– D-dobrze, Trzcinowy Szmerze... Ż-życzę Pani i Pani kociętom spokojnej nocy.
Fląderka jako pierwsza zniknęła w kociarni. Po cichu wśliznęła się na posłanie i zwinęła się w ciasny kłębek. Mimo, że zamknęła oczy, nie potrafiła zasnąć po rozmowie z Trzcinowym Szmerem. Zamiast pójść spać, miała ochotę zajrzeć do legowiska uczniów i przytulić się do brata, wtulając mordkę w jego ogniste futerko. Może jutrzejszego dnia spróbuję z nim porozmawiać i jakoś na niego wpłynąć? Podzieli się z nim swoimi obawami, jak i przestrzeże, aby nie nadużywał cierpliwości i dobrego humoru Mandarynkowej Gwiazdy.
~ ~ ~
Koteczka niepewnie podniosła się ze swojego posłania, decydując się zaryzykować, jednakże jak szybko stanęła na czterech łapach, tam równie szybko zlała się ponownie ze swoim posłaniem, gdy do kociarni zajrzała Mandarynkowa Gwiazda. Wizyta liderki początkowo zaskoczyła Fląderkę, jednak to było zrozumiałe, że lider chciał poznać nowych członków klanu. Może również wolała się osobiście upewnić, czy para burych kotów nie doczekała się potomka o brązowej barwie futra?
Wykorzystując sytuację, Fląderka opuściła kociarnię i swoje kroki skierowała w kierunku Wymarzonej Słodyczy dzielącej języki z Mysiomózgą Łapą. Zaproponowała kotce pomoc podczas polowania, z którego zamierzała przynieść jedną z ryb specjalnie dla młodej matki. Szylkretka przystała na to, po czym wspólnie wraz z dwiema siostrami Fląderka udała się w teren.
~ ~ ~
– Przepraszam, że przeszkadzam Pani Trzcinowy Szmerze... Przyniosłam dla Pani i Pani kociąt posiłek. Wymarzona Słodycz złowiła ją chwilę temu. Złocisty Widlik powiedział, że ta ryba jest najbardziej odpowiednia dla karmiących królowych. M-mam nadzieję, że będzie smakować. Nigdy jej nie jadłam, więc nie wiem, czy jest dobra… i niestety nie pamiętam, jak ona się nazywa. – Położyła po sobie jedno jedyne uszko, jakie posiadała. Będzie musiała ponownie zapytać się Złocistego Widlika o rodzaj ryby, jaki został zaprezentowany królowej.
<Trzcino?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz