BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jeżowa Ścieżka x Burza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jeżowa Ścieżka x Burza. Pokaż wszystkie posty

14 września 2020

Od Burzy (Burzowej Łapy) Cd. Jeżowej Ścieżki

*Czasy gdy Burza była kociakiem*

Czemu on jest taki spokojny? Przecież zrobiłam coś złego, chyba że to tylko Piaskowa Ścieżka była taka.
– Możesz wracać do żłobka. Pewnie chcesz się już pobawić z kociakami i przywitać z siostrą. – miauknął Jeżowa Ścieżka, odsuwając się nieco ode mnie.- Albo wiesz co? Pójdę z tobą. Przy okazji obejrzę stan zdrowia twojej siostry. Tak na wszelki wypadek.
– Na pewno już nie będę wymiotować?- Patrzę na niego zaniepokojona.
– Nie powinnaś. Jesteś już zdrowa.- Wychodzi z legowiska. Biegnę za nim. On jest bardzo mądry. Bardzo. I nie popełnia pewnie błędów.
Wreszcie mogę iść się bawić! Macham szczęśliwa ogonem. Wstaje i wybiegam z legowiska Medyków. Przyjemna pogoda. Świeci słoneczko, wieje ciepły wiatr. Kilka chmurek jest na niebie. Mają kształt jednak wygląda jak mysz, druga jak kot, przypomina mi Stokrotkę! Trzecia chmura liści. Czwarta wygląda jak kulka mchu! Uśmiecham się i siadam.
– Coś się stało?- Medyk patrzy na mnie zaniepokojony.
– Nie. Patrzę na chmurki. Mają śmieszne kształty!- Macham ogonem. Kocur zaśmiał się pod nosem.
– Trochę tak.- Wyprzedza mnie brązowy.- Idziesz? Chyba chcesz już pobawić się ze Stokrotką?
– Oczywiście, że chce się pobawić!- Pochodzę szybciej do Medyka. Wchodzimy do żłobka. Patrzę na brązowego. Rozgląda się po legowisku. Pewnie szuka Stokrotki. Podbiegam do siostry. Niebieska uśmiecha się przyjaźnie.
– Będziesz chciała się bawić?- Mówię podekscytowana. Podchodzi do nas medyk.
– Dobrze się czujesz Stokrotko?- Pyta lekko uśmiechnięty.
– Tak.- Odpowiada Niebieska.
– To bardzo dobrze, jakby któraś z was gorzej się poczuła to przyjdźcie! Do widzenia.- Kiwa głowa i wychodzi z legowiska. Chyba powoli rozumiem czemu siostra chce być medykiem kiedyś. Jednak całe dnie układać zioła … nudne dość.

<Jeżynowa Ścieżko? Kończymy sesję?> 

23 sierpnia 2020

Od Jeżowej Ścieżki CD. Burzy

zapracowany Jeżyk.exe
Dobre pytanie. Dlaczego Stokrotce nic nie było? Czekoladowy kocur zmrużył oczy w  zamyśleniu. Zwrócił pysk w stronę wyjścia, wpatrując w odległy żłobek. Liczył, że koteczka nie przyjdzie do niego również z wymiotami i że nic się jej nie stanie. Mali pacjenci mieli mniejszą odporność. Szybciej łapali choroby i gorzej je znosili. Mogły nawet zakończyć się śmiercią u malców, gdzie u wojowników nie wystąpi aż tak poważne. Jeśli jednak w porę udadzą się do medyka, szybciej można było ich wyleczyć. Zerknął z powrotem na Burzę.
- Może to przez to, że bardzo się najadłam? - mówi cicho, ze spuszczoną głową.
Jeżowa Ścieżka nie miał zamiaru się na nią wkurzać. On? Spokojny, pokojowy kocur? Uśmiechnął się lekko, poruszając wąsami. Mała nie musiała się go bać, zawsze zachowywał cierpliwość i to on był od tego, żeby jej pomóc z każdą przypadłością.
- Możliwe. Czasami gdy dużo się je, nasz organizm chce się tego pozbyć. Zostawia tylko tyle, ile jest potrzebne do zachowania sił. Na przyszłość będziesz wiedziała, żeby nie być małym łakomczuchem. - miauknął Jeżyk.
Burza powoli pokiwała łebkiem, dalej pozostając na jej posłaniu. Będzie musiał je wymienić, gdy mała wróci do żłobka. Skoro lepiej się czuła, dłuższa obserwacja nie będzie aż tak konieczna.
- Przepraszam.
- Nie przepraszaj. Zawsze możesz do mnie przyjść, gdy tylko będziesz potrzebowała medyka. Jestem od tego by pomagać. - miauknął do niej łagodnie.
Przyjrzał się uważnie małej. Miała śliczne futerko. Ciekawe po którym z rodziców je odziedziczyła. Oczywiście się nie dowie, bo nie znał jej mamy i taty. Ona z resztą też. Dobrze, że przynajmniej miała Konwaliowe Serce, swoją ciocię, na którą mogła liczyć oraz Stokrotkę.
- Możesz wracać do żłobka. Pewnie chcesz się już pobawić z kociakami i przywitać z siostrą. - miauknął Jeżowa Ścieżka, odsuwając się nieco, żeby mała mogła w spokoju opuścić jego legowisko. - Albo wiesz co? Pójdę z tobą. Przy okazji obejrzę stan zdrowia twojej siostry. Tak na wszelki wypadek.


<Burza?>

21 sierpnia 2020

Od Burzy Cd. Jeżowej Ścieżki

Usłyszałam kroki, pewnie Pląsającej Sójki. Nie słyszałam dokładnie co się dzieje, tylko znowu wypuściłam to coś dziwnego z Pyszczka. Poczułam, że mnie podnosi za kar i niesie. Brzuch boli mnie nadal. Zmrużyłam oczy, jak tu jasno. Po kilku jeszcze krokach karmicielki zostałam położona na mchu. Patrzę na siostrę. Wygląda na zmartwioną. Czemu muszę tu być? Niestety znowu to coś wypadło mi z buzi. Śmierdzi! Wolałabym siedzieć z siostrą w kociarni. A tu pachnie bardzo mocno ziołami. Dziwnie się tu czuje, jak Stokrotka chce tu być?
– Przyślij kogoś po wodę - powiedział chyba Jeżowa Ścieżka. Patrzę na kota, który to powiedział. To on. Robił coś z jakiś rzeczy.
– Cio to? - Patrzę na papkę, którą zrobił Kocur.
– Pomoże ci na ból brzucha i doda sił – miauknął medyk. – Wymioty powinny minąć. Będziesz musiała zostać u nas do jutra. Na obserwacji. – Ja na to tylko kiwnęłam głową. Nie chciałam tu być jednak jak trzeba to trzeba. Zamknęłam ślepia całkowicie i zasnęłam znużona bólem.

***

Otwieram ślepia. Brzuch już mnie prawie nie boli. Czyli mi pomogli. Ciekawe dlaczego “wymiotowałam”, tak to nazywał Jeżynowa Ścieżka. Czyli “wymioty” nie są przyjemne. Czyli też nie wolno za dużo jeść. Może bez wstawania umyje się? Lepszy pomysł. Obracam głowę i liżę łapki, po jakiejś chwili zaczynam lizać swój bok. Od razu lepiej!
– Jak się czujesz? - Jeżynowa Ścieżka podszedł do mnie.
– Diobzie. - Patrzę na niego. - Ciemiu wymiotiwoaliam? – Podnoszę się do siadu powoli.
– To dobrze, prawdopodobnie mysz było nieświeże albo zatrute. - Niebieskooki patrzy na mnie jednak dodaje. - Czyli było nie dobre do jedzenia i powodowało wymioty i zatrucia. - Brązowy poprawia się. Chyba rozumiem … jednak czemu Stokrotce nic nie było? Pewnie medyk wie, zapytam się. To będzie mądre.
– Miam pitanie, skioro mięsio nie biło diobre, to ciemiu Stokritcie ni nie biło? - Patrzę na niego ciekawa. Ciekawe czemu. Może się najadłam. Brązowy myśli, chyba. Może dodam to, że się najadłam? Będę miła i to powiem, nie chce ich denerwować.- Może to przez to, że bardzo się najadłam? - mówię cicho, ze spuszczoną głową. Mam nadzieję, że się nie wkurzy.

< Jeżynowa Ścieżka?> 

19 sierpnia 2020

Od Jeżowej Ścieżki CD. Burzy

Bawili się w chowanego. Jeżowa Ścieżka z rozbawieniem obserwował przebieg zabawy, aż nadeszła jego kolejka. Zamknął oczy, w myślach licząc myszy, pozwalając asystentce medyka i dwójce kociaków się schować. Jedna mysz.. druga mysz.. odliczył do dziesięciu, otwierając ślepia i rozglądając się w poszukiwaniu towarzyszy wspólnej zabawy. Zauważył ogon Konwaliowego Serca w ciemniejszym rogu kociarni. Podbiegł do niej, dotykając ją łapą. Prosto poszło. Teraz znalezienie Stokrotki i Burzy. Ostatni raz bawił się w chowanego, gdy był w ich wieku. Kocur wyczuł zapach koteczek. Jedna schowała się pod mchem - Stokrotka, natomiast znalezienie imienniczki ich klanu, szło mu znacznie trudniej. Aż wreszcie odnalazł koteczkę w niewielkiej szczelinie, gdzieś na końcu żłobka. Z uśmiechem dotknął boku kociaka, ogłaszając koniec zabawy.
- Znalazłem was. - miauknął. Spojrzał po trójce kotek. - To kto teraz?

***

Przyłapał się na tym, że kolejny raz zdarzyło mu się zamyślić. Westchnął, wstając ze swojego posłania. Znalazł akurat chwilę na odpoczynek po powrocie ze zbierania ziół, chociaż zarówno on, jak i Konwaliowe Serce, nie chcieli wybierać się na nie na razie w pojedynkę, po tym co spotkało bliską ich medyczkę, Zajęczą Stopę. W legowisku medyków, cały czas przebywał też Potrójny Krok, medyk Klanu Wilka. Po ostatnim zebraniu niewiele się zmieniło. Mokra Gwiazda pewnie wkrótce im pomoże i wiele wróci do normy. Cętkowany był na razie ich gościem, więc oczywiste, że zapewnili mu dobrą opiekę. 
- Jeżowa Ścieżko? Konwaliowe Serce?
Czekoladowy zerknął od razu w stronę Pląsającej Sójki, trzymającej w pysku jedno z kociąt.W oczy rzuciła mu się jej łapa, która była skręcona. Zamierzał zająć się kotką, myśląc, że właśnie w tej sprawie karmicielka przyszła, ale może chodziło właśnie o Burzę? Wieczna karmicielka spokojnym krokiem podeszła bliżej, kładąc małą kotkę na mchu. Stokrotka wbiegła do legowiska zaraz za nimi, pewnie nie chciała zostawić siostry samej. Jeżowa Ścieżka zbliżył się bardziej, spoglądając na zwijające się z bólu kocię. Otworzywszy pyszczek, mała wypluła wydzielinę. Zwymiotowała. 
- Pląsająca Sójko, zajmę się nią. Przypilnuj Stokrotki. - miauknął medyk.
Zawsze zachowywał spokój, nawet w takiej sytuacji. Karmicielka przyciągnęła do siebie bliżej ogonem Stokrotnie. Zmartwiona dalej wpatrywała się w syna Kucykowego Ogona. 
- Czy to zatrucie? 
Ciarki przebiegły po grzbiecie Jeżyka. Ostatnio nikt nie padł ofiarą zatruć, co nie znaczyło, że magicznie Klan Burzy się ich pozbył. 
- Nawet jeśli, to zwymiotowała. - miauknął. - Czy jadła coś ostatnio? 
- Tylko myske. - pisnęła Stokrotka. 
Mięso mogło być nieświeże, albo zwierzyna złapana w okolicach Potwora Dwunożnych. Jeżowa Ścieżka nie czekał na nic więcej, tyle informacji na razie mu wystarczyło. W składziku z ziołami, znalazł potrzebną roślinę i jagody jałowca. Usiadł przy Burzy, widząc, że mała jeszcze wymiotuje na mech. Nie przejmował się tym, że posłanie będzie brudne, z łatwością się je wymieni, najważniejsze było zdrowie koteczki. Przeżuł roślinę na papkę, podając jej małej, żeby zjadła potrzebne lekarstwo. 
- Poślij kogoś po wodę. - zwrócił się do Pląsającej Sójki. Zgniótł jagody jałowca, podając je koteczce, która połknęła je niemal od razu. 
- Cio to? - pisnęła Burza.
- Pomoże ci na ból brzucha i doda sił. - miauknął medyk. - Wymioty powinny minąć. Będziesz musiała zostać u nas do jutra. Na obserwacji. 
Burza niepewnie skinęła łebkiem. Pewnie chciała się pobawić z rówieśnikami, ale na razie była zbyt osłabiona. Zapadła w sen. 
- Stokrotka powinna wrócić do żłobka. A ty pokaż mi swoją łapę, Pląsająca Sójko, nią również się zajmie. 
Praca medyka nie była lekka, ale dawała dużo satysfakcji, gdy koty wracały do zdrowia. 


<Burza? Możesz zrobić skip do następnego dnia, gdy się obudziła> 

18 sierpnia 2020

Od Burzy

Powiedzieli, żebyśmy dziś zjadły mysz. Jest pyszna! Wcinam ją bardzo szybko, jednak zostawiam pół siostrze. Jemy razem mysz, dokładniej się dzielimy. Tak jak zabawkami. Dorośli powiedzieli, że jedzeniem nie wolno się bawić, podobno nie jest to zgodne z kodeksem kota. Czy jakoś tak? Kodeks Wojownika! O tak to się nazywa!
– Najadłam się. – Stokrotka przestała jeść. Patrzę na nią. Ja też, ale jest za dobre by przestać jeść. Brzuch powoli zaczyna mnie boleć jednak może jestem dalej głodna? Wątpię, pewnie się najadłam. Jednak nie wolno marnować jedzenia, co nie? Nie no jest powiedziane, by nie marnować jedzenia, kodeks wojownika o tym mówi! A, skoro chce być wojownikiem to muszę go przestrzegać. Kończę swoją część myszy i wstaje. Mój brzuch! Jak on boli! Idę powoli w bok kociarni. Kładę się i zwijam się w kulkę. Może sen pomoże na ból? Zamykam oczy i staram się zasnąć. Nadal boli! Otwieram oczy. A ja nadal nie zasnęłam! Spokojnie zaśniesz! A jak nie?! Robię głęboki wdech i wydech. Zamykam spokojnie oczy, zasnę. W końcu tracę świadomość i zasypiam.
***
Otwieram szybko oczy, czemu ten sen musiał się skończyć?! Byłam uczniem już w nim i miałam zostać wojownikiem! Coś mam w pyszczku, otwieram go i wymiotuje jakąś dziwną breję. Brzuch mnie boli jeszcze bardziej. W moich oczach pojawiają się łzy, to boli! Słyszę kroki, pewnie siostry.
- Co si stało sisotrii – Podchodzi a raczej podbiega Stokrotka, nie patrzę na nią.
– Brzuch mni bo…-przez dziwną maź z pyszczka musiałam przerwać. Śmierdzi ona! Mam jeszcze przez nią brudną łapę. Chce ją wyczyścić, ale przez ból brzucha nie daje rady. Czuje się jeszcze gorzej, próbuje wstać by nie mieć tego śmierdzącego czegoś pod nosem jednak ból mi przeszkadza. W efekcie upadam na mech na którym leżałam.

<medyk?>  

06 sierpnia 2020

Od Burzy Cd. Jeżowej Ścieżki

– Ja chyba jestem za duży. - Kocur śmieje się.
– Nie jest pan! - upieram się. Patrzę na niego. Mam nadzieję, że z nami się pobawi.
– Jestem, nie mam gdzie się schować. Mogę potem szukać, jak Konwaliowe Serce was znajdzie. – Kocur proponuje nam.
 – Ale będziesz podpowiadać cioci Konwalii! – upieram się. Denerwuje mnie jak ktoś się kłóci ze mną.
– Nie będę, spokojnie. A teraz chowajcie się. - Uśmiecha się miło. Patrzę na siostrę i biegnę wgłąb kociarni. Chowam się za kulkami mchu w kącie. Nigdy mnie tu nie znajdzie.
– Szukam - ciocia mówi dość głośno i słyszę kroki. Na szczęście nie są blisko mnie. Ciocia jest blisko Stokrotki. Niestety znalazła ją. Mam nadzieję, że mnie nie wygada.
– Znalazłam cię, Stokrotko. - Ciocia liże siostrę.
– Tak - mówi trochę smutna siostra. Uśmiecham się, bo mnie jeszcze nie znaleźli. Czarno biało kotka jest bardzo blisko mnie.
– Tu jesteś, Burzo. - Kotka patrzy na mnie.
– Jak mnie znalazłaś? – Patrzę na nią smutna. Nie dostałam odpowiedzi, jednak kotka podeszła do Jeżynowej Ścieżki.
– Teraz ty szukasz. - Ciocia pokazuje ogonem na Asystenta Medyka. Podchodzimy bliżej medyków. Liże swoje futro na futrze.
 – To co? Teraz ja szukam? - Kocur wstał.
– Tak! - Bardzo szybko wstaję i patrzę na niego szczęśliwa.
– To chowajcie się, a ja czekam. – Niebieskooki zamknął oczy. Biegnę do wnętrza kociarni.
Rozglądam się. Gdzie tu się schować?

<Jeżowa Ścieżka? Gniot>

29 lipca 2020

Od Jeżowej Ścieżki CD. Burzy

Jeżowa Ścieżka obserwował z rozbawieniem Konwaliowe Serce, która pognała do żłobka, gdy tylko usłyszała, że mają się tam wybrać. Zajęcza Stopa zleciła, by sprawdzili stan zdrowia kociąt. Czekoladowy kocur pewnie podążył za nią.
Wchodząc do kociarni zastał asystentkę medyka, w towarzystwie dwójki znajdek. Maluchy przebywały w Klanie Burzy krótko, pobratymcy zdawali się jednak ich zaakceptować. Nie słyszał też, żeby kocięta urodzone w klanie, miały problem do maluchów. Jeżykowi zrobiło się jednak smutno na myśl, że znajdki nie poznają swoich rodziców. Przynajmniej koteczki były razem, co innego Konwalia, która gdy do nich trafiła, była zdana jedynie na siebie. Dopiero później klan ją zaakceptował i teraz mogła śmiało nazwać to miejsce domem.
— To w co się bawimy?
Spojrzał na koteczkę. Zdążył już poznać imiona kociaków - Burza i Stokrotka, dwójka sióstr. Powoli podszedł bliżej, stojąc u boku Konwalii. Zauważył nerwowy ruch wąsików koteczek. W jednej ślepkach odbiło się zaniepokojenie, w drugiej ciekawość. Nie znały go mimo wszystko, chociaż to się pewnie zmieni, w końcu ranga medyka zobowiązywała do tego, że zostawało się zapamiętanym.
— Może w chowanego? W żłobku jest pełno kryjówek. — miauknęła Konwaliowe Serce, posyłając w stronę czekoladowego kocura lekki uśmiech i błagalne spojrzenie.
— TAK!
Westchnął. Koteczki energicznie przebierały w miejscu łapkami, wpatrując się przy tym oczekująco w ciocię. Widocznie bardzo czekały na jakąkolwiek zabawę.
— Ale potem musimy zobaczyć, czy są zdrowe. — szepnął do ucha Konwalii. — Wiesz, że Zajęcza Stopa nas potrzebuje dzisiaj w legowisku.
— Wiem, Jeżyku. To zajmie tylko chwilkę. — miauknęła kotka. Spojrzała z uczuciem na malce. — Schowajcie się, ja będę szukać.
— Pan też się chce pobawić?
Zastrzygł uszami na głosik. Zawsze lubił kociaki, były bardzo urocze i takie niewinne. Obserwowanie jak rosną sprawiało, że był dumny, nawet jeśli nie miał własnego potomstwa i nigdy mieć nie będzie.
— Chyba jestem za duży. — zaśmiał się cicho.


<Burza? gniocik> 

26 lipca 2020

Od Burzy

Nudy. Nudy i jeszcze Nudy. Karmicielki kazały pójść spać, a mi się nie chce! Na razie leżę z zamkniętymi oczami i czekam, aż pójdą sobie bądź zasną. Nie jestem pewna, skąd będę wiedziała, że mi nie będą przeszkadzać, jednak wierzę, że mi się to uda. Po co mam spać? Nie jestem zmęczona. Mówiły coś, że będę narzekać... Mylą się!
    Rozmowy kotów ucichły. Otwieram powoli oczy i rozglądam się powoli. Karmicielka nie śpi, zamykam gwałtownie oczy i nadal udaję, że śpię. Zmarnuję tyle czasu! Mogłabym w tym czasie chociażby popytać się trochę, pobawić się z Stokrotką, albo wkurzać jednego z kociaków, em... Pląsającej Sójki. Właśnie, oni mogą wychodzić ze żłobka, a ja i Stokrotka nie! Niesprawiedliwe! Mam tyle pytań do zadania, kiedy dokładnie zostanę uczniem? Kim jest mój ojciec? Kim jest moja matka? Dlaczego na nią mówią pieszczoch? Skąd jest mech, który nam przynosi Konwaliowe Serce? Dlaczego nazywam się Burza? Jak wyglądają stokrotki, od których ma na imię moja siostra? Powoli tracę świadomość i zasypiam.

***

— Hej, kociaki — słyszę głos, to chyba kotka. Otwieram oczy i ziewam. Stokrotka podchodzi do cioci Konwaliowego Serca. Powoli siadam i wylizuję swoją sierść, był jeden paproch! 
    — Widzę, że ktoś właśnie wstał. — Ciocia pewnie uśmiecha się, nie wiem, nadal wylizuję sierść.
    — Ciociu, pobawisz się z nami? — Stokrotka podchodzi bliżej Konwaliowego Serca, skończyłam wylizywać sierść. Była jak zwykle czysta, więc nie miałam dużo roboty.
    — Dobrze. — Ciocia uśmiecha się serdecznie. Podchodzę bliżej.
    — To w co się bawimy? — Dołączam do rozmowy.

<ktoś? coś?>