BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Koniczynowa Łąka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Koniczynowa Łąka. Pokaż wszystkie posty

04 sierpnia 2023

Od Koniczynowej Łąki Do Srebrnego

przed śmiercią Czajkowego Zaćmienia
Ruda szła wprost do żłobka z upolowaną chwilę wcześniej zwierzyną. Cieszyła się, że może w taki sposób wspomagać karmicielki. Uważała, że posiadanie potomstwa musi być bardzo radosne, a zarazem wyczerpujące.
Weszła do środka, niosąc w pysku jedzenie. Coś o niewielkim ciężarze uderzyło w jej tylną łapę. Spojrzała zdezorientowana na niebieską kulkę, która intensywnie zajęła się zaczepianiem jej ogona. Rozpoznała w kocurki jednego z piątki maluchów zastępczyni.
— Ale jesteś duziaaa — rzucił na dzień dobry, wbijając w nią wzrok swoimi zielonymi ślepiami. — Mama mówiła o tobie! Jesteś córką jej siostry, czyli jesteśmy kuzynami! — stwierdził z dumą, bez skrupułów w dalszym ciągu bawiąc się jej kitą. — Ale nie pamiętam, jak masz na imię...
Kotka spojrzała na kociaka z iskierkami w oczach. Wydawał się jej uroczy.
— Nazywam się Koniczynowa Łąka, miło cię poznać. A ty jak masz na imię? — zapytała z uśmiechem.
— Sleblny! — odparł natychmiastowo, spoglądając z zainteresowaniem na to, co przyniosła do jedzenia jego mamie. — Doble to? — mruknął, wyciągając w przód szyję, aby powąchać świeżą zdobycz.
Koniczynowa Łąka uśmiechnęła się do niego.
— Tak i właśnie niosę to dla twojej mamy. — Kotka uważała, że maluch był ciekawski i pełny energii. Przypominał jej ją z okresu, gdy sama była małym kociakiem.
W jego zielonych ślepiach zaiskrzyło, prawdopodobnie z ekscytacji.
— A jak myślisz, kiedy ja będę mógł jeść takie duzie posiłki?
— Jak trochę podrośniesz i będziesz potrzebował więcej pożywienia, aby mieć dużo siły do szkoelnia na wojownika. — Wytłumaczyła mu.
— Ojeju, to chyba... tlochę jeszcze poczekam? — westchnął z lekkim smutkiem. — Chciałbym jusz pozwiedzać obóz... Myślisz, sze moszesz pomóc mi uciec? — zapytał z nadzieją w głosie.
Spojrzała na niego ze zdziwieniem.
— Co takiego? Nie ma mowy! — odparła, wiedząc, że przez jej odmowę będzie ją mniej lubiał. — Dlaczego do głowy przyszedł ci taki głupi pomysł? Mógłbyś się zgubić, albo ktoś by cię przypadkiem rozdeptał! To nie jest miejsce dla takiego małego kocięcia jak ty — oświadczyła. Poza tym nie chciałaby podpaść przyszłej liderce, gubiąc gdzieś jej dziecko.
Srebrny momentalnie się skrzywił się.
— Jestem duzi, tylko ślepy by mnie nie zauwaził — stwierdził.
Popatrzyła na niego z rozbawieniem.
— Nie jesteś aż taki duży. Poczekaj, aż podrośniesz i będziesz mojej wielkości.
Prychnął cicho, odwracając sfochowany głowę. Przez dłuższą chwilę katował kotkę milczeniem, nim w końcu sam nie poległ w tej walce.
— Będie nawet większy! — zapewnił, prostując się dumnie.
Kotka posłała mu serdeczny uśmiech.
— W takim razie poczekam, aż podrośniesz i wtedy zobaczymy, kto miał rację. — Odwróciła się w stronę wyjścia, uprzednio zanosząc jedzenie do karmicielki. — Muszę już iść. Do zobaczenia niedługo! — Pożegnała go, a następnie wyszła ze żłobka.

<Srebrny?>

07 maja 2023

Od Koniczynowej Łąki

*Przed wojną* 
 Ruda cieszyła się ze swojej nowej roli jako wojownika. Chodziła na polowania, pilnowała obozu, a jej życie nie mogło lepiej wyglądać. Nareszcie mogła faktycznie przysłużyć się swojemu klanowi oraz liderce. 
 Codziennie dawała z siebie wszystko, mając w głowie myśl, że nie może zawieść swojej liderki, która była dla niej wielkim autorytetem. Kotka westchnęła cicho i lekko się uśmiechnęła, gdy  naszła kolej jej polowanie. Bardzo lubiła szukać w lesie różnych ciekawych zwierząt i ciągle doszkalać się w metodach polowania. 
 Miała do siebie za złe, że jeszcze czasami nie udawało się jej niczego upolować, ale jej niezłomność nie pozwalała jej na poddanie się. Musiała w siebie wierzyć i osiągnąć wreszcie zadowalający dla siebie poziom. 
                                                               
*Po wojnie*
 Koniczynowa Łąka snuła się bez celu po krańcach obozu. Nie mogła uwierzyć, że ich liderka nie żyje, czuła prawdziwy smutek. Wiadomo, była starsza i raczej nie zostałoby jej i tak zbyt wiele czasu, ale mimo to ruda nie była na to gotowa. Nie zdążyła jej jakkolwiek zaimponować.
 Parę łez poleciało na ziemię. Cicho załkała i po paru minutach trochę się uspokoiła.
 Nie lubiła widoków wojny i tych wszystkich ciał poległych kotów z jej klanu i nie tylko. Zdawała sobie sprawę, że może ich czekać w przyszłości wiele podobnych bitew, które mogą mieć o wiele gorsze zakończenie. 
 Byli i tak uziemieni pod władzą Klanu Wilka. Strasznie godziło to w ich dumę. Kotka tak bardzo się z tym nie zgadzała, ale co mogła uczynić? Nie była na tyle odważna, by jakkolwiek stawić się panującym aktualnie warunkom.
 Syknęła cicho, czując nieprzyjemny ból. Musiała udać się do medyka, gdyż od pewnego czasu nie słyszała dobrze jednym uchem. A nie zamierzała zostać głuchą na zawsze. 
 Niepewnie udała się do legowiska medyka, w którym stacjonowała jak na razie tych Gepardzia Łapa. Ich prawowita medyczka został zabrany przez tych paskudnych Wilczaków i ruda martwiła się, że szynszylowa kot nie poradzi sobie z jej przypadłością. 
 Udała się do niej i opisała problem. Uczennica medyka o dziwo pomogła jej i wytłumaczyła, co Koniczyna powinna teraz zrobić, aby jej stan się nie pogorszył. Jak zwykle znalazło się kilka ziół do przegryzienia, które choć trochę uśmierzyły jej ból.
 Wyszła w miarę zadowolona, strzepując co jakiś czas uchem. Byli w tak paskudnej sytuacji, że jakiekolwiek poważne dolegliwości były jej teraz wyjątkowo zbędne.

Wyleczeni: Koniczynowa Łąka

29 marca 2023

Od Koniczynowej Łapy(Koniczynowej Łąki)

Ruda już od samego rana nie mogła usiedzieć w jednym miejscu. Dzisiaj był jej wielki dzień – miała wreszcie zostać prawdziwym wojownikiem! Radość przepływała przez jej całe ciało i nawet nie starała się jej ukryć przed innymi. Odczuwała również lekki stres, ale skutecznie go ukrywała. Teraz jedynie pozostało jej czekać, aż rozpocznie się mianowanie, a ona sama  nareszcie zostanie wojownikiem. Dostała wreszcie szansę i musiała się dobrze zaprezentować przed innymi.        
                                    
***

Koty zebrały się na środku obozowiska, aby przyjrzeć się mianowaniu uczennicy. Koniczynowa Łapa stresowała się, widząc taki tłum, ale jednocześnie byłą bardzo podekscytowana nadchodzącą uroczystością. Zobaczyła swoją dawną mentorkę i cicho przełknęła ślinę. Nie mogła pokazać się ze złej strony i nie zrobić niczego głupiego.
Z myśli wyrwał ją głos liderki. Samo bycie blisko niej, napawało ją dumą i niesamowitym szczęściem.
- Ja, Kamienna Gwiazda, przywódca Klanu Burzy, wzywam moich walecznych przodków, aby spojrzeli na tego ucznia. Trenował pilnie, aby poznać zasady waszego szlachetnego kodeksu. Polecam go wam jako kolejnego wojownika.Koniczynowa Łapo, czy przysięgasz przestrzegać kodeksu wojownika i chronić swój klan nawet za cenę życia?
- Przysięgam – odparła, uśmiechając się lekko. Czuła, jak jej serce bije coraz szybciej z każdą mijającą sekundą. Jej marzenie stawało
- A zatem mocą Klanu Gwiazdy nadaję ci imię wojownika. Koniczynowa Łapo, od dziś będziesz znana jako Koniczynowa Łąka. Klan Gwiazdy docenia twoją lojalność, a także wytrwałość i szczerość.
Ruda podziękowała liderce skinięciem głowy,  a następnie spojrzała z iskierkami radości na gratulujących jej pozostałych wojowników.
Wiedziała, że musi od dzisiaj pracować jeszcze ciężej, aby jej rola wojowniczki była dobrze spełniona i by nie sprawić zawodu w oczach bliskich, jak i całego klanu. Nie było pewna, co tak naprawdę przyniesie jutro, więc pozostało jej być gotową na wszystko.

[przyznano 5%]

Od Koniczynowej Łapy

Na ostatnim zgromadzeniu
    Koniczynowa Łapa siedziała na polanie, obserwując z zainteresowaniem, jak inne koty z klanów przychodziły licznymi grupami na miejsce. Mimo że była już tutaj któryś raz z rzędu, wciąż czuła ekscytacje, widząc ich tylu naraz. Niby różnili się pod wieloma względami, a jednak łączyła ich ta sama wiara i ta sama chęć przetrwania w lesie.
    Nie próbowała nawet do nikogo zagadać. Instynkt jej mówił, że interakcje z pozostałymi wojownikami mogą przynieść więcej szkód niż korzyści.
    Pozostało jej dlatego siedzieć z boku i analizować sytuacje. Westchnęła cicho, słysząc oskarżenia rzucane przez Tygrysią Smugę w stronę Mrocznej Gwiazdy, a także wstawki ze strony kotki z Klanu Nocy. Nie bardzo orientowała się w ich władzy, a nawet nie dała radę wyłapać jej imienia, ale z pewnością zwróciła uwagę wielu, wywołując taki szum. Zresztą ta cała kłótnia przebiegała bardzo szybko i ruda nie nadążała za ich wypowiedziami.
    Za to wyłapała słowo "wojna". I to jej się bardzo nie podobało, bo sama wizja rozlewu krwi i tak okropnej przemocy, z którą nigdy nie miała do czynienia, wywoływała u niej ból brzucha.
    To było trochę żenująca, że dalej była uczniem. Wiedziała gdzie wina – w niej samej. To ona najwyraźniej nie robiła postępów, skoro jeszcze nie wywołano ją do ceremonii. Jej brata ten zaszczyt spotkał już całkiem dawno temu i Koniczyna była ogromnie wdzięczna losu za to, że Oset nie wywyższał się nigdy przez to.
    Strzepnęła uchem, słysząc, że wracają do obozu. Na tyle oddała się myślom, że nawet nie zwróciła uwagi na upływający coraz to szybciej czas. Nawet nie wiedziała, na czym w końcu stoją w sprawie wojny. Powinna się czegoś obawiać? Na pewno w klanie usłyszy więcej, ale im dłużej gdybała, tym bardziej nie chciała wiedzieć, do czego doszło.
    Wczepiła się w tłum i po raz ostatni spojrzała przelotem na polanę. Miała nadzieję, że następnym razem, jeśli będzie mogła tu przyjść, to zrobi to już jako wojownik.

[przyznano 20%]

22 marca 2023

Od Koniczynowej Łapy

Kotka po kolejnych nieudanych ćwiczeniach z polowania, miała dosyć. Wypruwała sobie żyły, ćwiczyła, tyle ile mogła, poświęcała na treningi wiele czasu, a i tak ciągle jednak zdobycz uciekała jej prosto sprzed łap. Zaczynała odczuwać coraz większą frustrację na siebie.
 Niedługo zostanie wojowniczką. A wojownik powinien umieć, chociaż upolować cokolwiek. Nie mogła się tak łatwo poddać i sobie odpuścić. 
 Reszta ćwiczeń z mentorką przebiegała sprawnie, więc jedynym problemem rudej było to przeklęte polowanie. 
 - Ułóż odpowiednio łapy i ustaw się w odpowiedniej pozycji. Próbuj aż do skutku. -Stanowczy głos Zakrzywionej Ości wyrwał ją z zamyśleń. 
Kotka kiwnęła lekko głową i zrobiła tak, jak kazała mentorka. Znała już pozycję myśliwską niemal na pamięć i czekała w miejscu, aż jakieś małe stworzenie będzie w pobliżu.
 Parę chwil potem do jej uszu dobiegł cichy szelest. Skupiła wzrok na jednym z krzaków, zza którego dochodził ten dźwięk. Skupiła na nim całą swoją uwagę i czekała cierpliwie, aż cel na moment wyłoni się z ukrycia.
 Gdy tylko zwierzyna wychyliła swój mały łebek, Koniczynowa Łapa rzuciła się na nią z pazurami. Jak tylko poczuła pod nimi małe, martwe ciało, uśmiechnęła się szeroko. Zaczęła lekko podskakiwać z radości.
  - Udało mi się! - wykrzyknęła z radością uczennica, czując napływająca dumę. Nareszcie osiągnęła to, na co długo pracowała.
 - Gratuluje, ale nie cieszyłabym się zbyt pochopnie na twoim miejscu. Mogłaś mieć szczęście i tyle. Jeden taki sukces nie oznacza, abyś przestawała ćwiczyć- mruknęła jej mentorka i ruda pokiwała głową na znak zgody. 
Pochwaliła ją. Była uradowana i miała nadzieję na to, że będzie osiągać więcej takich sukcesów.

*Po ostatnim zgromadzeniu*

 Koniczynowa Łapa czuła się źle. Nie mogła ostatnimi czasy zbytnio spać przez widoki, które wciąż krążyły w jej głowie po ostatnim zgromadzeniu. Mimo trzymania się na uboczu widziała te wszystkie okrucieństwa i bała się parę razy o swoje życie.  Niektóre koty ze wszystkich klanów były zdolne do najbardziej niemoralnych czynów i to ją przerażało. A ona chciała jeszcze pożyć dosyć długo. 
 Przełknęła ślinę, czując jeszcze, jak napływają do niej dodatkowe nerwy związane z jej mianowaniem na wojownika, które miało nastąpić niedługo. Wzięła głęboki wdech. Tylko opanowanie mogło zagwarantować jej w miarę dobry nastrój. 
 Nie mogła się bać. Musiała być gotowa na wszystko, co przyniesie jej dalsze życie. 

[przyznano 20%]

12 lutego 2023

Od Koniczynowej Łapy

 Ruda już od samego rana czekała z niemałym podekscytowaniem na kolejny trening. Poprzednie ćwiczenia lekko ją sfrustrowały, gdyż nie wychodziła jej idealna pozycja do polowania, jak u jej mentorki. A tak bardzo chciała pokazać jej, że potrafi to samo, co ona! 
 Musiała pokazać dzisiaj, że się poprawiła. Ćwiczyła po treningu ruchy, które zapamiętała, starając się je odwzorować jak najlepiej. Nie zamierzała pokazywać Zakrzywionej Ości swojej słabości, wręcz przeciwnie. 
 Koniczynowa Łapa lekko się uśmiechnęła, gdy kotka do niej podeszła. 
 - Gotowa na kolejny trening? - spytała, nie patrząc w jej stronę. 
 - Jak zawsze! - odparła uradowana ruda. Czuła w sobie przypływ sił. Nie mogła zawieść swojej nauczycielki, musiała jej zaimponować. 
 Mentorka jedyne kiwnęła lekko głową i wyruszyła w stronę wyjścia z obozu. Kotka nie mogła się doczekać, aby ponownie ćwiczyć w lesie, codziennie pełnym nowych zapachów, które bardzo ją interesowały.
Gdy tylko dotarły w miejsce ich dzisiejszych ćwiczeń, Koniczynowa Łapa zapatrzyła się w otaczającą ją przyrodę. 
 - Powtórzymy dzisiaj ponownie pozycję do polowania. Ostatnim razem nie szło ci zbyt dobrze, dlatego chcę, abyś pokazała mi, jak ją robisz, bym mogła ci doradzić, co robisz źle- mruknęła Zakrzywiona Ość, kiwając głową na znak, aby jej uczennica zaczęła wykonywać ćwiczenie. 
 Przypomniała jej odpowiednie ruchy, a ruda starała się je jak najlepiej odwzorować. Jednak bez skutku. 
Coraz bardziej denerwowała się brakiem postępów. Była bardzo niecierpliwa i czuła się strasznie głupio, wręcz ośmieszając się przed swoją mentorką.
  - Próbuj, aż ci wyjdzie. Dobry wojownik musi umieć zapolować, chociaż na małe stworzenie, nie wspominając już o swoim przeciwniku -powiedziała jej liliowa, a ruda wyczuła w jej głosie delikatną irytację. Przełknęła ślinę i wzięła głęboki wdech, aby odgonić od siebie negatywne emocje. 
 - Dobrze, będę dalej ćwiczyć. Nie poddam się, póki mi nie wyjdzie! - oznajmiła stanowczo młoda. 
Odczuwała lekki stres, gdy Zakrzywiona Ość usiadła pod jednym z drzew i bacznie obserwowała jej każdy ruch. 
Po paru nieudanych próbach nareszcie udało się jej odpowiednio ułożyć ciało i złapała w swoje łapki leżącego nieopodal liścia. Uśmiechnęła się szeroko, napawając się dumą ze swojego osiągnięcia. Wierzyła, że po jednym sukcesie, nastąpią kolejne i będą one przez nią o wiele szybciej zdobyte. 

Postacie NPC: Zakrzywiona Ość

[przyznano 5%]

27 grudnia 2022

Od Koniczynowej Łapy

Siedziała grzecznie na polanie pełnej kotów. Nie spodziewała się, że na zgromadzeniu aż tyle się wydarzy, choć słyszała, że wcześniej miały miejsce rzeczy dziwne i wręcz niepokojące.
Ruda obserwowała od samego początku otoczenie, trzymając się bezpiecznie kotów z jej klanu. Nie zamierzała nigdzie dalej odchodzić, wręcz przeciwnie. Nie marzyło się jej mieć później problemów u liderki, gdyby wydarzyło się coś złego z jej udziałem. A podobno w jej wieku najłatwiej dokonać głupstwa, z którego nie będzie dało się nigdy wytłumaczyć.
Nie chciała nikogo zawiść, a tym bardziej przywódczyni. W końcu kiedyś zostanie taka sama jak ona! Będzie niezwykle silną i odważną wojowniczką, dla której każda przeszkoda nie stanowi problemu.
Rozmarzona kotka, nie zauważyła nawet momentu, w której zaczęło się poruszenie. Jak tylko odwróciła wzrok w stronę hałasu, jej zielonym ślepiom ukazała się jakaś bójka. Tak, jak przewidywała, gdzieś naparzała się dwójka młodych kotów.

***

Wracając ze zgromadzenia, Koniczynowa Łapa blisko trzymała się pozostałych członków klanu. W głowie wciąż miała obrazy z tego, co się tam działo.
Gdy tylko przekroczyli próg obozu, skierowała się od razu do swojego legowiska. Spojrzała na swoje posłanie, mając żal o to, że nie ma w pobliżu jej któregoś z rodzica. Chciała teraz wtulić się w ciepłe i miękkie futro swojej mamy, aby poczuć się na chwilę bezpiecznie i zapomnieć o wszystkim, co się wydarzyło.
Westchnęła ciężko, zwijając się w kłębek. Miała nadzieję na to, że uda się jej zasnąć i nie będą się jej śniły żadne koszmary.

***

Obudziły ją poranne promienie słońca, wkradające się do jej legowiska. Od razu po wstaniu poczuła dosyć uciążliwy ból w ogonie. Musiała wybrać się z tym do medyka, bo nie zamierzała okazać żadnej słabości podczas swoich treningów.
Po paru chwilach udała się w stronę legowiska medyka, gdzie otrzymała natychmiastową pomoc. Okazało się, że nie było to nic poważnego, musiała jedynie brać przez parę dni odpowiednie zioła i starać się zbytnio nie nadwyrężać obolałego miejsca.
Z zadowoleniem udała się do swojej mentorki, gdy tylko ujrzała jej sylwetkę w obozie. Nie mogła się doczekać kolejnych lekcji i miała nadzieję, że wreszcie pokaże starszej wojowniczce, że coś potrafi.

Wyleczeni:Koniczynowa Łapa


[przyznano 20%]

04 grudnia 2022

Od Koniczynowej Łapy

 Wyczekiwała z podekscytowaniem na swój pierwszy trening. Słyszała od swojej mamy, że mentorka, która została jej przydzielona, potrafi dać w kość, ale jak na razie się tym nie przejmowała.
 Wierzyła, że jej szkolenie przebiegnie w pokojowej atmosferze. Nie bała się wyzwań, wręcz przeciwnie — chciała dostawać same trudne zadania, a następnie wykonywać je jak najlepiej, aby zaimponować reszcie i stać jak najlepszą wojowniczką.
 Chciała być tak samo odważna i silna jak liderka. To było jej marzenie, odkąd pierwszy raz ją zobaczyła. Emanowała z niej taka niezależna i magiczna aura, że Koniczynowa Łapa obrała ją za swój autorytet.
 Udała się na wskazane miejsce, gdzie miała przyjść do niej mentorka. Czuła ekscytację, ale również lekkie poddenerwowanie. Co, jeśli pokaże się ze złej strony? Nie mogła zrobić fatalnego pierwszego wrażenia!
 - Witaj. Zabieramy się od razu do pracy. - Słysząc za sobą nieznany głos, odwróciła głowę, aby zobaczyć kotkę. Była to Zakrzywiona Ość. Widziała ją przedtem na mianowaniu, ale z bliska wydawała się być inna. Biła od niej pewność.
 - Cześć! -  Przywitała się radośnie. - Gdzie się udamy najpierw? - Była bardzo ciekawa, jak przebiegnie jej pierwszy trening. Widząc jednak dosyć zimne spojrzenie wojowniczki, przełknęła ślinę. Czyżby coś zrobiła już źle?
 - Pójdziesz za mną, to się sama przekonasz - rzuciła mentorka, kierując się w stronę wyjścia z obozu.
 Koniczynowa Łapa udała się za nią żwawym krokiem. Była dosyć szybka i musiała się nieźle natrudzić, aby ją dogonić. Nie zamierzała wyjść na słabą. Musiała jej zaimponować i  pokazać, że jest warta jej szkolenia.
 Nie ukrywała swojej ekscytacji, gdy wyszli z obozu do lasu. Tak bardzo chciała od razu zapolować na jakieś mniejsze zwierzę. Mama opowiadała jej, jakie to niesamowite uczucie, gdy po raz pierwszy uda się złapać swoją zdobycz. Koniczynowa Łapa pragnęła doznać tego na własnej skórze.
 Po paru minutach marszu zatrzymali się w lesie. Ruda z zaciekawieniem oglądała otoczenie, nie mogąc się nacieszyć tym pięknym widokiem.
 - Zaczniemy od nauki pozycji do polowania. Powtarzaj za mną ruchy - zaleciła mentorka, a uczennica wpatrywała się w nią ze skupieniem. Musiała zapamiętać to, aby następnie odwzorować wszystko jak najidealniej.

[przyznano 5%]

10 listopada 2022

Od Koniczynki (Koniczynowej Łapy)

*Jeszcze podczas wędrówki*
Koniczynka nie mogła się doczekać, aż wreszcie skończy się to ciągłe chodzenie. Bolały już ją łapki i droga dłużyła się jej w nieskończoność. Mimo pięknych widoków natury kotka chciała wreszcie dojść do docelowego miejsca.
Mama powtarzała jej, że musi dzielnie iść i nie poddawać się. Mała starała się jak mogła. Próbowała zbyt często nie marudzić i dotrzymywać kroku reszcie kotów. Często noszono ją. Trzymanie za kark o dziwo aż tak nie bolało.
Nowo zapoznana uczennica medyczki była dla niej bardzo miła. Lubiła jej towarzystwo i gdy tylko nadarzyła się okazja, podchodziła do niej, aby porozmawiać. Dzięki temu czas jej upływał o wiele przyjemniej.
Ruda czekała, aż wreszcie dojdą na nowe tereny, gdzie będą mogli w końcu się osiedlić.

**

Gdy tylko przybyli na miejsce, kotka prawie skakała z ekscytacji. Wszystko tutaj było tak interesujące i nieznanie! Chciała odkryć ten magiczny teren, każdy jego zakamarek.
Rzuciła okiem na swojego brata, który tulił się do matki. Uśmiechnęła się lekko, machając radośnie ogonem.
Czajkowe Zaćmienie opowiadała jej, że niedługo zostanie uczniem i będzie miała własnego nauczyciela. Koniczynka wysłuchiwała jej z zapartym dechem, wyobrażając sobie, jak w przyszłości będzie umiała polować i atakować.
Miała nadzieję na to, że jej mentor lub mentorka będzie dla niej wyrozumiały i cierpliwy. Bywała wściekła, gdy coś nie szło po jej myśli, a pewnie w trakcie pierwszych treningów nie będzie za łatwo.
Udała się do swojej mamy, aby zająć miejsce obok Osta i przytulać się do ciepłego futerka.

**

Wreszcie nastał ten wielki dzień. Dzień, w którym zostanie mianowana na ucznia. Od rana chodziła podekscytowana, ale również podenerwowana. Bała się, że liderka przydzieli jej jakiegoś niezbyt miłego nauczyciela. Jednak wierzyła w jej wybór i była w stanie zaakceptować każdego, kto się jej trafi.
Po południu zwołano zebranie. Pręgowana patrzyła z lekkim strachem, jak duża grupa kotów zbiera się, aby zobaczyć ceremonię.
Przełknęła ślinę, zauważając, jak liderka zaczyna głosić przemowę. Zaraz większość par oczu, będzie skierowane na nią oraz jej brata.
Słuchała słów Kamiennej Gwiazdy z wielkim zapałem. Wielbiła ją i pewnego dnia, chciała być taka silna i niezależna jak ona.
- Koniczynko, ukończyłaś sześć księżyców i nadszedł czas, abyś została uczniem. Od tego dnia, aż do otrzymania imienia wojownika będziesz się nazywać Koniczynową Łapą. Twoim mentorem będzie Zakrzywiona Ość. Mam nadzieję, że przekaże ci ona całą swoją wiedzę i nauczy potrzebnych umiejętności - powiedziała liderka, a ruda uśmiechnęła się. Co prawda kotka nie wydawała jej się jakoś specjalnie miła, ale uznała, że zawsze mogło być gorzej.
Cały stres opadł, gdy ujrzała, jak jej rodzice patrzą na nią z dumą. Była uczniem i zamierzała z całych sił pokazać, że będzie w przyszłości dobrą i odważną wojowniczką.

[przyznano 5%]

28 września 2022

Od Koniczynki

Z pierwszym otwarciem oczu, ujrzała jasne światło, mocno rażące ją w ślepia. Z kolejnym mrugnięciem, Koniczynka widziała już coraz więcej. Pierwsze kolory, barwy eksplodowały przed jej wzrokiem, ale na pewno było to o wiele przyjemniejsze niż ciemność, w której dotychczas tkwiła.
Czuła kojące ciepło. Obróciła główkę, zauważając swoją mamę, która siedziała przy niej, otulając ją swoim miękkim futrem. Mała uśmiechnęła się leciutko i wydała z siebie cichy pisk zadowolenia.

***

Młoda po paru dniach życia zaczęła wyrywać się z objęć swojej rodzicielki. Czajkowe Zaćmienie jedynie uśmiechnęła się lekko, puszczając swoje dziecko. Koniczynka od razu upadła na tyłek. Próbowała parę razy iść prosto, ale za każdym razem wywracała się na boki.
Poczuła złość, że jej nie wychodzi. A ona już pragnęła chodzić i biegać jak inne koty! Od samego początku obserwowała je z pewną zazdrością, choć sama nie była pewna jeszcze, czym jest to uczucie.
- Maamo! - wykrztusiła zdenerwowana te słowa, których najszybciej się nauczyła. Gdy wciąż się jej nie udawało, wydała z siebie głośne i pełne żalu fuknięcie.
Matka podeszła do niej, delikatnie liżąc ją po boku.
- Podejdź do tego na spokojnie. Nie każdy kociak od razu potrafił chodzić - wytłumaczyła rudej. Ta spojrzała na nią ze zrozumieniem w zielonych ślepiach i kiwnęła zrezygnowana główką.
Westchnęła cicho. Nie podobało jej się to, że musiała dać temu czas. Mimo to nie mogła się poddać, musiała dzielnie walczyć dalej, by nie być gorszą od innych.
- Dobsze, mamo - odparła już tym razem ze spokojem. Słowa rodzicielki dodały jej otuchy i nadziei na to, że prędzej czy później uda się jej osiągnąć swój pierwszy, obrany cel.