Pora Nowych Liści zawitała do Owocowego Lasu pełną parą. Biały puch, dotychczas pokrywający drzewa, został zastąpiony przez róż pąków i zieleń młodych liści. Odgłosy skrzypienia śniegu i gałęzi zmieniły się w szum na nowo budzącego się do życia lasu i ćwierkanie ptaków.
Jak ja nie cierpię Pory Nagich Drzew… Nie cierpię zimna. Ughhh… Jak dobrze, że już koniec…
Dzisiaj była moja kolej, by iść na patrol, w tych warunkach było to nawet do zniesienia, a wręcz cieszyłem się, że będę miał okazję zobaczyć Owocowy Lasek w nowej odsłonie. Wieczorem więc stawiłem się przy wyjściu z obozu, czekając na pozostałą dwójkę zwiadowców, z którymi miałem wyruszyć. Usiadłem miękko na ziemi, otulając moje łapy ogonem. Słońce zaczęło powoli chylić się ku zachodowi, zalewając obóz miękkim, różowo-pomarańczowym światłem, prześwitującym przez liście na drzewach.
Kichnąłem.
A… No i jest jeszcze jeden minus. Duszący zapach kwiatów zawsze przyprawia mnie o katar.
Po chwili pojawił się drugi zwiadowca, Świergotek. Wyglądał, jakby jeszcze nie do końca przestawił się na nową porę. Na pysku miał lekki grymas niezadowolenia i znudzenia. Rudy usiadł obok, nie obdarzając mnie jednak spojrzeniem.
– Hej, Borowiku – westchnął od niechcenia.
Zamrugałem, również nie patrząc.
– Uh. Witam – mruknąłem niepewnie,
I to było a tyle.
Następne kilka chwil spędziliśmy, siedząc w niezręcznej ciszy…
To już kolejna rzecz, której nie cierpię, a która spotyka mnie niestety aż nader często. Z reguły taka krótka wymiana zdań była dla mnie nie lada sukcesem i wystarczała. Jednak jako, że ostatnimi czasy staram się jak najintensywniej rozwijać moje umiejętności społeczne, zdecydowałem się nie dać za wygraną i… prowadzić… rozmowę… nie nastawiając się oczywiście na żaden konkretny wynik. Już się nauczyłem, że najczęściej zupełnie nic z tego nie wynika ani też nie wychodzi. Ale im więcej będę próbował, to może kiedyś…
– A. Um. Świergotku…? – zagadnąłem.
Ten zerknął na mnie bez większego zainteresowania.
– Co tam?
– A bo ty to jesteś tym… zwiadowcą. Co… co nie…?
Oh, Wszechmatko... Ja nie chciałem.
Świergotek uniósł lekko jedną brew.
– Jestem, jak widać – odparł. – A co…?
W jego oczach dostrzegłem drobną iskierkę zainteresowania.
Huh. No… nie tego się spodziewałem.
Dobra. Dobra. Nie zepsuj tego. Powiedz cokolwiek.
– Yyy… Czy… czy wiedziałeś, że powiedzenie “rosnąć jak grzyby po deszczu” w rzeczywistości ma odbicie tylko w bardzo wąskim zakresie sytuacji…?
Cokolwiek. Ale nie to…
Rudy kocur przechylił lekko głowę na bok, marszcząc brwi, ale ja nie dałem sobie przerwać. Czułem, że jeśli teraz przestanę mówić, to utonę w niezręczności na następne trzy do czterech księżyców…
– I… I to dlatego, że nie chodzi o sam deszcz, ale o to, jak bardzo wilgotna jest… jest gleba. Czyli dużo deszczu musi być. I stabilne warunki. Bo jak się nagle zrobi… upał albo burza to… to wszystkie te grzyby umrą… Wiedziałeś…?
Rzuciłem mu krótkie spojrzenie.
Świergotek zawahał się.
– Uh… Nie, nie wiedziałem. To brzmi dosyć… ciekawie…? – na jego pysku pojawił się nieco niezgrabny, ale na czterdzieści trzy procent autentyczny uśmiech. Po znudzeniu nie było już śladu.
– Ah. Okej, to… to już wiesz… – kiwnąłem głową.
Na szczęście nie musiałem zastanawiać się nad tym, co dalej powiedzieć, bo właśnie zza zakrętu wyłonił się niemal bezszelestnie Hiacynt i do nas dołączył. We trójkę ruszyliśmy w kierunku Owocowego Lasku.
Czułem się dosyć… niezręcznie. Niby zawsze się tak czuję, ale tym razem to zupełnie nowy poziom. W dodatku zupełnie nie spodziewałem się, że z moich prób nawiązania rozmowy faktycznie kiedykolwiek wyniknie coś poza trwałym zakłopotaniem obu stron. Dziwne rzeczy, dziwne…
Chyba… uh… chyba muszę coś zrobić… z tym…
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot w Klanie Wilka!
(dwa wolne miejsca!)
Miot w Klanie Wilka!
(trzy wolne miejsca!)
Miot w Klanie Nocy!
(trzy wolne miejsca!)
Miot u Pieszczochów!
(dwa wolne miejsca!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz