To wszystko była wina Jasnej Łapy. A może jednak nie? Może to Fiołka powinna się bardziej starać? Czy źle jej szedł trening? Chyba nie, ale Milcząca Jemiołuszka już został wojownikiem… Co prawda był trochę starszy.
“Muszę więcej trenować”, postanowiła.
Była wściekła na siostrę, na Ćmie Mżenie, na Mandarynkową Gwiazdę, na siebie i na namiestniczkę. Miała wrażenie, że każdy jest przeciwko niej.
“Może, gdybym już była wojowniczką, Morszczynowy Wąs by mnie bardziej kochał”, pomyślała ze smutkiem, a jej myśli skupiły się wokół ojca.
Czemu kocur nigdy nie rozmawiał ze swoimi córkami? Czy w ogóle się nimi nie przejmował? Z Senną Łzą też nie spędzał czasu! W dodatku miał dzieci z Czosnkową Krewetką. Fiołkowa Łapa widziała, że na swoich synów patrzył inaczej i czuła dziwną pustkę w sercu, kiedy o tym myślała. Praktycznie nie znała Morszczyna. Co zrobiła źle? Czemu jej nie kochał?
“Powinnam więcej trenować”, pomyślała znowu.
Tak bardzo chciałaby już zostać wojowniczką. Martwiła się, że zostanie wyrzucona z klanu tak jak Narcyzowa Łapa, chociaż była jeszcze młoda. Albo, że jej siostra lub któreś z kociąt Fląderki ukończy trening przed nią.
***
Fiołkowa Łapa rzucała nerwowe spojrzenia na Łabędzi Tan i swoją siostrę. Modliła się do Klanu Gwiazdy, żeby poszło jej lepiej od siostry. Chciała zaimponować wojowniczkom, a w szczególności namiestniczce. Po tej całej nie do końca udanej sytuacji z Mandarynkową Gwiazdą w drodze na zgromadzenie dobrze by było zdobyć uznanie kogoś o wysokiej pozycji w hierarchii Klanu Nocy.
Kiedy już mentorki wytłumaczyły swoim uczennicom, do którego miejsca mają dopłynąć, siostry zaczęły wykonywać zadanie. Jasna Łapa popłynęła pierwsza. Fiołkowa Łapa uważnie patrzyła i słuchała uwag wojowniczek, próbując zapamiętać jak najwięcej.
Później nadeszła kolej na szylkretkę. Wskoczyła do strumienia i z zaciśniętymi zębami w skupieniu machała kończynami, starając się opanować stres. Wiedziała, że nie może się spieszyć, bo jej ruchy powinny być spokojne i opanowane. Próbowała więc kontrolować wszystkie swoje instynkty. Miała wrażenie, że podczas płynięcia Jasnej Łapy mentorki wygłaszały więcej uwag, jednak nie była pewna, a nie chciała sobie robić nadziei.
Chwilę później siedziała na brzegu przy Łabędzim Tanie.
— Jak ci się wydaje, komu lepiej poszło? — spytała, starając się mówić normalnie, jednak nie mogła ukryć lekkiego napięcia w głosie.
[464 słowa]
<Łabędzi Tanie? Pochwal mnie pls>
[9%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz