BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stokrotek x Rozczarowana Łapa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stokrotek x Rozczarowana Łapa. Pokaż wszystkie posty

17 marca 2024

Od Rozczarowanej Łapy CD. Stokrotka

Zrobiła dobry uczynek. Chyba. 
Na dobrą sprawę nie sądziła, że ojciec zgodzi się przyjąć Stokrotka do klanu. Byłam wręcz pewna, że odmówi i nakaże liliowemu po rekonwalescencji odejść. A tu, proszę. Wyznaczył go do prac w obozie, aby sprawdzić czy były samotnik się nadaje. A jeśli uda mu się sprostać tym banalnym zadaniom, które wykonują sześcioksiężycowi uczniowie to czeka go świetlana przyszłość jako członka Klanu Klifu. 
— Nie możesz się tak zamyślać — skarciła kocurka wzdychając. — Teraz każdy będzie cię obserwował. Nie tylko mój tata, to znaczy Srokoszowa Gwiazda. Zastępca również. I pewnie wiele, wiele, wiele innych kotów… pewnie niektórzy będą czekali na twoje potknięcie — mruknęła z przekąsem. Była ciekawa czy jeśli Stokrotek obleje daną mu szansę to ojciec do końca życia będzie jej wypominać co za łajzę przyprowadziła. — Musisz od dzisiaj się skupić na klanowym życiu i codziennych zadaniach, które cię będą czekać — dodała nieco weselej — W razie czego, służę pomocą! — zadeklarowała
Miała nadzieję, że będzie utrzymywać kontakt ze Stokrotkiem. Kocur w końcu wydawał się być w porządku, co zdołała zaobserwować w ciągu tych kilku księżyców jego rekonwalescencji. 
Rozejrzała się po legowisku uczniów, po czym zasugerowała, że przez jakiś czas liliowy będzie mógł spać koło niej, do czasu aż nie znajdzie innych przyjaciół. 
— Ale pamiętaj, twoją pierwszą przyjaciółką jestem ja! Zaczarowana Łapa! — uśmiechnęła się
Była ciekawa czy Stokrotek będzie ją dalej lubił, jeśli się dowie, że tak naprawdę nie ma na imię Zaczarowana Łapa tylko Rozczarowanie.

***

Przyglądała się swojej łapie, w której tkwił kolec. Od razu pomyślała o Stokrotku i jego kolcu, który na całe szczęście udało się w ostatniej chwili wyciągnąć z łapy kocurkowi. Postawiła łapę na ziemi, a gdy tylko starała się zrobić krok skrzywiła mordkę. Chodzenie z kolcem w łapie nie było ani trochę komfortowe i była pod wrażeniem odporności na ból Stokrotka. 
— Proszący Śniegu, możemy zakończyć dzisiejszy trening wcześniej? — spytała się mentora, machając lekko łapą, chcąc dać mu znać, że w jej łapie znajduje się obce ciało
— A co, chcesz odwiedzić i sprawdzić czy twój kolega daje sobie radę?
— Właściwie… przy okazji mogę do niego zajrzeć — westchnęła kręcąc głową, po czym wręcz postawiła pod nos kocura łapę — Ale najpierw będę musiała się udać do medyków. Spójrz, widzisz!
— Och. To… kolec! — parsknął kocur, a z jego pyska wręcz wydobył się rechot 
Rozczarowanej Łapie nie było do śmiechu. Zignorowała kocura. Mając podwiniętą łapę podtruchtała w stronę obozu. 

***

W legowisku medyków był dosłownie tłum kotów. Wśród nich dojrzała swojego ojca, który co jakiś czas dotykał łapą ucho. W umyśle kotki wąchały się dwie emocje, współczucie względem rodziciela, jak i również głośne krzyknięcie “Ha, dobrze ci tak! To kara od Klanu Gwiazdy!”. Mimo to pozostała cicho i zajęła jedno z o dziwo ledwo pozostałych wolnych posłań medycznych. Przyglądała się jak Czereśniowa Gałązka zajmuję się Półślepym Świstakiem.
— Co ci dolega? — spytała siostra, zajmując miejsce tuż obok niej
Zerknęła na Obuwik. W odpowiedzi wystawiła w jej stronę łapę, w której tkwił kolec. Uderzenie serca później czarna szylkretka również wystawiła łapę. 
— Naprawdę? — parsknęła przyglądając się łapie siostry, nie wyglądała na świeżą ranę, jak w przypadku Rozczarowania — Klan Klifu powinien zmienić nazwę na Klan Kolca. Jesteś trzecim kotem, który w krótkim czasie wbił sobie kolec w łapę. Pierwszym był Stokrotek…
Chwilę sobie tak pogawędziła z siostrą, czekając, co umiliło jej czas. W końcu i ją medyczka zawołała do siebie i z łatwością pozbyła się kolca, a na opuchniętą łapkę dała uczennicy okład z ziół.


Wyleczeni: Rozczarowana Łapa, Srokoszowa Gwiazda, Półślepy Świstak, Obuwikowa Łapa

[559 słów – trening woj]
11%

Zgodnie z prośbą, koniec sesji

10 marca 2024

Od Stokrotka CD. Rozczarowanej Łapy

 — Cieszę się, naprawdę, ale…
Młody kot spojrzał na ścianę, za którą medyczka sortowała zioła, co jakiś czas wychylając się i sprawdzając, czy przypadkiem nie próbuje on nadwyrężać łapy. Usiadł wygodnie i podwinął ogon. Mimo dużego dyskomfortu spowodowanego przebywaniem w jaskini kociak był zafascynowany życiem kotów z klanu.
— Ale?— Kotka przechyliła głowę ciekawa.
Stokrotek jeszcze chwilę bił się z myślami. Od dawna chciał być częścią klanów, ale nie wierzył, że kiedyś się to stanie. Skoro szansa była na wyciągnięcie łapy to nie chciał jej zmarnować.
— Chciałbym dołączyć do klanu Klifu — Stokrotek powiedział stanowczo.
Pręgowana medyczka nastawiła uszu, udając, że wcale nie podsłuchiwała ich wcześniejszej rozmowy. Zaczarowana łapa spojrzała na swojego towarzysza bardzo zaskoczona.
— Jesteś pewny? Wiesz, życie w klanie różni się od życia samotnika.
Liliowy kot przytaknął. Wiedział on o tym. Podczas swojego pobytu w klanie słyszał wiele historii od starszyzny, która miała swoje legowiska nad legowiskiem medyka, był on gotowy na poświęcenie.
— Wiesz… Mogę porozmawiać z tatą. Skłamię tu i tam, żeby się do ciebie przekonał — odpowiedziała zadowolona. — a kiedy Czereśniowa Gałązka zgodzi się, żebyś opuszczał legowisko medyka, to sam do niego pójdziesz. 
— Dziękuję ci Zaczarowana Łapo — powiedział szczęśliwy.
— Nie musisz. To sama przyjemność

