BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zapomniany Pocałunek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zapomniany Pocałunek. Pokaż wszystkie posty

28 czerwca 2023

Od Klonowego Upadku (Zapomnianego Pocałunku) do Szakalego Szału

 ***dawno temu***


Klan Wilka nie okazał się lepszym miejscem. Czuła się w nim gorzej niż jako samotnik. Nie umiała przełamać pierwszych lodów. Miała wrażenie że wszyscy patrzą jak na wroga. Do pewnego stopnia jakby nadal była Klifiakiem. Parę kotów się do niej zagadało ale spanikowała i zepsuła wszystko.
Spoglądała niepewnie na dostojnego kocura.
- Mroczna Gwiazdo. - odezwała się cicho.
Sylwetka lidera skierowała się w jej stronę.
- Tak, Klonowy Upadku? Coś cię trapi? 
Zaprzeczyła szybko. Nie chciała wyjść na niewdzięczną. Kocur tak dużo dla niej zrobił. Tyle mu zawdzięczała. Przygarnął ją do siebie mimo że była zdrajcą własnego klanu. Nie chciała mu sprawiać problemu. 
- Chciałam zmienić... swoje imię. - powiedziała niepewnie. - Zostawić swoją przeszłość. 
Mroczna Gwiazda przyglądał się jej chwilę.
- To nie problem. Dzisiejszego wieczoru ogłoszę twe nowe mienie. 
Wbiła wdzięczne spojrzenie w lidera. Podziękowa cicho i odeszła.

***

Nie sądziła, że tak wiele się zmieni w tak krótkim czasie. Przerastało ją to wszystko. Tajemnicze morderstwo Mrocznej Gwiazdy spędzało jej sen z powiek. Bała się że ktoś dowie się o jej przeszłości i uzna ją winną. Już jeden lider prawie stracił przez nią życie. Była chodzącym pechem. Starała się nie wychylać. Nie przypominać nikomu o swoim istnieniu. 
Podchodziła ostrożnie do stosu ze zwierzynom. Zajęte sobą koty nie zwracały na nią uwagi. Wystarczył czyjś głośniejszy śmiech a Klonek prawie wywróciła się o własne łapy. Jej mordka zatonęła w czymś miękkim. Przerażona spojrzała w oczy zastępczyni. Nie mogła sobie bardziej dokopać.
- Przepraszam! - powiedziała szybko kuląc się przed kotką. 

<Szakal?>

03 czerwca 2023

Od Klonowego Upadku do Mrocznej Gwiazdy

Życie samotnika było męczące. Wykańczało Klonek z każdym księżycem. Cierń był potworny, stał się jej największym lękiem i głównym bohaterem koszmarów. Nie było dnia, w którym nie wypominał jej, że to wszystko było jej winą. Obwiniał ją o każdą pierdołę. Bizon na początku starał się go hamować. Potem stracił do tego siłę. Cierń stracił opory. Wyzwiska czy poniżanie stało się dla niej codziennością. Nie mogła tego dłużej znieść. Dusiła się każdym uderzeniem serca. 
- Odejdę - ogłosiła cicho buremu. 
Bizon spojrzał na nią zaskoczony. Myślała, że zrozumie. 
- Czemu? Wiem, że Cierń...
- Nie, j-ja tego dłużej nie wytrzymam. O-on mnie zabije - powiedziała z przejęciem Klonek. - Z-zabije mnie w końcu. 
Bizon podszedł bliżej by ją przytulić. Szylkretka odsunęła się. 
- N-nie mogę. N-nie chce byś też umarł - wyznała. 
Bury pokręcił głową z niedowierzaniem. 
- Klonowy Upadku, Cierń nie skrzywdzi ani mnie, ani ciebie. Jest nerwowy, ale zależy mu na nas. - próbował ją przekonać. 
Klonek zatkała uszy. Nie mogła dłużej słuchać tych kłamstw. Już raz ją zdradzili. Nie mogła na to dłużej pozwalać. Pragnęła tylko rodzinnego ciepła. Miłości i zrozumienia. Jedyną nadzieją zdawał się Klan Wilka. Miejsce pobytu jej taty. Nieznajomego kocura, dzięki któremu była na tym świecie. Całym sercem wierzyła, że on okaże się lepszy niż rodzina, którą teraz miała. 

***

Stała przerażona przed mrocznym i ciemnym lasem. Zrobiła pierwszy mały krok w stronę granicy. Zapach Klanu Wilka był mocniejszy. Nie musiała długo iść przed siebie by trafić na wojowników. Burą kotkę o dużych oczach i niebieskiego kocura.
- Klifiak - powiedziała obca wojowniczka.
Nastroszyła się. Kocur także spoważniał.
- Kim jesteś i co tu robisz? 
Klonek czuła jak ogarnia ją przerażenie. Lęk utrudniał zabrania głosu. Wilczaki stawały się podejrzliwe. 
- K-klonek - powiedziała w końcu. - N-nie jestem tu by walczyć. N-nie mam złych zamiarów. N-naprawdę. P-pragnę porozmawiać z Mroczną Gwiazdą. 
Wojownicy spojrzeli po sobie. 
- Może Grzybowa Gwiazda ją przysłał. - mruknął cicho niebieski.
- Zapach klanu nie jest tak mocny jak u kotów na zgromadzeniu. Może być niebezpieczna. 
- Jest przerażona. Pozwólmy jej porozmawiać. Nie odważy się zrobić niczego głupiego. 
Szylkretka słyszała wszystko co mówili. Niczym trup stała nieruchomo. 
- Idziemy - powiedziała kotka. - Nie próbuj niczego głupiego. 
Klonek kiwnęła głową. 

***

Kocur przytłaczał ją. Lider klanu zdawał się straszny, zupełnie inny niż Grzybowa Gwiazda. Samo jego milczenie sprawiało, że Klonek się bała. Siedzieli sami, choć czuła w pobliżu wojowników. 
- Witaj, Grzybowa Gwiazda cię przysłał? - zapytał uprzejmie lider. 
Szylkretka pokręciła głową.
- Więc w jakim celu naruszłaś granicę? - zapytał już poważniej. 
Klonek zatrzęsła się. 
- J-ja chciałbym d-dołączyć do twojego klanu. - wydukała. - Mam t-tu rodzinę. 
Lider zmrużył oczy. 
- Czemu odeszłaś z Klanu Klifu? Co jesteś w stanie zaoferować mojemu klanu? Dlaczego miałbym cię przyjąć? Podaj mi argumenty - rozkazał. 
Szylkretka skuliła się. Bała się tego pytania. Czuła, że nie spodoba się kocurowi. Ale bała się kłamać. Niebieskie oczy zdawały się ją przewiercać od środka. 
- Ja... zaatakowałam swojego l-lidera. Bracia m-mówili, że niszczy nasz klan. C-chciałam dobrze. N-naprawdę... - wyznała cicho. 
Czuła jak łzy zaczynają się jej zbierać w oczach. Szybko je otarła, choć lider pewnie to zauważył mimo tego. 
- M-mam dość tych g-gierek. Um-miem polować. Walczyć. Sprzątać... J-ja... ja zrobię w-wszystko naprawdę. P-powiem ci wszystko co wiem. T-tylko pozwól mi zostać... - powiedziała żałośnie. 

<Mroczna Gwiazdo?>

26 kwietnia 2023

Od Klonowego Upadku

 Nie widziała słońca kolejny dzień. Uwięziona wraz z braćmi w jaskini oczekiwali na swój wyrok. Bała się wydać z siebie pisk, by ktoś zaraz nie skrócił ją o głowę. 
- To wszystko twoja wina. - wysyczał Cierń kolejny raz. - Gdybyś tylko go złapała nie gniliśmy by teraz tutaj. 
Klonek zacisnęła oczy. Czuła jak łzy znów się zbierały. Ostatnio głównie płakała. 
- Przez ciebie tu skończyliśmy. Więc to ty bierzesz winę na siebie. - powiedział bury. 
Szylkretka jedynie pokiwała głową. Chciała tylko dowiedzieć się kto jest jej ojcem, a skończyła czekając w jaskini na śmierć.
- Cierń, nie przesadzasz? - odezwał się Bizon. - To był nasz plan, to ona dołączyła.
- Bez niej damy radę to powtórzyć, a ja nie zamierzam kończyć tutaj. - syknął i uderzył łapą o skałę. 
Starszy brat ucichł. Nikt z ich nie chciał umierać. 

***

Czuła na sobie milion spojrzeń. Kady kot z Klanu Klifu zdawał się ją obserwować. Grzybowa Gwiazda z powagą spoglądał na nich z góry. Gdzieś w tyłach dojrzała resztę przybranego rodzeństwa, ale jedyne co znalazła w ich oczach to pogarda. Skuliła się. 
- Klonowy Upadku, zawiodłem się na tobie. Młoda krew jest przyszłością naszego klanu. Wasz czyn był barbarzyński. Atak na własnego lidera nocą jest absurdalny. Twoi bracia wskazali cię jako główną winowajczynie. - powiedział to tak podejrzliwie, że Klonek uciekła od niego spojrzeniem.
Nie mógł wyczytać, że to wszystko było kłamstwem. Już wystarczająco dużo problemów narobiła braciom. Nie mogła ich znów zawieść. Zamknęła oczy, wyczekując wyroku.
- Z tego powodu zostajesz wygnana. Jeśli twoja łapa stanie na naszych terenach zostaniesz przegoniona. Szarżujący Bizonie, Cierniste Splątanie, także dostajecie wygnani. Historia nie może zatoczyć koła.
Wściekły ryk burego wypełnił uszy Klonek. Uchyliła atakiem złości brata, kuląc się na ziemi. Bizon zamarł w bez ruchu. Analizował i przetrawiał wszystko w środku. 
- Wyprowadzić ich. - rozkazał Grzybowa Gwiazda.
Klonek poczuła, jak ktoś ją popycha od tyłu. Zniecierpliwione żółte oczy nie miały w sobie empatii. Skulona zaczęła iść. Spięte łapy utrudniały jej chodzenie. Zmrużyła oczy przytoczona jasnością na zewnątrz. Wodospad szumiał nad ich głowami. Śliskie skały sprawiały, że kończyny się rozjeżdżały. Szylkretka szła niepewnie do przodu. Jej bracia za nią, także w asyście wojowników. 
- Zemszczę się. - szeptał wściekle Cierń do samego siebie.
Bizon zdawał się nieobecny. Jakby nadal nie wierzył, że to się stało było prawdą.
Dotarli do wierzby. Błoto zalało większość polany. Strumień był większy niż pamiętała. 
- Idźcie i nie wracajcie. W Klanie Klifu nie ma litości dla zdrajców. - powiedział Czarny Ogień, spluwając na nich. 
Bizon musiał przytrzymać Ciernia, by ten nie rzucił się na czarnego.
- Wypluj te słowa mysia strawo! Masz klapki na oczach. Nawet nie widzisz co się dzieje we własnym klanie. - syczał bury. 
Klonek zacisnęła oczy. Próbowała z całych sił nie popłakać się. Zostali skazani na siebie. Umrą z głodu. Albo Cierń ją zabije podczas snu. Skazała swoich braci na wygnanie przez swoją nieudolność. Teraz ich wszystkich czekała śmierć. 

15 kwietnia 2023

Od Klonowego Upadku

 Łapy drżały jej, ale po raz pierwszy odkąd pamiętała z podekcywana. Wtajemniczyli ją. Była częścią czegoś więcej zależało im na niej. Mieli razem obalić Grzybową Gwiazdę, a wtedy. Wtedy wyciągnie informacje od Laparciej Gwiazdy o jej ojcu. W końcu pozna prawdę. Mieli sojusz z Klanem Wilka. Poznanie jej ojca nie będzie problemem. Może nawet by z nim  zamieszkała. Kocur na pewno okazałbym się kimś lepszym. Musiał. Tak bardzo ze wszystkich sił wierzyła w to swoim sercem. 
W końcu zazna rodzinnego ciepła. 
Przemykali się w nocy wśród śpiących kotów. Ciche uderzenie ich łap jedynie dochodziło do jej uszu. Bizon minął łbem wskazując legowisko. Cierń pokręcił ogonem. Zaczął powoli się zakradać w stronę w strone groty, w której spał Grzybowa Gwiazda. Jedno machniecie kitą oznaczało prosty komunikat, mają czystą drogę. Zakładki się do środka. Lider spał. Wygladał dość niewinnie. Klonek odwróciła spojrzenie. Młody Lampart z opowieści starszyzny także nie wydawał się potworem. Otoczyli go. Cierń spojrzał na brata. Bizon kiwnął łbem.
- Poddaj się albo stracisz życie. - zażądał wojownik z pół mroku. 
Pół przytomny lider rozejrzał się zaspany. Jego oczy rozszerzyły się na widok trzech sylwetek nad nim. Szybko zmienił wyraz pyska już nie wyglądał niewinnie. 
- Nie rozumiem co chcecie osiągnąć? - zapytał ostrożnie.
Bracia spojrzeli po sobie. Grzyb korzystając z tej chwili rozproszenia rzucił się w stronę wyjścia. Jeśli im ucieknie nie będą mieli szans. Cierń próbował złapać kocura, ale ten wymsknął mu się z łap. Klonek obserwowała nieubłagalnie zbliżającego się kota. Cała nadzieja na powodzenie planu leżała w niej. Zjeżyła się i rzuciła się na lidera. Wylądowała na grzbiecie kota. Wgryzła się w ucho i zaczęła je szarpać. To spowolniło kocura. Brat dobiegł i zaczął także atakować. Dopiero gdy Cierń przystawił pazury do gardła Grzyba ten zamarł. 
- Dobrze, dobrze... Poddaje się. - powiedział przywódca. 
- Słyszałeś, zejdź z niego. - rozkazał Bizon. 
Jego głos zdawał się taki szczęśliwy. Klonek uwierzyła w to, że najgorsze za nimi. Uśmiechnęła się lekko do braci. Bizon odwzajemnił. Wydawał się taki beztroski. Teraz musiało być tylko prościej. Udało im się. Lider potulnie podszedł do kocurów. Głowę trzymał nisko. Klonek skierowała się do wyjścia. Musiała teraz tylko porozmawiać z Lamparcim Rykiem. 
- Wiedziałem, że nie można mu ufać! - wściekły syk jej brata wtrącił ją z przemyśleń.
- Klonowy Upadku! Łap go! 
Nim zdążyła się odwrócić, lider przebiegł koło niej. Krew kapała z jego głowy. 
- Czemu stoisz jak głupia! Na Klan Gwiazd wszystko niszczysz jak zawsze! - rozgoryczony Cierń zawsze ją przerażał. 
- Pomocy!
- Co się dzieje?
- Na Klan Gwiazd! Co się stało...
Rozemocjonowane głosy dochodziły do ich uszu. Zestresowani patrzyli na siebie. Łapy świerzbiły ją do ucieczki. Nie miała gdzie. Wściekłe spojrzenie brata przeszywało ją na wylot.
Zaraz umrze.
- Bierzcie ich. 
Głos lidera zdawał się słabnąć. Znajome pyski wpadły do groty. Ich pełen pogardy wzrok spoczął na trójce rodzeństwa. Nie patyczkowali się. Ostre pazury i nieprzyjemne słowa. Poliki Klonek były mokre od łez. Żałowała każdego uderzenia serca swojego życia. Zabiją ją. Albo Cierń to zrobi. Z trudem łapała powietrze. Czuła, że zaraz umrze. Wyrwała się kotu, który ją trzymał. Rzuciła się pędem do przodu. Musiała biec. Zaraz umrze. Skończy gorzej niż mama. 
- Wracaj zdrajco!
- Wronia strawa!
- Bez honoru. Zostawia swoich... 
Nie mogła się zatrzymać. Bała się spojrzeć w pysk braciom. Nienawidzili jej. Czuła to. 
Ktoś ją obezwładnił. Została znów zaciągnięta do szeregu. A potem wepchnieta do jaskini. Zamknęła oczy modląc się o szybką śmierć.

24 marca 2023

Od Klonowej Łapy (Klonowego Upadku)

Jej imię rozchodziło się echem po jaskini. Widziała w ich oczach zwątpienie i obrzydzenie. Nie wierzyli w nią i nadal się tego trzymali. Nie miała im tego za złe. Mieli rację. Na dodatek zniszczyli jej ostatnią nadzieję na odkrycie prawdy o ojcu.
- Klonowy Upadek. Ładne imię - powiedział Szarżujący Bizon.
Nie zauważyła kiedy bury znalazł się koło niej. Spojrzała na niego. Nie rozmawiali za bardzo. 
- D-dzieki. 
Bizon uśmiechnął się. Coś jeszcze mówił. Jego słowa nie zdawały się kończyć. Klonek natomiast próbowała się nie potknąć. Czuła spojrzenia całego klanu na sobie.
- Może chcesz się na polanę przewietrzyć? - zapytał bury. 
Ochoczo pokiwała głową. Chciała jedynie uciec przed ich wzrokiem. Wyszli z jaskini. Szarżujący Bizon prowadził ją na polanę. Szli w milczeniu. Nie zdawał się tym przejmować. W porównaniu do Klonek. Kotka czuła jak z każdym krokiem serce wali jej mocniej. Niezręczna cisza, która zawsze jej towarzyszyła zdawała się odstraszać koty. Bury zatrzymał się. Znajoma sylwetka tkwiła przed nimi. 
- Więc przyprowadziłeś ją? - rzekł Cierń.
Klonek spojrzała na Bizona.
- Tak, ale nie wtajemniczyłem jej. Nie dziś. To nie dzień na to. Spędzimy ten wieczór jak rodzina. Musimy się wspierać - powiedział bury i uśmiechnął się.
Cierń prychnął.
- Naprawdę teraz chcesz z tym zwlekać? Sam naciskałeś. - wypomniał mu.
Klonek nie rozumiała co się dzieje.
- Nie chce jej przestraszyć - odparł bury. - Widzisz jakieś inne koty, które chciałyby nas wesprzeć. Jesteśmy rodziną. Rodzina jest razem silniejsza. 
- Jakoś nie widzę tu Srokoszowej Wzgardy ani Śnieżnej Zamieci. 
Bizon zamilkł. Klonek spojrzała na swoje łapy. Czuła jak stres ją ogarniał.
- Nie mieszaj ich w to. Sami sobie poradzimy. Klonowy Upadku - zwrócił się do niej - możemy ci ufać, prawda?
Kotka niepewnie kiwnęła łbem.
- Zamierzamy pozbyć się Grzybowej Gwiazdy, uważamy, że...
- Tak - powiedziała bez zastanowienia.
Bracia spojrzeli na nią. 
- Jesteś pewna? Nie chcesz usłyszeć więcej co planujemy? - zapytał podejrzliwie Cierń. 
Kotka uciekła wzrokiem od nich.
- Im mniej wiem t-tym lepiej... prawda? - spytała.
- Skoro tak uważasz. 
Cierń zdawał się zadowolony. Bizon także. Klonek spuściła głowę. Ukryła swój uśmiech. Los się do niej uśmiechnął. Gdy pozbędą się Grzybowej Gwiazdy Lampart wyzna jej prawdę. Dowie się kim jest jej ojciec.

[przyznano 5%]

20 marca 2023

Od Klonowej Łapy

*przeszłość*

Była już blisko swojego celu. Tak blisko odkrycia prawdy. Tak blisko wyzwolenia się od tego wszystkiego. Nim jednak zdążyła to posiąść, Wilcza Łapa wraz z Północną Łapą postanowili wszystko zniszczyć. Rozdeptać, jak nieistotnego robaka. Ich wygłoszenie prawdy sprawiło, że Lamparcia Gwiazda stracił władzę. Stracił rozum. Rozniosła się wieść o tym, że Miejsce Gdzie Brak Gwiazd maczało w tym łapy. Klonową Łapę to nie obchodziło. Miała to wszystko gdzieś. Chciała płakać i krzyczeć z żalu. 
Nie rozumiała tego. Przecież Lamparcia Gwiazda od dawna był potworem. Wszyscy to widzieli. Krew na jego łapach. Mrok w oku. Każdy wiedział, ale nikt nic nie powiedział. Dopiero one. One zaburzyły ten ład. W chwili gdy prawda o pochodzeniu Klonowej Łapy była na wyciągnięciu łapy. Gniew wprawił drobne w ciałko kotki w drgawki. Zemści się. Na nich wszystkich. 

***

Jej nową mentorką została Pluskająca Krewetka. Lisi Ognik najwidoczniej miała dość jej na zawsze. Czekoladowa różniła się bardzo. Była wesoła, roztrzepana. Zdawała się nie nadawać na wojownika, a mimo to nim była. 
- Mogę porwać na chwilę Pluskającą Krewetkę? - zapytał Szarżujący Bizon. 
Klonek kiwnęła łbem. I tak nie miała tutaj nic do gadania. Jej przybrany brat odszedł gdzieś z kotką. 
- Długo zamierzasz to jeszcze ciągnąć? 
Odwróciła się do tyłu, by zobaczyć swojego brata. Nie sądziła, że jeszcze będzie chciał z nią kiedyś porozmawiać. 
- Nie r-rozumiem - odpowiedziała. 
- Nie udawaj głupiej. Dawno mogłabyś już skończyć ten trening - stwierdził. - Potrzebuję twojej pomocy z czym... Więc ukończ go jak najszybciej, dobra? 
Nie wiedziała o co mu chodziło. Ale po raz pierwszy od dawna ktoś chciał jej pomocy. Musiała mu pomóc. Nie mogła go znów zawieść. 
- J-jasne!

[przyznano 5%]

Od Klonowej Łapy

*przeszłość*

Siedziała skulona jedynie obserwując jego każdy ruch. 
- Słyszałem, że zrobiłaś postępy. - powiedział Lamparcia Gwiazda. - W końcu. Mam nadzieję, że będziesz mnie tak dalej zaskakiwać. 
Niemrawy uśmiech wyszedł gorzej niż sądziła. Lider zrobił zmieszaną minę. 
- Pomimo że twoje szkolenie trwa długo za długo wciąż masz szansę zostać wojowniczką godną naszego klanu. Wszystko w twoich łapach Klonowa Łapo. Jeśli się spiszesz... jestem w stanie wskazać ci twojego ojca. 
Oczy kotki zabłysnęły blaskiem, którego dawno nikt nie widział. 
- N-naprawdę? - zapytała. 
Nie mogła w to uwierzyć. Wpatrywała się w lidera w jak cud zesłany przez Klan Gwiazd. 
- Tak, ale jeśli naprawdę się postarasz. Inaczej możesz o tym zapomnieć. Na zawsze - zagroził, kręcąc ogonem w powietrzu. 
Klonek pokiwała głową. Zamierzała naprawdę się postarać. Bardzo chciała poznać swojego tatę. I uciec od tego wszystkiego. Zostawić ten cały klan przepełniony smutkiem i żalem za sobą. Odejść w lepsze miejsce. 

***

Szła za ogonem Lisiego Ognika. Zbliżały się do plaży. Morze szumiało. Mewy krzyczały w tle niezrozumiałe frazy. 
- Klonowa Łapo, czuję, że powoli czas twojego szkolenia się kończy. Masz już zbyt wiele księżyców na karku. Musisz przyłożyć się w tych ostatnich dniach. Lamparcia Gwiazda nie zdaje się tego dłużej tolerować - oznajmiła jej wojowniczka. 
Klonowa Łapa schowała łapy w ciepłym piasku. Kiwnęła łbem na słowa kotki. Musiała się skupić. Udowodnić, że jest warta choć pół złamanego ogona szczura. Stawka była duża. 

[przyznano 5%]

Od Klonowej Łapy

*przeszłość*

Czarny kocur przewyższał ją. Jego łapy były co najmniej dwa razy grubsze od niej. Nie miała szans. Najmniejszych. 
- Gotowi? - zapytała Wilcza Pogoń. 
Mentorka Klonek nie przyszła. Nie chciała patrzeć na tą porażkę. Przyznawać się do niej. Szylkretka pomimo uciskającego bólu nie miała jej tego za złe. Doskonale to rozumiała. Czarny skoczył na nią. Klonek próbowała go zrzucić. Nie szło to jej najlepiej. Ledwo udało się jej wyślizgnąć spod kocura, a ten na nowo przyszpilił ją do gleby. Pojedynek nie był równy. Czarny Ogień pewnie dawał jej fory, ale mimo to nie potrafiła wygrać. 
- Poddajesz się? 
Pokiwała łbem. Kocur zszedł z niej.
- Lamparcia Gwiazda kazał kontynuować dopóki nie zrobisz postępów - oznajmiła Wilcza Pogoń. - Więc odpocznij chwilkę i zaraz znów spróbujemy. 
Klonek zwiesiła głowę. Czekał ją naprawdę długi dzień. 

***

Pomimo pięciu walk stoczonych z wojownikiem wynik był taki sam. Klonek za każdym razem od razu przegrywała. Była tak beznadziejna, że czarny już nawet nie wkładał to prawie żadnej siły. Wilcza Pogoń podeszła do niej. Zadrżała lekko. Czyżby zamierzała jej ogłosić, że może już nigdy nie wracać do Klanu Klifu. 
- Klonowa Łapo. Musisz patrzeć na przeciwnika. Jeśli wzrokiem błądzisz po ziemi nigdy nie będziesz wiedzieć skąd nadchodzi atak. Spróbuj chociaż - mruknęła wojowniczka, pocieszająco głaszcząc ją ogonem po grzbiecie. 
Kotka niepewnie kiwnęła głową. Czarny Ogień przybrał znów pozycję do walki. Starała się na niego patrzeć. Zielone oczy jednak onieśmielały ją. Tak ostre, jak i łagodne. Niczym świeże igły jodły. Utknęła w nich. Nie pamiętała już kiedy ostatnio spojrzała się w komuś prosto w oczy. 
- Klonowa Łapo! Walcz! - dopingowała ją Wilcza Pogoń. 
Kotka podskoczyła przestraszona. Kocur wylądował niedaleko niej, ale nie na niej. Spojrzała szczęśliwa na wojowniczkę by po chwili zostać powalona na ziemię przez czarnego. 
- Zawsze to jakiś postęp, co nie? - zaśmiała się Wilcza Pogoń. 

[przyznano 5%]

Od Klonowej Łapy

*przeszłość*

Drobne ciało kotki drżało na wietrze. Lisi Ognik skarciła ją surowym spojrzeniem. Znów nie uważała. Znów ją zawodziła. 
- Co zrobisz podczas spotkania sfory psów? - zadała pytanie mentorka. 
Oczy Klonek błądziły gdzieś po ziemi. 
- Uciekne... n-na drzewo? - odpowiedziała niepewnie. 
Lisi Ognik zmrużyła oczy. Pokręciła łbem z rozczarowaniem. 
- Ile widzisz tu drzew? Nie ma wokół nas żadnego Klonowa Łapo - pouczyła ją. - Nie możesz ciągle odlatywać. Wojownik musi być tu i teraz. A nie błądzić z głową w chmurach. 
Szylkretka potulnie pokiwała łbem. 

***

Złapała się za obolały polik. Łzy poleciały jej z oczu. Czuła jego gniew. Palił ją. 
- Jeszcze raz popełnisz taki błąd a nie będziesz miała czym płakać - zagroził jej, tupiąc łapą. - Niedźwiedzia Siła rzuci cię rybom na pożarcie. Wraz z twoim bratem. Chcesz tego? 
Pokręciła szybko głową, bojąc się na niego spojrzeć. 
- Na pewno? - Przycisnął jej wątłe ciało do ziemi. - Nie wyglądasz, jakbyś miała w sobie wolę walki. 
Pisnęła cicho. Drobne kamienie wbiły się w jej chudy brzuch. Próbowała się podnieść, ale łapa lidera była silniejsza. Szarpała się nieskutecznie. Przynosząc sobie tylko większy wstyd. Zrozpaczona i zdezorientowana tej zamieszce w zahaczyła pazurem o jedną z kończyn Lamparciej Gwiazdy. Kocur puścił ją. Jego wzrok powędrował na ranną łapę. Niewielka rana, a z niej niewielka kropla krwi.
- No proszę. Może jednak coś z ciebie będzie. Jutro zmierzysz się z Czarnym Ogniem.  

[przyznano 5%]

24 lutego 2023

Od Klonowej Łapy

Bolał ją każdy mięsień w łapach. Zakwasy powodowały, że cichy jęk wypadał z jej pyska z każdym krokiem. 
- Wszystko w porządku, Klonowa Łapo? - zapytała medyczka. 
Opuściła głowę zawstydzona. Kolejny kot się o nią martwił. Znów sprawiała komuś problem. 
- N-nic. - udało się jej powiedzieć. 
Czuła wciąż na sobie baczne spojrzenie medyczki. Zrobiła niepewny krok do przodu. Zdusiła w sobie pisk. Szła jednak dalej i udawała, że wszystko jest w porządku. 
- Kwiatuszku, zatrzymaj się. - powiedziała medyczka. - Coś zdecydowanie jest nie tak. Masz problem ze stawami. 
Klonek położyła po sobie uszy. Znów jej nie wyszło. Teraz Morskie Oko będzie niepotrzebnie marnować na nią cenne zioła. Na pewno byli inni, którzy potrzebowali ich bardziej niż szylkretka. Nie wiedziała jak uciec przed tym. Bała się gniewu Lamparciej Gwiazdy. Musiała pokazać mu czego się nauczyła. Inaczej nie miała po co wracać. Nie mogła utknąć w legowisku medyka. Nie chciała sprowadzać na liliową problemu. Strach, że lider coś jej zrobił wrzał w głowie kotki.
Pokręciła głową. 
- To nie jest prośba, słoneczko. Zrobisz sobie krzywdę na zawsze jeśli dalej to będziesz się nadwyrężać. A tego nikt z nas nie chce. - powiedziała z lekkim uśmiechem i zaprosiła kotkę ogonem do środka.
Klonek nie miała jak uciec. Potulnie skierowała się za nią. Usiadła i dała na siebie założyć zioła i pajęczynę. Nerwowo zerkała w stronę legowiska lidera. Stres i zmęczenie dawały o sobie znać. Czuła jak coraz bardziej odpływa. Jak głowa mimowolnie opada jej na ziemię. 
Miała nadzieję, że lider jej nie zabije podczas snu. 

Wyleczona: Klonowa Łapa
[przyznano 5%]

20 lutego 2023

Od Klonowej Łapy

**przeszłość**

Szał w jego oczach płonął. Klonek przestraszona cofnęła się. Czuła ten żar na sobie. Spalał ją na wiór.
- Jak to niczego się nie nauczyłaś? - powiedział.
Czuła ciężar tych słów. Zgniatały ją.
- P-przepraszam.
Dostała w pysk. Pisnęła cicho i złapała się za bolące miejsce.
- To jedyne co potrafisz powiedzieć? - syknął. - Lisi Ognik powiedziała mi, że wcale jej nie słuchasz. Masz głęboko gdzieś trening. Uważa cię za wariatkę gorszą niż twoja matka. Przynosisz wstyd swojej rodzinie. Przynosisz wstyd nam wszystkim, Klonowa Łapo.
Płakała jedynie cicho.
- Przestań skomleć. To nic nie zmieni. - warknął. - Nie zamierzam tego dłużej tolerować. Daliśmy ci tyle szans. Tyle wsparcia. A ty? Jesteś egoistką, Klonowa Łapo. Niewdzięczną i zuchwałą.
- P-przepraszam.
Tupnął łapą i zjeżył sierść. Bała się mu spojrzeć w oczy. Czuła, że umrze gdy w nie spojrzy. To będzie jej koniec. Lamparciej Gwieździe skończyła się cierpliwość do niej. Zaraz ją rozszarpie.
- Przestań ciągle przepraszać. Twoje przeprosiny są nic warte. Jesteś manipulantką. - syknął.
Zalała się płaczem. Nie chciała być manipulantką. Nie chciała sprawiać problemu innym. Im mocniej próbowała tym bardziej zawodziła wszystkich. Już nawet jej żal stał się nic nie warty. Zawiodła wszystkich. Była chodzącą porażką. Sprawiała tylko ból i niepotrzebne zmartwienie innym. Lepiej by było jakby się nie urodziła.
- Masz tu jutro przyjść i coś umieć. Jeśli znów nie będziesz nic potrafiła możesz nie wracać. - syknął.
Potulnie skinęła głową próbując opanować wodospad łez, który się z niej wylewał.

[przyznano 5%]

19 lutego 2023

Od Klonowej Łapy

***przeszłość***

Słońce chowało się za morzem. Głos mentorki uciekał wraz z nim. Lisi Ognik mówiła do niej, ale Klonowa Łapa nie potrafiła się skupić. Wciąż miała w głowie słowa lidera. Czuła to spięcie jak tamtego dnia. 
- Słuchasz mnie? 
Zwiesiła głowę. Nawet teraz ją zawodziła. Była beznadziejna w każdym swoim skrawku. 
- Klonowa Łapo. Powiedz mi proszę, jak mam cię wyszkolić na wojownika skoro nawet mnie nie słuchasz? - westchnęła szylkretka. 
Usiadła przed nią. Niezręczny kontakt wzrokowy zmusił Klonek do spuszczenia wzroku. 
- Klonowa Łapo? Odpowiesz mi? 
Poczuła ciężką gulę w gardle. Walka o nie rozpłakanie się rozpoczęła się na nowo. Była taka beznadziejna. 
- Prze-przepraszam. - wykrztusiła z siebie. 
Pojedyncza łza uciekła jej z oka. Szybko ją otarła by mentorka niczego nie zauważyła. Nie potrafiła zrobić nawet tak prostej rzeczy jak słuchanie jej. Lamparcia Gwiazda zrzuci ją z wodospadu na pastwę mew. 
- Zamiast przepraszać skup się na treningu. - pouczyła ją kotka. 
Klonek niepewnie skinęła głową. Lisi Ognik zaczęła na nowo mówić. Uczennica naprawdę próbowała się skupić na tym. Ale jej myśli ciągle uciekły do tego jak dużym ciężarem jest dla kotki. 
-... Klonowa Łapo? 
Niepewnie spojrzała na kotkę. 
- Zadałam ci pytanie. - poinformowała ją. - Odpowiesz mi na nie?
Opuściła jedynie głowę wstydząc się spojrzeć na szylkretkę. Bezradny jęk opuścił jej gardło. Chciała zapaść się pod ziemie. 

[przyznano 5%]

16 lutego 2023

Od Klonowej Łapy

 **przeszłość**

Trzymała w łapach mocno szyszkę. Tylko ona jej została. Była pamiątką utraconej przyszłości. Osamotniona kotka wtuliła ją w siebie mocniej. Nikt jej nie został. Została całkowicie sama. Mama umarła, Brzózka umarła, Cierń i tata nie chcieli mieć z nią nic wspólnego. Nie wiedziała jak to naprawić. 
- Zamiast się mazgaić wzięłabyś się do roboty. - powiedziała Osmalona Dusza.
Patrzyła na nią jak na śmiecia. Z resztą tym właśnie była. 
- Ignorujesz mnie? 
Szylkretka stanęła nad nią. Klonek spojrzała na własne łapy. Bała się spojrzeć na wojowniczkę. 
- Mówiłam, żebym wzięła się do roboty. Oliwkowy Szkwał został wojownikiem bez jednej łapy. Ty masz wszystkie cztery. Więc jaki jest twój problem.
Nie umiała odpowiedzieć. Schowała mordkę pod łapami.
- Lamparcia Gwiazda powinien cię już dawno wygnać. Przynosisz tylko wstyd Lisiemu Ognikowi. - dodała wojowniczka i odeszła od niej. 
Klonek popłakała się. Dobrze wiedziała, że była utrapieniem dla swojej mentorki. Nic dziwnego, że szylkretka jej unikała. Każdy czuł się niekomfortowo w tej towarzystwie. Została skazana przez los na samotność. Taka była wola Klanu Gwiazd. 

***

- Lamparcia Gwiazda chce cię widzieć. - powiedział Czarny Ogień podchodząc do niej. 
Klonek spojrzała przestraszona na kocura. Lider ją wzywał. Osmalona Dusza przekonała go, żeby ją wyrzucił. Wiedziała, że to nadejdzie ale wciąż się bała. Nie chciała opuszczać domu. Nie znała nic poza nim. 
- No idź. -  dodał kocur z pocieszającym uśmiechem. 
Niepewnie ruszyła w stronę legowiska lidera. Łapy jej się trzęsły. 
- Klonowa Łapo. - powiedział oschle. - Jesteś najstarszym uczniem. Chciałabyś wytłumaczyć mi czemu? 
Kotka skuliła się.
- P-przepraszam.
- Nie to chce usłyszeć. - rzekł twardo. - Jeśli tak dalej będzie zostaniesz wyrzucona z klanu. Nie możemy pozwolić sobie na utrzymywanie niedorajdy. 
Kotka poczuła jak spływają jej łzy.
- P-przepraszam. 
Lider zjeżył się. 
- Powtarzasz się. Tylko mnie tym irytujesz. Przestań albo jeszcze dziś cię wyrzucę. - syknął. - Masz stawiać się co trzeci wschód słońca. Pokazywać czego nauczyłaś się od Lisiego Ognika. Pomyl się, a stracisz więcej niż własną godność. - zagroził kotce. 
Klonowa Łapa pokiwała posłusznie głową. Nie ośmieliła się odezwać. Za bardzo się bała. Czarny był straszny. 

[przyznano 5%]

28 stycznia 2023

Od Klonowej Łapy

Treningi nie szły jej najlepiej. Zawodziła swoją mentorkę podobnie jak resztę klanu. Brat oddalał się od niej z każdym zaczerpniętym przez nią wdechem. Jej życie stawało się coraz gorsze. Szczęśliwy okres nigdy nie nadchodził, nieważne ile razy śniła o nim co noc. Jedynie zimny wiatr towarzyszył jej w nocy jak i za dnia. Powiew samotności. W wolnym czasie śniła. Marzeniach sennych oddawała się wizji radosnej i żywej rodziny. Mamie i mamie, które witają ją po każdym treningu ciepłym uśmiechem. O bracie z zapałem opowiadającym jej o Północnej Łapie i jak to coraz bardziej są "razem razem" niż osobno. Gromadzie przyjaciół, którym mogła się zwierza ze swoich błahych problemów. Uśmiechu i łagodnym spojrzeniu Prószącego Śniegu spędzającego z nią czas.
Rzeczywistość była brutalniejsza. Przepełnione ciszą i niezadowolonym spojrzeniem mentorki codzienność zostawiała bolesny cierń w sercu młodej kotki. Czuła, że do niczego się nie nadawała. Wszystkich zawodziła. Nie powinna nosić imienia Klonowej Łapy. Była brudną kałużą błota, na którą wszyscy spoglądali niechętnie. Zawadzała swoim istnieniem każdej duszy napotkanej na świecie.
- Klonowa Łapa to twoja siostra?
Odwróciła niepewnie łeb w stronę szylkretki siedzącej koło jej brata.
- Jak wielkim nieudacznikiem jest, że wciąż nie skończyła treningu. Ciekawe kiedy Lamparcia Gwiazda ją rozszarpie, jak Truskawkową Grządkę. - zaśmiała się cicho.
Klonek spuściła głowę, przyspieszając kroku. Nie chciała słyszeć odpowiedzi brata. Nie była gotowa usłyszeć jego słowa.

[przyznano 5%] 


22 listopada 2022

Od Klonowej Łapy do Koperka

Cierniowa Łapa krążył niespokojnie po obozie. Odkąd zniknęła Północna Łapa nie był sobą. Zdawał się być taki zły. Sierść sterczała mu sztywno. Syczał i prychał do siebie ledwo słyszalne słowa. Klonek bała się do niego podchodzić. Odepchnął ją już raz. Nie chciała znów tego poczuć. Był jedynym, który pozostał jej z rodziny, a byli tak sobie obcy. Tu był jej dom, a czuła się niczym w najgorszym koszmarze. 
Nie raz łapała się na zerkaniu w stronę granicy z Klanem Wilka. Klanu w którym żył jej ojciec. Nieznany kocur, który może za nimi tęsknił. Klonek nie raz zerkała w kałuże ciekawa, czy przypomina go. Czy może po drugiej stronie potoku czeka ich lepsze życie?
Brat raczej nie myślał jak ona. Był uczniem lidera. Był kimś ważnym znaczącym w porównaniu do Klonowej Łapy. Odnalazł się tutaj miał nawet przyjaciółkę. Klonek wciąż była bękartem półkrwi. A ich siostra Brzózka zmarła tak nagle i tragicznie. Szylkretka nadal płakała za nią po nocą, nie mogąc w to uwierzyć. Gdyby tylko mogła zrobić coś innego zapobiegłaby tej strasznej tragedii. Tak długo i często o tym rozmyślała, a przyszłość pozostawała taka samą. 
Zhisteryzowana kręciła się bez celu. Krok w prawo, krok w lewo i tak w kółko. Nic nie pozwalało jej się uspokoić. Niekończący się lęk cały czas za nią chodził. Łapała ciężko oddech. Nic dziwnego, że przyciągnęła na siebie ich spojrzenia. Skuliła się nieśmiało. Wiedziała, że nikt jej nie uratuje. 
- Patrz, trzęsący się trup.- powiedziała Kruszyna. 
Klonek niepewnie zatrzymała spojrzenie na czarnej. Kremowy kociak leżący obok niej lekko zaśmiał się. 

<Koperek?> 

[przyznano 5%]

27 października 2022

Od Klonek (Klonowej Łapy) do Lisiego Ognika

Patrzyła na martwe ciało matki. Było pozbawione nikłego ciepła, które zawsze od niej biło. Smutne żółte oczy spoczywały pod powiekami. Wyglądała, jak pogrążona we śnie. Klonek niepewnie dotknęła ciała matki przed pogrzebaniem go. Chciała się pożegnać. Przeprosić ją za cały ból jaki jej nieświadomie wyrządziła przychodząc na ten świat. 
Miała nadzieję, że wśród gwiazd będzie szczęśliwa ze swoją mamą i tatą, całym rodzeństwem. Chciała, żeby mama chociaż tam odnalazła spokój i uśmiechała się. Wesoło biegała wraz z bliskimi wśród gwiazd.
Poczuła jak mimowolnie płacze. 
- Nie rycz. - burknął Cierń, otulając ją ogonem.
Schowała zapłakany pysk w sierści brata czując jak pod jego słowami coraz więcej łez z niej wypływa. 

*** 

Wpatrywała się w śnieżnobiałą sylwetkę. Jedynie pysk, ogon i łapy umalowane był jasnymi w ciepłych kolorach plamami. Para oczu o zagadkowej barwie wodzie za polaną piachu patrzyły na nią zmrużone. Klonek czuła się jakby serce jej stanęło. Zesłany przez Gwiazdy kot stał przed nią.
Była jej mentorką. Nazywała Lisi Ognik. Wojowniczka mówiła coś do niej. Coś ważnego, a przynajmniej to można było wywnioskować z jej tonu. Ale Klonek przytłoczona jej całą postacią niewiele rozumiała. Pojedyncze słowa docierały do jej uszu. Nie potrafiła się na nich skupić. Onieśmielona do granic swoich możliwości jedynie mogła otworzyć niepewnie pyszczek. 

<Lisi Ognik?>

[przyznano 5%]

05 października 2022

Od Klonek

Niewielkie łapki uderzały o suchą ziemię. Klonek nie dawała sobie rady. Szybko się męczyła. Nie miała tyle siły, by podążyć krok w krok za dorosłymi. Pomimo że bardzo się starała. Obok niej lichym krokiem szła straszna pani. Wciąż mamrotała coś pod nosem. Zdawała się być gdzieś indziej. Przerażała Klonek. Północ najwidoczniej to zauważyła, bo od niedawna zaczął ją straszyć, że jeśli nie będzie pilnować się to kotka ją porwie i zje. Klonek więc strzegła się białej zmory, która nieprzytomnym spojrzeniem wędrowała po ziemi. Chciałaby móc schować się za mamą, lecz ta zmęczona i wyczerpana zdawała się mieć dość całego świata. Szylkretce pozostało jedynie przełknąć ciężko ślinę i iść przed siebie, licząc, że dożyje następnego dnia. Przywarła do ziemi, próbując zniknąć z tego świata.
- A ty co? Myślałam, że jesteś bękartem Wilczaków, a nie królikojadów - syknęła Północ, unosząc ogon.
Klonek uciekła wzrokiem od białej. Już los uświadomił ją, że Północ także za nią nie przepadała. Podobnie jak większość znanych jej kotów. Klonek dusiła się gromadą nieprzychylnych spojrzeń. Była wybrakowana. Niegodna ich. Świadomość tego już dobrze zakorzeniła się w kotce. Czuła się winna swojemu istnieniu, lecz nie miała prawa go zakończyć. Nie póki nie odkupi swoich win oraz grzechów, jakie sprawiła pojawiając się na tym świecie.

08 września 2022

Od Klonek do Brzózki

Chłodny dzień powitał ją na tym świecie. Ślepe dni spędziła w cichej nieświadomości tego co ją czeka. Dopiero gdy otworzyła oczy odkryła, że matka jej nie kocha. Smutne spojrzenie, którym zawsze ją witała. Niechęć jaka od niej biła. Klonek gdyby nie głód nie podchodziłaby do kotki. Nie chciała męczyć matki. Sprawiać jej ból. Nie mogła znieść świadomości tego.
Patrzyła na matki i kocięta w obozie. Ich relacje wyglądały inaczej. Były pełne czułości. Bliskości. Szczęścia. Klonek natomiast bała dotknąć się matki. Matka zresztą nie zamierzała tego robić. 
Zazdrościła im.
Niespełniona jedynie tkwiła uwięziona z kotem, który jej mógł znieść jej obecności. 
Nie była sama w niedoli. 
Cierń. Brat był kolejnym przekleństwem zesłanym przez los. Bił ją. Choć nie miał zbyt wiele siły. Jego uderzenia nie zostawiały śladów. Były bardziej irytujące i męczące niż bolesne. Lepiej radził sobie z przemocą psychiczną. 
"Co się gapisz, smarku?", "Jeśli nie zrobisz tego, powiem mamie, że mnie uderzyłaś", "Wyglądasz, jak mysi rzyg"
Klonek nie miała do tego wszystkiego siły. Odliczała wschody słońca, aż uwolni się stąd. Aż będzie wolna od ciężaru swojej rodziny. 
Kłębek mchu potoczył się ku jej łap. No tak była jeszcze ona. Brzózka. Czekoladowa kotka. Różniła się od niej i Ciernia. Biel poprzerywana przez brązowe plamy. Nie takie jej i brata. O pięknej barwie. Niczym młodej szyszki. Nie znała jej za dobrze. Trzymała na dystans, zniechęcona bratem. 
Odsunęła się od zabawki siostry, nie narażając się na atak. 

<Brzózka?>