Po wróceniu z obozu nie byłam senna. Zamiast tego byłam roztrzęsiona. Widok bijących się kotów zapadnie mi głęboko w pamięć. Leżałam w legowisku próbując zasnąć. Wierciłam się w legowisku, jakbym pod sierścią mrówki miała. Zamknęłam ciężkie powieki próbując zasnąć. Jeszcze wiele czasu minęło, zanim odeszłam w błogi stan.
***
Obudziłam się wcześnie rano. Z powodu krótkiego snu byłam ospała. Wyszłam z legowiska uczniów i usiadłam na skraju obozu. W obozie tylko dwójka kotów stała na nogach. Przeszli z jednego legowiska do innego. Nagle, w wejściu do obozu zobaczyłam ruch. Mała szara myszka siedziała centralnie na wejściu. Zaczęłam się skradać w jej kierunku. Mysz mnie zauważyła i zaczęła uciekać. Ruszyłam w pogoń za nią. Byłam tak skupiona na myszce, że nie zauważyłam że oddalam się poza obóz. Mysz skryła się w norce. Próbowałam dosięgnąć ją łapką, ale na nic. Siedziała zbyt głęboko. Zorientowałam się że jestem daleko od obozu. Nie wiedziałam gdzie jestem. Przestraszyłam się. Chyba przyszłam z tamtej strony, pomyślałam i zawróciłam. W brzuchu czułam niemiłe uczucie. Byłam mocno przestraszona.
***
Zobaczyłam wielkie drzewo. Ominęłam je i szłam dalej. Czy aby wielkie drzewo nie było dalszym miejscem od obozu? Przedemną rozciągnęła się duża polana. Nie byłam pewna czy to nadal tereny Klanu Klifu. Chyba jednak zawrócę... Nagle poczułam jakąś woń. Rozejrzałam się za źródłem zapachu. Ujrzałam białego kota w dziwne pręgi. Wyglądał prawie tak samo jak ten na zebraniu. Tylko wtedy był cały pokryty krwią. Mój strach był teraz o wiele silniejszy. Chciałam uciec, jednak on mnie już zauważył.
<Szkarłatny Wichrze?>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Opierzona Łapa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Opierzona Łapa. Pokaż wszystkie posty
08 sierpnia 2017
06 sierpnia 2017
Od Opierzonej Łapy
Pierwsza noc w legowisku uczniów minęła spokojnie, mimo tego, że nadal nie mogłam się przyzwyczaić do otoczenia. Wstałam wcześnie rano, kiedy jeszcze reszta uczniów spała. Wyszłam z legowiska. Przyjemne chłodne powietrze uderzyło moje rozgrzane ciało, powodując miłe uczucie. Rosa zaczynała osadzać się na jałowcowych igłach. Usiadłam na skraju polanki, owijając swoje przednie łapy swoim mięciutkim ogonkiem. Rozglądałam się po obozie, szukając czegoś, na czym mogłabym zawiesić wzrok. Powiem skrycie, byłam pełna energii. Najchętniej pobiegałabym sobie po obozie, ale co pomyślą inni? Swoim tupotem puchatych łapek obudzę starszych, a chcę ominąć jakichkolwiek sporów. Energia zaczęła się we mnie zbierać, powodując nerwowe przeskoki z łapy na łapę. Stopniowo z legowisk zaczęły wychodzić koty. Poranny patrol wyszedł już z obozu. Po długim, jak dla mnie, czasie oczekiwania zobaczyłam wychodzącą z legowiska mentorkę. Ledwo, co powstrzymałam się od rzucenia się biegiem w stronę kotki. Piaszczysta Mgła zaczynała dzielić się językami z jakimś kotem. Odwróciłam wzrok od mentorki i zaczęłam przyglądać się reszcie. Chciałabym poznać kogoś, z kim miałabym dobre kontakty, ale pewnie i tak się to prędko nie stanie. Po niezliczonej liczbie uderzeń serca, w końcu doczekałam się tej chwili.
- Opierzona Łapo – usłyszałam głos Mentorki.
- Tak? – Ledwo, co powiedziałam te słowa. Mimo tego, że czekałam na ten moment, bałam się.
- Idziemy na polowanie – rzekła, po czym ruszyła. I oczywiście, to piękne uczucie strachu, gdy nie zaplanowałaś wszystkiego.
- Dobrze… - zająkałam się, wstając. Ruszyłam za mentorką. Gdy wyszliśmy z obozu Piaszczysta Mgła zaczęła tłumaczyć:
- Każdy wojownik musi stosować się do „Kodeksu Wojownika”.
- Dlaczego? – Przerwałam kotce. Wiem, że nie powinnam, ale w końcu, „kto pyta- nie błądzi”.
- Jeżeli wojownik wierzący w Klan Gwiazd złamie kodeks, zostanie po śmierci wysłany do miejsca gdzie brak gwiazd.
- Klan Gwiazd? – Po spojrzeniu kotki mogłam wyczytać, że to pytanie było nie na miejscu.
- Klan Gwiazd decyduje nad naszymi losami – wyrecytowała.
- Czyli to tacy bogowie?
- Można tak powiedzieć. Przejdźmy do rzeczy. Kodeks Wojownika zawiera prawa, które każdy kot powinien się stosować. – Zaczęła wymieniać punkty. Ja z skupieniem słuchałam jej wypowiedzi. Nie chciałam podpadać bogo… Klanie Gwiazd. Gdy kończyła wymieniać punkty poczułam przyjemną woń. Zanim zorientowałam się, do kogo należy ta woń, mentorka zaczęła się skradać pod wiatr. Patrzyłam jak stara kocica zakrada się, po czym skacze na malutką, burą myszkę.
<Piaszczysta Mgła?>
- Opierzona Łapo – usłyszałam głos Mentorki.
- Tak? – Ledwo, co powiedziałam te słowa. Mimo tego, że czekałam na ten moment, bałam się.
- Idziemy na polowanie – rzekła, po czym ruszyła. I oczywiście, to piękne uczucie strachu, gdy nie zaplanowałaś wszystkiego.
- Dobrze… - zająkałam się, wstając. Ruszyłam za mentorką. Gdy wyszliśmy z obozu Piaszczysta Mgła zaczęła tłumaczyć:
- Każdy wojownik musi stosować się do „Kodeksu Wojownika”.
- Dlaczego? – Przerwałam kotce. Wiem, że nie powinnam, ale w końcu, „kto pyta- nie błądzi”.
- Jeżeli wojownik wierzący w Klan Gwiazd złamie kodeks, zostanie po śmierci wysłany do miejsca gdzie brak gwiazd.
- Klan Gwiazd? – Po spojrzeniu kotki mogłam wyczytać, że to pytanie było nie na miejscu.
- Klan Gwiazd decyduje nad naszymi losami – wyrecytowała.
- Czyli to tacy bogowie?
- Można tak powiedzieć. Przejdźmy do rzeczy. Kodeks Wojownika zawiera prawa, które każdy kot powinien się stosować. – Zaczęła wymieniać punkty. Ja z skupieniem słuchałam jej wypowiedzi. Nie chciałam podpadać bogo… Klanie Gwiazd. Gdy kończyła wymieniać punkty poczułam przyjemną woń. Zanim zorientowałam się, do kogo należy ta woń, mentorka zaczęła się skradać pod wiatr. Patrzyłam jak stara kocica zakrada się, po czym skacze na malutką, burą myszkę.
<Piaszczysta Mgła?>
29 lipca 2017
Od Piórka
Zaburczało mi w brzuchu. Głód był nie do zniesienia. Szłam z nisko zawieszonym łebkiem, prawie dotykając pyskiem ciemnej gleby. Łapki mnie bolały od marszu, a wokół nie widziałam żadnego potencjalnego schronienia. Igły drzew kryjące się w ściółce leśnej nieprzyjemnie kuły mnie w poduszki. Wielkie sosny otaczały mnie sprawując, że czułam się jeszcze mniejsza niż byłam. Nagle, do moich nozdrzy dotarł jakiś zapach. Zatrzymałam się i podniosłam łebek by bardziej poczuć woń. Otworzyłam lekko pyszczek. Poczułam kota. Nie jednego, parę. Zjeżyłam sierść i w panice rozejrzałam się za kryjówką. Pusto. Może jest jakaś stara nora gdzieś dalej? Usłyszałam szelest ściółki leśnej po czym zobaczyłam czwórkę dorosłych kotów. Jeden z nich wyglądał podobnie do lisa, drugi był wielkim czarnym kotem z białą kitą. Trzeci natomiast był szarym kotem w pręgi o wątłej budowie. Czwarta była jasnorudą kotką. Niemal od razu mnie zauważyli.
* * *
- Krucza Gwiazdo – zawołał jeden z kotów. Zostałam przyniesiona do czegoś przypominającego obóz. Było tu więcej kotów. Czułam się strasznie nieswojo.
<Krucza Gwiazdo? >
* * *
- Krucza Gwiazdo – zawołał jeden z kotów. Zostałam przyniesiona do czegoś przypominającego obóz. Było tu więcej kotów. Czułam się strasznie nieswojo.
<Krucza Gwiazdo? >
(liczyłam, to serio więcej niż 150 słów)
Subskrybuj:
Posty (Atom)