***

Od rozmowy Stokrotka i Zaczarowanej łapy minęło kilka wschodów słońca. Kocurek mógł już chodzić przez krótki okres bez naprzykrzającej się łapy, więc razem z Zaczarowaną łapą postanowili, że teraz jest idealny moment, by pójść do Srokoszowej Gwiazdy.
— Jesteś pewna, że wszystko pójdzie dobrze? — zapytał zestresowanym tonem
— Zaufaj mi Stokrotku. Będzie dobrze.
Dwójka kotów wyszła razem, opuszczając legowisko medyka. Obok gniazda ze zwierzyną dwaj uczniowie prowadzili udawaną walkę, a odgłosy wodospadu wypełniały obóz klanu klifu. Kociak nadal nie był przekonany co do lokalizacji obozu. Naprawdę nie mogli wybrać żadnego innego miejsca na obóz? Musieli wybrać jaskinię? Mimo wyścielonego podłoża nadal można było wyczuć zbliżającą się porę nagich drzew. Zaczarowana łapa weszła do legowiska przywódcy, a Stokrotek nieśmiało zajrzał do legowiska, rozglądając się, po czym dogonił kroku uczennicy.
— Witaj Tato — Uczennica przywitała się i zatrzymała przed niskim, chudym szarym kocurem. Jego spojrzenie wydawało się pozbawione radości. Spojrzał on ukradkiem na Stokrotka, po czym skierował on wzrok na córkę, czekając na to, aż kotka powie, z czym do niego przyszła. Może myślał, że kocurek się rozmyślił?
—Więc… Pamiętasz jak, opowiadałam Ci o tym samotniku, który chce dołączyć do naszego klanu? Oto on.
Pokazała ogonem na Stokrotka, który podszedł do nich niepewnie. Przywódca spojrzał na niego jakby niedowierzając, że to właśnie on chce zostać członkiem Klanu Klifu. Obserwował go i spojrzał znowu na swoją córkę.
— Jesteś pewna, że nadaje się on na wojownika?— powiedział on poważnie
— Jestem pewna tato. Potrzebuje tylko trochę treningu. 
Kociak obniżył uszy niepewnie. Był tak blisko osiągnięcia swojego celu, a jednak tak daleko. Srokoszowa gwiazda podszedł do liliowego kota ciężkim krokiem.
— Jesteś pewny, że chcesz porzucić życie samotnika? Chcesz porzucić swoją dotychczasową rodzinę i swoje dotychczasowe nawyki? Chcesz chronić klan Klifu swoim życiem? 
Młody kot przełknął ślinę. Głos przywódcy nie napawał Stokrotka optymizmem.
— Chcę… Srokoszowa Gwiazdo — Stokrotek odpowiedział po cichej podpowiedzi uczennicy. Przywódca podszedł jeszcze na chwilę do uczennicy i zabrał ją na stronę, by po cichu porozmawiać. Kociak nie mógł usłyszeć żadnych słów oprócz ledwie słyszalnego „na Klan Gwiazdy… ”, które wyszło z pyszczka przywódcy kilka razy, w niepokoju czekał na rozwój wydarzeń. Po chwili, która wydawała się długa jak cały sezon, dwójka kotów wróciła do kociaka
— Ustaliłem, że spędzisz w klanie jeden księżyc. Będziesz pomagać w lekkich pracach w obozie. Jeśli do tego czasu nie będziesz chciał powrócić do życia samotnika, to przejdziesz mianowanie na ucznia i będziesz mógł się szkolić na wybranej ci ścieżce.
Liliowy kot otworzył szerzej oczy niedowierzając. Zostanie uczniem klanu klifu! Spojrzał na pyszczek swojej towarzyszki z wdzięcznym uśmiechem. Zwrócił znowu wzrok na przywódcę i schylił głowę.
— Dziękuję ci Srokoszowa Gwiazdo. 
Przywódca przytaknął. Uczennica wyszła z legowiska swojego ojca, a Stokrotek poszedł za nią ucieszony.
— Dziękuję ci. 
Spojrzał on na Zaczarowaną Łapę.
— Nie musisz dziękować Stokrotku. Będziesz mi dziękować, jak zostaniesz Stokrotkową Łapą — Kotka miauknęła.
Kocurek wrócił razem z Zaczarowaną łapą do legowiska. Młodsza na prośbę samotnika zaczęła opowiadać mu o Klanie Klifu. Podczas gdy opowiadała ona o polowaniach, mianowaniach i zgromadzeniach Liliowy kot wyobrażał sobie, że zaraz on doświadczy tego wszystkiego. Ze szczęścia miał ochotę skakać! Jednak gdy kotka zaczęła opowiadać mu o jego rodzinie, Stokrotek przypomniał sobie coś bardzo ważnego. Musi pożegnać się ze swoją rodziną, przecież jako wojownik nie będzie on miał czasu na odwiedzanie ich. A co jeśli już nigdy ich nie zobaczy? Siedział zamyślony. Może będzie mógł przekonać swoje rodzeństwo by, również zostali członkami klanu Klifu?
— Hej Stokrotku! Słuchasz mnie jeszcze?— wyrwała go z myśli jego towarzyszka.
— Wybacz, zamyśliłem się.

[764 słów]
15%
<Rozczarowana łapo? Klifiaki szykujcie się na Stokrotka>

25 lutego 2024

Od Rozczarowanej Łapy CD. Stokrotka

 Życie samotnika różniło się całkowicie od życia wojownika. Nie kierowali się żadnymi zasadami. Oceniająco spoglądała na liliowego kocura przystając na trawie. Co nieco się pokrywało z tym co słyszała na temat samotników od starszyzny. Dziwiła się tylko czemu oni kontynuowali taki tryb życia, który w oczach Rozczarowania był szkodliwy. 
— Lepiej żebyś nie mówił tego starszym kotom. W Klanach nie poluje się dla zabawy. Po co pozbawiać życia zwierzynę, jeśli się jej nie zje. — Strzepnęła uchem. Zwierzyny i tak bywało czasami mało, więc każda najmniejsza sztuka była na wagę złota. — W tej waszej koloni powinny zapanować jakieś zasady. Jeśli każdy z was będzie polować dla zabawy, a dwunożni przestaną was karmić to umrzecie z głodu. Zwierzyna nie jest głupia. — wyjaśniła mając nadzieję, że jej nowy przyjaciel to zrozumie
Chwilę jeszcze z kocurem rozmawiała, do czasu aż Proszący Śnieg nie przerwał im rozmowy. Chyba po raz pierwszy Rozczarowana Łapa widziała tak poważnego swojego mentora. Odsunął ogonem swoją podopieczną od samotnika, spoglądając na niego nieufnie. Rozczarowana Łapa musiała się bardzo wysilić, aby uspokoić białego kocura. Dopiero jak po raz drugi streściła mu kim był Stokrotek, a był w końcu małym biednym rannym kociakiem, Proszący łagodniej spojrzał na liliowego.
— Coś wyrośnięty jak na kociaka! Mógłby już nawet zostać wojownikiem! — padło z pyska mentora, kiedy lekko szturchnął łapą kocurka
— Pomożesz mi go zabrać do medyków! I w zależności od humoru mojego taty, powiesz mu, że to ja go znalazłam. — dodała ciszej. 
I w taki oto sposób Stokrotek stał się tymczasowo członkiem Klanu Klifu.

***

Czereśniowa Gałązka ostatnio miała dużo na głowie z tego co zauważyła córka lidera, po tym jak nagle zniknęła Liściaste Futro. Szylkretka nie raz zastanawiała się, co się stało z kotką. Może miała dość Srokoszowej Gwiazdy i uciekła? A może miała jeszcze coś innego do ukrycia? Im dłużej myślała o tym, tym częściej bolała ją głowa. Niepewnie stawiała kroki, wchodząc w głąb legowiska medyków, w którym dostrzegła krzątającą się pomiędzy pacjentami medyczkę. Na jednym z legowisk dostrzegła Stokrotka, który nie wyglądał na zbytnio zadowolonego, że przez jakiś czas został uziemiony w jaskini. Co jakiś czas miauczał, że na pewno jego rodzina się martwi. I tu wkraczała Rozczarowaniem z odpowiedziami, że jakby się martwili to by nie dopuścili, aby Stokrotek chodził z kolcem w łapie. Liliowemu pyszczek momentalnie zamykał się na tę trafną uwagę.
— No, ale spójrz… — podjęła wskazując pyskiem na łapę kocura owiniętą okładem — Wygląda o wiele lepiej niż podczas naszego pierwszego spotkania. Jeszcze kwadra i będziesz mógł skakać i biegać. No i będziesz mógł wrócić do swoich bliskich. — Usiadła przed kocurem i owinęła ogonem łapki. — Hej. Nie cieszysz się? — zdziwiła się widząc, że kocur nie wyglądał na szczęśliwego.

Wyleczeni: Stokrotek
[trening 436]
[przyznano 9%]
<Stokrotku?>

15 lutego 2024

Od Stokrotka CD. Rozczarowanej Łapy

— Kociąt? Ale ja nie jestem kocia… — Stokrotek chciał ją poprawić, ale zanim zdążył dokończyć zdanie, szylkretowa kotka wtrąciła mu się w słowo.
— W moich oczach jesteś. Tylko kociak by ignorował ból. I ryzykował przekraczanie granic, nawet jeśli tylko spaceruje. — kotka odmiauknęła. Ale przecież Stokrotek był od niej starszy. Słabszy, ale starszy! Zanim zdążył otworzyć pyszczek w sprzeciwie, uczennica znowu była szybsza.
— ”Żaden wojownik nie może opuścić kocięcia w bólu czy niebezpieczeństwie, nawet jeśli jest to kociak z innego klanu". Samotników też to pewnie dotyczy. — Kociak obserwował uczennicę, która się rozglądała. Co miała na myśli “nie opuści”? Kociakowi coraz bardziej nie podobało się to spotkanie.
— Mam dla ciebie propozycję, Stokrotku, nie do odrzucenia. Zabiorę cię do naszych medyków… Albo jakiegoś starszego kota, który coś poradzi na tę twoją łapę, dobrze? Pamiętaj, jestem przyszłym wojownikiem i muszę przestrzegać kodeksu. A ty w zamian opowiesz mi przez czas swojej rekonwalescencji o życiu samotnika. I spokojnie, nie musisz się nic martwić. Jestem córką lidera Klanu Klifu, więc no... Przy mnie będziesz bezpieczny, a inne koty zrobią wszystko, co im powiemy. — Starszy podniósł uszy. Z jednej strony ucieszył się, że jego łapa w końcu będzie wyleczona, i będzie mógł pójść do klanu obok samej córki lidera! Z drugiej jednak strony chciałby, żeby to szybko minęło. Mimo że uczennica zapewniała go o bezpieczeństwie, to i tak kociak miał wrażenie, że to dobrze się nie skończy.
— A właśnie. Nazywam się… Zaczarowana Łapa! — Ton kotki nie przekonywał Stokrotka, jednak czemu miałaby kłamać?
— Masz ładne imię. — odpowiedział i spojrzał na niebo, by upewnić się, że słońce było jeszcze wysoko.
— A to leczenie łapy zajmie długo? Przed zachodem muszę wrócić do domu. 
— Nie, myślę że zajmie to tylko chwilę. — uczennica spojrzała na niego zaskoczona. Czy to takie dziwne dla kotów z klanów, że kociaki muszą wracać do rodziców przed zachodem? Zaczarowana Łapa wstała i odwróciła się w stronę, z której przybyła.
— Tędy, to najszybsza droga.— Stokrotek wstał i podszedł do niej utykając, a uczennica zaczęła prowadzić go do obozu klanu. Starszy chciał zadać wiele pytań, ale atmosfera była na tyle niezręczna, że kocur czekał tylko, aż towarzyszka pierwsza zacznie rozmowę. Mijali oni złote kłosy, aż po chwili wyszli na polanę, w oddali której kociak mógł dojrzeć bajorko. Uczennica prowadziła go przez ową polanę, aż w końcu sama zaczęła rozmowę.
— Więc, gdzie mieszkasz jako samotnik? W legowiskach dwunożnych? A może na drzewach?
— Mieszkam w kolonii z innymi kotami. — Uczennica spojrzała na niego zaskoczona, po czym zapytała:
— Z innymi kotami?
— Mhm! Mieszkam z moją mamą, bratem i trochę denerwującą siostrą. Mieszka z nami też kilka starych, nudnych kotów. — Stokrotek westchnął na myśl o owych starszych kotach. One zawsze wymyślały straszne historie o kotach z lasów albo mamrotały nieznane dla kociaka przysłowia. Nie przepadał on za nimi.
—A co z jedzeniem? Sam polujesz?
— Tak, czasem dla zabawy. Głównie karmią nas dwunożni, albo mama przynosi nam jedzenie. — Kociak odpowiedział, oglądając nieznany mu teren. — Jedzenie dwunożnych jest okropne. — Spojrzał on jednak po chwili na uczennicę, która zatrzymała się, słysząc, że kociak "poluje dla zabawy".
— Wszystko dobrze?
[501 słów]
10%
<Rozczarowana łapo? Powodzenia z tłumaczeniem się teraz Stokrotek>

09 lutego 2024

Od Rozczarowanej Łapy CD. Strokrotka

 Stokrotek? Co za... urocze imię! — przeszło przez myśl córce Srokoszowej Gwiazdy, kiedy liliowy kocur się przedstawił. Właściwie, jego imię bardzo do niego pasowało. Był jak stokrotka, tak jak i one delikatne, i słabe. Jednak raczej nie tym kierowali się jego rodzice, kiedy nadawali mu to imię. Nie miało być to imię punktujące delikatność samotnika.
Wypuściła powietrze z pyska starając się odgonić natrętne myśli, po czym postanowiła się dowiedzieć skąd kocur pochodzi. Odpowiedź była niezwykle niesatysfakcjonująca, jednak gdyby kocur pochodził z klanu, to najpewniej by się przedstawił. Poza tym... Jego imię. Tak, musiał być prawdziwym samotnikiem. Bez mamy... Taty... Całkowicie sam. Poza jego zapachem nie wyczuwała żadnej obcej woni. Może to i dobrze. Nie chciała spotkać się z dorosłym samotnikiem. Niby jej mama, Gąsiorek, też była samotniczka, ale ona należała do tych niegroźnych. 
— Ja tutaj tylko spaceruje, obiecuję, że nic nie chciałem ukraść. Mogę wrócić do siebie jeśli chcesz...
Z pyska szylkretki wydobyło się rozbawione parsknięcie słysząc zapewnienie Stokrotka.
— Tsa, bo byłbyś w stanie coś z tą chorą łapą ukraść... — Pokręciła głową. — Uznajmy, że ci wierzę Stokrotku. Wierzę, że sobie tylko spacerujesz... — Przeciągała słowa przyglądając się uważnie kocurowi. — Nie chcę żebyś wracał do siebie. To znaczy... Nie mogę ci w takim stanie odejść. Kodeks zabrania porzucania w potrzebie kociąt.
Stokrotek przekrzywił głowę zaskoczony słowami Rozczarowanej Łapy.
— Kociąt? Ale ja nie jestem kocia...
— W moich oczach jesteś. Tylko kociak by ignorował ból. I ryzykował przekraczanie granic, nawet jeśli tylko spaceruje. — Wtrąciła szybko ignorując fakt, że Stokrotek mógł być tak naprawdę od niej starszy, i to on powinien nazywać ją kociakiem — "Żaden wojownik nie może opuścić kocięcia w bólu czy niebezpieczeństwie, nawet jeśli jest to kociak z innego klanu". Samotników też to pewnie dotyczy. — dodała cicho zerkając w stronę, gdzie ostatni raz widziała Prószący Śnieg 
Nie była wojownikiem, a Stokrotek nie był kociakiem. Można by powiedzieć, że był intruzem. "Przegoń każdego intruza" — tak mówiła kolejną z zasad. Ale jednak chyba można było zrobić wyjątek, w tym przypadku, prawda? Był w końcu "kociakiem" w potrzebie. Im dłużej o tym myślała, była pewna, że oberwie jej się od ojca za ten wybryk. Ale w końcu skoro Bożodrzewy Kaprys, Delikatna Bryza i Dzwonkowy Szmer mogli sobie od tak przyprowadzać kociaki, to czemu i ona nie mogła!? Takiego wyrośniętego, który mogłyby być już uczniem w klanie, gdyby się w nim urodził. Niby chciała okazać dobre serce, ale również miała ochotę odegrać się na wstrętnych kotach, którym zachciało się "udoskonalać" jej rodzinę. 
— Mam dla ciebie propozycję Stokrotku, nie do odrzucenia. Zabiorę cię do naszych medyków... — Skrzywiła nieco mordkę, gdy to mówiła — Albo jakiegoś starszego kota, który coś poradzi na tę twoją łapę, dobrze? Pamiętaj, jestem przyszłym wojownikiem i muszę przestrzegać kodeksu. A ty w zamian opowiesz mi przez czas swojej rekonwalescencji o życiu samotnika. I spokojnie, nie musisz się nic martwić. Jestem córką lidera Klanu Klifu, więc no... Przy mnie będziesz bezpieczny i inne koty zrobią wszystko co im powiemy. — A przynajmniej taką miała nadzieję, w końcu niektórym nie podobały się rządy jej ojca, jej samej również. — A właśnie. Nazywam się... — zawahała się. — Zaczarowana Łapa!
Skłamała. Ale musiała. W końcu przedstawiła się jako córką lidera, a to była prawda. Jednak nie była w stanie przestawić się jako Rozczarowana Łapa, tym samym przyznając się, że nie była w dobrych relacji z bliskimi, w szczególności z ojcem. Jeszcze kocur by ją wyśmiał. Nawet jeśli wyda się, że go okłamała, miała nadzieję, że Stokrotek chociażby w akcie okazania wdzięczności za ofertę pomocy będzie się do niej zwracał tak, jak ona by tego chciała. Może chociaż on. A dzięki temu, może dowie się również z pierwszej łapy od prawdziwego samotnika jak wygląda życie poza klanem. Bo może Lśniący Księżyc i reszta starzyzny trochę przekoloryzowała ich zachowania w swych opowieściach?


<Stokrotku? Chodź, chodź, poznaj gang Klifiaków>


[trening 617 słów]
[przyznano 12%]
 
 

04 lutego 2024

Od Stokrotka CD Rozczarowanej Łapy

 Kociak polizał swoją obolałą łapę nerwowo, po czym spojrzał znów na szylkretową uczennicę. Usiadł, podwijając ogon i przez chwilę przyglądał się kotce, która odsunęła się od niego na długość ogona gotowa uciec w razie gdyby Stokrotek, chociaż za szybko poruszył pyszczkiem. Zdawała się ona prędzej gotowa na ucieczkę niż Stokrotek, który był od niej słabszy i to raczej on powinien być gotowy, by uciekać 
-Nazywam się Stokrotek — samotnik miauknął niepewnie. Podniósł i spojrzał ponownie na swoją łapę. Uczennica miała rację, wyglądała nieprzyjemnie dla oka. Żeby być, szczerym to kociak ignorował dniami ból łapy, by móc wychodzić z kolonii, przez co wieczorami zasypianie było utrudnione, gdyż samo stawanie na ową łapę sprawiało mu wielki ból. Wiedział, że Rumcajs puściła go tutaj dzisiaj cudem.
-a moja łapa boli, ale nie na tyle bym nie mógł chodzić - 
Stwierdził, po czym sam sobie zaprzeczył gdy położył na ziemię z lekkim grymasem. Miał nadzieję, że ból sam ustanie po księżycu lub dwóch, jednakże ten ból nie ustawał a wręcz przeciwnie, stawał się coraz gorszy. 
-A co robisz na terenie klanu Klifu? Jesteś z klanu wilka? - uczennica zapytała ciekawsko z nutką podejrzenia. 
Matka opowiadała mu o klanach, on sam chciał dołączyć do klanu, jednakże nie tak sobie wyobrażał spotkanie z kotem jakiegokolwiek klanu. Mimo tego, że kotka wyglądała na młodszą od niego, to była dużo silniejsza od niego. Czy wszystkie koty z klanów są silne? Może gdyby urodził się w klanie, to byłby silniejszy? 
-ja tutaj tylko spaceruje, obiecuję, że nic nie chciałem ukraść. Mogę wrócić do siebie jeśli chcesz.-
Stokrotek odpowiedział niepewnie. Chciał on jak najszybciej wrócić do kolonii, bo miał przeczucie, że zaraz wpadnie w tarapaty. Co jeśli zaraz przyjdzie dorosły kot, który będzie silniejszy nawet od jego mamy? Wtedy karę od Rumcajs miał gwarantowaną. A wizja spędzania całego dnia w kociej kolonii z nudnymi starymi kotami gdy jego rodzeństwo bawiło się w nową zabawę, nie była kusząca. 

02 lutego 2024

Od Rozczarowanej Łapy CD. Stokrotka

 Prószący Śnieg zabrał Rozczarowaną Łapę na trening skoro świt. Szylkretka niechętnie ruszyła za białym kocurem, jeszcze przed wyjściem z legowiska uczniów zerkając na rodzeństwo, które mogło sobie dłużej pospać. Zazdrościła im tej możliwości wyspania się. Ale dzięki temu, że rozpoczęła dzisiejszy treningu wcześniej, również wcześniej go zakończy. Coś za coś. Zrównała kroku z mentorem kierując się do wyjścia z jaskini. Widząc co się dzieje poza nią, zrezygnowana położyła uszy po sobie. Nie tylko została obudzona tak wcześnie, ale również miała trenować w deszczu. Świetnie, po prostu świetnie.
— A co to za mina? — zagadnął pogodnie biały kocur widząc minę Rozczarowanej, która spode łba spojrzała na niego
— Nie możemy poczekać, aż się rozpogodzi? 
— Nie. Idziemy. Nic takiego ci się nie stanie... Kto rano wstaje... — zadowolony machnął ogonem, starając się zachęcić młodszą członkinie klanu do opuszczenia obozu. Córka Srokoszowej Gwiazdy niepewnie ruszyła naprzód, a krople deszczu dość szybko zmoczyły jej półdługie futro, gdy tylko znalazła się poza jaskinią. Pojedynczy większy loczek zdobiący jej głowę również jak reszta futra oklapła, tym samym zasłaniając kotce widok. 
— ... ten jest niewyspany — dokończyła otrzepując się z nadmiaru wody. 
Nie mogła się doczekać, aż skończy trening i wróci z powrotem do jaskini.

***

Rozczarowanej Łapie udało się upolować niedużą jaszczurkę, która przemykała po niedużej kamiennej ścianie. Biedne stworzenie nieudolnie starało się uciec przed kocicą i zostało zapędzone w małą szczelinę, będąca ślepym zaułkiem. Jedyną możliwością było się cofnięcie, tym samym wpadając w łapy szylkretki.
— Mam ją. Mam ją! — zawołała przyciskając swoją zdobycz do ziemi, po tym jak udało jej się wyciągnąć jaszczurkę ze szczeliny nad Kaczym Bajorkiem
— Dobra robota! Ha ha!
Uśmiechnęła się słysząc pochwałę. Chwilę jej zajęło zagonienie tego małego zwierzątka, a już reszta to było niczym połknięcie płotki. Szybko się uporała z zakończeniem żywota zwierzęcia, teraz z dumą mogła wrócić do obozu i pochwalić się rodzeństwu i mamie, no i może ojcu swoją pierwszą zdobyczą, która całkowicie samej udało się dopaść. Jednak Prószący Śnieg nie wykazał zainteresowania powrotem, zamiast tego nakazał kocicy postarać się upolować jeszcze jedno zwierzę, tym razem większe niż ta mała jaszczurka, która się nawet młody uczeń nie naje. Czyli pochwała nie była szczera, a kocur po prostu wyśmiał jej udane polowanie.
— Zaraz złapie mysz, nornice... albo królika i nie będzie ci do śmiechu! — krzyknęła do kocura, który właśnie w tej samej chwili starał się upolować kaczkę
Oddaliła się kawałek w stronę Złotych Kłosów. Pamiętała z teorii, że porą opadających liści znajduję się tutaj najwięcej gryzoni i nie tylko, ale porą nowych liści również pojedyncze sztuki powinny się znaleźć. No mogło być jednak trudniej przez warunki pogodowe, jakie towarzyszyły dzisiejszego dnia. Dlatego też trzymała nos przy ziemi starając się wywęszyć wspomniane gryzonie, licząc na to, że może jej się poszczęści i trafi na więcej niż jedną sztukę. Skupiona na polowaniu, powoli zbliżyła się w stronę Drogi Grzmotu, pamiętając o tym, że nie może jej przekraczać pod żadnym pozorem, dopóki nie zostanie mianowana na wojowniczkę. Właśnie, o ile zostanie mianowana. I gdy już udało jej się znaleźć trop zwierzęcia, usłyszała szelest dochodzący za nią.
Czując dziwny nieznany zapach w okolicy, przystanęła unosząc pysk znad ziemi i zaczęła się rozglądać dookoła. Wśród niezbyt wysokiej trawy błysnął jej nieduży kształt. Czyżby to był "królik"? Chyba mógł przybiec tutaj z terenów Klanu Burzy, prawda? Nie miała okazji go jeszcze nigdy widzieć z bliska, w końcu były takie szybkie, a Rozczarowanie nie potrafiła im dorównać szybkością. Nie odzywając się, nie chcąc spłoszyć swojej potencjalnej zdobyczy zakradła się i tak jak ja uczył Prószący Śnieg, skoczyła. Zamiast jednak skoczyć na domniemanego królika, już po chwili przyciskała łapkami do ziemi liliowego kota, którego powaliła na mokrą ziemię. Była doprawdy wielce zaskoczona tym co, czy też właściwie kogo upolowała. Liliowy pachniał inaczej niż koty z Klanu Klifu, a poza tym nigdy go na oczy nie widziała. Samotnik? A może kot z innego klanu? Z Klanu Wilka, w końcu był najbliżej od Złotych Kłosów? Tylko co po tej stronie by robił.
— Kim jesteś i co robisz na terenie Klanu Klifu? — zaczęła starając się brzmieć groźnie, tak samo jak w swoich powieściach dotyczących przeganiana samotników brzmiał Lśniący Księżyc. Kot, którego jakimś cudem udało jej się powalić, prawdopodobnie po prostu przez efekt zaskoczenia, był od niej nieco większy, jednak różnica było ledwo zauważalna. 
— A, łapa, moja łapa... — wymamrotał kocur, i dopiero wtedy Rozczarowana spojrzała na wspomnianą łapę, którą dociskała swoją do podłoża uniemożliwiając liliowemu poderwanie się z ziemi
Skrzywiła mordkę widząc kolec w łapie kocura. Wyglądało to okropnie. Jakim cudem on był w stanie normalnie chodzić z kolcem wbitym w łapę? Ona na jego miejscu już dawno by się udała do medyków, albo chociażby mentora czy rodzica, aby wyciągnąć obce ciało.
— Jakim cudem ty jeszcze ruszasz tą łapą...
Widząc, że kot wydawał się niegroźny, nieporadny, a przede wszystkim słaby w oczach młodej uczennicy puściła go, ale w każdej chwili była gotowa głośno się wydrzeć, gdyby sytuacja się obróciła na jej niekorzyść, aby jej mentor widział, że jest w niebezpieczeństwie. Nieco się cofnęła, na bezpieczną odległość, tak by móc w razie czego mieć większe pole na wykonanie manewru podczas ucieczki. A gdy to zrobiła, upewniając się, że nikogo poza kocurem nie ma w okolicy, usiadła na ziemi przyglądając się młodemu nieznajomemu mając nadzieję, że ten zaraz jej ładnie odpowie na zadane pytania. I to szybko. Bo trzeba było coś poradzić na tą jego dolegliwość, bo na samo spojrzenie na łapę kota, ciarki przechodziły po karku koteczki.

<Stokrotku?>

[trening 890 słów]
[Przyznano 18%]

26 stycznia 2024

Od Stokrotka Do Rozczarowanej Łapy

 Ciemne, deszczowe chmury leniwie przesuwały się po niebie. Na drodze grzmotu można było sporadycznie zauważyć małe kałuże, a trawa była nieprzyjemnie wilgotna od deszczu. Jednak Stokrotek, mimo chorej łapy i niesprzyjającej pogody od samego rana, prosił swoją „mamę”, by pozwoliła mu zwiedzać okolicę.
– Mamo! Proszę! 
- Stokrotku, wiesz przecież, że ci nie pozwolę. Szczególnie w tej pogodzie. Jeszcze złapiesz katar. I co wtedy? 
Mimo odmowy, Stokrotek nadal nie odpuszczał. 
– No, ale mamo! Obiecuję, że nie wrócę z katarem! I pójdę spać wcześniej! I…! -
– Stokrotku -
– Proszę! -
Rumcajs bijąc się ze swoimi myślami w końcu westchnęła i przytaknęła głową. Wiedziała że kociak długo w jednym miejscu nie wytrzyma, poza tym co złego może mu się stać? 
– No dobrze, ale musisz wrócić przed zachodem – ustąpiła.
Kociak spojrzał na rodzica pełen radości i przytulił swój pyszczek do jej kręconego futerka
– dziękuję! Obiecuję, że wrócę przed zachodem.– miauknął z uśmiechem i ruszył w stronę złotych kłosów.
Kociak obserwował przyrodę dookoła, próbując nucić kołysankę, którą Rumcajs nuciła całemu rodzeństwu. Co jakiś czas Stokrotek kucał, by przyjrzeć się czemuś, co przyciągnęło jego ciekawskie oczy. Jedną rzeczą, która przykuła jego uwagę, był pojedynczy brązowy liść. Mimo chorej łapy, w kilku małych skokach dogonił liść, który zaatakował dla zabawy. Po chwili powąchał powietrze. Wyczuł zapach innego kota. Rozglądał się dookoła, próbując znaleźć źródło zapachu, jednakże bez skutku. Uświadomił sobie również że znajdował się na terenie klanów o których opowiadała mu jego matka Diament. Opuścił uszy wiedząc że może wpaść przez swoją ciekawość w tarapaty. 

<Rozczarowanie?>