Pewnego kolejnego dnia, najprawdopodobniej tuż po rozmowie ze Skrzydlatą Płomykówką, podczas odbudowy obozu
Krokusowa Kruchość podziękowała za maleńki pęczek ziół, który otrzymała od Wdzięcznej Firletki, po czym udała się poprzez korytarze i wnęki w stronę legowiska wojowników. Po drodze minęła się z Żywiczną Łapą, Bursztynową Łapą, Kurzą Łapą oraz Perłówkową Łapą, a na samym końcu spostrzegła kroczącego powolnym krokiem Milknącą Łapę, najprawdopodobniej udających się na trening. Gdyby koteczka nie miała pojęcia o więzach między piątką uczniów, nigdy nie zgadłaby, że są ze sobą spokrewnieni. Krokusowa Kruchość obdarowała słabym uśmiechem najmłodszego z grupy. Podobno jako jedyny ze swojego rodzeństwa, licząc to, które pozostało w Owocowym Lesie, był podobny w takim stopniu do Zawodzącej Gwiazdy, a nawet do swojego zmarłego dziadka, Króliczej Gwiazdy.
Gdy zniknęli za zakrętem, Krokus ostrożnie zajrzała do legowiska wojowników, w którym znajdowało się już coraz więcej legowisk, jednak nadal zdarzało się, że kilka kotów wciąż drzemało na twardej, zimnej podłodze.
Jednym z tych kotów była Skrzydlata Płomykówka.
Krokusowa Kruchość zażyła zioła, decydując się na chwilowy odpoczynek, przed przystąpieniem do kolejnych zadań, które na nią czekały. Zwinąwszy się kłębek, przymknęła oczy. Słyszała swoje bicie serca. Nie było zbyt szybkie ani wolne. Jego rytm ukołysał ją do snu.
~~~
Trochę dziwnie się czuła podczas tworzenia posłania w sekrecie przed zastępczynią, jednak chęć zrobienia czegoś tylko dla niej zwyciężyła. Tym bardziej widząc to, jak Skrzydlata się poświęcała dla klanu.
Wykorzystując moment, w którym kocica opuściła podziemia, Krokusowa Kruchość przystąpiła do działania. Z ostałych już i tak kruchych zapasów traw, puchu oraz mchów, zaczęła wić posłanie godne zastępcy. Szpary między trawami mchem oraz puchem, jak i również jego dno, na którym kocica miała regenerować się po dniu pełnym zadań.
Dzięki temu, że spod jej łap wyszło już z ponad około pięciu legowisk, Krokusowa Kruchość uwiła legowisko zastępczyni szybciej, niż przypuszczała. Cętkowana wciąż znajdywała się poza głównym pomieszczeniem podziemi, co zarówno ucieszyło, jak również zmartwiło nieco Krokus.
Szalejące śnieżyce na zewnątrz w ostatnim czasie sprawiły, że Krokus zrezygnowała z wychylania swego nosa na zewnątrz. Nie tylko z powodu wygody, ale przez fakt, że ostatnim razem ledwo była w stanie się utrzymać na śniegu bez przewrócenia się. Złota Wydma, gdy tylko zauważyła, że poruszanie sprawia drobnej kotce problem, nakazała Poczciwemu Szakłakowi odprowadzić ją z powrotem do nowego obozu.
Z pomocą Dzwonkowego Świstu udało jej się przenieść posłanie do legowiska wojowników, kładąc je w tym samym miejscu, w którym do tej pory spała zastępczyni. Obawiała się jednak, czy jeśli zostawi posłanie samo sobie, jakiś inny wojownik przypadkowo go nie zabierze kocicy. Co prawda nie obwiniałaby kota, o zajęcie w teorii wolnego posłania, jednak specjalnie wiła je z myślą o Skrzydlatej Płomykówce. Jak mogła bez stania i oczekiwania na powrót kocicy poinformować innych o tym, że to legowisko już do kogoś należy?
Poprosiła starszego rudego wojownika, aby przypilnował przez chwilę posłania, dodatkowo informując go, że za parę uderzeń serca powróci. Może za trochę więcej. Jednak na pewno wróci.
~~~
Przeczesywała "basen pełen pierza" w poszuka charakterystycznych piór, należących do sów, a w szczególności pióra należącego do ptaka, po którym Sójczy Błękit zdecydowała się nazwać cętkowaną córkę. Minęły kolejne minuty, a Krokus udało się znaleźć dwadzieścia piór kruków, jeszcze więcej w kolorze brązu należące najprawdopodobniej do jakiegoś małego ptaszka z rodziny wróbli, gdy wreszcie jak oczom ukazało się sowie pióro. Jeśli dobrze pamiętała, zastępczyni zamiast kwiatami udekorowała swojego stare legowisko właśnie sowimi piórami.
"Może to nie jest to samo pióro, z którymi na pewno ma jakieś wspomnienia, ale lepsze to niż nic, prawda?"
Z tymi myślami powróciła do legowiska wojowników z piórem oraz z nornicą, którą w podziękowaniu za pomoc ofiarowała bratu Wdzięcznej Firletki.
Krokus ostrożnie położyła pióro na środku posłania, będąc pełna nadziei wobec tego, że zastępczyni ucieszy się z niespodzianki, która Krokus dla niej przyszykowała.
Event w Klanie Burzy:
Uwicie nowych posłań z zapasów traw, puchu i mchów
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz