BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(trzy wolne miejsca!)

Znajdki w Owocowym Lesie!
(trzy wolne miejsca!)

Znajdki w Klanie Burzy!
(trzy wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 16 sierpnia, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozżarzony Płomień x Wrzosowa Rzeka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozżarzony Płomień x Wrzosowa Rzeka. Pokaż wszystkie posty

27 grudnia 2021

Od Rozżarzonego Płomienia cd Wrzosowej Rzeki

 Nastał świt. Nie chciało mu się za bardzo wstawać i iść na te głupie polowanie, ale teraz była taka jak nie inna władza i musiał się zebrać do kupy. Właśnie dzisiejszej nocy czuwał jego uczeń, który w końcu dostąpił tego zaszczytu by być wojownikiem. Dobrze go wyszkolił i miał nadzieję, że jego siostra nie zniszczy tego, co mu wmówił o wyższości rudych nad nierudymi. Teraz odkąd była zastępczynią, panoszyła się gorzej niż za panowania Piaskowej Gwiazdy! I nikt nie mógł jej za to ukarać! 
Ziewając opuścił legowisko wojowników. Światło dnia poraziło go w oczy, przez co musiał je przymknąć. Wtedy też usłyszał radosny głos Wrzosowej Rzeki, który podbiegł do niego z szerokim uśmiechem na pyszczku. 
- Zrobiłem to! - miauknął. 
- Tak gratulację - ziewnął po raz kolejny. 
Dla niego to nie był wielki wyczyn. Zwykłe pilnowanie, kawałek tradycji, który należało odbębnić. 
- Teraz pewnie jesteś zmęczony. Idź spać, nim twoja siostra wygoni cię na polowanie czy patrol - pożegnawszy się z wojownikiem, udał się w stronę wrzosowisk, by nikt nie gderał mu nad uchem, że się lenił.

***

Kiedy wrócił z okazałym królikiem w pysku, Wrzosowa Rzeka już nie spał. Widział jak bardzo był zadowolony z tego, że udało mu się zostać wojownikiem. Rzucił posiłek na stos, po czym podszedł do młodego. 
- I jak? Wyspany? - zapytał. 
Brat Kamiennej Agonii pokiwał głową. 
- To jakie masz teraz plany? Jesteś już dorosły. Niedługo pewnie dostaniesz własnego ucznia i będziesz przekazywał swoją wiedzę dalej. 
Wierzył w to. Zajęcza Gwiazda był inny od Piaskowej Gwiazdy. Nie dość, że uzurpator, to miał słabość do Kamiennej Furiatki, która była siostrą tego małego. Jak nic niedługo dostąpi tego zaszczytu. Ciekawiło go jak będzie sobie radził jako mentor. Przekaże wiedzę dalej o rudych? A może to zignoruję? Czas pokaże. Zresztą po co się tym martwił? Miał teraz dużo wolnego, więc mógł skupić się na ważniejszych sprawach niż niebieski wojownik.  

<Wrzosowa Rzeko?>

01 grudnia 2021

Od Wrzosowej Rzeki CD Rozżarzonego Płomienia

 - Na pewno dam sobie radę! - miauknął, uśmiechając się do swojego mentora.

***

Było to przełomowe wydarzenie w życiu młodego kocura, mianowanego na wojownika. Księżyc już lśnił na niebie, wszystko przykrył mrok. To była pora na czuwanie. Wstał, rozprostował mięśnie i zaczął spacerować po terenie swojego klanu. Wszystko bacznie obserwował. Nawet małe robaczki czy krople spływające z liści nie ukryły się przed nim. Spadające liście wirowały, wiatr szumiał i świszczał. Czuć było zapach wilgoci, rozmoczonej roślinności. Poruszał się szybko, głowę unosił ku górze. Światło księżyca odbijające się na jego sierści wyglądało bardzo dostojnie i dodawało kocurowi uroku. Przez jego głowę przemijały liczne myśli, starał się być w sytuacji stróżowania poważny. W końcu to od tego zależy, czy sprawdzi się jako wojownik. Zastanawiał się, czy Rozżarzony Płomień go lubi i czy jest z niego dumny. Nigdy nie wiedział, co o nim sądzić. Był spokrewniony z Piaskową Gwiazdą, którą bardzo źle wspominał. Czy on, Wrzosowa Rzeka, jako wojownik też kiedyś będzie miał ucznia? Da radę go nauczyć czegoś pożytecznego? Czy jego siostra polubi jego nowe imię? Nie wiadomo. Nie był to najlepszy czas na tyle myśli. Niebieski stanął, liznął powietrze i ruszył w pościg za nieznanym zapachem. Jego smukła, wysoka sylwetka czuła się w biegu świetnie.

***

Słońce zaczęło wschodzić. Poranny patrol oświadczył, że już jest i może zakończyć czuwanie. Po chwili ujrzał znajomego, rudego kocura i postanowił opowiedzieć mu, co się działo. Uśmiechnął się, wciąż pełen energii i radości.
- Zrobiłem to!


< Rozżarzony Płomieniu? >

ps: sorki jak cos brzmi dziwnie, ale no nie pisalam troszke. Wrzos krejzol

31 października 2021

Od Rozżarzonego Płomienia cd Wrzosowej Łapy (Wrzosowej Rzeki)

 Obserwował jak zwierzyna, którą upolował Wrzosowa Łapa, turla się żałośnie. Naprawdę miał chęć powiedzieć wiele na temat ucznia, jednak powstrzymał się. Nie zasługiwał na jego słowa. Zresztą jak ci wszyscy nierudzi. 
- Dobrze, to tyle - powiedział, zostawiając kocura samego. 
Teraz mógł skupić się na czymś innym, a nie marnować na niego czas. Chociaż radził sobie, więc w przyszłości będzie z niego dobry łowca, który wykarmi klan. 

***

Treningi mijały im znacznie lepiej. Już nie musiał tyle razy poprawiać brata Kamiennej Agonii. Najwyraźniej w końcu coś dotarło do tego jego pustego łba. Był... zadowolony. Tak! Nie dumny, nie, z takiego osiągnięcia nie ma co być dumnym. Ale mimo wszystko, Wrzosowa Łapa był jego uczniem i to on odpowiadał za jego szkolenie, więc... był zadowolony. 
Polować umiał, coraz częściej wracali ze wspólnych treningów ze zdobyczą. Oznaczanie granic? To każdy głupi potrafił, nie przykładał zbytniej wagi do tego. Skupił się bardziej na wytłumaczeniu uczniowi, dlaczego należy wypędzać obcych z ich ziem. Cały czas jednak miauczał mu nad uchem swoje przekonania co do wielkości rudych, aby przypadkiem o tym nie zapomniał. 
Walka? Dał mu z nią w kość, ale została ledwie liźnięta. Nie chciał w końcu w przyszłości mierzyć się z dobrze wyszkolonym wojownikiem. Kto wie? Może Wrzosowa Łapa ich zdradzi i zasili szeregi rebeliantów? Dlatego pod tym względem, był bardzo ostrożny. 
- Wracamy do obozu - miauknął, gdy dał mu ostatniego kopniaka, kończącego ich sparing. Ach... walka z nim naprawdę była zabawna. Mógł w końcu bezkarnie zlać młodego i wytknąć jego wady. Zaskoczyło go jednak to, że ten naprawdę się starał. No nic... Dziś miał pechowy dzień.

