BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 26 lipca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kamienna Agonia x Niebiański Kwiat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kamienna Agonia x Niebiański Kwiat. Pokaż wszystkie posty

27 grudnia 2021

Od Niebiańskiego Kwiatu Cd Kamiennej Agonii

– Czuje się zaszczycona, że jestem, w których tych lubisz i nie denerwuj się, bo złość piękności szkodzi kamyczku. – spojrzała na czarną, uśmiechając się. Wzięła po chwili kęs królika, którego złapała młodsza. – Smaczny jest nie powiem.
– Mi nic nie zaszkodzi już. – warknęła. – I żyję w jednym kawałku, jak mówiłam.
– Cieszę się, że wszystko u ciebie dobrze, jesteś dla mnie trochę jak kociak mój. A ty taka duża, masz niedługo 40 księżyców. Lepsza nie jestem, 70 księżyców to już coś. Osiągnęłaś więcej, niż ja, a jesteś młodsza, chce ci powiedzieć, że jestem z ciebie dumna. I masz o tym pamiętać zawsze, nieważne co się wydarzy ze mną, czy z tobą. Czy ktoś ci powie, że jesteś najgorsza pamiętaj, że kłamie i próbuje się dowartościować na tobie. Pamiętaj o mnie, o rodzicach, o dziadkach. O tym kim jesteś i skąd pochodzisz. Rozumiesz? – stwierdziła kotka poważnym tonem. Wiedziała, że się starzeje, że jej zabraknie kiedyś. Nie powie Kamień, że jest dobra, klan Gwiazdy zabierze każdego. Niektórych wcześniej, jak Toczącą Łapę, a innych później, jak Mokrą Gwiazdę. Brała kęsy królika, głód powoli mijał z kolejnymi kęsami.
– Nie gadaj, jakbyś miała niedługo umrzeć. – fuknęła czarna. Niebieskooka uśmiechnęła się słabo. Nie chciała umierać, ale wiedziała, że to nadejdzie.
– Nie chce odejść, chce być przy tobie jak najdłużej. Widzieć, jak się uśmiechach, twój uczeń jest miała. Gadam jak stara babcia już powoli, ale chyba powoli się w nią zamieniam. – Polizała młodszą za uchem, czuła się jak babcia przy bratanicy. – Może koniec takiego smutku, co sądzisz na temat sytuacji klanu? Ja uważam, że Zajęcza Gwiazda jest dobrym liderem i brakowało nam takiego, przydziela z tego, co obserwuje dobrze uczniów i mentorów.
Chciało porozmawiać z czarną jak najdłużej, nie chciałaby odeszła z nudów, a zajęcie jej często bywało trudne. Nie dziwiła się, sama jak była młoda, to jedyne, co w głowie miała to bycie wojownikiem jak najlepszy, a na pewno fakt bycie zastępczynią utrudniał jej życie.
<Kamień? Niebo się rozgadała> 

Od Kamiennej Agonii CD Niebiańskiego Kwiatu

 Przewróciła oczami na słowa cioci, ale się uśmiechnęła. Mimo wszystko. Tak, liliowa była trochę naiwna, i nie wiedziała o wielu problemach, z którymi borykała się młoda zastępczyni. Że koniec Piasek i nowy awans nie oznaczały końca problemów. Ale nie mogła powiedzieć, że Niebo wiedziała mniej od niej. To była mądra kotka, mimo, iż wielokrotnie denerwowała swoją wrażliwością.
Kamienna Agonia próbowała całą siłą woli powstrzymać się od smutnego westchnięcia i jednocześnie rozpierającej dumy na słowa o ojcu. 
Żadne słowa nie mogły tak bardzo jej uszczęśliwić, jak te od samej siostry jej ojca, że Świerszczowy Skok byłby z niej dumny. Jako kociak i uczeń pragnęła atencji od ojca. Może nie o tyle atencji, co karmienia jej wygłodniałego ego. I to było świetne, że się rozumieli. 
Czuła, że zawiodła, więc takie słowa sprawiały, że się rozklejała. Każdy ma swoje słabości, prawda? Słabością tej twardej, zaciekłej, ale wiernej wojowniczki była rodzina. Jeśli chciałeś poznać jej wnętrze, wystarczyło tylko powiedzieć coś o matce. Obrazić ojca. To był jej słaby punkt. 

**
Wyszła z legowiska Zajęczej Gwiazdy po złożeniu raportu z patrolu. Unosiła wysoko brodę, miała neutralny wyraz twarzy. Chciała odwiedzić ciocię, bo dawno nie rozmawiały. To dość ironiczne, że Kamienna Agonia była tak uległa swojej ciotce, a bez problemu mogłaby obić zad niejednemu nocniakowi czy klifiakowi. Raz Niebo pokazała jej już, jak porządnie potrafi się denerwować, a spokorniała przez doświadczenia czarna nie lubiła zawodzić rodziny.
Kamienna Agonia rzuciła pod łapy Niebiańskiego Kwiatu brązowego królika i położyła się obok.
- I jak u ciebie, Kamień? - Miauknęła.
- Pomijając fakt, że czuję się jak lisie łajno, to można powiedzieć, że czuję się dobrze. - Odpowiedziała czarna dość ironicznym tonem, ale też równie obojętnym. 
- Coś się stało? - Na pysk cioci natychmiast wstąpiło zaniepokojenie. - Mów, jeśli coś cię boli!
- Nic mnie nie boli! - Syknęła zirytowana kotka. - Na Klan Gwiazdy, nie przejmuj się tak. Trzymam się w kawałkach. Wypada rozmawiać z rodziną, zwłaszcza, że zostaliście tylko ty i Glina. Z tych, których darzę większą sympatią. Nie, żeby coś. 

<Niebiański Kwiat?>

02 listopada 2021

Od Niebiańskiego Kwiatu Cd Kamiennej Agonii

 *Skip*
Spojrzała na czarną kotkę dumna, została zastępczynią! Nie umiała ukryć dumy, w końcu, byle kto nie zostaje tak wysoko postawionym kotem. Do tego nie byli już pod terrorem rudych czy kremowych. Mogli żyć wojno, nie umiała ukryć zadowolenia. Po tylu księżycach niewoli, bycia wykorzystywali czy zabraniali im większości. Musieli harować za dwóch, a teraz nie. Zajęcza Gwiazda zdawał się lepszy, do tego był z Glinianym Uchem. Nie mógł być zły, jakby taki był Kamień dawno by mu przywaliła za krzywdzenie brata.
Jesteś dumny Świerszcz? Twoja córka jest taka mądra. – Spojrzała w niebo, uśmiechając się lekko. Była jedyną żyjąca z ich trójki, jedyna mogła to zobaczyć. Jej brat nie dożył czasów wolnych.
***
Po kilku wschodach słońca zebrała się dopiero na rozmowę. Nie wiedziała sama, czemu się boi iść do czarnej pogadać. Była dumna strasznie, to dalej na myśl o przyjściu do niej miękły jej łapy. Podeszła do Kamiennej Agonii niepewnie.
– Gratulacje, dorosłaś. – mruknęła do zastępczyni.
– Wreszcie zauważyłaś? Ale dziękuje.
– Dalej dla mnie jesteś małą Kamyczek, która uczy się dużej liczby rzeczy. Twój ojciec pewnie jest z ciebie dumny. Osiągnęłaś więcej, niż całe moje rodzeństwo razem wzięte. Jestem naprawdę dumna z ciebie i nie wiem, jak to opisać, zrobiłaś wiele rzeczy pomimo młodego wieku. Bądź zawsze sobą, proszę. – Nie chciała się rozklejać jednak pojedyncza łezka popłynęła z jej oka. Nie umiała ująć tego, co czuła w odpowiednie słowa, kolejny członek jej rodziny został albo zastępcą, albo liderem.
<Kamień? Przepraszam że tak krótko ale chce odpisać>

17 października 2021

Od Kamiennej Agonii CD Niebiańskiego Kwiatu

 Czarna strzepnęła ogonem. Myślała, że rozmowy o miłości miała już za sobą. Ale wojowniczka zrozumiała, że ciocia pewnie nie da jej spokoju. 
- Nie, nie kocham się w nikim, Niebiański Kwiecie - Miauknęła poirytowana. - Nie wierzę w istnienie miłości. Można wierzyć, skoro kogokolwiek bym nie polubiła, wszyscy i tak kończą w grobie?
Niebiański Kwiat spochmurniała. 
- Rozumiem, tylko zapytałam. - Odpowiedziała. - Bo ostatnio, wiesz, dużo kotów mówi, że ty i Jałowy Pył jesteście... razem?
Kamienna Agonia prychnęła pod nosem. Wiedziała, że gdy komuś zaufa, to tak będzie. Miała ochotę poderżnąć bratu gardło za to, że rozpowszechniał te durne plotki.
- Nic nas nie łączy! - Warknęła czarna. - To tylko głupie plotki! Nie wierzę, że ktoś w ogóle może wierzyć w te bzdury!
Niebiański Kwiat westchnęła cicho, przyzwyczajona do wybuchów swojej bratanicy.
- Jeśli będziesz chciała porozmawiać o tym, to zawsze możesz do mnie przyjść. 

**
Kamienna Agonia konsumowała jakąś porzuconą piszczkę. Liczyła, że jak będzie siedzieć w ustronnym miejscu, to żaden głupi rudy idiota nie każe jej iść na patrol czy inne gówno. Tym razem los był wystarczająco szczodry, a kotka mogła nacieszyć się chwilą spokoju. Tylko, że te chwile spokoju były jednocześnie chwilami smutku, bo ilekroć nie zaprzątała sobie niczym głowy, zawsze na myśl przychodziło jej wszystko, co złe. Przypominała jej się egzekucja matki, krew płynąca z karku morderczyni. Nieruchome, zamglone oczy Zwęglonego Futra, zastygłe w nagłym przerażeniu, i żałobę, jaką odczuwała wtedy czarna kotka. Świerszczowy Skok, pogodny, uśmiechnięty, a potem przygnębiony, aż w końcu - martwy. Zamordowany przez mordercę, o którym nic nie wiedziała!
Ostatnie spojrzenie Pszczelego Pyłku, gdy czarna topiła ją w rzece. Szyderstwa Szczypiorkowej Łodygi, które musiała znosić niemal każdego dnia.
Nie zostało jej wiele rodziny. Gliniane Ucho i Niebiański Kwiat byli jedynymi kotami z ogromnej przecież rodziny, których czarna znała dobrze. Którym ufała. Dobrze wiedziała, jak ogromną miała rodzinę, jak wiele kotów z Klanu Burzy i nie tylko dzieliło z nią korzenie. Więc dlaczego tak ciężko było jej podejść do kogoś i wyznać to, co czuje? Bo wstydziła się swojej słabości. Bo była silna, ale słaba jednocześnie.
Zajrzała do legowiska wojowników, jednak ani Glinianego Ucha, ani dziadka nie było. Strzepnęła ogonem. Od ostatniej rozmowy z ciotką minęło trochę czasu, ale nikogo innego nie miała. Czarna liczyła tylko w duchu, że liliowa nie zacznie znowu zadawać pytań o miłość. 
Kamienna Agonia znalazła ciocię siedzącą przy jednej ze skał w obozie, dającej spory cień. Słońce, owszem, prażyło, jednak w porze zielonych liści mnóstwo było również suchych burz. A chmury wskazywały wyraźnie, że niedługo pewnie takowa nadejdzie. Niebiański Kwiat uśmiechnęła się lekko, widząc bratanicę.
- Cześć - Mruknęła pod nosem kotka. - Masz czas, by porozmawiać?
Nie za bardzo wiedziała, po co. W środku jej umysł już na nią wrzeszczał. Krzyczał, że jest pierdoloną idiotką, i powinna wziąć się w garść, a nie się rozczulać i jeszcze pokazywać to przy innych. Ale zbyt bardzo chciała wyrzucić z siebie wszystko, co dręczyło ją w samotności.
- Cześć - Miauknęła Niebiański Kwiat. - O czym chciałaś porozmawiać?
Kamienna Agonia westchnęła, wysunęła pazury i z hukiem zadrapała skałę. Nie miała na czym się wyżywać. 
- Nie wiem! - Prychnęła. - Po prostu wszystko jest spierdolone! Mam dość tego wszystkiego. Dość tego cholernego piekła, które dzieje się w Klanie Burzy!
Miała ochotę wścieknąć się na dobre i rozwalić wszystko, co było na jej drodze. Problemy ciągle narastały. Ciągle było ich jeszcze więcej. Dokładała je z każdym dniem Piaskowa Gwiazda i jej poplecznicy, a wojowniczka miała już dosyć tej pierdolonej dyskryminacji.  Gdy patrzyła na rudych idiotów, korciło ją, by ich wszystkich zajebać. Rzucić na stos i podpalić ciała! Tylko na to te skurwysyny zasługiwały. Kamienna Agonia mogła się tego wypierać, ale od początku swojego życia wychowywała się w czasach Piaskowej Gwiazdy. I chciała, żeby to się już skończyło.

<Niebiański Kwiat?>

04 października 2021

Od Niebiańskiego Kwiatu Cd Kamiennej Łapy (Kamiennej Agonii)

