Kolejne chwile spędzone z mamą i rodzeństwem wcale nie należały do najprzyjemniejszych. Malutka nie rozumiała wiele, choć słuchała uważnie Luny i dużo myślała nad usłyszanymi słowami.
Po jakimś czasie biała kocica ruchem ogona zawołała do siebie kocięta. Gdy te przyszły i wtuliły się w mamę, ta zaczęła mówić:
– Jak już wiecie, gdy osiągniecie dwa księżyce, zostaniecie wybrane przez swoich wyprostowanych – zaczęła Luna.
Malutka zacisnęła ząbki, zatrzymując pisk w gardle. Dwa księżyce wydawały jej się bardzo krótkim okresem, nie była pewna, czy będzie gotowa rozstać się z mamą i rodzeństwem tak szybko. Uznała jednak, że na razie jest na tym świecie zaledwie od kilku wschodów słońca i jeszcze będzie z rodziną przez długi czas. Poza tym, ciekawie będzie poznać świat za pomieszczeniem.
– Jak będzie wyglądać wybór? – zapytała się pewnym głosem Nala. Malutka zazdrościła jej takiego opanowania. Jej samej zapewne zadrżał by głos.
– To proste – pośpieszyła mama z odpowiedzią – gdy podrośniecie, wyprostowani zaczną do was przychodzić i was oglądać. Musicie być mili, dawać się głaskać, bawić się z nimi, biegać za piłeczką, a najważniejsze: mruczeć i ocierać się o nich kolana. Oni to uwielbiają. Wtedy was polubią i zabiorą. Jeśli będziecie mieć szczęście, może jeden wyprostowany weźmie was wszystkich, chociaż rzadko to się zdarza. Do tego czasu musicie nauczyć się jeść z miseczki i załatwiać się do kuwety. Musicie też spać przez całą noc.
– Noc? – dopytał Riko.
– Czas, kiedy jest ciemno. To jest noc. Wtedy na zewnątrz zachodzi słońce i widać gwiazdy. Nie możecie wtedy w tym czasie wychodzić z legowiska.
Malutka przechyliła ze smutkiem głowę.
– A co jeśli nie będę mogła spać? – zapytała.
– To sobie poleżysz – mruknęła sfrustrowana Luna, jakby to właśnie jej pytanie było głupie. Może dlatego, że było trzecie, a mama już traciła cierpliwość. Biała koteczka skuliła się, a kocica kontynuowała:
– Podsumowując, musicie załatwiać się do kuwety, jeść z miseczki, pić z miseczki i nie rozchlapywać wody, przesypiać całe noce, a gdy przyjdą wyprostowani, macie mruczeć i ocierać się o nich, dawać się głaskać i się bawić, pozwalać im na podnoszenie was i generalnie robienia z wami co chcą. Pod żadnym pozorem nie uciekajcie, nie stroszcie się, nie syczcie i nie daj matko nie drapcie ich!
– A co jeśli mnie nie polubią? – zasmuciła się Malutka.
Nala nachyliła się do siostry, a koteczka dostrzegła błysk w jej błękitnych oczach.
– Takie kocięta… Wrzucane są do rzeki! – wysyczała malutkiej prosto do ucha.
– Nie wiem, Malutka, jeszcze nigdy nie było takiej sytuacji. Zawsze ktoś zabierał kocięta – odpowiedziała jej mama, najwyraźniej nie słysząc słów drugiej córki.
Biała koteczka spięła się. Nie mogła trafić do rzeki! Nie wiedziała jeszcze, co to za jedna, ale nie brzmiała zachęcająco.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz