Tak jak mama obiecała, trening się zaczął. Właściwie to Luna uczyła kocięta, a wyprostowani tylko przeprowadzali testy. Tego dnia, przyszło ich dwóch, z trzema małymi miseczkami i saszetami. Malutka zamruczała radośnie.
— Ale ładnie pachną! — zawołała, przymrużając oczka.
— To dla was. — Mama z rozbawieniem poruszyła wąsami.
— Ale co to? — Riko nadstawił uszka. — Jakieś jedzonko?
Luna zaśmiała się.
— I to nie byle jakie. Musicie powoli odstawić się od mleka i przerzucić się na mokrą karmę.
— Mokrą co? — dopytywał Lunę.
— Kocięta jedzą mokrą karmę, gdyż kuleczki, takie jak moje, mogłyby być dla was zbyt twarde — wyjaśniła kocica. — Uwierzcie mi, strawa kociąt jest znacznie smaczniejsza.
— A czemu mamy ją odstawić? — spytała Malutka. Nala spojrzała na nią i przewróciła oczkami, jednak koteczka wiedziała, że siostra nie chce być niemiła. Po prostu biała musiała palnąć coś naprawdę głupiego.
— Przecież za niecały księżyc zostaniecie wybrani — zdziwiła się mama. — Dwunożni nie będą wam dawać mojego mleka, czyż nie?
Malutka osłupiała. Faktycznie. Czas leciał szybciej, niż by tego chciała.
Jeden z wyprostowanych przykucnął i postawił obok siebie trzy miski.
— Są koloru naszych obróżek! — zauważyła Nala.
— Poczekajcie tu, aż nałożą wam porcje — poleciła mama. — Niech widzą, że nie pchacie się do jedzenia.
Kocięta, niecierpliwie przebierając łapkami, poczekały, aż dwunożni nałożą im jedzenie.
— Każdy do tego koloru miski, którego jest jego obroża — wydała Luna polecenie.
— Twoja miska nie jest taka sama jak to, co masz na szyi — zauważyła Malutka.
— Ponieważ ja jestem tu sama i nie muszę rozróżniać jedzenia od posiłków innych — wyjaśniła. — A wy moglibyście się pomylić. No już, leć, nie możesz nie jeść!
Malutka westchnęła cicho. Nie można było wychodzić nocą z legowiska, nie można było spać cały dzień, nie wolno było rzucać się na jedzenie ani zwlekać z posiłkiem… Było mnóstwo zasad! Zastanawiała się, czy kiedykolwiek się tego wszystkiego nauczy.
Podeszła do niebieskiej miski i poczuła, jak cieknie jej ślinka. Ostrożnie skosztowała płynu i otworzyła szerzej oczy.
To było przepyszne.
Nie wiedziała, kiedy zawartość się skończyła, a ona dokładnie wylizywała dno miseczki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz