Kurza Łapa spędzał wolne dni od ciężkich nauk pod skrzydłem albinosa na porannym sprzątaniu obozu z pewną nadzieją. Trening pozwalał mu zapomnieć o tym, co go czekało później w piwnicy. Tak bardzo, że pozwalał sobie nie brać zwierzyny lub dzielić się z siostrą. Za każdym razem, gdy próbował się nacieszyć zwierzyną, tak mięso stało się mniej apetyczne, a kęsy przeżuwać można było nawet godzinami i potem wypluć. Pożar pozbawił ich większości miejsc, gdzie niegdyś polowali na zające. Niestety. Łapy Kurczaka powiodły go znów w to samo miejsce. Kurza Łapa, ponownie zaglądając do byłego legowiska Króliczej Gwiazdy... Nie znalazł niczego. Obóz, czarny i siwy, i przyprawiający o dreszcze. Skażone miejsce… czemu właściwie mieliby myśleć o wróceniu? Ten cały “obóz” to była sama ruina. Słup kamienny zaraz się rozsypie i tyle z tego będzie — pomyślał gorzko Kurczak zamiatający długi korytarz łączący grotę pamięci z legowiskiem więźniów, unikając jakiegokolwiek kontaktu wzrokowego z minarami. Nadal nie mógł uwierzyć, że… kilkanaście kotów zmarło, a reszta kotów zachowywała się jakby to była codzienność. Czyżby go coś ominęło przed narodzeniem? Korytarz prowadził dalej w głąb terytorium. Będzie musiał zaproponować przewodnikowi obejrzenie go i w razie co zabezpieczenie, aby nikt tam nie wszedł. Kto wie, co się tam może czaić. Stado szczurów lub nietoperzy? Słyszał, że te drugie przenoszą okropne choróbska gorsze od tych gryzoni. Wzdrygnął się na tą myśl. Zanim mógł się cofnąć i namyśleć, zdał sobie sprawę, że korytarz prawie że lśnił. Odetchnął z ulgą i jak najszybciej stamtąd uciekł. Co jak co, może przewodnik go uczył, ale sam jeszcze nie nabrał odwagi.
Tym razem można go było zobaczyć leżącego na plecach w piwnicy, wpatrywał się w sufit. Długie, falowane i piękne futro opadało niczym ognisto biały wodospad z młodego, jakże słodkiego kocurka. Emanował spokojem, ale też trudno było się do niego dobić. Zamknięty w sobie kocurek pozostawał we własnym świecie, zupełnie nie chcąc nic zmienić.
— Jak się trzymasz, Kurza Łapo? — spytała bezpośrednio zastępczyni, pochylając się nad młodzikiem.
Kobaltowe oczy z trudem przeniosły się na kocicę. Przez chwilę nie odpowiadał, zbierając się na wyduszenie z siebie choćby jednego słowa. Czyżby cofał się w rozwoju? Kurza Łapa nigdy nie miał silnych uczuć w stronę ciotki. Nie pamiętał ważnych chwil z siostrą Rudzika w żłobku aż do dzisiaj. Zamknął oczy i wydał z siebie głośne westchnięcie, jednakże nie ruszył się z miejsca.
— Mhm... — wymamrotał cicho i otworzył ślepia, aby uciec następnie wzrokiem. Odpowiedział kotce zagadką w postaci pomruku wydobywającego się z jego gardła.
Czuł się dziwnie, rozmawiając z kimś z rodziny. Niedawno się dowiedział, że jego dziadek zdradził – a przynajmniej w odczuciu i własnej wersji zdarzeń malca – martwą Ognistą Piękność i związał się z również zmarłą Sójczym Błękitem. Czy Pożar myślała o nim jak o... kimś gorszym? Czy Bursztyn i Żywica o tym wiedzieli?
Nagle zmarszczył pysk w grymasie i zmrużył oczy.
Cicho westchnęła.
— Nie będę naciskać, jeśli nie chcesz, jednak pamiętaj, twoja rodzina nie ogranicza się jedynie do Perłówkowej Łapy i Rudzikowego Skrzydełka. Przychodź do mnie, kiedy chcesz, chętnie Cię wysłucham, nie wiem, jak Oskrzydlony Ognik, ale ja będę zawsze czekać — odparła.
Kurza Łapa nie odpowiedział i wrócił do patrzenia w sufit. Pomiędzy nimi urosła cisza przerywana co jakiś czas odgłosami z góry.
Nagle spiorunowały ją ciemne, kobaltowe ślepia, które nie jednego wprowadziłyby w prawdziwy dyskomfort.
— Czemu jej nie zabiliście?
Wycedził te słowa przez zaciśnięte szczęki.
Zastępczyni mogła dostrzec, jak oczy malca się zaszkliły, a jego klatka piersiowa zaczęła się szybciej podnosić i opadać.
— Czemu ona nadal tu jest i nas poniża!? — warknął na kotkę, nie mogąc opanować emocji, jakie zazwyczaj w sobie tłumił. — Gdybyście wysłuchali jej wcześniejszych próśb, nie musielibyśmy się z nią dzielić nawet skórą myszy! — dodał drżącym, niskim głosem. — Gdyby…
[Event Klanu Burzy; przeszukiwanie starego obozu.]
[Event Klanu Burzy; zamiatanie wnęk i korytarzy.]
<Ciociu, zastępczyni? Nie zwlekaj z odpowiedzią…>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz