BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 26 lipca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Irgowy Nektar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Irgowy Nektar. Pokaż wszystkie posty

07 sierpnia 2022

Od Irgowego Nektaru

Przyglądała się Wielkiej Gwieździe, która ogłosiła, że jest w ciąży. Było to niemożliwe, nawet Klan Gwiazdy nie miał takiej potęgi, by zapłodnić... ją. Wielu było zaskoczonych na te wieści, a jeszcze inni w to nie wierzyli. Ona była oczywiście tą drugą stroną. 
Wróciła do żłobka, do dwóch córek Mrocznego Omenu. To one będą kontynuować ich pracę. Najbardziej jednak wyróżniała się z nich Bielik. Kociak był ciekawski i dużo wypytywał. Zauważyła, że miała całkiem dobrą pamięć, dzięki czemu potrafiła analizować i kojarzyć rzeczy dość szybko. Opowiedziała jej o kulcie Mrocznej Puszczy i praktykach jakie stosowali. Mała słuchała tego z zachwytem, co było dobrym znakiem dla przyszłości tej  istotki. Nie mogła jej nie lubić. Wręcz przypominała jej siebie z młodości. Jak dawno to było... Ona również garnęła się do służby złym duchom. 
Dojrzała kątem oka jak Wróblowe Skrzydło ponownie wpada w ryk, mamrocząc pod nosem o pojawieniu się kolejnego znaku. Wojownicy mieli rozrywkę. Szukali ich, próbując dociec kto był sprawcą. 
A ona? Świetnie się bawiła. 
Cały plan powstał jeszcze Porą Zielonych Liści. Kazała córce zbierać i suszyć kwiaty, by mogły się im później przydać. Chadzała po terenie, rozglądając się za każdym szczegółem, który zostałby wykorzystany. Gdy jej córka odnalazła nadgniłe truchło dzika, postanowili działać. Pierwszym etapem było zwabienie Chłodnej Łapy. Wielka Gwiazda nie mogła powiązać ich z tym, co zaczęło pojawiać się w lesie. Musiała stracić czujność. Tylko tak mogli wygrać. A coś czuła, że Mroczny Omen nie będzie wiarygodny, gdy wybiorą inną ofiarę. Musiał się przejąć. Tylko tak liderka odsunie podejrzenia od ich grupki. Nawet jeżeli obiecały jej wierność, wątpiła czy była aż tak głupia, by nie patrzeć im na łapy. 
W tym celu wysłużyła się Szczurzą Łapą. Nikt o tym nie wiedział, ale ustawiła młodzika po tym, jak wrzucił jej zgniłą mysz do posłania. Sądził, że było to zabawne... mylił się. Wręcz dzień w dzień spędzała z nim wolny czas, gdy nie zajmował się nim jego mentor i uczyła szacunku i posłuszeństwa. Strach w jego oczach, gdy się zbliżała, był dzięki temu przyjemniejszy. Uwielbiała tą władzę nad młodym istnieniem. 
Uczeń dostał od niej piszczkę nafaszerowaną ziarnami maku. Miał ją podać Chłodnej Łapie. Te nasiona były ważne, dlatego przez czas, gdy kwiaty te kwitły, uzbierała pokaźną ich ilość, którą schowała przed wszystkimi. Akurat syna Omenu potraktowała sporą ich dawką, by na pewno szybko zapadł w sen. 
Obserwowała jak jej podwładny idzie i gubi piszczkę, która poturlała się pod łapy rudego vana. Chłód był zaspany i ledwo zarejestrował ten moment. Jednak zjadł mysz, nie spodziewając się, że stał się ofiarą. Odczekała chwilę, a widząc pierwsze sygnały, zawołała kocura. Słysząc jej głos, wstał i udał się w jej stronę. Skryła się jednak za krzakiem, by uczeń jej nie dojrzał. Widziała jak łapy zaczynają mu się plątać, a po chwili pada na ziemię. Szybko chwyciła go za kark i zaciągnęła poza obóz. Ta akcja musiała być szybka. Na szczęście żaden z tych mysich móżdżków, nie zauważył nic podejrzanego. Unosząc nieprzytomnego, szła z nim przez las. Jej silne szczęki radziły sobie z ciężarem młodszego. Gdy dotarła w miejsce, gdzie czekała na nią Stokrotkowa Polana, ułożyła go odpowiednio, wyciągając mu z pyska język. Powiadomiła córkę jak powinna go ozdobić, a sama polała go krwią kruka i wrony, które miały pojawić się po drugiej stronie lasu, jako drugi znak. Złota w tym czasie, owijała go w ciernie. Zostawiła ją zaraz chwilę po tym, odchodząc z martwymi ptakami. Ufała jej i wiedziała, że spełni dobrze swoją role. 
Sosnowa Igła zajmowała się drugim znakiem, który miał być jasny dla Wielkiej Gwiazdy. Wszystko było już gotowe, gdy przyszła. Musiały tylko nabić ptaki, po czym wróciły do obozu. 
Udawanie przejętych wyszło im znakomicie. W ich plan nie została jednak wmieszana Wiśniowy Świt, która miała lepsze rzeczy do roboty niż rebelia. Wychowanie kociąt było najważniejsze dla kultu. Tylko tak mogli przetrwać. Dlatego i ona i Mroczny Omen, o niczym nie wiedzieli. 
Strach jaki po tym zapanował był cudowny. Spędzała przy Wielkiej Gwieździe większość czasu, dając jej otrute makiem piszczki. To samo tyczyło się Borówkowego Krzewu. Wojownicy szukali ich, a znajdywali kolejne znaki, rozstawiane przez jej córkę i Sosnową Igłę. Ona miała dopilnować, by klanowicze osłabli tak, by gdy dojdzie do zamachu, z łatwością pozbyć się fali buntu. 
Ciekawiła ją także inteligencja wojowników z Klanu Wilka. Czy zauważą, że znaki były przepowiednią końca rządów liderki i jej zastępczyni? Czy dostrzegli, że należy to czytać w całości, a nie po kawałku, jak wiadomość od Klanu Gwiazdy? 
Nikt jednak o tym nie szeptał, chociaż każdy czuł niepokój. Niepokój podsycany makiem w piszczkach na stosie zwierzyny. Zaczęli ją truć kilka dni przed planowanym atakiem. Musiały to zrobić. Tylko tak odbiorą władzę bez walki. Nikt nie spodziewał się, że chodzi im o obóz. Każdy rozglądał się po lesie, uważając to za sprawkę samotnika. Oczywiście zdarzyli się i tacy, co jasno wskazywali na zdradę. To był dobry trop. 
Czas jednak było do planu włączyć i Mroczny Omen. Kocur nie mógł nic tknąć ze stosu, tak jak i jego dzieci. Trucizna miała zadziałać na wrogów, a nie ich popleczników. W tym celu znów posłużyła się Szczurzą Łapą, który miał za zadanie uniemożliwić mu wzięcie pożywienia. Przyglądała się temu, siedząc w cieniu. Wojownik dostawał szyszkami, gdy tylko próbował coś zjeść. W końcu jednak i jemu cierpliwość się skończyła i ruszył w pogoń za jej pionkiem. Gdy Szczurza Łapa zniknął w gąszczu krzewów, wyrosła przed czarnym vanem, hamując jego mordercze zapędy. To nie był czas na wymierzanie sprawiedliwości. Kocię spełniło swoją rolę. Mogło odejść. 
- Dokąd się tak spieszysz? - zapytała go. - Coś się stało?
- On - odparł. - Szczurza Łapa. Nie widziałaś, jak zwiewa? Tchórz. Ukrywa coś. Na pewno. Widziałem jego strach, jak go zauważyłem. Rzucał we mnie szyszkami.
- Widziałam. Nie miej mu tego za złe.  Nie powinieneś jeść nic z tego stosu. Musimy porozmawiać. - miauknęła, kierując kroki za uczniem.
Ruszył powoli za nią, rozglądając się wokół.
- Co masz mi do powiedzenia? - spytał, już spokojniej. Co nie zmieniało faktu, że Szczur zdążył go mocno zdenerwować.
To był ten moment. Moment, w którym uczeń Jastrzębiej Gwiazdy, musiał poznać swoją rolę w tym całym planie. 
- Nie jedz nic ze stosu. Niedługo kończymy rządy Wielkiej Gwiazdy. Musisz być w pełni sił. Tak... stos jest naszpikowany ziarnami maku. Wybacz, że mówię ci o tym teraz, ale musiałeś być wiarygodny. Wielka Gwiazda od razu skierowałaby swoje podejrzenia na ciebie, gdybyś olał sprawę ze znakami, a my miałybyśmy utrudnioną robotę.
Wojownik strzepnął ogonem, rozluźniając mięśnie. Usłyszała jego westchnięcie, gdy zrozumiał, że jego wróg, tak naprawdę był przyjacielem. 
- Więc to dlatego zdecydowałyście się zaatakować mojego syna? - miauknął.
- Było to konieczne. Nic mu jednak się nie stało. Wielka Gwiazda musiała uwierzyć, że nie maczasz w tym łap. Każdy znak to pewna część... czegoś większego. To przepowiednia upadku Wielkiej Gwiazdy. Ostatni znak ma jednak dać im nadzieję. Przyjdzie wybraniec, który wszystkich ocali. Za kilka dni, dojdzie do zamachu. Znaki miały odwracać uwagę od obozu. Ci co jedzą ze stosu będą osłabieni. Nikt ci się nie sprzeciwi. Mogłoby dojść do buntu, gdybyś jednak w tym uczestniczył. Dlatego ty i Wiśnia zostaliście od nas odseparowani - zaprowadziła go do Sosny i Stokrotki, które zdumione pojawieniem się Omenu, zaprzestały rysowania na ziemi sylwetki kota. Ostatni znak. Ostatni, który wskaże Klanowi Wilka ich przyszłość. 
- On wie. Przygotuje się. - zwróciła się do kotek. - Zrobimy tak, jakby sam Klan Gwiazdy cię wybrał. - Spojrzała na czarnego, który skinął głową, najwidoczniej zdumiony inteligencją kotek i dokładnością planowanych zbrodni.
- Zgrabnie przemyślany plan, zaskoczyłyście mnie - przyznał spokojnie. - Macie pewność, że uwierzą?
- Pod wpływem ziół wszystko jest możliwe. Ci co się sprzeciwią, nie będą mieć sił by cię zaatakować. Obserwuje ich. Brakuje im powoli sił. Są zmęczeni. Ty będziesz w ich oczach jak prawdziwy wybraniec. Silny i potężny, co zakończy głód, nieprawość i da im odetchnąć. Znaki znikną, nadejdzie twoja era. Szykowałam to odkąd Wielka Gwiazda wepchała się na twoje miejsce.
Sosnowa Igła i Stokrotkowa Polana wznowiły tworzenie znaku. 
Mroczny Omen uśmiechnął się lekko. Wiedziała, że mu się podobała ta wizja. 
- Brzmi przekonująco - stwierdził po chwili. - Większość z nich w końcu zagorzale wierzy w Klan Gwiazdy.
- Mam nadzieję, że pod twoimi rządami to ulegnie zmianie. Jastrzębia Gwiazda miał względem ciebie wysokie oczekiwania. Nie zawiedź go - skierowała go z powrotem w stronę obozu. - Zachowuj się normalnie, nie daj poznać po sobie, że coś wiesz.
Skinął głową ponownie. 
- Tak jest - odparł spokojnie na polecenie kotki, z zamiarem zachowywania się tak jak wcześniej, jakby nic nie wiedział.
- Wracaj do syna. Wychowuj go póki masz jeszcze czas. Później będzie ciężej ci pogodzić obowiązki z ojcostwem.
- Słuszna uwaga. Wyrośnie jeszcze na porządnego wojownika - mruknął, zanim ruszył i zaczął wracać do obozu, pozostawiając kotki za sobą.
Po tym wróciła do wojowniczek, obserwując jak tworzy się ich ostateczne dzieło. Było... cudowne. Spojrzała na znak księżyca na drzewie. To stanie się w nocy. Wtedy też Wielka Gwiazda straci całą swoją władzę. 

***

Wszyscy spali jak zabici. Do wschodu słońca jeszcze zostało. Wybrali tą porę, by móc z łatwością wszystko przygotować. Sosna i Stokrotka wraz z nią, wzięły nocną wartę. Obóz był cichy, gdy rozkopywały mokrą ziemię, tworząc sporej wielkości dziurę na jego obrzeżach. 
- Przyniosę ją - rzekła, zbliżając się do legowiska lidera. 
Mrok zalał jej wzrok, lecz szybko wypatrzyła śpiącą, nieco grubszą niż zwykle Wielką Gwiazdę. Nie mogła być w ciąży... Pewnie żarła potajemnie piszczki. Nie dała jednak rady pobić wielkości Borówkowego Krzewu, którą będzie trudno wytoczyć z legowiska. Podeszła do śpiącej, siadając tuż pod jej głową. Pogładziła ją łapą po policzku, a widząc, że ta nie zareagowała, podniosła ją za kark. Ciernie właśnie wbijały się w ciało ofiary. Kotka westchnęła przez sen, machając nieumiejętnie łapami, by zaraz znów znieruchomieć. Nie martwiła się o problemy. Mak był niezawodny. Truła nim klan w małych ilościach, by medyczka nie zorientowała się, że coś było nie tak. Zresztą... sama jadła otrute piszczki, więc jej jasność umysłu była wątpliwa. Głupcy. Ktoś taki na pewno nie utrzymałby się dłużej u władzy. Ślepi i naiwni. 
Zaciągnęła liderkę do dziury, wrzucając ją tam niezbyt delikatnie. 
- Poradzisz sobie z tą spasioną świnią? - Sosnowa Igła spojrzała nieprzekonana na jej legowisko. Odkąd przejęła tą posadę, bardzo się wycwaniła i zamieszkała w innym krzaku, by mieć prywatność, no i oczywiście stos piszczek na oku. To jednak im tylko ułatwiało sprawę. Nie będą musieli deptać śpiących, by ją przeturlać do dziury. 
- Pomoc się przyda - Skierowała się w tamtą stronę. 
Sosnowa Igła ruszyła za nią i oboje wkroczyli do jej legowiska. Zapach ziół i choroby był wyczuwalny w powietrzu. To właśnie za ich sprawką, zastępczyni straciła apetyt. Akurat jej nie było Irdze żal. Zżerała całe zapasy, które były na wagę złota. Niedługo miała nadejść Pora Nagich Drzew. Klan nie przetrwałby tego z jej wilczym apetytem. 
Podeszła do śpiącej, pacając ją łapą po pysku, by wibracje doszły przez jej tłuszcz do mózgu. Nie zareagowała. Dała znać kotce, po czym oboje zaczęły ją ciągnąć w stronę jej nowego domu. Była w sumie ciekawa co ich nowy lider z nimi zrobi. Pozostawiła mu pod tym względem wolną łape. 
Sapały, szurając nieprzytomną po ziemi. Mogłaby przysiąc, że dostrzegła ruch w żłobku i parę ciekawskich ślepi, które obserwowały ich wyczyny. Bielik. Była jednak tak dobrym dzieckiem, że nie zbudziła nikogo, podziwiając ten spektakl w ciszy. 
Stokrotkowa Polana pod koniec pomogła im, widząc jak ledwo dają radę z tym cielskiem. Ze stęknięciem wrzucili kotkę do dołu, ignorując fakt, że mogła swoją wagą złamać coś Wielkiej Gwieździe lub też ją udusić. Były takimi kochanymi siostrami, że taka bliskość była im pisana. 
- Zaczyna świtać - zauważyła bura. 
Tak. Wschodziło słońce. Nowa era dla Klanu Wilka. Skierowała kroki w stronę legowiska wojowników, budząc Mroczny Omen.
- Już czas. Gdy ich zbudzimy, pojaw się w kręgu światła. Promienie powinny paść idealnie ze wschodniej części obozu. Stój tam, a my się wszystkim zajmiemy. 
Kocur od razu wyszedł. Ruszyła szybko do składzika medyków, biorąc coś na cucenie. Czas było wybudzić klan ze snu. 

***

Wojownicy wpatrywali się zdumieni na Wiśniowy Świt. Kotka stała na skale liderów, a pod nią zbierał się jeszcze zaspany i zmęczony tłum. 
- Klanie Wilka! To koniec władzy Wielkiej Gwiazdy! Jej rządy przyniosły nam tylko cierpienie i niesprawiedliwość! Nadchodzi Pora Nagich Drzew, a nie mamy nic, co zapełniłoby nam na zapas brzuchy. Dlatego też jako prawowicie wybrana liderka, obalam jej rządy. - zaczęły się szepty, uciszyła je jednak machnięciem ogonem. - Jednak… Dobrze wiem, że kotki wyrządziły wiele szkód kocurą. Kolejna w roli lidera nie przyniesie nam pokoju. Dlatego też mój zastępca Mroczny Omen, przejmie po mnie władzę. Zrzekam się praw do tytułu lidera, które nałożył na mnie Jastrzębia Gwiazda! - ogłosiła. 
Od razu wszyscy zaczęli szukać wspomnianego kocura wzrokiem. Pojawił się na wschodzie, w promieniach wschodzącego słońca. Silny, wyspany i czysty. Po prostu wybraniec z Klanu Gwiazd. Ci co widzieli ostatni znak, z szokiem otwierali pysk. Właśnie na ich oczach, ich nowy lider promieniał światłem. 
Da Klanowi Wilka siłę, której tak bardzo potrzebują. 
- Mroczna Gwiazda! Mroczna Gwiazda! - Sosnowa Igła zaczęła skandować nowe imię czarnego vana. Powoli i inni, którzy dopiero co ogarnęli co się dzieję, poszli w jej ślady. 
- Nie ma mowy! To chyba jakiś chory żart! - przerwał świętowanie Ostowy Pył. 
Kocur niezbyt dobrze trzymał się na łapach, ale skierował się do swojego największego wroga, wysuwając pazury. - To koniec! Koniec słyszysz! Za długo czekaliśmy… 
- Oset, nie! - krzyknęła Zakrzywiona Ość, gdy jej partner rzucił się na wojownika. 
Irgowy Nektar obserwowała jak zdrowy i silny lider, pozbawia dawnego samotnika życia. Jak krew spływa po ziemi, a jego oczy gasną. Przeraźliwy krzyk liliowej odbił się po obozie. Dojrzała niepokój w oczach klanowiczów. To nie tak miało wyglądać…
Szybko zasłoniła tą scenę swoim ciałem, zwracając na siebie uwagę wszystkim obecnych. 
- Ostowy Pył zaatakował naszego lidera! Był zdrajcą! To pewnie on porwał mu syna i tak potwornie skrzywdził! Zasłużył na swój los! - zawołała. 
Zasnuty przez zmęczenie umysł wojowników, przyjął to wytłumaczenie. Możliwe, że większość zapomni, że to się stało, uznając za sen. Wiedziała jednak, że Zakrzywiona Ość nie zapomni. Mordowała wzrokiem Mroczną Gwiazdę, nie ruszając się jednak ani o krok. Wie, że przegrała. Oni byli górą. 

25 lipca 2022

Od Irgowego Nektaru

 Wielka Gwiazda nie była zbyt mądra. Otaczała się jednak poplecznikami, jakby to miało zagwarantować jej bezpieczeństwo. Po śmierci Jastrzębiej Gwiazdy, skorzystała z osłabienia i od razu skradła Wiśniowemu Świtowi władzę. Ich plan rozsypał się na kawałeczki, jednak wojna nie była jeszcze skończona.
Dawna zastępczyni była skreślona, więc nie mogła się rzucać w oczy. Mroczny Omen odnalazł dzieci i zajął się ich wychowywaniem. Nie była o to zła. Wręcz dobrze robił. Młode pokolenie było w ich sprawie piorytetem. Przecież się starzeli, a jak umrą, to kto poprowadzi to dalej? Sama wychowała wielu popleczników Mrocznej Puszczy, nim trafiła do Klanu Wilka. Wiedziała, że potrzebowali świeżej krwi. Dlatego też ucieszyła się na wieść, że Wiśniowy Świt zaszła w ciążę, by im w tym pomóc.
Została więc wraz z Sosnową Igłą sama. Córki w to mieszać nie chciała. Wolała, aby skupiła się na czymś zupełnie innym.
- Naprawdę? - Kotka skrzywiła pysk, słysząc o jej planach.
- Tak. Wiesz dobrze dlaczego. Nie kręć więc nosem i spróbuj dobrze się bawić - Wstała, kierując kroki w stronę głazu, na którym leżała zadowolona Wielka Gwiazda.
Sosnowa Igła ruszyła za nią z nieszczęśliwą miną. Jak dla niej, powinna bardziej się przyłożyć, bo jeszcze liderka nie uzna ich cudownej przemiany za szczerą.
- Wielka Gwiazdo - miauknęła złota, zwracając uwagę kotki. Ta usiadła, dumnie się prostując i mierząc je z góry wzrokiem.
- O co chodzi?
- Miałaś rację co do tego, że kocury nas wykorzystują. Przejrzałyśmy w końcu to na oczy. Byłyśmy tylko ich zabawkami. Wybacz, że nie byłam w stanie tego wcześniej dostrzec. Jastrzębia Gwiazda i Mroczny Omen, są siebie warci. Oby skończyli w najgębszych czeluściach Mrocznego Lasu - Machnęła niezadowolona ogonem, a jej towarzyszka  przytaknęła.
- Mnie ten przeklęty van podrywał. Nie mogłam go znieść - Sosnowa Igła wczuła się w swoją rolę. - Gdyby nie to, że miałam wtedy już dzieci, jak nic by mnie wykorzystał, jak teraz biedną Wiśniowy Świt.
- Och, moje drogie! Cieszę się z tych słów - łyknęła haczyk Wielka Gwiazda, wzdychając. - Oni są niebezpieczni. Dobrze, że teraz nadeszły rządy prawa. Już nigdy nie spojrzą na nas jak na rzecz. Ja tego dopilnuje.
- Cieszymy się, że przejęłaś władzę. Wiśniowy Świt nie nadawała się na to. Słyszałaś, że jest brzemienna z Mrocznym Omenem? - miauknęła, podsycając jej ciekawość na plotki.
- Właśnie Ośnieżona Łąka mnie niedawno o tym poinformowała, ale nie sądziłam, że... że to z nim. - Pokręciła głową. - Biedna. Została tak omotana! I ty... - Spojrzała na Sosnową Igłę. - Dobrze, że mu się nie dałaś, gdy próbował obmacywać cię swoimi lepkimi łapami! Nie ma za grosz wstydu!
- Prawda. Dlatego prosimy cię o pomoc - Irgowy Nektar przybrała smutny wyraz pyska. - Nadal uważa, że jesteśmy coś mu winne. Możemy na ciebie liczyć? Wolałybyśmy trzymać się blisko Ciebie.
- Och kochane, oczywiście! Przy moim boku, żadna kotka nie chodzi smutna - miauknęła.
Wymieniły ze sobą spojrzenia. Udało się i to dość prosto. Sądziła, że ta będzie wzbraniać się bardziej, ale najwidoczniej było to mylne spostrzeżenie.

***

Chodziły za Wielką Gwiazdą, plotkując z nią o kocurach i ich idiotyzmie. Paczka liderki składała się z wielu kotek, które zauroczone jej ideą rządów, kręciły się przy niej niczym ćmy. Ich strategia była dość prosta, ale teraz zaczynała się powoli komplikować. Przez księżyc umocniły się w hierarchii klanu, udowadniając jej, że rzeczywiście nawróciły się i odcięły od męskiej części społeczności.
Sosnowa Igła już dobrze zgrywała pustą lalunie, drwiąc z każdego kocura, który jej się napatoczył. Kazała jej nieco z tym przystopować, by móc później odkręcić sytuację z ich opinią. Ale kotka jak to ona, miała to w nosie, bawiąc się coraz lepiej. Oby tylko się w tym nie zatraciła...
Podeszła do Szczurzej Łapy, który był idealny do zdobywania informacji. Wiedziała, że Borówkowy Krzew go nie znosi i wykorzystywała to, posyłając kocura do dręczenia jej spasionego cielska. Dzisiaj czekała na wieści, które miał mu zdradzić na temat zastępczyni, która nałożyła na niego karę za to, że nie przynosił jej piszczek. Jednak coś zmieniło ten piękny dzień w istne piekło.
Wróblowe Skrzydło wpadł z wrzaskiem do obozu. Zaczął płakać, przytulając się do zdegustowanej Wielkiej Gwiazdy.
- Trup! Trup w lesie! - łkał.
- Jaki trup, o czym ty mówisz? - zdziwiła się kotka.
- Chłodna Łapa... ktoś... ktoś go zamordował!
Słysząc te słowa od razu pobiegła na poszukiwania. Zaraz obok niej znalazła się Sosna i sam zaniepokojony krzykami ojciec ucznia. Krzaczasty Szczyt, Mysikróliczy Ślad oraz inni, ruszyli we wskazanym przez wojownika kierunku, pozostawiając zdumioną Wielką Gwiazdę w tyle, która przyspieszyła, by zobaczyć to na własne oczy.
Smród krwi dotarł do ich nosa szybciej niż widok zwłok. Chłodna Łapa leżał zakrwawiony, z językiem na wierzchu. Z ran ciekła krew, a ciernie, którymi ktoś przyozdobił jego ciało, lśniły szkarłatem. Chryzantemy w sierści dodawały temu wszystkiemu jakiegoś niepokojącego uroku. Dojrzała, że na drzewach był symbol, przypominający kształtem księżyc... Zmrużyła oczy, podchodząc do zszokowanego ojca, który wysuwał i chował pazury. Sosnowa Igła sprawdziła ciało, po czym zwróciła się do wszystkich.
- Żyje. Musimy go zabrać do medyka - miauknęła, pozbywając się powoli z jego skóry ostrych gałęzi.

***

Chłodna Łapa ocknął się, ale nie był w stanie powiedzieć co się stało. Wielka Gwiazda uznała to za jakiś chory żart i przestała się tym przejmować. Przyszła do kocura w odwiedziny, gdy wkurzony Mroczny Omen go zostawił, nie dowiadując się nic ciekawego z jego pyska.
- Jak się czujesz? - zapytała siadając i owijając łapy.
Rudy van wzruszył ramionami.
- Nie wiem... Medycy powiedzieli, że rany nie były głębokie i nic mi po nich nie zostanie. Będę żył. Ta cała krew... to ktoś musiał mnie nią oblać. Co się dzieję? - miauknął zaniepokojony.
- Jeszcze nic nie wiadomo. Wielka Gwiazda ingoruje to co się stało - prychnęła.
Może gdyby ofiarą była jakaś kotka, to na pewno rzuciłaby się w wir poszukiwań. Widząc jego minę, pacnęła go łapą po nosie.
- Nie próbuj nawet. Już wystarczy nam twój wkurzony ojciec.
- Skąd niby wiesz co sobie pomyślałem? - rzucił jej niezadowolone spojrzenie.
- Po tobie to widać - mruknęła.
Słysząc wołanie Wielkiej Gwiazdy, pożegnała się z kocurem i wyszła z legowiska medyka.
- Co się stało? - zwróciła sie do zaniepokojonej liderki, która darła się na Ostowy Pył.
- Znaleźli coś dziwnego w innej części lasu! - prychnęła do niej i reszty kotek, które się zebrały, słysząc jej głos. - To jakaś na pewno drwina ze strony kocurów! - dodała jeszcze, po czym sapnęła i wyszła z obozu.
Zdziwione ruszyły za nią i wojownikiem, który pokazał im przy pobliskim krzewie, zwiędłe róże. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie wplecione w nie świeże kwiaty maku, a na pobliskich gałęziach nabity kruk i wrona.
Wielka Gwiazda spojrzała na to, a po jej ciele przebiegł dreszcz.
- Macie natychmiast znaleźć tego żartownia! Słyszeliście?! - pisnęła cienkim głosem.
Wszyscy zaczęli szeptać. Rozglądać się i spoglądać po sobie podejrzliwie. Nie wyglądało to dobrze. Większość nie rozumiała, co przeraziło liderkę, lecz ona to dostrzegła. Podeszła do kotki, dając jej wspierający uścisk.
- Znajdziemy go, nie martw się. Chodź. Musisz odpocząć - miauknęła, kierując ją ku obozowi.
Ciekawiło ją kto to był... Na pewno nie Mroczny Omen. On nie skrzywdziłby aż tak swojego dziecka. Musiała z nim porozmawiać. Być może sprawca, pomógłby w ich sprawie. Najpierw jednak trzeba było uspokoić przerażoną Wielką Gwiazdę.