Następnie Luna odwróciła się do Nali. Ta siedziała z podkulonym ogonem, udając obrażoną, ale jej łapy drżały.
— A ty ze mną porozmawiasz. Myślałaś, że jestem ślepa? W tym stadzie nikt nie jest na końcu. Jeśli jeszcze raz usłyszę, że tak mówisz do siostry, pożegnasz się z zabawami z Riko na bardzo długo… — Po chwili złagodniała. — Obie jesteście moimi córkami i macie siebie nie krzywdzić — rozkazała.
— Ale mamo, to… — zaczęła wyjaśniać Nala.
— Milcz, kocię — syknęła Luna. — Nie pogrążaj się.
Malutka złapała się za pyszczek, aby nie rozdziawić go ze zdumienia. Tak były nazywane kotki, które nie otrzymały imienia od wyprostowanych! Luna wzięła głęboki wdech.
— Myślisz, że jesteś duża i silna, bo masz Riko? Prawda jest taka, że stado jest tak silne, jak jego najsłabsze ogniwo. Spychając Malutką “na sam koniec”, osłabiasz nas wszystkich. A co, jeśli jutro to Riko uzna, że jesteś dla niego za słaba i to ciebie zostawi z tyłu? Chciałabyś usłyszeć, że masz się zająć sobą, bo nie nadajesz się do zabawy z dużymi? To, co robisz Malutkiej, to nie jest siła. To tchórzostwo duże koty nie gnębią mniejszych, Nalu. Duże koty chronią te, które potrzebują pomocy. Malutka jest delikatniejsza od ciebie i Riko, ale to twoja siostra. Ta sama krew. Jeśli chcesz być naprawdę dorosła, musisz nauczyć się dzielić przestrzenią, a nie warczeć na słabszych. Daję ci szansę, żebyś to naprawiła. Albo nauczysz się bawić tak, żeby Malutka czuła się bezpiecznie, albo od dziś będziesz bawiła się sama. Riko nie będzie spędzał czasu z kimś, kto uczy się być złośliwym kotem. Oto twoja kara: do końca dnia nie będziesz z nami rozmawiała. Zostaniesz tutaj, w kącie i przemyślisz swoje zachowanie. Dodatkowo nazajutrz przeprosisz swoją siostrę i opowiesz jej, do jakich wniosków doszłaś przez noc. Jednak to nie ja wymierzę ci największą karę. Wyprostowani wszystko widzieli swoim okiem. Uwierz mi, potrafią rozróżnić udawaną walkę w zabawie od tej prawdziwej. Jak myślisz, kto zostanie wybrany jako ostatni? — Ostatnie słowa powiedziała chłodno, ale bez nienawiści. Ze smutkiem.
Nala wybuchła płaczem.
— Mamusiu… Kochasz mnie nadal?
— Oczywiście córeczko. Co nie zmienia faktu, że musisz ponieść konsekwencje swoich czynów. — Mama objęła córkę ogonem. — Jeśli zdążysz zastanowić się do wieczoru, co powiesz rano Malutkiej, pozwolę ci spędzić noc z nami w legowisku — obiecała, a Nala pokiwała głową zdeterminowana i pobiegła do ściany.
Malutka, wciąż łapiąc oddech po upadku, patrzyła, jak mama odchodzi, prowadząc przed sobą przybitą Nalę. Serce biło jej jak szalone. Z jednej strony czuła ogromną ulgę, bo mama widziała wszystko. Nala nie mogła jej oskarżyć o skarżenie. Z drugiej strony, strach przed tym, co wydarzy się, gdy mama skończy wymierzać karę, wciąż ciążył w jej serduszku.
Miała nadzieję, że siostra będzie spała razem ze swoim rodzeństwem, bo to byłaby zbyt okrutna kara dla kocięcia. Malutka nie życzyłaby jej nawet Nali.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz