Zbyt dużo mówiła. Zbyt dużo niepotrzebnych słów opuściło jej pyszczek. Zdawała sobie z tego sprawę powinna się streścić i zapytać syna Gwiazd o... no właśnie o co? Myślała tak dużo, o co mogła poprosić kocura, jednak teraz w jej głowie była pustka.
Szara Skóra wspomniał, że w Klanie Burzy żyje trójka śnieżnobiałych kotów, którzy byli pośrednikami gwiazd. Fląderka po raz pierwszy w tamtym momencie o nich usłyszała i, pomimo początkowych obiekcji co do kontynuowania rozmowy z wojownikiem sąsiedniego klanu, zdecydowała się go wysłuchać. Szara Skóra był przekonujący lub też po prostu Fląderka była naiwna. Jednak myśl, że potomek Gwiazd mógłby spełnić jej jedno życzenie, sprawiła, że zaczęła się mocno głowić nad tym, o co go powinna poprosić. O to, aby klątwa się nie uaktywniła? O bezpieczeństwo klanu? A może mogłaby poprosić o to, aby jej futerko przybrało inny kolor i ... Nie. Nie mogła pozwolić sobie na tak egoistyczną prośbę.
Pamiętała, jak nawiązała podczas rozmowy ze starszym kocurem do historii dotyczącej tego, skąd wzięły się maści. Nie była pewna, czy była godna, by pomówić ze śnieżnobiałym. Szara Skóra wysłuchał odrzutka, jednak na końcu się roześmiał. Przyznał szylkretce rację, mówiąc, że to najprawdziwsza prawda, lecz kot, którego miała w nocy spotkać, był ponad te podziały. I nieważne, że jest zrodzona z ognia, z błota czy z mroku nocy, na pewno jej wysłucha i pomoże.
<Biały Strumieniu? łap, nabijaj ładnie odpisy, bo Flądra zamula>