BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)
Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)
Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)
09 maja 2021
Od Zgubionej Duszy CD. Zimorodkowego Blasku
13 kwietnia 2021
Od Zgubionej Duszy CD Zimorodkowego Blasku
- Wiesz… to trochę skomplikowane – wykrztusiła, wbijając spojrzenie we własne łapy. Powoli wysuwała i chowała pazury, starając się skupić na temacie. W głowie od razu wytworzył jej się pewien dylemat.
- A… a to ma znaczenie, czy wolę kotki czy kocury? – spytała w końcu, wzdychając ciężko. Zimorodek z uśmiechem od razu zaczął energicznie kręcić głową. Szylkretka rozejrzała się niepewnie po otoczeniu, upewniając się, że nikt ich nie słucha, bo dyskusja była dla niej trochę wstydliwa. Według jej rozumowania była spora różnica między lubieniem kogoś, a chociażby tym całym kochaniem. Miłość wydawała jej się dziwna.
- Oczywiście, że nie! Kochasz kogo chcesz, nie musisz niczego wybierać! – wyjaśnił, machając z zadowolenia ogonem.
Zguba ponownie spuściła wzrok na ziemię, kolejny raz wypuszczając głośno powietrze z płuc.
- To… chyba podobają mi się i kotki i kocury, ale nie ma w klanie kogoś, kogo bym na tyle lubiła – stwierdziła jedynie.
- A spoza klanu? Może na zgromadzeniu poznałaś jakiegoś przystojniaka albo pięknisie? – dopytywał się, nie zważając na to, iż towarzyszka rozmów była coraz mocniej speszona.
- Chyba też nie, nie rozmawiałam z nikim z innych klanów. Wszyscy wydają się być nawet mili, ale to wciąż za mało na takie… relacje. – Starannie dobierała słowa, by nie palnąć jakiegoś głupstwa. Co prawda przy Zimorodku nie musiała się obawiać, że ją za coś wyśmieje, bo sam miał swój dziwny tok rozumowania świata. Mimo to często miała wiele obaw, więc wolała uważać.
- To musisz zacząć więcej rozmawiać, na pewno spotkasz kogoś fajnego! - rzekł optymistycznie, czym z lekka rozluźnił spiętą kotkę.
- Spróbuję na następnym zgromadzeniu do kogoś zagadać. – Uśmiechnęła się, choć w środku wiedziała, że może jej się to nie udać. Bywała czasami za bardzo nieśmiała na jakiekolwiek interakcje z innymi, dlatego też nie była pewna swej obietnicy.
- Dobra, to wierzę w ciebie, a póki co muszę iść. Mamy z Kwaśnym coś do załatwienia! - miauknął i popędził na drugi koniec obozu.
Wpatrywała się przez chwilę niepewnie w ślad za nim, zastanawiając się, co znowu zrobił. W końcu jednak uznała, że Zimorodek Zimorodkiem pozostanie, więc nawet jak zrobi coś głupiego, to nic mu się nie stanie.
Wróciła z treningu ze swoim pierwszym uczeniem. Prędki łapa był jaki był, ale w miarę się słuchał i całkiem dobrze szło mu polowanie. Czuła poniekąd dumę, bo w końcu to ona kogoś trenowała. Kocurek pożegnał się z nią od razu po podejściu do legowiska uczniów i uciekł w stronę swej siostry. Szylkretce od razu przypomniało się, że jest jedynaczką i jak bardzo nieposiadanie rodzeństwa bywało dla niej dołujące.
- Kogo? – spytała od razu, zainteresowana jego optymizmem.
- Mojego syna! Ja i Kwaśny jesteśmy rodzicami! – miauczał, dumnie prężąc się. Kotka rozchyliła pyszczek ze zdumienia.
- Chwila moment… skąd wy go wzięliście? Drzewa wam naprawdę coś dały? – Na jej mordce widniało niezrozumienie. Wciąż nie dowierzała, że rośliny mogą wypluć komuś kociaki i coś jej w tym wszystkim nie pasowało.
08 marca 2021
Od Zgubionej Duszy CD Zimorodkowego Blasku
*********
<Zimorodkowy Blasku?>
22 lutego 2021
Od Zgubionej Duszy CD Zimorodkowego Blasku
- Mówię ci, to zasługa magicznych ziółek. Nikt nie rozumie ich działania, to jest po prostu niepojęte – Zimorodek z każdą chwilą się nakręcał. To był chyba pierwszy raz, kiedy powiedział coś dziwnego, a kotka wiedziała, że to po prostu nie ma racji bytu i w to akurat nie planuje wierzyć. Postanowiła jednak tego nie komentować, bo tylko wkręci się w jakąś dyskusję, która znowu namiesza jej w głowie i skończy się na tym, że nic nie będzie wiedziała.
- No dobra, załóżmy, że tak jest – mruknęła tylko, rozglądając się po otoczeniu i szukając czegoś, co zainspiruje ją do zmiany tematu. Obawiała się pozostawać przy tym, bo nawet nie miała żadnych argumentów, by udowodnić, że dwa różne koty nie mogą być tym samym.
Swój wzrok zawiesiła na skupisku białych roślinek na krańcu lasu.
- A w kwestii kwiatów – zaczęła, pacając go ogonem po grzbiecie, czym zwróciła jego uwagę od drzew, którym wciąż przyglądał się z dziwnym zainteresowaniem – Czy tamte się nie będę nadawać? – spytała, wskazując miejsce łapią. Zimorodek powędrował tam wzrokiem i miauknął z zafascynowania.
- Chyba mogą być, ale ja bym jeszcze poszukał – mruknął. – Kwaśny zasługuje na wszystko, co najlepsze – dodał. Kotka pokiwała z uznaniem głową. Dziwne było to, że niebieski potrafił do czegoś podejść bardzo na poważnie. Ostatnio przeżywała swój okres mentalnego dojrzewania i zaczynała wątpić w większość jego mądrych słów. Wciąż jednak lubiła jego towarzystwo i był jej przyjacielem, więc niezależnie od odmiennych poglądów, będzie utrzymywać z nim kontakt.
- No to chodźmy dalej. Kiedyś widziałam takie ładne, były jasne, może różowe – zawahała się, próbując przypomnieć sobie kolor roślinek – Albo niebieskie… Nie pamiętam. Wiem za to, gdzie były, więc możemy tam pójść. – dodała
- O, byłoby super! – oczy kocura zaświeciły z ekscytacji. Zgubiona ruszyła we wschodnią stronę, gdzie raz na polowaniu wpadła na to piękne miejsce.
10 lutego 2021
Od Zgubionej Duszy CD Zimorodkowego Blasku
28 stycznia 2021
Od Zgubionej Duszy CD Zimorodkowego Blasku
18 stycznia 2021
Od Zgubionej Duszy CD Zimorodkowego Blasku
09 stycznia 2021
Od Zgubionej Duszy CD Zimorodkowego Blasku
05 stycznia 2021
Od Zgubionej Łapy(Zgubionej Duszy) CD Zimorodkowego Blasku
***
<Zimorodkowy Blasku?>
29 grudnia 2020
Od Zgubionej Łapy CD Zimorodkowego Blasku
25 grudnia 2020
Od Zgubionej Łapy CD Zimorodkowego Blasku
06 grudnia 2020
Od Zgubionej Łapy CD Zimorodkowego Blasku
21 listopada 2020
Od Zgubionej Łapy CD Zimorodkowej Łapy (Zimorodkowego Blasku)
20 października 2020
Od Zgubionej Łapy cd. Zimorodkowej Łapy
04 października 2020
Od Zguby (Zgubionej Łapy) cd. Zimorodka (Zimorodkowej Łapy)
*z góry przepraszam za odpis dopiero po miesiącu*
Sama przycupnęła na łapkach i zakradła się za kocurkiem, a za sobą słyszała ciche kroki Rosy. Ich trójka przecisnęła się przez wejście do legowiska medyka. Obie kotki bezradnie spojrzały po sobie, skryte w kącie, natomiast Zimorodek niczym przywódca ich gromady, najodważniej zbliżał się do stosiku z ziołami. Sokole Skrzydło był zajęty badaniem jednego z wojowników, którego imienia Zguba nie znała, aczkolwiek nie wyglądał jej na miłego. Nie była pewna, czy podbieranie leków było najlepszym pomysłem, ale jeśli nie chce umrzeć, to musi to zrobić. Wciąż lekko trzęsła się ze stresu, iż jej się nie uda i nie dożyje następnego dnia.
Niebieski podszedł do nich ze zdobyczą w pyszczku i z dumą wyrzucił przed kotki.
— Widzicie? — wyszeptał, obracając się i spoglądając na Sokole Skrzydło, który był zbyt pochłonięty pacjentem, aby zauważyć trójkę kociaków, kradnących mu niezbędne roślinki. — Teraz wasza kolej — dodał.
Obie kotki, wciąż sparaliżowane, ruszyły cicho do przodu, obserwując bacznie medyka, a przy tym starając się wykonać zadanie jak najszybciej. Będąc przy stosie obie pochwyciły ząbkami drobne zioła, a następnie biegiem wróciły do Zimorodka.
— Co wy tu robicie? — zamarły, kiedy usłyszały głos dorosłego. Obrócili się w stronę Sokolego Skrzydła, który wydawał się spokojny, dopóki nie odkrył, iż został okradziony. — Ej! Oddajcie to — zażądał.
— W nogi! — rzucił młody kocurek i łapiąc swoje zioło, wybiegł z legowiska. Kotki spanikowane powtórzyły jego ruch i czym prędzej przebierając łapkami, popędziły za synem Berberysowej Bryzy. Medyk krzyknął coś za nimi, ale nie gonił ich. Kociaki zatrzymały się dopiero przy żłobku, wyrzucając z pyszczków obślinione roślinki. Wszyscy ciężko dyszeli, nie mogąc ochłonąć po tak energicznym biegu.
— To. Było. Super! — wyrzucił w końcu Zimorodek, pełen radości w głosie. Rosa i Zguba nie do końca podzielały jego entuzjazm. — Teraz jesteśmy bezpieczni i będziemy żyć! — dodał, z jeszcze weselszym tonem w głosie.
— Nie powinniśmy chyba okradać medyka… — zaczęła niepewnie liliowa, ale jej brat tylko machnął łapką.
— To była sprawa życia i śmierci. Musieliśmy to zrobić — stwierdził poważnie. Postanowili odpuścić sobie ganianie za liśćmi i walkę z nimi, gdyż woleli już nie ryzykować swoją egzystencją.
****************
Kiedy Rosa i Zimorodek opuścili żłobek, szylkretka zaczęła czuć się samotna. W końcu i ona otrzymała miano ucznia i nowe imię, przez co mogła dołączyć do przyjaciół w legowisku ucznia.
Zmiana otoczenia jednak wpłynęła trochę na nią. Coraz częściej popadała w chwilę zamyśleń, lecz z każdym dniem, dotyczyły one coraz to poważniejszych rzeczy. Nie wpłynęło to jednak na jej całkiem pozytywne spojrzenie na świat. Co najwyżej przestała aż tak dbać o relacje z innymi. Zauważyła, że niektórzy mają całkiem spore ilości przyjaciół, a ona ograniczyła się do dwójki, w dodatku — coraz rzadziej z nimi rozmawiała.
Po treningach z mentorem, lubiła chodzić na spacery, które odbywała w wolnej chwili od wypełniania innych obowiązków ucznia. To wszystko było zarazem ekscytujące i przerażające. W końcu — z każdym dniem rosła i powinna bardziej przykładać się do niektórych rzeczy, jeśli chce osiągnąć coś satysfakcjonującego w czasie swojej egzystencji.
Kiedy pewnego dnia wróciła z treningu, zderzyła się z wybiegającym z legowiska niebieskim kocurkiem.
— Przepraszam! — rzuciła instynktownie. Mamusia przez cały czas powtarzała jej, jak bardzo ważne jest używanie słów, którymi można okazać komuś szacunek. — Oh, Zimorodkowa Łapo, nie zauważyłam cię! — wyrzuciła pogodnie.
— Cześć! — odparł, otrząsający się lekko po zderzeniu. — Dawno cię nie widziałem! — oznajmił. Zgubiona Łapa co prawda widziała go każdego poranka, jak spał. Wstawała zdecydowanie za szybko, aby z rana posiedzieć sobie na ulubionym kamyku, znajdującym się na krańcu obozu, a następnie poobserwować poranek innych kotów. I ta rutyna powtarza się za każdym razem, kiedy wschodzi słońce. I zawsze przerywa ją jej mentor, który już doskonale wie, gdzie powinien jej zazwyczaj szukać.
— Ja ciebie również — stwierdziła, zastanawiając się, czy jest jeszcze jakieś produktywne i interesujące zadanie, jakie powinna dzisiaj wykonać – Gdzie się tak spieszysz? – spytała z lekkim, kocim uśmiechem. Machnęła ogonem, kiedy zaczęła mocniej odczuwać aktualną porę Nagich Liści. Z pewnością chciała się już znaleźć w z lekka cieplejszym miejscu, aczkolwiek chciała też pogadać z innymi rówieśnikami.
<Zimorodkowa Łapo?>
30 sierpnia 2020
Od Zguby CD Zimorodka
Zimorodek zaraz po przedostaniu się na zewnątrz, zrobił szybki skok w stronę kępy mchu. Szylkretka nie chcąc pozostać w tyle, postanowiła wziąć z niego przykład. Problem w tym, iż wciąż była małą, nieproporcjonalną kulką, przez co nie była w posiadaniu takiej równowagi. Jej łapa zahaczyła o leżący przed nią kamyk, przez co poszybowała do przodu, wpadając na drugiego kociaka. Wydała z siebie cichy pisk, czym zwróciła uwagę stojącej niedaleko Berberysowej Bryzy. W porę wczołgała się pod mech, biorąc przykład z kocura, przez co pozostała niezauważalna.
- Musisz być szybsza – mruknął pośpiesznie Zimorodek. – A telas cho! – wyrzucił cicho, podnosząc się lekko i czołgając w bok, przez co pociągnął za sobą kępę rośliny. Jego matka od razu spostrzegła niecodzienny widok, jakim był przemieszczający się mech. Przeprosiła na moment swojego rozmówcę i podeszła do nich. Oboje zastygli w bezruchu, wierząc naiwnie, iż jeśli oni jej nie widzą, to ona nie widzi ich. Ta metoda nie sprawdziła się jednak tak, jak powinna.
Kociaki zostały przyłapane i niechętnie wycofały się do legowiska, mamrocząc niezadowolone pod nosem, z powodu nieudanej podróży.
Minęły dwa księżyce, a Zguba mimo wciąż młodego wieku, coraz częściej uciekała ze żłobka. Zazwyczaj spotykała dziadka i odbywała z nim krótkie spacery, bądź też zwyczajnie bawiła się ze znajomymi, którzy za niedługo mieli znaleźć się w innym miejscu.
- Co to w sumie znaczy, że zostaniesz uczniem? – zawzięcie dopytywała Zimorodka. Wiedziała bowiem jedynie to, iż jest to etap przejściowy między byciem kociakiem, a zostaniem prawdziwym wojownikiem, jak te wszystkie duże koty w klanie.
- No… Po prostu będę się szkolił. Wiesz, walka i te sprawy – odparł, czując dumę z tego, iż będzie dla kogoś autorytetem, bowiem Zguba była ogromnie zafascynowana tym, że za niedługo może mieć za przyjaciela ucznia. Zmartwiła się na moment. A może będzie zbyt bardzo zajęty, aby mogli się czasami widywać? W końcu zmieni legowisko na to specjalne dla kotów, które ukończyły sześć księżyców. No i dojdzie mu ogrom obowiązków. Mruknęła z niezadowolenia. Dlaczego musiała być jeszcze taka młoda? Bycie kociakiem zaczynało ją mocno nudzić, gdyż nic nie mogła zrobić, bo mama co chwile upominała ją i zaganiała do kąta.
- Ej, Zimorodku – zaczęła niepewnie, przyglądając się większemu od niej kocurkowi – Jak już zostaniesz uczniem, to będziesz mnie czasem odwiedzał?
13 sierpnia 2020
Od Zguby
Każdego ranka z zainteresowaniem spoglądała na inne kociaki w żłóbku, z którymi nie mogła się jeszcze bawić, gdyż wciąż była malutka, a stanie na wszystkich, czterech łapach, sprawiało jej wiele trudności.
W końcu ustawiła sobie za cel nauczyć się tej podstawowej czynności. Długo się potykała o własne nogi, zderzając się coraz częściej z podłożem. Była bliska poddania się, lecz w końcu udało jej się stabilnie ustać, przez co mogła przejść do procesu nauki chodzenia.
Pewnego ranka z radością spostrzegła, iż wszystko zaczyna jej ładnie wychodzić, a Paprotkowa Pieśń chwaliła ją, mając w oczach łzy dumy, za osiągnięcia swojej pierworodnej i jedynej pociechy. Zguba od samego początku była pewna, iż każdy kot jest tak dobry i serdeczny, jak jej matka. Nie wiedziała, jak bardzo życie poza żłóbkiem zaskoczy ją w przyszłości.
Siedząc bezczynnie przy ścianie, uznała, iż jest to idealny czas na zapoznanie się z kimś. Skoro umiała chodzić i trochę mówić, wszystko, co ją teraz czeka, pójdzie jak z płatka. Jej wzrok padł na starsze od niej kocię, które wpatrywało się w wyjście ze żłóbka. Kotka wiedziała, że jeśli teraz nie podbije do kogokolwiek, to czeka ją niezwykle nudny dzień, gdyż zdążyła zwiedzić już każdy zakątek żłóbka, a ledwo co odkryła tajniki chodzenia.
Spróbowała podbiec to sporawego kocurka, ale jej łapy przy szybszym tempie odmówiły współpracy i ledwo co wyhamowała, nie wpadając na nieznajomego. Kiedy już przy nim była, uchyliła pyszczek i zamarła w bezruchu. Co miała mówić? Nie przemyślała tego drobnego szczegółu, polegającego na tym, by sensownie nawiązała nową i pierwszą w jej życiu znajomość. Zamiast cokolwiek powiedzieć, zamyśliła się i drętwo wpatrywała w koniec legowiska.
- Coś se stało? – zagadnął wpierw nieznajomy, wybudzając Zgubę z transu. Potrząsnęła łebkiem i spojrzała na niego z zainteresowaniem.
- Nieeee – przeciągnęła odpowiedź, niepewna tego, co mówić. Kiedy siedziała przy Paprotkowej Pieśni i spoglądała na rówieśników, w jej głowie rozmowa wydawała się prostsza. – W sumie to szukam pszyjaciół. Moja mamusia mówiła, ze dobsze mieć pszyjaciół – zaczęła, nie zdając sobie sprawy, że będąc kociakiem nie jest w stanie porozumiewać się przy użyciu poprawnego słownictwa.
- O! Lubię mieć pszyjaciół! – odezwał się dosyć radośnie, co momentalnie podniosło Zgubę na duchu. – Jestem Zimorodek, a tam jest mój blat Mesek i siostla Losa – wskazał łapą dwa inne kocięta. Mała szylkretka zamachnęła z fascynacji ogonkiem.
- Ja mam na imię Zguba. Chyba – obróciła łebek i spojrzała niepewnie na matkę, która aktualnie była zajęta wylizywaniem swojej sierści. Paprotkowa Pieśń mówiła czasem do niej innymi określeniami, ale „Zguba” najbardziej pasowało jej na imię. – I nie mam sadnego lodzeńśtwa – schyliła ze smutku łebek.
<Zimorodku?>