BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miodowy Nos. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miodowy Nos. Pokaż wszystkie posty

04 sierpnia 2018

Od Miodowej Łapy C.D. Srebnego Deszczu

Kotka zaczęła się przyglądać sikorce, którą wcześniej złapała. Jak na fakt, że nie miała ogona i nie utrzymywała równowagi, szło jej nawet dobrze. Ale to i tak nie zmieniało rzeczy. Na pewno wydarzy się coś, przez co go zawiedzie. Tak samo, jak Motyle Skrzydło.
Kotka westchnęła i wzięła ptaka w pysk i ruszyła z powrotem do obozu. Kiedy już się tam znalazła, skierowała się w stronę Buku.
Większość kociaków opuściła już to miejsce, w tym jej ulubiony rozbójnik Wąsik. Wąsata Łapa. Różane Pole za to trafiła tu znowu, z trójką kociąt o niebieskawych futrach. Nie licząc Dymka, on był czarny. Ciekawił ją za to zawsze ten bury ze śmiesznymi uszami. Bluszcz, chyba miał na imię Bluszcz. Czy tam Paproć. Ponoć znaleźli go na terenach Klanu Wilka, ale nie wiadomo, czy nie skończy się jako porwanie dziecka kota z jakieś bandy samotników. Cicho modliła się do Klanu Gwiazdy, żeby chronili przed tym klan.

***

Wstała, zanim jeszcze słońce zaczęło wschodzić i zaczęła rozmyślać, bo przecież każdy normalny kot wstaje jak najwcześniej i myśli o wszystkim i o niczym. Kiedy już wypatrzyła mentora, wstała i do niego podeszła.
- Przykro mi, lecz dzisiaj mam już siłę, więc trenujemy walkę - Na pysku kocura zagościł uśmiech. Odwracając się, kiwnął jej głową, żeby szła za nim - Białe Pnie.
Po chwili dotarli do miejsca, gdzie mentorzy torturują uczniów. Szary kocur ustawił się kilka kroków dalej od kotki i dał jej sygnał, żeby stała tam, gdzie jest.
- Więc -zaczął, chrząkając cicho -Najpierw jest podstawowy ruch łapą, musisz znać. Tak samo z kopnięciem.-Zademonstrował.-Żeby jeszcze bardziej go pomęczyć, możesz skoczyć mu na plecy albo kopać w brzuch.

<Sreber? Twoja kolej lele>

30 czerwca 2018

Od Miodowej Łapy

Nastał ten dzień, i stało się coś, co przez długi czas nie nadchodziło. Bowiem Miodek zaczęła chodzić. Kiedy udało jej się przejść dwa razy jamę Medyka popłakała się z radości, a kiedy już się uspokoiła, postanowiła wyjść na świat.
I jak powiedziała, tak zrobiła. Kotka chwiała się przy każdym kroku i chodziła naprawdę wolno, więc musiało to wyglądać co najmniej komicznie. Jako, że też ją to męczyło, usiadła trochę przed punktem startu i zaczęła oglądać obóz. Dopiero teraz tak naprawdę zdała sobie sprawę, że jest Pora Nagich Drzew. Słyszała, głównie od Wróblej Łapy, jak to na zewnątrz jest zimno, i oczywiście w jaskini też tak było, jednak dopiero teraz tutaj to naprawdę poczuła. I bardzo jej się to podobało. Zamknęła oczy i napawała się satysfakcjonującym chłodem.
-Dzień dobry!- Kotka aż podskoczyła na dźwięk piskliwego miauknięcia. Próbowała się odsunąć gwałtownie, przez co znowu prawie by wylądowała na ziemi. Spojrzała na źródło dźwięku, mrużąc oczy. Trzy kociaki siedziały tuż pod jej łapami. Z przodu siedział rudy kocur, próbując się potajemnie przepchnąć przed kociaka obok żeby podkreślić że jest najodważniejszym. Tuż obok, siedziała kulka szarego futra, jak wywnioskowała po głosie, damska, machająca ogonem po łapach szylkretowej kotki.- Jak się nazywasz?
-Miodowa Łapa.- mruknęła próbując uspokoić nadal szybko bijące serce przypominające jej, jak bardzo nie lubi rozmawiać z innymi.
-Co się stało z twoim ogonem?- zapytał się kocur niemal wkładając ogon w oko siostry.
„Na Klan Gwiazdy, ze wszystkich pytań jakie mógł zadać musiał się zapytać o ogon”, pomyślała, po czym odpowiedziała jeszcze bardziej niechętnie.- Mh, wypadek.
-Znaczy?- Rudy zrobił niezadowoloną minę i wyciągnął głowę prawie do jej pyska, żeby się upewnić, że widzi. Próbowała grać na zwłokę, lecz doszło do tego wyłupianie niebiesko-zielonych oczu.
-Pies.
Szara kotka wzięła głęboki wdech, a kocurek owinął ogonem siostry, jakby takowe miały za chwilę znaleźć się w obozie.
-Przeżyłaś atak psów?- zapytała szylkretka zaciekawiona tematem. Uczennica zrozumiała, że w tym momencie już od nich nie ucieknie.
-Kiedy miałam sześć księżycy, wyszłam na samotne polowanie i spotkałam psa. Udało mi się uciec, wojownicy mnie znaleźli i trafiłam do Medyka.
-Musisz być super!- pisnęła szara.
I te słowa zabolały ją najbardziej. Nie była „super”, w żadnym wypadku. Trzymała się na granicy zaufania klanowiczów i wszystko, co się wydarzało, musiało być przez nią. Zwłaszcza śmierć Motylego Skrzydła.
-To był tylko promyk łaski od Klanu Gwiazdy.-powiedziała i odwróciła wzrok.- Nie powinnam żyć.
-Dlatego właśnie nie można wychodzić z obozu i uciekać od mamusi.- Znikąd za plecami kociaków pojawiła się ich matka, Jaskółczy Śpiew. Zaczęła wylizywać kociaki a one zaczęły pomrukiwać niezadowolone, co wywołało tylko u niej śmiech.- Widzę że znowu chodzisz, Miodowa Łapo.
-T-tak…-Kotka automatycznie zaczęła się trząść kiedy usłyszała, że królowa się do niej zwraca.
-Jestem pewna, że cały klan szanuje cię za twoją wytrwałość.
-Mamo, czy też możemy popolować?- kociaki zaczęły wokół niej skakać, nie reagując na jej odmowę.

<Małe kitku?>

10 czerwca 2018

Od Miodowej Łapy

Jako że mentorzy oby dwóch z rodzeństwa odeszli do Klanu Gwiazdy trzeba było wybrać nowych. Świerkowi przypadł Błotnisty Pysk, a Miodkowi Srebrny Deszcz. Świerk od razu zaczął trening, dlatego też zjawił się wieczorem u Medyka z lekko zakrwawioną łapą, prawdopodobnie zacięcie. Medyczka powiedziała że to nie głęboka rana i zostawiła ich samych.
-Jesteś ostatnio strasznie zajęty, kujonie.- zaśmiała się.
-Trzeba się uczyć żeby być dobrym wojownikiem.
-Co nie zmienia faktu że tylko o tym myślisz. Spodziewam się że nawet nie myślisz o kotkach.
-Haha, bardzo zabawne.
Kocur zaczął się bawić swoim ogonem, obkręcając go w wszystkie strony.
-A jak tam u ciebie?- spytał się.
-Siedzisz w jednym miejscu praktycznie cały czas, a zastępujesz treningi nauką stania.
-Nauką stania?
-Nauką stania.
-Myślałem że możesz chodzić.
-Wylegiwałabym się żeby nie trenować, tak?- Uśmiechnęła się. Tęskniła za bratem, nie pamietała kiedy z kimś tak swobodnie rozmawiała.
-Pokazuj.
Kotka próbowała kilka razy wstać, za każdym razem mówiąc „poczekaj”, „jeszcze chwilkę” i „za chwile mi się uda” aż wreszcie osiągnęła cel.
-Świetnie.- uśmiechnął się dziwnie i wyszedł. Kiedy tylko jego ogon zniknął za wejściem, opadła na legowisko. Uwielbiała swojego brata, ale ostatnio dziwnie się zachowywał. Mówiła sobie, że to przez śmierć Liliowej Łodygi, chociaż jeszcze jej dziecinny umysł wiedział lepiej, i doszukiwał się w tym tajemnic.

Od Miodowej Łapy

Z tego co dowiedział się ten odludek żyjący w jamie Medyka, dużo działo się w klanie. Pewnie nie orientowałaby się w ogóle, ale Wróbla Łapa nadal nie zrezygnowała z dotrzymywania jej towarzystwa, jak to matka. Dowiedziała się, że do klanu wróciła jakaś Szepczący Wiatr, chociaż za Gwiezdnych nie wiedziała kim jest Szepczący Wiatr, ale bardzo jej się jej to imie spodobało. Potem przyszedł jakiś kolejny kot, Mała Łapa, też nie miała pojęcia kto to. Urodziły się kociaki, nie wiedziała czyje. Oraz zaczęła się fala śmierci. Milcząca Gwiazda dożyła swoich lat i odeszła tam, gdzie nie będzie już się martwić zagrożeniem ze strony innych klanów. Nie dawno jeszcze zeszli Łososiowy Pysk i Liliowa Łodyga, chociaż taki plus, że odeszli razem. Chociaż i tak najbardziej załamała się na śmierć Motylego Skrzydła. Nie tęskniła za nim jak za mentorem, czy kimś po prostu ważnym, przecież był dla niej przybranym ojcem! Pamiętała jak siedział z nią w kociarni i dawał się gryźć po łapach, pamiętała jaki był dumny kiedy została jego uczniem. A teraz co? Nie było go. Czuła się winna, że nie zdążyła go zadowolić. Kitrała się tutaj zamiast sprawić, żeby był naprawdę dumny. Spotka go dopiero po śmierci, a jak ma sprawić żeby jako martwa mogła coś pożytecznego zrobić?

01 czerwca 2018

Od Miodowej Łapy

Miodek znała już każdy kąt legowiska Medyka który mogła przeanalizować wzrokiem, a jama kojarzyła się jej z klanem bardziej niż sam obóz. Mimo, że lubiła wdychać to, co Burzowe Futro roztrącała łapą a potem z powrotem układała, cieszyła się, że wreszcie może trochę wyjść do świata. Oczywiście, trochę za bardzo się pospieszyła, zapominając o roli kulki futra która nie umie nawet chodzić.
Jako, że Burzowe Futro to kotka o czystym sumieniu, dała się jej wyspać, i dzięki Klanie Gwiazdy za to, bo to, co miały robić, i tak zdrowo wkurzy niecierpliwą kotkę. Nadszedł czas na rzecz, na którą szylkretka, czekała jak od długiego czasu na nic: rehabilitacja.
Kiedy Medyczka jej o tym powiedziała, z góry próbowała wstać, a wiadomo jak to się skończyło. Z resztą, skończyły się tak samo jak następne próby, mimo podtrzymywania medyczki. Za każdym razem, kiedy upadała przepraszała z pięć razy.
Po dłuższym czasie przyszła też Wróbla Łapa, chcąc obserwować postępy córki. Zdawała jej relacje z treningu tak, że brakowało jej czasem oddechu, przerywając, kiedy się przewracała pytając, czy wszystko w porządku. Jednak rozgadała się dopiero, kiedy przy zachodzie słońca udało jej się po raz pierwszy w ogóle stanąć. Co prawda, nie o własnych siłach, tylko pomagając sobie niebieską, ale i tak w ogóle jej to nie przeszkadzało. Mówiła dwa razy szybciej, co chwile powtarzając słowo „dumna”, więc wynikało z tego, że jest z niej dumna dumna bardzo dumna.
<Jak ktoś ma ochotę to niech odpisze, nie licząc Różanej Sarny, chce z nią zrobić osobną sesje ale nie ma e-maila w formularzu>

09 maja 2018

Od Miodowej Łapy C.D Burzowego Futra

Szylkretka popatrzyła się na kotkę, jednak szybko odwróciła wzrok z powrotem na swoje łapy bojąc się, że od samego patrzenia się na pysk Medyczka na nią skoczy.
-Będą mnie uważali za przeszkodę, nie potrzebny, kolejny pysk do karmienia. 
-To przecież koty z twojego klanu!
-To nic nie zmienia! Mogą po prostu nic nie mówić, a poza tym... znowu wszystkich zawiodłam, nie mogę trenować, nie umiem walczyć, polować, nic! I... I nie mogę chodzić...
Popłakała się, znowu się popłakała. Najwidoczniej dane jest jej teraz w kółko płakać.
-Prze-epraszam.- Szybko wytarła łzy w łapy.- Pewnie tylko cię wkurzam, Burzowe Futro. W końcu ile można słuchać beczenia jakiegoś dzieciaka.- Pociągnęła nosem i już chciała okryć łapy ogonem, kiedy po raz kolejny sobie przypomniała, że takowego nie ma.
-Nie wkurzasz mnie, po prostu nie możesz się tak mazać. Znaczy, wiesz, nie możesz się tak poddawać, zacisnąć zęby i iść dalej.
-Ale ja nie mogę chodzić.
-Bardzo zabawne.- Niebieska zaśmiała się ironicznie.
Chciała jak najszybciej zmienić temat. Nie lubiła mówić o sobie, po co ma mówić o sobie, jak jest wiele innych ciekawych rzeczy? Rozejrzałam się dookoła, aż jej oczy padły na jakieś liście.
-Co to za zioło?- zapytała, próbując go dotknąć.
-Korzeń łopianu. Na zakażenia przez ugryzienia szczurów.
-Przepraszam.- zawstydzona podciągnęła do siebie łapy.
-Nie musisz przepraszać.
-Przepraszam. 
Medyczka popatrzyła na nią znacząco po czym z powrotem się odwróciła.
-I... Burzowe Futro... wiem, że nie powinnam pytać ale... Kiedy byłam mała, Wu-Motyle Skrzydło przestał wychodzić, ale teraz znowu wrócił do formy, i jeszcze Zroszony Nos... to była choroba?
Kocica westchnęła.
-Tak, była u nas epidemia. Łzawy Kaszel, żaden kot jej nie znał.
-Koty są z powrotem zdrowe.
-Udało mi się znaleźć odpowiednią mieszankę ziół.
-Musisz być bardzo dobra. 
-Metoda prób i błędów.
Kotka szybko wepchnęła nos z powrotem w łapy ,,licząc piasek”, gdyż jej mania starania się nie wkurzania innych podpowiadała jej, że się denerwuje.

<Burza?>

04 maja 2018

Od Miodowej Łapy

Kotka leżała w legowisku Medyka. Dlaczego? Wczesnego poranka, kotka wymknęła się z obozu żeby zapolować, bez nauki. Chciała pokazać, że jest czegoś warta, i żeby ktoś ją pochwalił. Na swojej drodze spotkała psa, i teraz leżała bez ogona.
Kiedy tylko Medyczka gdzieś wychodziła, uczennica wybuchała płaczem. Na początku starała się to hamować, ale teraz już po prostu nie mogła. Jeżeli wracała za nim się uspokoiła, szybko chowała pysk w łapy udając że liczy piasek.
Pocieszeniem było, że wiele kotów do niej przychodziło. Oczywiście, najwięcej przychodziła Wróbelek, jak na kochającą matkę przystało. W drugiej kolejności przychodził Świerk, Motyle Skrzydło i Borsucza Łapa. Kiedy mógł, sprawdzał czy wszystko dobrze, i obiecywał, że pomoże jej się nauczyć chodzić od nowa. Zawsze wtedy się uśmiechała do niego, chociaż przy nim łzy jeszcze bardziej leciały z oczu. Mentor cały czas się martwił, kiedy będą mogli wznowić trening, a brat przychodził rzadko, bo był ,,cały czas zarobiony”, ale kotce to nie przeszkadzało. Często przychodził także Borsuczy Goniec*. Mówił, że było wiele wielkich wojowników, którzy mieli ubytki w ciele, a mimo to byli wielcy, i mówił, że ja też mogę taka być. Wiedziała, że ma poparcie w klanie, ale z każdą wizytą czuła się jeszcze gorzej. Miała sprawić, że będą ją chwalić, a nie pocieszać. Jak zwykle wszystko zepsuła. Nie będzie mogła trenować. Będzie siedziała całymi dniami u Medyka. To za to, że nic nie umie. To była jak zwykle jej wina.

<Ktokolwiek, najlepiej Milczka, Burza, Borsuk?>

Od Miodka (Miodowej Łapy)


Młoda szylkretka nie spała praktycznie całą noc czekając na ten dzień. Chciała wreszcie coś zrobić dla klanu, chociaż się bała.
Kiedy wreszcie nadszedł ten dzień, nie mogła usiedzieć w miejscu w takim stopniu, że zachowywała się jakby skosztowała zasobu Medyka. Mimo to, cała energia uleciała kiedy znalazła się pod skałą.
-Świerku, ukończyłeś sześć księżyców i nadszedł czas, abyś został uczniem. Od tego dnia, aż do otrzymania imienia wojownika będziesz się nazywać Świerkowa Łapa. Twoim mentorem będzie Liliowa Łodyga.
Niebieska kocica odwróciła się do Liliowej Łodygi.
-Liliowa Łodygo, jesteś gotowa do szkolenia swojego własnego ucznia. Otrzymałaś od swojego mentora, Sosnowego Ogona doskonałe szkolenie i okazałaś swoją lojalność i mądrość. Będziesz mentorem Świerkowej Łapy, mam nadzieję, że przekażesz mu całą swoją wiedzę.
Cynamonowy kocurek podszedł chwiejnie do białej kotki i zetknął się z nią nosami.
-Miodku, ukończyłaś sześć księżyców i nadszedł czas abyś została uczniem. Od tego dnia aż do otrzymania imienia wojownika będziesz się nazywać Miodowa Łapa. Twoim mentorem zostanie Motyle Skrzydło. Jesteś gotowy by szkolić swojego własnego ucznia. Dostałeś od Jaszczurzego Ogona doskonale szkolenie i okazałeś swoją odwagę i umiejętności. Zostaniesz mentorem Miodowej Łapy. Mam nadzieje że przekażesz jej całą wiedzę.
Podeszła trzęsąc się do swojego mentora i zetknęła się nosami. Cieszyła się, że będzie trenować z kimś lepiej jej znanym.
<Motyl? Gniot mi wyszedł wiem>

21 kwietnia 2018

Od Miodka C.D. Burzowego Futra

Faktem było, że kotka zawsze była zagubiona. Nigdy nie rozumiała, czemu tak biegają, czemu w kółko wychodzą z obozu, w którym nic nie może się im stać. Zawsze chciała pójść za nimi i zobaczyć, co ich tak tam ciągnie, ale bała się że jej mamie będzie smutno. Czuła się już duża, ale nadal nie było jej dane to zrozumieć.
Jednak teraz wszystko zaczęło być dwa razy, lub nawet trzy, bardziej niezrozumiałe. Wszyscy wracali z zewnątrz z jakimiś fajnymi liśćmi. Wszyscy biegali jeszcze więcej, a zwłaszcza Burzowe Futro, która właśnie weszła do żłobka.
-Dzień dobry, Burzowe Futro! Świerk, Miodek, powiedzcie ,,Dzień dobry”.- powiedziała karmicielka.
Była to rzecz która wychodziła Miodkowi najciężej. Jej brat mówił dużo lepiej, niż ona, gdyż jej ,,Dzień dobry” brzmiało jak ,,Tsienji topfry”. Niebieska kocica uśmiechnęła się i usiadła obok Wróbelka.
-Czy zauważyłaś jakieś objawy? Kasłały?
-Nie, wszystko z nimi dobrze.
-To dobrze. Wszyscy w klanie chcą, żeby jak najmniej kotów zachorowało.
-Szo do snaci sachorofaci?- Mała szylkretka próbowała tym wyrazić zdanie ,,Co to znaczy zachorować” ale niezbyt jej to wychodziło.
-Choroby to złe rzeczy, dotykają nawet kotów spoza klanów. Zwykle są groźne, można od nich umrzeć.- Medyczka próbowała to wytłumaczyć takim językiem, żeby kocie zrozumiało.
-Szyli moguabymf sitracici Si-sifierka?- Kolejne nieudolne zdanie wypłynęło z pyszczka kotki.
Przecież to z jin kotka spędzała większość czasu, to dla niego codziennie wychodziła z legowiska na drugi koniec obozu by znaleźć odpowiedni kamień, chociaż bała się klasowiczów, nie chciała mu przynieść byle czego. To jemu dawała fory, żeby cieszył się z wygranej.
-Nie tylko Świerka, a nawet twoje życie, i twojej mamy.
Kiedy to usłyszała, jej oczy się zamgliły. Świat wydawał jej się dosyć przyjazny, przecież jak brała żuka w łapki, to nic jej się nie działo, a tu nagle się dowiedziała, że tak nie jest.
-A-ale cemfu dak jezst?
-Tak po prostu jest. Ale medycy, umieją pomóc na większość dolegliwości za pomocą ziół. Dlatego zostałam medykiem, żeby pomagać klanu.
-Tfo-tfo musji byci... fajne!
<Burze? Przepraszam za te wypowiedzi Miodka

16 kwietnia 2018

Od Miodka C.D Motylego Skrzydła

Kotka podskoczyła słysząc za sobą głos Wujka Góry, ale za chwile przywitała się z nim mruczeniem. Nie bała go się już, że ciagle przychodzi, wręcz to lubiła. Nawet czasem myślała o nim bardziej jak o tacie, chociaż bardziej pasowało jej wujek.
Podbiegła do dziwnej rzeczy przyniesionej przez kocura. Zaczęła to tykać łapą i otworzyła pyszczek (oczywiście nadal tykając).
-To szego to siusi?
-Do jedzenia- odparł czarno biały.
-Iak tfo?! Fego se njie da ieść!
,,Wujek” wziął w pysk gryzonia i podał go Wróbelkowi, która śmiała się cicho. Karmicielka nachyliła się i odgryzła kawałek, chwile potem go połknęła. Jej dzieci wyglądały jakby zobaczyły kota z Klanu Gwiazdy, na dodatek zmutowanego i z fajnymi liśćmi, a Świerk nawet szepnął cichutko ,,Siostra widziałaś? To się da jeść!”. Kocurek podszedł do gryzonia i próbował go ugryźć, a Miodek w międzyczasie próbowała go odciągnąć, jakby bała się że to coś mu zrobi krzywdę. Kilka razy wypadło mu z pyska, ale w końcu udało mu się przerzuć.
-Miotku, to jeśt dobre!- odwrócił się do siostry. Ta niepewnie podeszła i zrobiła to samo co jej brat. Cynamonowy nie kłamał, mięso było żylaste, mimo że trochę twarde i chude.
-A sio tio w ochule jeśt?-Kotka oblizała wąsiki z resztek.
-Nornica.- Uśmiechnęła się starsza z szylkretek.

02 kwietnia 2018

Od Miodka C.D. Motylego Skrzydła

Mała kotka nie wiedziała, jak w ogóle ma na imię potężny kocur. Przecież ich słowa brzmiały dla niej jak ,,Hblhlhllblfl? Hblhlhlhlflfl!”, ale w głębi duszy dobrze wiedziała, że kocur nazywa się Góra. Tak. Zdecydowanie Góra. A niby jak miałby mieć na imię?
Góra poturlał coś do niej gigantyczną łapą, kiedy zobaczył, że kotka zwróciła na niego uwagę po wypowiedzeniu jej imienia.
Potoczyło się w jej stronę wielkie, szare COŚ. Nie wiedziała co ma zrobić. Czy ma zaatakować, czy ma się chować, bronić, obślinić to, czy jeszcze coś innego. Wpatrywała się nerwowo w szarą rzecz. Musiała podjąć jakąś decyzje, przecież od tego może zależeć życie jej brata, matki, jej własne, a może nawet klanu!
Podniosła trzęsącą się łapę i szybko uderzyła, po czym odskoczyła jak najdalej żeby się ewakuować. Stała się rzecz bardzo dziwna, bo wróg nie oddał ciosu. Jeszcze nie dawno bawiła się ze Świerkiem w walkę, i za każdym razem oddawał. Spróbowała jeszcze raz. Tylko się poruszył. Uznała, że jak i tak sam się nie rusza i nic nie robi, i ogólnie nawet nie ma pyska, to go tak dla jaj się na niego rzuci. Szara rzecz okazała się jednak bronić, bo gdy kotka próbowała ją ugryźć, odkryła, że jest aż tak twarda, że zaczęły ją boleć trochę ząbki. Pisnęła i odrzuciła ją na drugi koniec legowiska. Wróbelek od razu złapała ją za kark i przyciągnęła do siebie, wylizując ją.
<Motyl? Może napisz o śmierci Jaszczurzego czy coś>

26 marca 2018

Od Miodka

W Miodku obudziła się dzika ciekawość. Było dosyć wcześnie, a jak to na Porę Nagich Drzew, wszędzie było zimno. Przy brzuchu jej matki może i było ciepło, ale na co komu ciepło, kiedy dopiero co się otworzyło oczy, a jest pełno rzeczy do poznania.
Zaczęła się wić we wszystkie strony, aż udało jej się wyrwać. Poczłapała do wyjścia żłobka, mimo że jak na małego kociaka, zajęło jej to długi czas. Wyciągnęła pyszczek do nieba i zaczęła wąchać zimne powietrze. Po chwili zdecydowała się na dalszą wędrówkę, więc obróciła się w bok i powoli ruszyła dalej.
Niestety, po paru krokach kot akurat zmierzający do żłobka złapał ją za kark i zaczął nieść do Wróbelka. Kotka zazdrościła mu, gdyż miał dłuższe łapy, i chodził szybciej. Zaczęła machać łapkami wyrażając tak sprzeciw, bo przecież przyszedł sobie i ją gdzieś bierze. Kiedy puścił ją na ziemię i obudził karmicielkę, która rozbudzona podziękowała i od razu usadziła ją obok brata, zwróciła w jego kierunku parę pomarańczowych oczek.
Zobaczyła dużego, umięśnionego kocura z czarno-białą, długą sierścią. Chociaż miał łagodne spojrzenie i nie wyglądał, jakby miał zamiar coś jej zrobić, wciśnęła głowę w ogon matki, jakby liczyła, że przez to jej nie widać. Wielki kocur powiedział coś, chociaż jeszcze niezbyt to rozumiała.
<Motyl?>