 *Jakiś czas temu*
– Nie tak bardzo! – Nalegała czarna. – Byłam już na kilku patrolach łowieckich! Zróbmy to teraz, zanim będzie za późno. Co jeśli żadna z nas tego nie dożyje?
Na argument czarnej odpuściła, miała rację. W obecnych czasach każdego dnia mógł ktoś umrzeć, pewnego dnia mogła być to ona czy Kamień.
– Masz rację, możemy zrobić to dzisiaj. – spojrzała na siostrzenicę, zatrzymując się na chwilę. Jeżeli da jej to szczęście, to powinna zrobić wszystko by była szczęśliwa. Nawet gdyby to było coś strasznie ciężkiego, to by zrobiła to dla niej. Była jej najbliższym kotem oraz najbliższą rodziną. Może faworyzowała zbytnio ją? Nie. Tylko zapewniała jej opiekę.
– No to co stoisz? Wymiękasz ciociu? – Liliowa podeszła szybko do młodszej.
– Zamyśliłam się, taki wiek. Nie jestem najmłodsza już. – zaśmiała się cicho. Księżyce mijały jej bardzo szybko, zbyt szybko.
– Nie jesteś stara ciociu, nie gadaj już, jak starsza. Dasz chyba radę ruszyć swoje łapy i pobiec.
– A ty nie jesteś małym kociakiem, za którego będę cię postrzegać całe życie.
– Nie jestem mała!
– Wiem, wiem, wspominam sobie trochę. Zaczynamy? Tym szybciej zaczniemy tym szybciej skończymy.
– Śpieszy ci się gdzieś? – Czarna spojrzała na nią zdenerwowana.
– Oczywiście, że nie, ale wolałabym najpierw pobiec. – odpowiedziała łagodnie. Nie chciała denerwować bratanicy. – Dokąd się ścigamy?
– Do tamtym traw, widzisz? – Młodsza wskazała ogonem na kilka źdźbeł roślinności.
– Widzę. To na trzy? – Kucnęła do biegu, zielonooka kiwnęła głową na znak zgody. – Raz Dwa Trzy!
Obie kotki pobiegły, ile sił w łapach do trawy jednak zwycięstwo mogła mieć tylko jedna i była to Kamienna Łapa, Niebiański Kwiat była chwilkę po niej, jednak nie udało jej się wygrać z młodszą.
– Wygrałam! Widzisz nie jestem kociakiem, nawet jestem szybsza od ciebie!
– Gratulacji, widzisz mam swoje lata na karku i nie ten ogon. – zaśmiała się.
***
Księżyce mijały, kotki były w ciąży, a liliowa dalej była sama. Nie marudziła na to zbytnio, miała w końcu bratanicę, która robiła jej wystarczającą liczbę nerwów, że swoich kociaków do tego by nie chciała mieć. Nawet fakt, że czarna była znowu wojowniczką nie uspokajał jej, mogła przez to więcej rzeczy zrobić. Najbardziej się bała, że dowie się któregoś dnia, że młodsza jest w ciąży. Może powinna ją dopytać czy na pewno nikogo nie ma? Minęło kilka księżyców od ich rozmowy i zdaniem niebieskookiej mogło się dużo zmienić, taki wiek. Biła się z myślami czy powinna, jednak gdy zostało powiedziane, że idą na wspólny patrol postanowiła, że zada jedno szybkie pytanie, może nie jedno, ale kilka.
– Kamienna Agonio, kochasz się w kimś? Nie, żeby coś, ale podoba ci się ktoś? Widzę, że dużo czasu spędzasz z kocurami i tak się zastanawiam tylko. – uśmiechnęła się słabo.
<Kamień?>

22 sierpnia 2021

Od Kamiennej Łapy CD Niebiańskiego Kwiatu

- Masz może kogoś?
Te trzy słowa zadźwięczały w jej uszach i podwoiły się echem. Z obrzydzeniem przypomniała sobie sytuację z Jałową Łapą. Skąd ciocia sobie wymyśliła zadawać takie pytania!? Pewnie Glina jej powiedział. Plotkarz. A ostatnio bardzo się nimi interesuje.
- A ty kogoś masz? - Odpowiedziała ze złością. - Nie jesteś już samotna?
Niebiański Kwiat zamurowało. Liliowa skuliła głowę, jakby chciała uronić łzy. 
- Nie mówi się tak. Bardzo niegrzecznie, Kamień, bardzo niegrzecznie.
Kotka poczuła się jak demon. Dotknęła ciotki łapą. Jednocześnie skrzywiła się na myśl, że Niebo była tak słabą idiotką, by ryczeć przy innych, ale zostawiła sobie złośliwe komentarze na dalszy plan. 
- Już, nie rycz - Warknęła czarna. - Nie, nie mam nikogo. Tylko ten... - przełknęła ślinę z odrazą. - Srałowek. Rozumiesz, że dotknął mnie w nocy? Ohyda! Jeszcze mówił, że to ja się tarzałam we śnie!
- Nie przesadzasz? - Spytała Niebiański Kwiat. - Sprawdzę, czy ma manier...
- Nie! - Syknęła czarna. - Nie gustuję w miłości, a już na pewno nie w kocurach! To idiota!
Wzdrygnęła się na myśl o niebieskim uczniu. Już Glinie zaczęło odwalać. Nie chciała, by ciotka do niego dołączyła. Czarna nienawidziła myśli, że przez Jałową Łapę teraz każdy będzie na nich patrzył jak na gołąbki. Nie jej wina...
- Jak nie w kocurach, to kotki też fajny wybór - Nie ustępowała Niebiański Kwiat. 
- Nie wierzę w miłość - Warknęła kotka. Chciała tylko, żeby przestała naciskać. Wierzyła, że miłość istnieje, ale nie wierzyła, że kiedykolwiek jej doświadczy.
- Uwierz mi, kiedyś kogoś znajdziesz - Powiedziała ciocia delikatnie. - Dopilnuję, żeby nikt cię nie zranił.
- Nie chcę się zakochiwać - Odpowiedziała kotka ponuro. - Po co? Żeby partner mi zginął jak Zwęglone Futro, Królik i Świerszcz? Nie ma mowy.
- Nie bądź taką pesymistką - Mruknęła Niebo. - Trzymam kciuki, żebyś kogoś znalazła!
- Ale ja nie chcę! - Zaprotestowała czarna. - Kto niby mógłby na mnie zasługiwać?
Liliowa spojrzała się na nią wymownie. Córka Króliczego Susu westchnęła.
- Sama wiesz, że gdybym kogoś kochała, to bym ci o tym powiedziała. 

**
Rano było mroźne. Obóz zalało, terytoria podobnie, a mróz unosił się w powietrzu. Kotka wstała wcześnie i obudziła ciocię długim syknięciem.
- Wstawaj, Niebo! - Warknęła. Niebiański Kwiat ospale spojrzała na swoją bratanicę. - Obiecałaś mi wyścig.
- Terytoria są jeszcze mokre przecież.
- Nie tak bardzo! - Nalegała czarna. Chciała powięzić relacje. Ubezpieczyć się przed następną falą wyrzutów sumienia. Może się okazać, że cioci też niedługo zabraknie. Nie chciała popełniać kolejny raz tego samego błędu. - Byłam już na kilku patrolach łowieckich! Zróbmy to teraz, zanim będzie za późno. Co, jeśli żadna z nas tego nie dożyje?
Miała nadzieję, że ten argument podziała. Zaakceptowałaby to, gdyby ciocia odmówiła, ale niezmiernie by się cieszyła, gdyby się zgodziła. Czarna czasami miała wrażenie, że tylko przy cioci udaje jej się powstrzymać wściekłość. Liliowa miała coś w sobie z zastępczej matki. Kamienna Łapa chciała wierzyć, że Niebu nic się nie stanie. Że nie skończy jak rodzice. Nie chciała teraz psuć rodzinnej relacji. Może nie zdążyłaby przeprosić. 

<Niebo?>

21 sierpnia 2021

Od Niebiańskiego Kwiatu Cd Pyskatki (Kamiennej Łapy)

 Słuchała bratanicy uważnie, może trochę mniej uważnie, gdy zaczęła rozmyślać po kim ma charakter, bo na pewno nie po jej rodzinie. Po zadanym pytaniu zawahała się, nie wiedziała, co powiedzieć. Z ojcem nie rozmawiała od jakiegoś czasu, nie, tyle że się obraziła to czasu nie posiadała za wiele. Może powinna do niego pójść niedługo w i uzyskać odpowiedź?
– Nie wiem, zakładam, że nie jest za nią. Orlikowy Szept jest cudownym kotem, poza tym tylko jakieś dziwne chore koty, które nie są rude są za Piasek. – Zerknęła na reakcje kotki, nie była zadowolona jednak nie była też bardziej zła. – Wiadomo, kiedy twoja kara się skończy? Czy kochana liderka ma zamiar cię tutaj trzymać do śmierci i jeden dzień dłużej?
– Nie wiadomo. – fuknęła. – Nie podoba mi się siedzenie tutaj.
– Naprawdę mi też, chce cię wziąć na spacer wreszcie. – westchnęła. Może za kilka księżyców kara czarnej się skończy? I wróci do uczniów, a z czasem do wojowników? Pomimo swojej nadziei wiedziała, że kotka znowu coś zrobi i wróci do żłobka, gdy tylko kara się skończy musi są szybko gdzieś zabrać.
– A ja chcę, stąd wyjść.
– A ja chcę, by moja mama żyła, skoro mamy marzenia. – odpowiedziała. Brakowało jej trochę Cętkowanego Kwiatu, Czaplego Potoku, Tuptające Łapy, czy nawet Mokrej Gwiazdy. Wszyscy odchodzą zbyt szybko.
– A ja chcę normalny klan.
– Eee chce by moja siostra żyła. – mruknęła w odpowiedzi. Po chwili zdała sobie sprawę, że się zasiedziała chyba, bo musiała iść. – Przepraszam Cię, ale muszę iść już, błagam nie wpadnij w żadne kłopoty.
***
Jej brat, jedyne żywe rodzeństwo zmarł. Obserwowała ciało białego, zaciskając powieki, mogła być lepszą siostrą. Zawiodła. Nie poświęcała mu tyle czasu, ile mogła i on odszedł, jak Tupot, zostało po nim tylko ciało i dzieci. Nie chciała myśleć co muszą czuć jego kociaki i te duże i te małe. Spojrzała ze smutkiem na Kamienną Łapę, oby się pozbierała po tym. Musiało ją to zaboleć, nieważne jak kotka by się zapierała, że nie.
– Żegnaj barcie, baw się dobrze z resztą rodziny klanie Gwiazdy.– szepnęła, podchodząc do czuwających kotów.
***
Patrzyła na tereny swojego klanu, powódź. Nie mogła nawet sprawdzić manier Zajęczego Nosa! Może późno, ale dowiedziała się, że Gliniane Ucho ma partnera, czuła się zła na siebie, że z niebieskim nie spędzała tyle czasu co z Kamienną Łapą jednak co miała poradzić? Musiała to naprawić, zanim i on odejdzie. Przypomniała sobie po chwili co miała robić, sprawdzić czy z bratanicą wszystko w porządku. Glinę widziała, jak szedł, więc zakładał, że wszystko z nim jest dobrze, a zmartwienie niedawno przywróconą do rangi uczennicą ją martwiło – miała niesamowitą zdolność do sprawiania kłopotów klanowi. Zauważyła czarne futro na polanie niedaleko bratanka. Podeszła do kotki, przyglądając się jej, wydawała się zdrowa.
– Kamień? Wszystko w porządku?
– A jak ma być. – fuknęła młodsza.
– Normalnie, spokojnie, źle, niezadowalająco nudno, ciekawie, okropnie i mogę dalej mówić.
– Źle, kolejne problemy w tym klanie.
– A myślałam, że się cieszysz, że jesteś uczennicą, jak tylko będzie sucho zabieram cię na polowanie i wyścig. – mruknęła, chwaląc się swoim planem. – Masz może kogoś?
<Kamień? Ciocia daje niewygodne pytania> 

25 lipca 2021

Od Pyskatki CD Niebiańskiego Kwiatu

Czarna widocznie tak była zaprogramowana - nie potrafiła siedzieć na dupie i słuchać rozkazów. Nawet gdy chciała, jest to bardzo ciężkie. Ma buntowniczy i impulsywny charakter i dobrze zdawała sobie sprawę, że jej zachowanie będzie kojarzone z jej rodziną. Była wściekła na ojca i matkę, że pozwolili sobie na bliższe kontakty i w związku z tym nowe płody, które niedługo urodzą się jako jej młodsze rodzeństwo, ale mimo to... Kochała rodziców. Glinę, ciocię - wszystkich. Nie potrafiłaby się do tego przyznać, bo nie umiała się rozczulać. Współczucie, miłość, troska - to były cechy, których czarna nie umiała używać, chociaż tkwiły w jej szarym wnętrzu pełnym frustracji. 
- Nie pozwoliłabym zbliżyć się tej kremowej paskudzie na krok do mojej rodziny. Wiele razy byłam na was wszystkich wściekła, ale nie pozwolę nikomu zrobić wam krzywdy. - Odparła kotka pewnie na słowa cioci. - Nawet rodzeństwo będę starała się chronić... Choć ciężko przełykać mi te słowa. Nienawidzę bachorów. Ale nawet, gdy próbuję udawać, że jestem posłuszna rudym kotom... Po prostu nie umiem.
Westchnęła z frustracją i kopnęła łapą kamień, który z dość głośnym stuknięciem odbił się od skały.
-  Jeszcze będzie dobrze. - Zapewniła Niebiański Kwiat pocieszająco. - Za kilkanaście księżyców zabiorę cię na te zawody, obiecuję. Będziesz szczęśliwa jak nigdy w życiu.
- Nie istnieje coś takiego jak szczęście - Burknęła czarna. - Kiedy już wszystko się układa, zawsze musi przyjść nowy problem. 
Pyskatka odliczała każdy świt, czekając na upragnioną śmierć liderki. Czarna sama nie kontrolowała swoich myśli, jednak dla niej śmierć ze starości - czy po prostu, najzwyczajniejszą śmierć - były zbyt delikatną karą za to, co liderka robiła z kotami. Kotka naprawdę wiele razy miała ochotę urwać głowę swojej matce, cioci, ojcu, bratu, nienarodzonemu jeszcze rodzeństwu - ale bądź co bądź nie zamierzała pozwalać na to, by przywódczyni pastwiła się nad jej rodziną. Królik i tak była już dobita emocjonalnie. Pyskatka nie chciała patrzeć, jak jej rodzina powoli zapada się w ziemię, zamiast wznosić się w górę.
- Mogłabyś choć raz myśleć pozytywnie - Odpowiedziała Niebo z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Myślenie pozytywnie jest przereklamowane. - Odparła kotka z pomrukiem niezadowolenia. - Dlaczego Klan Gwiazdy na to pozwala? Czemu przodkowie nie reagują, gdy ich pobratymców czeka czarna godzina? - Zapytała kotka, bardziej do siebie, niż do cioci. Dopiero potem zwróciła się do Niebiańskiego Kwiatu z wyrazem powątpiewania. - Wierzysz, że przodkowie chcą dobrze? Nie opuścili nas?
- W życiu nie zawsze się wszystko układa - powiedziała Niebiański Kwiat poważnie. - Żeby na świecie panowała równowaga, czasami musi być źle. Ale mam nadzieję, że to się szybko skończy.
- Króliczy Sus wybrała naprawdę świetny czas na rodzenie dzieci - Mruknęła czarna sarkastycznie.
- To nie jej wina - Powiedziała stanowczo Niebiański Kwiat. - Twoja mama potrzebuje wsparcia.
- Wiem. - Powiedziała czarna, a w jej oczach zabłysnęła ta dobrze znana nuta wściekłości. - Niech tylko rudzielce spróbują skrzywdzić kogokolwiek, kogo krew płynie w moich żyłach, a dostaną srogo po mordzie. 
Nie żartowała. Chociaż miała ochotę rzygać na samą myśl o rodzeństwu, czy nieostrożnych rodzicach, to kochała ich mimo wszystko. I nie miała zamiaru patrzeć, jak rudzi idioci nadużywają swoich durnych praw. Może była furiatką, jednak sam przebłysk rudego futra sprawiał, że jej pazury instynktownie się wysuwały. 
- Wszystko z rozumem, Pyskatko - Ostrzegła ciotka. - Nie chcę cię stracić. Reszta rodziny też.
- Nie stracicie. - Odpowiedziała Pyskatka lekceważąco. - Mam nadzieję, że głupia liderka postara się szybko zdechnąć. Czekam na Orlikową Gwiazdę. To brzmi lepiej. Dziadkowi uda się zostać liderem. Musi mu się udać. Zepchnie nas w rów bez wyjścia, jeśli zdechnie pierwszy, a Piaskowa Gwiazda wybierze sobie kolejnego idiotę na zastępcę. Wtedy możesz być pewna, że nie dożyjemy spokoju. Nienawidzę Chabrowej Bryzy za to, że wybrała na zastępczynię Piaskową Gwiazdę. Spośród tylu kotów... Rozmawiałaś z Orlikowym Szeptem? Nie popiera liderki, prawda?
Wolała się zapytać. Nie rozmawiała zbyt dużo ze swoim dziadkiem i nie wiedziała, jakie ma podejście. Ale jej pazury już się wysuwały, gotowe uwolnić agresję, gdy tylko otrzyma niepożądaną odpowiedź.

<Niebiański Kwiat?>

19 lipca 2021

Od Niebiańskiego Kwiatu Cd Pyskatki

 Słuchała ze smutkiem swojej bratanicy. Wiedziała, że zachowała się nieodpowiednio jednak nie mogła cofnąć czasu, nawet gdyby chciała. Popatrzyła na czarną, miała dużo racji, w tym, co mówiła. Rudzi ich dyskryminowali, i to mocno, a to nie ich wina, że ich futra nie są rude!
– Nie wydarłam się na nikogo, bo nie miałam na kogo, ciągle jestem zajęta. – odpowiedziała Pyskatce. – A u mnie chyba nie najgorszej, dostałam kremową uczennice, która nie jest jakaś wredna bardzo, więc nie jest źle. Czasami jest gorzej czasami lepiej. – dodała. Nie miała zbytnio pomysłu co mogła dodać, więc zastanowiła się chwilę. Może i druga miała rację, że do momentu, w której Piasek rządziła nie miały szans na normalne życie? Nie kojarzyłaby ktokolwiek z jej rodziny był rudy, więc nawet cienia szans nie byłoby dzieci jej brata miały odpowiedni kolor sierści. Z drugiej strony, dzięki temu wszystkiemu mogli być silni.
– Powiem ci tak, to co robi Piasek nie jest za dobre to. – wzięła oddech. – Może tak miało być? Gwiezdni tak może chcieli? Pamiętaj, że walka z liderem nie jest nigdy łatwa, ma po swojej stronie dużo kotów. Czy rudych, czy nie, dużo z nas trzyma się mocno kodeksu. Chociaż … każdy prawie oprócz niej na stanowisku lidera byłby lepszy. – powiedziała ciszej. Miała trochę do stracenia by buntować się sama.
– Prawie każdy? Chyba chciałaś powiedzieć każdy. – mruknęła czarna niezadowolona. Pędzelkowata przewróciła lekko oczami.
– Wiewiórczy Pazur nie byłby lepszy. – odparła. – Mam dalej wymieniać? Dużo jest kotów, które lepiej, by liderami nie byli.
– Zapomniałam o tym głupim rudzielcu. – Liliowa tylko się cicho zaśmiała. Chciała dla czarnej jak najlepiej i starała się być dobrą ciocią. Czasami jej to bardzo nie wychodziło to udawało się w pojedynczych przypadkach.
– Piasek kiedyś umrze spokojnie, i chyba ja wtedy będę dalej chodziła po ziemi, więc zjemy sobie wtedy wspólną mysz dobrze?
– Jak nas rudzielce nie zamęczą na śmierć.
– Nie bądź taka pesymistka, będzie dobrze. – Chciała jakoś poprawić zielonookiej humor. – Jak kiedyś wrócisz do wcześniejszej rangi, to zrobimy sobie wyścig wspólny albo zawody na polowanie królików. – Wymyśliła coś na szybko. Nie wiedziała, kiedy kotka wróci do starej rangi to jednak czekała na ten dzień, by wyciągnąć ją na jakiś wyścig.
– Piasek chyba nigdy mnie nie przewróci, nie cierpię jej. – burknęła w odpowiedzi druga. 
– Pyskatko, pamiętaj, że to dalej nasza liderka i ehh twoje złe zachowanie może się odbić na twoim rodzeństwie, które się jeszcze nie urodziło. Najważniejsze jest teraz zdrowie Króliczego Susu i jej dzieci jak się urodzą, ty się jakoś obronisz, oni nie. – powiedziała poważnie.
<Pyskatka?>

18 lipca 2021

Od Pyskatki CD Niebiańskiego Kwiatu

Musiała przyznać, że nie spodziewała się wybuchu złości Niebiańskiego Kwiatu. Ciotka była zazwyczaj spokojna i łagodna, choć najwyraźniej buntowniczy charakter czarnej obił się również na niej. Pyskatka odpoczywała po skończonej pracy w postaci poprawiania legowisk, a obok siedziała Borówkowa Mordka, pilnując czarnej. 
- Hej, co u ciebie? - Zapytała Niebiański Kwiat cicho, jej głos trochę drżał. Pyskatka nie dziwiła się po jej ostatnim wybuchu. - Chyba ostatnio mnie poniosło.
Córka Świerszczowego Skoku prychnęła. Niebiański Kwiat najpierw drze się na nią jak na psa, nie odzywa się przez długi okres czasu, i dopiero teraz przeprasza? Glina odwiedzał częściej Pyskatkę przez trzy świty, niż ciocia w całym swoim życiu. 
- Poniosło? Odwaliłaś wielką szopkę - Warknęła czarna, ale nie mogła ukryć, że była całkiem dumna z cioci. W końcu przestała być taką uroczą niewinną kluską. Gdyby kiedyś wydarła się tak na liderkę... Odepchnęła szybko te myśli, wiedząc, że były nieistotne i podniosła wzrok na ciocię.  - W tym okresie nie ma czasu na głupie sprzeczki. Są dla idiotów i małych bachorów. 
- Pyskatko, bądź...
- Grzeczna, kulturalna? Posłuszna? - Dokończyła kotka z cynicznym, przedrzeźniającym tonem. - Słyszałam tę frazę tyle razy, że mam ją wyrytą w mózgu na pamięć. Przecież sobie poradzę! Na gwiezdnych, nie będę udawać milutkiej i skromnej, jeśli taka nie jestem!
Niebiański Kwiat westchnęła. Ładnie pachniała. Polanami Klanu Burzy i roślinami. Ale było czuć od niej również zmęczenie i wysiłek towarzyszący każdemu nierudemu kotu.
- Po prostu się martwię. Jeszcze nie odpowiedziałaś na moje pytanie. Co u ciebie? - Dłuższa rozmowa widocznie sprawiła, że Niebo ponownie odzyskała trochę pewności siebie i przecięła mgłę nieśmiałości, która powróciła po ostatniej kłótni. Można było to nazwać kłótnią? Pyskatka nie zdążyła nawet odpowiedzieć cioci. Ta tak się zdenerwowała, że wyparowała od razu po ostatnim słowie.
- A co ma u mnie być? - Odpowiedziała kotka, trochę poddenerwowana. Ogon jej lekko bił, ale starała się nie wybuchać. Wiedziała, że rodzina się o nią troszczy. Glina, który mimo, że przez charakter siostry często mógłby być nieco zirytowany, starał się ją wspierać. Matka i ojciec, którzy są zatroskani kolejną ciążą i przygnębieni, sama Niebo, ciocia, która rzadko się denerwuje, troszczy się o nią mimo, że ona sama nie powiedziała jej nigdy nic miłego. Dziadek, który wystarczająco ma na głowie będąc zastępcą. - Jest źle, jak zawsze w tym durnym okresie. - Powiedziała szczerze, jak miała w zwyczaju. - Przyrzekam, że coś im zrobię, jeśli wszyscy ci rudzi idioci nie przestaną tak nas dyskryminować. Bez względu na to, gdzie jestem i co robię, nie jestem małym ledwo urodzonym kociakiem, który nie ma pojęcia o świecie. Nie będzie u mnie dobrze, póki ta piaskowa cholera jest liderem. A ty jak się czujesz? Wydarłaś się jeszcze na kogoś?
Podkreśliła ostatnie pytanie. Nie zapomni wybuchu ciotki, ale nie miała też zamiaru się nad tym rozczulać. W tym czasie nie ma miejsca na głupie sprzeczki i pieprzone konflikty. 

<Niebo? Wybacz, że takie krótkie> 

16 lipca 2021

Od Niebiańskiego Kwiatu Cd Kamiennej Łapy (Pyskatki)

 *Skip do początku kary pyskatki* 
W pewnym stopniu kotka była bardzo zła na Piaskową Gwiazdę za cofnięcie jej bratanicę do rangi kociaka to była jeszcze bardziej wściekła na bratanicę, że na to pozwoliła. Żaden, ale żaden szanujący zasady kot nie poszedłby na zgromadzenie jakby nie był wybrany! A ona sobie poszła! Nosząc i tak imię Pyskaty Kamień po ostatnim zgromadzeniu! Kompletnie nie rozumiała jak czarna mogła, to zrobić, była już dorosła, a zachowywała się gorzej od kociaka! Liliowa chciała dać teraz jej wykład na temat złego zachowania i postanowiła, że to zrobi, nie była może matką kotki to teraz Pyskatke na ogół lubiła. Weszła do żłobka podczas swojego czasu wolnego, szukając czarnej. By dorosła kotka siedziała między kociakami jako karę, okropne. Czy tylko ona i Świerszcz nie pchali się w kłopoty?! Ojciec też dostał karę imię, a był zastępcą, Tupot, jak Niebiański Kwiat pamięcią ruszała też święta nie była i miała swoje kary, jej mama pomagała kryć zdrajczynie! Naprawdę nie umieli się zachować jak zwykli wojownicy? Zastanawiało ją to.
– Pyskatko. – Podeszła do bratanicy. Widziała, że kotka odwróciła się w jej stronę. – Musimy pogadać, tak poważnie. – Machnęła zdenerwowana ogonem.
– O czym? – odpowiedziała zdenerwowana kotka.
– Możesz się ogarnąć na klan Gwiazdy?! Te zmiany imienia nic dla ciebie nie znaczą? Z Kamiennej Agonii, do Pyskatego Kamienia do Pyskatki! Naprawdę! Nie wstyd ci? Naprawdę bycie w klanie i rodzina w klanie nic dla ciebie nie znaczą?!- Machała zdenerwowana ogonem dalej. Mówiła, prawie krzyczała co było dla niej nowością. Nie wiedziała, co powinna czuć. – Chcesz skończyć jak Konwaliowe Serce? Czy Szepcząca Dusza?! Nic dla ciebie nie znaczymy naprawdę? Dziadek, ja, mama, ojciec, siostra. Nic? – Czuła coraz większy smutek. Pomimo że chciałaby młodsza się ogarnęła jednak to ona czuła się gorzej. – Wiesz, że ja cię kocham naprawdę? Jesteś moją rodziną i będę po twojej stronie zawsze to musisz zrozumieć, że jesteś blisko by wylecieć z klanu, zbyt blisko. Masz coś do dodania? – dokończyła po chwili swoje słowa. Nie chciała więcej słuchać jej słów i po prostu wyszła. Musiała się oswoić z tą myślą może.
***
Minęło sporo księżyców, od kiedy liliowa zaglądała do Pyskaty, nie miała może ochoty trochę, musiałaby wytłumaczyć swoje ostatnie słowa. Do tego chciała zajrzeć co u Króliczego Susu, kotka po raz kolejny zaszła w ciążę. Wojowniczka martwiła się o matkę kociaków, że przez panowanie Piaskowej Gwiazdy coś jej lub kociakom może się stać. Prawdę mówiąc uważała ten moment na posiadanie kociaków za najgorszy, który mógł być. Widziała czasami jak bura zachowywała się nerwowo, więc poczuła, że powinna ją odwiedzić. A przy tym może by zerknęła do bratanicy. Weszła do żłobka niepewnie, rozglądając się, jedynym “kociakiem” była Pyskatka. Podeszła do niej powoli, czarna się akurat myła, więc mogła spokojnie porozmawiać.
– Hej, co u ciebie? – zapytała niepewnie. – Chyba ostatnio mnie poniosło. – dopowiedziała po chwili.
<Pyskatka? Ciocia naprawdę cię kocha>

22 maja 2021

Od Kamiennej Łapy CD Niebiańskiego Kwiatu

 *Kilka księżyców temu*

Fakt, że ciocia potrafiła być niesamowicie irytująca z tymi swoimi wykładami o kulturze, jednak im dłużej czarna uczennica jej słuchała, tym bardziej ogarniało ją poczucie satysfakcji. Miała mimo wszystko uzdolnioną rodzinę, co tylko nasycało arogancję w jej oczach. Już układała w swojej głowie pełne jadu wychwalanki na temat swoich korzeni. 
- Jak zginęła Tuptająca Łapa? - zapytała Kamienna Łapa. - Nie, że mnie to jakoś obchodzi, ale jestem ciekawa.
Gliniana Łapa obok niej też nastawił uszu. Kamienna Łapa miała ochotę prychnąć na jego widok; nie umiał ukryć swojej ciekawości. 
- To była wyjątkowo okrutna śmierć - może głos Niebiańskiego Kwiatu  już taki jest, jednak Kamiennej Łapie zdawało się, że liliowa lekko drży. - Była po prostu w legowisku medyka, gdy porwał ją orzeł. Bezceremonialnie. Porwał i rzucił na skały razem ze Stokrotkową Łapą. Nie wyobrażacie sobie nawet, jak to musiało boleć. Wpaść w ostre szpony ptaka i uderzyć głową o spiczaste skały.
- Nudna ta śmierć - zbagatelizowała Kamienna Łapa. - Liczyłam  na coś  bardziej dynamicznego.
- Kamienna Łapo, powinnaś uszanować pamięć Tuptającej Łapy - zwróciła uwagę liliowa, ale Kamienna Łapa tylko przewróciła oczami.
- Jasne, rozumiem. - Prychnęła. - Jestem niewyobrażalnie nieszczęśliwa z powodu pecha, który przytrafił się mojej drugiej ciotce. Niech Klan Gwiazdy ma ją w swojej opiece. 
Niebiański Kwiat przewróciła oczani.
- A opowiesz nam o rządach Mokrej Gwiazdy? - spytał Gliniana Łapa.
- Tak! - wypaliła czarna kotka, zanim ugryzła się w język. Nienawidziła przyłapywać się na entuzjazmie. Jednak nie mogła się powstrzymać. - O czymś ciekawym! Może  były jakieś sytuacje oprócz pożaru? Ciekawe bitwy? Dużo krwi i zakatrupionych zwłok kotów?
Gliniana Łapa popatrzył się na nią z rozdziawionym pyskiem, a mina liliowej była nieodgadniona - może coś w stylu niemej modlitwy do Gwiezdnych? "Klanie Gwiazdy, za jakie grzechy córka mojego brata intryguje się śmierciami?..."
Kamienną Łapę oczywiście interesowały ciekawe męczeńskie śmierci, jednak na myśl o samym zabiciu kota robiło jej się źle. Czy byłaby w stanie zrobić to bez wyrzutów sumienia?
- I rządy naszego pradziadka! - dodał Gliniana Łapa. - Jak wtedy było? Co się wtedy działo?
- Czy Świerszczowy Skok był tak samo wnerwiający jak Gliniana Łapa? - mruknęła Kamienna Łapa z poirytowaniem, bardziej do siebie, niż do otaczających ją kotów. 
Już łapy ją świerzbiły, by dowiedzieć się więcej o swojej rodzinie. Była ciekawa, co Niebiański Kwiat mogłaby powiedzieć o ich pradziadku, a co Orlikowy Szept. Miała nadzieję, że kimkolwiek był jej pradziadek, był niesamowity w liderowaniu. Była gotowa usłyszeć ciekawe historie na temat swojej rodziny.
- Opowiedz nam też, jak było, gdy byłaś uczniem! - rzuciła Kamienna Łapa. - Co wtedy robiłaś? Brałaś udział w jakichś bitwach?
- Może mamy jeszcze jakąś rodzinę? - podsunął Gliniana Łapa.
Kamienna Łapa miała stos pytań w głowie, ale najpierw chętnie wysłuchałaby ciekawych historii z ust ciotki. Pamiętała, co mówiła Niebiański Kwiat; że liderowanie polega też na rozsądnym myśleniu i roztropności. Ale Kamienną Łapę podsycała wielka ambicja, by kiedyś stanąć na czele klanu. A opowieści Niebiańskiego Kwiatu z pewnością podsycą ją dwa razy mocniej. 
- Historie, najpierw historie. - Oczy Kamiennej Łapy zabłyszczały. Chciałaby przeżyć w swoim życiu pożary i dynamiczne bitwy, by potem chełpić się przed młodszymi, jak to było, gdy była uczennicą. W głębi duszy zazdrościła ciotce, że miała okazję uczestniczyć w takich opowieściach. 
- Rany, jesteście strasznie wymagający. - Westchnęła Niebiański Kwiat z lekkim uśmiechem.
 Wymagający?  Kamienna Łapa rzuciłaby jeszcze z tysiąc pytań. Gliniana Łapa obok niej też już podskakiwał ze zniecierpliwienia, by dowiedzieć się więcej. Niby wiedziała sporo o klanie, niby miała okazję na krótko żyć za panowania aż trzech liderów, ale jednak niewiele o nich wiedziała. Jej pierwsze dni na tym świecie były ostatnimi dla Mokrej Gwiazdy. Chabrowa Bryza nie zabawiła długo jako przywódczyni,  a Piaskowa Gwiazda jest chyba największym przekleństwem tego świata. Niebiański Kwiat z pewnością pamięta więcej. 


<Niebiański Kwiat? Kamienna Łapa lubi historie>

19 maja 2021

Od Niebiańskiego Kwiatu Cd Kamiennej Łapy

*jakiś czas temu* 
Popatrzyła na dzieci swojego brata i westchnęła. Kochała je całym sercem, jednak czasami denerwowało ją lekko zachowanie Kamiennej Łapy.
– Nie mów tak Kamienna Łapo, Gliniana Łapa na pewno dobrze sobie radzi. Ma bardzo dobrego mentora tak jak i ty. – powiedziała spokojnie.
– Racja! Ja sobie dobrze radzę. – fuknął Gliniana Łapa.
– Zwęglone Futro jest jakiś dziwny! Mówiłam ci przecież, że dziwny jest. – odpowiedziała zdenerwowana czarna kotka. Niebiański Kwiat pokręciła głową z niedowierzania.
– Nie jest dziwny na pewno, spróbuj się go zrozumieć. Uwierz mi uczenie ucznia nie jest łatwe, miałam dwoje uczniów i wiem, co mówię. A to, że uczyłam się u Mokrej Gwiazdy to przyznaje, był zaszczyt. Powiedzieć wam coś ciekawego czy nie chcecie?
– Chcemy ciociu! – odpowiedział energicznie syn Świerszczowego Skoku.
– Moim mentorem, jak wiecie był lider, ale wiecie, że on też był mentorem waszej babci, czyli mojej mamy? – uśmiechnęła się. – Dodając, że was pradziadek, mój dziadek był liderek klanu Burzy! Był to cudowny kot. – Spojrzała na uczniów i na ich nutkę ekscytacji w oczach. Miała nadzieje, że nie będą się kłócić.
– Naprawdę?!- usłyszała energiczny głos ucznia.
– Naprawdę, przecież bym was nie okłamała. A jak nie wierzycie, to zapytajcie waszego dziadka. – polizała swoją klatkę piersiową.
– Czyli mamy w sobie krew stworzoną to bycia liderami! – wywnioskowała Kamienna Łapa. Córka Orlikowego Szeptu chciała zacząć się śmiać. Już nie wiedziała, co ma odpowiedzieć.
– Nie zapędzaj się tak, najpierw skończ trening i wyszkol ucznia. – Liliowa przewróciła oczami po powiedzeniu. – By być liderem trzeba umieć podejmować decyzje na spokojnie, musisz przeszkolić jednego ucznia i mieć doświadczenie. Do tego bycie liderem jest ciężkie i męczące zapewne.
– Dobrze, dobrze. No rozumiem, że muszę trening skończyć. – Przewróciła oczami czarna kotka. Wreszcie! Udało jej się, nie musi jej tłumaczyć czegoś! Zdała sobie sprawę, jak bardzo by niewytrzymała z kociakami. Ba! Nawet z uczniami miała problem teraz.
– I dobrze, bo ktoś kodeksu nie zna. – powiedziała. – Nie wolno polować dla zabawy. – dodała, widząc zdziwienie u uczniów.
– No to nie dla zabawy! Byśmy wykarmili klan.-
– Dobra, dobra, swoje wiem. Opowiedzieć wam historię? Dziadek mi takie opowiadał, więc może wam opowiem?
– Tylko nie jakąś dla kociaków proszę! Nimi nie jesteśmy!
– Siadajcie. – Sama usiadła i westchnęła. Skoro nie chcieli bajki dla kociaków, to postanowiła, że im opowie o pożarze. – To posłuchajcie, opowiem wam o pożarze. Nastąpił, jak była już starszym uczniem. Wtedy było trzeba uciekać ile sił w łapach, mnóstwo kotów zginęło. Mój wujek wtedy też zmarł. Wracając, gdyby nie pewność siebie i opanowanie Mokrej Gwiazdy prawdopodobnie byśmy nie przeżyli. Pamiętam z opowieści innych, że pomagał przenosić kociaki przez rzekę, do tego bardzo mądrze karał koty, które robiły zamęt na zgromadzeniach, więc macie być grzeczni! Wracając, do tego był troskliwy jak kuotu z klan coś się działo. Eeee, o czym ja mówiłam wam na początku?
– O pożarze. – odpowiedział Gliniana Łapa.
– Aara Tak, wracając jeszcze. Mogę powiedzieć, że po tym pożarze została mi pamiątka w postaci spalonego ogona. – Spojrzała na swój ogon. Kiedyś przeszkadzał jej, jednak teraz miała z nim po prostu wspomnienia. Czy to gorsze, czy lepsze to były?
– Fajna historia. – krótko odpowiedziała na całą historię córka brata Niebiańskiego Kwiatu.
– Coś chcecie jeszcze wiedzieć? O naszej rodzinie, czy historiach, troszkę ich pamiętam.
– Mamy może więcej cioć albo wujka jakiegoś?
– Mieliście jeszcze jedną ciocię na pewno, jednak ona niestety zmarła przed mianowaniem na wojownika, Tuptająca Łapa miała na imię.
<Kamienna Łapa? Możecie wypytywać ciotkę>

01 maja 2021

Od Kamiennej Łapy CD Niebiańskiego Kwiatu

Kamienna Łapa zręcznie zbudziła brata. Niebiański Kwiat rano zaproponowała im spacer po terytoriach Klanu Burzy. Kamienna Łapa nie miała nic przeciwko, ponieważ Zwęglone Futro postanowił zabrać ją na wieczorny patrol. Gliniana Łapa też miał w nim uczestniczyć razem ze Słonecznikową Łodygą, dlatego też oboje mieli dużo wolnego czasu.
Kamienna Łapa mimo wszystko lubiła ciotkę, chociaż miejscami była irytująca. Dopóki rozmowa toczyła się wokół niej samej, Kamiennej Łapie pasowało. 
Niebiański Kwiat już czekała na polanie. Wyszła z bratem i odetchnęła, gdy poczuła nową falę powietrza poza kamiennym dachem obozu.
- Cześć, Niebiański Kwiecie! - Zawołał optymistycznie Gliniana Łapa. Kamienna Łapa omal nie udławiła się tym optymizmem.
- Cześć. - odparła Niebiański Kwiat. Kamienna Łapa nie musiała mówić, jaka ta kotka jest piękna.  To widać. - No więc, jak żyje wam się jako uczniowie?
Kamienna Łapa miała ochotę przytoczyć jej najlepsze momenty szkolenia  i pochełpić się swoimi osiągnięciami.  Brat był jednak szybszy.
- Poza obozem jest super. Znudziło mi się już spędzanie każdego księżyca w żłobku.
- A ja zamierzam uczyć się lepiej, niż ten idiota. - Syknęła Kamienna Łapa.
Niebiański Kwiat pewno przejęłaby się jej słowami, gdyby jej nie znała.
- Oboje będziecie świetni. Lubicie swoich mentorów?
- Zwęglone Futro jest dziwny i bywa denerwujący. - Przyznała Kamienna Łapa. - Miałam ochotę wbić mu pazur  w oko za każdym razem, gdy zwracał mi uwagę. Już irytujące, idiotyczne towarzystwo Glinianej Łapy byłoby lepsze.
Gliniana Łapa parsknął śmiechem. 
- A Słonecznikowa Łodyga jest całkiem fajny. Choć wystarczyłoby jedno niefortunne słowo, by go urazić. Dobrze,  że nie został mentorem Kamiennej Łapy. Nie wytrzymałby z nią.
Niebiański Kwiat uśmiechnęła się.
- Och, zamknij się, ty głupi pasożycie -  Powiedziała Kamienna Łapa. Powstrzymywała śmiech, jednak cichy chichot i tak wyrwał się z jej gardła. 
- Wszystko byłoby lepsze od Zwęglonego Futra.
- Zwęglone Futro nie jest zły. - Wtrąciła Niebiański Kwiat. - Jeszcze go polubisz.
Kamiennej Łapie jednak nie uśmiechało się jej wierzyć.  Nie przepadała za swoim mentorem. 
- A kto ciebie szkolił, ciociu? - Spytał Gliniana Łapa. Kamienna Łapa nigdy o tym nie myślała.
- Mokra Gwiazda. - Odparła Niebiański Kwiat.
- To taki zaszczyt uczyć się u przywódcy! - Mruknął Gliniana Łapa z błyskiem w oczach. 
Kamienna Łapa pokiwała głową z dumą. Wspaniałe uczucie,  że jej własna ciotka uczyła się od przywódcy klanu.
- Wy też macie dobrych mentorów. - Odpowiedziała Niebiański Kwiat. - Widać rezultaty. 
- To znaczy? - Kamienna Łapa postawiła uszy.
- Widziałam wczoraj królika, którego upolowałaś. 
- A ja znam lepiej teren. - Odparł Gliniana Łapa.
- Jasne. 
Kamienna Łapa rozejrzała się po terenie.
- Mamy całkiem dobre terytorium.
- Dlatego nie warto przegapić okazji. Może zapolujemy? - Podsunął Gliniana Łapa.
- Myślicie, że dacie radę? - Spytała Niebiański Kwiat, a zawadiacki uśmiech błąkał się po jej pysku.
- Mam większe umiejętności w polowaniu od tego głupiego mysiego móżdżka.- Warknęła Kamienna Łapa z determinacją patrząc na Glinianą Łapę.

< Niebo? c: >