BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 26 lipca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pasikonikowa Łapa x Różana Przełęcz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pasikonikowa Łapa x Różana Przełęcz. Pokaż wszystkie posty

14 czerwca 2023

Od Różanej Przełęczy CD. Pasikonikowego Nowiu

 przed wyzwoleniem


Owszem, sytuacja w klanie nie była kolorowa i daleko od tego miana odbiegała, jednak Róża zdawała się przystosować do nowej sytuacji i żyć pod nowymi warunkami, które oferowała jej sytuacja. Wystarczyło żyć spokojnie i czekać na odpowiedni moment, by to wszystko zakończyć. Dla niej było to dość oczywiste, jednak niektórzy… niektórzy wydawali się żyć w swoim własnym, odosobnionym świecie. Kotka zdawała sobie sprawę, że niektórzy nie radzą sobie z obecną sytuacją najlepiej i do tych niektórych zaliczała się również Pasikonik. Mimo wszystko Róża nie była w stanie przewidzieć tego, co zaraz padnie z ust siostry, ani nie posiadała umiejętności czytania w myślach, więc kiedy nagle padła dość śmiała propozycja, w pierwszym odruchu calico zamarła, nie mając pojęcia jak na to zareagować. Wizja zostawienia za sobą tego wszystkiego była kusząca, jednak rozmyła się bezpowrotnie, kiedy Tygrysia Gwiazda ogłosiła ją swoim następcą. Spóźniłaś się, Pasikoniku.
Po chwili zatkania, przez nos Przełęczy przeszło powoli powietrze, a ona sama chwilę potem otworzyła pysk. 
- Pasikoniku - zaczęła spokojnie, patrząc w pysk byłej już karmicielki - Wiesz, że nie mogę. - Wojowniczka zdawała się być zmieszana po tej odpowiedzi. Spuściła oczy, uciekając gdzieś wzrokiem w zawstydzeniu. 
- N-nie ważne, zapomnij - wydutkała, zaraz szybko odwracając się, chcąc widocznie szybko odejść. Róża patrzyła na to z niepokojem, poruszając uchem zdradzającym poddenerwowanie. Nie minęła chwila nim przyspieszyła kroku, znajdując się przy boku Pasikonika. 
- Jeśli coś ci leży na sercu możesz mi powiedzieć. Wiem, że nasza sytuacja nie jest teraz kolorowa, ale zapewniam, że nie będzie trwała wiecznie - Zapewniła, próbując wyczytać coś z oczu siostry, gdzie szczerze coraz bardziej martwiła się o to, co kotka może wymyślić albo na co wpaść.
- To m-miejsce przypomina mi o zbyt wielu rzeczach. - wyznała cicho. - Musze sie z niego w-wyrwać… - Róża patrzyła w pysk siostry uważnie, jakby chcąc coś zrozumieć. Co znaczy… ,,wyrwać”. Chciała odejść? Tak na poważnie? 
- A pomyślałaś chociaż, co dalej? To nowe tereny, z dala od tych starych, na których siedzi większość przykrych wspomnień. I gdzie byś chciała żyć, jeśli nie w klanie. Samotnicze życie jest ciężkie, wiesz o tym? - Mówi ostrożnie, jakby dokładniej badając teren i może przy okazji odwieść kotkę od wszelkich głupich pomysłów, na jakie może wpaść. Zastępczyni miała wrażenie, że siostra nie wiedziała o czym mówi. Nie potrafiła sobie tej drżącej “sieroty” wyobrazić podczas wędrówki, muszącej samej o siebie zadbać lub walczyć z jakimś samotnikiem. Wyraźnie, naprawdę wyraźnie mogła przed oczami zobaczyć martwe, wychudzone ciało siostry, leżące gdzieś na czarnej powierzchni po której jeździły potwory. 
- Nie - wyznała - D-dlatego chciałam w tobą - dodała po chwili ciszy, na co Różana cicho westchnęła. 
- Proszę, nie rób nic głupiego - mówi lekko zrezygnowana - Nie zawsze będę zdolna ci pomóc.
- Przepraszam. - mruknęła Pasikonik po chwili, na co Róża nieco się uspokoiła. 
- Czy jest jeszcze coś, o czym chciałabyś mi powiedzieć, lub porozmawiać? - pyta, nie do końca jeszcze przekonana. 
- Już nic - Nic… Różana kiwnęła głową w milczeniu, po czym postanowiła wrócić do swoich obowiązków, jeszcze na odchodne tykając szylkretową siostrę ogonem, jakby na pocieszenie i pożegnanie. Pasikonik powinna się zająć czymś kreatywnym. Może jakieś hobby? Cokolwiek, co zajęłoby jej umysł. 

<Pasikonik?>



09 maja 2023

Od Pasikonikowego Nowiu CD. Różanej Przełęczy

Obserwowała wychodzącą z kociarni siostrę. Fala bezradności i wstydu przebiegła przez kotkę. Róża musiała być nią zażenowana. Stała się tym czym najbardziej niegdyś gardziła. Nieporadną i użalającą się nad sobą sierotą. Zupełnie jak ich matka. Wróciła na posłanie, wciąż wzrok wlepiając we własne łapy. Niczego nie zmieni, trwając w tym stanie. Lecz nie miała także odwagi, by wyrwać się z obłędu rzeczywistości jaką sobie zgotowała. 

* * * 
*przed wojną*

Niespokojnie kręciła się po obozowisku. Kątem oka próbowała dostrzec gdzieś szylkretową sylwetkę siostry, lecz na marne. Odkąd Różana Przełęcz została zastępcą była zajęta. Bardziej niż mogło się zdawać Pasikonik. Położyła po sobie uszy, nie mogąc znaleźć nigdzie kotki. Marna i licha motywacja zgasła znów, przykryta kującymi ją z tyłu łba myślami. Róża na pewno miała ważniejsze sprawy na głowie niż pomoc swoje nieporadnej siostrze w staniu na własne łapy. Odwróciła się i wróciła do żłobka. Tam gdzie było jej miejsce. 

* * * 

Wojna nie przebiegła tak, jak tego oczekiwali. Panoszący się po obozowisku Wilczaki stali się elementem codzienności. Patrole z nimi, przywłaszczanie sobie zwierzyny, kradzież ziół... kradzież ich medyka. Wszystko to sprawiało, że wartość ich klanu zdawała się znikoma. Wśród kotów krążyły pogłoski o buncie, lecz nikt nie ośmielił się na odważniejsze działania niż plotki. 
Cała ta sytuacja wywierała dodatkową presję na Pasikonikowym Nowiu. Czuła oddech śmierci na karku. Jej dawni oprawcy kręcili się teraz po jej domu. Stres, który ją zżerał zdawał się nie do wytrzymania. Wystarczył sam zapach Klanu Wilka, a czuła, jak sztywniała. A mimo tego wciąż tu tkwiła. 
— R-różana Przełęczo.  — zawołała cicho w stronę kotki. 
Szylkretka uniosła wzrok na siostrę i podeszła do niej. 
— Tak? — zapytała, analizując wzrokiem jej wystraszoną sylwetkę. — Coś się stało?
Pasikonik uciekła spojrzeniem na własne łapy.
— Ja... j-ja dłużej tego nie wytrzymam. Ucieknijmy. — miauknęła niepewnie, spoglądając na pysk siostry. 

<Róża?>

01 kwietnia 2023

Od Różanej Przełęczy CD. Pasikonikowego Nowiu

 *dawno temu w trawie*

Kotka stała kawałek od siostry z leżącym przed łapami zwitkiem z zielska, o które poprosiła Wiśniową Iskrę. Zaraz po ogłoszeniu swojego przybycia i zobaczeniu reakcji Pasikonik, podeszła do szylkretowej gładko, by położyć jej przed nosem zioła. 
- To na wzmocnienie. I uspokojenie. - Mruknęła, patrząc na uczennicę bez wyrazu, z jakimś dziwnym spokojem. Szczerze? Różę trochę irytowało zachowanie i siostry, jak i reszta klanu. Oboje powinni spróbować się ogarnąć, zaczynając od oddzielenia jej i całego rodzeństwa od Wilczej Zamieci, którą już dawno przestała uważać za matkę. Leżąca szylkretka obwąchała zawiniątko, by potem ubarwić pysk o nikły wyraz mówiący o jawnej niechęci. 
Śliny nie dam rady przełknąć, a co dopiero tego - Mruknęła niemrawo, na co Róża szczerze nie wiedziała co odpowiedzieć. Nie miała zamiaru siostry niańczyć, nie była małym dzieckiem a to od niej zależało, czy chciała poczuć się lepiej czy nie. 
Jak chcesz. Zostawiam ci to, powinnaś spróbować - ,,Inaczej się zmarnują" dodała w myślach, po czym odeszła nie wiedząc co dalej z tym faktem zrobić. Nie była wspomaganiem dla rodzeństwa, by zatapiać się również w ich problemach. 

‧▪꙳◈◃♦――♜――♦▹◈꙳▪‧

Być może szukała zamiennika. Z Czajką rozmawiała normalnie, może nie była z nią tak blisko jak za czasów uczniowskich, ale wciąż bliżej niż z drugą pozostającą jej siostrą, o której szczerze powiedziawszy, można uznać, że zapomniała. Chociaż czy to dobre słowo? Może po prostu nie zwracała uwagi, położyła siostrę na dalszym planie i uznała, że ma się dobrze dla własnego spokoju. Pomimo swojej zwyczajnej spostrzegawczości, nie wyczuła od Pasikonik ciąży zbyt wcześnie, a dopiero któregoś ranka kiedy zdało jej się, że szylkretowa wydaje się bardziej zaokrąglona niż zwykle. To wszystko było wręcz żenujące, a potęgował to fakt, że Róża tak naprawdę nie odwiedzała ani nowej matki, ani jej pociech. Znaczy, owszem. Czasem na chwilę zaglądała by ot, przynieść coś do jedzenia, ale robiła to zazwyczaj w momencie kiedy Pasik spała, a na młode nawet nie zwracała uwagi. Coś odpychało od patrzenia na nie. Tym razem jednak postanowiła wziąć się w garść, nie może cały czas unikać “zagrożenia” i w końcu przełamać tą ścianę, podobnie jak przełamała barierę przed wychodzeniem samotnie poza tereny. Jeszcze tylko głębszy oddech, upewnienie się, że Pochmurnego nigdzie nie ma, po czym smukła postać wślizgnęła się do pachnącego mlekiem pomieszczenia. Siostra nie spała, natomiast młode szczury wyglądały… uh, dzieci są jednak brzydkie. 
- Hej - Przywitała się trochę niezręcznie, siadając przy wojowniczce. To był chyba właśnie ten moment, kiedy do niej dotarło, dlaczego nie wpadała w odwiedziny, oraz nie próbowała odnowić kontaktu. Pasikonik rzeczywiście przypominała Wilczą Zamieć. Nie pod względem wyglądu, lecz postawy, i jakkolwiek teraz chciała się tej myśli pozbyć z głowy, ta uporczywie rozbrzmiewała coraz głośniej, stawiając calico w niekomfortowej sytuacji, kiedy to próbowała powstrzymać swoje ciało od wzdrygnięcia niechęci. I jeszcze bała się po prostu stanąć przed kimś, kogo zaniedbała, skupiając całą swoją uwagę na reszcie rodzeństwa.
 - Jak samopoczucie? - Dość proste pytanie wypadło z jej pyska, nie wiedząc jak rozpocząć ciekawy temat. Tak właściwie, o czym miałyby porozmawiać? Może po prostu skupi się na maskowaniu nieprzyjemnego uczucia pod sercem i poczeka na odpowiedź? Reakcja Pasikonik była lekko zaskakująca, kiedy ta wpierw zjeżyła sierść, jakby spodziewając się zagrożenia, a dopiero potem uniosła ślepia na Różaną. 
- H-hej. Żyje... - padło z jej pyska. - A t-twoje? - Na pysku Róży pojawił się jakiś cień uśmiechu, który zdradzał zakłopotanie. 
- Powiedzmy, że znośnie - mruknęła miękko, nie chcąc ani kłamać, gdyż byłoby to bezcelowe, ani robić tu teraz kółeczka depresyjnej adoracji - Dobrze ci w roli matki, czy już tęsknisz za wychodzeniem na patrole w pogoni za królikiem? - Kontynuowała próbując nawet zażartować i jakoś się postarać, chociaż czuć było tą niezręczność unoszącą się wokół niej niczym ten ciężki perfum starszej pani w autobusie. Zamiast jednak reakcji której się mogła spodziewać, dostała coś zupełnie odwrotnego. Z ciemnych oczu zaczęły kapać łzy, a po chwili z zaciśniętego gardła wydobył się szept. 
- N-nie mogę na nie patrzeć - Łamiący się głos oraz sama reakcja stawiła Różę w tej chwili w niezbyt komfortowym położeniu. Oh boi, co się dzieje? W co ona wdepnęła? Naprawdę robimy powtórkę z rozrywki odtwarzając film Wilczej ale z innymi bohaterami? Kotka miała jakąś ochotę w tym momencie uciec, jednak wciąż twardo siedziała na ziemi, z niepokojem wpatrując się w Pasikonik. 
- To wina Pochmurnego Tańca? - spytała, chociaż wypowiedziane przez nią słowa brzmiały jak twierdzenie. Jeśli tak, trzeba coś z tym zrobić. A jeśli młode przejęły po nim zachowania i zapędy wraz z krwią? Siostra niechętnie potwierdziła, kiwając łbem.
- T-tylko błagam... nie mów n-nikomu - W Róży coś zawrzało. Kolejny kocur doprowadził do zniszczenia jakiejś cząstki jej rodziny i miało mu to ujść na sucho? Niby byli dorośli, a Różana izolowała się od tej części pokrewieństwa przez jakiś czas, jednak wciąż-
- I chcesz, żeby uszło mu to na sucho? Żeby sobie wciąż chodził dumny po obozie? - spytała zniżając nieco głos, w którym było słyszalne lekkie zdenerwowanie. 
- N-nie chce... nie chce żeby c-cię zabił... - zasłoniła pysk łapą i szybko odwróciła łeb. - N-nie musisz... nie musisz m-mnie ratować... Prawie się n-nie znamy -wojowniczka niemal prychnęła. ,,Ratować”, jak beznadziejnie mogło to brzmieć? Czy teraz nie bawiła się w altruistę? Naiwność Pasikonik w pewien sposób była śmieszna. Czy naprawdę myślała, że jakiś podrzędny kocur dałby radę ją zabić? Albo, że zrobiłaby coś tylko i wyłącznie z powodu zranionej duszy obecnej matki?
- Przyznaję, że pozwoliłam, by to wszystko podupadło - Odpowiedziała z twardą nutą, próbując znaleźć kontakt wzrokowy z, w tym momencie nieco rozmemłaną siostrą - Ale nie jesteśmy już kociętami Pasikonikowy Nowiu. Podobnie jak Pochmurny Taniec, który powinien znać swoje miejsce.
- Nie... N-nie rozumiesz... n-nie masz z nim szans… - ,,To, że ty sobie nie poradzisz nie oznacza, że skończyłabym tak samo" Zabrzmiało w głowie calico, która jedynie wzięła głębszy oddech. 
- Nikt nie mówi od razu o zabijaniu, jeśli o tym myślałaś przez cały czas. Pochmurny wciąż jest potrzebnym członkiem Klanu Burzy, który będzie przydatny jeśli dojdzie do sprzeczki z innym klanem - Wyjaśniła spokojnie. Sama nie lubiła zabijać, było to coś obrzydliwego i jeśli sytuacja tego nie wymagała, nie chciała babrać się w krwi. Były inne sposoby na wyjaśnienie jakiegoś niewyżytego kocura. Pasikonik jednak nie zareagowała w żaden sposób, jaki by od niej oczekiwała Róża. Szylkretowa bowiem spuściła łeb, otulając się ciasno ogonem jakby to miało rozwiązać wszystkie jej problemy. Wojowniczka jeszcze chwilę patrzyła na tą marną scenę, nie wiedząc nawet co czuć, po czym wstała cicho ze słyszalnym świstem wydechu. 
- Przemyśl to i daj mi znać jak będziesz gotowa - Miauknęła do niej spokojnie, obrzucając ostatnim krótkim spojrzeniem kocięta podczas opuszczania żłobka. 

<Pasikonik?>

24 czerwca 2022

Od Pasikonikowej Łapy CD. Różanej Łapy (Różanej Przełęczy)

Zatrzymały się. Pasikonik uciekła wzrokiem od mentorki, której wzrok zdawał się przewiercać na wylot. 
— Pasikonikowa Łapo, może opowiesz nam o Nocniakach. — padło z jej pyska. 
Położyła uszy. Tak bardzo jej nie znosiła. Kremowa zawsze wiedziała, jak ją upokorzyć. 
— Więc? — uniosła brew Błady Zmierzch. 
— Śmierdzą i jedzą ryby. — mruknęła pod nosem. 
Mentorkę nie ucieszyła ta odpowiedź. Wywróciła oczami, cicho prychając.
— Przestań popisywać się przed siostrą, bo skończą się wasze wspólne patrole. — mruknęła, ruszając dalej. 
Pasikonik trzepnęła ogonem. Nie popisywała się. Czym niby miała? Brakiem wiedzy. Durna wojowniczka. 
— Nie ma co na nią tracić nerwów. — mruknęła Różana Łapa, wyprzedzając kotkę. — To tylko strata energii. 
Pasikonik zagryzła język. Nie miała siły i z nią się kłócić. Siostra nie rozumiała. Kremowa znęcała się nad nią. Ciągle tylko wymagała od niej nie wiadomo czego. Ciągle ględziła i paplała non sensy. 
— Idziesz?
Ruszyła niechętnie za ogonem szylkretki. 
— Chciałabym już zakończyć ten trening. Mieć to z głowy. — wyznała, zerkając na mentorkę. — Nie widzieć dłużej jej pyska. 
Róża uniosła brew. 
— Obawiam się, że przez to, iż jesteście w tym samym klanie nie będzie z tym lekko. — mruknęła do siostry. 
Pasikonik nie odpowiedziała na to. Dobrze to wiedziała. 

* * *

Jej rodzeństwo zostało wojownikami. Tylko ona wciąż w tyle. Jak zwykle. Pomimo zlotów i upadków i tak widywała ich razem. Tylko ona zawsze na uboczu i wykluczona. Irytowało ją to. Nie umiała nic z tym zrobić prócz kolejnych ataków irytacji i gniewu. Przerażone i niepełnosprawne ciało uniemożliwiało jej to. Zlęknie przed wszystkim ją więziło. Złapało w szpony niczym matkę. Nie pozwalało na normalne funkcjonowanie. Na postawienie się komuś. Na błahe odezwanie się. Zjeżone futro nie chciało przestać sterczeć. Makabryczne wspomnienia nie chciały opuścić jej łba. Krążyła po obozowisku jako kłębek nerwów, unikając jak ognia swojej mentorki jak i każdego innego.. Słyszała już różne rzeczy na swój temat, lecz jedna szczególnie ją dobijała. 
"Zupełnie jak matka"
"Druga Wilcza Zamieć"
Wystarczyło samo napoczęcie rozmowy na temat jej pseudo matki, by kotkę powoli trafiał szlag. A najgorsze w tym wszystkim było to, że mieli rację. Cholerną rację. Nawet była zbyt przerażona, by zaprzeczyć. Język bezradnie plątał się w gardle. 
— Pasikonikowa Łapo?
Zwróciła łeb niechętnie w stronę siostry. A ona czego chciała?

<Róża?>

[przyznano 5%]

14 kwietnia 2022

Od Różanej Łapy C.D Pasikonikowej Łapy

Po zgromadzeniu Róża była jeszcze bardziej zdezorientowana i pogubiona niż przed nim. A nie to miała w planach. Że też musiała trafić na tak niezręcznego kota, jakim był Blask. Poza tym, wszystkie koty z innych klanów były tak oficjalne jak białas? Przez to sama musiała wbić się w rolę dyplomaty. Aj co za utrapienie. Może na następnym trafi na jakąś większą grupkę ciekawych osobowości. Nie, żeby klifiak nie był ciekawy, jednak… jedyne co zdołała z nim zrobić, to porzucać w siebie nawzajem soplami lodu i nieporozumienia. No, i wydobyć fakt z czyjego brzucha uczeń pochodzi. Z tymi myślami w tle, brązowe oczy wędrowały po obozie, czekając na Wietrzną Melodię. Miały iść na patrol. Znów. Tyle dobrze, że z dala od terenów wilczaków, których kotka starała się unikać. Jeszcze znów natrafią na te parszywe kudły bez krzty honoru. Jednak kiedy pojawiła się Wietrzna, nie była sama. Obok niej bowiem kroczyła Blady Zmierzch, jak zwykle z dobrym nastrojem wymalowanym na kremowym pysku. A skoro była ona, to była też Pasikonik. Czyli jak, znów wspólny patrol? Ostatnim razem nie skończyło się to dobrze. Gdzieś rozległ się głos Wietrznej mówiącej o drodze jaką obejdą. Głównie skupiała się ona wokół rzeki i granicy z klanem nocy. Idealnie. Szylkretka odczekała jeszcze chwilę, zanim wojowniczki przejdą jako pierwsze, by doczepić się ogona Pasikonikowej Łapy. 
- Następnym razem na zgromadzeniu poszukajmy kogoś bardziej rozmownego - Rzekła niskim jednak cichym tonem, kiedy już opuścili ściany obozu. 
- Ten był rozmowny. I dziwny. - Z tą dziwnością się zgodziła, krótkim kiwnięciem głowy. 
- W takim razie poszukajmy kogoś mniej dziwnego - Zaczęła - Słyszałaś w ogóle kiedyś o kocie posiadającym taki kolor oczu? - Uszy calico powędrowały nieco na boki, kiedy przypomniała sobie wygląd klifiaka. To było coś niespotykanego… Intrygującego. Może coś oznaczało? Chociaż jednocześnie mógł być to po prostu najzwyczajniejszy w świecie sztywny kot z dziwnym wyglądem. Ta opcja była bardziej nudna, przez co kotka uznała ją za bardziej prawdopodobną. 
- Nigdy. Myślisz, że coś z nim nie tak? - Pasikonik wydawała się być równie zdezorientowana w tym fakcie co Róża, co wcale nie pomagało w rozwiązaniu zagadki oczu kocura. Ale tak, to była jedna z opcji. Może podczas porodu krew mu napłynęła do oczu czy coś? … Nie, dobra. To głupie. Po prostu spyta Wietrznej, kiedy skończą patrol. 
- Może jest na coś chory - Poddała w końcu “wzruszając ramionami”, mając nadzieję zakończyć tym temat. Zbyt dużo dziur w tym wszystkim, by dojść do czegokolwiek. 
- Może, nie wiadomo co mogą złapać w tym lesie. Niektórzy wściekliznę zdawali się już mieć - Słowa wypłynęły z pyska Pasikonika, wywołując u Różanej krótkie prychnięcie śmiechu przez nos. O tak, zły las z zasłoniętym niebem. Pewnie do nich słońce nie dociera, dlatego potem wychodzą jakieś przedziwne rzeczy bez jakiegoś konkretnego ładu i składu. Bo przecież w Burzy nic takiego nie ma, więc huh. To… mogło mieć jakiś związek. Zaraz potem jednak calico zwróciła swe oczy ku niebu, marszcząc brwi. Czy takie myślenie nie było kolejnym głupim pomysłem i teorią dla zabicia czasu? Z rozmyślania wyrwało ją zatrzymanie się na granicy z klanem nocy. I doskonale wiedziała, co teraz nastąpi. Jakieś pytanie. O to co czują, albo czym się charakteryzują dane koty. Skupiła się więc, wertując informacje w swojej głowie. W końcu nie wiedziała z której strony padnie pytanie, prawda? 

<Pasikonik?>