Przeszłość
Pisnęłam triumfalnie, gdy Zew przewrócił się pod moim ciężarem. Nie był przecież dużo większy ode mnie, więc wystarczyło odrobinę rozpędu i odrobina szczęścia, żeby wylądował na ziemi. Natychmiast postawiłam jedną łapkę na jego piersi, unosząc wysoko podbródek z miną zwyciężczyni.
— Mam cię! — oznajmiłam z wyraźną dumą. — Wygrałam!
Ogon aż chodził mi z zadowolenia. Pewnie za chwilę znowu zaczniemy biegać, ale przez tę jedną krótką chwilę zamierzałam nacieszyć się swoim zwycięstwem. Spojrzałam na Gończyka, jakbym oczekiwała, że natychmiast potwierdzi moją wygraną.
— Widziałeś? Widziałeś? Nawet nie zdążył uciec!
Zaśmiałam się głośno, po czym zeskoczyłam z Zewu i odsunęłam się o dwa kroki, dając mu możliwość wstania. Nie zamierzałam siedzieć na nim wiecznie. Berek był najfajniejszy właśnie wtedy, kiedy uciekał.
— Ale następnym razem nie możesz chować się za Gończykiem! — prychnęłam z udawanym oburzeniem. — To było nieuczciwe.
Pokręciłam głową z przesadną powagą, choć coraz trudniej było mi utrzymać poważny wyraz pyska. W końcu parsknęłam śmiechem.
— W sumie trochę śmieszne.
Przyjrzałam się Zewowi przez chwilę, a potem przekrzywiłam głowę.
— Wiesz… naprawdę często się zamyślasz.
Nie mówiłam tego złośliwie. Raczej z ciekawością. Wielokrotnie zauważyłam już, że kiedy razem się bawiliśmy, jego spojrzenie nagle odpływało gdzieś daleko. Jakby myślami był w zupełnie innym miejscu.
— O czym ty właściwie tak często myślisz?
Zrobiłam kilka drobnych kroków wokół niego, zaglądając mu w pysk z różnych stron, jakbym liczyła, że uda mi się tam znaleźć odpowiedź.
— Bo ja chyba nie umiałabym tyle myśleć. Zawsze jest coś ciekawszego do zrobienia.
Zaśmiałam się cicho i pacnęłam go lekko łapą w bark.
— Chodź! Leżenie jest nudne.
Nie czekając na odpowiedź, odbiłam się od ziemi i pognałam kilka lisich długości przed siebie. Po chwili odwróciłam głowę przez ramię, posyłając mu szeroki, zaczepny uśmiech.
— Tym razem nie będę cię gonić! Spróbuj mnie złapać, jeśli znowu nie zaczniesz patrzeć w chmury!
Wystawiłam mu czubek języka i natychmiast ruszyłam pędem między krzewami, co chwilę zerkając za siebie, czy już biegnie. Nawet jeśli mnie dogoni, to przecież o to właśnie chodziło. Im dłużej trwała zabawa, tym lepiej.
<Zew?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz