— Ej, ty kupo futra! — krzyknął do uczennicy kocurek, lekko dysząc przy okazji. — Schowaj mnie!
Mówiąc to, wskoczył za nią. Nie schował się zbytnio przez fakt tego, że byli podobnych rozmiarów. Kotka już chciała zaprotestować zarówno z faktu, że nie chciała tak po prostu kogoś ukryć, jak i z tego, że nie życzyła sobie być nazywaną kupą futra. Szybko zorientowała, się kim był jednak kociak. Syn samego Lśniącej Gwiazdy... Gdy zrealizowała to sobie poczuła się głupio, myśląc o samym odmawianiu jemu. W końcu był kimś ważnym, kimś do kogo powinna być zwłaszcza lojalna. Słyszała kiedyś, że Klan Nocy miał tych całych książąt i księżniczki. Nie rozumiała czemu Klan Klifu tego nie miał. W końcu synowie przywódcy na pewno będą kimś wielkim, słyszała, że obecny przywódca był synem poprzedniego (chyba adoptowanym, ale nie robiło jej to wielkiej różnicy, skoro przygarnął go sam przywódca, to najwidoczniej od małego musiało widać, że będzie kimś wybitnym). Pewnie jeden z synów Lśniącej Gwiazdy też nim zostanie. Zresztą czy to ważne? Czy Migot był nieco takim nieoficjalnym Księciem Klanu Klifu? Czy Klan Klifu powinien mieć książąt i księżniczki? Czy Migot był dobrym materiałem na przyjaciela oraz, czy chciałby się z nią zadawać? Te pytania zaczęły chodzić po głowie liliowej kotki. W końcu jednak postanowiła mu odpowiedzieć:
— Tak! — rzekła półszeptem, dodając potem. — Nie wiem, przed czym uciekasz, ale w legowisku uczniów powinno być bezpiecznie! Chodź ze mną, Migocie! Byle szybko!
Zaczęła iść, a kocurek za nią. Lilakowa Łapa przypominała sobie, że powinna podziękować Klanowi Gwiazdy, że większość kotów była poza obozem na patrolach więc nikt ich nie zaczepił oraz nie spytał, co robili. Zrobiła to szybko mimo swojego braku wiary. Chciała być lojalna i pomóc synowi przywódcy, i coś czuła, że trudno byłoby jej wymyślić coś w razie potencjalnych kłopotów. Przede wszystkim, jeśli by w nie wpadli, chyba musiałaby wziąć winę na siebie, czyż nie? Nie mogła wpakować w kłopoty syna przywódcy. W każdym razie szli dosyć szybkim krokiem, a jako że obóz nie był specjalnie duży, szybko znaleźli się w tunelu, który prowadził do legowiska uczniów. W ciągu ledwo paru bić serca znaleźli się w jaskini, w której spali uczniowie.
— Jesteśmy! Chodź, położysz się gdzieś w kącie i będziemy udawać, że cię nie ma — zaproponowała.
— Nie wsypiesz mnie, prawda? — spytał kocurek.
— Tak! A mogę cię o coś zapytać, Migocie? — spytała w nagłym przypływie odwagi. — Myślisz, że chciałbyś się ze mną jeszcze kiedyś pozadawać? Tak wiesz, jak już wyjdziesz z kryjówki.
<Migoooooot? Patrz, kupa futra chcę być twoją znajomą>
[553 słów]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz