BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 26 lipca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Srocza Łapa x Mglista Łapa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Srocza Łapa x Mglista Łapa. Pokaż wszystkie posty

20 lutego 2023

Od Mglistej Łapy (Mglistej Zatoki) CD. Sroczej Łapy (Sroczego Lotu)

Chwila minęła zanim kocica doszła do siebie po niespodziewanym ataku ze strony kaczki. Zerkała kątem oka na dyskretnie śmiejącą się Sroczą Łapę, która sprawiła że srebrna sama pogrążyła pysk w nieśmiałym uśmieszku.
— A niech cię Srocza Łapo! Widzę twój uśmiech za tą łapą — zawołała po czym rzuciła się na kotkę przednimi łapkami strącając ją do wody — Twoja kolej, by się trochę popluskać!
Zdziwiona białoczarna nawet nie zdążyła zareagować i od razu wpadła do jeziora. Uczennica pokręciła łbem i wskoczyła na kamień obok. Pech jej jednak nie opuścił, gdyż kamień był nagrzany słońcem i od razu poparzył łapy kotki. Ta instynktownie odskoczyła na bok. 
— Skoro już wszyscy odpoczęli pora ruszać dalej, mam rację? - zapytała Wzburzony Potok mierząc każdą z nich wzrokiem po kolei. Szafirowy Blask stał z tyłu i bacznie przyglądał się uczennicom z posępną miną, nawet nie poczekał na resztę i już sam ruszył na przód wzdłuż jeziora, na co liliowa prychnęła z wyższością. Srocza Łapa i Mglista Łapa popatrzyły tylko po sobie, a następnie podreptały za starszymi.
Zbliżali się już powoli na granicę z Klanem Burzy, można było to bardzo łatwo rozpoznać po roznoszącym się zapachu burzaków, który drażnił nos Mglistej Łapy i nie tylko. Uczennica szła w zwartej grupie mając oczy dookoła głowy w razie nagłej potrzeby. Młoda nie przepadała za innymi klanami, z resztą wnioskując po postawie Sroczej Łapy u niej nie było inaczej.
— Patrol niedawno tędy przechodził. — miauknęła srebrna spoglądając na granicę. Starsi skinęli jej głową po czym każdy zaznaczył teren. Nim się obejrzeli chłodna bryza zmierzwiła kocie futra, był to znak, że znaleźli się na granicy z Klanem Klifu. 
— Obrzydliwe! — Splunęła Wzburzony Potok, zaś Srocza Łapa stanęła w ciszy świdrując otoczenie.
— Coś nie tak Wzburzony Potoku? — zapytał jedyny kocur w grupie.
— Wszystko jest nie tak! Klan Burzy jeszcze ma mądrą liderkę, ale Klan Klifu? Ten obrzydliwy Lampart to krętacz i oszust. — wydukała nie szczędząc sobie nieprzychylnych opinii na temat kocura.
Szafirowy Blask pokręcił jedynie łbem z zażenowaniem.
— Mówisz tak tylko dlatego, że jest kocurem. - stwierdził, na co liliowa jeszcze bardziej się oburzyła i wbiła w niego swoje feministyczne spojrzenie.
— A żebyś wiedział! 
Znowu się zaczynało, Wzburzony Potok często nie potrafiła opanowywać swoich emocji i przez swoje poglądy często dawała im upust.
— Czy możemy się nie kłócić na patrolu? — zaproponowała Mglista Łapa wiedząc, że w taki sposób tylko przedłużą to co mają zrobić. — Jeśli będziecie dalej debatować nad tym, to do zachodu słońca nie wrócimy. 
Oboje rzucili jej oschłe spojrzenie, tak jakby nie miała racji, tylko dlatego że była najmłodsza. Jednakże nawet cicha jak mysz pod miotłą Mrówczy Kopiec wstawiła się za nią.
— Zgadzam się z Mglistą Łapą. — mruknęła w tyle Sroka. 
Dwójka wojowników popatrzyła szybko po sobie, tylko po to by następnie ich spojrzenia zaczęły wędrować gdzieś między ich łapami. 
— Chodźmy już. — rzuciła speszona kocica.

<Sroko?>


12 lutego 2023

Od Sroczej Łapy (Sroczego Lotu) CD. Mglistej Łapy (Mglistej Zatoki)



Po tym, jak zdyszana Mglista Łapa odłączyła się na chwilę od patrolu granicznego, Sroka została sama ze starszymi wojownikami. Uczennicę cieszyło, że mimo jej ubarwienia, gorące promienie słoneczne Pory Zielonych Liści nie doskwierały jej w takim stopniu jak niektórym członkom klanu.
– To jak, Srocza Łapo, wiesz już może kiedy będzie twoje mianowanie? – zagadnęła nieoczekiwanie Wzburzony Potok, zrównując z młodszą krok.
– Nie – przyznała z niezadowoleniem uczennica, kierując spojrzenie na niższą kotkę – To zależy tylko od decyzji Rudzikowego Śpiewu i Gorzkiej Woli, a im się najwyraźniej nie spieszy.
Liliowa zmrużyła swoje żółte oczy, w których błysnęła niechęć, wyraźnie skierowana do dwóch wspomnianych kocurów.
– Może gdyby spojrzeli na siebie, wyglądałoby to inaczej… – prychnęła, zadzierając brodę ku górze. – Tak to jest, kiedy dopuszcza się kocury do władzy! – dodała nieco za głośno, przez co idący przed nimi Szafirowy Blask posłał jej przez ramię nieprzychylne spojrzenie, a towarzysząca mu Mrówczy Kopiec nerwowo kichnęła.
Po kilku uderzeniach serca, spędzonych w niezręcznej ciszy, przerywanej jedynie krzykami ptaków w oddali, za patrolem rozległ się tupot łap, należący do Mglistej Łapy.
– I jak? Wszystko w porządku? – zapytał niebieskooki wojownik, obracając się łbem do nowo przybyłej.
Srebrna kotka pokiwała twierdząco głową, zbliżając się do Sroczej Łapy, która do tej pory jedynie się jej w milczeniu przyglądała.
– Coś mnie ominęło? – spytała Mglista Łapa, lustrując oczami okolicę, jak i inne koty.
Zielonooka pokręciła przecząco łbem. Nie była przekonana, czy tłumaczenie towarzyszce kontrowersyjnych poglądów Wzburzonego Potoku, miałoby cokolwiek wnieść.
– Jesteś pewna? – mruknęła ściszonym głosem krótkowłosa. – Atmosfera jest jakaś…inna.
– Tak. Nie wydarzyło się nic ważnego – rzuciła w odpowiedzi Srocza Łapa, ucinając rozmowę.
  
Nie minęło dużo czasu, nim oddech Mglistej Łapy znowu stał się ciężki, a jej krok wolniejszy. Słońce nadal górowało, przypiekając kocie grzbiety w bynajmniej przyjemny sposób. Suche powietrze drażniło nos Sroczej Łapy, która sama była już zmęczona ich mozolną wędrówką.
Gdzieś obok łaciatej rozległo się nieśmiałe chrząknięcie.
– Uhm, m-może skorzystamy z okazji i zatrzymamy się na chwilę? – zaproponowała cichutko młoda wojowniczka - Mrówczy Kopiec.
– To świetny pomysł! – krzyknęła natychmiast Wzburzony Potok i nie czekając na zgodę prowadzącego ich patrol Szafirowego Blasku, oddaliła się w stronę jeziora.
Kocur z irytacją odprowadził liliową wzrokiem, po czym skinął łbem do reszty kotek, dając im, jak i sobie, czas na odpoczęcie.
Srocza Łapa podążyła w ślad Wzburzonego Potoku, również kierując się nad wodę. Było to jedno z lepszych, nie licząc lasu, miejsc do spędzania czasu w Porze Zielonych Liści. Trzciny dawały osłonę przed palącym słońcem, a woda skutecznie gasiła pragnienie. Jedynym do czego zielonooka mogła się przyczepić, była obecność owadów, które co chwilę przelatywały jej koło uszu.
Uczennica ze spokojem przycupnęła na brzegu, język zanurzając w chłodnej, orzeźwiającej wodzie. Rzucany przez trzciny cień dał jej bezpieczne schronienie przed ostrymi promieniami słońca. Za sobą usłyszała ostrożne kroki, a po chwili przy jej odbiciu w tafli wody, pojawiła się para pięknych, akwamarynowych oczu. Mglista Łapa z widoczną ulgą zaczęła chłeptać wodę, podczas gdy starsza uczennica wyprostowała się i wbiła wzrok w rozciągający się przed nimi krajobraz.
Sielankowy nastrój przerwał donośny wrzask, zdecydowanie za blisko nich. Futro Sroczej Łapy stanęło dęba, kiedy spomiędzy trzcin wypadł brązowy, średniej wielkości kształt, wręcz spychając do jeziora Mglistą Łapę, której zabrakło czasu na reakcje. Postać młodszej uczennicy zniknęła na moment w zaskakująco głębokiej wodzie, by po chwili wychylić się na powierzchnię, gwałtownie łapiąc powietrze.
– Lisie łajno! – zaklęła, wypluwając z pyska wodę.
Obróciła się, niezgrabnie uderzając łapami o taflę. Spłoszona kaczka, która była sprawczynią całego tego zajścia, kwacząc ze złością odpłynęła już daleko, za daleko by choćby próbować ją dogonić.
Z ust Mglistej Łapy padło jeszcze kilka ostrych słów, nim uspokoiła oddech. Srocza Łapa cały czas się temu przypatrywała, aż w końcu nie wytrzymała i zachichotała, łapą zasłaniając sobie pysk. Srebrna wywróciła z zażenowaniem oczami, podpływając bliżej brzegu.
– Srocza Łapo, Mglista Łapo, czy wszystko dobrze? Usłyszałam krzyki i przybiegłam najszybciej jak mogłam. – głos Mrówczego Kopca, która właśnie zbiegła do nich, brzmiał na zmartwiony.
– Wszystko w porządku – odpowiedziała zielonooka w imieniu ich obu, starając się opanować swój wyraz twarzy.
                                                                               
<Mgiełko?>

11 grudnia 2022

Od Mglistej Łapy CD. Sroczej Łapy (Sroczego Lotu)

Kolejny dzień, kolejne obowiązki. Została wyznaczona razem z innymi kotami do patrolu. Wśród gotowych do wymarszu wojowników dostrzegła Sroczą Łapę, która najwidoczniej przechwyciła jej spojrzenie. Gdy młoda znalazła się wśród zebranych wymieniła z nimi kilka skinień łba i przywitała się z rówieśniczką.
- To co? Gotowa do wymarszu? - zapytała z entuzjazmem na pysku biało-czarną. Sroka odpowiedziała jej tym samym gestem, którym przed chwilą się witała. Patrol wyruszył idąc wzdłuż rzeki. Atmosfera była dosyć drętwa, więc Mglista Łapa zdecydowała się na rozpoczęcie jakiejkolwiek konwersacji.
- Powiedz mi... Myślałaś już nad swoim wojowniczym imieniem? Chciałabyś coś konkretnego? - miauknęła zaciekawiona odpowiedzą kotki.
- Nie, jeszcze nie zastanawiałam się nad tym. A ty? Masz jakiś pomysł na imię dla siebie?
- Właściwie to ja tak samo... W sumie z bratem miała jedną rozmowę na ten temat, ale propozycje tych imion były głupie! Chciała bym coś, co pasuje do Mgła. Żeby to imię miało ładny wydźwięk. - wyjaśniła.
Rozmawiając w międzyczasie patrol szedł na przód nie zapominając o zaznaczeniu granic.
- Może coś związanego z wodą? - zasugerowała kotce.
- Właściwie to nie brzmi głupio - przyznała pręgowana. - Jakaś Mglista Rzeka, Mglisty Strumyk albo coś w tym stylu. - wymyśliła. Srocza Łapa odpowiedziała jej lekkim uśmiechem.
- Może, może. - wymruczała.
Dalszą drogę kotki przeszły w praktycznie pełnej ciszy, każdy z wojowników zajął się patrolowaniem terenu, tak samo z resztą uczennice. Szli na przód a promienie słońca muskały ich futra grzejąc ciała. Mglista Łapa zaczęła oddychać ciężko, no tak. Jej ulubiona pora roku, w którą nie dało się normalnie funkcjonować. Terminatorka zatrzymała się na chwilę w cieniu próbując złapać oddech. Pozostali popatrzyli za siebie.
- Idźcie, idźcie. Ja was dogonię. - zapewniła uśmiechając się niepozornie. Chwila oddechu powinna dobrze jej zrobić. 
Po krótkiej przerwie Mglista Łapa ruszyła dalej szlakiem za zapachem towarzyszy. Wyczuła również obecność patrolu Klanu Burzy po drugiej stronie rzeki, zignorowała ją jednak, gdyż nie była to jej sprawa. Po kilku biciach serca udało jej się dotrzeć do swojej grupy.
- I jak? Wszystko w porządku? - zapytał jeden z wojowników. Młoda kiwnęła twierdząco łbem i wyrównała kroku. Srocza Łapa bez jakiegokolwiek odezwu zerknęła tylko w jej stronę.

<Sroko?>

[przyznano 5%]
  1. - Nie, jeszcze nie zastanawiałam się nad tym. A ty? Masz jakiś pomysł na imię dla sie

06 grudnia 2022

Od Sroczej Łapy CD Mglistej Łapy

Już niejednokrotnie przyrzekała sobie, że nie będzie pomagać Paskudzie. Skoro kotka tak beztrosko odrzucała wyciąganą w jej stronę łapę, nie zasługiwała na nią. A jednak jakimś sposobem Srocza Łapa cały czas łapała się na nieświadomej próbie ingerencji w to, co się działo z jej siostrą. Nie inaczej było też tym razem, kiedy widząc przysypiającą Mglistą Łapę, coś pchnęło ją ku niej i zmusiło do zaczęcia rozmowy, na którą nawet nie miała ochoty.
– Na ostatnim zgromadzeniu byłam świadkiem pewnej niepokojącej sytuacji, z twoim bratem w roli głównej. – zaczęła łaciata, zajmując miejsce obok leżącej kotki – Paskudna Łapa i ja rozdzieliłyśmy się po dotarciu na bursztynową wyspę. Niedługo później, usłyszałam jej kwilenie i znalazłam ją obok Nastroszonego Futra. Wyglądała na przerażoną! Z resztą, nie dziwię się, skoro podczas naszej rozmowy twój brat ogłosił, że są razem i wkrótce będą mieć kocięta.
– Planowanie kociąt nie jest przestępstwem. – mruknęła na obronę brata Mglista Łapa, ziewając ospale.
– Nie jest… Ale jesteś bystra i myślę, że twoim uszom jak i oczom nie umknęło zachowanie Nastroszonego Futra wobec mojej siostry. W klanie można usłyszeć różne opinie na jego temat i nie wszystkie są przychylne. – powiedziała, mierząc kotkę wzrokiem. Po chwili milczenia, kontynuowała: – Obie mamy rodzeństwo. Nieważne w jakiej relacji z nimi jesteśmy, kiedy coś złego się im dzieje - reagujemy. Wcale nie jesteśmy od siebie tak odmienne, jak może ci się wydawać, Mglista Łapo. 
Naginanie prawdy i umiejętne wykorzystywanie już istniejących faktów dla własnych korzyści nie było czymś złym. Sroka uważała to raczej za sprytne wykorzystanie sytuacji. Z jej obserwacji, koty w klanie miały często zażyłą relację między sobą, tym bardziej rodzeństwa. Nie było to regułą, ale się zdarzało. Ona z Paskudną Łapą nigdy nie miały czegoś takiego. Czuła, że przebywanie w Klanie Nocy ją zmienia, z czego niekoniecznie była zadowolona, ale nigdy nie byłaby w stanie osiągnąć więzi, którą dzieliła dwójka potomstwa Tulipanowego Płatka. 
Srebrna uniosła jedną brew, podnosząc się. Nawet siedząc, wciąż była między nimi spora różnica wzrostu. Srocza Łapa już teraz mogła się pochwalić ponadprzeciętną wysokością, a przecież wciąż rosła.
– Czemu mi to mówisz? – zapytała Mglista, chociaż jej wyraz pyska wskazywał na to, że domyśla się odpowiedzi.
– Z uprzejmości. Nieodpowiedzialne zachowanie jakiegoś kocura nie powinno psuć dobrego imienia twojej rodziny, racja? – mruknęła zielonooka, poprawiając swoje barki. Lubiła patrzeć na innych z góry, dodawało jej to siły. – Myślę, że powinnaś bardziej na niego uważać. To tylko sugestia, ale miej ją na uwadze. 
Niebieskooka przyglądała się przez chwilę Sroce, przy czym wyglądała na bardzo skupioną. 
– Zapamiętam – odezwała się w końcu krótkoogoniasta – Ale z tego co mi mówisz, ty też powinnaś poświęcać siostrze więcej czasu. – dodała, poruszając lekko białymi wąsami.
Łaciata przemilczała uwagę skierowaną w jej osobę. Zrobiła to co miała, a teraz chciała po prostu odpocząć po treningu. Skinieniem pożegnała srebrzystą, oddalając się do własnego mchowego posłania, na którym wkrótce usnęła.

***

Od jej rozmowy z Mglistą Łapą minęło kilka wschodów słońca. Od tamtej pory nie zamieniły ze sobą ani słowa, co nie przeszkadzało Sroczej. Aby otrzymać pożądany efekt, należało być cierpliwym, a ona miała całkiem sporo czasu. Córka Tulipanowego Płatka nie wyglądała na kogoś, kto puści mimo uszu taką wiadomość. Razem z matką były bardzo wierzące i obie na pewno nie chciały słuchać skarg na Nastroszonego. 
Słońce niedawno wstało, a Srocza Łapa szykowała się do wymarszu z obozu. Patrole graniczne kotka traktowała jako jeden z najważniejszych obowiązków wojownika. Zdawała sobie sprawę, że dla innych klanów mogą być jak smaczny kąsek. Ich lider był słaby, o czym zdążyła przekonać się na zgromadzeniu. W niczym nie przypominał dumnych, silnych liderów pozostałych klanów. Przy nich prezentował się marnie. Do tego, jako jedyny nie posiadał legendarnego członu “Gwiazda”, który świadczył o obejmowanej przez lidera randze. Stara, słaba miernota, która nawet własnych kociąt nie jest w stanie upilnować - to była kwintesencja osoby, jaką był rudy kocur. Pchełka nadal leżał u medyka, dochodząc do siebie po ataku wydr, za co Srocza Łapa nieustannie winiła Rudzikowy Śpiew.
Kątem oka dostrzegła, jak do niej i reszty patrolu zbliża się Mglista Łapa, swoje kroki kierując bezpośrednio w stronę zielonookiej.

<Mgiełka?>

[przyznano 5%]

28 listopada 2022

Od Mglistej Łapy Do Sroczej Łapy

Dzisiejszego dnia razem z Wzburzonym Potokiem ciężko trenowała samoobronę i atak, a warunki pogodowe tylko dodawały na trudności tego zadania. Gdy tylko zakończyła trening młoda nie marzyła o niczym innym jak tylko położeniu się na miękkim mchu. Zazwyczaj lubiła mieć łapy pełne roboty, jednak tak dzień był wyjątkowo wykańczający, przynajmniej mogła czuć satysfakcję z własnego treningu, gdyż czuła coraz większy postęp, jeszcze tylko troszkę i uda jej się dojść do perfekcji.
Docierając do obozu łapy już same prowadziły ją do legowiska uczniów, zasiadła na swoim miejscu i zerknęła na pustą wygniecioną kupkę mchu. Momentalnie przypomniała sobie, jak Nastroszony zaczepiał ją i razem bawili się i śmiali w tym miejscu, teraz już go tu nie było, spał i wypoczywał z resztą wojowników klanu. Te wspomnienia wywołały ukłucie w sercu niebieskiej, to były dobre czasy, które już nie wrócą, a może jednak by mogły? Przecież nie zostali rozdzieleni na zawsze, Mgła musiała jedynie przejść mianowanie. Od razu poczuła większą motywację, jednak warto było sobie trochę powspominać.
Chciała ułożyć się do snu, ale zanim to zrobi szybko wyrecytowała jakąś modlitwę do Klanu Gwiazdy. Podczas jej szkolenia i wszystkich innych sytuacji jej poglądy lekko się zmieniły, szkoda, że inni nie dostrzegali prawdziwego piękna Gwiezdnych, może kiedyś... Może uda jej się im to pokazać.
Już miała zasnąć, lecz obudziło ją szturchnięcie łapy.
- Nastroszony? - zapytała obracając się na bok. Jednak jej oczom nie ukazał się Nastroszone Futro, a Srocza Łapa, biało-czarna kotka i zielonych ślepiach niczym wiosenne liście. Na swoim pysku nie ukrywała zaskoczenia, nie spodziewała się jakiejkolwiek konwersacji z rodzeństwem Paskudnej Łapy.
- A twój brat znowu sprawia problemy. - wypaliła nagle jakby od niechcenia, chociaż to ona do niej podeszła, ale oczywiście jeszcze tego brakowało, marudzenia na jej brata.
- Co masz na myśli? - miauknęła zaspana.

<Srocza Łapo?>

[przyznano 5%]