Ciche westchnienie opuściło biały pysk starszej. Ona nie miała takich rozterek, gdyż jej partner nie był spiskowcem oraz już nie stąpa swymi jasnymi łapami pośród żywych. Zapewne Skrzypiący Skrzyp teraz spogląda na nią ze Srebrnej Skóry, może w towarzystwie Sójczego Błękitu. Cętkowana obecnie jedynie miała brata i siostrę, z którymi różnie jej się układało, gdyż z Ognikiem nie była tak blisko, jak z Rudzik, której głównie starała pilnować, by nie narobiła problemów. Oczywiście różnie to wychodziło, czego przykładem jest okres, gdy pręgowana była znana jako Kocięcy Rozumek oraz teraz gdy siedzi z innymi zdrajcami klanu. Czasem dopadało ją poczucie winy, że nie dostrzegła niczego wcześniej, żadnych oznak tego, że Rudzikowe Skrzydełko coś planuje z innymi. Czuła się, jakby zawiniła jako siostra.
Szybko jednak odgoniła kłębiące się myśli, mając zamiar skupić się na rozmowie z burą, a nie na własnych żalach. Przecież sama jej ostatnio mówiła, by była silna, bo ma dla kogo — dla siebie. W dodatku miała jeszcze Oskrzydlonego Ognika, który zapewne też musiał odczuwać negatywne emocje w związku ze sprawą ich siostry. Zanotowała w głowie, by przy następnej okazji porozmawiać z rudym i skierowała swoje jasne ślepia na wojowniczkę, która wyglądała, jakby zaczynała żałować tak wylewnej odpowiedzi na jej obawy.
— Zjedz coś, w końcu należy Ci się za tak daleką wyprawę i to z takim obciążeniem, jakim były te przyniesione gałęzie. Spisałaś się, Krokusowa Kruchości — wymruczała w stronę kotki, ruchem głowy wskazując na piszczkę, która leżała nietknięta u łap zielonookiej. — Ja muszę wracać do obowiązków, lecz w razie czego nie bój się podejść i mnie od nich wyratować — dodała, kładąc na chwilę ogon na grzbiecie wojowniczki w geście wsparcia. Po tym wstała i odeszła, znikając w jednym z tuneli.
Może i nawiązując relację z Krokus oraz prowadząc z nią tak wylewne rozmowy, w których ukazywała nieco więcej emocji niż zwykle, traciła na swej tajemniczości, z której dotychczas słynęła, lecz jeśli chciała przekonać ku sobie więcej kotów, to musiała wykazać się bardziej charyzmatycznym podejściem. Miała zamiar każdemu niedowiarkowi udowodnić to, jak bardzo był w błędzie, uważając, że srebrna nie nadaję się na zastępczynię, a może i z czasem na liderkę. Dawniej nawet nie myślała o tym, by zajść tak wysoko w klanowej hierarchii, a teraz? Wymyślała strategię, jak to wszystko rozegrać, aby zmniejszyć szansę na kolejny przewrót wśród Burzaków. Czy jej obecne podejście było okrutne? Możliwe, lecz zdawała sobie sprawę, że konieczne, jeśli chce przetrwać na tym stanowisku jak najdłużej. Oczywiście nie miała zamiaru nigdy się posuwać do czynów, łamiących kodeks wojownika lub przeczących zasadom moralnym, aż tak zepsuta do szpiku kości nie była. Wszystko, co robiła, była z myślą o przyszłości klanu.
Jej białe łapy zaprowadziły ją tunelem w głąb terenów, sprawiając, że cętkowana zabrała się za pracę, jaką było zebranie kamieni i tej nieszczęsnej gliny na budowę ścian w legowiskach. Pierwszy budulec zbierała spod śniegu, który wyraźnie był nie ruszony, a pod nim kryły się kamienie średniej wielkości, mogących stanowić pewne wyzwanie dla najmłodszych uczniów. W czasie ich transportu do obozu w pobliże legowiska medyków oraz żłobka nie zwracała uwagi na to, czy Krokus nadal przebywa w miejscu, gdzie ją pozostawiła, czy wzięła się za inne zadanie. Zastępczyni była skupiona na własnej pracy, w czasie której zbytnio nie myślała, co było pewnego rodzaju wytchnieniem — mogła oddać się męczącej pracy fizycznej bez zbędnego rozmyślania, pochłonięta rytmem powtarzalnych ruchów.
Kiedy tylko kolejna sterta kamieni powstała obok poprzedniej, niebieskooka skierowała się do legowiska medyków, chcąc zapytać o jakieś większe liście, które mogłyby posłużyć do przenoszenia gliny. Na jej szczęście parę sztuk ostało się w czasie pożaru i były zdatne do użytku. Skrzydlata Płomykówka podziękowała głównej medyczce, a następnie skierowała się do wyjścia z obozu, gdyż kojarzyła, że glinę znajdzie w bardziej podmokłym miejscu. Przybrzeżne Oko było kawałek drogi, więc to miejsce odpadało. Bliżej miała brzeg większego zbiornika wodnego, który był odnogą rzeki, która swój bieg kończyła w morzu na terenach Klanu Nocy. Ze sporymi liści w pysku skierowała w tamtym kierunku, a kiedy tylko była na miejscu przystąpiła do wydobycia materiału.
»» ———— ⚜ ———— ««
Wracając do obozu, miała wrażenie, że zaraz kręgi w szyi jej strzelą i to raz, a porządnie, lecz nie miała ochoty kolejny raz chodzić w tę i z powrotem, więc teraz dźwigała tyle gliny, ile mogła wziąć na jeden raz. W drodze modliła się, by użyczone liście wytrzymały ciężar i w czasie wyprawy się nie podarły.
Nie okazując żadnych oznak zmęczenie, odłożyła budulec tuż obok kamieni, a następnie skierowała się do legowiska wojowników, mając zamiar paść na chłodną posadzkę jaskini, która ukoi jej rozgrzane ciało. Dopiero gdy rozłożyła się na ziemi niczym żaba na liściu, pozwoliła sobie na okazanie zmęczenia. W legowisku o tej porze mało, kto przebywał, gdyż inni wojownicy byli pochłonięci pracami nad obozem lub szkoleniem uczniów. Nawet nie zauważyła, kiedy to przymknęła powieki na nieco dłużej, nie mając sił wcześniej umyć się z błota i gliny, zdobiących jej łapy aż po same łokcie — przynajmniej nikt nie mógł jej zarzucić, że nic nie pomagała, leżąc i z boku obserwując postępy prac.
Wybudziła się, dopiero gdy następnego dnia Poczciwy Szakłak szturchał ją łapą w bok. Gdy tylko uchyliła ciężkie powieki i skierowała niebieskie ślepia na kocura, ten bez słowa wskazał ruchem głowy wyjście z legowiska, by samemu po chwili wyjść. Srebrna na to nieco zmrużyła oczy, zauważając, że ostatnio wojownik zdawał się znowu wyjątkowo cichy i wycofany.
“Za dużo tych kocurów do pogadania…” — stwierdziła, gdy zanotowała w głowie, by również zielonookiego zaczepić do rozmowy.
Po podniesieniu się z dotychczasowego miejsca i udaniu się ponownie do Wdzięcznej Firletki po kolejne liście zdała sobie sprawę, że dziś ominęła poranne zebranie oraz ubrudzona z wczoraj paraduje po obozie. Z tego faktu przymknęła powieki na chwilę, by po paru uderzeniach serca skupić na ponownym zbieraniu gliny.
»» ———— ⚜ ———— ««
Kierując się do legowiska wojowników na chwilowy odpoczynek, nie spodziewała się zastać tam nowe posłanie i to w miejscu, gdzie zwykle sypiała. Unosząc jedną brew, podeszła do łoża, zauważając po chwili na nim pióra, na których unosił się znikomy zapach pewnej kotki.
— No proszę — mruknęła, wcześniej pozwalając sobie na krótkie parsknięcie śmiechem. Nie pomyślałaby, że ktoś wykona taki gest, szczególnie Krokusowa Kruchość, z którą o wiele więcej rozmawiała dopiero w ostatnich dniach.
<Krokus?>
Event Klanu Burzy:
Zebranie kamieni oraz gliny na budowę ścianek w przyszłym legowisku medyka oraz żłobku
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz