— Czemu to miałoby być trudne pytanie? Poza tym, o co ci chodzi z wyglądem jego matki? — zapytała Wrona, przechylając nieco głowę.
— Wygląda niesympatycznie! — dodał też po chwili, wymyślając wymówkę, by nie odpowiadać — Chyba muszę iść… Przypomniało mi się, że muszę coś zrobić! Żegnam
Kocur, nie czekając na odpowiedź nieco zmieszanej wrony, szybkim krokiem odszedł od niej. Mając nadzieję, że nigdy już o to nie zapyta, głupio byłoby odpowiedzieć, że nie wie, prawda? W każdym razie miał nadzieję, że szybko znajdzie sobie faktyczne zajęcie i nikt go nie wsypie, że nie miał tego od początku robić. Nie chciał wyjść na głupca, nawet w oczach kogoś tak młodego. W końcu nie mógł sobie pozwolić, by młodzież go nie szanowała!
* * *
— Co ty tam robisz, Iskrzyku! Idziemy dalej. Nie siedź tam jak pisklę w gnieździe! — krzyknęła wrona z pewnej odległości.
Iskrzyk odwrócił się do niej, z uśmiechem tylko po to, by zobaczyć jak przewraca swoimi pomarańczowymi niczym nagietki oczami.
— Ej! Choć tu Wrono! Niezły tu widok! Zobaczysz i już sobie idziemy! – zaproponował kocur.
<Wroniu? Choć zobaczysz dachy autek>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz