Przeszłość
Psotny Nietoperz siedziała na widoku, by wspierać swoje przyjaciela. Cieszyła się, że Lśniąca Gwiazda zgodził się przyjąć Nerinę do Klanu Klifu. Teraz nie musieli się w ogóle rozstawać. Była to dla wojowniczki wspaniała informacja. Była dumna z Puszystej Łapy, że dostał szansę uczenia się na protektora. Psotka też kiedyś marzyła o tej roli, ale ostatecznie została na ścieżce wojowniczki. Nie miała innego wyjścia. Lubiła bycie wojowniczką, ale czasem zazdrościła tym którzy mogli spełnić jej niespełnione marzenie. Westchnęła cicho, odrzucając te myśli w odmęty jej umysłu.
— Puszysta Łapa! — wykrzyknęła jego nowe imię jako jeden z pierwszych kotów. Gdy lider skończył przemawiać, Nietoperka odnalazła wzrokiem przyjaciela i pognała w jego stronę. Otarła się o niego wyraźnie zadowolona z takiego obrotu sprawy.
— Jestem z ciebie taka dumna! — wymruczała radośnie.
***
Od mianowania niebieskiego kocura minęło kilka dni. Czarnulka rano trenowała swoją uczennicę, chodziła na patrole zgodnie z grafikiem, a w wolnych chwilach spędzała czas z Puszystą Łapą. Dość szybko pojawiła się plotka i spekulacje na ich temat. Jednak wojowniczce to nie przeszkadzało, a wręcz przeciwnie. Zauważyła, jak jej serce biło, gdy była blisko niebieskiego. Czuła nieznośne motylki w brzuchu, co często doprowadzało ją do furii. Pewnego dnia nie wytrzymała i zabrała kocura na plażę. Dokładniej tam, gdzie spotkali się po raz pierwszy, ale tym razem oba koty były na terenie Klanu Klifu. To właśnie wtedy w blasku księżyca powiedzieli sobie tak. Wtedy też postanowili przypieczętować swój związek w szczególny sposób. Spędzili ze sobą bardzo miło czas, a następnie śmiejąc się i ocierając o siebie futrami, wrócili do obozu.
***
Na efekty ich wspaniale przeżytej nocy nie musieli zbyt długo czekać. Czarna kotka nie czuła się najlepiej. Z początku się obawiała, że może złapała jakieś choróbsko. Dlatego też udała się niespokojnym krokiem do legowiska medyków.
— Jagnięcy Ukłonie? Czy możesz sprawdzić, czy nie jestem chora? Ostatnio nie czuję się zbyt dobrze
— Oczywiście, usiądź — miauknęła Jagna z troską w kobaltowych oczach. Ciemna wojowniczka wykonała jej prośbę. Usiadła na jednym z posłań. Ruda medyczka zbadała ją, a gdy skończyła oczy starszej kotki rozbłysły.
— Moje gratulacje Psotny Nietoperzu będziesz matką — rzekła łagodnie.
— Naprawdę? Muszę o tym powiedzieć Puszystej Łapie! Dziękuję Jagnięcy Ukłonie — wymruczała, a następnie opuściła lecznicę. Podeszła w podskokach do partnera.
— Hej skarbie, muszę ci coś powiedzieć — zaczęła rozemocjonowanym głosem.
— O co chodzi Psotko? — spytał kocur, lekko przekrzywiając łebek.
— Będziemy rodzicami! — pochwaliła się kotka.
Czasy obecne
Psotny Nietoperz od jakiegoś czasu mieszkała w żłobku ze względu na ciążę. Ciemna wojowniczka nie mogła się doczekać, aż zobaczy te słodkie pyszczki przy swoim czarnym brzuchu. Puszysta Łapa odwiedzał ją codziennie, przynosząc jedzenie i spędzając z nią czas. Dzisiaj nie miało być inaczej. Karmicielka czekała z niecierpliwością na jego przybycie, wpatrując się w wejście do kociarni. Czekała na to, aż zobaczy ten przystojny pyszczek niebieskiego. W międzyczasie spojrzała na posłanie gdzie jeszcze niedawno leżała Truskawkowe Pole. Kocica zniknęła z obozu, zostawiając dzieci. Psotka nie mogła uwierzyć, że rodzic mógłby porzucić dzieci. Obiecała swoim nienarodzonym jeszcze maleństwom, że będzie przy nich cały czas. Obiecała im, że nigdy ich nie zostawi.
— Psotko? — rozległ się znajomy głos Puszystej Łapy. Świeży zapach zwierzyny dostał się do jej nosa. Otrząsnęła się z myśli. Podniosła pysk i uśmiechnęła się czule.
— Och skarbie, czekałam na ciebie z niecierpliwością. Siadaj i opowiadaj, jak tam treningi ci idą. Czy nikt w klanie ci nie dokucza? Mam komuś podrzucić żabę albo robaka do posłania? — zapytała z figlarnym błyskiem w niebieskich oczach.
<Puszku?Skarbie?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz