*Przed wojną*
- Tak…Chyba w tych paprociach. – Miauknęła niepewnie Płonąca Łapa.
- A co to dokładnie jest? – Spytała Sarni Krok.
- Chyba mysz.
- A więc upoluj ją. – Płonąca Łapa przypadła do ziemi i zaczęła bezszelestnie skradać się w kierunku paproci. Gronostajowej Bryzie serce biło jak oszalałe.
- I co teraz robimy? – Syknęła Lisi Ogon. – Widzisz, do czego zaprowadziło nas twoje szpiegowanie? Już jesteśmy w łapach Klanu Wilka.
- Jeszcze nie. – Mruknęła Gronostajowa Bryza.
- A co zamierzasz robić? – Warknęła siostra z frustracją. Gronostajowa Bryza uniosła pysk wypowiadając cichą modlitwę:
- Klanie Gwiazdy, miej nas w swojej opiece. – Kotki nagle znieruchomiały, kiedy Płonąca Łapa wetknęła nos w paprocie.
- Czuję Klan Burzy!
- Klan Burzy, na naszym terytorium? – Zdziwiła się Sarni Krok. Gronostajowa Bryza wcisnęła się głębiej pod krzak.
- Tutaj są. – Miauknęła Płonąca Łapa. Sarni Krok weszła w paprocie i zauważyła Gronostajową Bryzę i Lisiego Ogona. Na osty i ciernie, co my teraz zrobimy? Kotka spanikowała. Wyskoczyła z paproci, wycofując się ku terytorium Klanu Burzy. Płonąca Łapa syknęła groźnie i wysunęła pazury, już miała skoczyć na Gronostajową Bryzę, ale Sarni Krok ją przywołała do siebie.
- Co robicie na naszym terytorium? – Miauknęła.
- To było niechcący…
- Niechcący? - Sarni Krok nie dała jej dokończyć. - Nie zauważyłyście granicy?
- Tak. – Kotka pokiwała głową.
- A co takiego się stało, że nie zauważyłyście? – Miauknęła Sarni Krok podchodząc coraz bliżej. Gronostajowa Bryza stanęła pewnie gotowa do walki. Ale nic takiego się nie wydarzyło. Sarni Krok kiwnęła głową i kazała im wrócić na swoje terytorium. Gronostajowej Bryzie ulżyło, myślała, że zostaną rozszarpane na strzępy.
- Uważajcie następnym razem. – Zawołała za nimi wojowniczka Klanu Wilka. Gronostajowa Bryza przytaknęła i pobiegła wraz z Lisim Ogonem na terytorium Klanu Burzy.
<Lisi Ogonie?>