***

Mordował wzrokiem Zajęczą Gwiazdę. Jak on śmiał? Zabił jego ukochaną liderkę, która była mu niczym druga matka. Teraz się tak unosił dumą, jakby klan należał do niego! A ta jego zastępczyni? Nie wierzył w to, że kocur jest wybrańcem Klanu Gwiazdy. To mu śmierdziało, bardzo. W jego oczach był uzurpatorem, który zniszczył ich cudowną przyszłość. Wygnał na dodatek dwóch rudzielców... synów Piaskowej Gwiazdy. Widać jak się bał... jak drżał. Był słaby... z chęcią rozdarłby znów jego gardło, a gdyby się podniósł, zrobiłby to jeszcze raz i jeszcze raz. 
Wrzosowa Łapa stał przed tym oblechem, zdrajcą i rebeliantem, który nie zasługiwał na niczyi szacunek. Śmiał go mianować, kalając święte słowa ceremonii. Nie był prawdziwym liderem. Zdrajca, parszywy nierudy. 
- Ja, Zajęcza Gwiazda, przywódca Klanu Burzy, wzywam moich walecznych przodków, aby spojrzeli na tego ucznia. Trenował pilnie, aby poznać zasady waszego szlachetnego kodeksu. Polecam go wam jako kolejnego wojownika. Wrzosowa Łapo, czy przysięgasz przestrzegać kodeksu wojownika i chronić swój klan nawet za cenę życia?
- Przysięgam.
- Mocą Klanu Gwiazdy nadaję ci imię wojownika. Wrzosowa Łapo, od tej pory będziesz znany jako Wrzosowa Rzeka. Klan Gwiazdy cieni twój siłę i szlachetność, oraz wita cię jako nowego wojownika Klanu Burzy.
Wszyscy zaczęli wykrzykiwać imię kocura. Rudy chwilę się wahał, ale coś tam zamamrotał na jego cześć, widząc jak Kamienna Agonia, zaskoczona wbija wzrok w lidera. Co? Nie podobało jej się imię jej brata? Wielka szkoda. Trzeba było nie dawać tego durnia na taką wysoką posadę. 
Kiedy się przerzedziło, podszedł do wojownika.
- Gratulację, w końcu ci się udało. Powodzenia na czuwaniu. Obyś nie zszedł na psy jak siostra - mruknął i odszedł. W jego głowie mianowanie ucznia nie było teraz najważniejsze. Musiał coś zrobić... coś zrobić, aby pozbyć się tej dwójki u władzy. 

<Wrzosowa Rzeko?>

24 października 2021

Od Wrzosowej Łapy CD Rozżarzonego Płomienia

Przed kontuzją kocura

Wrzosowa Łapa starał się zabić wszystkie inne myśli i żale w jego głowie. Posunął łapę lekko do przodu, uniósł ogon do góry, wystawił pazury. Wykonał susa do przodu. Beżowe zwierzątko usłyszało go, zaczęło żwawo pomykać w stronę przeciwną. Mentor kocura spojrzał na niego z zawiedzeniem, trzepnął ogonem z odrazą. Niebieski pędził po trawie prosto, wnet przypomniał sobie wskazówki od rudego – w razie ucieczki ofiary, goń ją odwrotnym zygzakiem. Tak też uczynił. Jego pazury stykały się ze sobą nawzajem przez co wydawały dźwięki, łapy znikały i pojawiały się w trawie. Czuł na sobie podmuchy ciepłego przyjemnego wiatru, dodawały mu otuchy. Kocur postanowił skoczyć po raz kolejny. Ta czynność przyniosła mu sukces – złapał posiłek. Zając wił się w jego łapach, piszczał i krzyczał, a zęby kota wbijały się mu w szyje. Wkrótce bordowy płyn oblał jego szpony i kły, sierść również nie była czysta. Ofiara poniosła śmierć. Wrzosowa Łapa poczuł się wspaniale. Czuł się dumny, z tego co zrobił.
– Udało ci się. Wreszcie... – mruknął głos mentora, gdzieś w oddali.
– To było świetne, prawda?! Najpierw skoczyłem, potem wbiłem kły i pazury w jego szyję i...!
– Nie podniecaj się tak. I przynieś go tutaj, bo byś go zostawił. – rzekł po czym pokazał swojemu uczniowi kierunek głową.
– Już biegnę! – zawołał otrzepując się z krwi.
Uczeń po chwili podniósł upolowanego królika za ucho, udał się z nim w kierunku Rozżarzonego Płomienia z dumną i szczęśliwą miną. Kocury spoglądały na siebie nawzajem. Szli równym tempem.

