— Hej. Litai? Chcesz iść równo z nami? Wiesz mamy jeszcze czas, możemy nieco zwolnić! — rzekła ruda przyjaznym tonem.
Lilakowa Łapa miała coś już powiedzieć, ale nie było jej to dane.
— Kim jest Litai, Jajeczna Łapo? — zapytała siostra Jajecznej Łapy z ciekawskim wzrokiem.
— Nie musicie, a Litai jest mną! Ty też możesz mnie tak nazywać, Kurza Łapo! Wiesz, to taka ksywka. Miałam tak kiedyś na imię... Wiesz... — mruknęła cicho, oczywiście na tyle, by zostać usłyszaną.
— Nie mówiłaś mi o tym, Litai, tęsknisz za czasami, gdy byłaś poza Klanem Klifu? — zapytała tym razem Jajeczna Łapa.
— Lilakowa Łapo, nie mów tylko, że tęsknisz za rodzicami! Te lisie serca są też i mysimi móżdżkami, mogliście umrzeć, jeśli nie znalazłby was patrol naszego klanu! — dodała Kurza Łapa.
Lilakowa Łapa ucichła. Głupio jej było odpowiedzieć. Co miałaby im powiedzieć? Że nienawidzi swojego ojca, ale tęskni za matką? Że chcę by, znów były rodziną? To głupie, na pewno by ją znienawidziły. Kotka szła więc przez parę bić serca w ciszy. Chyba Kurza Łapa była głupia, chyba powinna się na nią obrazić. Były już koło drzew, gdy nagle usłyszały głos mentorki Lilakowej Łapy:
— Zostawcie ją, nie musi wam odpowiadać! Wiecie, że to nie ładnie wymagać odpowiedzi w tak delikatnych tematach? — rzekła stanowczo Przepiórcza Wichura.
— Zmieńmy temat! — zaproponowała Jajeczna Łapa.
— Właśnie, Lilakowa Łapo? Może, zamiast tego pokażesz reszcie jak wejść na drzewo? — zmieniła temat Przepiórcza. Po tych słowach wskazała ogonem na drzewo i dodała, mrucząc. — Wiem, że nie robisz tego jeszcze perfekcyjnie, ale wiem, że dasz radę! Ostatnio to przecież trenowałyśmy! — rzekła cynamonowa szylkretka z uśmiechem na pysku.
Lilakowa Łapa zaczęła cicho mruczeć. Lecz nie było to z radości, tylko próbując się odstresować, kotka przed chwilą we własnym mniemaniu wyszła potencjalnie na kogoś nielojalnego i teraz musiała zrobić coś, co w złym scenariuszu mogło skończyć się śmiercią. Świetnie. Kotka nie protestowała jednak. Przeszła parę kroków do drzewa. Te było ogromne. Odetchnęła głęboko, wysunęła pazury i już miała spróbować na nie wejść, gdy usłyszała mentorkę:
— Dasz radę, Lilakowa łapo! — Stwierdziła jej mentorka.
— Dziękuje, pani mentorko — powiedziała pod nosem liliowa.
Po tych słowach spojrzała na Jajeczną łapę oraz jej siostrę, uśmiechnęła się mimo wszystko do nich. Nawet jeśli nie chciała już zadawać się z Kurzą Łapą. Ponownie spoglądając na drzewo, odetchnęła głęboko. Zaczęła na nie wchodzić, wbijając swoje pazury głęboko w kore rośliny. Poruszała się powoli i uważnie, aż w końcu ponownie usłyszała głos swojej mentorki:
— Wspaniale, Lilakowa Łapo! Możesz zejść!
Kotka posłusznie zeszła z drzewa, oczywiście uważając, by nie spaść z niego przy okazji. Gdy przypomniała sobie, że powinna teraz technicznie podziękować Klanowi Gwiazdy, posłusznie zrobiła to w myślach. Po niej na drzewo weszły jeszcze Kurza Łapa oraz jej siostra. Wkrótce potem grupa udała się w stronę tunelów. Nie spędziły tam jednak dłuższego czasu i szybko udali się do obozu.
[867 słów, wspinaczka na drzewa]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz