BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 26 lipca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mrówka x Gracja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mrówka x Gracja. Pokaż wszystkie posty

31 stycznia 2024

Od Mrówki CD. Gracji

        Odkąd Mrówka zamieszkała w legowisku starszych, zdążyło upłynąć sporo księżyców. Obecnie była jedynym mieszkańcem legowiska starszych. Wiązało się to z wadami i zaletami. Miała spokój i prywatność, uwagę odwiedzających i wymienianą ściółkę posłania. Brak towarzystwa i samotność zaczęła jednak przeszkadzać złotej kocicy, dlatego ucieszyła się, kiedy w progu legowiska stanęła Gracja. Ostatnim razem miały okazję porozmawiać, kiedy młodsza kotka była na początku swojej ścieżki. Trochę upłynęło od tego czasu. Mrówka liczyła, że jej słowa pomogły Gracji w podjęciu decyzji, czy nadal chce zostać stróżem. 
        Kiedy Gracja do niej zajrzała, Mrówka zasypiała. Zastrzygła uszami na dźwięk kroków i od razu podniosła głowę, wpatrując się żółtymi, szeroko rozwartymi oczami w kotkę. Szylkretka uśmiechnęła się niewinnie na powitanie.
        — Witaj Gracjo, co cię do mnie sprowadza? — zagadnęła Mrówka. — Jak tam radzisz sobie w swojej nowej roli?
        — Dobrze. — odparła, choć od dłuższego czasu była pewna, że nie tego jednak chciała w życiu. — Przyszłam cię po prostu odwiedzić. Uznałam, że skoro i tak siedzisz tu sama, to musi ci się nudzić i miło będzie, jeśli sobie chwilę pogadamy. — dodała, przysiadając bliżej kotki. — Pora Nowych Liści robi paćkę z ziemi i nie ma co chodzić na spacery, więc jeśli moje towarzystwo ci nie przeszkadza, o wiele chętniej spędzę tu chwilę z tobą, niż gdzieś pośrodku lasu. — stwierdziła.
        Mrówka pozwoliła sobie na rozbawione poruszenie wąsami. Z cichym jękiem zmieniła pozycję. Zdołała usiąść, owinąć ogon wokół łap i udawać, że wcale nie bolą jej mięśnie. Skoro Gracja przyszła dotrzymać jej towarzystwa, to Mrówka nie miała nic przeciwko. 
        
— Oczywiście, że chętnie przyjmę twoje towarzystwo, Gracjo. Ostatnio jedynie śpię, najchętniej wybrałabym się na spacer, nawet w taką pogodę. — zamyślona spojrzała na wyjście z legowiska. — Ale to już nie na mój wiek. — ponownie utkwiła wzrok w kotce. — Więc mam nadzieję, że masz dla mnie dużo ploteczek. 
        Gracja zapewniła starszą, że na pewno coś się znajdzie i niemal natychmiast podzieliła się z nią wieściami, co się dzieje w ich Owocowym Lesie. Mrówkę zachwycał fakt, jak bardzo ich przynależność się rozwinęła. Przez te wszystkie sezony, każdy kot dokładał do niej swoją "cegiełkę". Członkowie rodzili się i odchodzili. Owocowy Las był niezwykłym miejscem. Miał swoją historię, kulturę, wyróżniali się na tle klanów. Członkowie Owocowego Lasu mieli ze sobą więź, silną i niemal uzależniającą. Mrówka była ciekawa, jak daleko zajdzie w ich przynależności Gracja. Podczas kiedy jedna historia dobiegała końca, druga dopiero się rozpoczynała. 


<Gracjo?>

29 stycznia 2024

Od Gracji CD. Mrówki

Gracja powstrzymała się od rzucenia najprostszej i najszczerszej odpowiedzi.
"Nic mi się nie podoba, po prostu wydawało się najłatwiejsze."
I najwyraźniej takie było, ale zarazem jej to nie satysfakcjonowało. Miała co do tego wszystkiego mieszane odczucia, ale ilekroć poruszała ten temat, nabierała wrażenie, iż utyka w jakieś pętli czasowej. Mówiła to samo, sądziła to samo — nie potrafiła się przełamać i wyjść myślami poza ten jeden schemat.
— Powiedzmy, że intrygowało mnie to, ile stróże mogą czynić, nawet jeśli ich rola nie zawsze jest dostrzegana. Wydawali mi się takim cichym wsparciem moralnym, dostępni do pomocy w każdej chwili — mruknęła, choć gdy tak mówiła to na głos, brzmiało to dla niej jak idealny materiał do odwalania najgorszej roboty. — Chciałam być kimś, kto może być postrzegany jako użyteczny, kto dba o porządek w obozie, nawet, jeśli mało kto tak naprawdę zwraca na to uwagę. Ale teraz, gdy zaczynam zdawać sobie sprawę, że to taka w porównaniu z resztą stanowisk łatwa praca i nie jest odbierana za poważną przez sporą część to nie wiem, czy mogę być dumna nosząc w przyszłości owe miano. A z drugiej strony mam czasami wrażenie, że i z prostymi obowiązkami sobie nie radzę tak dobrze, jakbym chciała — przyznała Gracja, unosząc łeb z nutką niepewności w oczach. Jej słowa nie oddawały prawdziwego stanu jej myśli, ale gdy tak ładnie to ujęła, wymyślając jak najwięcej zalet tej funkcji, brzmiało to lepiej. Samej siebie jednak oszukać w stanie nie była.
Mrówka spojrzała na nią z wyrozumiałością.
— Każda rola w Owocowym Lesie ma swoje trudności, ale także piękno. Nie musisz być idealna od razu. Ważne, abyś znalazła to, co naprawdę kochasz i co sprawia, że czujesz się spełniona. Czasem droga do odkrycia tego wymaga prób i błędów. I pamiętaj, zawsze możesz liczyć na wsparcie Owocowego Lasu.
Gracja spojrzała na Mrówkę z wdzięcznością w oczach, doceniając jej próbę zrozumienia. Była otwarta na słowa starszej kotki, a jednocześnie odczuwała lekki niepokój przed nieznanym, które czekało na nią w przyszłości.
— Zdaję sobie sprawę, że te wszystkie słowa mają sens, ale chyba nie potrafię jeszcze tego do siebie przyjąć — wyznała Gracja, delikatnie ocierając łapą pysk, bo paproch na wąsie nie dawał jej spokoju.
— Każdy ma swoje wątpliwości, droga Gracjo. To naturalne. Warto jednak pamiętać, że Owocowy Las to wspólnota, która daje szansę każdemu, kto ma w sercu dobre intencje. Naprawdę, nie musisz być doskonała od razu. Daj sobie czas. To, co się liczy, to gotowość do nauki, doświadczania i rozwoju — rzekła złota.
Gracja skinęła głową. Z pewnością to wszystko miało sens, tylko ona musiała przysiąść na uboczu i na spokojnie to przetrawić.
— Dziękuję za rozmowę, Mrówko. Chyba muszę jeszcze nad tym pomyśleć. Póki co będę uciekać, ale mam nadzieję, że dane nam będzie jeszcze porozmawiać — rzekła, powoli oddalając się od kotki.
Wojowniczka przytaknęła z uśmiechem i sama powędrowała w swoją stronę.

***

Od tamtego czasu jej myśli dalej się nie ustatkowały. Bycie stróżem nie brzmiało dla niej dobrze, czuła się ograniczona przez tę rolę i chociaż z wieloma kotami już rozmawiała na ten temat, tak dalej nie potrafiła podjąć działania w kierunku zmiany tego stanu. Księżyce mijały nieubłaganie i wiedziała, że odwlekanie tego tylko pogarsza sprawę.
Zerknęła w stronę pobliskiego krzewu, w którym mieściło się legowisko starszyzny. Obecnie miało ono tylko jednego lokatora i była nim Mrówka, złotofutrzasta o oklapniętych uszach. Gracja przesunęła łapą po ziemi, krzywiąc się na wilgoć stykającą się ze spodem jej kończyn.
W sumie nie miała dziś nic ciekawego do roboty. Starszej na pewno będzie miło, jeśli zajrzy do niej na chwilę i wymienią, chociaż parę zdań.
W środku legowiska było całkiem przytulnie. Poszukiwana przez nią, była wojowniczka, leżała z przymrużonymi oczami na świeżo wymienionym legowisku. Gdy tylko Gracja postawiła łapę za próg wejścia, żółte ślepia spojrzały na nią szeroko rozwarte. Szylkretka uśmiechnęła się niewinnie na powitanie.
— Witaj Gracjo, co cię do mnie sprowadza? — zagadnęła Mrówka, a młodej zrobiło się cieplej na sercu. Pamiętała jej imię? Niesamowite. — Jak tam radzisz sobie w swojej nowej roli?
— Dobrze — odparła, choć od dłuższego czasu była pewna, że nie tego jednak chciała w życiu. — Przyszłam cię po prostu odwiedzić. Uznałam, że skoro i tak siedzisz tu sama, to musi ci się nudzić i miło będzie, jeśli sobie chwilę pogadamy — dodała, przysiadając bliżej kotki. — Pora Nowych Liści robi paćkę z ziemi i nie ma co chodzić na spacery, więc jeśli moje towarzystwo ci nie przeszkadza, o wiele chętniej spędzę tu chwilę z tobą, niż gdzieś pośrodku lasu — stwierdziła.

<Mrówko?>

26 listopada 2023

Od Mrówki CD. Gracji

    — Jeśli mogę spytać, kto jest pani synem? Czy kwestionował on czasem swój wybór? — palnęła młoda kotka, gryząc się za późno w język.
    Na to pytanie starsza kotka zareagowała lekkim przechyleniem głowy, niemal niewidocznym, ale jej żółte ślepia wciąż uważnie wpatrywały się w uczennicę. Młodym kotom znacznie trudniej było trzymać się swoich decyzji, bo wciąż odkrywały sekrety świata. Nie można było wymagać od nich, że będą trzymać się swojej ścieżki, kiedy może się dużo wydarzyć, zanim odkryją swoje przeznaczenie. Za czasów młodości Mrówki wybór był oczywisty: wojownik. Zdarzał się jeden kot, który podejmował się ścieżki medyka, niektóre zostawały zwiadowcami. Teraz było znacznie więcej wyborów, ale i Owocowy Las się rozwijał.
    — Bławatek. Pewnie jeszcze będziesz miała okazję go poznać. — w głosie złotej kotki słychać było dumę, która towarzyszyła jej za każdym razem, kiedy mówiła o swoich kociętach. No dobrze, już dorosłych kocurach. — Z tego, co mi wiadomo, jest zadowolony ze swojego wyboru. Jest dobrym stróżem. 
    Siwy pyszczek Mrówki został muśnięty przez powiew wiatru. Kotka odetchnęła cicho. Chciałaby doczekać tak pięknej pogody, żeby wszyscy członkowie Owocowego Lasu mogli się nią nacieszyć.
    — Kiedy byłam w twoim wieku, każdy uczeń chciał być wojownikiem. Niektórzy zostawali zwiadowcami, trafiał się również medyk, ale zwykle wszystkich ciągnęło do wojowniczej ścieżki. Ciekawie obserwuje mi się zmiany, które zachodzą w Owocowym Lesie. — miauknęła. Podczas tej rozmowy cały czas utrzymywała kontakt wzrokowy z uczennicą, jakby chciała zapamiętać każdy szczegół. Zawsze była dobrym obserwatorem. 
    Mrówka zastanowiła się nad słowami Gracji. Kotka podjęła wybór, kierując się odrzuceniem tego, co jej nie pasowało i do czego uznała, że się nadaje. Nie wydawała się jednak przekonana. 
    — Wspomniałaś, że nie żałujesz swojej decyzji. To dobrze, bo należy do ciebie i dlatego musi być słuszna. Zwykle bardziej doceniamy to do czego dążymy i w czym czujemy się mocni. Przekonasz się, czy bycie stróżem jest dla ciebie odpowiednie. 
    Jeśli Gracja nie będzie się czuła pewnie w roli stróża, zawsze mogła zmienić swoją ścieżkę. Wiele zależało od jej wytrwałości, motywacji i wsparcia bliskich kotów. Mogła się wahać na tym etapie, dopiero przecież zaczynała. Ważne, żeby w przyszłości nie żałowała. Sama rola stróża była potrzebna, nawet jeśli niedoceniana. Mrówka chciała zobaczyć, jak ułoży się życie Gracji. 
    
— Co sprawiło, że nie chciałaś spróbować jako wojownik albo zwiadowca? Co najbardziej podoba ci się w byciu przyszłym stróżem?


<Gracja?>

12 listopada 2023

Od Gracji CD. Mrówki

Nie była przyzwyczajona do tego, by ktoś spoza jej rodziny ją zagadywał. Ewentualnie mentorka, ale to też była dla niej nowa sytuacja i dopiero co się do tego przyzwyczajała. Mimo wszystko sam fakt, że w tym momencie stała przed nią pełnoprawna wojowniczka, która jakimś cudem znała jej imię i co najciekawsze — zapamiętała je, napawał ją ekscytacją. Wibrysy zadrżały jej, gdy spostrzegła oklapnięte uszy.
Takie, jakie miała ona bądź Winogrono. Kiedyś źle się czuła, widząc u znacznej większości kotów inny model narządu słuchu, jednak powoli przestawała to traktować jako "złą" odmienność.
Poza tym odczuła ulgę, że ta się przedstawiła. Kompletnie nie znała tej kotki, dopiero co uczyła się imion pobratymców, a uznała, że nie wypadłaby dobrze, gdyby jej odpowiedź wskazywała na to, że złotą pierwszy raz widzi na oczy.
— Miło mi cię poznać, Mrówko — odezwała się, starając się nie wcisnąć "pani" w swoją wypowiedź. — Na razie mogę rzecz, że pozytywne. Nie wiem, czego mogłam się spodziewać po treningach innego, niż to, o czym opowiadali mi rodzice. Chodzę na patrole, poluję i słucham tego, co mówi do mnie Winogrono.
Złota uśmiechnęła się do niej przyjaźnie. Gracja starała się nie powtarzać sobie w głowie, że księżyce młodości to wojowniczka musiała już mieć za sobą. Nie wiedziała, czy to kwestia sztywnego ruchu, czy lekko siwiejące sierści. Oczywiście nie zapyta jej, w jakim jest wieku, to byłoby nietaktowne.
— I czujesz, że stróż jest rolą dla ciebie? — zagadnęła.
Mina szylkretki przez chwilę mówiła wprost za siebie.
"O losie, tylko nie to pytanie".
Nie potrafiła tego jeszcze stwierdzić. Czasami dobijało ją, że ta ranga nie brzmi tak dumnie jak wojownik bądź zwiadowca. Zdążyła usłyszeć, że byli uważani za słabszych i często ci, co nie podołali w szkoleniach na tamte stanowiska, kończyli jako stróże. A Gracja sama sobie wybrała owy los.
— Przyznam, że to był wybór na zasadzie odrzucania tego, co mi nie pasowało, albo do czego uznałam, że się zwyczajnie nie nadaję — mruknęła. — Nie żałuję jednak swej decyzji — przyznała, choć wiedziała, że nie brzmi na przekonaną.
Mrówka ponownie wrzuciła — jej zdaniem — szczery uśmiech na pysk, mrużąc oczy.
— Mój syn jest stróżem i jestem z niego dumna. Na pewno sobie poradzisz, a jeśli coś nie będzie ci pasować, to zawsze masz jeszcze czas zmienić rolę — dodała.
Czekoladowa przysunęła wszystkie łapy do siebie, niemalże wywalając się ze swoją wrodzoną niezdarnością. Czuła, że gdyby nawet natchnęła ją taka myśl o zmianie, byłoby już za późno. A nawet jeśli, to nie poradziłaby sobie i skończyłaby i tak jako stróż.
— Jeśli mogę spytać, kto jest pani synem? — podłapała temat, chcąc odciągnąć rozmowę z jej życiowych spraw. — Czy kwestionował on czasem swój wybór? — palnęła, gryząc się za późno w język.
Wojowniczka nie wyglądała na głupią, musiała już dawno wyłapać, do czego dążyła uczennica. Mimo to Gracja postanowiła stać dzielnie naprzeciw jej i dalej udawać, że była świadoma swojej decyzji w tak młodym wieku.

<Mrówka?>
[488 Słów]
[Przyznano 10%]

19 października 2023

Od Mrówki Do Gracji

    Raz na jakiś czas zdarzał się dzień, w którym znalezienie zajęcia graniczyło z cudem. Obowiązki wojownika nadal sprawiały dużo przyjemności, chociaż z wiekiem niektóre stawały się kłopotliwe. Mrówka wybierała się na samotne polowania albo obserwowała sparing pobratymców. Chociaż to musiało ulec zmianie przez obecną sytuację w ich przynależności. Najczęściej brała udział w patrolach porannych lub wieczornych. Chciała wykorzystać aktywnie swój czas wojowniczki. Zdawała sobie sprawę z tego, że on kiedyś przeminie i będzie musiała zmienić stanowisko, ciesząc się spokojną starością u boku innych sobie podobnych. Posmutniała na myśl, że nie będzie mogła dzielić tych przeżyć ze swoim partnerem. Tęsknota za Perkozem chwytała ją za serce. 
    Mrówka starała się też dużo czasu poświęcić swoim synom. Oboje byli już dorosłymi kocurami. Goździka często miała okazję spotkać i zagadywać podczas wojowniczych patrolu. Bławatek również skończył swoje szkolenie. Wybrał inną ścieżkę niż swoi rodzice i brat, a kotka wręcz promieniała z dumy. Bławatek został stróżem. Wiedziała, że świetnie się sprawdzi w tej roli. Owocowy Las był bezpieczny mając jej synów za wsparcie. 
    Nie uszło uwadze kotki, że Owocowy Las powiększył się o nowych uczniów. Swoich wychowanków z kotów, z którymi miała okazję porozmawiać, dostali Daglezjowa Igła, Gęgawa i Nikt. Temu ostatniemu pogratulowała. Ona sama miała okazję wyszkolić tylko Łuskę. Wspominała pozytywnie ich szkolenie i była chętna podzielić się swoimi mentorskimi radami z przyjacielem, gdyby o nie poprosił. Uczniami zostały również kocięta Kruchej, które dotąd widywała jedynie z daleka. Nie odwiedziła żłobka od czasu, kiedy go opuściła. Kojarzył jej się z ciepłem, mlekiem i kociakami, ale sama wolała swoje życie wojowniczki od zbyt monotonnego w kociarni. 
    Mrówka uznała, że warto napełnić żołądek, który wręcz błagał o mięso. Złota kotka machnęła ogonem, zanim skierowała się w stronę sterty zwierzyny. Uważała na swoje kroki, utrzymując równowagę na śniegu, znosząc to zimne i nieprzyjemne uczucie przenikające całe jej ciało. W takich warunkach zawsze była wdzięczna za półdługą sierść. Trud kotki się opłacił i mogła rozejrzeć się, żeby wybrać dla siebie smakowity kąsek. Uznała, że weźmie coś małego. Idealnego na pierwszy i jedyny posiłek. Dopiero wtedy jej bystre ślepia wypatrzyły sylwetkę drugiej, młodszej kotki w pobliżu. Mrówka odwróciła siwy pyszczek w stronę uczennicy i zmrużyła żółte ślepia. Była pewna, że gdzieś ją już spotkała, ale musiała przypomnieć sobie imię. Chociaż Mrówka starała się zapamiętać wszystkich członków Owocowego Lasu, to ciągle ich przybywało. Wreszcie rozpoznała w kotce córkę lidera i lekko przekrzywiła łebek w zaciekawieniu. 
    — Witaj, Gracjo. 
— miauknęła spokojnie, wbijając żółte ślepia w uczennicę Winogronu. Chociaż cała czwórka kociąt przypominała prawdziwe rodzeństwo, to dało się ich odróżnić. Zielone oczy Gracji wpatrywały się w nią z ciekawością, ale też przyjaźnie. Szczególnie Mrówce spodobały się w wyglądzie kotki charakterystyczne oklapnięte uszka. Mrówka miała takie same. Na wszelki wypadek wolała się przedstawić. — Nazywam się Mrówka, jestem wojowniczką Owocowego Lasu. Wiem, że zaczęłaś już swój trening na ucznia. Jak wrażenia?


<Gracjo?>