Wyprostowani odwiedzali kocięta coraz częściej. Mama mówiła, że to dlatego, że chcą, aby były one do nich przyzwyczajone. O ile Malutkiej nie przeszkadzały te wizyty, to nie lubiła być budzona tylko po to, aby ktoś mógł ją ponosić.
Drzwi były już otwarte cały czas, jednak nie można było wyjść na zewnątrz. Tylko Luna to potrafiła. Aby przedostać się za próg, należało pokonać wielką białą siatkę, która rozpościerała się tam, gdzie wcześniej były zamknięte drzwi. Mama potrafiła przeskoczyć ją jednym susem, ale zanim Malutka będzie w stanie tak zrobić, minie wiele czasu.
Biała koteczka usłyszała głosy. Wyprostowani!
Po chwili zjawiło się dwóch dwunożnych, innych niż ci, którzy zazwyczaj odwiedzali kocięta. Mieli długie, białe obroże. Malutka spojrzała pytająco na mamę, a ta po raz pierwszy przy dwunożnych zjeżyła się.
– Kocięta, do legowiska – zakomenderowała stanowczym tonem.
Malutka jako pierwsza dotarła do pudła i schowała się w nim razem z Nalą i Riko. Luna wcisnęła się zaraz za nimi i popchnęła je w głąb posłania.
– Co się dzieje mamo? – zapytał się Riko.
Mama nie odpowiedziała. Odwróciła się przodem do wyjścia i zaczęła ocierać się o wyprostowanych, którzy usiłowali włożyć swoje łapy do jej legowiska. Luna, choć spięta, mruczała. Po chwili jeden z dwunożnych podniósł ją, a drugi złapał Riko i wsadził go do innego pudła.
– Mamo, co się dzieje?! – zawołała zdenerwowana Nala.
– Nic – westchnęła ta, objęta łapami wyprostowanego – zabierają was do obcinacza.
– Do kogo? – pisnęła Malutka sekundę przed tym, jak sama została zgarnięta do pudła, w którym znajdował się Riko. Po chwili dołączyła do nich Nala.
– Nie ma się czego bać – miauknęła mama, choć jej pysk mówił co innego – bądźcie dzielne. Niedługo się zobaczymy. To tylko rutynowe badania.
Malutka miała wrażenie, że jej mama nie mówi po kociemu. Obcinacz, badania i różne inne słowa… Miała nadzieję, że Luna wytłumaczy jej to, kiedy kocięta wrócą.
Twarda srebrna kratka na drzwiach została zatrzaśnięta, a całe pudło zachwiało się. Malutka zrobiła okrągłe oczy.
– Lecimy! – wykrzyknęła z ekscytacją. Może ten cały obcinacz nie był taki zły, skoro można było latać! Zorientowała się też, że pierwszy raz w życiu opuszcza pomieszczenie. Obserwowała, jak przelatują nad siatką, a później pokonują kolejne nieznane pokoje.
– To hałaskrzynia! – zawołała Nala, wskazując łapką na blachę
– Potwór! – przeraził się Riko.
– Cii… – uciszyła ich Malutka. Ona chciała podziwiać widoki w drodze na badania. Była ich bardzo ciekawa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz