BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Wilka!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Klanie Wilka!
(trzy wolne miejsca!)

Miot w Klanie Nocy!
(trzy wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fląderka x Konwaliowa Mielizna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fląderka x Konwaliowa Mielizna. Pokaż wszystkie posty

20 lipca 2026

Od Konwalii CD. Fląderki

Przed rozmową z Wymarzoną Słodyczą

“A czy ty Konwaliowa Mielizno... chcesz odejść z Klanu Nocy?” — słowa Fląderki niemal non stop go nawiedzały w ostatnich dniach. Wtedy zaprzeczył, argumentując swoją decyzję troską o siostry i Borówkową Słodycz, która po opuszczeniu odosobnionej wyspy nie była sobą. Teraz jednak miał wątpliwości. Jego matki nie było, Słodka została wojowniczką, a Korzeń… Cóż, nadal była uczniem.
Obserwując z legowiska medyków źródełko, nie zauważył, nawet gdy w pobliżu pojawiła się czekoladowa kotka. Jej szylkretowe futro było istnym przekleństwem w klanie — Konwalia odkąd pamięta brązowooka była z jego powodu traktowana gorzej, podobnie jak Korzonek. On sam nie miał w klanie łatwo, choć jego futro było barwy liliowej. To jednak dla niektórych nie miało znaczenia, gdyż liczył się fakt, że jedna z jego sióstr jest czekoladowym kotem, zrodzonym z błota według bajeczek, które wciskano kociętom.
— Konwaliowa Mielizno. — Na dźwięk swojego imienia, zastrzygł uchem i przeniósł swoje jasne spojrzenie na odrzutka.
— Witaj Fląderko, coś się stało? — spytał, podnosząc się z dotychczasowego miejsca. Idealnie się złożyło, gdyż kocur chciał porozmawiać z młodszą, chcąc jej przekazać pewną decyzję.
— Nie nie, po prostu chce porozmawiać…
— Dobrze się składa, gdyż też muszę z tobą porozmawiać — przyznał i nie czekając na Fląderkę, ruszył ku wyjściu z obozu. W międzyczasie jedynie dał znak ogonem, by ta podążała za nim.
Całą drogę kocur zastanawiał się, jak to wszystko ubrać w słowa. Nie chciał być gorszy od swoich rodziców, którzy uciekli, nienawidził ich za to. A teraz? Sam chciał uciec z tego miejsca jak najdalej. Gdy dotarli nad Zrujnowany Most, wojownik zajął miejsce nad brzegiem rzeki.
— Fląderko, chce Ci coś ważnego powiedzieć — zaczął. — Ja… odchodzę. Dłużej już nie mogę tutaj być. Nie chcę, byś się martwiła moim zniknięciem, dlatego Ci o tym mówię. W dodatku chce, abyś również pilnowała moich sióstr, by wiedziały, że to nie ich wina i do samego końca starałem się, jak mogłem, by być obok nich jako najlepszy brat. Odejdę niedługo, zapewne w nocy.

Sesja wstrzymana/zakończona

25 maja 2026

Od Fląderki CD. Konwaliowej Mielizny

Przeszłość, przed mianowaniem Słodkiej i opuszczeniem Klanu przez Borówkę i Tojada

Dwa uderzenia serca — tyle minęło, nim kotka ruszyła za liliowym wojownikiem. Nim opuściła obóz, poczuła na sobie spojrzenie między innymi Rosiczkowej Kropli. Położyła po sobie ucho i nieco się zgarbiła, chcąc wydawać się jeszcze mniejszą, niż jest.
Nieco przyspieszyła kroku, nie chcąc spowalniać kocura, gdy znaleźli się parę lisich długości za wyjściem z obozu. Kotka zastanawiała się, dlaczego Konwaliowa Mielizna zechciał się z nią przejść. Mało który kot pragnął towarzystwa Fląderki, a jednak wojownik zdecydował się podejść do niej, a nie do chociażby Narwanej Łapy czy jej jednego z braci. Nie wyglądał, jakby miał zamiar udać się na polowanie.
Może chciał ją poprosić, aby zakończyła przyjaźń ze Słodką Łapą i trzymała się od niej z dala? I od Korzonek, to znaczy Mysiomózgiej Łapy również? W szczególności po tych ostatnich wydarzeniach z udziałem borsuków.
Futro na grzbiecie szylkretowej kotki nastroszyło się niemalże w tym samym czasie, w którym pytanie opuściło pysk kocura.
Konwalia był kiedyś więźniem, jednak powrócił do pełnienia funkcji wojownika, podobnie jak jego bliscy. Pamiętała, jak wyraził otwarcie niezadowolenia w związku z degradacją swoich sióstr z roli uczennic. I jak poprosił, aby o nie dbała. Wiedziała, że jego rodzina nie lubiła się z rodem królewskim, chociaż do końca tego nie rozumiała, dlaczego tak było — nie potrafiła spojrzeć na tę sytuację oczami innych. Według liderki brat i rodzice Słodkiej Łapy, podobnie jak ich dziadkowie od strony matki, było zdrajcami. A według nich srebrzysta bezprawnie zniewoliła ich na wyspie, jak i również dochodziły inne rzeczy.
I w tym wszystkim Fląderka była rzucona pomiędzy dwa skłócone obozy. Była przyjaciółką Słodkiej Łapy, jak i również była w dobrych relacjach z jej siostrą, o której pogarszający się stan martwiła. Jednak jej przekonania różniły się od przekonań córki Borówkowej Słodyczy, co często było powodem małych kłótni między szylkretkami — czy właściwie próby przekonania Fląderki, aby spróbowała spojrzeć na świat oczami Słodkiej Łapy.
Fląderka wierzyła w legendę o powstawaniu maści, jak i najzwyczajniej w świecie akceptowała swój los. Nie rozumiała, gdy jakiś kot pytał się jej czy odpowiada jej to, że jest odrzutkiem lub zwracał uwagę na to, jak jest traktowana przez księcia Rogatą Łapę. Zazwyczaj kończyło się na tym, że stawała w obronie syna księcia Błękitnej Laguny, nie będąc w stanie powiedzieć na jego temat nic złego, jak i nie będąc w stanie słuchać złośliwych uwag na temat jego zachowania. No i nie zapominajmy, że gdyby nie księżniczka Czyhająca Murena, która ją wykarmiła i otoczyła ciepłem przez pierwsze księżyce, mogło jej najzwyczajniej w świecie już dawno nie być wśród żywych.
—O-odpowiem — zaczęła nieśmiało, obawiając się, czy ktoś ich w tej chwili nie podsłuchuje. Zdecydowała się odpowiedzieć, nie chcąc, aby między nimi były jakieś nieporozumienia. — Nie chce odejść. Nigdy nie przyszło mi do głowy, aby odjeść... Klan Nocy jest moim domem... to w nim się urodziłam... — Na jej pysku zagościł smutek, ponieważ jej narodziny nie należały do najszczęśliwszych wydarzeń. — I w nim kiedyś najpewniej umrę. W-wiem, że niektóre koty mogą uważać, że jestem nieszczęśliwa, ale mylą się. Ten stan rzeczy, moja rola i wiele innych rzeczy mi naprawdę odpowiada. Bo wszystko jest na swoim miejscu... zachowana jest równowaga — ściszyła głos, widząc, że jej odpowiedź, będąca niczym innym, jak dziełem Kotewkowego Powiewu, która wbijała jej idee, przekonania oraz wierzenia dzień w dzień, gdy była małym kociakiem, nie były tym, czego oczekiwał od niej w odpowiedzi Konwaliowa Mielizna. Nie potrafiła myśleć inaczej. — Dla swojej mamy i Centuriowej Łapy muszę tutaj pozostać. Jestem im to winna... w końcu to one zostały zabrane przez przodków, a ja wciąż tutaj jestem... to znaczy, że nie powinnam odchodzić... Chyba... chyba że Mandarynkowa Gwiazda lub Błękitna Laguna nakazaliby mi opuścić klan, to wtedy, tak, odeszłabym...
To chyba był jedyny sensowny scenariusz, w którym opuszcza Klan Nocy. Przynajmniej w tej chwili tak sądziła. Jeśli taka byłaby wola przywódczyni i zastępcy, jak i Klanu Gwiazdy, spełniłaby by ją, nie decydując się sprzeciwić.
— A czy ty Konwaliowa Mielizno... chcesz odejść z Klanu Nocy? — spytała po dłuższej chwili ciszy, przełykając ślinę. Czy jeśli kocur odpowie, że chce odejść, powinna uprzedzić kogoś z królewskiego rodu? Tylko wtedy zdradziłaby Słodką Łapę i Korzonek oraz ich rodziców, narażając je na być może kolejną degradację w związku z ucieczką ich brata. Ale pozostałaby lojalna tym, którym przecież powinna pozostać lojalna. Czy może powinna pozwolić mu odejść, być może nawet teraz i poprosić go, aby nie naprzykrzał się Klanu Nocy, jeśli kocur faktycznie miał zamiar odejść i być może chciał ze sobą zabrać Fląderkę, uznając, że wyświadczy jej tym samym przysługę?

<Konwalio?>

21 maja 2026

Od Konwaliowej Mielizny CD. Fląderki

Przeszłość, przełom poprzedniej pory zielonych i nowych liści

Pora nowych liści powoli dobiegała końca, co było jednoznaczne z coraz cieplejszymi dniami i większą ilością zwierzyny, dopóki ta nie schowa się po swoich chłodniejszych norach w ziemi. Klan Nocy raczej nie cierpiał z powodu głodu, nawet w sezonie nagich drzew, kiedy to temperatura się obniżała, zmuszając ich ofiary do skrycia się. Liliowego jednak nie obchodziła ta kwestia – był uwięziony na jednej z wysp na rzece, a racje żywnościowe były wydzielane i przynoszone przez wybrane koty. Jakiś czas temu zrezygnował z prób rozszyfrowania tej całej sytuacji, mając wrażenie, że niepotrzebnie tworzy coraz więcej pytań w czasie poszukiwań odpowiedzi na nie.
Jego niebieskie oczy śledziły każdy ruch pozostałych członków rodziny, których tu z samego rana zaciągnięto. Ciężko westchnął, skupiając uwagę na cieniu kołyszących się szuwarów – monotonny, powtarzalny ruch nieco koił jego nerwy, pozwalając na oderwanie się od tego wszystkiego. Myśli zaczęły płynąć niczym ryby z nurtem rzeki, nie próbował ich łapać, jedynie je obserwował, będąc świadomym ich obecności. Zwykle o tej porze byłby poza obozem na łowach lub patrolu granicznym – nie przepadał za bezczynnością, więc kiedy mógł, to opuszczał wyspę i wyruszał w głąb terenów klanu, by jakoś przysłużyć się pobratymcom. Wiatr targał, by jego długą szatę, zabierając ze sobą wilgoć, która wcześniej osiadała w czasie przeprawy przez rzekę.
Lekki podmuch powietrza dotarł do więźniów, przedzierając się przez wysokie szuwary otaczające ich z każdej strony. Jedynym miejsce, gdzie było ich mniej, był kawałek czegoś, co nawet nie można nazwać małą plażą. Podłoże z piasku przyozdobione było śladami czwórki rzekomych zdrajców i strażników, którzy ich tu wrzucili i dotąd pilnowali.
Wtem do jego uszu dotarł cichy szum, a następnie chlupot wody, jakby jakiś kot wychodził na brzeg. Podniósł się z dotychczasowego miejsca i podobnie, jak reszta utkwił spojrzenie w przerzedzonym fragmencie naturalnych murów – ich oczom ukazała się Fląderka oraz Rosiczkowa Kropla, która pozostawała bardziej z tyłu, jakby brzydziła się samego obcowania z oskarżonymi. Jako pierwsza w jej kierunku ruszyła Borówkowa Słodycz, a jej pysk wyrażał mieszaninę emocji, które minęły, gdy była na tyle blisko czekoladowej, by nie rozpoznać w niej swojej córki. Biała została wyminięta przez młodszą, choć ta zdawała się nie zwracać uwagi na szylkretkę, gdyż podjęła próbę rozmowy ze strażnikiem.
Liliowy był kolejnym, który skierował swoje kroki do młódki, którą niemal każdy w klanie traktował jak służbę, kogoś gorszego i to tylko z powodu koloru sierści. Jego jasne spojrzenie było skupione na Fląderce, która położyła przyniesioną rybę i nosem podsunęła ją bliżej łap wojownika. Jednak nie to zwróciło uwagę kocura, a to, co cicho wymruczała. Początkowo wręcz się w nim zagotowało, mięśnie spięły, sierść najeżyła.
“Jak śmiała! Rybie flaki, a nie liderka! Mnie może traktować, jak popychadło, ale one nie mając z tym nic wspólnego!” — krzyczał w myślach, będąc początkowo ślepym na to, że swym zachowaniem przestraszył młodszą.
— Wybacz mi — odparł, uspokajając się. — Po prostu krew we mnie wrze, gdy przychodzi mi myśleć o niesprawiedliwości w klanie. Jednakże raduje mnie, że są bezpieczne — dodał, posyłając kotce lekki uśmiech.
— Z-zrozumiałe…
— Mam prośbę, gdyż ja, jak widać, niezdolny do czegokolwiek jestem. Dbaj o me siostry, proszę.

«★»

Obecnie

Od burzliwych wydarzeń związanych z rzekomymi zdrajcami minęły cztery sezony. Niebieskooki początkowo starał się wykonywać swoje dawne obowiązki, jakby nigdy nic, lecz zadanie te utrudniali dawni pobratymcy. Konwalia miał dość tego wszystkiego, co wieczór błagał Przodków, by jakoś zareagowali na to, co się dzieje w Klanie Nocy. Najchętniej, by obserwował, jak to miejsce jest pochłaniane przez gniew rzeki. Jeśli tak miało wyglądać jego życie w kociej społeczności, to wolałby odejść stąd już teraz, w tym momencie – jedynym, co go tu trzymało to rodzina, jedyne koty, które myślały racjonalnie i nie wierzyły we wszystko, co za kociaka starano się im wcisnąć do młodych główek.
Machnął zdenerwowany ogonem, podnosząc się z dotychczasowego miejsca. W zasięgu jego wzroku pojawiła się pewna sylwetka persony, która chyba była niczym kotwice w czasie tego odosobnienia, ochraniając go przed szaleństwem – choć może i już to nastąpiło.
— Fląderko, masz może chwilę? — spytał, podchodząc do młódki. Parę zaciekawiony spojrzeń padło na nich, na co liliowy najeżył sierść.
“Przeklęte mysie móżdżki. No, na co czekacie? Lećcie do niej, by potraktowała zwykłą rozmowę jako dowód zdrady” — fuknął w myślach.
— Może się przejdziemy? — zaproponował i nie czekając na odpowiedź szylkretki, wyruszył w stronę wyjścia z obozu. — Powiedz mi Fląderko, nie masz czasem tego wszystkiego dość, nie chcesz odejść? — zapytał, kiedy byli wystarczająco daleko od ciekawskich spojrzeń i uszu wyczulonych na plotki. — Jeśli nie chcesz, to nie musisz odpowiadać.

<Fląderko?>

01 marca 2026

Od Fląderki Do Konwaliowej Mielizny

Gdy z pyska Mandarynkowej Gwiazdy padły imiona Słodkiej Łapy oraz Korzonkowej Łapy, Fląderka przeniosła spojrzenie na obie uczennice stojące nieopodal swego ojca, Tojadowej Kryzy. Wśród tłumu dało się usłyszeć pomruki niezadowolenia co poniektórych nocniaków, a na pyskach uczennic jawiła się złość, jak i smutek w związku zmianą ich rangi z ucznia na kociaka i zniewoleniem ich bliskich. Fląderka zastanawiała się, czy powinna podejść już teraz do uczennic, czy dopiero po tym, jak obie kotki znikną we wnętrzu kociarni i wytłumaczyć im czym będą się od teraz na co dzień zajmować. Co prawda to nie ona była za nie odpowiedzialna, ale oprócz zmiany swej roli, miały pomagać w drobnych pracach w klanie — podobnie jak robiła to dotychczas codziennie Fląderka. Dzięki temu miałaby okazję do nich zagadać, w szczególności chciała spróbować porozmawiać z Korzonkową Łapą. Bo błotniste koty powinny się trzymać razem, prawda?
Brązowa szylkretka postanowiła jednak zaczekać, aż liderka skończy przemowę. Oprócz uwięzienia członków rodziny zdegradowanych uczennic, jak i samej informacji o ich randze, dwoje innym uczniów srebrzysta zdecydowała się zmienić mentorów. Brązowe ślipka spoczęły na Dryfującej Łapie, która... Fląderka nie była do końca pewna co myśli niebieski kot, w związku ze zmianą swojego mentora. Niepewnie przemknęła pomiędzy Rosiczkową Kroplą, Nenufarowym Kielichem oraz Wężyną junior w kierunku Dryfującej Łapy, mając nadzieję, że uczeń pomoże jej zrozumieć, dlaczego jego wcześniejszy mentor został uwięziony na wyspie. Chyba chodziło o zdradę... klanu? Albo rodu królewskiego? Fląderka nie widziała. Mandarynkowa Gwiazda nie wytłumaczyła, w jaki sposób zdrajcy zdradzili.
– Fląderko. Czy aktualnie zostały ci przydzielone jakieś zadania? – Do jej uszka doszedł głos Zmierzchającej Fali. Łapa kocura zagrodziła odrzutkowi drogę do Dryfującej Łapy. – Hm?
– T-tak... miałam udać się do starszyzny i wymienić mech, ale Mandarynkowa Gwiazda zwołała klan i... Przepraszam, że się rozproszyłam. – miauknęła cicho, pochylając łebek, czując wstyd, że nie była w stanie wykonać dwóch czynności, jakim była wymiana mchu i słuchanie przemowy liderki.
Kocur spojrzał na kotkę pobłażliwym spojrzeniem, by zaraz wypuścić pyskiem powietrze.
– Dobrze zrobiłaś. Mandarynkowa Gwiazda byłaby na pewno zła, że zamiast słuchać jej przemowy, krzątasz się w legowisku i zagłuszasz jej słowa – mruknął. – Jak skończysz z wymianą mchu, udasz się z wybranym przez zastępcę kotem, albo nawet z nim samym, aby zanieść dzienny przydział jedzenia zdrajcom – poinformował odrzutka, a jego wibrysy zadrżały. Spojrzenie przeniósł i zatrzymał na Trzcinowym Szmerze, która właśnie w drodze do legowiska wojowników rozmawiała z Niezapominajkową Nadzieją.
Błękitna Laguna faktycznie tuż po tym, jak Fląderka uporała się z wymianą mchu w legowisku starszych, przywołał do siebie córkę Nemezji. Szylkretka zbliżyła się do błękitnookiego i w geście pozdrowienia skłoniła łebek. Książę uniósł łapę, dając znać, aby Fląderka się wyprostowała. Odchrząknął, nim przemówił.
– Razem z Rosiczkową Kroplą zaniesiesz naszym więźniom przydział jedzenia. Macie im zanieść nie więcej niż dwie średnie ryby, aby odczuli, że są więźniami – prychnął. Faktycznie, gdyby każdy ze "zdrajców" dostał po sztuce dorodnej ryby na głowę to kara, wyglądałaby, jak awans w hierarchii; posiłek pod nos i prywatna wysepka, która była pilnowana przez inne koty-strażników. – Możecie ruszać.
Fląderka pokłoniła się przed przyszłym liderem, po czym odszukała w obozie Rosiczkową Krople. Przekazała szylkretce słowa zastępcy. Wspólnie zbliżyły się do stosu ze zwierzyną, z której wybrały dwa nieduże okazy i skierowały się w kierunku strzeżonej wyspy.

~~~

Fląderka się spięła, gdy Borówkowa Słodycz zbliżyła się do niej, gdy tylko jej łapka stanęła na brzegu wyspy, by zaraz ze smutkiem, złością, lecz zaraz również z częściową ulgą wypuścić powietrze i strzepnąc ogonem. Prawdopodobnie biała kotka omyłkowo wzięła odrzutka za swoją córeczkę, Korzonek. Co prawda między Korzonkową Łapą a Fląderką były różnice w wyglądzie, jednak były również do siebie podobne — obie były brązowymi szylkretkami. Poza tym nerwy i obawa o los córek mogły zrobić swoje.
Fląderka wyminęła starszą, która podjęła próbę rozmowy z jednym ze strażników. Zerkając ukradkiem na Rosiczkową Kroplę, położyła na piaszczystym podłożu rybkę, gdy zdała sobie sprawę, że zbliżył się do niej liliowy kocur — brat dwóch zdegradowanych szylkretek. W związku z tym, że kotów nie było obecnych podczas przemowy liderki, zapewne kocur nie miał pojęcia o tym, co spotkało jego siostry. Sama Fląderka nie była pewna czy powinna go o tym poinformować. Czy była kimś odpowiednim do przekazania wieści z serca klanu? Bez słowa podsunęła noskiem w kierunku kocura rybę, po czym cichutko, ledwo słyszalnie, wymamrotała, że Korzonek oraz Słodka powróciły do rangi kociaka.


<Konwaliowa Mielizno? Fląderka spróbuję dodać otuchy twym siostrom w kociarni i opowie im, pod jakim kątem wygiąć ogon podczas sprzątania, aby więcej śmieci zebrać>