Przeszłość
Brązowe ślepia podążały uważnie ze sylwetką pręgowanej klasycznie kotki, która powoli podchodziła do zwierzyny. Obserwatorka uniosła lewą brew, zastanawiając się, kiedy ofiara jej siostry zauważy obecność Burzaczki i zacznie uciekać. Oczywiście cętkowana była na to w pełni przygotowana, jej mięśnie aż do bólu były napięte, czekające jedynie na moment, kiedy to zostaną rozluźnione, by po chwili ponownie napiąć się w czasie własnej pracy. Pazury Płomykówki były wysunięte, częściowo zatopione w żyznej ziemi, która lekkim chłodem dawała ulgę dla nieco zmęczonych łap.
Kocica zgodziła się na wspólne polowanie z Rudzikowym Skrzydełkiem, lecz zaznaczyła, że to właśnie pręgowana będzie próbować upolować króliki, a ona sama zostanie jako wsparcie, by w razie potrzeby rozpocząć pościg. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że brązowooka zapomniała o tym, jak takie pościgi potrafią być męczące, szczególnie w większej ilości. Mimo tego, że jej ciało powoli zaczynała przypominać sobie o skutkach zmęczenie, ona sama nie miała zamiaru odpuścić. Dotrwa do końca polowania choćby nie wiadomo co — był to jej nadrzędny cel na dzisiaj, którego kurczowo się trzymała, jak tylko mogła.
— Tak w zasadzie czemu nie męczysz już Szakłakowej Barwy? Nie zostaliście ostatnio przyjaciółmi? — mruknęła w stronę siostry, płosząc zdobycz. Czy zrobiła to specjalnie? Zapewne.
Kiedy tylko szarak nagle ruszył, kocica nie czekała i ruszyła za nim w pogoń. Oczywiście nie była tak szybka, jak siostra, która zdecydowanie lepiej od niej biega, lecz w ich wspólnych polowaniach chodziło głównie o współpracę między sobą. Głównie ze względu na to, że Płomykówka nadal szybko się męczy, jakby nie była w stanie zbudować odpowiedniej kondycji pomimo życia w Klanie Burzy, dlatego Rudzik nadrabiała to swoją mocną stroną, jaką było bieganie. Pręgowana za to posiadała słabsze zęby i trudniej jej było szybko uśmiercić zwierzynę, takiego problemu nie posiadała cętkowana, więc to ona finalnie doprowadzała polowanie do końca. Żadna z nich nie wytykała drugiej słabości, wręcz przeciwnie, doskonale o nich wiedząc, uzupełniały się, by patrol zakończył się większym sukces, niżeli w momencie, gdyby same próbowały złapać jakiegoś królika.
— Ty też zostałaś jego przyjaciółką — oznajmiła niebieskooka, na co Płomykówka spojrzała na nią, jakby wyrosła jej dodatkowa para kończyn.
— Chwila chwila, chyba byliśmy przy dwóch różnych rozmowach.
— Sama przyznałaś, że teraz będzie miał częściej naszą dwójkę na głowie, nieprawdaż? — spytała z przebiegłym uśmiechem.
— No tak, ale-
— Żadnego ale — przerwała jej od razu. Cętkowana jedynie przewróciła oczami, nie mając sił kłócić się z siostrą.
— No to, czemu go nie męczymy? — ponowiła pytanie, zmieniając formę z pojedynczej na mnogą, by Rudzik nie miała się do czego przyczepić.
— Chce dać mu czas, ostatnio zmarł jego mentor — mruknęła ruda, nim wzięła w zęby jeszcze ciepłe ciało szaraka.
— Wow, to… Bardzo dojrzałe z twojej strony — stwierdziła brązowooka, nie kryjąc zaskoczenia tą decyzją. Rudzikowe Skrzydełko od razu rzuciła jej spojrzenie w stylu “ha ha, bardzo śmieszne siostro”. W odpowiedzi Płomykówka jedynie wyszczerzyła się nienaturalnie, ukazując nieco różowe zęby, na których nadal znajdowała się w niewielkich ilościach posoka piszczki.
