Nastał świt. Nie chciało mu się za bardzo wstawać i iść na te głupie polowanie, ale teraz była taka jak nie inna władza i musiał się zebrać do kupy. Właśnie dzisiejszej nocy czuwał jego uczeń, który w końcu dostąpił tego zaszczytu by być wojownikiem. Dobrze go wyszkolił i miał nadzieję, że jego siostra nie zniszczy tego, co mu wmówił o wyższości rudych nad nierudymi. Teraz odkąd była zastępczynią, panoszyła się gorzej niż za panowania Piaskowej Gwiazdy! I nikt nie mógł jej za to ukarać!
Ziewając opuścił legowisko wojowników. Światło dnia poraziło go w oczy, przez co musiał je przymknąć. Wtedy też usłyszał radosny głos Wrzosowej Rzeki, który podbiegł do niego z szerokim uśmiechem na pyszczku.
- Zrobiłem to! - miauknął.
- Tak gratulację - ziewnął po raz kolejny.
Dla niego to nie był wielki wyczyn. Zwykłe pilnowanie, kawałek tradycji, który należało odbębnić.
- Teraz pewnie jesteś zmęczony. Idź spać, nim twoja siostra wygoni cię na polowanie czy patrol - pożegnawszy się z wojownikiem, udał się w stronę wrzosowisk, by nikt nie gderał mu nad uchem, że się lenił.
***
Kiedy wrócił z okazałym królikiem w pysku, Wrzosowa Rzeka już nie spał. Widział jak bardzo był zadowolony z tego, że udało mu się zostać wojownikiem. Rzucił posiłek na stos, po czym podszedł do młodego.
- I jak? Wyspany? - zapytał.
Brat Kamiennej Agonii pokiwał głową.
- To jakie masz teraz plany? Jesteś już dorosły. Niedługo pewnie dostaniesz własnego ucznia i będziesz przekazywał swoją wiedzę dalej.
Wierzył w to. Zajęcza Gwiazda był inny od Piaskowej Gwiazdy. Nie dość, że uzurpator, to miał słabość do Kamiennej Furiatki, która była siostrą tego małego. Jak nic niedługo dostąpi tego zaszczytu. Ciekawiło go jak będzie sobie radził jako mentor. Przekaże wiedzę dalej o rudych? A może to zignoruję? Czas pokaże. Zresztą po co się tym martwił? Miał teraz dużo wolnego, więc mógł skupić się na ważniejszych sprawach niż niebieski wojownik.
<Wrzosowa Rzeko?>