BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gepardzia Cętka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gepardzia Cętka. Pokaż wszystkie posty

07 października 2020

Od Gepardziej Łapy CD Słonecznego Zmierzcha

 Poranki były coraz chłodniejsze i było trudniej o zwierzynę, przez co klany mogłyby zacząć rywalizować o tereny. Gepardzia Łapa już o wczesnym wschodzie słońca siedział obok legowiska. Czekam na swojego mentora. Właśnie zauważył jak jakiś wojownik wychodził z legowiska, uczeń myślał że to Górski Szczyt, ale był to Słoneczny Zmierzch. Kiedy Gepardzia Łapa zauważył że kocur się na niego patrzy, on kiwnął głową z szacunkiem dla doświadczonego wojownika. Uczeń właśnie zauważył kątem oka Ciernistą Łapę. Zdarzało się że rozmawiali, ale odkąd oboje są uczniami to nie mieli zbytnio kiedy. Właśnie Górski Szczyt wyszedł z legowiska i zaczął rozmowę ze Słonecznym Zmierzchem. Niestety uczeń był zbyt daleko aby usłyszeć o czym rozmawiają. Gepardzia Łapa zaczął nerwowo ruszać końcem ogona.

Kiedy Górski Szczyt podszedł do ucznia, on od razu się wyprostował. Miał nadzieję, że dzisiejszy trening będzie kontynuacją poprzedniego na którym Gepardzia Łapa ćwiczył z mentorem walkę. Jednak okazało się że mają iść na patrol granicy z klanem Klifu.
- Gepardzia Łapo dziś idziemy na patrol z Ciernistą Łapą i jego mentorem Miedzianą Iskrą - odparł wojownik po czym ruszył z powrotem do Słonecznego Zmierzchu. Gepardzia Łapa bardzo się ucieszył na tą wiadomość, Ciernista Łapa był mu najbliższy wśród uczniów, on jedyny nie nabijał się z Gepardziej Łapy.
- Fajnie, właśnie ostatnio coś słyszałem, że będę z kimś na patrolu, ale nie rozważałem opcji z tobą - miauknął czarny uczeń.

Nie musieli zbyt długo czekać na Miedzianą Iskrę, która chyba wiedziała o patrolu i od razu ruszyła w stronę wejścia do obozu. Było wiadomo już, że to ona przewodzi grupką kotów klanu Wilka.

Właśnie dotarli do granicy z klanem Klifu kiedy Miedziana Iskra stanęła i wciągnęła powietrze.
-Wojownicy klanu Klifu - odparła po czym skierowała się w stronę zapachu. Szli tak bardzo krótko, zauważyli wojownika z uczniem. Gepardzia Łapa rozpoznał Sokole Skrzydło i Firletkową Łapę, którzy byli na ostatnim zgromadzeniu.
- Z tego co wiem to nie jest wasze terytorium- miauknął Górski Szczyt.
- Wybaczcie, już nas tu nie ma - odparł wojownik z klanu Klifu. Miedziana Iskra z Górskim Szczytem zaczęli syczeć i najeżyła im się sierść. Koty, które spotkali od razu ruszyły biegiem i zniknęli na swoim terytorium.

Kiedy wracali do obozu zdążyli upolować parę sztuk zwierzyny. Miedziana Iskra z Górskim Szczytem szli z tyłu, a dwójka uczniów urządziła sobie wyścigi. Oboje szli łeb w łeb, czasem Gepardzia Łapa był na prowadzeniu, czesem Ciernista Łapa. Tuż przed wejściem do obozu Gepardzia Łapa zwolnił, bo na pierwszy rzut oka przejście było zbyt wąskie aby oboje uczniów wbiegło na raz.
-Wygrałem! - miauknął Ciernista Łapa.
- Miałeś farta, poza tym myślałem, że przejście jest zbyt wąskie dla nas obu, dlatego zwolniłem- odparł Gepardzia Łapa.
- Tak, na pewno - czarny kocurek lekko zaśmiał się pod nosem.
- A gdzie Miedziana Iskra i Górski Szczyt? - zastanawiał się starszy uczeń.
- Zaraz przyjdą- akurat mentorzy wchodzili do obozu. - Widzisz.

Uczniowie szli do legowiska kiedy Gepardzia Łapa wpadł na Słoneczny Zmierzch.
- Przepraszam - miauknął uczeń.
- Nic się nie stało - odparł wojownik. - Jak tam minął wam patrol?
- Dobrze- miauknął Gepardzia Łapa.
- Może chcecie spędzić ze mną resztę dnia? - spytał Słoneczny Zmierzch.

*Gepardzia Łapa stał się ponownie postacią npc*

05 października 2020

Od Gepardziej Łapy CD Płomień

Gepardzia Łapa chciał się wysłać po swoim pierwszym zgromadzeniu, ale przeszkodził mu w tym jego mentor Górski Szczyt.
-Gepardzia Łapo, wstawaj. Idziemy na trening- miauknął kocur z głową w wejściu do legowiska uczniów.
- A nie możemy później. Byłem na zgromadzeniu i chce się wyspać- odparł kocurek po czy zaczął się przeciągać.
- No chodź. Dzisiaj nie będzie polowania tylko- Górski Szczyt zrobił dramatyczną pauzę -walka!
Na te słowa Gepardzia Łapa od razu zerwał się z posłania i wybiegł z legowiska gotów na trening.
-Wiedziałem, że się ucieszysz- powiedział wojownik po czym ruszył truchtem w stronę wyjścia z obozu.

-Jesteśmy- miauknął mentor kiedy znaleźli się w środku lasu.
- Co najpierw?- odparł podekscytowany uczeń.
- Ja zostanę tu, a ty masz z zaskoczenia na mnie skoczyć- Górski Szczyt usiadł i zaczął nasłuchiwać gdzie Gepardzia Łapa jest.
Nagle jakaś gałązka pękła przez co wojownik zastrzyk uchem. Myślał że to jego uczeń, ale nagle kocurek wyskoczył z krzaków. Mentor tego się nie spodziewał przez co został powalony na ziemię.
-Doskonale, widzę że to nie było dla ciebie wyzwaniem. Teraz spróbuj mnie zaatakować- miauknął wojownik, a Gepardzia Łapa się wycofał i przygotowywał do ataku. Ruszył do przodu, ale śnieg go spowalniał. Skoczył w stronę Górskiego Szczytu, ale on jedynie schylił głowy i potem łapą uderzył ucznia, przez co poleciał o długości lisa od wojownika.
- Jesteś zwinniejszy ode mnie, wykorzystaj to. Jeszcze raz.
- Teraz cię załatwię- powiedział uczeń w myślach.
Od razu skoczył na mentora, wiedział teraz że go uderzy łapą więc, uczeń wygiął się w powietrzu i wyglądował na grzbiecie kocura. Wbił w niego swoje pazury i trzymał się ciągle kiedy wojownik próbował go dosięgnąć łapą bądź zrzucić.
-Dobra, wystarczy. Dobrze sobie poradziłeś- odparł lekko zdyszany kocur.
- Coś jeszcze? Bo przyznam że trochę zgłodniałem- Gepardzia Łapa zszedł z wojownika i czekał aż powie że idą na polowanie.
- Na dziś z technik walki nie, ale możemy zapolować- miauknął wojownik po czym ruszył w stronę obozu.

Podczas drogi znaleźli z dwie narnice i jednego ptaka. Właśnie wchodzili do obozu aż nagle przybiegła jakaś kotka. Gepardzia Łapa trzymał się z tyłu przez co na początku kociak go nie zauważył.

*Dialog z opowiadania Płomień*

-Zanieś to na stos zwierzyny, a ja ją muszę odprowadzić do żłobka- miauknął wojownik po czym wziął kotkę w zęby i zaniósł ją do żłobka. Uczeń położył zwierzynę na stosie, a potem poszedł do legowiska uczniów na swoje posłanie z mchu. Cały czas myślał kim była ta kotka podobna do jedynej karmicielki. Zdał sobie sprawę, że ona nazwała jego mentora tatą, czyli wiadomo już było że to jego córka, ale czemu przypominała Wężowy Wrzask. Tego domyślił się po dłuższym zastonowieniu.
-Przecież Wężowy Wrzask ostatnio rodziła- zdał sobie sprawę -czyli ona jest matką tej kotki, a Górski Szczyt jej ojcem. No tego się nie spodziewałem- powiedział w myślach.

<Płomień?>

29 września 2020

Od Gepardziej Łapy CD Kolczastej Skóry

Był dość chłodny poranek. Gepardzia Łapa wstał jako pierwszy ze wszystkich uczniów. Kiedy wyszedł z legowiska zauważył burego wojownika, wiedział że to Wróblowe Serce. Kocur usłyszał ucznia, zastrzygł uszami i odwrócił głowę w jego stronę. Młodziak kiwnął głową z szacunkiem i usiadł obok wejścia do legowiska. Gepardzia Łapa rozpoczął poranną toaletę czekając na swojego mentora. Po chwili zauważył jak Górski Szczyt wychodzi z legowiska wojowników. Uczeń od razu stanął na równe łapy i czekał aż wojownik da znać że ruszają na trening.
-Witaj Górski Szczycie, twój uczeń jest już gotowy na swój trening- powiedział Wróblowe Serce, a Gepardzia Łapa od razu nastawił uszy w ich kierunku aby dobrze słyszeć rozmowę dwóch wojowników.
-Zauważyłem, robi postępy w nauce. To jego drugi trening, dziś będziemy polować- miauknął Górski Szczyt. Na te słowa uczeń od razu wyprostował się.
-To powodzenia, obyście coś dobrego złapali- Wróblowe Serce powiedział, po czym Górski Szczyt ruszył w stronę wejścia do obozu, a uczeń ruszył za nim.
Górski Szczyt zatrzymał się dopiero przy rzece.
-Napij się i znajdź zwierzynę- odparł wojownik kiedy uczeń z poślizgiem zatrzymał się przed nim. Młodziak ruszył w stronę rzeki i zaczął pić.
-Jestem gotowy- miauknął uczeń kiedy zaspokoił pragnie.
-Dobrze, to teraz ruszamy z powrotem, ale zanim dojdziemy do obozu masz za zadanie znaleźć zwierzynę- powiedział mentor i ruszyli. Już po chwili uczeń wyczuł nornice.
-Znalazłem- szepnął Gepardzia Łapa. Górski Szczyt kiwnął głową i powiedział:
-Teraz patrz uważnie na mnie- wojownik ruszył w stronę gryzonia który był zajęty jedzeniem. Mentor nie tracąc czasu skoczył na zwierzynę i szybkim ruchem ją zabił. Odwrócił się i zaniósł uczniowi zdobycz.
-Teraz spróbuj powtórzyć to na tej nornicy- miauknął wojownik i wziął w zęby gryzonia i położył o długość lisa od Gepardziej Łapy. Wojownik usiadł z boku i uważnie obserwował młodego kocura. Powtórzył wszystko tak jak należy. Górki Szczyt był zaskoczony że to była jego pierwsza próba, a już wyglądał jakby polował wiele razy i miał duże doświadczenie.
-Doskonale, tą nornicę zaniesiesz starszym i w drodze upolujesz już żywego gryzonia- odparł mentor i ruszył w stronę obozu. Mieli szczęście, bo udało im się upolować jeszcze dwie nornice i wróbla.
Wchodząc do obozu Gepardzia Łapa poczuł, że bolą go poduszki. Miał odmrożone. Od razu zaniósł zdobycze starszym, po czym udał się do medyka, nie wiedział kto go przyjmie, ale liczył że asystentka medyka czyli Fasolowa Krzywica.
-Witaj Gepardzia Łapo, coś się stało?- kotka spytała go łagodnym głosem.
-Witaj Fasolkowa Krzywico, zdaje mi się że mam odmrożone poduszki- wszedł głębiej i położył się, dając kotce pracować.
Uczeń czuł się lepiej po wyjściu od asystentki medyka. Gepardzia Łapa chciał iść się położyć, ale zauważył, że Kolczasta Skóra podchodzi do legowiska uczniów.

*Dialog z opka od Kolczastej Skóry*

- Przesuniesz się trochę?- miauknął uczeń ze odmrożonymi poduszkami.
- Jasne- wojownik przesunął się i śledził wzrokiem ucznia - Czekaj!
- O ci chodzi?- odparł Gepardzia Łapa.
- Może chcesz iść na wspólne polowanie?- spytał kocur.
- Właśnie wróciłem od Fasolowej Krzywicy po polowaniu na treningu z Górskim Szczytem- odparł uczeń.
- A co się stało, że byłeś u asystentki medyczki?- dopytywał Kolczasta Skóra.
- Mam odmrożone poduszki łap- odparł uczeń -ale chętnie pójdę znów na polowanie.
- Okej, to za chwilę przy stosie zwierzyny- miauknął wojownik.
- Zgoda- powiedział młody uczeń.
Gepardzia Łapa właśnie wychodził z legowiska kiedy nagle zaczął padać śnieg. Jeden płatek spadł na nos ucznia, zostawiając kropelkę wody na nosie kocurka.
-Kolczasta Skóro, jesteś pewien, że to dobry pomysł aby polować przy takiej pogodzie, jeszcze mi się taka sytuacja nie zdarzyła- uczeń miał lekkie obawy.
- Spokojnie, to nie zamieć, chodź bo zwierzyną zaraz się pochowa i nici z naszego polowania- miauknął wojownik i ruszył w stronę wejścia do obozu, a Gepardzia Łapa poszedł za nim.

<Kolczasta Skóro?>
Wyleczony: Gepardzia Łapa

26 września 2020

Od Gepardziej Łapy CD Ciernia

Był chłodny poranek. Gepardzia Łapa postanowił wyjść z legowiska i zauważył Ciernia. Uczeń nie nawiązywał z nim rozmowy więc chyba był najwyższy czas to zmienić.
- Hej Cierń- zagadał Gepardzia Łapa.
Początkowo Cierń tylko na niego patrzył i na coś czekał. W końcu się przelał
- Cześć - odpowiedział.
- Jam tam?- spytał Gepardzia Łapa.
- Eee… dobrze, a czemu pytasz?
- Tak po prostu chce pogadać.
- No okej, a czy przez przypadek nie powinieneś mieć trening z Górskim Szczytem?- przypomniał mu Cierń.
- Racja. To po treningu się spotkamy?
- Możemy… a gdzie?- spytał kociak ucznia.
- Przy legowisku uczniów?
- No dobrze- Cierń poczuł się trochę lepiej w towarzystwie Gepardziej Łapy.
- Pa- powiedział Gepardzia Łapa na odchodzę.
Kiedy dotarł na miejsce spotkania zauważył, że swojego mentora Górski Szczyt.
-Spóźniłeś się- powiedział do ucznia niskim głosem.
- Tak wiem- spuścił łeb.
- Dobra to ruszamy. Najpierw pokażę ci nasze granicę terytorium- miauknął Górski Szczyt po czym ruszył w kierunku wyjścia.

***

-Jesteśmy przy granicy z klanem Burzy. Wyciągnij powietrze i dobrze zapamiętaj ten zapach. A teraz chodź- mentor Gepardziej Łapy ruszył w stronę terenu klanu Klifu.
-To jest wysoka Ścieżka, która odgradza teren klanu Klifu od naszego. Wyciągnij powietrze i zapamiętaj zapach, a teraz kolej na ostatnie miejsce czyli Polana, tam właśnie odbywają się zgromadzenia.
- A kiedy będę mógł na jakieś pójść?- spytał uczeń.
- Kiedy nadejdzie pora- powiedział Górski Szczyt i ruszył w drogę, a za nim Gepardzia Łapa.
-O to miejsce zgromadzeń, można wyczuć zapach każdego klanu. Dobra czas iść do obozu, jutro będzie nauka polowania.
-W końcu- powiedział Gepardzia Łapa w myślach.

***

- Gepardzia Łapa, jesteś w końcu- nagle podszedł do niego Cierń.
- Tak, Górski Szczyt pokazał mi parę miejsce, marzę teraz aby się położyć i spać do jutra.
- A nie chcesz czegoś zjeść- na te słowa uczeń od razu się ożywił- Wziąłem dla nas obu.
- Dzięki- spojrzał na zdobyć i zaczął jeść. Po chwili Cierń również zaczął jeść swoją mysz.
-To opowiadaj czego się dziś dowiedziałeś - zachęcał go Cierń.
- Najpierw poszliśmy w stronę terenu klanu Burzy, potem granice z klanem Klifu i miejsce zgromadzeń.
- Ciekawie, a czego jutro będziesz się uczyć?- dopytywał kociak.
- Polowania- odpowiedział uczeń.

<Cierniu?>

16 września 2020

Od Geparda (Gepardziej Łapy)

Poranek zaczął się jak zwykle, lecz dzisiaj Gepard miał stać się uczniem. Nie mógł się tego doczekać więc od razu wybiegł na polankę. Zauważył, że Iglasta Gwiazda zwołuje zgromadzenie. Po chwili wszystkie koty były już na polance. Kocur zaczął przemawiać:
-Gepard, ukończyłeś już sześć księżyców i nadszedł czas, abyś został uczniem. Od tego dnia, aż do otrzymania imienia wojownika będziesz się nazywać Gepardzia Łapa. Twoim mentorem będzie Górski Szczyt. Mam nadzieję, że Górski Szczyt przekaże ci całą swoją wiedzę.
Iglasta Gwiazda zwrócił się do Górskiego Szczytu:
-Górski Szczycie, jesteś gotowy do szkolenia własnego ucznia. Otrzymałeś od swojego mentora, Wróblowego Serca doskonałe szkolenie i pokazałeś swoją siłę i odwagę. Będziesz mentorem Gepardziej Łapy, mam nadzieję, że przekażesz mu całą swoją wiedzę.
Po tych słowach wojownik podszedł do swojego nowego ucznia i dotyka się z uczniem nosami, a klan zaczął wołać nowe imię ucznia. Kiedy zgromadzenie się skończyło uczeń podbiegł do ojca Zawilcowego Pnącza i usiadł naprzeciwko niego, a on jedynie kiwnął głową i poszedł. Gepardzia Łapa też chciał iść, ale zatrzymał go jego mentor Górski Szczyt.
-Jutro o wschodzie słońca tutaj się spotykamy- powiedział i poszedł do legowiska wojowników. Gepardzia Łapa zmierzał w kierunku żłobka z przyzwyczajenia, ale szybko się otrząsnął i zmienił kierunek na legowisko uczniów. Wchodząc do niego szukał jakiejś kępy mchu aby się położyć. Znalazło się miejsce w kącie legowiska. Gepardzia Łapa skierował się w stronę miejsce gdzie miał spać, nie zwracał uwagi na docinki ze strony innych uczniów.

03 września 2020

Od Geparda

Był chłodny poranek. Do żłobka przedostały się słabe promienie słońca. Światło padało centralnie na oczy młodego Geparda, który sobie leżał pozwijany w kłębek.
-Ile jeszcze mam czekać aby stać się uczniem- pomyślał kociak, kiedy się obudził. Leżał tak aż nie poczuł że Żbik się obraca na lewy bok.
-Nie można sobie spokojnie poleżeć- westchnął lekko podenerwowany Gepard.
Postanowił wyjść zobaczyć co się dzieje na polance. Kiedy wychylił łeb ze żłobka zobaczył gwar panujący na otwartej przestrzeni. Chciał wyjść i spytać się o co chodzi, ale nie mógł, bo ciągle wojownicy przechodzili o długość ogona od wejścia do żłobka. Kociak czekał na odpowiedni moment i wydawało się, że go upatrzył, ale nagle jeden z kotów do potrącił, a wojownik o mało co nie upadł.
-Patrz jak łazisz mysi móżdżku- syknął do niego rozgniewany wojownik- i uważaj, bo następnym razem zamienię cię w karmę dla wron lisi bobku.
- Czemu mam być traktowany inaczej niż domowe koty które dołączyły i są traktowane jak jedne z nas, przecież każdy zasługuje na szacunek obojętnie czy jest "przeklętym kociakiem" jak ja czy domowcem który dołączył do nas.
 - Masz nie sprzeciwiać się straszym. Won do żłobka- powiedział jeden z wojowników z którym Gepard się sprzeczał.
- Zapowiadał się długi dzień- wymamrotał kociak pod nosem.
Kiedy Gepard wchodził do żłobka zobaczył że już wszyscy wstali.
-Gdzie ty byłeś?!- spytała go karmicielka.
- A gdzie mogłem być?- znalazł sobie miejsce w kącie i się położył. Chciał zostać sam, ale kiedy Żbik podszedł zbyt blisko, Gepard chciał go drapnąć, ale zaledwie końcami pazurów dotknął pyska brata.
Leżał tak do południa. Aż nagle przyszła Fasolkowa Łapa.

<Fasolkowa Łapo? Może ty to jakoś rozwiniesz>