***

Wrócili już do obozu Klanu Burzy. Wrzosowa Łapa stał przy stosie na zwierzynę, zrzucił tam swoją zdobycz która żałośnie się poturlała.

<Rozżarzony Płomieniu?>

15 października 2021

Od Rozżarzonego Płomienia cd Wrzosowej Łapy

 No nie wierzył. Przerwał swój wywód, obserwując zamyślonego ucznia. Nawet pewnie nie dostrzegł, że przerwał w połowie zdania. Naprawdę nie rozumiał go. Może i wychował się pod opieką jego matki, lecz nie zamierzał traktować go z tego powodu ulgowo. Nie byli braćmi, nawet przyszywanymi, nigdy nawet by tak o tym nie pomyślał, mimo to... powinien od niego dostać chociaż odrobinę szacunku!
- O co chodzi? Rozżarzony Płomieniu?
- No nareszcie się obudziłeś - prychnął. 
Kocurek najwidoczniej nie zrozumiał, bo zrobił tą swoją zaskoczoną minę. 
- Mówiłem, a ty odpłynąłeś. Właśnie dlatego ci nie wychodzi polowanie. Masz. Się. Skupić. Jak będziesz myślał o zielonych pąkach drzew, to nigdy nie złapiesz ofiary. A może ja przynudzam? 
Wrzosowa Łapa szybko pokręcił głową. No. To przynajmniej usłyszał. 
- Przepraszam - Kocurek chyba naprawdę starał się przynajmniej odrobinę poprawić. 
Zobaczymy jak pójdzie mu następny raz. Od nowa wytłumaczył mu co miał robić. Miał przynajmniej zbliżyć się do królika na odpowiednią odległość, nim ten go usłyszy. To nie było chyba aż tak trudne? Najwidoczniej dla brata tej czarnej, jak jej tam było, Kamień, tak. 
- Pociągnij nosem - rozkazał. 
Obserwował jak młodzik się zaciąga i próbuje wyłapać woń innego królika. On czuł w pobliżu nawet dwa, lecz milczał. To była nauka, a nie pójście na skróty, więc czekał. 
- Czuję. Tam. - Wskazał ogonem kierunek. 
Pokiwał głową. 
- Dobrze. Kolejna szansa. Zbliż się do niego, ale po cichu. Następnie skocz mu na grzbiet, przyciśnij do ziemi i wbij kły w szyję. Jak ucieknie, goń. Królik robi zygzaki, staraj się robić je odwrotnie do zwierzyny, wtedy skrócisz dystans i być może coś złapiesz... - gdybał. 
Tak naprawdę nie wróżył mu nadziei na złapanie dzisiaj cokolwiek, ale chciał widzieć przynajmniej nieznaczny postęp. Może i był nierudy, przez co nie zasługiwał na ani uderzenia serca czasu, jaki na niego pożytkował, lecz wiedza o tym, że ten coś łapie, bardzo łechtała mu ego. Wychodziłoby w końcu na to, że był dobrym mentorem. A  na tym mu zależało. Na efektach i wytrenowaniu samodzielnej jednostki. 

<Wrzosowa Łapo?> 

08 października 2021

Od Wrzosowej Łapy CD. Rozżarzonego Płomienia

Wrzosowa Łapa nastawił uszy. Nie słyszał jednak niczego, poza obijaniem się kropli o trawę. Teraz ponownie starał się wciągnąć nosem woń swojej przyszłej ofiary. Czuł zapach wilgoci, kory drzew. Nadal nie to, co potrzeba.
- Mentorze... nie czuje tego, co mam zrobić? - zapytał.
- Skup się. Zrób jeden, cichy krok. - mruknął Rozżarzony Płomień.
Niebieski posunął łapę do przodu. Chcąc sprawić dobre wrażenie przed Rozżarzonym Płomieniem, od razu skoczył. Miejsce skoku nie było jednak trafne, zwierzyna skubała trawę kilka metrów dalej. Zając znalazł się w powietrzu, kilkoma susami był już dalej. Uczeń przejechał się brzuchem na mokrym podłożu, po czym nieumiejętnie pobiegł za zwierzakiem. Jedyne jednak co mu się udało to przepłoszenie zająca. Kocur stanął, zrobił kwaśną i podszedł do towarzyszącego mu rudego kota.
- No to nawaliłeś. Nie skupiasz się na tym, co robisz, nie słuchasz moich rad! Pff, czego można było się spodziewać się od nie rudego kota! - syknął mentor.
- Ale ja chciałem dobrze, głupiutki królik, on mi uciekł...
- Gdybyś był mi posłuszny w pełni, uważałbyś trochę, może byś go dogonił...
Niebieski czuł się okropnie. Zawsze popisywał się, szukał atencji, uwagi, czegokolwiek by być zauważonym. Tak bardzo chciał pokazać, że będzie świetnym wojownikiem, że będzie polował. A zrobił źle, płosząc ofiarę. Bardzo upokorzył się przed mentorem. Nie czuł się doceniony, ani przez rodzeństwo starsze, młodsze... przez nikogo. Mama nie miała nic do powiedzenia, ojciec tak samo. Byli martwi. Tak samo zastępcza mama, którą bardzo lubił, Pszczeli Pyłek, nie żyła.
Wspominał, jak wesołym przed chwilą był kociakiem, wszystko było idealne... Teraz zdał sobie z tego, że Kamienna Agonia miała rację. Że dzieciństwo się skończy. I że nie będzie to łatwe.
Mentor zjechał zamyślonego ucznia chłodnym spojrzeniem, zjeżył się lekko.
- O co chodzi? Rozżarzony Płomieniu?

< Rozżarzony Płomieniu? >

25 września 2021

Od Rozżarzonego Płomienia cd Wrzosowej Łapy

 Oprowadzanie ucznia po terenie wypadło znośnie. Kocur był przeciwieństwem swojej siostry. Pewnie to była zasługa jego matki, który natłukła uczniowi do łba zasady, kiedy ten był kocięciem. Mógłby tylko popracować nad skupieniem, bo kilka razy zapomniał, co ten do niego mówił. Tak nie mogło być! Oczekiwał na posłuszeństwo. Jednak to był jego pierwszy dzień. Dlatego też, kierując kroki do obozu, wytłumaczył mu, że z rana ma wstać i czekać na niego już gotowy do drogi. 
Niebieski pokiwał głową. Miał nadzieję, że nie będzie musiał go z rana budzić. Nie chciał w końcu, dotykać pyskiem jego obrzydliwej sierści. 

***

Nowy dzień przyniósł deszcz. Nie miał ochoty wychodzić, ale musiał, bo nie mógł zawieść Piaskowej Gwiazdy. Rozejrzał się po terenie, ale nie dostrzegł Wrzosowej Łapy. Zły skierował kroki w stronę legowiska uczniów, ale ku jego zdziwieniu, niebieski już nie spał i go wyczekiwał. No to mu się dzisiaj upiekło. 
- Dobrze, skoro już nie śpiesz, to idziemy. Pogoda jest parszywa. - Skrzywił się. - Może niedługo się przejaśni - miauknął wychodząc z powrotem na deszcz. 
- Co dzisiaj będziemy robić? - usłyszał obok pytanie ucznia. 
- Będziesz polować. Będzie trudniej, ponieważ deszcz zmywa wszystkie zapachy, ale to dobrze. Trochę trudności ci się przyda, bo ty jako nierudy, musisz nauczyć się polować w każdej sytuacji. 
Na wrzosowiska doszli dość szybko. Nakładał szybkie tempo, bo chciał załatwić to wszystko migiem i skryć się z powrotem w jakimś ciepłym miejscu. 
- Dobra słuchaj. - Zatrzymał go, wbijając w niego pomarańczowe oczy. - Polowanie jest proste. Masz się zakraść i zabić posiłek. Polujemy na króliki, które są bardzo szybkie. Nie licz więc, że za pierwszym razem ci coś wyjdzie. Musisz nauczyć się rozwijać prędkość podobną do nich, a następnie korzystać ze sprytu i obierać sobie drogę na skróty, aby dopaść zdobycz. Króliki biegają zawsze zygzakiem. Są bardzo zwrotne, więc nie możesz się dekoncentrować. Teraz wciągnij w nos powietrze i powiedz mi co czujesz. 
Uczeń zrobił to co kazał, po czym miauknął.
- Czuję deszcz... 
- Właśnie! Jeżeli węch wadzi, skup się na słuchu. Słyszysz coś innego niż krople, które obijają się o ziemię? Zgniatanie trawy, dźwięk obgryzania jej? - podpowiedział na czym powinien się skupić. - Pamiętaj również, że królik ma bardzo dobry słuch. Jeżeli cię usłyszy, to czeka cię bieganie. 

<Wrzosowa Łapo?>

23 września 2021

Od Wrzosowej Łapy CD Rozżarzonego Płomienia

- To takie świetne! Będę utalentowanym wojownikiem! - ucieszył się niebieski kocurek.
- Jeśli będziesz mi posłuszny, być może. Gdybyś był rudy... - mruknął mentor.
- Teraz jestem Wrzosowa Łapa... to dziwne, przyzwyczaiłem się do Wrzos...
- Każdy uczeń ma imię z członem łapa, nic dziwnego. Widać że masz jeszcze kocięcy mózg.. A teraz, spójrz. Tutaj, jak powinieneś wiedzieć, jest żłobek. Miejsce dla kociąt. Pożegnaj się z tym miejscem, nie będziesz tu już spał. - rudy kocur uniósł łeb z dumą, czekając na reakcje ucznia.
- Ah... Ciekawe, czy teraz będę spał w innym miejscu.
- Uważaj, to się dowiesz...
Niebieski ze skupieniem starał słuchać się swojego mentora. W końcu to on jest wojownikiem, nauczy go wszystkiego, jak być takim jak on. Podążał za jego ruchami uważnie, był taki majestatyczny. Piękny, doświadczony, dumny i rudy...
- Tutaj jest legowisko medyków. Niestety uczniem medyka jest kotka...
- Oho, byłem tu! Ale strasznie tu jedzie, ziołami. - powiedział Wrzos, a następnie kichnął.
- A tu obok, jest legowisko naszej liderki, Piaskowej Gwiazdy. Nie ociągaj się... - ponaglił rudy kocur.
- Już idę!
Mentor pokazał uczniowi po kolei legowiska starszyzny, wojowników, stos ze zwierzyną. Wrzosowa Łapa był zachwycony swoim pierwszym spotkaniem z kocurem.
- Od dzisiaj będziesz sypiał tu. To legowisko uczniów. - mruknął mentor.
Niebieski włożył łeb do legowiska, wciągnął powietrze. Bardzo chciał wejść do środka, zobaczyć czy legowiska są wygodne, czy też nie.
- Nierudy kocie. Teraz pokażę Ci granice naszego terytorium. Obóz już poznałeś... - oznajmił.
Koty szły kawałek, uczeń z uwagą podążał za swym mentorem. Był bardzo podekscytowany.
- Tutaj jest traktor. Opuszczony.
- Jakie dziwne, co to jest?
- Traktor. Przecież powiedziałem. - warknął Rozżarzony Płomień.
Wrzos spojrzał na kocura pytająco. Nie wiedział, co to jest traktor. Widział go po raz pierwszy.
- Nie zajmuj się teraz tym. Pokażę Ci coś ważniejszego.
Kocury znowu się przemieściły. Tym razem stali przy potężnym, leżącym drzewie.
- Za tym jest teren Klanu Nocy, obok niego jest Klan Klifu, mamy z nim sojusz. Tuż obok znajduję się Wielka Skała. Stąd przemawiają liderzy.
Wrzosowa Łapa jednak zignorował to, co mówił rudy kocur. Wpatrywał się za granicę swojego klanu.
- Słuchasz mnie?! - syknął z poirytowaniem.
- Ah, tak, słucham!
- To co, przed chwilą powiedziałem?!
- Oh... Ja... - mruknął pod nosem z zakłopotaniem.
- Przecież wiesz, jaka kara czeka cię za nieposłuszeństwo, prawda?
- Tak, wiem. No już, słucham.
- Ruszajmy. Następna granica.
Uczeń wraz z mentorem dotarli do następnej granicy. Wrzosowa Łapa był bardzo ciekawy tym, co znajduję się na terytoriach sąsiednich klanów. Rozżarzony Płomień oznajmił mu, że obok jest teren Klanu Wilka. I wiele innych rzeczy, odnośnie polowania. Aktualnie przygotowywali się już do powrotu do obozu.

<Rozżarzony Płomieniu?>

21 września 2021

Od Rozżarzonego Płomienia

 Stał dumnie wśród zebranych. Dzisiaj miał dostać własnego ucznia! Piaskowa Gwiazda niedawno mu zdradziła, że to się stanie, nawet powiadomiła go co miał robić. Dostać miał w końcu kocię Króliczego Susu. Tej parszywej morderczyni. Na dodatek jeszcze nierude. Gdy pierwszy raz o tym usłyszał, to zrzędła mu mina i chciał się wykłócać. No bo on? Miał szkolić na wojownika plebs? Koszmar! Jednak kotka skutecznie go przekonała, żeby podjął to wyzwanie. Wszakże jego matka Pszczeli Pyłek opiekowała się tym bachorem, wkładając mu do łba, aby się słuchał. Miał nadzieję, że tak będzie! 
Piaskowa Gwiazda w końcu się pojawiła i zaczęła ceremonię. 
- Wrzosie, ukończyłeś sześć księżyców i nadszedł czas, abyś został uczniem. Od tego dnia, aż do otrzymania imienia wojownika będziesz się nazywać Wrzosowa Łapa. Twoim mentorem będzie Rozżarzony Płomień. Mam nadzieję, że Rozżarzony Płomień przekaże ci całą swoją wiedzę. - następne słowa skierowała nie do ucznia, lecz do niego. - Rozżarzony Płomieniu, jesteś gotowy do szkolenia własnego ucznia. Otrzymałeś ode mnie doskonałe szkolenie i pokazałeś swoją wierność i talent. Będziesz mentorem Wrzosowej Łapy, mam nadzieję, że przekażesz mu całą swoją wiedzę. 
Gdy ostatnie słowo uciekło z jej pyska, podszedł niechętnie do kocurka, stykając się z nim nosem. Fuj! Oby nigdy więcej! Musiał jednak to dzisiaj przeboleć. 
Później mianowane zostało jego rodzeństwo, ale nie przykładał już do tego żadnej wagi. 
- Wrzosowa Łapo, za mną - Machnął ogonem oczekując, że kocur za nim podąży. Ku jego szczęściu, tak było. - Dobra, teraz uważnie mnie słuchaj. Będę cię szkolił. Jestem naprawdę uzdolnionym wojownikiem i mam nadzieję, że nie będziesz się lenił. Żadnego narzekania. Co powiem, ma być zrobione. Jeżeli zaczniesz przejawiać zachowania, które mogłyby zaszkodzić klanowi; takie jak niesubordynacja, pyskowanie, czy bronienie nierudych, zostaniesz wyeliminowany i resztę życia spędzisz w starszyźnie.  Dzisiaj wybierzemy się na przechadzkę po terenach. Musisz w końcu poznać całe nasze terytorium i miejsca, w których można spotkać zwierzynę - to powiedziawszy ruszył przed siebie. Nie znał kociąt Króliczego Susu, więc mógł się wszystkiego spodziewać po tym czymś. Zwłaszcza, że jego siostrą była Kamienna Agonia, która swoim zachowaniem, zaczęła go irytować. 

<Wrzosowa Łapo?>