosząc i zbliżyła się do wyjścia, słysząc nawoływanie vanki. — Cicho! Chcesz cały obóz obudzić? — syknęła na nią, głupia nieruda pokraka wszystko popsuje! — Trzeba wymyślić dla niej jeszcze inne zadania, takie z którymi nikt nas niepowiąże  — szepnęła do siostry, w końcu musiały uważać, po czym zwróciła się ponownie do vanki — No już, wracaj. — dodała niechętnie, w końcu lepiej było żeby nikt ich nie przyuważył, ani też żeby ta pokraka tam nie zamarzła. Byłby to wtedy koniec zabawy dla rudych kotek
Stokrotka na dźwięk pozwolenia powoli ruszyła do żłobka, będąc całą poobklejana śniegiem. Wyglądała gorzej niż Lew, gdy ta opuściła żłobek. Dobrze jej tak.
— Moje gratulację Stokrotko. Pokazałaś, że jesteś odważna. Udało ci się zakończyć pierwszą próbę — miauknęła Lew, gdy młodsza uważnie jej się przysłuchiwała starając się pozbyć nadmiaru śniegu z futerka
— Dzie... Pierwszą próbę? — zamrugała zerkając na obie kotki, najpewniej sądziła, że się przesłyszała
— Tak. Ale teraz będzie z górki. W końcu jesteś taka dzielna — zamruczała — Ostatnia próba będzie cię czekać jak będziemy uczniami. Musimy się upewnić, że jesteś odważna na tyle, że będziemy razem się mogły bawić no i ,że będziesz nas chroniła. Bo my ciebie na pewno będziemy chronić. Nie możesz nas zawieść, przyjaciele czegoś takiego nigdy by nie zrobili. — podjęła szeptem, jej słowa wciąż miały w sobie moc, lepiej jednak już było nie przedłużać tego całego nocnego cyrku — A teraz idziemy spać. No i pamiętaj o tym co ci wcześniej mówiłyśmy... Duchy obserwują ci w każdej chwili i tylko czaja się w ciemnościach wyczekując dogodnego momentu, w którym okażesz słabość i złamiesz zasadę. — przypomniała jej o tym, by nic nikomu nie mówiła o czasie, który razem spędzały, czy też Lew spędzała na wyjaśnianiu kotce, gdzie tak naprawdę jej jej miejsce i że jedyne koty jakie powinna słuchać i wykonywać ich polecenia to te rude.
Patrząc się na nią z udawana czułością, będąca maska chowająca za soba wyższość i pogardę odczuwana do Stokrotki, odwróciła się na pięcie i w towarzystwie siostry skierowały się do matki, zostawiając Stokrotkę sama ze sobą. Najlepiej będzie jak również pójdzie spać i poczeka na ich kolejne zadania. Kolejne zadania, które miały popsuć jej reputację w oczach wszystkich klanowiczów, a w szczególności jej rodziny.

<Stokrotko?>

30 lipca 2023

Od Stokrotki CD. Lew

Stokrotka patrzyła na dwie kotki z przerażeniem w oczach. Nie chciała nic zrobić Lew, nie chciała, aby coś się komuś stało. Myślała, że za to, że przewróciła jedną z rudych, będzie mieć karę, wymierzoną przez ich rodzinę. Po chwili strach zamienił się w zdziwienie, gdy kotki zaczęły mówić o jakiejś zabawie. Tłumaczyły zasady, które nie do końca podobały się Stokrotce. 
- Jak złamiesz tę zasadę to duchy z miejsca, gdzie brak gwiazd oderwą ci język... - powiedziała Lew i podeszła do Stokrotki, pokazując swoje małe ząbki.
- I sprawią, że przestaniesz widzieć - dodała siostra Lew, podchodząc z drugiej strony - A potem cię zabiorą do siebie. I będziesz jednym z duchów tułającym się na Martwym Szlaku. Więc lepiej się nas słuchaj, jeśli nie chcesz tak skończyć.
Stokrotka skuliła się i wysunęła kocięce pazurki. Nie chciała tak skończyć. W jej głowie pojawiło się bardzo dużo obrazów, przedstawiających jej śmierć. Starsze kotki patrzyły na nią, ze złowieszczym błyskiem w oczach. 
- A muszę się bawić..? - zapytała młodsza kotka, odsuwając się od rudych. 
- Oczywiście! Chyba nie chcesz by od razu Duchy z Miejsca, Gdzie Brak Gwiazd po ciebie przyszły, prawda? - zapytała Lew. Stokrotka pokiwała szybko głową, przerażona perspektywą oderwanego języka, czy stracenia wzroku. Krzyknęła do Powiewu, że jednak nie chce się bawić i poszła za Lew i Iskierką. Usiadły obok ściany żłobka, bliżej ich legowiska. Zięby i Piaska chyba nie było, może to i lepiej? Kociak nie chciał, by znowu matka Lew i reszty jej rodzeństwa, zaczęła na nią krzyczeć. 
- Dobrze. Twoim pierwszym zadaniem będzie... - zaczęła Iskierka i rozejrzała się po żłobku. Zobaczyła kulkę mchu, należącą do jednego z rodzeństwa Stokrotki - Musisz przynieść tę kulkę mchu.
Liliowa pokiwała głową. "To nie jest takie trudne" - pomyślała i pobiegła do leżącej na ziemi kulki. Wzięła ją i wróciła do kotek. Położyła kulkę na ziemi i spojrzała za siebie, na braci. "Ta kulką należy chyba to Rumianka..." - przeszło jej przez myśl - "Później zrobię mu nową". Kolejnym zadaniem Stokrotki było zniszczenie budowli Szepta. Niechętnie zakradła się do budowli barta i zaczęła ją niszczyć. Gdy skończyła, pozostało z niej tylko kilka połamanych patyczków i listków. Szept zauważył to i zaczął krzyczeć na siostrę. Powiew natychmiast do niej podszedł i kazał przeprosić brata. Kopia Powiewu rzucała wyzwiskami i innymi niemiłymi słowami w stronę Stokrotki, a ona posłusznie przeprosiła i uciekła z powrotem do rudych kotek, które obserwowały całą sytuację z rozbawieniem. Później musiała rzucić w swojego tatę śnieżką, kolejnym zadaniem było wskoczenie w śnieg, a kolejnym wyzywanie pierwszego kota, który wjedzie do żłobka. I tak minął cały dzień, a zadnia były coraz gorsze.
- Co dziś w ciebie wstąpiło? Zniszczyłaś budowle brata, rzuciłaś w tatę śnieżką i zaczęłaś wyzywać mnie, gdy tylko przekroczyła próg żłobka! - mówiła Różana Przełęcz. Mama liliowej kotki zaczęła wygłaszać długą przemowę o tym, co jest złe, a co dobre. Opowiadała też, jak kończą złe koty. Różna Przełęcz powiedziała, że pomyśli nad karą dla kociaka, a na razie kazała mu iść. Stokrotka wykonała polecenie i poszła do Lew i Iskierki.
- Robi się późno, więc to ostatnie zadanie na dzisiaj - powiedziała Lew - Musisz wyjść w nocy ze żłobka i pokazać, że jesteś odważna! Wtedy będziesz mogła się z nami kumplować.
- Będę mogła się z wami kumplować? - zapytała nie wierząc w to co słyszy. Bardzo chciała zdobyć jakichś przyjaciół. Miała barci, ale to przecież bracia, to rodzina. 

***

Był środek nocy. Kotki podeszły do wyjścia ze żłobka. Stokrotka coraz bardziej się bała. Coś przecież może ją zaatakować w ciemnościach. Lecz nie mogła pokazać, że się boi. Drżąc, postawiła łapę na białym puchu. Nie chciała tego robić, to było dla niej zbyt straszne, ale teraz już nie mogła się poddać. Chciała mieć przyjaciół i cały czas pamiętała, co mogą zrobić z nią dychy, za niewykonanie zadania.
- No dalej, idź! - pospieszała Lew. Stokrotka zrobiła kolejny krok. Przełknęła głośno ślinę i wyszła ze żłobka. Stała sama na pustej polanie. Dookoła był tylko śnieg. 
- Musisz iść dalej! - krzyknęła Iskierka. Młodszy kociak przesunął się trochę do przodu. Obracała się na wszystkie strony, bojąc się, że zaraz coś na nią skoczy. Po chwili ciemne chmury zasłoniły księżyc i zaczął padać śnieg. Na początku był mały, lecz potem się rozkręcił. Śnieżynki były bardzo duże i zasłaniały widoczność. To był jeden z ostatnich opadów śniegu, ale i tak był dość silny.
- Mogę j..już wrócić? P...pokazałam, że jestem o...odważna! - krzyknęła przestraszona. Robiło się coraz zimniej, a ona bardzo chciała już zakończyć to zadanie.

<Lew?>

26 lipca 2023

Od Lew CD. Stokrotki

Chciała zaprezentować siostrze swój chód, który tak doskonaliła przez kolejne dni. Tak też szła dumnie z kitą uniesioną ku górze prezentując się jak najlepiej, gdy coś uderzyło ją w bok, a ona sama upadła, wzniecając kurz do góry. 
— Ugh... — wyrwało się z jej pyszczka, gdy podniosła się z brudnego podłoża. Gdy jej wzrok spoczął na osobniku, który się z nią zderzył, ukazała swe małe ostre ząbki, a z jej pysk wydobyło się syknięcie. Momentalnie przeniosła spojrzenie na swój bok o który otarł się ten brudas, tak jak sądziła, futro zostało pobrudzone
Ku zdziwieniu Lew, liliowa vanka dotknęła ponownie ją i pomogła jej wstać, nawet jeśli zamierzała to zrobić sama. Nie potrzebowała jej pomocy. Nie rozumiała Stokrotki w ten sytuacji. Wpatrywała się w nią z zaskoczeniem wymalowanym na jej pyszczku, po czym zmarszczyła brwi wściekła, że córka Różanej Przełęczy kolejny raz ją pobrudziła. Już miała wymierzyć w nią cios, tak by płaszczyła się u jej łap prosząc o wybaczenie, gdy dostrzegła przypatrującego się im ojca młodszej kotki. Jej matka również mogła wyrazić dezaprobatę, gdyby przy wszystkich uderzyła vanke. W końcu dama czegoś takiego w miejscu publicznym by nie uczyniła.
Już po chwili podtruchtała w ich kierunku Iskierka, która wyglądała na mocno wstrząśnięta stanem futra Lew.
— Lewku! Onie, twoje futerko... Jest całe brudne — podkreśliła ostatnie zdanie wpatrując się wściekle na sprawcę tego całego zdarzenia
Lew nie odpowiedziała. Położyła uniesioną łapę na ziemi prostując się i przybierając dumna postawę, tak jakby cała ta sytuacja spłynęła po niej. Polizała bok futerka pozbywając się części brudu.
— Będę musiała całą noc je czyścić, w czasie gdy powinnam spać. A w końcu jeśli mam jak najdłużej zachować młodość i piękno jak nasza mama powinnam spać odpowiednią ilość godzin — stwierdziła zwracając się do siostry, która przytaknęła głową twierdząco, chcąc sprawić żeby jej słowa bardziej wybrzmiały — Ty... Kolejny raz wpadłaś na mnie. Jak śmiesz ocierać się o mnie tym swoim brudnym skołtunionym futrem. 
— To niechcący, naprawdę nie chciałam cię przewrócić. Po prostu szłam do taty by się z nim pobawić i z rodzeństwem... — widząc srogi wyraz pyska opuściła głowę — Przepraszam cię...
— Tak? W takim razie nie będziesz się bawić z nimi, a z nami. — uśmiechnęła się Lew wymieniając spojrzenie z Iskierka, która jakby czytając siostrze w myślach również się uśmiechnęła — Znamy świetna zabawę. Idealna dla kogoś takiego jak ty. A nazywa się rób to co rudy ci każe. — oznajmiła z dumą — Musisz robić wszystko co ja bądź Iskierka ci powiemy. Kolejna zasadą jest to, że nie możesz nikomu powiedzieć o tym, że się z nami bawisz. Jak złamiesz tę zasadę to duchy z miejsca gdzie brak gwiazd oderwą ci język...
— I sprawią, że przestaniesz widzieć — dodała siostra Lew — A potem cię zabiorą do siebie. I będziesz jednym z duchów tułającym się na Martwym Szlaku. Więc lepiej się nas słuchaj, jeśli nie chcesz tak skończyć.


<Stokrotka?>

23 lipca 2023

Od Stokrotki CD. Lew

Nie mogła uwierzyć w to co widziała. Ruda nie dość, że sama ją przewróciła, to jeszcze próbowała zrzucić całą winę na nią.
- Musisz popracować nad ukłonem - szepnęła Lew w stronę Stokrotki. Po chwili nieco głośniej krzyknęła - Mamo, spójrz, co Stokrotka mi zrobiła! Zmierzwiła mi moje piękne futerko i wyśmiewała nasze wywinięte uszy!
Zięba podeszła do swojej pociechy i spojrzała na leżącą na ziemi Stokrotkę. Liliowa zjeżyła sierść ze strachu. Wbiła przerażone spojrzenie w karmicielkę.
- T-to nie prawda - wyjąkała cicho córka Powiewu. Ona musi mi uwierzyć. - pomyślała - Przecież to widać, że ja nic nie zrobiłam.
Zięba przyglądała się leżącemu kociakowi z pogardą w oczach. Stokrotka nie wiedziała dlaczego. Może to przez to, w co próbowała mnie wrobić Lew? - zastanawiała się - A może jest inny powód, o którym nie wiem?
Z rozmyślania wyrwała ją Lew, kontynuująca swoje oskarżenia:
- Sama prawda. Spójrz mamusiu! Widzisz?
Liliowa przyglądała się, jak Lew prezentuje swoje futro. Może i było trochę zmierzwione i brudne, ale to tylko futro. Trochę brudu nie zaszkodzi!
- Nie tyle, co zmierzwiła, ale też mnie pobrudziła... - powiedziała, a po chwili zwróciła się do leżącego kociaka - Wybaczę ci, o ile mnie przeprosisz.
Oczy Stokrotki zapłonęły ze złości i strachu. Była przerażona, ale przecież to nie była jej wina, musiała walczyć o swoje prawa! Chwiejnie wstała i stanęła przed Lwem. Teraz mogła przyjrzeć się jej dokładniej. Jej żółte oczy oceniająco spoglądały na córkę Powiewu, jakby była od niej gorsza, inna... Jej futro całe wręcz lśniło, bez brudu i innych listków. Stokrotka wykrzywiła pyszczek w grymas, jak zobaczyła jak bardzo, jest podobna do swojej matki. Ciekawe czy Zięba też może zrobić to samo co jej córka? - zastanawiała się.
Już chciała jej odpowiedzieć coś niemiłego, co na pewno zapamięta, lecz głos utknął jej w gardle.
- To co, przeprosisz? - miauknęła Lew, podchodząc nieco bliżej i sprawiając, by Stokrotka znowu się przewróciła. Przerażenie przejęło nad nią kontrolę, a cały gniew, czy inne emocje, rozpłynęły się bez śladu.
- P... Przepraszam - miauknęła cicho drżącym głosem. Spojrzała jeszcze tylko, jak obie kotki odchodzą, a ona sama wróciła na bezpieczne posłanie i odetchnęła z ulgą.
                                                                                                                   ***
Przez kolejne dni Stokrotka starała się bardziej unikać kociaków Zięby. Tego oczywiście nie dało się zrobić, bo przecież mieszkali w jednym żłobku, ale się starała. Wykorzystywała swoje brudne futro i próbowała wtopić się w ściany żłobka. Jej rodzeństwo nie wiedziało, o co jej chodzi i często po cichu śmiali się z jej pomysłu. Zwłaszcza Szept, ale on już taki jest. Liliowa nie zwracała na to uwagi.
- Stokrotko, chcesz się z nami pobawić? - zapytał Powiew i spojrzał na swoją córkę, znajdująca się przy ścianie żłobka. Kociak pokiwał głową i powoli podszedł do swojej rodziny. W tej samej chwili córka Zięby przechodziła przez żłobek, przez co Stokrotka na nią wpadła, przewracając Lew na ziemię. Liliowa spojrzała na rudą kotkę. Spojrzała na jej futro, teraz brudne od kurzu z ziemi, a jej oczy całe płonęły ze złości. Stokrotka najchętniej by uciekła, lecz postanowiła pomóc starszej kotce.
                                                                                                               <Lew?>

22 lipca 2023

Od Lew CD. Stokrotki

 Przygladała się liliowej vance, która schowała się w kącie żłobka. Czyli to ona była słabym ogniwem całej piątki? Chyba tak, skoro samo spojrzenie w jej kierunku, wystarczyło by kotka czmychnęła w głąb żłobka. Czuła na sobie wzrok szylkretowej karmicielki, to też zrezygnowała się podejść do jej córki. Jak już się wcześniej dowiedziała, młoda miała na imię Stokrotka. Całkiem urocze imię, jak na taką pokrakę. Chwilę jeszcze przyglądała jej się, aż w końcu wróciła do swojego legowiska i wtuliła się w bok rudej karmicielki.
Minęło kilka dni, aż w końcu Lew zdecydowała się zbliżyć do liliowek kotki, wykorzystają fakt, że Różana Przełęcz zabrała swojego najgłośniejszego bachora do medyka. Zaszła ją od tyłu i niby niechcący szturchnęła ją bokiem, przez co młodsza się wywaliła. Bez większego wyrazu na pysku zmierzyła Stokrotkę.
— Musisz popracować nad ukłonem — szepnęła schylając głowę nieco, po czym zaskomlała wołając swoją mamę — Mamo, spójrz co Stokrotka mi zrobiła! Zmierzwiła mi moje piękne  futerko i wyśmiewała nasze wywinięte uszy! — ku uciesze Lew, Zięba zbliżyła się w ich kierunku spoglądając srogo na skuloną liliową kotkę
— T- to nie prawda — wyjąkała córka Powiewu spoglądając w stronę karmicielki
— Sama prawda. Spójrz mamusiu — mówiąc to, obróciła się prezentując swój bok, o który się wcześniej się otarła o kotkę, jej rudą sierść była nastroszona, a w dodatku ubrudzona — Widzisz? Nie tyle co zmierzwiła, ale też mnie pobrudziła... Wybaczę ci o ile mnie przeprosisz — zwróciła się do Stokrotki, która skonfundowana przyglądała się obu rudym kotką, najpewniej niedowierzając temu w jakiej sytuacji się znalazła 

<Stokrotka?>

21 lipca 2023

Od Stokrotki do Lew

Stokrotka patrzyła na swoje rodzeństwo, wygłupiające się z ich tatą. Ona nie chciała dołączyć. Miała inne sprawy na głowie, chciała zwiedzić obóz i znaleźć dobre wyjścia i kryjówki. Po skończeniu posiłku chwiejnie wstała i podreptała w stronę wyjścia ze żłobka.
- A ty gdzie idziesz? - usłyszała za sobą głos matki, Różanej Przełęczy. Kociak odwrócił się do niej i cicho odpowiedział na zadane pytanie:
- Chcę zwiedzić obóz.
- Dziś nie ma mowy! Jest strasznie zimno i śnieg sypie - usłyszała w odpowiedzi. Tu mama miała rację. Pora Nagich Drzew już dawno zawitała na tereny wszystkich klanów, tworząc dookoła krainę śniegu i lodu. Wszędzie było zimno, a wiatr czasem tworzył śnieżne zamiecie, z których nie każdy wychodził cało. Stokrotka z grymasem na pysku wróciła na swoje miejsce, pogrążając się w swojej wyobraźni. Siedziała tak dobre parę minut, dopóki myślenia nie przerwała jej rozmowa tych rudych kociaków obok.
- Piasku wyprostuj się! - powiedział jeden z rudych. Zawsze zachowywali się tak dziwnie! Nigdy nie bawili się mchem, tak jak ona i jej rodzeństwo, nigdy nie mieli ubrudzonego futra, tak jak ona, a zawsze jak ich widziała zachowywali się tak nienagannie jak królowie! Stokrotka nie rozumiała, dlaczego tak się zachowują, ale podejrzewała, że to miało związek z ich rodzicami. Bo kto inny wychowuje kociaki? Czasem pytała rodziców, dlaczego oni tak się zachowują, ale ci nie odpowiadali. Może też nie wiedzieli? To by miało sens, bo nigdy nie widziała, by Różana Przełęcz, lub Powiew rozmawiali z ich rodzicami. Nagle Stokrotka zauważyła, jak jeden z obcych kociaków przyglądał się jej rodzeństwu. Była to ruda, pręgowana koteczka, bardzo podobna do swojej matki, która gdzieś poszła. Kociak trochę się wystraszył. Ona może im coś zrobić? - zastanawiała się i pobiegła do Różanej Przełęczy.
- Czy te koty mogą nam coś zrobić - zapytała. Czarna szylkretka zapewniła swoją pociechę, że nic złego się nie stanie, lecz dla bezpieczeństwa Stokrotka schowała się w koncie żłobka. To nic nie dało, bo po chwili spojrzenie rudej padło na dziwnego kociaka pod ścianą.
                                                                  <Lew? Przywitasz się z jedną z nowych współlokatorów?>