BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jaśminowa Gwiazda x Rysia Łapa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jaśminowa Gwiazda x Rysia Łapa. Pokaż wszystkie posty

16 lutego 2022

Od Rysiej Łapy CD Jaśminowego Snu

- To ty na mnie wpadłoś! - fuknęła młoda uczennica. 
- Oh, nie sądzę. Teraz zapoluj na to, co straciłaś, łajzo. Inaczej, Klan nie dostanie zwierzyny, jak to ujęłaś. Tylko, że przez ciebie. 
Machnęła ogonem, odwróciła się i poszła. Od urodzenia wiedziała, że z takimi nie warto chociaż rozmawiać. Sama pewnie upoluje więcej niż ten marny wojownik!

***

Gapiła się bez słowa w dwie kotki siedzące w obozie. Kremowe i bure futro splatało się w jedno, a pogłosy głośnego mruczenia były jak kocia muzyka. 
Za co Klan Gwiazd obdarzył ją taką matką? Perliczy Grzebień była przekleństwem, jakie ktoś na nią zesłał z wściekłości. Gruba, miękka, obrzydliwa. I pomyśleć, że była do niej tak podobna. Gdyby nie więcej bieli i trochę jaśniejsza sierść.. Tfu. Ohydztwo. 
Perliczka zauważyła córkę i natychmiast przybrała zakłopotaną minkę. Odwróciła wzrok. Właśnie tak się zachowywała. Jak gdyby chciała zapomnieć, że ma dziecko, a nawet trójkę. Obie się nie chciały znać, a jednak Ryś wiele rozmyślała. Co gdyby jej matka była inna? Gdyby ją kochała i wspierała? Bądź co gdyby chociaż nie plamiła rodu posiadaniem partnerki?
Powoli akceptowała to, co mówił Kogut. Że takie osoby mają zdeformowane mózgi. Że medycy powinni się takimi jednostkami natychmiast zajmować bez wyjątków. Jej matka była dobrym przykładem. Aż za dobrym. Ile by dała, by ta kiedyś powiedziała jej, że to wszystko było żartem. Nie chciała mieć w rodzinie kogoś.. takiego. Ohydnego. 
Zabiła ogonem o ziemię. Nie mogła na to dłużej patrzeć. Szybkim krokiem wyszła z obozu. Chciała tylko normalnej rodziny. Czy to tak wiele? Dla losu pewnie tak. 
Łapy ją ciągnęły na otwartą przestrzeń. Nikomu się nie chciało w takie miejsca wybierać, zwłaszcza w takie zawieruchy. Wiatr opiewał jej sierść, rozwiewając na wszystkie strony. Czy właśnie tak żyły burzaki? Ciągle smagane przez wiatr, nieznające nawet drzew, nigdy nie wąchające zapachu mokrej sosny? Trudno jej to było przyznać, ale to nie było tak złe. Niby grzała się całe życie w zaroślach, chowała wśród drzew, nurkowała w ściółce, a las był jej domem. Mimo to gdzieś w głębi serca chciałaby zaznać takiego życia. 
Daleko w trawie mignęła jej bura sierść. Intruz? Czy może Pierwszy Brzask czy inny Pląsający Wiesiołek się tu czai? 
Otworzyła pysk, by lepiej wyczuć zapach. Nie. To królik. W sumie... co jej szkodzi się przebiec po zdobycz. Rozciągnęła się i wystrzeliła jak strzała. Kicek usłyszał cętkowaną i zaczął sprawnie uciekać, skrywając się za źdźbłami traw. Prowadziła dalej pogoń wytrwale, aż nie zaprowadziła zwierzęcia w ślepy zaułek przy strumieniu. Buras za długo się zastanawiał, gdzie uciec. Jej kły dokonały żywota małej istoty. Była z siebie dumna. 
Zaraz, czy tak powinien się zachowywać prawdziwy klifiak?
Wyrzuty sumienia zalały jej myśli, a po grzbiecie jak stado mrówek przebiegł jej lodowaty dreszcz. To było głupie. Zbyt głupie, by dopuścić to do świadomości.
Patrzyła się tylko na truchło, które leżało przy jej łapach, znowu gęsto się zamyślając. 
-Argh! - usłyszała warknięcie gdzieś dalej. I to już nienależące do żadnego zwierzaka. 
To był prawdziwy samotnik i to tuż obok. 
Zostawiła zdobycz pod kamieniem i ruszyła w stronę, gdzie wcześniej usłyszała syk.
- Walone ciernie! - powiedział jeszcze włóczęga. Nie krył się ze swoją obecnością. Albo nie zdawał sobie sprawy z jej obecności. Gdy tylko kremowo-biała twarz wyjrzała zza zarośli niebieski samotnik (a bardziej samotniczka) odwróciła łeb i wstała. Srebrna zjeżyła się.
- Zwiewaj z terenów Klanu Klifu!
- Nigdzie się nie zamierzam ruszyć. - odwarknęła. - A zwłaszcza na rozkaz jakiejś smarkuli!
Syknęła ostrzegawczo, jednak kotce nie widziało się zwiewać z miejsca. Ryś szybkim krokiem podeszła bliżej, by pokazać, jak ostre potrafią być jej szpony i zęby, jednak szara wypaliła niespodziewanie łapą w pysk Rysiej Łapy. Zamrugała kilka razy, rzucając głową jak mokrymi włosami. Nim oddała cios bezklanowa uciekła gdzie indziej. Potrząsnęła głową raz jeszcze, czując jak z rany płynie strużka krwi. Chciała ją gonić, ale odpuściła. Oznaczyła tylko teren by ostrzec innych mysiomózgich samotników, że z nimi już się rozprawi. Musi zawiadomić Jaśminowy Sen, że za dużo już sobie pozwalają.
Chwyciła królika i poszła samotnie do obozu, wysłuchując świstów wiatru.

***

W legowisku medyka było ciasno jak nigdzie indziej. Potulnie czekała na swoją kolej, szurając pazurami w ziemi. Dziki Kieł był opatrywana przez Bluszcza. Nastawiał mu właśnie bark. Zastanawiało ją jak to sobie zrobił, ale nie wnikała w takie szczegóły. Gałęzie spadały nieustannie na ziemię. Pewnie to przez nie.
- Jak sobie zrobiłaś taką paskudną ranę? - miauknęła z troską Cicha Kołysanka, podchodząc do niej i wybierając zioła. 
- Kretyńscy samotnicy, 
- Prhm. 
Cicha przyłożyła do ognistej rany pajęczynę, która wchłonęła część krwi. Reszty ziół nie znała choćby z widzenia. Ból ustąpił, chociaż na chwilę. 
- Lepiej zostań przynajmniej do końca dnia w obozie. Już idzie wieczór, a nie chcemy, byś załapała infekcję. 
Skinęła łbem i powoli wyszła z legowiska medyków. Nie przepadała za tym miejscem. Nigdy. 
Widok Jaśminowego Snu rozmawiającego z Rdzawym Ogonem przypomniał jej, co miała powiedzieć. 
- Jaśminowy Śnie! - miauknęła, podchodząc do pary. 
- Masz mi coś ważnego do powiedzenia? - bąknęło. 
- Chcę tylko powiedzieć, że na granicy z Klanem Wilka czają się samotnicy. Prawdopodobnie dużo ich tam się zebrało. Spotkałam dwóch i byli agresywni. - skłamała z kamienną twarzą. Cóż, chyba nie do końca. Po prostu podkręcała fakty. Chciała zabrzmieć poważnie i z brawurą, jakoby sama ich wypędziła. Zachowywała więc ponury ton i chłodny szacunek. To zastępca. Nawet, jeśli ma coś nie tak jak powinno w głowie i uważa się za coś innego niż kotka, to nie warto robić sobie z nimi problemów. Jeszcze by jej się to odbiło. 

<Jaśminowy Śnie?>

27 grudnia 2021

Od Jaśminowego Snu CD. Rysiej Łapy

Nagle poczuło się uderzone przez jakiś kamień albo czymś w tym guście. To coś odbiło się w ich futro, wywołując przy tym fale rozgrzanej krwi w ich żyłach, jakby nie było wystarczająco rozdrażnione przez mróz, którego nienawidziło z całego serca.
Obróciło się na pięcie, chcąc sprawdzić, co zakłóca ich spokój. Dziwna, hałaśliwa kulka za nimi wydawała się być bardzo znajoma. Ano tak, to przecież ta mała gówniara, której się wydawało, że Jaśmin ją wyszkoli. I znów stanęła na ich drodze, tylko tym razem w wydaniu uczniowskim, gdzie (na całe szczęście) nie Jaśminowe Serce ją trenuje, a Miętowa Gwiazda. Gorzka Prawda był spokojnym uczniem, ale ten mały wypierdek przed nimi? Klanie Gwiazdy, w życiu nie chciałoby trenować tak irytującego bachora.
Na dodatek Ryś zaczęła ich wyzywać, jakby myślała, że szacunek do starszych ją nie obowiązuje. Aczkolwiek, musiało przyznać, że wyglądała przy tym zabawnie. Jak mała pchła, która nie może doskoczyć na gałąź.
Jaśmin zamachnęło się łapą, mając u celu uderzenie śniegiem o twarz koteczki.
— Trochę szacunku, pchełko — przewróciło oczami. — Przestań wpadać na mnie i kontynuuj trening, jeśli chcesz cokolwiek znaczyć... i żeby głupota nie była po twojej stronie, jak teraz.
— To ty na mnie wpadłoś! — fuknęła Rysia Łapa.
— Oh, nie sądzę — Ta dyskusja ich męczyła, choć może i trochę wkurzała? Być może po ich minie było widać, że próbuje wykazać się cierpliwością i opanowaniem, zamiast bezsensu wybuchnąć i tracić nerwy na głupoty. — Teraz zapoluj na to, co straciłaś, łajzo. Inaczej, Klan nie dostanie zwierzyny, jak to ujęłaś. Tylko, że przez ciebie.
Odeszło parę kroków i miało nadzieje, że mały gnojek odczepi się od nich raz na zawsze; że się czegoś nauczy.
Ta, mogło sobie mieć nadzieję.
 
<Ryś?>
 


16 grudnia 2021

Od Rysia (Rysiej Łapy) CD Jaśminowego Snu

 Jak jej na imię? Jeszcze nikt nie wie?
- Ryś. Będę bronić Klanu Klifu jak ty! A co się stało z tamtą kotką? Siedzi w Klanie Nocy bez ogona? Ma cały pysk w bliznach? Uciekła i już jej nikt nie widział? A może zginęła? Umarła, wchodząc na nasz teren? 
Paru przechodzących obok współklanowiczów spojrzało się na rozmawiającą dwójkę z dziwnym wyrazem pyska.
- ..Uciekła.
- Jeszcze popamięta, gdy ją spotkam!
Jaśmin spojrzało się na kociaka bez wyrazu.
- Wydaję mi się że mam patrol. - warknęło i odeszło, zostawiając małą z niczym.
Jaśmin była.. było.. byli dziwne. Zachowywało się nienaturalnie. W ogóle co to za wymysł, by gadać do niej tak inaczej. Ona, on. Gdzie ona widzi w sobie dwie czy trzy osoby. Albo zero.
Utwierdzało ją to w przekonaniu, że Klan Klifu ma w sobie dużą bandę dziwadeł.

***

Śnieg chrupał pod łapami kremowej, gdy szukała zwierzyny. Pora Nagich Drzew to przekleństwo nad przekleństwami. Okropieństwo, o końcu którego marzyła. Nawet przed Miętową Gwiazdą nie może się popisać, bo wszystko jałowe. Myszy w norach, wiewiórki w dziuplach, ptaki w gniazdach, nic tam gdzie może. 
Szelest za krzewami. Podniosła ucho i tak jak ją rudy uczył przywarła do ziemi, szukając nowych odgłosów. 
Tupot łap zwierzyny rozległ się ponownie, a gdy ujrzała brązową sierść za listowiem rzuciła się w pogoń. Zapach tej smakowitej myszy już hulał w jej nozdrzach, a sama widziała jak podaje ją dumnemu Miętkowi.
Trzask! Upadła na ziemię. Obok niej otrzepywało się Jaśmin i zanim zdążyło coś powiedzieć, kremowa odgryzła się, wściekła.
- Patrz jak biegasz, łajzo! Przez ciebie Klan nie dostanie zwierzyny, bo byłoś zbyt głupie by.. aż szkoda język strzępić. - wstała z prychnięciem, otrząsając się ze śniegu, który uwielbiał dostawać się wszędzie, gdzie był niemile widziany.
<Jaśmin? przepraszam za to że krótkie>

05 grudnia 2021

Od Jaśminowego Snu CD. Rysia (Rysiej Łapy)

 — Wstawaj, Jaśminie. — Szept Zadymionego Pyska rozbrzmiał w ich uszach. — Idziemy na patrol.
Wciąż otumanione Jaśminowy Sen starało się podnieść powieki ciężkie, jak głaz. Starszy kocur stał cierpliwie, oglądając, jak kolega z legowiska zacięcie walczy z własnymi mięśniami, które wciąż były w transie. Po kilku minutach wybudzone stanęło przed obliczem wojownika.
— Kto jeszcze idzie? — spytało Jaśmin, wciąż ogarniające rzeczywistość wokoło nich.
— Perliczy Grzbiet — odparł Zadymiony Pysk. — Czeka na nas przy wejściu.
Jaśmin ziewnęło i powłóczyło się ospale za towarzyszem. Wiedziało, że powinno jak najszybciej się rozruszać, acz potrzebowało do tego nieco czasu albo nagłego skoku adrenaliny. Jeszcze trochę, niech tylko przestanie im się kręcić w głowie...

***

Poszli nad ranem, a wrócili, kiedy słońce było już wysoko na niebie. Przynieśli zwierzynę na stos - głównie wróble, które zadomowiły się w tym lesie stadami, stąd ostatnio przeważają wśród klanowej strawy. Odłożywszy zdobycz na miejsce, Jaśminowy Sen postanowiło, że odwiedzi Bluszczowe Pnącze w legowisku. 
I będąc już w drodze, coś hałaśliwego wpadło im pod łapy. Kociak, zresztą bardziej irytujący.
— Hej! — pisnęła koteczka. — Jesteś Jaśmin? Chcę, abyś mnie nauczyła czegoś o walce! Wyglądasz na silną! Biłaś się z kimś ostatnio?
Jaśmin zamurowało na amen. Nie dość, że przypomniało im się o bezbronnej kotce z Klanu Nocy, którą zabiło i nie wiedziało, czy słusznie to jeszcze... Właśnie! Wydawało im się, że kłaczek podszedł im do gardła i tam utknął, natomiast w żyłach nie obiegała już krew, a płomień. Gorący żar, przez który chciało krzyczeć. Nie chciało być znowu kotką! Co to w ogóle za bezczelna gówniara!
— Zejdź mi z oczu! — warknęło cicho, wciąż się wstrzymując od wybuchu.
— Nie bądź taka wredna! Nie odejdę, dopóki nie nauczysz mnie, czegoś pożytecznego! — Upartej koteczce zachciało się zastosować szantażu.
— Dobra, słuchaj. Rozpędź się i walnij łbem o to drzewo. Może wbijesz sobie do głowy, żeby nie nazywać mnie jak kotkę. Jestem "nimi".
— I jak to ma mi pomóc? — zmarszczyła nosek.
— Nauczysz się szacunku do starszych.
— Okej, przepraszam — Maluch przewrócił oczami, po czym wrócił do poprzedniej taktyki. — Ale pytam na poważnie, biliście się ostatnio?
Jaśminowy Sen przełknęło ślinę.
— Była taka jedna kotka z Klanu Nocy... — Ciężko przeszło im to przez gardło, ale wiedziało, że musi zgrywać silnego. — Złamała kodeks wojownika. Wkroczyła na nasze tereny. Musiałom bronić klanu.
— Też kiedyś będę bronić klanu!
— Jak masz na imię, dzieciaku?
 
<Ryś>

31 października 2021

Od Rysia

W obozie panował tłok, odrobinę większy niż przywykło się tu widzieć. Taka różnica, że większość z nich była zasmarkana, zakaszlana, słaba i ogółem bezużyteczna. Niczym starszyzna. 
Przynajmniej widać po co istnieją medycy. Zamieniają chorych w zdrowych za pomocą kwiatków.. Dziwacy. 
Postanowiła się bliżej przyjrzeć temu wszystkiemu. Przybyła do legowiska medyka, zastając tam zapracowanego Bluszczowe Pnącze. 
- Coś ci dolega?
- Nie. Chcę popatrzeć. 
Liliowy westchnął. Był już zmęczony ogarnianiem zgrai. I mu się nie dziwiła. Jakby był wojownikiem jego życie byłoby znacznie prostsze. 
Pierwszy z kolejki wyszedł Kwaśny Język, zmęczony jakby uciekał przed patrolem Klanu Burzy. Bluszcz polecił mu zostanie w obozie i nieprzemęczanie się. Żenada. Ma tyle liści, łodyżek i korzeni że mógłby postawić go na łapy i jeszcze nauczyć latać! Kwaśny jednak tylko podziękował i wyszedł się zdrzemnąć. Typowy leniwiec. 
Druga do medyka przybyła szylkretka Słoneczna Polana. Mirabelkowa Łapa wpychała się pomiędzy chorych. Okazało się że obie drapie gardło i czują się jak jedna wielka pustynia. 
- Nie możecie się po prostu napić wody?- spytał spokojnie medyk. - Jeśli nie macie siły możecie poprosić Iskrę o zorganizowanie patrolu po nią. 
- Jeśli nie umrę to świetnie. Przekażę. - wycharczała wojowniczka. 
- Mogę iść! - powiedziała Mirabelka. 
- Zostań w obozie, bo zostanie z ciebie wyschnięta kostka! - nie mogła się powstrzymać Ryś. Nie wiedziała dlaczego. Po prostu czuła że musi coś powiedzieć. 
Ewidentnie podziałało, bo kotka skinęła głową i wyszła, ustępując innym. Była takim małym kociakiem, ale patrzcie! Ktoś się jej słucha! Mądra jest ta Mirabelka. Poczuła się doceniona.
- Przyszłam po drugą dawkę moje... - powiedziała Wrzosowa Pogoń, ale kotki już to nie interesowało. Musi pogadać, może nawet pochwalić tą uczennicę. 
Niestety małej nigdzie nie było.. Chyba naprawdę poszła na jakiś patrol. Eh. 
Ale przed oczami znalazła się jej jakaś wojowniczka! Tak, prawdziwa, silna wojowniczka!
Nie zamierzała marnować żadnej szansy.
- Hej! Jesteś Jaśmin? Chcę, abyś mnie nauczyła czegoś o walce! Wyglądasz na silną! Biłaś się z kimś ostatnio?
Schlebiała jej. Odkryła już, że jak komuś schlebi to bardziej prawdopodobne że ją czegoś nauczy. 
Na kilku już podziałało.

<Jaśmin?>


Wyleczeni: Kwaśny Język, Mirabelkowa Łapa, Słoneczna Polana