Jej łapki całkowicie odmawiały posłuszeństwa, kiedy próbowała ustać na nich dłużej, niż zaledwie parę chwil. Za każdym razem upadała, uderzając z głuchym łoskotem, swym chudym zadkiem o ziemię. Liczne próby doprowadziły do nagromadzenia się w kotce irytacji, przez którą odpuściła sobie i przy kolejnym zderzeniu z ziemią, zdecydowała się na przekręcenie na bok i zwykłe leżenie. Ślepia z trudem przyzwyczajały się do widoków otaczającego ją świata, a każda nowa barwa i przedmiot, wywoływały u niej natłok myśli. Miała wciąż ograniczony zasób słów, a mimo to potrafiła uporczywie dopytywać się matki o każdą rzecz, póki ta nie udzieliła jej jednoznacznej i wyczerpującej odpowiedzi. Codziennie zdobywała nową wiedzę i uczyła się podstawowych umiejętności, choć minęło zaledwie kilka dni od jej narodzin.
Każdego ranka z zainteresowaniem spoglądała na inne kociaki w żłóbku, z którymi nie mogła się jeszcze bawić, gdyż wciąż była malutka, a stanie na wszystkich, czterech łapach, sprawiało jej wiele trudności.
W końcu ustawiła sobie za cel nauczyć się tej podstawowej czynności. Długo się potykała o własne nogi, zderzając się coraz częściej z podłożem. Była bliska poddania się, lecz w końcu udało jej się stabilnie ustać, przez co mogła przejść do procesu nauki chodzenia.
Pewnego ranka z radością spostrzegła, iż wszystko zaczyna jej ładnie wychodzić, a Paprotkowa Pieśń chwaliła ją, mając w oczach łzy dumy, za osiągnięcia swojej pierworodnej i jedynej pociechy. Zguba od samego początku była pewna, iż każdy kot jest tak dobry i serdeczny, jak jej matka. Nie wiedziała, jak bardzo życie poza żłóbkiem zaskoczy ją w przyszłości.
Siedząc bezczynnie przy ścianie, uznała, iż jest to idealny czas na zapoznanie się z kimś. Skoro umiała chodzić i trochę mówić, wszystko, co ją teraz czeka, pójdzie jak z płatka. Jej wzrok padł na starsze od niej kocię, które wpatrywało się w wyjście ze żłóbka. Kotka wiedziała, że jeśli teraz nie podbije do kogokolwiek, to czeka ją niezwykle nudny dzień, gdyż zdążyła zwiedzić już każdy zakątek żłóbka, a ledwo co odkryła tajniki chodzenia.
Spróbowała podbiec to sporawego kocurka, ale jej łapy przy szybszym tempie odmówiły współpracy i ledwo co wyhamowała, nie wpadając na nieznajomego. Kiedy już przy nim była, uchyliła pyszczek i zamarła w bezruchu. Co miała mówić? Nie przemyślała tego drobnego szczegółu, polegającego na tym, by sensownie nawiązała nową i pierwszą w jej życiu znajomość. Zamiast cokolwiek powiedzieć, zamyśliła się i drętwo wpatrywała w koniec legowiska.
- Coś se stało? – zagadnął wpierw nieznajomy, wybudzając Zgubę z transu. Potrząsnęła łebkiem i spojrzała na niego z zainteresowaniem.
- Nieeee – przeciągnęła odpowiedź, niepewna tego, co mówić. Kiedy siedziała przy Paprotkowej Pieśni i spoglądała na rówieśników, w jej głowie rozmowa wydawała się prostsza. – W sumie to szukam pszyjaciół. Moja mamusia mówiła, ze dobsze mieć pszyjaciół – zaczęła, nie zdając sobie sprawy, że będąc kociakiem nie jest w stanie porozumiewać się przy użyciu poprawnego słownictwa.
- O! Lubię mieć pszyjaciół! – odezwał się dosyć radośnie, co momentalnie podniosło Zgubę na duchu. – Jestem Zimorodek, a tam jest mój blat Mesek i siostla Losa – wskazał łapą dwa inne kocięta. Mała szylkretka zamachnęła z fascynacji ogonkiem.
- Ja mam na imię Zguba. Chyba – obróciła łebek i spojrzała niepewnie na matkę, która aktualnie była zajęta wylizywaniem swojej sierści. Paprotkowa Pieśń mówiła czasem do niej innymi określeniami, ale „Zguba” najbardziej pasowało jej na imię. – I nie mam sadnego lodzeńśtwa – schyliła ze smutku łebek.
<Zimorodku?>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz