BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 26 lipca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brzoskwinka x Orzeł. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brzoskwinka x Orzeł. Pokaż wszystkie posty

17 września 2022

Od Orła CD. Brzoskwinki

 dawno temu

    Jabłko i Trzmiel stali się sobie jeszcze bliżsi. Wojownicy spędzali razem każdą chwilę, a to wybierając się na patrol, polowanie, czy po prostu dzieląc się językami. Orzeł obserwował dawnego mentora z zadowoleniem. Uwielbiał takie dni. Pełne radości i satysfakcji. Cieszył się, że mentor znalazł kogoś, z kim mógł iść przez życie. Dwójka kocurów pasowała do siebie i życzył im udanego związku. 
    Uśmiechnął się szeroko do Szyszki i Daglezji. Obie kotki rozmawiały pod Jabłonią, jednak przerwały na jego widok, żeby się przywitać. Orzeł zdążył się przyzwyczaić do nowego imienia i rangi. Cudownie było być wojownikiem, a jeszcze lepiej, gdy nosi się nowe i dostojne imię. Chociaż lubił swoje stare, to jako Orzeł czuł się dojrzalszy i gotowy na podjęcie wyzwań. 
    Brzoskwinka wpadła na niego niespodziewanie. Orzeł potrząsnął głową, lekko w szoku, jednak szybko ponownie się uśmiechnął. Miał wrażenie, że istnieje wiele rodzajów uśmiechów. Jego matka znała chyba wszystkie, choć i on mógł pochwalić się znajomością sporej kolekcji. Uśmiech, którym obdarował Brzoskwinkę, był nieśmiały, jakby czekał na zaproszenie do podjęcia rozmowy. 
    - Przepraszam. - miauknęła szybko Brzoskwinka i zaczęła dalej krążyć.
    Orzeł przekrzywił łebek, przyglądając jej się uważnie. Musiało się coś wydarzyć. Czuł to. 
    - Brzoskwinko, chcesz o tym.... porozmawiać?
    Kotka zatrzymała się z cichym "Hę?". Prędko odnalazła się w sytuacji. Zmrużyła ślepia, zastanawiając się nad udzieleniem odpowiedzi. Westchnęła. 
    - Kolendra spodziewa się kociąt. 
    - To wspaniale. Zostaniesz babcią. - miauknął Orzeł z promiennym uśmiechem na pyszczku. Ponownie przekrzywił łebek. - Martwisz się, że sobie nie poradzi?
    Brzoskwinka pokręciła głową. 
    - Nie, to nie to. Będzie dobrą matką, tak myślę. Ale z kim się związała? To taka nagła wiadomość. Nie jestem aż tak stara. 
    - Może daleko ci do staruszki.... - zaczął ostrożnie, uważając na każde słowo. - Ale powiększenie rodziny zawsze jest dobre. Będziesz mogła się nimi opiekować i wiele nauczyć. Może porozmawiaj z Kolendrą? 
    Orzeł uważał, że Kolendra z chęcią przyjmie porady od swojej matki. Jego kuzynka powinna od razu do niej pójść na rozmowę. Orzeł postanowił, że gdy on będzie miał zostać tatą, to również poprosi Szyszkę o rady dotyczące rodzicielstwa. Kociaki.... to marzenie wydawało się tak odległe, a jednak poczuł ciepło na sercu. 

17 października 2021

Od Brzoskwinki Cd Orzełka (Orła)

 Spojrzała na kocura. Co miała niby powiedzieć? “Niezbyt wiesz, nie wiem w jaki sposób dalej ciągnąć”. Tak? Koń by się uśmiał. Odpowiadanie na niefajne pytania było głupie. Nie lubiła tego robić. Wolała zamknąć pysk, odwarknąć coś i kot sobie szedł. Ale Orzełek? Jej kuzyn? On nie odszedłby tak szybko. Miał chyba wewnętrzną chęć pomagania innym. Słodkie. Zbyt słodkie. Dziwiła się. Po prostu to było dziwne zachowanie, okej? NIby istniały takie koty, ale niektórzy byli nachalni. Ciekawe czy on się do nich zaliczał.
- Może być. A u ciebie?- wymusiła u siebie pogodny ton głosu, choć czuła dalej gorycz po stracie matki i nieudanej próbie. 
Ah gdyby mogła cofnąć czas, powstrzymałaby zabójcę. 
Tego kota, który zrobił tak wiele złego.
Bez mamy, nie było tak samo.
Strzepnęła ogonem. Nie mogła udawać, że jest dobrze.
Po prostu syknęła cicho i odeszła.

***

przed śmiercią Szyszki


Liście przed legowiskiem medyka zachrzęściły. Pachniało tu tak jak zawsze. Pamiętała tą woń od dzieciństwa. Pamiętała jak trafiła tu po raz pierwszy. Jako dziecko też miała samobójczy odruch? Pamiętała, jak się brzydziła ziołami a potem je pokochała. Teraz znowu ich nienawidziła. Za dużo wspomnień nałożyło się na raz. Może gdyby nie to coś, Śliwka by nie umarła? W końcu, gdyby tylko nie była w tym miejscu…
Nie, nie mogła do tego wracać. To było dawno temu. Powinna zapomnieć, doszczętnie wymazać to z pamięci. Jednak… Kiedyś tu się działo tak wiele. Teraz ziewało pustkami. Zapracowana Niezapominajka na razie nie miała urwania głowy w sprawie chorych, bo wszyscy sobie poszli. Wyleczyła ich. Bała się o swoją córkę. Jakby, chciała zazwyczaj odrzucać te instynkty macierzyńskie, ale w bólu musiała ją wesprzeć. Straciła mentorów, koty, które po Brzoskwini prowadziły ją za życie. Była zdana sama na siebie.
No to miały podobnie.
Ona też musiała sobie radzić sama. Nikt nie rozmawiał z nią o tym co czuje, bo nie miała z kim. Chciałaby mieć kogoś bliskiego. Kiedyś bliski był Trzmiel ale nieee, pan sobie się zakochał w jej bracie. Miłość do jej głupiego brata zaćmiła go, nie zauważył, że Brzoskwince na nim zależało.
Była młoda i głupia.
Teraz zrozumiała, że nie można ufać byle komu. 
Niezapominajka nie przejęła się czyjąś obecnością. Dalej sortowała te ziółka. Szylkretka westchnęła siadając obok kotki. Czuła tą bliskość. Były obok siebie. A tak naprawdę jak było? Czy wspierała córkę?
- Kochanie, nie przepracowuj się- mruknęła cicho, liżąc ją lekko po głowie. Dawno tego nie robiła. Zasmucona spojrzała na dalej siedzącą cicho tortie.
- Posłuchaj. Rozumiem, że ich strata cię zabolała, ale dbaj o siebie. Dalej masz mnie, rodzeństwo. Spokojnie. Jestem tu, zrozum. Nawet jeżeli tego nie widzisz. Możesz do mnie przyjść z czymkolwiek- powiedziała do niej, odsuwając kupki ziół i spoglądając w zaspane oczy Niezapominajki.
- Kolendra spodziewa się kociąt, wiedziałaś o tym?- wymamrotała tylko kotka.- Dzisiaj byłam ją zbadać. Będzie miała dzieci.
- A ty idź spać. Jeżeli coś trzeba będzie, zajmę się tym- spojrzała na nią ostatni raz i szybko wyszła.
Jej córka matką? 
Czyli miała być babcią. Była aż taka stara?  Niemożliwe. Dreptała w kółko koło Jabłoni. To była taka nagła wiadomość. Nie spodziewała się.
Nie potrafiła racjonalnie myśleć w takim momencie.
Nagle wpadła na Orzełka. Dalej nazywała go starym imieniem. Takie wyniosłe… Do niego nie pasowało. Tak bardzo nie pasowało. 
- Przepraszam- szybko przeprosiła i zaczęła dalej krążyć. Jak to? Z kim związała się Kolendra? Ahhh….

<Orle? Orzełku>


05 sierpnia 2021

Od Orzełka CD. Brzoskwinki

- A ja nie. My się nigdy jakoś nie kochaliśmy zbytnio, a teraz muszę od razu się z nim pogodzić! Niedorzeczne...- mruknęła nieusatysfakcjonowana.
Orzełek spojrzał ze współczuciem na kuzynkę. Ona i Jabłko nie potrafili się dogadać, przez co wybuchały między nimi częste spory. Kłótnie przeradzały się w rosnącą niechęć dwójki kotów. A przecież mieli tylko sobie i powinni móc na sobie polegać. Orzełek kochał swoje rodzeństwo i nie wyobrażał sobie, że mógłby toczyć z nimi waśnie. 
- Jeśli mogę ci doradzić... - zaczął, spuszczając lekko głowę. - To lepiej pogodzić się teraz, bo kiedyś może być za późno. M-mogę wam pomóc. 

***

Orzełek wsunął głowę do legowiska medyka.  Liczył, że znajdzie Owieczkę i będzie mógł z nią porozmawiać. Nie umknęło jego uwadze, że ona i Bielik mają ostatnio dość napiętą relację. Dymny wiedział, że obie kotki coś do siebie czują i martwił go taki stan rzeczy. Może to wszystko było spowodowane macierzyństwem Bielik? Wiedział, że siostra zrobiła to dla ich społeczności, a mały Zimoziół zdobył serce wujka. Niestety chyba nie porozmawiała wcześniej z Owieczką. Jako dobry brat i przyjaciel musiał pomóc im się pogodzić. 
W legowisku medyka panował dzisiaj duży ruch. Wschód zajmował się podrażnioną skórą Tajfun, natomiast Niezapominajka leczyła swój ból głowy, jak mógł się domyśleć z obserwacji. Niedaleko na posłaniu spał Trzmiel. Ciekawe, co dolegało kocurowi. Całości dopełniała obecność Klonika. 
- Jest Owieczka? - zapytał Wschodu. 
Medyk zerknął na niego kątem oka, nie przerywając swojej pracy. 
- Poszła pozbierać zioła. Wkrótce powinna wrócić. 
Wojownik skinął głową, po czym opuścił legowisko. Będzie musiał przyjść później. 
Jego wzrok zatrzymał się na Brzoskwince. Podszedł spokojnym krokiem  do kuzynki. 
- Cześć. Jak się czujesz? - spytał uprzejmie, rozpoczynając rozmowę. 


<Brzoskwinko? Przepraszam, że tak długo> 
Wyleczeni: Tajfun, Niezapominajka, Trzmiel, Klonik

03 marca 2021

Od Brzoskwinki Cd Orzełka

- To.... co w tym złego, że będzie miał kociaki? - zadał ponownie pytanie młody wojownik. Brzoskwinka dalej stała w milczeniu. Nie wiedziała co odpowiedzieć. Że… Po prostu? Nie chciała? Czy po prostu go olać. Ani to ani to. Po prostu… Nie wiedziała. A kocur dalej czekał na odpowiedź. Skuliła uszy z zażenowania. Mówienie SENSOWNYCH rzeczy, nie przychodziły jej tak łatwo. Widok miziającego się ze Stokrotką Jabłka także… Nie lubiła brata. Od jakiegoś czasu. Tak serio od dawna. Nienawiść narodziła się bez sensu, chyba z zazdrości, że on miał dobre życie a ona je marnotrawiła. Po prostu… Jak wytłumaczyć te uczucia?
- To… Że nie wiem.- mruknęła. Orzełek wciąż się w nią gapił, rozwierając oczęta w wyczekiwaniu na dalsze słowa.
- Ale… Co nie wiesz?- spytał się dymny, gdy tak już przez chwilę szli w ciszy. Obróciła w jego stronę głowę. 
- Nie wiem czy mu się uda. Czy mi się uda. Po prostu mam obawy… A poza tym, wychodzi na to, że ma całkiem idealne życie. Partnerka, przyszłe kocię. Jak ja mam żyć z poczuciem… Bycia w tyle? Za młodszym bratem?- odpowiedziała. Znowu cisza. Jedynie odgłosy łap stąpających po ziemi je przerywało. Po prostu tyle. Więcej nie potrafiła z siebie wyrzucić. Oprócz poczucia winy. 
- A… Nie pogodzisz się z nim?- dymny podsunął propozycję, która wręcz sama pchała się na rozwiązanie jej problemów. Ona tylko pokręciła głową. Nie była w stanie. Wybaczyć kremowemu oraz samej przeprosić. Najbardziej to drugie. Żyli długo i szczęśliwie… No nie w jej przypadku. To było proste jak połknięcie płotki, ale również niewyobrażalnie trudne. Lecz kot nie może zmienić swoich pręg. Była tą samą Brzoskwinką, wkurzającą się na brata bez powodu, a z drugiej strony ryczącą z myślą, że nie ma już dużej części rodziny. Tak. Oto idealne określenie jej osoby. 
- Nie potrafię… Nigdy nie myślałam o tym nawet. Nie chcę próbować. To z pewnością trudne. Ja… Nie jestem przygotowana! 
- Jestem pewny, że będzie dobrze…
Przed nią stanęła teraz decyzja. Czy wierzyć kuzynowi… I po prostu spróbować naprawić relację z głupim bratem, czy postawić na swoim. Odrzucając rady niebieskiego, mogła go również obrazić. Nigdy nie spotkała się z taką sytuacją.  Musiała wybierać między tym a tym. Nie potrafiła być nastawiona na słowa “to albo to”. Według niej zawsze istniała alternatywna ścieżka, mogąca spróbować pomóc wybrnąć jej z problemu. Ten był jednak zbyt trudny, by próbować grać na jej zasadach. 
- A ja nie. My się nigdy jakoś nie kochaliśmy zbytnio, a teraz muszę od razu się z nim pogodzić! Niedorzeczne…- mruknęła nieusatysfakcjonowana. Co zrobić by było dobrze? A zarazem nie czuć się źle? Jeżeli istniało rozwiązanie, to ona sama go nie znajdzie…

<Orzełku? Pomożesz?>

25 lutego 2021

Od Orzełka CD. Brzoskwinki

 - Co się dzieje z Jabłkiem.. - mruknęła do siebie.
Odpowiedzi jednak udzielił niebieski. Pobratymcy jeszcze chyba w większości nie byli świadomi, że ich szeregi się powiększą. Chociaż znając Leszczynę, gdy tylko się dowie, od razu ta informacja pójdzie dalej. Orzełek wiedział to gdyż słyszał rozmowę przyszłych rodziców. Mógł się raczej podzielić tą wiedzą z Brzoskwinką. W końcu chodziło tutaj o jej brata. 
- O-on będzie miał dzieci.- wyjaśnił.
- CO!- krzyknęła. Przed nimi znowu dwójka wojowników obróciła się w ich stronę. - Nie żartujesz?
Potwierdził. Reakcja Brzoskwinki go zaskoczyła. Nie cieszyła się, że zostanie ciocią? Jabłko i Stokrotka wyglądali na bardzo szczęśliwych z wizji potomstwa. Powinna się cieszyć szczęściem brata. On przykładowo nie mógł się już doczekać kuleczek mentora. Ta informacja była przecież dobra. W tym trudniejszym czasie każdy pyszczek im się przyda, a pełne beztroski kociaki złapią niejednego owocniaka za serce. Nawet ich plątanie się pod łapami powinno sprawić radość. Obserwując takie maluchy można sobie przypomnieć swoje własne wyczyny jako kociaka. Orzełek na chwilę odleciał do krainy wspomnień. Żałował, że czas dzieciństwa już nie wróci. Jego wspominanie zostało przerwane przez córkę wujka Myszołowa. 
- Jak.... Co ten lisi bobek zrobił?! - jęknęła.
- Ale przecież.... przecież jest dorosły. I wyglądają na zadowolonych. Co.... co w tym złego? - spytał nieśmiało, wpatrując się pytającym spojrzeniem w Brzoskwinkę. 
Uczennica uderzyła ogonem o ziemię. Cofnął się o krok i spojrzał na nią przepraszająco. Liczył, że jej nie uraził pytaniem. Był po prostu ciekawy, dlaczego tak przeszkadza jej wizja bratanków. Poczuł na sobie spojrzenia Uszatki i Gruszy.  No tak, zatrzymali się, a powinni iść dalej. Wraz z Brzoskwinką powrócił do marszu. Syn Szyszki odrobinę przyspieszył tempa, żeby nie pozostać w tyle. Czujnie rozejrzał się po otoczeniu. Mimo wszystko niezbyt mógł się skupić. Kuzynka dalej nie udzieliła odpowiedzi. 
- To.... co w tym złego, że będzie miał kociaki? - zadał ponownie pytanie młody wojownik. 


<Brzoskwinko?>

24 lutego 2021

Od Brzoskwinki Cd Orzełka

- Wstawaj.- lekkie popchnięcie w bok zbudziło kotkę ze snu. Rozespana otworzyła ślepia, by zobaczyć nad sobą burego kocurka. Podniosła się z legowiska. Akurat dzisiaj chciała się wyspać… A zjawił się tu Grusza. Nie przepadała za kocurem, bo tamten nie lubił spędzać z nikim czasu. Był… Po prostu nudny.
- Co?- niezbyt przejęta otworzyła pysk w ziewnięciu.
- Patrol. Uszatka poszła po Orzełka, a ja miałem po ciebie.
- Czemu nie na odwrót.
- A nie wiem. Chodź.
- Czekaj, chcę się umyć.
- Potem to zrobisz.
- Dobrze, ale się przesuń.
Kocur odsunął się w bok, po czym ona zeszła powoli na dół. Wojownik objął prowadzenie jak tylko zeszli. Wyskoczył przed nią i pierwszy podbiegł do wyjścia obozu. Mruknęła pod nosem, po czym usiadła. Zaczęła lizać łapę, kocur jej w niczym nie przeszkodzi. Przynajmniej nie powinien. Była starsza… No ale wciąż uczniem. Był wyżej postawiony. Huh. Niestety. A mogła się bardziej starać…
Po jakimś czasie przyszli do nich jej mentorka wraz z synem Szyszki. Dymny ciekawie przyglądał jej się. Był pewnie czegoś ciekawy. Sama lubiła dociekać się różnych tajemnic innych kotów, ale czasem po prostu nie interesowała się czyimś życiem, jeśli sobie tego nie życzył. Każdy miał prywatność. Bez większych rozmyślań ruszyła z tyłu patrolu, tuż obok Orzełka.
- C-cześć. - miauknął kocurek na powitanie. - Nie wyglądasz jak Jabłko. 
“Nawet nie chciałabym”- pomyślała sobie.
- Jesteśmy kuzynami, wiesz?
Uśmiechnęła się do niego. Był on już wojownikiem, więc czemu był taki nieśmiały? Zaśmiała się cicho.
- Skoro twoim tatą jest Sokół, a moim Myszołów, a oni byli rodzeństwem… To tak. Fajnie jest mieć takich kuzynów.- powiedziała idąc dalej przed siebie. Ciemnoszary pokiwał głową, wiedząc, że wie o co mu chodzi, a ona postanowiła zacząć rozmowę.
- Powiesz mi co jest mi potrzebne, bym została wojowniczką?- spytała z zaciekawieniem.
- M-musisz umieć polować… Walczyć.... Oraz wspinać na drzewa.- miauknął strzepując ogonem.
- To chyba umiem mniej więcej te rzeczy… Uszatka mówi, że całkiem dobrze mi idzie. Jeszcze chwila, a zostanę wojowniczką!- wyskoczyła z ekscytacją w górę. Gruszka zerknął w ich stronę do tyłu, po czym prychnął. Skuliła uszy. Czemu był taki… Drętwy. Za to Orzełek był bardzo fajnym towarzystwem. Sama była ekstrawertykiem, więc relacje z innymi bardzo dużo dla niej znaczyły. Obróciła głowę w swoją prawą stronę. Wiewiórka. Czuła to. Skradając się podeszła do drzewa. Tuż za nim sterczała ruda kita. Powoli zbliżyła się do zwierzątka. Jeszcze chwilę… Nagły trzask przestraszył zwierzątko, które uciekło w górę. W oddali zauważyła Jabłko i Stokrotkę. Trajkotali do siebie jak para gołąbków, co się niby stało. Warknęła z irytacją, po czym wróciła do reszty.
- Co się dzieje z Jabłkiem…- mruknęła do siebie. Odpowiedzi jednak udzielił niebieski.
- O-on będzie miał dzieci.- wyjaśnił.
- CO!- krzyknęła. Przed nimi znowu dwójka wojowników obróciła się w ich stronę.- Nie żartujesz?- chciała się upewnić. Kocurek potwierdził.
- Jak… Co ten lisi bobek zrobił?!- jęknęła. TERAZ miała być ciocią. To trudna przecież rola… On… Się nie pytał. W ogóle nie pytał! Powinien. 

<Orzełku?>