»» ———— ⚜ ———— ««
Obecnie
— Ostatni Pożar, Złota Wydma i Modliszkowa Cisza udadzą się na patrol graniczny, po drodze, jak się uda, to spróbujcie zapolować oraz poszukać solidnych gałęzi do umocnienia przejść. — Jej głos odbijał się echem w powstającym centrum obozu, kiedy rano przemawiała do zebranych kotów. Zawodząca Gwiazda nie miał nic przeciwko poczynaniom swojej zastępczyni, dając jej wolną łapę. — Słodka Dziewanna z Rudą Lisówką zamienią się z obecnymi strażnikami naszych więźniów, przy okazji weźmiecie jakieś drobne piszczki dla nich. — Pośród zgromadzony przeszły pomruki niezadowolenia. — Nie mogą paść z głodu i odwodnienia, wspólnie podjęliśmy decyzję o ograniczeniu ich wolności oraz pracy pod nadzorem. — Może i swym zachowaniem przypominała bardziej przywódcę niżeli zastępcę, lecz ją to nie obchodziło. Dopóki sam Echo nie miał zastrzeżeń, to nie miała zamiaru przejmować się opinią innych. Jako zastępca jej obowiązkiem było pomaganie liderowi, więc jej zdaniem robiła to, co do niej należy. — Chętni niech się później do mnie zgłoszą, przydzielę zadania do wykonania w obozie. Dodatkowo Tojadowa Łapa, Kameliowa Łapa ze Srebrzystą Równonocą udadzą się na polowanie. W porze nagich drzew każda nawet mizerna piszczka się liczy, a głodnych do wykarmienia nie brakuje. — Z tymi słowami zakończyła spotkanie, a wyznaczone koty od razu udały się na patrole oraz zamieniły się z dotychczasowymi strażnikami więźniów.
Ona sama po przydzieleniu kolejnych zadań związanych z obozem wzięła się do pracy. Dzisiaj padło na pozbycie się ostrych odłamków skalnych, czyli tak naprawdę przygotowanie obozu do tego, by był bezpieczny, szczególnie dla najmłodszych i najstarszych członków klanu. Tego typu odłamki mieściły się w większości tuneli i jaskiń, a usunięcie ich było obowiązkowe. Nie czekając zbytnio, aż ktoś się jeszcze obudzi z chęciami do pracy, ruszyła do ścian centrum, przy których leżały niepożądane kamienie. Mniejsze kawałki posyłała w stronę innych wojowników, którzy składowali je w ustalonym miejscu — niektóre można by wykorzystać przy budowie ściany mającej oddzielać legowisko medyków od tego kronikarzy. Większe odłamki stanowiły większy problem i często z czyjąś pomocą musiała je pchać, by pozbyć się ich z powstającego centrum nowego obozu. Było to ciężkie i żmudne zajęcie, lecz kocica była zdeterminowana, by je wykonać i pomóc innym wojownikom we wspólnej pracy nad ich powstającym azylem. Chciała, by każdy Burzak w jakimkolwiek stopniu przyłożył łapę do tego.
»» ———— ⚜ ———— ««
Po skończonym zadaniu przynajmniej na dziś skierowała się w nieco ustronne miejsce, by zadbać o swoją srebrną sierść, która w czasie pracy została przybrudzona kurzem, ziemią i innymi naturalnymi elementami mogących znaleźć się w jaskiniach. Każde pociągnięcie było przemyślane, dokładne, niemające miejsca na wahania czy pomyłkę. Zwykle dość sporo czasu schodziło jej na pielęgnację, lecz teraz musiała skrócić swoje skrupulatne dbanie o swój wygląd — obóz sam się nie odbuduje, a pracy nadal było sporo.
Gdy tylko stwierdziła, że nie wygląda tragicznie, a nawet przyzwoicie, skierowała swoje kroki w stronę jaskini, której zawsze ktoś pilnował. Widząc wyznaczonych wcześniej strażników, skinęła głową, będą zadowolona z tego, że wykonują powierzony obowiązek. Minęła ich i ignorując spojrzenia innych więźniów, podeszła do siostry. Niebieskooka do niedawna była jej dość bliska, lecz teraz? Przez ostatnie dni nie była w stanie zebrać się w sobie, by choćby spojrzeć na nią. Pręgowana od dnia osądu widocznie zmarniała, co nieco martwiło Skrzydlatą Płomykówkę — nawet jeśli Rudzikowe Skrzydełko spiskowała i brała udział w obalaniu władzy, to mimo wszystko cętkowana widziała w niej członka rodziny.
— Rudzikowe Skrzydełko — zaczęła dość apatycznym tonem. — Chciałabym porozmawiać — kontynuowała, czekając na reakcję niebieskookiej.
<Siostro, jesteś skora do rozmów czy nie?>
Event Klanu Burzy:
Pozbycie się ostrych odłamków skalnych
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz